wyprowadzka partnera - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » wyprowadzka partnera

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 67 ]

Temat: wyprowadzka partnera

Witam,
pewnie założę wątek jak wiele innych, ale niestety nie mogę sobie poradzić. Byliśmy ze sobą od 10 lat, od czasów gimnazjum, od prawie 3 mieszkaliśmy wspólnie. Jesteśmy młodzi  i w sumie są to nasze jedyne związki, bo jesteśmy ze sobą "od zawsze", a w zasadzie byliśmy. Wynajmowaliśmy pokój w innym niż rodzinnym mieście, teraz ja zostałam tu sama, w piątek się wyprowadził... Nie mogę poradzić sobie z tą pustką, z tym, że zostałam tu sama, że go nie ma, chociaż w zasadzie jest tak blisko, bo wyprowadził się dzielnicę dalej.. Od jakiegoś pół roku zaczęło się między nami psuć, głownie z mojej winy, gdyż jestem egoistką, zawsze musi być tak jak ja chce, nie ukrywam, że często nim drygowałam i mówiłam jak ma robić... taka jestem, ale po kilku rozmowach dostrzegłam co robię źle i na prawdę się zmieniłam, wróciłam taka jak byłam kiedyś... samo partnerstwo, żadnych rozkazów, nakazów, czy też zakazów.. wróciły dobre czasy, przynajmniej tak myślałam... z początkiem ubiegłego tygodnia powiedział mi, że w piątek się wyprowadza.. Próbowałam go prosić, żeby został, mówiłam mu, że się zmieniłam, że ta zmiana nie jest krótkotrwała (to był jego główny argument, że w kilka tygodni nie naprawię kilku miesięcy)... przez ten tydzień widział co się ze mną dzieje, widział, że nie jem, nie śpię i chodzę i płaczę, chociaż starałam się przy nim nie płakać, ale zaczerwienionych oczu niestety ukryć się nie da... wstępnie ustaliśmy, że to rozłąka na jakiś czas, żebyśmy odpoczęli od siebie, pożyli każde osobno... ale sądzę, że on już nie chce ze mną być, że powiedział mi to tylko, na "odczepnego", żebym jakoś się pozbierała... czy jest taka możliwość, że wystarczy czas? jak teraz myślę, to on od kilku miesięcy przebąkiwał już o wyprowadzce, ale wtedy chyba tylko, żeby mnie nastraszyć, żebym się zmieniła... jak poradzić sobie z tym wszystkim? jak nauczyć się być samą? najgorsze, że większość naszych znajomych to bardziej jego znajomi niż moi...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: wyprowadzka partnera

Wspolczuje Ci, ciezka sytuacja. Cos Cie trzyma w tym miescie? Praca, szkola? Bo jezeli nie, moze wroc do domu na jakis czas zebys troche ochlonela. Chyba najlepiej by bylo gdybys zmienila to mieszkanie inaczej bedziesz sie meczyc. Oczysc terytorium z jego rzeczy maskotek, ciuchow, ksiazek,. plyt CD ktore ci dal. Wrzuc je do pudla, zamknij na dwadziescia spustow albo wywal. Wazne, zebys nie byla sama przez ten okres kiedy bedziesz dochodzic do siebie. Pozdrawiam.

3

Odp: wyprowadzka partnera

Kończę uczelnie, tylko to mnie tu trzyma, praca jak praca, zawsze można zmienić.. z mieszkania niestety wyprowadzić się nie mogę, bo mam dwumiesięczny okres wypowiedzenia i chociaż bardzo bym chciała to nie dam rady finansowo płacić za dwa mieszkania... także muszę tu być. większość swoich rzeczy zabrał, praktycznie nic nie zostało, bardziej niż pozostałości po nim, przerażają mnie te puste półki.

4

Odp: wyprowadzka partnera

Rozumiem Cie, znam ten bol. Poszedl i zostawil puste polki, zlamane serce. Mnie pomoglo male przemeblowanie. Urzadzilam sobie salon tak jak mi sie podobalo. Przez jakis czas spalam na sofie. wywalilam poszewki pod ktorymi spalismy, kupilam nowe. Jak juz cie te polki tak przerazaja to je sciagnij ze sciany powies cos innego. Urzadz sobie gniazdko tak, zeby ci go nie przypominalo. A jak nie chcesz byc sama, to moze wynajmij jeden pokoj dla jakiejs innej studentki. Powiedz agentowi, jaka jest sytuacja i z wynajmem nie powinnas miec problemu. Znajdz jakas dziewczyne, zaprzyjaznijcie sie i dalej samo wszystko sie ulozy. Jak juz ochloniesz, nabierzesz dystansu to zadecydujesz, czy chcesz zostac tam gdzie jestes, czy wracac do domu. Ja bym przynajmniej tak zrobila. Jak nabierzesz dystansu, pobedziesz bez niego to moze nawet wyjdzie na jaw dlaczego bylas taka wsciekla? smile Ludzie lubia manipulowac innymi i udowadniac im, ze to oni sa zrabani. Byc moze to on mial problem, nie ty. Ty moglas byc tylko sfrustrowana jakimis jego zachowaniami, prawdopodobnie to jeszcze nie ten smile glowa do gory.

5

Odp: wyprowadzka partnera

Serdecznie dziękuję za podpowiedzi. Obawiam się, że wszystkiemu winien jest mój ciężki charakter i jakby nie patrzeć ciężka przeszłość. Myślę, że wszystkie swoje humory, niepowodzenia odreagowywałam na nim. Po tym tygodniu ciągłego rozmyślania o tej sytuacji tak to widzę.. Jakby się zastanowić to w pewnym momencie przeszkadzało mi nawet, że za głośno oddycha... Rozumiem, że miał ze ostatnio mną ciężko.. Teraz to widzę. Ale nie zawsze tak było.. Działo się tak tylko kilka ostatnich miesięcy, a pozostałe lata? Czy aż tak się ze mną męczył, że nie mógł mi tego wybaczyć? Widział przecież, że zaczęłam się zmieniać na lepsze. Czy aż tak go zrujnowałam, że nie chciał już o nas walczyć? Niedługo zgłupieje od tych myśli

6

Odp: wyprowadzka partnera

Jezeli rzeczywiscie uwazasz, ze to w pewnym sensie byla twoja wina,popracuj nad soba, poczytaj kilka madrych ksiazek. Wiem sama po sobie, ze mozna sie zmienic, popracowac nad schematami, ktore kieruja naszym zyciem. A moze po prostu za bardzo zanurzylas sie w swoje problemy, stres i nie dalas sobie czasu na relaks, na odpoczynek, dlatego chodzilas sfrustrowana. Male wakacje, wypad gdzies za miasto, nawet basen czy silownia, cokolwiek byleby dowalic sobie troche dopaminy albo serotoniny do mozgu. Wez kartke papieru, czy komputer zacznij pisac co sie dzialo w twojej glowie wtedy i co sie dzieje teraz. To pomoze Ci uporzadkowac mysli, zwolnic troche ten kolowrot.
Mnie moj ex tez mowil, ze musze sie zmienic,poszlam na psychoterapie zeby troche nad soba popracowac, no coz ja sie zmienilam a on stanal w miejscu. Bywa i tak. Jestes teraz na starcie, moze idz z kims porozmawiaj, zeby w przyszlosci nie popelniac tych samych bledow. Wiem, ze studenci moga ubiegac sie o darmowa terapie. Spotkasz tam ludzi, ktorzy podobnie jak ty maja problemy, jakos sie ustosunkujesz i dojdziesz do sedna sprawy, do tego co w tobie siedzi. Polecam ci ksiazki coachingowe Beaty Pawlikowskiej (nie te z serii blondynka gdzies tam..), polecila mi je moja terapeutka sa swietne, takie babskie i moga dac Ci odpowiedz na wiele pytan. Poza tym swietnie sie je czyta, to tak wiesz na samotne wieczory.

7

Odp: wyprowadzka partnera

widzisz, sek w tym, ze ja już zaczęłam tą pracę nad sobą przed jego wyprowadzką, sam mi powiedział, że widzi, że się zmieniam na plus. ale co  z tego jak i tak się wyprowadził? także czy moja praca nad sobą ma sens jeszcze dla tego związku? ja nie wyobrażam sobie życia bez niego, każda chwila to istny koszmar. wiem, że jestem młoda i ale wiem też, że taka pierwsza miłość, która przetrwała tyle wspólnie to nie jest przypadek... wszyscy nasi znajomi mówili, że jak o nas myślą to zaczynają wierzyć w przeznaczenie. na prawdę się staram być silna, ale nie mogę, nie umiem, nie potrafię się z tej sytuacji podnieść... rozum mówi jedno, serce robi drugie..

8

Odp: wyprowadzka partnera

Wiesz praca nad soba zawsze ma sens pod warunkiem, ze robisz to dla siebie a nie dla niego. Kontynuuj te prace, to bardzo dobrze, ze masz wsparcie, to wrecz cudownie ze mozesz porozmawiac z kims, kto sie na tym zna smile Chrzanic piersze i drugie milosci i znajomych, ktorzy wam tak mowili.Nie patrz na to,co mowia inni ludzie, skad moga wiedziec co sie dzieje w waszym zwiazku, bo skoro tak mowili to raczej nie wiedzieli co tak na serio sie dzieje. Takie rzeczy sie zdarzaja, ludzie zrywaja. Jezeli ty poszlas na terapie i chcialas sie zmienic, ratowac ten zwiazek a jemu sie odwidzialo to jego problem. Terapia wymaga czasu, a co to w ogole znaczy ze on ci tak mowil, ze sie zmienilas na lepsze, ekspert od twojej osobowosci i charakteru sie znalazl smile Pracuj nad soba, jestes wartosciowa dziewczyna, jezeli podjal taka decyzje zaakceptuj to. Najwyrazniej nie zmienilas sie wystarczajaco na jego modle.

9

Odp: wyprowadzka partnera

łatwo powiedzieć, niestety ciężej zrobić. jak robić coś dla siebie, kiedy osoba, którą kocha się najmocniej na świecie nie chce z Tobą być? nie mogę znieść tego, że nie mogę z nim porozmawiać, że nie mam do kogo zadzwonić, do kogo się uśmiechnąć.. cały mój świat się rozsypał.. a najgorsze, że właściwie przeze mnie... może i mam dopiero 24 lata, może i całe życie przede mną, ale ja czuję, że to był właśnie ten, że nic lepszego mnie już nie spotka...

10

Odp: wyprowadzka partnera

Witam Was serdecznie.
Jestem tu nowa, ale jak zobaczyłam ten wątek postanowiłam się zarejestrować, ponieważ też potrzebuję wsparcia... jakiegokolwiek...
4 dni temu chłopak z którym byłam 1,5 roku wyprowadził się... Rzeczywiście Nam się nie układało i sama się zastanawiałam nad tym czy to dalej ma sens, bo jesteśmy bardzo różni... ale jednak nie odważyłam się tego zrobić, bo po pierwsze za bardzo Go kocham a po drugie ciągle się łudziłam... miałam nadzieję... a wiadomo nadzieje umiera ostatnia...
On jednak podjął tę decyzję i bardzo to przeżyłam... Odchodząc przytulił mnie i powiedział "Przecież nie oddaję Ci kluczy... może CZAS Nam pomoże...."
No właśnie i tu powstaje pytanie... Czy CZAS rzeczywiście pomoże?
Mamy kontakt... On pisze do mnie, dziś dzwonił 2 razy...
Nie mogę jeść, nie mogę spać... Próbuje się czymś zająć, ale nic mi nie pomaga. Wysprzątałam całe mieszkanie, poukładałam w szafkach, próbowałam czytać, ale nie mogę się skupić... wciąż myślę, płaczę... po prostu tęsknie sad

11

Odp: wyprowadzka partnera

Korbinka, ja też jak Ty jestem tutaj nowa i też poszukuję wsparcia... Twój chociaż dzwoni i pisze normalnie... mój owszem zadzwonił, ale tylko dlatego, że coś mu było trzeba.. chociaż dogadaliśmy się, że to tylko tymczasowe rozstanie, to niestety w to wątpie... sama już nie wiem... chociaż mam nadzieję, że miesiąc, dwa i będziemy jakoś się dogadywać... ale jak to mówią nadzieja matką głupich. wydaje mi się, że po czasie może być już tylko gorzej... ale nie znaczy, że i u Ciebie tak będzie

12

Odp: wyprowadzka partnera

Właściwie to chyba mamy taki problem, że się łudzimy bez sensu... Wydaje mi się, że powiedzenie "jak kocha to wróci" jest fałszywe... Moim zdaniem jak kocha to nie odejdzie...
Zastanawiam się czy to dobrze, że się odzywa i chyba powoli zdaje sobie sprawę, że chyba jednak nie.... bo po każdym jego telefonie wpadam w taki płacz, że przez pół godziny nie mogę się uspokoić... W sumie jakby się nie odzywał stwierdziłabym, że ma mnie gdzieś... i tak źle i tak nie dobrze hmm

Kiedyś przeczytałam coś takiego "Ludzie mają tendencję do naprawiania wygasających związków. Mówią wtedy "Zacznijmy jeszcze raz", "Wyjdźmy gdzieś", "ODPOCZNIJMY OD SIEBIE NA JAKIŚ CZAS". Zazwyczaj tę propozycję składa osoba, która chce odejść, ale nie wie jak. Chce odejść... A kiedy powraca ta druga strona się stara, żeby było dobrze i trwa walka... Walka o czyjeś uczucia...."   Ale czy warto?

13

Odp: wyprowadzka partnera

to bardzo możliwe, że tylko się łudzimy. chociaż teraz tylko to trzyma mnie przy życiu.. ta nadzieja.. w moim przypadku z jednej strony go rozumiem, chciał się mi przeciwstawić, chciał pokazać, że też ma uczucia, że sam potrafi decydować... a przynajmniej tak to sobie próbuję przetłumaczyć...

co do odzywania, ja znowu wolałabym, żeby się odzywał, a niestety tak nie jest... mi taka zwykła rozmowa z nim bardzo pomaga, ale każdy przeżywa to inaczej.. a co do płaczu, myślenia to jest to cały czas praktycznie.. nie mogę przestać, nie mogę się uspokoić, nie wiem dlaczego, nigdy niczego aż tak nie przeżywałam... w tydzień schudłam 4 kilogramy, czuję się okropnie..

14

Odp: wyprowadzka partnera

Masz rację- każdy przeżywa to inaczej...
Ale jeżeli będziemy żyły nadzieją cały czas to też nie dobrze... Bo co wtedy jak będziemy czekać kolejne dni... miesiące... a potem się okaże, że On np. już sobie układa życie z kimś innym...

15

Odp: wyprowadzka partnera

i ta świadomość właśnie najbardziej mnie przeraża... że ja będę czekać a On znajdzie sobie w tym czasie kogoś innego i mimo wcześniejszych rozmów już nigdy nie wróci...

16

Odp: wyprowadzka partnera

Czesc malinowa kobieto smile Jak sie dzisiaj czujesz? Chce Ci tylko powiedziec, ze masz szanse na nowe, cudowne zycie. Pokochaj sama siebie, badz swoim przyjacielem i wtedy uwierz mi nie bedziesz samotna, bo bedziesz miala siebie. Faceci pojawiaja sie i znikaja, takie zycie. Wyciagnij z tego lekcje, chce ci powiedziec ze kazda osoba ktora spotykamy w zyciu jest naszym nauczycielem, uczy nas czegos o sobie. Czas leczy rany, skup sie na sobie, nie na nim. To juz minelo, jezeli on tak postanowil zaakceptuj to.Pozdrawiam cie cieplutko.

17

Odp: wyprowadzka partnera

hej Kattyen, dzisiaj niestety nie jest dobry dzień, a dzisiejsza pogoda tylko bardziej mnie dobija.. nie potrafię na razie się podnieść, chociaż mam nadzieje, że to kwestia czasu, że już niedługo będzie chociaż trochę lepiej. próbuję sobie to tłumaczyć, że tak ma być, że to przecież nie koniec świata, że nie mamy dzieci, że tak widocznie musi być... chyba jeszcze swoje muszę przecierpieć, bo narazie nie widzę nawet promyczków słońca...

18

Odp: wyprowadzka partnera

To dobrze Slonce, ze dochodzisz do siebie, bedzie bolec, bo musi taki jest proces dochodzenia do siebie. Moim sposobem na kijowa pogode jest babski film i kubek goracej czekolady zmieszanej z lyzeczka kawy. Mysle, ze moglabys zaczac brac tabletki omega3 i magnez, jedz banany i awokado. To sa naturalne antydepresanty, ktore poprawia Ci nastroj i chronia twoj system nerwowy, moja terapeutka powiedziala mi ze 5 tabletek omega3 przez tydzien a potem po jednej moga zdzialac cuda i zdzialaly. Ja wczoraj mialam kiepski humor obejrzalam sobie komedie Bruce wszechmogacy z Jimem Carreyem i uplakalam sie ze smiechu do lez. Sprobuj zabojcza dawka dobrego humoru smile

19

Odp: wyprowadzka partnera

Polecam zakup książki Rozstanie- pierwszy dzień Twojego lepszego życia autorka: Lisa Steadman. Zakup sobie tą książeczkę, zrób sobie jakąś gorącą czekoladę, albo kieliszek wina, otul się czymś ciepłym i.... do dzieła big_smile

Dziś przyjeżdża do mnie mój były... po 5 dniach... jestem zła na Niego strasznie, bo dziś mi napisał, że szuka jakiegoś mieszkania... więc pomyślałam... ahhh to tak... to jest ten Twój "dajmy sobie czas"... heh... mógł od razu powiedzieć.... żegnaj na zawsze... A On chyba sobie żarty robi- wczoraj mi napisał "Kotek zobaczymy co będzie. Kontakt jest".

Zobaczę Go dzisiaj i z jednej strony bardzo się cieszę, bo tęsknie za Nim, ale z drugiej strony postanowiłam sobie być silna, bo co jak co, ale nie wierze w "dajmy sobie czas"... jak się kogoś kocha to tak się nie robi hmm Koniec. Poproszę, żeby oddał mi klucze i cześć. Wiem, że serce mi pęknie na pół, ale nie mogę dać się tak traktować.

20

Odp: wyprowadzka partnera

dochodzić do siebie jeszcze nie dochodzę, ale staram się jakoś funkcjonować.. staram się znajdować sobie zajęcia ale problem w tym, że wcale nie mam ochoty i siły podnosić się z łóżka. próbowałam już z komediami, ale chyba jeszcze nie ten etap, bo nic mnie nie śmieszy. sama widzę, że jest ze mną bardzo źle, gorzej niż kiedykolwiek, ale nie umiem nic z tym zrobić... wyjątkowo mnie to wszystko uderzyło... Dobrze, że Ty starasz się jakoś sobie radzić ze swoimi problemami i nie dajesz się złym nastrojom tylko walczysz

21

Odp: wyprowadzka partnera

Korbinka, daj znać potem jak poszło Wasze spotkanie..
mój widzisz mieszkanie już znalazł, mieszka w nim beze mnie i zakładam, że jest mu dużo lepiej niż ze mną... jakby było mu źle to na pewno by inaczej się zachowywał, znamy się przecież 10 lat, wiem jak się zachowuje...
może Twój tylko chciał Cię nastraszyć tą wyprowadzką, zobaczyć jak zareagujesz i czy jest jeszcze sens walczyć o Was... Pamiętaj, umaluj i ubierz się extra, tak, żeby mu w pięty poszło!

22

Odp: wyprowadzka partnera

U mnie tez bywa ciezko, ale wiem ze najgorsze mam za soba, bo lepiej wyjsc z g.. niz w nim tkwic. Zajmie Ci troche uporanie sie ze soba ale zobaczysz, bedzie dobrze. Poczytaj w dzungli milosci Pawlikowskiej, ja postanowilam byc Wojowniczka a nie Leniwcem:)

23

Odp: wyprowadzka partnera

u mnie jeszcze najgorsze nie minęło... bardzo chciałabym aby mi wybaczył i żeby wrócił, ale coraz częściej zdaję sobie sprawę z tego, że to pewnie nierealne... jak tylko ruszę się z domu to pojadę do księgarni i kupię książki Pawlikowskiej, mam nadzieje, że chociaż trochę pomogą

24

Odp: wyprowadzka partnera

Kup, bardzo polecam. W dzugli zycia i w dzungli podswiadomosci tez sa swietne. Te ksiazki daly mi ostrego kopa motywujacego.

25

Odp: wyprowadzka partnera

A ja właśnie dostałam sms-a od Niego, że "jest mi tak przykro, że nawet sobie nie zdajesz sprawy jak się czuje. czuje się sam"... heh... przecież nie musi się tak czuć, bo ja tu jestem przecież ... ale widocznie trafiłam na jakiegoś idiotę hmm W ogóle Go nie rozumiem...

26

Odp: wyprowadzka partnera

przecież to on doprowadził do tego, że czuje się sam... widzisz, żałuje swojej decyzji...

27

Odp: wyprowadzka partnera

Nie sądzę, że żałuje... właściwie to Mu nie wierze... kocham Go, ale bardzo mnie zranił tym, że odszedł ode mnie...
Dam znać po spotkaniu.

28 Ostatnio edytowany przez kattyen (2014-03-04 20:05:30)

Odp: wyprowadzka partnera

Moj ex tez nie moze uwierzyc w to, co sie stalo. Chce zebysmy byli przyjaciolmi bla bla bla.  Moglabym z nim zostac ale po co? Zeby znowu wkrecic sie w kolo przemocy i nienawisci. Okay moge byc jego  tzw przyjaciolka. Czasami lepiej jest odejsc i isc w swoja strone. Po co kontynuowac cos, co nie ma sensu. Korbinka sciagnelam sobie te ksiazke, dzisiaj zaczynam czytanie smile

29

Odp: wyprowadzka partnera

moj dzisiaj do mnie przyjechał... przed chwilą poszedł, ale chyba tylko dlatego, że zadzwonili do niego z pracy, że musi pilnie do niej pójść.. sama nie wiem co myśleć.. mam mętlik w głowie, tak to mnie zostawił samą, wyprowadził się, a tak to do mnie przyjeżdża i mówi do mnie rzeczy, które mówi ktoś kto kocha, a nie zostawia kogoś samego...

30

Odp: wyprowadzka partnera

Malinowa kobieto, bedziesz miala metlik w glowie dotad dopoki bedziesz trzymac z nim kontakt, widziec sie z nim. Daj sobie chwile na odetchniecie i pozbieranie mysli. Wiem, ze tesknisz i kochasz ale musisz miec  czas dla siebie.

31

Odp: wyprowadzka partnera

nie potrafiłam po prostu odmówić jak napisał czy może przyjść... po prostu wcale nie chcę tego rozstania, głupio się łudzę, że faktycznie w maju zamieszkamy razem, a ten czas będziemy traktować jakby któreś z nas gdzieś wyjechało .... wiem, może jestem naiwną idiotką ale co zrobię, że tak bardzo bym chciała, żeby tak było.. może potem w maju przeżyje straszne rozczarowanie, ale teraz tylko ta myśl trzyma mnie przy życiu.

32

Odp: wyprowadzka partnera

ja ciebie rozumiem...

i wiem jak jest trudno

ale ja postanowiłam iść do przodu jak długo się da...

i powtarzam sobie - mam problem, mam problem chcę go rozwiązać...

33

Odp: wyprowadzka partnera

In_ka to dobrze, że mnie rozumiesz, bo myślałam, że wszyscy będą krytykować... co poradzę, że go kocham i nie chcę bez niego żyć... chociaż mnie zostawił, wyprowadził się to nie zmienia to faktu, że chce z nim być...
może czas pokaże inaczej, ale w tej chwili to czuję...

Dużo siły Ci życzę i wytrwania w swoim postanowieniu..

34

Odp: wyprowadzka partnera

Malinowa kobieto, ja mysle, ze on cie bardzo krzywdzi obiecujac, ze w maju, ze sierpniu tralala. Gosc nie zdaje chyba sprawy, ze tak sobie nie mozna pogrywac z innymi ludzmi. Jestes ludzka istota, masz swoje uczucia, cierpisz. Ja mysle, ze powinniscie powaznie porozmawiac i okreslic ten stan w ktorym sie znajdujecie, raz a porzadnie. Badz co badz jestescie doroslymi ludzmi a ty nie jestes zabawka i masz prawo wiedziec na czym stoisz. Do maja moze zostac z ciebie wrak czlowieka z depresja. Nie pozwol sie tak traktowac.I prosze cie , nie mow o sobie zle, nie jestes idiotke, jestes w tym momencie zmanipulowana przez goscia, ktory wg mnie nie ma sumienia. Nie wolno trzymac kogos w takiej niepewnosci, to jest jak rak ktory zzera czlowieka. Porozmawiajcie powaznie, niech on tez sie zdecyduje a nie trzyma cie w zawieszeniu.

35

Odp: wyprowadzka partnera

z tego co rozmawialiśmy wczoraj, dajemy sobie te dwa miesiące niemieszkania, jako odpoczynek od siebie, nabranie dystansu do pewnych spraw etc etc.. jesteśmy normalnie parą, będziemy się spotykać jak para, ale tymczasowo nie będziemy ze sobą mieszkać. myślę, że to jest rozsądne rozwiązanie, ja mam w tym czasie popracować nad sobą, a on w sumie jakby tego nie nazwać - odpocząć ode mnie... nie wiem jak to wyjdzie w praktyce ale chce w to wierzyć... w końcu 10 lat związku nie da się przekreślić ot tak... może nie patrzę na to obiektywnie jak Ty, ale trudno..

36

Odp: wyprowadzka partnera

Rozumiem, mam nadzieje, ze to wam pomoze. Wykorzystaj ten czas najlepiej jak mozesz, zainwestuj w siebie, w swoj rozwoj. Czasami dobrze jest od siebie odpoczac. Byc moze zatesknicie, przemyslicie pewne sprawy. Ja tez mialam taka trzymiesieczna przerwe. Rozpoczelam wtedy psychoterapie, w sumie to nie chcialam wracac ale wrocilam. Niestety powtorzylismy schemat i nic z tego nie wyszlo. Bylo troche lepiej ale nie na tyle, zeby bylo okay. Ja poszlam do przodu a on zostal w tyle. Bywa i tak, jezeli jestes ta osoba, ktora jest troche w tyle, nadrob to bo to rzeczywiscie moze byc ostatnia szansa. Moze terapia par moglaby cos wskorac? Sama teraz zaluje, ze my na nia nie poszlismy, no ale on zawsze sie wykrecal ze nie ma kasy, ze cos tam, no i sie posypalo. pozdrawiam.

37

Odp: wyprowadzka partnera

ja też mam nadzieje, że nam to pomoże. po wczorajszym spotkaniu zrobiło mi się na prawdę lepiej. nie wiem co z tego wyjdzie, ale trzeba wierzyć, bo wiara czyni cuda, prawda? myślę, że podobnych błędów już nie popełnie, jak to się mówi docenisz jak stracisz..  sama jestem ciekawa rozwoju wypadków, ale mam nadzieję, że po prostu będzie dobrze.

38

Odp: wyprowadzka partnera

Swietnie, mam nadzieje ze da sie wszystko uratowac. Trzymam kciuki smile

39

Odp: wyprowadzka partnera

nie dziekuje, żeby nie zapeszać!

40

Odp: wyprowadzka partnera

A więc zdaje relacje po spotkaniu a raczej długiej nocy z moim BYŁYM...
Tak więc przyjechał spóźniony 2 godziny twierdząc, że oglądał mieszkanie do wynajęcia... więc już mnie tym wyprowadził z równowagi, bo jakim cudem będzie go stać na wynajęcie mieszkania jak nie było go stać, żeby mi chociaż złotówki się dokładać (gdzie ja opłacałam mieszkanie/telewizje/opłaty, nie wspominając już o jedzeniu)...
Ale ok... to nie koniec... dostałam jeszcze po twarzy i tak to się skończyło smile
Super nie?

Pije już drugie piwo (wiem wiem- alkohol to nie jest rozwiązanie), ale po prostu jestem tak załamana, że żyć mi się nie chce

41

Odp: wyprowadzka partnera

cokolwiek by ciebie nie spotkało to pamiętaj...
nie ty pierwsza nie ostania - może to będzie jakimś pocieszeniem

tylko nie uciekaj w alkohol ...to złuda i destrukcja
a potem jest tylko gorzej

czy chcesz czy nie jutro też wzejdzie słońce i życie będzie toczyło się dalej
a ty może właśnie jutro znajdziesz dla siebie mądra radę

42

Odp: wyprowadzka partnera

Korbinka, jeśli Ty płaciłaś wszystko, a on nic się nie dokładał to w takim razie bardzo dobrze, że pozbyłaś się pasożyta. wiem, że boli, wiem, że mimo wszystko chciałabyś z nim być, ale pomyśl o tym, że związek to partnerstwo, nie wszystko może być na barkach jednej osoby.. a jak jeszcze mówisz, że Cię uderzył... bardzo mi przykro, ale wierzę, że się podniesiesz!
a co do alkoholu, to daje ukojenie tylko na chwilę... potem trzeźwiejesz i już nie jest tak dobrze.. więc raz czy dwa można się napić, ale nie rób tego zbyt często, bo potem ciężko będzie Ci się odzwyczaić...


a u mnie dzisiaj kryzys, cały czas myślę o tym, czy faktycznie on mnie nie okłamuje, czy nie mami mnie obietnicami abym tylko w miarę normalnie funkcjonowała... kiepskie to wszystko, kiepskie

43

Odp: wyprowadzka partnera

Ciągle dzwoni i dzwoni.... ja już wariuje....
Nienawidzę Go tak bardzo... a z drugiej strony tak mi Go brak sad
Nie odbieram, chociaż raz przyznaje odebrałam, ale tylko Mu wykrzyczałam:"Po co dzwonisz?Już pokazałeś swoją miłość"i się rozłączyłam...
Najgorsze jest to, że ja tu zostałam w tym mieszkaniu... a umowę mam do czerwca sad

44

Odp: wyprowadzka partnera

Korbinka, nawet sie nie wyglupiaj, ze ci go brak, przeciez to jest kompletne zero, ktore jeszcze cie uderzylo. Wylacz ten telefon albo zmien numer. Co za gosc, moj tez mnie lubil przydusic, wykopac z lozka albo walnac z liscia, sk......l jeden. Z daleka od takich psychopatow, potem jest jeszcze gorzej, bo jak do takiego wrocisz, to jemu sie wydaje ze cokolwiek by nie zrobil to i tak go nie zostawisz, wiec lepiej zostaw to teraz! Zadnych sentymentow w stosunku do takich gadow!

45

Odp: wyprowadzka partnera

Korbinka, co do kwestii mieszkania to doskonale Cię rozumiem, sama mogę dopiero się wyprowadzić w maju, a najgorsze jest to, że mam z nim tyle wspomnień, każda rzecz przypomina mi Jego, a jak widzę półki, w których niedawno stały Jego rzeczy a teraz są puste to mnie zbiera na płacz... ale z dnia na dzień mam nadzieję, że będzie coraz lepiej..


Wyłącz telefon, kup nowy numer i  tylko rodzinie, żeby mieli z Tobą kontakt... Na ten numer nie będzie dzwonił, nie będziesz widziała, że się próbuje z Tobą kontaktować to może Ci to chociaż trochę pomoże...

Straszne jak najbliżsi nam ludzie stosują wobec nas fizyczną przemoc, szkoda, że tak się dzieje...

46

Odp: wyprowadzka partnera

Hey Malinowa, jak tam Ci sie wiedzie?

47

Odp: wyprowadzka partnera

Dziewczyny bo ja jeszcze o czyms wam nie napisalam...bo sie wstydzilam,ale musze sie kogos poradzic,,bo juz nie daje rady psychicznie...Ja Mu pozyczylam kase-3 Tys.zl...dla mnie to duzo i dlatego tak boje sie zerwac z Nim kontakt bo boje sie ze wtedy mi nieodda.... A ja przeciez zeby zapomniec nie powinnam miec z Nim kontaktu:(

48

Odp: wyprowadzka partnera

O Jessu Korbinka smile Powiedz, ze ma Ci ja oddac a jak nie bedzie chcial to skontaktuj sie z jego mama smile Niedorozwinieci emocjonalnie chlopcy bardzo licza sie ze zdaniem mamusi. Upomnialas sie w ogole o ta kaske?

49

Odp: wyprowadzka partnera

Tak mowilam,ze ma mi oddac i powiedzial ze mi odda bo ma swoj honor...Ja Mu powiedzialam ze chce zeby mi napisal oswiadczenie to oburzyl sie ze Mu nie ufam.Jednak nie odpuszczam i wczoraj kiedy mi napisze to oswiadczenie ti mi napisal czy moglby mi jutro podrzucic to napisalam ze ok.Oswiadczenie da mi pewnosc ze odda a nawet jak nie to wtedy moge zalozyc sprawe cywilna....    Ale co mnie najbardziej boli?To,,ze po 1,5 rocznym zwiazku tak po prostu mnie zostawil..a mial tyle...zrobilam dla Niegk bardzo wiele i pomagalam Mu jak moglam....A On nic nie docenial na to wychodzi.... Z mama swoja tez jest poklocony i stwierdzil ze wynajmie mieszkanie....A ja poczulam taka zlosc....to mi nie mogl dokladac a teraz sam bedzie placil kase za wynajem.... Boli mnie serce:(

50

Odp: wyprowadzka partnera

I bardzo dobrze, nie docenial co mial to niech teraz buli smile Swietnie to zalatwilas, upieraj sie przy swoim i nalegaj na papierek z podpisem. Jak mozna komus takiemu ufac, od razu bym mu powiedziala ze mu nie ufam i papierek ma byc jutro! Najlepiej trzymaj wszystkie smsy, maile jako dowod, ze wisi ci kaske. Serce poboli i przestanie, dobrze sie stalo, jednego palanta mniej w twoim zyciu. Na nastepny raz nie badz dobra ciocia smile i nie pozyczaj kasy byle komu i nie utrzymuj zadnego faceta. Nie placisz za czynsz, nie dokladasz sie do zycia- LOTKA, CIAO, TO NIE JEST SCHRONISKO! Pasozyt jeden!

51

Odp: wyprowadzka partnera

Kattyen dodajesz mi tyle wiary:)  Rzeczywiscie to mnie duzo nauczylo no i moja babcia tez mi powiedziala,ze "miloscia rodziny nie wyzywisz"... Hmmm...no cos w tym jest... Najgorsze w tym wszystkim jest to,ze tesknie jak cholera:( Od dwoch dni nie bylam w domu,bo nie chce tam przebywac....Tyle wspomnien...Ale nie moge ciagke uciekac... wiem...dzis juz wracam i boje sie tego momentu jak otworze drzwi a tam pusto:( Poza tym odczuwam zlosc....taka silna zlosc...na siebie...czuje sie wykorzystana:( ponizona:(

52 Ostatnio edytowany przez kattyen (2014-03-10 00:43:47)

Odp: wyprowadzka partnera

I dobrze, nie idz tam jak nie jestes gotowa, jak poczujesz ze jestes na tyle silna zeby zmierzyc sie ze swoimi demonami to wtedy idz. Wyczysc chate z jego rzeczy, kup sobie szalwie do palenia (nie taka do ujarania sie smile, tylko taka w ezoterycznym sklepie) i oczysc mieszkanie z negatywnej energii, ktora tam dalej tkwi. Poprzestawiaj wszystko, wywal poszewki pod ktorymi spaliscie, kup nowe, zrob sobie wyrabana w kosmos jaskinie wojowniczki i olej zlego trolla wink
Acha zapomnialam dodac, ze babc trzeba sluchac bo one swoje w zyciu przeszly, jeszcze w ich czasach kiedy szalala komuna a kobieta w prezencie slubnym dostawala ksiazke kucharska i poradnik obslugi meza-czyli jak byc wzorowa zona smile

53

Odp: wyprowadzka partnera

Hej.
U mnie ta sama sytuacja a nawet identyczna tylko ze teraz i tak mieszkamy na wspolnym osiedlu ...wspolni znajomi...
U nas też był burzliwy związek obydwoje jestesmy za cięci..ale po wczorajszej awanturze i braku zaufania z jego strony nie ma sensu ciągnąć tego dalej...tez jestem sama tylko mam małe dziecko(on nie jest jego tata) tez zastanawiam sie jak bedzie wygladało nasze dzisiejsze wspolne popoludnie bez niego..jaka będzie noc ktora mnie czeka bez jego osoby...

54

Odp: wyprowadzka partnera
kattyen napisał/a:

Korbinka, nawet sie nie wyglupiaj, ze ci go brak, przeciez to jest kompletne zero, ktore jeszcze cie uderzylo. Wylacz ten telefon albo zmien numer. Co za gosc, moj tez mnie lubil przydusic, wykopac z lozka albo walnac z liscia, sk......l jeden. Z daleka od takich psychopatow, potem jest jeszcze gorzej, bo jak do takiego wrocisz, to jemu sie wydaje ze cokolwiek by nie zrobil to i tak go nie zostawisz, wiec lepiej zostaw to teraz! Zadnych sentymentow w stosunku do takich gadow!

U mnie tak jest...wmawianie mi że kłamie ( ale moja wina bo raz go okłamałam i wyszło najaw) tylko wtedy prez dwa dni mialam taka jazde bicie kopanie szarpanie ze nauczylam sie poprostu nie kłamać mowie całkiem poważnie...wczoraj zarzucil mi ze gdy w sobote sie wyprowadzil ja poszlam sobie na impreze z jeggo kolegami ..ale tak nie bylo..mogł tak myslec poniewaz spotkalam sie z nim bardzo blisko tego miejsca..wiec wczoraj chcial udowodnienia..no ale jak jak moim kolezanką nie wierzy niby jeszcze jakiegos sms usunelam..uslyszalam ze jestem szmata i dziwką ..że mysle C**ą a nie głową i ze poznał mnie na tyle zeby o tym wiedziec..tylko ze tak nie jest !! Niewiem co robic w pustym mieszkaniu ...mam dzicko chodzi do żłobka ale plakac mi sie chce jak pomysle o popoludniu bez niego,

55

Odp: wyprowadzka partnera

Gumalalala ten gosc jest psychopata i tresowal cie jak psa, no sorry kopanie, szarpanie zebys oduczyla sie klamac?!!! Ty nie jestes czyjas lala do kopania!

56

Odp: wyprowadzka partnera
kattyen napisał/a:

Hey Malinowa, jak tam Ci sie wiedzie?

Hej Kattyen, u mnie powoli, powoli ale do przodu:) zrobiłam sobie kilka dni odwyku od komputera, wsiadłam w samochód i pojechałam w świat smile sama bo sama, ale szkoda mi było nie wykorzystać tak pięknej pogody, a że zrobiłam się trochę aspołeczna obecnie, to wolałam nie ciągnąć koleżanek, żeby tylko je zanudzać swoim nieszczęściem. Trochę pomyślałam, trochę popłakałam, trochę pozwiedzałam i mi się lżej troszeczkę zrobiło.. Może to zasługa pogody, może zmiany otoczenia. Przynajmniej nie siedziałam w "naszym" mieszkaniu.. A co poza tym? Dalej nie jest najlepiej, ale przynajmniej już nie płaczę 24h/dobę, także jest progress. Nie widzieliśmy się w międzyczasie, ale dzwonił do mnie raz czy dwa, ale nie pogadaliśmy, bo akurat prowadziłam auto. Ma dzwonić dzisiaj, ale czy zadzwoni? Zobaczymy. Poza tym dalej tęsknie, dalej nie mogę się przyzwyczaić do samotnych nocy i dni, dalej nie mogę przestać patrzeć na telefon czy napisał/dzwonił, dalej ciężko mi do niego nie napisać jak coś ważnego się dzieje, ale jakoś się staram żyć. A jak tam u Ciebie? smile

57

Odp: wyprowadzka partnera

Gumalala, z dnia na dzień jest coraz lepiej, wiem, że ciężko uwierzyć, spójrz sama na moje posty sprzed tygodnia, a co piszę dzisiaj, każdego dnia coraz mocniej świeci słońce smile wiadomo, że tęsknie, że mi ciężko, ale się staram żyć. Poza tym pomyśl też o dziecku, do żłobka pójdzie na kilka godzin, a potem masz dla kogo żyć, także nie poddawaj się!

58

Odp: wyprowadzka partnera

No sie ciesze bardzo, ze juz jest lepiej, kto wie moze dojdziesz nawet do wniosku, ze jest ci lepiej samej niz z tymi wiecznymi problemami smile u mnie okay, w niedziele wywiozlam 3/4 gratow na moja nowa miejscowke a w niedziele sie wyprowazdzam. Juz sie doczekac nie moge.

59

Odp: wyprowadzka partnera

jak narazie jestem bardzo daleka od myśli, że samej będzie mi lepiej niż z Nim, ale zobaczymy co czas pokaże.
zmiana miejsca na pewno dobrze Ci zrobi, także może być już tylko lepiej u Ciebie:)

60

Odp: wyprowadzka partnera

Lepiej nie lepiej, na razie jestem wkurzona na sama siebie, nie wiem jak sobie samej wybacze, ze skazalam siebie na takie pieklo. Do tego jeszcze wczoraj mialam ataki lekowe, nie wyspalam sie zbytnio. Taka jest cena za wlasna glupote. Ale patrze w przyszlosc pozytywnie, minie troche czasu zanim wyjde z tej traumy.

61

Odp: wyprowadzka partnera

bo my kobiety to chyba z własnej głupoty pakujemy się w takie rzeczy.. tak myślę. rozum mówi uciekaj, serce mówi zostań...

62

Odp: wyprowadzka partnera
xmalinowax napisał/a:

bo my kobiety to chyba z własnej głupoty pakujemy się w takie rzeczy.. tak myślę. rozum mówi uciekaj, serce mówi zostań...

Ostatnio jak rozmawiałam ze znajomą, to zaczęłyśmy się śmiać i padł tekst (może trochę nieadekwatny do sytuacji, ale da się go przekształcać w każdy możliwy sposób wink ) "Kobiety są dziwne. Wybierają sobie sk....ów, a potem jest zdziwko: o kurczę, to sk...yn!" big_smile

63

Odp: wyprowadzka partnera

także nie jestem odosobniona w moich poglądach, coś w tym niestety jest:)

64

Odp: wyprowadzka partnera

Ja ostatnio doszlam do wniosku, po samej sobie i czytajac wiele postow na forum, ze kobiety nie lubia, panicznie boja sie samotnosci i bolu, wola spedzic zycie ze s.......m niz isc swoja droga, bo przeciez lepiej tkwic w bagnie ktore sie zna niz byc szczesliwym. O czym to swiadczy? O tym chyba ze dopoki nie zalatwimy swoich wlasnych jazd, lepiej nie bierzmy sie za nastepny zwiazek bo albo zamieni sie w pieklo, albo rozpadnie z hukiem. Amen

65

Odp: wyprowadzka partnera

witajcie moje drogie! jak tam u Was sytuacja?  u mnie jest źle, a może nawet gorzej... minęło już ponad pół roku od Jego wyprowadzki, a ja wciąż nie mogę zapomnieć... i wcale nie jest lepiej, a podobno czas leczy rany..
ale od początku, muszę się trochę wyżalić...
widywaliśmy się od czasu do czasu, raz na dwa tygodnie, czasem częściej, czasem rzadziej.. było wtedy dobrze, po prostu dobrze:) wiecie jak to jest gdy trafia się w te ramiona, w których człowiek czuje się po prostu bezpieczny? i tak się czuje u Niego. chociaż krótkie te chwile były, ale piękne.. w połowie maja wszystko się poprzewracało, przestaliśmy się spotykać, w sumie z mojej winy, bo za bardzo naciskałam na powrót... wiem, wiem, moja wina no ale... w połowie czerwca sytuacja się odwróciła, miałam urodziny, nie spędziliśmy ich razem ale złożył mi życzenia i spotkaliśmy się kilka dni po nich.. zaczynaliśmy znowu się dogadywać, ale w połowie lipca miałam zaplanowany wyjazd i przed tym wyjazdem on stwierdził, że nie wie sam czego chce, że za bardzo sobie wszystko przypomina i nie wie czy chce być ze mną czy nie.. płakaliśmy oboje ... po moim powrocie na początku sierpnia spotkaliśmy się, było cudownie, na prawdę ale co z tego jak potem przestał się odzywać? stwierdziłam, że jakoś przeżyje.. pod koniec sierpnia miał wesele, nie zaprosił mnie tylko poszedł ze swoją nową współlokatorką z mieszkania ... podobno beznadziejnie się bawił, koleżanka, które też była na weselu zdała mi relację, ale marne pocieszenie, bo to ja chciałabym tam z nim być..
w tym tygodniu zupełnie przypadkowo wpadliśmy na siebie, spędziliśmy miło kilka godzin a pod koniec spotkania dowiedziałam się, że rzucił pracę, wyprowadził się do domu chwilowo a w poniedziałek wyjeżdża za granicę na stałe do pracy... mieliśmy się spotkać dzisiaj, ale niestety jak zwykle mnie olał, wiem, że to koniec i nic nie jest do uratowania ale czego nie mogę tego zaakceptować?
czego nie mogę przyzwyczaić się do samotnych nocy, do tego, że nie mam dla kogo wstawać, do tego, że nie mam na kogo czekać, że nie mam z kim ugotować, wyjść do kina czy po prostu porozmawiać albo się upić? po rozstaniu niestety nie mam zbyt wielu znajomych w tym mieście, sami wiecie, że po 10 latach związku ma się wspólnych znajomych, a potem się okazuje, że połowa z nich nagle powie tylko cześć i ucieka... zostały mi dwie dobre przyjaciółki, ale każda z nas pracuje, one mają facetów i niestety co za tym idzie mało czasu... a ja siedzę wśród tych czterech ścian i są takie momenty jak ten, że nie mam siły na nic ...

Posty [ 1 do 65 z 67 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » wyprowadzka partnera

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024