Czy spróbować i dać temu szansę czy to tylko strach przed kolejnym zranieniem i tchórzostwo z mojej strony wybierając bezpieczną opcję??? Do rzeczy ; znam Michała od pierwszego roku na studiach jesteśmy na jednym roku ?należymy? do ścisłej paczki przyjaciół wszystkie imprezy wyjścia, wspólnie spędzany czas w gronie. Przyjaciele od dawna wręcz naciskali na mnie, że Michał jest taki kochany, cudowny i taki we mnie zakochany, ale ja miałam różne zawirowania z facetami, a poza tym on mi się nie podobał fizycznie ja lubię wysokich chłopaków, trochę na swój sposób aroganckich i pewnych siebie, a nie kogoś kto jest na każde moje skinienie. W zeszłym roku już myślałam o tym, żeby może dać temu szansę, w końcu czuję się przy nim dobrze, wiem, że traktuje mnie jak człowieka a nie kawał mięsa, który służy do rozładowania napięcia- tylko jakoś nie wiem czy potrafiłabym z nim sypiać, całować się i w ogóle (nie wiem czy potrafiłabym przełamać jakąś taką barierę fizyczną nawet nie wiem jak to opisać). Gdybyśmy nie byli z jednego grona to dawno bym spróbowała, a tak jeśli nic z tego nie wyjdzie to wszyscy będą mieli mi za złe, że skrzywdziłam Michała ? sama sobie tego nie darowałabym on zasługuje na kogoś kto będzie go kochał tak bardzo jak on. Wczoraj miałam urodziny znajomi zrobili mi niespodziankę, Michał przyszedł dosłownie na chwilę bo dziś wyjeżdżał zrobiło mi się strasznie smutno, że wychodzi, a zarazem tak ciepło na sercu, że przyszedł na te pół godziny mimo, że w zasadzie to się mu nie opłacało bo droga zajęła mu więcej czasu do knajpy. I teraz nie wiem, czy to przyzwyczajenie do przyjaciela, czy może coś czuję jednak do niego, ale czy mam prawo zawracać mu głowę skoro nie jestem pewna i dalej czuję się zraniona i w głowie mam poprzedniego faceta (ale to było prawie 8 miesięcy temu). Nie wiem czy coś z tego zrozumieliście, ale może podzielicie się swoimi przemyśleniami. Dziękuję za każdą wypowiedz
Ja rozumiem wszystko co napisałaś
. Moja odpowiedź: nie myśl o przeszłości, bo przegapisz swoją przyszłość, a były chłopak należy do przeszłości. Ja bym na Twoim miejscu spróbowała być z Michałem, skoro w taki fajny sposób zareagowałaś na niego
. Powodzenia ![]()
Daj mu szansę. Wcześniej powiedz, że starasz się zapomnieć o byłym i nie wiesz czy Ci się to udało tak do końca, żeby był świadomy i sytuacja była uczciwa. Zastanów się, bo może czasem lepiej dać sobie trochę czasu na ułożenie się do końca, bo nie dasz z siebie 100% na budowanie relacji z Michałem.
Co do wyglądu to może z czasem przestaniesz zwracać uwagę na jego wzrost itd i zmienią Ci się priorytety. Z tego co piszesz to gość jest w porządku i pokazuje, że mu na Tobie zależy- to dobrze rokuje. Póki nie spróbujesz go pocałować itd, to się nie dowiesz czy będziesz to akceptowała. A relacjami z paczką się nie przejmuj aż tak bardzo, bo być może zyskasz wspaniałego partnera na xx lat. Tylko ustalcie wcześniej, że w razie niewypału nie będziecie wprowadzać niepotrzebnego fermentu i robić scen na forum grupy.
A ja bym właśnie nie próbowała. Jest kilka powodów dla których nie warto.
1. Nie czujesz do niego żadnego pociągu seksualnego.
2. Starasz się sobie to zdroworozsądkowo wyjaśnić.
3. Jeśli coś nie wyjdzie to będzie Twoja wina i paczka przyjaciół się rozpadnie.
4. Chcesz, tak naprawdę, ulec namowom przyjaciół, ale sama dobrze wiesz, że nic z tego nie będzie.
5. Zaczynasz zachowywać się jak kobieta koło 40 dla której nie ma już nadzie na poznanie kogoś.
Wyluzuj. Zapomnij o przeszłości - to podstawa. Nie wchodz w związek na siłę, bo tak inni chcą. W tym wieku związki nie mają być racjonalne i "z rozsądku". Mają być dzikie, szalone, wypełnione chcemią i stadem motyli! Nie zabieraj sobie na to szansy, bo ktoś Cię lubi.
Moja rada jest taka, żebyś w to nie wchodziła, bo sama dobrze wiesz, że to by było na siłę.
5. Zaczynasz zachowywać się jak kobieta koło 40 dla której nie ma już nadzie na poznanie kogoś.
He he, dzieki Teo. ;D
Jakaś tam nadzieja zawsze jest.
Teo napisał/a:5. Zaczynasz zachowywać się jak kobieta koło 40 dla której nie ma już nadzie na poznanie kogoś.
He he, dzieki Teo. ;D
Jakaś tam nadzieja zawsze jest.
Ojej... wtopa ^^
Ale wiesz, uważam, ze każy wiek ma swoje prawa i nie sądzę, żeby to mądre było w wieku dwudziestu kilku lat rozważać związek z rozsądku, bo po co i na co? Z resztą w wieku 40 lat też nie widzę większego sensu, ale wtedy to już chyba trochę inne priorytety są...(ogólnie to nie wiem, bo jeszcze ta 40 przede mną
)
Ale wiesz, uważam, ze każdy wiek ma swoje prawa i nie sądzę, żeby to mądre było w wieku dwudziestu kilku lat rozważać związek z rozsądku, bo po co i na co? Z resztą w wieku 40 lat też nie widzę większego sensu, ale wtedy to już chyba trochę inne priorytety są...(ogólnie to nie wiem, bo jeszcze ta 40 przede mną
)
Zabawne, że o tym piszesz. Akurat dzisiaj rozmawiałam przez telefon z koleżanką i rozmowa potoczyła się jakoś w kierunku związków, samotności , małżeństwa.
I stwierdziłyśmy, że taki związek z rozsądku, aby nie być samemu, to poroniony pomysł.Więc (ponieważ koleżanka już mężata), ja mam dwa wyjścia:albo będę sama,
albo wyjdę za jakiegoś wyjątkowo fajnego dla mnie mężczyznę.innej wersji nie ma. Jak byłam młodsza, to tak myślałam, że może związek z rozsądku byłby lepszy niż życie w pojedynkę, ale zmieniłam swoje poglądy jakiś czas temu.Po co sobie jeszcze dokładać garba w postaci nieudanego związku.A już najgorsze, to być razem, ale psychicznie, czy mentalnie osobno.
Ja bym też nie próbowała. Przede wszystkim przestań myśleć o poprzednim chłopaku. A nie zapomina się o facecie kładąc się pod następnym
Poza tym spieszy się Wam gdzieś? Poczekaj, może z czasem się w nim zakochasz. Nic na siłę ![]()
9 2014-02-05 10:51:09 Ostatnio edytowany przez natchniona (2014-02-05 10:51:48)
Zgadzam się z Teo w 100 %. Skoro nawet nie umiesz wyobrazić sobie zbliżeń, czy choćby pocałunków z nim - to nie ma najmniejszego sensu.
Miałam kiedyś dobrego znajomego, który bardzo się mną interesował. W końcu postanowiłam się z nim spotkać- kolacja, spacer -raz, drugi... Rozmawiało mi się z nim cudownie...i nic poza tym. Raz dałam się pocałować i wierz mi- nie czułam zupełnie nic. A wręcz po tym pocałunku drażniło mnie, gdy np. dotknął mojej ręki... Gdy nie czujesz pociągu fizycznego do osoby- trudno jest przekroczyć tą fizyczną barierę..Wręcz uważam, ze nie jest to możliwe. Musiałam szybko się z tego wycofać, a to było trudne, bo on myślał, że chcę czegoś więcej...Mogła być z tego fajna znajomość- może przyjaźń a wyszło tak, że zraniłam go i nasze relacje się popsuły.
Gdy nie czujesz pociągu fizycznego do osoby- trudno jest przekroczyć tą fizyczną barierę..Wręcz uważam, ze nie jest to możliwe.
Jest możliwe i to w najmniej spodziewanym momencie, he he:)
Nic "na siłę".Poczekaj.
Lepszy dobry przyjaciel niż byle jaki kochanek/taki skrót myślowy/.
Jak odpracujesz "żałobę" po poprzednim związku-to zaczynaj nowy./tak myślę/
Drugi facet nie zawsze jest antidotum na poprzedniego.
Powodzenia!
natchniona napisał/a:Gdy nie czujesz pociągu fizycznego do osoby- trudno jest przekroczyć tą fizyczną barierę..Wręcz uważam, ze nie jest to możliwe.
Jest możliwe i to w najmniej spodziewanym momencie, he he:)
Uważam to za niemożliwe na podstawie własnych doświadczeń. Oczywiście- może się zdarzyć, że zacznie czuć do niego pociąg..a jeśli nie?- ma się zmuszać do pocałunku, dotyku, seksu... i czekać aż zacznie jej być dobrze?O to mi chodziło....
A ja bym właśnie nie próbowała. Jest kilka powodów dla których nie warto.
1. Nie czujesz do niego żadnego pociągu seksualnego.
2. Starasz się sobie to zdroworozsądkowo wyjaśnić.
3. Jeśli coś nie wyjdzie to będzie Twoja wina i paczka przyjaciół się rozpadnie.
4. Chcesz, tak naprawdę, ulec namowom przyjaciół, ale sama dobrze wiesz, że nic z tego nie będzie.
5. Zaczynasz zachowywać się jak kobieta koło 40 dla której nie ma już nadzie na poznanie kogoś.Wyluzuj. Zapomnij o przeszłości - to podstawa. Nie wchodz w związek na siłę, bo tak inni chcą. W tym wieku związki nie mają być racjonalne i "z rozsądku". Mają być dzikie, szalone, wypełnione chcemią i stadem motyli! Nie zabieraj sobie na to szansy, bo ktoś Cię lubi.
Moja rada jest taka, żebyś w to nie wchodziła, bo sama dobrze wiesz, że to by było na siłę.
Ja się pod tym podpisuje, to rozsądna rada.
Rossanka,/ moja rówieśniczka/, również pisze sensownie, że nawet z 40-ką na karku nie ma co wikłać się w związek z rozsądku, czy też tylko po to, by nie być samemu. Taki układ z góry pisany jest na niepowodzenie i na wieczne rozterki emocjonalne.
Jeśli nie czujesz "tego czegoś" od początku, to już nie poczujesz. Posłuchaj doświadczonych kobiet ![]()