Cześć Wszyscy! Pisze tu bo chciałabym sie podzielic moją historią i poprosić o ocene sytuacji, gdyż sama mam skłonnosć do wymyslania co raz to nowych interpretacji i tzw. "gdybania".
Rok temu poznałam chłopaka na portalu randkowym, pisalismy ze soba dwa tygodnie, później spotkalismy sie, było fajnie, chyba oboje przypadlismy sobie do gustu. Ja bynajmniej zaczęłam się zakochiwać. Spotykaliśmy sie ze soba, w końcu nasza znajomośc rozwineła sie do etapu okazywania sobie uczuć w łóżku. Jest nam dobrze. dodam, że mam 28 lat, i On jest drugim facetem w moim życiu [z pierwszym byłam przez prawie 5 lat i nie uprawiałam z nim seksu, doszło do tylko jednego zblizenia miedzy nami i to w tzw. akcie desperacji- chciałam ratowac ten pożal sie boże , związek. Wiem, że to dziwne, ale jakos nie mogłam z tamtym facetem, byłam niedoswiadczona, głupia, ale instynktownie nie chciałam z nim współżyc.]
Mój obecny partner jest w moim wieku, jest cudowny, czuły, troskliwy, ma genialne poczucie humoru, ma pasje, którą mnie zaraża, jeśli sa jakies sprzeczki to od razu je wyjasniamy, potrafi pierwszy wyciagnąć rękę na zgode.
Gdzie leży problem?
Nie mam pewności co on do mnie czuje, nigdy nie powiedział, że kocha. Okazuje mi miłość?przyjaźń? Nie jestem mu obojetna - to na pewno. Ale nie wiem, czy to wszystko po to, aby mieć seks? Czy jest to cos głębszego.
Dodam, że na poczatku znajomosci zarzekał się, że nie chce związku.Ja stwierdziłam, że nie chcę być dziewczyną do łóżka, i nie zgodziłam sie na seks. Jednak on nie zrezygnował znajomości, zaczął być milszy, bardziej czuły, a ja odczułam, że mu zalezy. uległam. Było przepięknie. Później pojechalismy razem na wakacje i od słowa do słowa okazało sie,że On szuka dziewicy- i tylko taka ma szanse zostać jego żoną. Wtedy opowiedziałam mu jak wyglądała moja relacja z byłym chłopakiem i przyznałam sie do tego, że zbliżenie z Nim było drugim w moim zyciu.
Po tej rozmowie chciałam sie rozstać. Nie pozwolił na to. Kazał obiecać, że to nie koniec. Jestesmy razem do dziś. Nadal nie wiem co on do mnie czuje. nie wyznał mi nic po za tym, ze teskni, że uwielbia, że jestem jego..
Ja mu powiedziałam, że kocham i to nie jeden raz...
Nie wiem jak mam to interpretowac? wymuszać wyznania? próbowałam niby w żartach zagadywac... nic sie nie dowiedziałam. kocham go i wiem, że chiałabym z nim spędzić życie, ale wyglada na to, że on ze mną chyba nie....
1 2014-02-15 21:27:59 Ostatnio edytowany przez prosiaczek77 (2014-02-15 21:30:51)
prosiaczek77
Nie wiem jak mam to interpretowac? wymuszać wyznania? próbowałam niby w żartach zagadywac... nic sie nie dowiedziałam. kocham go i wiem, że chiałabym z nim spędzić życie, ale wyglada na to, że on ze mną chyba nie....
..................................................................................................................................
Z Twojego opisu wynika, że i On Ciebie kocha, z tą różnicą, że nie wyraża tego słowami, ale gestami, współdziałaniem i współżyciem. - Jak to różnica dla Ciebie by to powiedział ? - Co to zmieni i po co taki blahy fakt dręczy Ciebie ? W mojej szkole średniej spotkałem starszego wówczas kolegę, który miał nieuczciwy sposób na dziewczyny. Jeśli jaką mu się podobała, a nie chciała na drugiej randce " dać " mówił, że ją " kocha " i wtedy lody pękały, wargi otwierały się same. Piszę to po to, abyś zdała sobie sprawę, że nie jest trudno powiedzieć " kocham ", ale po stokroć trudniej jest okazać uczucie, a Twój partner okazuje Ci uczucie. Czego chcieć więcej ?
Piszesz o wielu gestach i zachowaniach, które są wyrazem miłości. Jeśli jednak masz wątpliwości i bardzo Cię to męczy, to zamiast różnych podchodów, warto zapytać wprost, co on do Ciebie czuje i czego oczekuje na przyszłość?
Będziesz miała jasność, a być może dowiesz się tego, na co tyle czekasz ![]()
Ja się nie dziwię obawom. Po pierwsze prosiaczek77 dostaje info, że on może być na długo tylko z dziewicą, po drugie ona mówiła, że kocha i to nie raz a z jego strony zero. Prawdą jest, że czyny są najważniejsze, jednakże kobiece uszy są również ważne i słowa jakie docierają do nich.
Osobiście to nie jestem pewny, czy facet ją kocha... Nigdy tego nie powiedział.
5 2014-02-25 21:04:32 Ostatnio edytowany przez Damiann (2014-02-25 21:11:43)
To może chodzi o naszego forumowego kolegę on też zarzekał się że dla niego najważniejsze są dziewicę, chyba po to by zaliczyć i odejść ![]()
Ten człowiek według mnie nie jest dobrym materiałem na męża jeśli uważa dziewictwo za gwarant wierności, bo ile ja znałem zdrad to właśnie tyczyły one tzw pierwszej miłości która najczęściej okazywała się dziecinną projekcją dwóch życzeniowych roszczeń na dodatek wzajemnie z sobą sprzecznych.
Ona widziała w nim ideała pod każdym względem chciała dziecka i stabilizacji, on widział w niej cudną przyjaciółkę i przystań do przyszłego związku(bo nie była materiałem na panią domu) myślał że ona jest na tyle dobra że to w końcu sama pojmie no i powoli powstawał toksyczny związek, który na cale szczęście rozpadł się ponieważ wyjątkowo w tym przypadku pierwszą szpilę wbiła ona przytomniejąc.
tylko, że jemu nie chodzi o gwarant wierności, ale o to, że nie moze znieść myśli, ze ktos był przed nim...chyba boi sie porównań. jednak ja nie mam za bardzo z kim go porównać, bo tak jak mówię to co było przed nim trudno nazwać "uprawianiem seksu" czy "kochaniem się". a raczej "jedno pchnięcie, mechaniczne rozdziewiczenie", że tak brzydko powiem. zupełnie nieudany akt, dość poniżający, którego będę żałować całe zycie... i on o tym raczej wie.
Mówiłaś mu że nie wiesz na czym stoisz? poważna szczera rozmowa to podstawa ale z tego co piszesz jego bardzo na tobie zależy ![]()
A czy on był prawiczkiem przed Tobą? Bo to by tłumaczyło, że wymaga tego od dziewczyn, ponieważ sam bardzo poważnie podchodzi do seksu i nie chce iść z byle kim, tylko dopiero jak pojawi się uczucie, to relację można przenieść do łóżka. Bo jak nie był prawiczkiem, to dla mnie dziwne jest, że wymaga tego od dziewczyny. Moim zdaniem, jak już chce się stworzyć poważny związek, to trzeba odciąć się grubą kreską od przeszłości i nie patrzeć się co partner robił wcześniej, tylko ważne jest to co teraz i co w przyszłości. Nie ma sensu się zadręczać przeszłością i zastanawiać się co tam się działo. OK, porozmawiać o tym jak najbardziej można, ale raczej bez zazdrości, tylko z ciekawości - przynajmniej ja tak staram się do tego podchodzić. A to, że nie powiedział Ci "kocham Cię"... Moim zdaniem powiedział Ci, tylko w inny sposób. No nie wiem, masz 28 lat, więc powinnaś już wiedzieć, że faceci nie są skorzy do komplementów, do wyznawania uczuć itp. Czasem mam wrażenie, że dla nich powiedzenie "kocham Cię" oznacza mniej więcej to samo co "tak" przed ołtarzem i strasznie boją się to powiedzieć:)
Słuchaj, ja też poznałam mojego partnera w internecie, zaczęło się od mydwoje, później rozmowy telefoniczne, pierwsze spotkania. Było bardzo fajnie, ja się zaczęłam zakochiwać w nim, ale wydawało mi się, że on też. I po jakimś czasie, nie pamiętam po jakim, powiedziałam mu pierwsza, że go kocham. On się bardzo uśmiechnął przytulił mnie i pocałował. Dla mnie ta reakcja, ten jego uśmiech, nie tylko na ustach, ale głównie w oczach, dał mi do zrozumienia, że on też mnie kocha. A to, że jeszcze jakiś czas poczekałam, aż usłyszałam od niego te słowa, to dla mnie nie robiło różnicy. Dla mnie ważniejsze były te gesty, który Twój chłopak, z tego co piszesz, też wykonuje. Więc nie przywiązuj zbyt dużej uwagi do słów, czyny są ważniejsze.
tamola28, nie był prawiczkiem...miał kilka dziewczyn..ja nie jestem pierwsza. niby mam 28 lat, ale nie mam za duzego doswiadczenia... facet, z kórym byłam przed moim obecnym [ ten, z którym nie uprawiałam seksu przez kilka lat] mówił mi kilkanascie razy dziennie komplementy, wyznawał uczucia i był bardzo wylewny, więc dlatego teraz czuję sie jakos nieswojo... fakt jest taki, że tamten dużo gadał- mało robił [ a raczej robił, ale na wspak- czyli zdradzał najzwyczajniej w świecie]. dlatego z jednej strony cieszę sie, że ten nie jest wylewny...ale no tak jak mówie, nie mogę być pewna.
tamola28, dzięki, że opowiedziałąś o swoim związku...w moim jest bardzo podobnie
to daje jakąś iskre nadzieji.
nie chcę teraz zaczynać tych poważnych rozmów "o nas" bo rok znajomości to mało... poczekam, może jednak usłyszę niedługo jakies wyznanie. myślę, że będę cierpliwa... czas pokaże ![]()
Dziękuję wszystkim za odpowiedzi
))