Terapia małżeńska, czy ktoś korzystał i z jakim skutkiem? - Netkobiety.pl

Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

 

#1 2009-08-18 06:08:38

Rafik
Netchłopak
Wiek: 34
Zarejestrowany: 2009-08-08
Posty: 861

Terapia małżeńska, czy ktoś korzystał i z jakim skutkiem?

Hej,

Czy ktoś z Was korzystała z tak zwanej terapii małżeńskiej/partnerskiej i z jakimi skutkami?

Podzielcie się swoimi spostrzeżeniami i wnioskami.

Ja byłem z małżonką juz raz u jednej "sympatycznej" pani psycholog, która tylko grzecznie Nas wysłuchała po 2 godzinki każdego i raz wspólnie 1 godzinkę.

Nic nie pomogła w moim odczuciu, poza tym, że odchudziła portfel o znacznę kasę.

Utwierdziła tylko moją zone w przekonaniu, że mamy rażącą niezgodność charakterów i że podobno jestem strasznie trudnym człowiekiem, jednocześnie dla niej nie dając żadnych wskazówek, jak może ze swojej strony - zmieniając niektóre swoje zachowania- wpłynąć pozytywnie na nasza relację.

Teraz stoimy praktycznie przed decyzja o rozwodzie, którego ja nie chcę, bo bardzo kocham moją żonę.

Ona zreszta tez mnie kocha, tylko po tym co usłyszała od psycholog, boi sie, że nie bedziemy w stanie sie w ogóle dogadać i że będziemy sie tylko kłócić.


Ustaliliśmy wspólnie, że pójdziemy ponownie do innego specjalisty, i jesli on wyciagnie podobne wnioski, to będzie rozwód.

Moja żona uwaza, że mam skłonności do nieciekawych zachowań, do których ja sie przyznaje, ale uważam, że jestem w stanie je zmienic od zaraz, w co ona nie wierzy.

Podchodze z pewną nadzieja do tych wizyt u psychologa, bo strasznie mi zależy na tym małżeństwie, na mojej rodzinie.

Tym bardziej, że mamy wspaniałą 3 letnią córeczkę, która oboje bardzo, ale to bardzo kochamy.


Bardzo kocham obie moje dziewczyny, tylko, czy to wystarczy-oczywiscie z moją głęboką chęcia zmiany- żeby pokonać ten kryzys w komunikacji małżeńskiej...

Podzielcie się uwagami i trzymajcie kciuki !!! wink

Dodam jeszcze to, że ten kryzys w naszym małżeństwie wynikł głównie z tego, że mało ze soba rozmawialiśmy na tematy inne niz bieżące bytowe, najczęsciej zwiazane z opieka nad córeczką.

Moja zona jest raczej osoba skrytą i często nie mówi, mi o niektórych sprawach, czekając jak się sam domyślę.

Czy kobiety juz tak maja, że oczekuja jasnowidzenia, ze strony mężczyzn?


Poza tym jak rozmawiamy ze soba, to mamy oboje tendencje do stawiania na swoim i nie popuszczania, co ma zgubne skutki.

Oboje jesteśmy z pod znaku Byka, podobno, to dobra konfiguracja i osoby z pod tych znaków, dobrze się dogadują.

dodam na koniec, że jestesmy ze sobą juz prawie 8 lat, od 3,5 roku po ślubie.

Przez ten czas generalnie było dobrze i bardzo dobrze, owszem kłóciliśmy się czasem, ale które małżeństwo, czy para się nie kłóci?

Ostatnio edytowany przez Delicious (2009-08-18 09:27:31)


...prawie wszystko co Nas dziś otacza, było kiedyś czyimś marzeniem...

Offline

 

#2 2009-08-18 06:44:51

blubel_25
Słodka Czarodziejka
Wiek: 28
Zarejestrowany: 2009-07-12
Posty: 199

Re: Terapia małżeńska, czy ktoś korzystał i z jakim skutkiem?

Wiec powiem Ci tak, ja równiez chodze do psychologa a niestety nie na terapie małżeńska tylko po to aby porozumieć siebie i potrafić budowac związek bo zawsze miałam problemy z komunikacja z facetem zawsze wychodziły kłótnie. Psycholog nie jest po to aby doradzić. Jest po to aby wysłuchac i nakierowac nas abysmy my sami wyciągli wnioski co w nas jest nie tak że nie potrafimy sie dogadac. Byłam jak na razie tylko na 4 sesjach i tez tylko słucha przez godzine i zadaje pytania wymuszając na mnie odpowiedzi gdzie ja sama sobie odpowiadam na to do czego nie umiałam sie przyznać. Jedna wizyta napewno nie pomaga u psychologa wiec nie wiem czego tak naprawde oczekujecie.



Czy kobiety juz tak maja, że oczekuja jasnowidzenia, ze strony mężczyzn?


Tak czasami tez tak mam i to jest wielki problem i sie denerwuje dlaczego partner nie potrafi czytac w moich myslach.  I to jest kolejny powód co skierowało mnie do psychologa. Bo wiem ze nie powinno tak być, każdy z nas wie że nie idzie czytać w myślałach a jednak sie czepiamy. Ale gdy tego oczekujemy od mężczyzny w danym momencie nie myslimy o tym.....

pozdrawiam i trzymam kciki aby sie udało wszystko naprawic

Ostatnio edytowany przez blubel_25 (2009-08-18 06:49:56)

Offline

 

#3 2009-08-18 10:02:57

Elede
Słodka Czarodziejka
Wiek: 35+
Zarejestrowany: 2009-08-18
Posty: 179

Re: Terapia małżeńska, czy ktoś korzystał i z jakim skutkiem?

Nie chodzę na terapię małżeńską, ale korzystam  z porad psychologa od 4 lat - nie cały czas,  z przerwami, w zależności od sytuacji życiowej. Zgadzam się, że jedna wizyta nic nie da. Jeśli chodzi o psychikę, zmiany zachodzą wolno, na przestrzeni czasu - z perspektywy tych lat mogę powiedzieć, że bardzo się zmieniłam.  Ale wymaga to dużo czasu, wysiłku, pracy nad sobą. No i pieniędzy, ale to akurat jest według mnie najlepsza inwestycja - inwestycja w siebie, swoje życie i szczęście - jaką można zrobić. Chyba dobrze zrobić wywiad przed taką wizytą, internet to nieoceniona pomoc.

Oczywiście, trzeba trafić na dobrego terapeutę - to też są w końcu ludzie, często bardzo uczeni i mądrzy, ale też ludzie. Nie powiedzą, co zrobić ze swoim życiem, tylko pomagają zdecydować, co chcemy z nim zrobić. Zawsze trzeba samemu zdecydować i nie wolno kierować się tylko tym, co powie psycholog, w końcu to moje życie.

Offline

 

#4 2009-08-18 14:04:52

Rafik
Netchłopak
Wiek: 34
Zarejestrowany: 2009-08-08
Posty: 861

Re: Terapia małżeńska, czy ktoś korzystał i z jakim skutkiem?

Wiem, że jedna wizyta nic nie da, i tym razem planuje cykl kilku wizyt, na początku oddzielnych, dla uzyskania wywiadu od obojga partnerów, a potem kilka wspólnych.

Poprzednia psycholog nie przekonała mnie do siebie zupełnie, wręcz przeciwnie. Była stronnicza, i nie chodzi o to, że powiedziała mi cos co mi sie nie podobało, bo wiem, że mam sporo rzeczy do przepracowania.

Zreszta pracuje nad tym od kilku lat, czytając wiele książek i uczestnicząc w rozmaitych szkoleniach.

Moja zona nie lubi takich ksiązek i szkoleń i uważa je trochę za "sekciarstwo".
To jest tez jeden z problemów z jakim sie borykamy w naszej relacji.

Jednak w zwiazku obie strony powinny pracować nad relacją, zaś w naszym przypadku miła pani psycholog stwierdziła tylko niezgodnośc charakterów oraz okresliła mnie jako "trudnego typa" i tyle.

Żadnych haseł typu panie Rafale, prosze pomysleć o tym i o tym, pani Aniu proszę pomysleć o tym i o tym.
Popracujcie nad spokojnym słuchaniem siebie nawzajem, rozmawiajcie o waznych dla siebie sprawach itp.


Poza tym na koniec naszej wspólnej z żoną wizyty stwierdziła tak:

" Jesli sie Państwo zdecyduja jednak na rozwód, to nie idźcie do adwokatów, bo oni beda zainteresowani, żeby was jak najdrozej rozwieźć, tylko przyjdzćie do mnie, pomoge napisać pozew rozwodowy"

Dodam, że każda wizyta u tej pani kosztuje 200 zł/godz.

Świetnie pomyśłałem. Po tym tekście postanowiłem, że nigdy juz nie skorzystam z usług tej pani, gdyz sama jest zainteresowana chyba bardziej swoja sakwą, niż autentyczna pomocą młodemu małżeństwu.

A pani ta podobno pracuje w branży od 40 lat... Ciekawe ile małżeństw udało się jej uratować...

Dzis wybieram się do prywatnej przychodni Enel-Med maja tam Centrum Psychologiczne.


Mam nadzieję, że uda nam sie tam uzyskac pomoc.

Bardzo, ale to bardzo mi na tym zależy.


...prawie wszystko co Nas dziś otacza, było kiedyś czyimś marzeniem...

Offline

 

#5 2009-08-19 08:48:02

annika80
Netbabeczka
Wiek: 31 lat
Zarejestrowany: 2009-04-18
Posty: 400

Re: Terapia małżeńska, czy ktoś korzystał i z jakim skutkiem?

Zaczne od tego, że chodziłam do DIECEZJALNEJ PORADNI RODZINNEJ, jestem katoloczka więc nie było to dla mnie problemem... tam przyjmuja terapeuci, (może to byc ksiądz, ale nie koniecznie) i psychologowie... można umawiac sie przez internet... mieszkam w woj. opolskim więc jeżdziłam do Opola... jest to NIEODPŁATNIE, więc traciłam jedynie na dojazd...
z tego co piszesz to chyba tobie badziej zalezy na ym związku jak żonie...u mnie to ja bardziej zabiegam o wszytko....
wiem jedno ;trzeba poszukac takiego terapeuty, który będzie wam odpowiadł i nie stawał po żadnej ze stron.... powinniście łuchac jego rad i starac sie stosowac do polecen i zdań... to ważne byuczyc sie zyc inaczej i amieniac swoje zachowania , które denerwuja partnera... ALE TRZEBA TEGO CHCIEC!!!!!
czasem potrzeba na to kilku miesiecy....
dla nas pierwszym zadaniem było porozmawianie o ty czego POTRZEBUJĘ ja , czego mąż....  i staranie siewpoic to w zycie... nie jest t łatwe bo po 2 tyg. od wizyty dopiero porozmawialismy, ale cos ruszyło....
ja juz 3 miesiące chodze na terapie... mój mąż był na jednym spotkaniu... nie chce tam chodzic... do tego jest alkoholikiem, więc jest to trudniejsze i jak widzisz to ja staram sie utrzymac tem związek, a on ma to gdzieś...
mysle tez że powinniście oprócz terapeuty małżeńskiego chodzic osobmno do terapeuty  każdy do innego ... dobre jest to że oboje tego chcecie...
zapytaj żony czego potrzebuje, mysle że nie bardzo będzie wiedziała co powiedzieć, może powie że rozwodu , ale zapytaj czego potrzbuje od małażeństwa od Ciebie, bo chcewz byc z nia i będziesz starał zmienic to co ja denerwowało... tylko nie mów że od teraz , bo to jest niemożliwe!!!!!!!!!!!!!1 powiedz że to może troche potrwać ale bęziesz sie starał, może niech ci mówi ,kiedy cos nawalisz , ale od razu jak przegniesz,,, tylko powiedz jej o tym że jak cos zrobisznie tak by od rzu zwróciła Tobie na to uwage wtedy od razu bedzies ziwedział co jestnie tak bedziesz nastepny razem prbował iaczej zareagowac na dana sytuacje....
czytaja te poradniki wiele sie z nich mozna dowiedzxieć, sama je cztam od kilku lat, ale na terapiah u terapeutów czy psychologów bardziej to nam wchodzido głowy... i musisz słuchac ich zalecen... ja chodze raz w tydodniu... i powiem tak gdyby moim mężęm nie rządził alkohol to nasze małżeństwo juz stanęło by na nogach.... chciał chodzic do poradni bo tez grozio nam rozstanie ale , alkohojest dla niego wazniejszy,,,,a dla mnie on i nasza rodzina...
nie wiem ile jeszce dam rady , ale na razie walcze z całym światem by to przetrwać!
trzymaj sie ... będe to zaglądać...
-----------------------------
annika


W każdym początku tkwi czar, który nas chroni i pomaga nam żyć.
Najpiękniejszych chwil w życiu nie zaplanujesz - one przyjdą same.
Marzenia się spełniają, a fantazje zostają w nas na zawsze.
W naszym niepowtarzalnym życiu, każdy dzień jest historyczny.

Offline

 

#6 2009-08-19 13:32:40

Rafik
Netchłopak
Wiek: 34
Zarejestrowany: 2009-08-08
Posty: 861

Re: Terapia małżeńska, czy ktoś korzystał i z jakim skutkiem?

Dzięki Annika80.


...prawie wszystko co Nas dziś otacza, było kiedyś czyimś marzeniem...

Offline

 

#7 2009-08-21 19:57:39

seksuolożka
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2009-08-21
Posty: 3

Re: Terapia małżeńska, czy ktoś korzystał i z jakim skutkiem?

Wiesz Rafik, z psychologami jest tak, jak z każdym innym zawodem. Możesz trafić na osobę świetną w swoim fachu, albo partacza.
Po przeczytaniu Twojego posta mam parę spostrzeżeń, oczywiście jest to tylko moja opinia, oparta na dwóch subiektywnych postach, więc tak:

- psycholog nie powinien nigdy formować twierdzeń oceniających osoby (np. jesteś głupi) . Może ocenić zachowanie, (np. głupio się zachowujesz) to duża różnica i jeśli rzeczywiście było tak, że p. terapeutka powiedziała Tobie, albo Twojej żonie, że jesteś "trudnym typem" to jest to przejaw braku kompetencji w bardzo podstawowym zakresie sad Nie powinien też stawać po którejkolwiek ze stron.

- co do "sekciarskich" szkoleń i książek, z tego co piszesz wydaje mi się, że możesz zachowywać się w stosunku do żony trochę w mentorski sposób, co może ja denerwować. Mam tu na myśli zachowanie typu: "ja już to wiem, pracuje nad sobą, ty tez powinnaś, bo nie w porządku jest  to to to i to" To oczywiście generalizacja, ale czytając twoje posty wydaje mi się, że choć ze słusznych pobudek, to mimo wszystko możesz zachowywać się w sposób denerwujący dla żony.

- Niewątpliwie świetnym pomysłem jest spróbowanie raz jeszcze u innego specjalisty, jest na prawdę sporo dobrych fachowców w tej dziedzinie w Polsce. O małżeństwo w terapii walczy się do końca. Proponowanie rozwodu jest ostatecznością, pod warunkiem, że obie strony chcą rzeczywiście to małżeństwo ratować.

- Oczekiwanie jasnowidztwa ze strony mężczyzn jest b. częste u kobiet. Mi też się to zdarza. Są sytuacje kiedy nie chcę mówić wprost o co mi chodzi, bo jest to dla mnie np. zbyt trudne. Staram się z tym walczyć... Są postępy smile

Powodzenia!

Offline

 

#8 2010-06-12 05:48:23

1234a
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2010-06-12
Posty: 1

Re: Terapia małżeńska, czy ktoś korzystał i z jakim skutkiem?

Mysle ze powinniscie chodzic wspolnie na terapie. W zadnym wypadku nie powinniscie chodzic osobno. Chodzenie osobno rodzi jeszcze wieksze problemy. Psycholodzy sa mocno sfemizowani i to rodzi problemy. Nie daja rozwiazan tylko szukaja urojonych przyczyn zachowan.
Otoz zona chodzila samodzielnie na terapie i mowila tam swoje odczucia a psycholog dawala jej takie rozwiazania ktore godzily w meza. Psycholog zamiast godzic to mowila zonie ze ma sie postawic. Wyszly z tego jeszcze gorsze problemy niz byly. Na poczatku byla szansa by terapie podjac wspolnie ale zadecydowalismy ze zona podejmie ja samodzielnie gdyz ja mam non stop wyjazdy zagraniczne i nie ma mnie po pare tygodni w domu. I to byl bad bo dzis zona nie chce juz slyszec o wspolnej terapii a ja nie wiem o co chodzi. Gdybysmy razem chodzili mozna by pewne sprawy uregulowac bo by bylo wskazanie co robic, a tak to jest chaos. Jeszcze jedno zona po tej terapii idywidualnej jest jeszcze bardziej nie do zniesienia a stan jakby byl gorszy. Uwazam ze jest to dzialanie celowe psychologa aby miec caly czas klientow. Tzn jesli juz ktos caly czas bedzie potrzebowal terapii to psycholodzy beda mieli zajecie. Takze ta terapia wyszla raczej na agresje niz na ugode, bo zonie zostaly wmowione jakies racje.
Takze jesli juz terapia to wspolna aby mozna bylo wspolnie wybrac wyjscie z trudnych sytuacji. Mysle ze weekendy dla malzenstw bylyby tu wskazane. www.spotkaniamalzenskie.pl
Ja na razie nie moge liczyc na wspolna terapie gdyz zona po tej terapii indywidualnej nie chce wspolnej.
takie moje porady.

Ostatnio edytowany przez 1234a (2010-06-12 05:54:29)

Offline

 

#9 2010-06-18 22:29:09

TheProfian
Net-facet
Zarejestrowany: 2010-06-18
Posty: 65

Re: Terapia małżeńska, czy ktoś korzystał i z jakim skutkiem?

Przeczytałem przypadkiem ten temat i postanowiłem odpisać. Troche pózno może ta odpowiedz, i nie wiem czy Tobie Rafik to coś pomoże ale taka uwaga dla innych. Jak ta kobieta psycholog spotykała się z Tobą osobno i z zoną osobno a potem z obydwoma razem to wg mnie ma to mało co wspólnego z profesjonalną terapią pary. Takie coś z góry trąci małą neutralnością i powiększaniem rozdziału a nie budowaniem porozumienia. Tak samo rada w stylu "nie idzcie do prawnika ja wam napisze pozew rozwodowy" jest zupełnie od czapki w tym zawodzie. Przykro mi to mówić ale straciliście kase. Na przyszłośc warto szukać profesjonalnego psychoterapeuty bo samo słowo psycholog jest bardzo ogólne i oznacza coś w stylu inżyniera, a wiadomo, że inżynier elektryk nie buduje np. mostów. Ot takie porównanie.
Pozdrawiam.

Offline

 

#10 2011-07-03 10:06:57

fedpos
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2011-03-08
Posty: 8

Re: Terapia małżeńska, czy ktoś korzystał i z jakim skutkiem?

Psycholog to nie psychoterapeuta, a prowadzenie to zajęcie wykwalifikowanego psychoterapeuty a nie psychologa (psycholog to ktoś, kto skończył studia psychologiczne, duża część terapeutów to też psycholodzy, ale nie koniecznie, np. filozofowie, matematycy, lekarze. Psychoterapia par opiera się na założeniu neutralności terapeuty, więc nie miesza się jej z terapią indywidualną.

Wątek jest już stary, więc tobie to już pewnie nie pomoże, ale może innym: pytajcie terapeutę o kwalifikacje, certyfikaty i wykształcenie. Pytajcie się, czy ich praktyka podlega superwizji. Powinien chętnie te informacje dostarczyć. Póki co, nie ma regulacji prawnych zawodu, niestety.

Ostatnio edytowany przez fedpos (2011-07-03 19:21:03)

Offline

 

#11 2011-07-06 14:11:42

alexhome
Do zakochania jeden krok
Zarejestrowany: 2011-07-03
Posty: 47

Re: Terapia małżeńska, czy ktoś korzystał i z jakim skutkiem?

W moim małżeństwie było tak, że w okolicy nie było żadnej placówki, która prowadziłąby terapię małżeńską. Na dalsze wycieszki mąż się nie zdecydował (zbyt wysokie fundusze). Zaproponowano nam terapię osobno. Uważam, że nic z tego nie wynika. Ja mówiłam co mnie dręczy, pani psychoterapeutka sugerowała żebym była silniejsza i bardziej asertywna na zachowania męże. Mąż nie czuł swojego problemu, więc jego terapia u 3 z kolei osoby (żadna mu nie pasowała...) skończyłam się na 3 spotkaniu. Powiedział tylko, że wtrąca mi się w prace zwiazane z prowadzeniem domu i to było wszystko cu u siebie widział. Po 3 spotkaniach niby zrozumiał (wtrąca się dalej). Nasze małżeństwo dobiega końca, bo mąż ma zdiagnozowane BPD (na forum można się dowiedzieć)...Ale pomijając to najlepsze dla małżeństwa są mediacje a nie pomoc osobno...


Umiesz liczyć, licz na siebie !!!

Offline

 

#12 2012-03-05 23:57:22

martynka32
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2012-02-19
Posty: 2

Re: Terapia małżeńska, czy ktoś korzystał i z jakim skutkiem?

Mediacje jak i terapia małżeńska są faktycznie dobre ale też trudne, trzeba trafić na fachowca my akurat korzystaliśmy z pomocy Mediklinika (warszawa) generalnie przyjmują tam w większości z polecenia, nie jest jakoś łatwo tam się dostać ale warto zaczekać na miejsce bo są nieźli. Myślę że nie można poddawać się i nie próbować ratować małżeństwa, trzeba skorzystać z pomocy kogoś kto się na tym zna i pokaże świat małżeństwa w innej perspektywie. My z żoną jesteśmy już po terapii małżeńskiej i po mediacjach, aktualnie układa się nam dobrze w małżeństwie i tego życzę Wam.

Offline

 

#13 2012-05-31 10:08:26

Katarzyna.M
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2012-05-31
Posty: 1

Re: Terapia małżeńska, czy ktoś korzystał i z jakim skutkiem?

Mamy już pierwsze wizyty terapii małżeńskiej za sobą więc mogę napisać jak było.
Generalnie jesteśmy na świetnej drodze, mamy jeszcze nad czym pracować bo powinniśmy tu trafić 3 lata temu a nie teraz jak byliśmy jedną nogą w rozwodzie. Taka terapia dla małżeństwa to ciężka praca muszę przyznać a może to kwestia psychoterapeuty bo my mamy bardzo wymagającą psychoterapeutkę ale jest doskonała i potwierdzam że Mediklinika do której też chodzimy ma jednak tak dobranych tych psychoterapeutów że trafiają super w wymagania i temperamenty pary a co super to ich terapeuci małżeńscy są też seksuologami wiec my załatwiamy tam wszytko jak leci smile
Dorzucam telefon do nich jak by ktoś chciał 508 126 821 mają kliniki w Warszawie na Mokotowie

Offline

 

#14 2012-07-06 16:17:58

monaliza34
Netbabeczka
Wiek: 38
Zarejestrowany: 2012-06-05
Posty: 496

Re: Terapia małżeńska, czy ktoś korzystał i z jakim skutkiem?

Witam was,
mam pytanie, czy może ktoś może korzystał z terapii małżeńskiej. Czy możecie podzielić się swoimi spostrzeżeniami i doświadczeniami w tym zakresie. Niedługa czeka mnie z mężem pierwsza wizyta, i w sumie to nie wim czy to dobry pomysł i czy rzeczywiście odniesie jakieś pozytywne skutki. Poradzcie. Bardzo mało w tym wątku odpowiedzi, czy to znaczy że terapie są mało popularne i żadko z nich korzystamy?

Offline

 

#15 2012-07-18 19:21:28

anaterka
Zbanowany
Zarejestrowany: 2012-07-08
Posty: 50

Re: Terapia małżeńska, czy ktoś korzystał i z jakim skutkiem?

a co jeśli mąż nie kocha? czy taka terapia coś da? ja idę tam z nadzieją, on to zaproponował, ale on razu powiedział, że idzie tam żeby zrozumiec dlaczego tak się stało, dlaczego odważył się odejśc i przestał mnie kochac po 9 latach. I dodał, że uczucia nie ma i nie będzie raczej.. Więc czy taka terapia ma sens jeśli on jest nastawiony "anty"? sad

Offline

 

#16 2012-09-26 22:03:04

BardzoKochającaŻona
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2012-09-26
Posty: 2

Re: Terapia małżeńska, czy ktoś korzystał i z jakim skutkiem?

Z kobietami jest ten problem, że oczekuja od mężczyzn jasnowidztwa, a z facetami ten, że często po pewnym czasie zapominają o bardzo BARDZO istotnej dla każdej kobiety sprawie - o ADOROWANIU JEJ. Wiem wiem, głupio brzmi... ale taka jest prawda, że każda kobieta potrzebuje, by mężczyzna o nia zabiegał.
Wałkuje ten problem z moim mężem, którego BARDZO KOCHAM, juz od dłuższego czasu. Sama nie wiem czy iść do specjalisty... nie chce kogoś kto mnie wysłucha, bo ja doskonale widze w czym problem. Jestm bardzo otwarta i kontaktowa, wiec duzo rozmawiam z mężem i wałkuje te tematy jak tylko potrafie.

Dla niego, powodem naszych kłotni są różne błachostki, problemy finansowe itp. Ja za każdym razem tłumacze mu, że u podstaw problemu, z mojej strony zawsze lezy to samo - poczucie obojetności, słowem - brak jego zabiegań o moją osobę. czuje sie wtedy brzydsza, gorsza... i  nie kochana. I może mówić, ze mnie kocha, ale gdy wraca z pracy i nie chce nawet na mnie spojrzeć, to az mnie coś w środku ściska... tym bardziej, że nie rzadko gorączkowo przygotowuje sie na jego przyjścia, budując bardzo romantyczną atmosferę.

Rozumiem go też poniekąd. Na niego spadł ciężar wyżywienia rodziny. Mamy rocznego synka, Michał bardzo stresuje sie tym, że mamy trudna sytuacje finansową. łatwo się denerwuje, wszystko dusi w sobie. gdy jest zły, nie chce ze mną rozmawiać, nie chce rozmawiać z nikim,a  do tego jest bardzo rozdrazniony, byle pierdoła potrafi go zdenerwować. No i oczywiście głównie przez to nie ma ochoty na seks.

Ja jestem dużo młodsza od niego. Ja od niego oczekuję młodzieńczego żaru, który już w nim dogasa - choć nie jest staruszkiem, ma zaledwie 28 lat wink , ale on stawia mi poprzeczkę jeszcze wyżej. Studiuję, wychowuję nasze dziecko i szukam pracy. Wciąż słysze o tym, że jestem leniwa, że mogłam zrobić coś, a nie zrobiłam, wytyka mi, że wolę spędzić poranek wtulając się w niego niż pracując nad swoimi ambicjami... rozczarowuje mnie to bardzo.

Do tego nasze mega silne charaktery. Ja kobieta dominująca, wygadana, szczera i ambitna. On facet z wielką dumą i szacunkiem do siebie, uczciwy, dobry, ale nerwowy i bardzo skryty w  sobie.

Oboje uparci.
Do niedawna usiłowałam wymusić na nim zabieganie o mnie, ale zawsze kończyło się to tak, ze po długim rozstaniu ja wyciągałam rękę ku zgodzie... .

Mimo to nie chc odejść, bo bardzo go KOCHAM. jego przeraźliwa obojętnośc doprowadziła mnie ostatnio do wniosku, że on już mnie nie kocha. Po rozmowie, przyznał, ze po tych wszystkich kłotniach, czuje sie wymeczony i wypalony i sam nie wiem co do mnie czuje.
Chodziłam tydzien czasu jak struta, reszta nadziei we mnie zgasła. Bo po co walczyć, gdy już nie ma miłości? Tylko tego chciałam...

Ale dzisiaj przełamał się, zrobił cos co do niego nie podobne - podszedł do mnie i mocno mnie przytulił. Powiedział, ze bardzo mnie kocha i nie chce, zebym była nieszczęśliwa, że nie wie jak rozwiazac problem naszych klotni, ktore sa naprawde straszne i ze czuje, ze tak bedzie juz zawsze, jesli pozostaniemy razem... ale to ja mialam podjąć decyzje.

Wyszłam z pomysłem terapii. Ale nie dlatego, ze ktoś musi mi pokazać w czym rzecz.
Zastanawiałam się raczej nad tym, czy taki terapeuta bedzie w stanie przekonac mojego męża, do tego, że podstawą dobrych relacji miedzy nami jest OKAZYWANIE zainteresowania własną żoną. Nie mowie o kwiatach dzień w dzień... ale potzrebuje codziennie slyszeć "kocham cię", potrzebuję slyszeć " pieknie dziś wyglądasz"... powiedziałam mu to wprost, ale jego reakcja była zdumiewająca - stwierdził, ze nie będzie mi tego mowił jak automat, tylko gdy poczuje potzrebę, po czym zajął się czyms na laptopie, a ja płakałam do poduszki.

Tego nie da sie zrobić z dnia na dzień, nie licze na to. Ale chodzi o to, ze nawet jeśli jetsem w stanie podac mu na dłoni przepis na to, żebym czuła sie przy nim dobrze, on tego przepisu nie chce.

Do tego odbiera to bardzo osobiście, że nie zaspokaja moich potrzeb itp. sad

A oboje sie cholernie kochamy sad

Offline

 

#17 2012-10-08 12:52:41

bielinka
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2012-10-08
Posty: 8

Re: Terapia małżeńska, czy ktoś korzystał i z jakim skutkiem?

Potrzebuję pomocy... Mój chłopak z którym jestem już 3 lata źle się zachowuje po nadmiernej ilości alkoholu. Nie ma z tym problemów kiedy mało wypije i kiedy nikt go nie denerwuje jednakże w innych przypadkach jest gorzej.
Zacznę od początku. Mój chłopak jest bardzo troskliwy, opiekuńczy, szaleje za mną a ja za nim. Jednak kiedy pojawia się jakiś problem po alkoholu to robi sie bardzo nerwowy. Nigdy bezpośrednio mnie to nie dotykało, wyżywał się bardziej na przedmiotach. Ostatnia sytuacja pokazała jednak, że jego nerwy przechodzą na mnie... Krzyczał i odezwał się do mnie źle. Jestem zdziwiona, zawiedziona i niepewna przyszłości. Gdy zapytałam go czy widzi, że ma problem to odpowiedział, że tak ale chcąć się bronić mówi że to była kłótnia tylko przesadzona. Oczywiście przeprasza i żałuje. Jest w stanie iść ze mną do psychologa.
Moje pytanie czy jeśli uważa, że takie zachowania należą do normalnych kłótni ale przesadzonych (jak on to nazwał) to czy on naprawdę widzi problem? Czy może mówi tak bo nie chce mnie stracić?
Myślę o terapii par tylko właśnie nie wiem czy to jest normalne żeby po 3 latach związku potrzebować już takiej pomoc?
Pomóżcie proszę

Offline

 

#18 2012-10-08 14:08:43

JustynaPiatkowska
Redaktor Działu Psychologia i Seks
Zarejestrowany: 2011-02-26
Posty: 671

Re: Terapia małżeńska, czy ktoś korzystał i z jakim skutkiem?

Bielinka,
terapia partnerska może okazać się trafionym wyborem i skuteczną metodą poradzenia sobie z problemami w związku - niezależnie od jego stażu. Na wspólnych spotkaniach pojawiają się zarówno pary o stażu kilkunastu i kilkudziesięciu lat - jak i kilku miesięcy.

Zastanawiam się jednak, dlaczego Wasz wybór padł akurat na terapię partnerską?

Polecam indywidualną konsultację psychologiczną partnera. Warto, aby zastanowił się nad swoim stosunkiem do alkoholu, jego rolą w życiu, ryzykownością i szkodliwością picia, a także samokontrolą i agresją.


Jestem psychologiem, seksuologiem i terapeutą. W codziennej pracy prowadzę poradnictwo i terapię w zakresie zaburzeń życia seksualnego kobiet i mężczyzn, także terapię par i małżeństw. Oferuję również E-poradę psychologiczno-seksuologiczną drogą meilową - anonimowość gwarantowana!

http://dobre-rozmowy.pl Gabinet psychologiczno-seksuologiczny w Gdańsku.

Offline

 

#19 2012-10-09 08:58:04

bielinka
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2012-10-08
Posty: 8

Re: Terapia małżeńska, czy ktoś korzystał i z jakim skutkiem?

Dziękuję serdecznie za odpowiedź. Naprawdę bez pomocy nie dam sobie rady...
Myślę o terapii par ponieważ uważam, że to działa w 2 strony. Czym bardziej ja czuję, że on mnie nie szanuję tym bardziej ja zaczynam mimowolnie nie szanować jego. Takie odniosłam wrażenie. Bardzo mi się to nie podoba. Jest cudownym facetem i bardzo dobrym dla mnie jednakże nie możemy sami tego opanować. Pierwszy raz doświadczyłam takiego jego zachowania i nie umiem sobie z tym poradzić. Chciałabym, żeby czuł że jestem z nim w tej chwili. Czy to oznacza, że nie powinien w ogóle pić alkoholu?

Proszę o odpowiedź.

Offline

 

#20 2012-10-09 12:56:58

aassaapp
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2012-10-09
Posty: 1

Re: Terapia małżeńska, czy ktoś korzystał i z jakim skutkiem?

Witam,przeczytałam te wszystkie wypowiedzi i stwierdzam ż eu mnie jest tak samo - brak wspólnych tematów, z powodu różnych godzin pracy z mężem się mijamy, a jak się już spotkamy to kłótnie. Chciałm już w tamtym roku udac się do psychoterapeuty ale mój mąż powiedział że nie pójdzie i że nasza problem możemy naprawić sami. Ja natomiast wiem że skoro tyle czasu staramy się go naprawić sami i nic nie wychodzi tzn że nas przerasta. Niewiem jak mam go przekonać aby poszedł ze mną na terapię. Czy zna ktoś kogoś w Opolu jakieś centrum pomocy, lub psychoterapeute który może nam pomóc?

Offline

 

#21 2012-10-14 12:39:41

olka_a1977
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2012-10-14
Posty: 1

Re: Terapia małżeńska, czy ktoś korzystał i z jakim skutkiem?

Wiam!
Jestem po 2 spotakaniu na terapii małżeńskiej. Chciałam się Was spytać o Wasze doświadczenia w tym kierunki. Może napiszę o co mi chodzi.
Pierwsza nasza wizyta polegała na określeniu problemu i pogadaniu o nas, naszym życiu. Powiedziałam z czym mamy problem...(jestem osobą zamkniętą a temat rozmowy kosztował mnie badzo wiele wysiłku).  Panie spokojnie wysłuchały wszystkiego i skasowały 180 zł. Drugie spotkanie zaczęło się od pytania: to czym się dzisiaj zajmiemy i o czym chcemy porozmawiać? I tu chciałabym zadać pytanie czy to tak wygląda? Jak już pisałam, jestem osobą skrytą i nie umiem obcym opowiadać o moich problemach. Liczyłam na to, że jak naświetlę nasz problem, to Pani będą jakoś kierowały rozmową i w jakiś sposób nam w tym pomogą. A tu po 30 min. jedna z Pań stwierdziła, że tak właściwie to gadamy sobie o wszytskim i o niczym, poruszając się po bezpiecznych dla nas tematach. Czy jeżeli stwierdza to psycholog to nie powinien nas pokierować jakoś. Nie umiem wypalić prosto z mostu co czuję a takie pytanie o czym chcemy rozmawiać... Gdybyśmy wiedzieli jak rozmawiać to chyba byłaby połowa sukcesu. W zasadzie znowu straciliśmy kasę a rozmowa była zupełnie o niczym. Panie robią wrażenie, że są w zasadzie tylko by sobie posiedzieć i posłuchać. My mamy wiedzieć o czym mówić a one sobie słuchają. W ten sposób chyba do niczego się nie dojdzie.
A jak wyglądają Wasze terapie?
Z tego co czytałam powyżej to widzę, że rozmowa z psychologiem to chyba też rozmowa z nim samym. A ja mam odczucie, że zamiast tych 2 pań mógłby siedzieć ktokolwiek. Wkurzyłam się tym, jestem zła na męża, że wybrał takich kiepskich specjalistów, tracimy kasę (z którą u nas kiepsko) a do tego w kółko słucham o rzeczach, które już sobie dawno powiedzieliśmy (ot tak tematy zastępcze).
Na razie pomimo, że temat terapii był moim pomysłem (warunek by się nie rozstać) to ja chcę z niego zrezygnować (i to też mam mężowi zazłe- bo chyba na odczepnego woli iść i mieć spokój - bo przecież spełnia moje zachcianki). I w zasadzie chyba jest między nami gorzej niż było.
Proszę podzielcie się ze mną swoimi odczuciami.
Pozdrawiam!

Offline

 

#22 2013-01-03 13:06:38

fedpos
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2011-03-08
Posty: 8

Re: Terapia małżeńska, czy ktoś korzystał i z jakim skutkiem?

Olka, możesz poczytać o róznych sposobach pomocy psychologicznej. Może to, czego szukasz, to nie tarapia małżeńska? (przy okazji psycholog ≠ psychoterapeuta, to co innego) Wszystkie znane mi podejścia psychoterapeutyczne zakładają udział osoby zainteresowanej otrzymaniem pomocy w procesie terapii.

Ostatnio edytowany przez fedpos (2013-01-03 13:08:07)

Offline

 

#23 2013-04-07 16:27:12

anna62
Zaglądam tu coraz częściej
Zarejestrowany: 2013-04-07
Posty: 17

Re: Terapia małżeńska, czy ktoś korzystał i z jakim skutkiem?

sądząc po twoim piśmie to jesteście kochająca się rodzina, rozmawiacie, podejmujecie  decyzje, mówicie że   kochacie się...więc po co wam psycholog???

Offline

 

#24 2013-07-02 10:02:10

fedpos
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2011-03-08
Posty: 8

Re: Terapia małżeńska, czy ktoś korzystał i z jakim skutkiem?

Niestety bycie "kochającą rodziną" nie znaczy, że czasami nie staje się przed trudnymi sytuacjami i nie potrzebuje kogoś do pomocy.

Offline

 

#25 2014-05-29 14:35:22

tom95
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2014-05-27
Posty: 3

Re: Terapia małżeńska, czy ktoś korzystał i z jakim skutkiem?

MOIM ZDANIEM NIE WART ZWLEKAĆ. TAKA TERAPIA CZĘSTO POMAGA ROZWIĄZAĆ PROBLEM. W MOIM ZWIAZKU BARDZO POMOGŁA. MOŻE DLATEGO ŻE TRAFIŁEM NA KOGOŚ KOMPETENTNEGO. POLECAM.


Pisząc na naszym forum wyłącz, proszę, Caps Lock. Zgodnie z zasadami netykiety słowa pisane dużymi literami oznaczają krzyk.
Z pozdrowieniami, mod. Olinka

Ostatnio edytowany przez Olinka (2014-07-09 16:19:40)

Offline

 

#26 2014-07-09 08:58:38

fedpos
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2011-03-08
Posty: 8

Re: Terapia małżeńska, czy ktoś korzystał i z jakim skutkiem?

Jest wiele miejsc, gdzie można się dowiedzieć, jak wygląda taka pomoc. Różnie się odbywa, różne są koncepcje pracy terapeutów (jest wiele uznanych podejść). Najlepiej popytać znajomych - może ktoś już korzystał. Internet jest niestety pełny sfabrykowanych opinii.

Ostatnio edytowany przez fedpos (2014-07-09 09:37:38)

Offline

 

#27 2014-07-11 10:25:16

MałaIsia
Zaglądam tu coraz częściej
Zarejestrowany: 2014-07-10
Posty: 10

Re: Terapia małżeńska, czy ktoś korzystał i z jakim skutkiem?

Moja siostra chodziła na terapię małżeńską przez pół roku. Mieli problemy z mężem i nie potrafili ich sami rozwiązać, z dużą dozą szczęścia trafili na kogoś kto naprawdę chciał im pomóc.
Dali radę uratować związek. Na pewno trzeba do tego chęci i pracy dwojga ludzi, jedna osoba związku nie pociągnie.

Offline

 

#28 2014-07-16 12:33:15

centrumprobalans
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2014-07-16
Posty: 1

Re: Terapia małżeńska, czy ktoś korzystał i z jakim skutkiem?

Zawsze zachęcam osoby, które chcą się udać na terapię par lub małżeństw aby wczesniej przeczytały artykuł napisany przez psychologa - psychoterapeutę zajmującego się terapią par. Wtedy można wiele informacji poznać przed podjęciem ostatecznej decyzji.

Niestety nie mogę umieścić tutaj linka ale znajdziecie go w zakładce porady na stronie centrum-probalans


psychologicznie skuteczni w życiu i pracy

Offline

 

#29 2014-07-16 12:50:54

tenniedobry2
Net-facet
Wiek: aż 34
Zarejestrowany: 2012-01-12
Posty: 159

Re: Terapia małżeńska, czy ktoś korzystał i z jakim skutkiem?

Ja właśnie po 1 razie, teraz kolej żony,
udałem się po pomoc w radzeniu sobie z emocjami, po rozmowie kobieta zaproponowała terapie małżeńska
czekam teraz na wizytę żony, w sumie rożnica będzie tygodnia,
bo nie przyjmuje nic do wiadomości z mojej strony sad uparta
osobiscie kobieta mi bardzo odpowiada, zero jakiegos narzucania się, zadaje pytania sprawdza mnie, słucha,

w zasadzie jakby rozmowa z zona tak mogla wygladac, to nie musial bym nigdzie chodzić,
no ale niestety tak nie może być
oczywiscie to jest jedyna deska ratunku, ze przekona żonę że jednak to nei tylko mój problem jest
ważne podejście żeby chcieć


Gdy emocje już opadną, Jak po wielkiej bitwie kurz
Gdy nie można mocą żadną,Wykrzyczanych cofnąć słów
Czy w milczeniu białych haniebnych flag, Zejść z barykady
Czy podobnym być do skały,Posypując solą ból, Jak posąg pychy samotnie stać...

Online

 

#30 2014-07-23 19:55:49

SM78
Na razie czysta sympatia
Wiek: 35 i rośnie
Zarejestrowany: 2014-07-23
Posty: 24

Re: Terapia małżeńska, czy ktoś korzystał i z jakim skutkiem?

Witam,
żeby nie zakładać nowego tematu, pozwolę sobie napisać w tym.
A więc, jesteśmy z żoną małżeństwem od 13 lat. Były w tym czasie okresy dobre, ale były i gorsze. Jednak miesiąc temu "dzban z wodą się przelał" i żona z synem wylądowała u rodziców. Miałem dużo czasu, żeby przemyśleć nasze małżeństwo (głównym problemem był chyba fakt, że "zapomnieliśmy" o tym, czym tak naprawdę jest związek dwóch ludzi - przyznaję, że bardziej ja - przestaliśmy praktycznie rozmawiać, spędzać ze sobą czas itd.) i ja wiem, że kocham nadal swoją żonę i chcę ratować nasz związek. Spotykamy się co 2-3 dni, robię wszystko, żeby wreszcie czuła się przy mnie tak jak powinna, problem w tym, że ona tylko ma w pamięci złe wspomnienia i wciąż jest na nie. Postanowiliśmy udać się psychologa: tylko uważacie, że powinniśmy iść osobno, czy jednak od razu na terapię małżeńską? Z góry dziękuję za odpowiedzi i może jakieś wskazówki macie dla mnie?

Offline

 

#31 2014-07-27 22:19:52

tenniedobry2
Net-facet
Wiek: aż 34
Zarejestrowany: 2012-01-12
Posty: 159

Re: Terapia małżeńska, czy ktoś korzystał i z jakim skutkiem?

SM78 napisał:

Witam,
żeby nie zakładać nowego tematu, pozwolę sobie napisać w tym.
A więc, jesteśmy z żoną małżeństwem od 13 lat. Były w tym czasie okresy dobre, ale były i gorsze. Jednak miesiąc temu "dzban z wodą się przelał" i żona z synem wylądowała u rodziców. Miałem dużo czasu, żeby przemyśleć nasze małżeństwo (głównym problemem był chyba fakt, że "zapomnieliśmy" o tym, czym tak naprawdę jest związek dwóch ludzi - przyznaję, że bardziej ja - przestaliśmy praktycznie rozmawiać, spędzać ze sobą czas itd.) i ja wiem, że kocham nadal swoją żonę i chcę ratować nasz związek. Spotykamy się co 2-3 dni, robię wszystko, żeby wreszcie czuła się przy mnie tak jak powinna, problem w tym, że ona tylko ma w pamięci złe wspomnienia i wciąż jest na nie. Postanowiliśmy udać się psychologa: tylko uważacie, że powinniśmy iść osobno, czy jednak od razu na terapię małżeńską? Z góry dziękuję za odpowiedzi i może jakieś wskazówki macie dla mnie?

ja byłem kiedyś tam w dwójkę skończyła się akurat na w sumie niczym, każdy swoje wyrzucił, i kilka miesiecy  sie to jakos krecilo, i znow legło w gruzach

tym razem
po 2 wizyty każde osobno
taki wywiad, nastepna wizyta razem,

takze z mojego punktu widzenia idz sam powiedz o co chodzi, i się dowiesz
u mnie po pierwszej wizycie gdzie udałem się na terapei radzenia sobie z emocjami, bo po prostu jak mi sie nagromadzilo wybuchałem, gniewem alko tez było

psycholog sam zasugerował małżeńska

powodzenia


Gdy emocje już opadną, Jak po wielkiej bitwie kurz
Gdy nie można mocą żadną,Wykrzyczanych cofnąć słów
Czy w milczeniu białych haniebnych flag, Zejść z barykady
Czy podobnym być do skały,Posypując solą ból, Jak posąg pychy samotnie stać...

Online

 

#32 2014-07-29 11:55:33

SM78
Na razie czysta sympatia
Wiek: 35 i rośnie
Zarejestrowany: 2014-07-23
Posty: 24

Re: Terapia małżeńska, czy ktoś korzystał i z jakim skutkiem?

tenniedobry2 napisał:

SM78 napisał:

Witam,
żeby nie zakładać nowego tematu, pozwolę sobie napisać w tym.
A więc, jesteśmy z żoną małżeństwem od 13 lat. Były w tym czasie okresy dobre, ale były i gorsze. Jednak miesiąc temu "dzban z wodą się przelał" i żona z synem wylądowała u rodziców. Miałem dużo czasu, żeby przemyśleć nasze małżeństwo (głównym problemem był chyba fakt, że "zapomnieliśmy" o tym, czym tak naprawdę jest związek dwóch ludzi - przyznaję, że bardziej ja - przestaliśmy praktycznie rozmawiać, spędzać ze sobą czas itd.) i ja wiem, że kocham nadal swoją żonę i chcę ratować nasz związek. Spotykamy się co 2-3 dni, robię wszystko, żeby wreszcie czuła się przy mnie tak jak powinna, problem w tym, że ona tylko ma w pamięci złe wspomnienia i wciąż jest na nie. Postanowiliśmy udać się psychologa: tylko uważacie, że powinniśmy iść osobno, czy jednak od razu na terapię małżeńską? Z góry dziękuję za odpowiedzi i może jakieś wskazówki macie dla mnie?

ja byłem kiedyś tam w dwójkę skończyła się akurat na w sumie niczym, każdy swoje wyrzucił, i kilka miesiecy  sie to jakos krecilo, i znow legło w gruzach

tym razem
po 2 wizyty każde osobno
taki wywiad, nastepna wizyta razem,

takze z mojego punktu widzenia idz sam powiedz o co chodzi, i się dowiesz
u mnie po pierwszej wizycie gdzie udałem się na terapei radzenia sobie z emocjami, bo po prostu jak mi sie nagromadzilo wybuchałem, gniewem alko tez było

psycholog sam zasugerował małżeńska

powodzenia

Dzięki za podpowiedzi. Idziemy osobno. Ja idę ze swoją "głową" odnośnie radzenia sobie z emocjami, bo też zbieram w sobie i nagle booom. Również z emocji pozytywnych, potrafię przez dosłownie sekundę wpaść w doła i nie wiem z czego to się bierze. Żona idzie dowiedzieć się jak zapomnieć o tym, co jej w głowie zostało z przeszłości. Mam nadzieję, że wyjdą z tych wizyt jakieś plusy.
Jeszcze raz dzięki i pzdr

Offline

 

#33 2014-07-29 12:06:13

tenniedobry2
Net-facet
Wiek: aż 34
Zarejestrowany: 2012-01-12
Posty: 159

Re: Terapia małżeńska, czy ktoś korzystał i z jakim skutkiem?

SM78 napisał:

tenniedobry2 napisał:

SM78 napisał:

Witam,
żeby nie zakładać nowego tematu, pozwolę sobie napisać w tym.
A więc, jesteśmy z żoną małżeństwem od 13 lat. Były w tym czasie okresy dobre, ale były i gorsze. Jednak miesiąc temu "dzban z wodą się przelał" i żona z synem wylądowała u rodziców. Miałem dużo czasu, żeby przemyśleć nasze małżeństwo (głównym problemem był chyba fakt, że "zapomnieliśmy" o tym, czym tak naprawdę jest związek dwóch ludzi - przyznaję, że bardziej ja - przestaliśmy praktycznie rozmawiać, spędzać ze sobą czas itd.) i ja wiem, że kocham nadal swoją żonę i chcę ratować nasz związek. Spotykamy się co 2-3 dni, robię wszystko, żeby wreszcie czuła się przy mnie tak jak powinna, problem w tym, że ona tylko ma w pamięci złe wspomnienia i wciąż jest na nie. Postanowiliśmy udać się psychologa: tylko uważacie, że powinniśmy iść osobno, czy jednak od razu na terapię małżeńską? Z góry dziękuję za odpowiedzi i może jakieś wskazówki macie dla mnie?

ja byłem kiedyś tam w dwójkę skończyła się akurat na w sumie niczym, każdy swoje wyrzucił, i kilka miesiecy  sie to jakos krecilo, i znow legło w gruzach

tym razem
po 2 wizyty każde osobno
taki wywiad, nastepna wizyta razem,

takze z mojego punktu widzenia idz sam powiedz o co chodzi, i się dowiesz
u mnie po pierwszej wizycie gdzie udałem się na terapei radzenia sobie z emocjami, bo po prostu jak mi sie nagromadzilo wybuchałem, gniewem alko tez było

psycholog sam zasugerował małżeńska

powodzenia

Dzięki za podpowiedzi. Idziemy osobno. Ja idę ze swoją "głową" odnośnie radzenia sobie z emocjami, bo też zbieram w sobie i nagle booom. Również z emocji pozytywnych, potrafię przez dosłownie sekundę wpaść w doła i nie wiem z czego to się bierze. Żona idzie dowiedzieć się jak zapomnieć o tym, co jej w głowie zostało z przeszłości. Mam nadzieję, że wyjdą z tych wizyt jakieś plusy.
Jeszcze raz dzięki i pzdr

nie licz że to Was uleczy, myśl o sobie, co byś nie robił, i tak może cie spotkac to najgorsze sad
ale możesz wyjść z tego o niebo mądrzejszy, to że się rozumie, a to że są chęci, to dla mnie mżonka jest, w przełożeniu na to co potem weryfikuje życie

u mnie właśnie sie sprawa rypnęła, żona wymiekła, już do wspolnego spotkania nie dojdzie, ale głowa do góry, nigdy nei jest tak że gorzej być nie może big_smile
a dokładnie w takich sytuacjach wychodzi kto naprawde kim jest, przynajmniej u mnie mnie

powodzenia życzę


Gdy emocje już opadną, Jak po wielkiej bitwie kurz
Gdy nie można mocą żadną,Wykrzyczanych cofnąć słów
Czy w milczeniu białych haniebnych flag, Zejść z barykady
Czy podobnym być do skały,Posypując solą ból, Jak posąg pychy samotnie stać...

Online

 

#34 2014-07-29 12:16:15

SM78
Na razie czysta sympatia
Wiek: 35 i rośnie
Zarejestrowany: 2014-07-23
Posty: 24

Re: Terapia małżeńska, czy ktoś korzystał i z jakim skutkiem?

tenniedobry2 napisał:

SM78 napisał:

tenniedobry2 napisał:


ja byłem kiedyś tam w dwójkę skończyła się akurat na w sumie niczym, każdy swoje wyrzucił, i kilka miesiecy  sie to jakos krecilo, i znow legło w gruzach

tym razem
po 2 wizyty każde osobno
taki wywiad, nastepna wizyta razem,

takze z mojego punktu widzenia idz sam powiedz o co chodzi, i się dowiesz
u mnie po pierwszej wizycie gdzie udałem się na terapei radzenia sobie z emocjami, bo po prostu jak mi sie nagromadzilo wybuchałem, gniewem alko tez było

psycholog sam zasugerował małżeńska

powodzenia

Dzięki za podpowiedzi. Idziemy osobno. Ja idę ze swoją "głową" odnośnie radzenia sobie z emocjami, bo też zbieram w sobie i nagle booom. Również z emocji pozytywnych, potrafię przez dosłownie sekundę wpaść w doła i nie wiem z czego to się bierze. Żona idzie dowiedzieć się jak zapomnieć o tym, co jej w głowie zostało z przeszłości. Mam nadzieję, że wyjdą z tych wizyt jakieś plusy.
Jeszcze raz dzięki i pzdr

nie licz że to Was uleczy, myśl o sobie, co byś nie robił, i tak może cie spotkac to najgorsze sad
ale możesz wyjść z tego o niebo mądrzejszy, to że się rozumie, a to że są chęci, to dla mnie mżonka jest, w przełożeniu na to co potem weryfikuje życie

u mnie właśnie sie sprawa rypnęła, żona wymiekła, już do wspolnego spotkania nie dojdzie, ale głowa do góry, nigdy nei jest tak że gorzej być nie może big_smile
a dokładnie w takich sytuacjach wychodzi kto naprawde kim jest, przynajmniej u mnie mnie

powodzenia życzę

Zdaję sobie sprawę, że to wszystko może się zakończyć totalna tragedią, bo mijają kolejne dni naszej rozłąki i nie ma z jej strony żadnej poprawy w kwestii powrotu. Wczoraj rozmawialiśmy i stwierdziła, że za bardzo się narzucam, że za często się widujemy, że za często szukam kontaktu i lepiej, żebym swój czas poświęcił synowi. I tak postanowiłem. Od dzisiaj nie będę nic robił w kierunku widzenia z żoną, w kierunku jakiegokolwiek kontaktu z nią. Mam nadzieję, że to poprawi sytuację, a nie spieprzy jej do końca.

Offline

 

#35 2014-07-29 12:40:23

tenniedobry2
Net-facet
Wiek: aż 34
Zarejestrowany: 2012-01-12
Posty: 159

Re: Terapia małżeńska, czy ktoś korzystał i z jakim skutkiem?

SM78 napisał:

tenniedobry2 napisał:

SM78 napisał:

Dzięki za podpowiedzi. Idziemy osobno. Ja idę ze swoją "głową" odnośnie radzenia sobie z emocjami, bo też zbieram w sobie i nagle booom. Również z emocji pozytywnych, potrafię przez dosłownie sekundę wpaść w doła i nie wiem z czego to się bierze. Żona idzie dowiedzieć się jak zapomnieć o tym, co jej w głowie zostało z przeszłości. Mam nadzieję, że wyjdą z tych wizyt jakieś plusy.
Jeszcze raz dzięki i pzdr

nie licz że to Was uleczy, myśl o sobie, co byś nie robił, i tak może cie spotkac to najgorsze sad
ale możesz wyjść z tego o niebo mądrzejszy, to że się rozumie, a to że są chęci, to dla mnie mżonka jest, w przełożeniu na to co potem weryfikuje życie

u mnie właśnie sie sprawa rypnęła, żona wymiekła, już do wspolnego spotkania nie dojdzie, ale głowa do góry, nigdy nei jest tak że gorzej być nie może big_smile
a dokładnie w takich sytuacjach wychodzi kto naprawde kim jest, przynajmniej u mnie mnie

powodzenia życzę

Zdaję sobie sprawę, że to wszystko może się zakończyć totalna tragedią, bo mijają kolejne dni naszej rozłąki i nie ma z jej strony żadnej poprawy w kwestii powrotu. Wczoraj rozmawialiśmy i stwierdziła, że za bardzo się narzucam, że za często się widujemy, że za często szukam kontaktu i lepiej, żebym swój czas poświęcił synowi. I tak postanowiłem. Od dzisiaj nie będę nic robił w kierunku widzenia z żoną, w kierunku jakiegokolwiek kontaktu z nią. Mam nadzieję, że to poprawi sytuację, a nie spieprzy jej do końca.

i tu jest właśnie ZONK !!!
mi braklo konsekwencji, i nie naprawilem błędów, i się spotkaliśmy, i mieszkałem z nią, 2 dni big_smile
i znów boom, tym razem jej, a ja nie dałem rady tego udzwignąć, a kłody od nogi uwierz będą, będą, trzeba na prawde chyba wiedziec czego sie oczekuje, i we dwoje być świadomym tych oczekiwań jednej i drugiej strony

1. "... bo mijają kolejne dni naszej rozłąki i nie ma z jej strony żadnej poprawy w kwestii powrotu..."
     nie uzależniaj od jej stanowiska, kwestii powrotu, tylko konsekwencja w działaniu powinna pomóc, jak się będziesz miotać, sprytna osoba na pewno to wykorzysta
to jest tylko moja opinia, może być nie do końca dobra, sam mam problemy, i moze tylko się mi wydaje że dobrze mówię, aczkolwiek czuje potrzebe rozmowy big_smile
2. w sumie chyba glówny problem, pod tytułem "DZIECI"
   chcesz czy nie chcesz twój SYN, nie wiem czy się da ale informacyjnie wysyłasz SMS, ze wtedy i wtedy odbierzesz SYNA, pojaw się punktualnie, bo a nóż widelec i syna możesz wiesz, po różnymi pretekstami nie dostać, jak się spóżnisz, przyjedź przyjdź jak tam uważasz, bez zbędnych rozmów zabierasz syna, to jest TWÓJ CZAS, który może Ci kiedyś się pozytywnie wrócić, dbaj o kontakt z synem, bo różne klocki moga wejść w grę, uwierz big_smile

i nie łam się, nie poddawaj, a napewno nie wdawaj w gre manipulacji, bo jeśli żona ma byc z Tobą to bedzie, a jeśli nie to tylko przedlużasz Swoją "agonię"
chyba nie będzie jej zależeć na dorosłym człowieku który sie użala nad sobą i daje pomiatać, nie myl tego pomiatania ze złością ewentualną swoją na sytuację ....

jak to mówią, Jak byś nie patrzył tak zwana "dupa" jest zawsze z tył big_smile

powodzenia

Ostatnio edytowany przez tenniedobry2 (2014-07-29 12:42:24)


Gdy emocje już opadną, Jak po wielkiej bitwie kurz
Gdy nie można mocą żadną,Wykrzyczanych cofnąć słów
Czy w milczeniu białych haniebnych flag, Zejść z barykady
Czy podobnym być do skały,Posypując solą ból, Jak posąg pychy samotnie stać...

Online

 

#36 2014-07-29 13:02:11

SM78
Na razie czysta sympatia
Wiek: 35 i rośnie
Zarejestrowany: 2014-07-23
Posty: 24

Re: Terapia małżeńska, czy ktoś korzystał i z jakim skutkiem?

No widzę, że mamy chyba podobne problemy wink
Ja po naszym rozstaniu miałem dużo czasu na przemyślenia i wydaje mi się, że niektóre złe cechy swojego postępowania naprawiłem, chociaż długa droga jeszcze przede mną, dlatego muszę iść do specjalisty.
Jeżeli chodzi o nasze spotkania, to były one tylko i wyłącznie inicjowane z mojej strony. Chciałem pogadać, potrzebowałem rozmowy, chciałem pokazać, że staram się, że pewne zmiany wprowadzam w życie (co zresztą żona sama zauważyła), chciałem w taki sposób zadziałać, żeby wróciła, bo mi bardzo zależy na ratowaniu naszego małżeństwa, ale to nie pomogło.
Więc pozostaje teraz plan B, czyli zabieram się za siebie i kontakt tylko z synem. A czas pokaże, co z tego wyjdzie.
I masz rację, chyba już pora przestać się użalać i być zerem we własnym odczuciu.

Offline

 

#37 2014-07-29 13:23:08

tenniedobry2
Net-facet
Wiek: aż 34
Zarejestrowany: 2012-01-12
Posty: 159

Re: Terapia małżeńska, czy ktoś korzystał i z jakim skutkiem?

SM78 napisał:

No widzę, że mamy chyba podobne problemy wink
Ja po naszym rozstaniu miałem dużo czasu na przemyślenia i wydaje mi się, że niektóre złe cechy swojego postępowania naprawiłem, chociaż długa droga jeszcze przede mną, dlatego muszę iść do specjalisty.
Jeżeli chodzi o nasze spotkania, to były one tylko i wyłącznie inicjowane z mojej strony. Chciałem pogadać, potrzebowałem rozmowy, chciałem pokazać, że staram się, że pewne zmiany wprowadzam w życie (co zresztą żona sama zauważyła), chciałem w taki sposób zadziałać, żeby wróciła, bo mi bardzo zależy na ratowaniu naszego małżeństwa, ale to nie pomogło.
Więc pozostaje teraz plan B, czyli zabieram się za siebie i kontakt tylko z synem. A czas pokaże, co z tego wyjdzie.
I masz rację, chyba już pora przestać się użalać i być zerem we własnym odczuciu.

dlatego ci mówię nad sobą, czyżbyś miał niską samoocenę ?? w moim przypadku żona mnie wrobiła, w to że nie wierze w siebie,
ale to tak jest jak najlepiej akurat u mnie wie wszystko teściowa, big_smile
ja egzystując w tym domu, nie mogę sie ruszyć, bez komentarza, i tak długo wytrzymałem, sposoby reakcji nie dobre były, ale nie jest tak że tylko źle sie zachowuję, powtórze po raz kolejny,
do tanga trzeba dwojga, do każdego tanga

i nie traktuj tego jako PLAN B, bo to nie za dobrze świadczy, chcesz ją sposobem zdobyć, nie tedy droga, big_smile

wydaje mi się że trzeba zachęcić do bycia razem, pokazać że można, udowodnić ot ewentualnym uporem i konsekwencja

a nie sprawdzonym przepisem "gesslerowej" na pyszny torcik

gdzieś dzis w necie przeczytałem
"Zmień swoje przekonania, jeśli są ograniczające, bo to przekonania są kluczem do zmiany."
big_smile


Gdy emocje już opadną, Jak po wielkiej bitwie kurz
Gdy nie można mocą żadną,Wykrzyczanych cofnąć słów
Czy w milczeniu białych haniebnych flag, Zejść z barykady
Czy podobnym być do skały,Posypując solą ból, Jak posąg pychy samotnie stać...

Online

 

#38 2014-07-29 13:40:16

SM78
Na razie czysta sympatia
Wiek: 35 i rośnie
Zarejestrowany: 2014-07-23
Posty: 24

Re: Terapia małżeńska, czy ktoś korzystał i z jakim skutkiem?

No fakt, źle zabrzmiało to, ten plan B. Aż tak niskiej samooceny nie mam, bardziej chodzi o to, że nie potrafię poradzić sobie z tym problemem, w taki sposób, za jaki uważałem od początku, że będzie najlepszy, ale widocznie nie tędy droga. Za bardzo chyba wyrażałem swoje emocje itd.
Z drugiej strony moja żona cały czas twierdzi, że jest jej tak dobrze, jak teraz i nie czuje obecnie potrzeby powrotu. Tylko sytuacja jest taka, że obecnie nie pracuje, mieszka u rodziców i praktycznie ma cały dzień na robienie co jej się podoba, a syn ma przecież wakacje. Nadrabia "zaległości" z naszego małżeństwa (czemu się nie dziwię i nie mam o to pretensji). Tylko się zastanawiam, czy jej podejście do tematu byłoby inne, jakby musiała prowadzić normalny tryb życia, czyli praca, dom?

Offline

 

 

Ostatnie tematy :

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson

Mapa strony - Archiwum | Kontakt
© www.netkobiety.pl 2007-2013