Obserwując większość tematów widzę, że jest tu sporo osób zmagających się z depresją. Proszę Was, jeśli znajdziecie chwilę, wypowiedzcie się.
Dużo czytałam na temat depresji i tym, jak cholernie wykańcza. Wiem, że osoba chora traci sens życia, że chce być sama, chociaż wcale nie chce, że nie czuje się dość dobra...
Wyobrażam sobie, że to musi być straszne, więc bliską mi osobę, która choruje na depresję staram się wspierać mimo wszystko. Chociaż swoimi zachowaniami niejednokrotnie mnie rani, tlumaczę sobie, że to nie jego wina.
Problemem w naszej relacji stała się obecność. Czuję, że mnie potrzebuje, a komunikaty, których mi udziela są dokładnie odwrotne.
Wiem,że to normalne, ale nie wiem, jak do niego dotrzeć.
Proszę osoby, które znają problem o choć krótkie wypowiedzi jak to jest z tą izolacją i ucieczkami przed bliskością w chorobie.
Z góry wielkie dzięki !