MUST HAVE a może MUST KNOW? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » KULTURA » MUST HAVE a może MUST KNOW?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 48 ]

Temat: MUST HAVE a może MUST KNOW?

Już śpieszę wyjaśnić ten tajemniczy tytuł:) Czasem, surfując po Internecie widujemy torebki 'must have', kosmetyki 'must have', buty 'must have' i wiele innych rzeczy, które wg blogerów MUSIMY MIEĆ. I nie ma opcji!

A czy są rzeczy wg Was, które powinny być MUST KNOW? Czyli takie, które musimy, powinniśmy wiedzieć?

Do założenia tego wątku skłoniła mnie rozmowa z moją 19-letnią sąsiadką. W pewnym momencie zażartowałam, porównując kogoś do Charlie Chaplina, a ona: "Do kogo???" - powtórzyłam więc, bo myślałam, że nie dosłyszała. Ale nadal nie wiedziała, o kim mówię. Zapytałam: Nie wiesz kim był Charlie Chaplin? Ona na to, że nieeeeee.
Zdziwiło mnie to, ale pomyślałam, że przecież nie każdy musi się interesować kinem (chociaż mam wrażenie, że Charlie Chaplin, podobnie jak Marilyn Monroe nawet jakby się nie chciało wiedzieć kim byli, to jednak przez zupełny przypadek człowiek ma szansę raz na te 20 lat o nich usłyszeć) tak jak ja nie wiem mnóstwa rzeczy np. dotyczących polityki ,historii czy geografii i wcale do tej wiedzy nie dążę.

A co Wy na ten temat sądzicie? smile

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Nataluszek (2014-01-24 12:16:44)

Odp: MUST HAVE a może MUST KNOW?

Moim zdaniem powinno się wiedzieć kilka rzeczy dotyczących historii i teraźniejszości swojego kraju. Jeżeli dziewczyna odpowiada, że nie wie kto jest obecnym prezydentem Polski 'bo nie ogląda tv', to ręce, nogi i włosy opadają.

Ostatnio na pewnym programie muzycznym był a'la teleturniej gdzie na ulicy prowadzący 'wyławiał' zazwyczaj młode osoby i zadawał pytania.
I tak oto pięknym sposobem dowiedziałam się, że chrzest Polski odbył się w 1996 roku, a królem, który zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną był Mieszko I.

Informacje z serii 'Must know' mogą być bardzo indywidualne, bo dla jednych must know to to, czy np. w zawodzie takim czy siakim jest dla nich praca, a dla niektórych must know może oznaczać kurs waluty w Kenii.

Jednak winno się tknąć trochę historii i aktualnych informacji o kraju, z którego się pochodzi, niezależnie czy ktoś czuje się patriotą czy też nie. smile

Mamy moc, by znaleźć wyjazd ze ślepej uliczki.
Na każdy szczyt dojść, tam gdzie dochodzą nieliczni.

3

Odp: MUST HAVE a może MUST KNOW?

Lekcje historii to akurat się ogranicza obecnie Polsce. Amerykanie odwiedzający bazę Pearl Harbor na Hawajach z niedowierzaniem przyjmuje informacje, że USA walczyło z Japonią. Najczęstszym wtedy pytaniem do przewodnika jest pytanie kto wygrał? Myślę, że wkrótce takie sytuacje będą możliwe w czasie zwiedzania Westerplatte.

Idź do->Rozmowa o samotności z happy endem
Idź do->Szukam koleżanki z wyobraźnią z okolic W-wy
Jeśli uważasz, że to co piszę to dla mnie prawdy absolutne, to znaczy, że absolutnie mnie nie rozumiesz.
Reklama
Odp: MUST HAVE a może MUST KNOW?

Catwoman zainicjowałaś świetny temat. Z uporem, będę powtarzał, iż powinniśmy znać i szanować przyrodę ojczystą. Niestety lekcje biologii (patrz program) pozostawiają w tym względzie wiele do życzenia.

Hrvatska Ljubavi Te!
Wierzę w miłość od pierwszego spojrzenia,
Serca ukojenia
Non omnis moriar?

5

Odp: MUST HAVE a może MUST KNOW?

Faktycznie, o Chaplinie czy Monroe to wydaje się, że aż ciężko nie słyszeć, więc bym się zdziwiła wink No, ale to by mnie jeszcze tak nie raziło, właśnie co najwyżej zdziwiło. Natomiast razi moim zdaniem, jak ktoś nie ma nawet elementarnej wiedzy historycznej, więc dla mnie to jest must know, oprócz tego oczywiście biologia jest ważna, a zwłaszcza rozmnażanie człowieka, co czasem widać po forum, że przydałoby się więcej nauki w tym względzie (:)), ogólnie, by człowiek wiedział chociaż podstawy o organizmie ludzkim, chorobach, takie podstawy, to się bardzo przydaje. Oprócz tego podstawowa wiedza matematyczna, bo to nawet dla mnie osoby, która była kiepska z matmy i często miała dwóje jest przerażające jak wielu ludzi nawet nie umie dodać prostych liczb. No i geografia, oglądałam ostatnio filmik, ja wiem, że czasem jest to trochę ustawione, ale nie ma co ukrywać, że takich osób nie jest mało. Otóż, co przerażające, na mapie Polski paru przechodniów np zaznaczyło Kraków w miejscu Zakopanego mówiąc np "Kraków... a...to tam gdzie góry, czyli na samym dole", Płock zaznaczyli tam gdzie Poznań chyba i podobne kwiatki, szczególnie jedna osoba właśnie chyba wszystkie miasta pozaznaczała zupełnie gdzie indziej. Dla mnie to brak podstawowej wiedzy, którą powinien znać moim zdaniem każdy. Także... wstyd no być Polakiem i praktycznie nie wiedzieć nic, gdzie leżą poszczególne miasta, a miast podawał sporo i nie było to trudne, także .. niefajnie.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska
Reklama
Odp: MUST HAVE a może MUST KNOW?
truskaweczka19 napisał/a:

Faktycznie, o Chaplinie czy Monroe to wydaje się, że aż ciężko nie słyszeć, więc bym się zdziwiła wink No, ale to by mnie jeszcze tak nie raziło, właśnie co najwyżej zdziwiło. Natomiast razi moim zdaniem, jak ktoś nie ma nawet elementarnej wiedzy historycznej, więc dla mnie to jest must know, oprócz tego oczywiście biologia jest ważna, a zwłaszcza rozmnażanie człowieka, co czasem widać po forum, że przydałoby się więcej nauki w tym względzie (:)), ogólnie, by człowiek wiedział chociaż podstawy o organizmie ludzkim, chorobach, takie podstawy, to się bardzo przydaje. Oprócz tego podstawowa wiedza matematyczna, bo to nawet dla mnie osoby, która była kiepska z matmy i często miała dwóje jest przerażające jak wielu ludzi nawet nie umie dodać prostych liczb. No i geografia, oglądałam ostatnio filmik, ja wiem, że czasem jest to trochę ustawione, ale nie ma co ukrywać, że takich osób nie jest mało. Otóż, co przerażające, na mapie Polski paru przechodniów np zaznaczyło Kraków w miejscu Zakopanego mówiąc np "Kraków... a...to tam gdzie góry, czyli na samym dole", Płock zaznaczyli tam gdzie Poznań chyba i podobne kwiatki, szczególnie jedna osoba właśnie chyba wszystkie miasta pozaznaczała zupełnie gdzie indziej. Dla mnie to brak podstawowej wiedzy, którą powinien znać moim zdaniem każdy. Także... wstyd no być Polakiem i praktycznie nie wiedzieć nic, gdzie leżą poszczególne miasta, a miast podawał sporo i nie było to trudne, także .. niefajnie.

Truskaweczko 19 pisząc o geografii przypomniałaś mi pewną głośną sprawę. Mianowicie swego czasu jedno z pism holenderskich zamieściło mapę Europy. Na wspomnianej mapce Polska znajdowała się w pobliżu Słowenii. Masz rację, znajomość geograficzna Polski, niestety w naszym kraju kuleje.

Hrvatska Ljubavi Te!
Wierzę w miłość od pierwszego spojrzenia,
Serca ukojenia
Non omnis moriar?

7

Odp: MUST HAVE a może MUST KNOW?

Po pierwsze i najważniejsze - znajomość zasad języka ojczystego - nie tylko w piśmie, ale także w mowie. Nawet ludzie dorośli mają z tym ogromny problem, co jest dla mnie absolutną katastrofą. Rozumiem, że każdemu mogą zdarzać się błędy - jeśli są one sporadyczne, to można przymknąć oko, jeśli jednak ktoś nie potrafi poprawnie napisać kilku zdań czy wypowiadać się bez gramatycznych wpadek, to... pozostawiam bez komentarza.

Na drugim miejscu postawiłabym znajomość podstawowych faktów z historii Polski, przynajmniej ogólną orientację w mapach własnego kraju i świata, znajomość budowy organizmu ludzkiego i zjawisk, jakie zachodzą w przyrodzie, zagadnień matematycznych oraz podstawowych praw fizyki.

Każdy powinien również wiedzieć kim był (podaję dla przykładu) John Fitzgerald Kennedy, John Lennon, Pablo Picasso, czyli wielcy i/lub znani tego świata.

Oprócz tego wstydem, ale i błędem, jest nieznajomość własnych konstytucyjnych praw.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.

8 Ostatnio edytowany przez Noele95 (2014-01-25 13:50:28)

Odp: MUST HAVE a może MUST KNOW?

Według mnie, każdy szanujący się człowiek powinien mieć podstawową wiedzę z KAŻDEJ dziedziny. Bo tylko wtedy stajemy sie osobami, które potrafią myśleć samodzielnie i nie dają wcinąć sobie każdej ciemnoty. 

Kilka lat temu weszła reforma w szkolach kładąca nacisk na profilowane wykształcenie. Okrajanie materiału i pozbawianie możliwości nabycia wiedzy ogólnej. Więc, niestety niedługo coraz częściej bedziecie spotykać się z osobami, które będą się dziwić, że Ameryka to kontynent. tongue

9

Odp: MUST HAVE a może MUST KNOW?
Noele95 napisał/a:

Kilka lat temu weszła reforma w szkolach kładąca nacisk na profilowane wykształcenie. Okrajanie materiału i pozbawianie możliwości nabycia wiedzy ogólnej.

Jak to - pozbawianie możliwości. Przecież nikt nikomu nie zakazuje chodzić do biblioteki, oglądać filmów dokumentalnych i fabularnych, poszerzać wiedzę. Ja np. nie ze szkoły wiem, kim byli Kennedy i Chaplin, tak żeby nie szukać daleko, a chodziłam do szkoły kiedy właśnie kładziono nacisk na to nabycie wiedzy ogólnej. ;-) Ogólnie szkoła mnie mało fajnych rzeczy nauczyła, ani ciekawych, ani przydatnych.

Moim zdaniem to dobrze, że okraja się materiał, bo przy tych 3 stopniach szkół i tak jest go o wiele za wiele. Wiedza ogólna, erudycja, to jest dla mnie coś, co powinno zdobywać się samemu, z własnych chęci, a nie co przymusowo powinno być do głów wtłaczane.

Ogólnie mnie nie przeszkadza, że ktoś nie wie, kim jest Chaplin, mnie przeszkadza, jeśli w ogóle nie chce wiedzieć.

10

Odp: MUST HAVE a może MUST KNOW?

Tak jak powiedziała Olinka- znajomość języka. Szlag mnie trafia gdy na wielu forach czy stronach internetowych ludzie robią rażące błędy ("ktury", "lubiałam", "z moimi przyjacielami", mylenie "bynajmniej" z "przynajmniej", używanie słów których się nie rozumie, "owo dziecko" "ów koleżanka" [bo "ów" brzmi mądrze, więc trzeba użyć] itd...). A jeszcze bardziej mnie irytuje, jak ludzie zamiast przyjąć krytykę, poprawić błąd, piszą "Nie każdy musi być polonistą", "Czepiacie się", "To jest internet, tu nie trzeba się tak trzymać poprawnej polszczyzny" albo "Mam dysleksję"...

Po drugie- znajomość historii. Nikt nie każe znać szczególików, ale jak ktoś nie jest w stanie podać daty rozpoczęcia II WŚ to nie wiem czy się śmiać czy płakać.

Może i szkoła ma wpływ na to, że młodzi ludzie nie znają podstaw. Ale wiele rzeczy wynosi się z domu. A prawda jest taka, że niektórzy rodzice mają w nosie wychowanie dzieci i przekazanie im jakichkolwiek wiadomości, lepiej puścić bajkę niż opowiedzieć o tym, czy o tamtym.

Uwierzycie, że pięcioletnie dzieci nie wiedzą w jakim kraju mieszkają? Nie wiedzą, jak wygląda flaga, nie wiedzą co jest na godle, nie znają nazwy stolicy. Ja bym nie uwierzyła, ale dowiedziałam się tego z pierwszej ręki, od mamy przedszkolanki (temat ten poruszyła z dzieciakami w okolicy 11 listopada). Wiem, że nie każdy jest patriotą i nie ma zamiaru wartości patriotycznych przekazać dziecku... Ale nie mówię tu o cytowaniu hymnu, tylko o takich podstawach jak kolory na naszej fladze!
Może boli mnie to tak bardzo, bo gdy byłam w wieku tych dzieciaków dziadkowie opowiadali mi już o czasach okupacji (którą przeżyli jako małe dzieci), opowiadali o Polsce i historii...

"Gdy cię mają wie­szać, pop­roś o szklankę wo­dy. Nig­dy nie wiado­mo, co się wy­darzy, za­nim przyniosą."
-A. Sapkowski

11 Ostatnio edytowany przez Noele95 (2014-01-25 15:14:50)

Odp: MUST HAVE a może MUST KNOW?

Może faktycznie źle to ujęłam. Ale już wyjaśniam. Chodzi mi głównie o to, że zamiast tych okrojonych przedmiotów. Mamy więcej nauki tych profilowych. Osoby w liceum, które przygotowują się do matury, często nie mają czasu na to aby uczyć się nadprogramowo rzeczy, które są uznawana za wiedze ogólną. Jedyne na co mają ochotę po szkole, to się trochę odmóżdżyć po zakuwaniu:P.

No i dochodzi do tego (przykład z życia wzięty), że studentka medycyny narzeka na to, że tak bardzo zajęła się nauką do matury, że nie przyłożyła się do przedmiotów takich jak wos. Żałuję tego, bo często w towarzystwie czuję się jak niedouczona. A przy ogromie nauki na studiach nie ma czasu aby się douczyć.

Poza tym, niektórym wiedze trzeba do głów łopatami nakładać, bo chyba wszystkim powinno zależeć na tym, aby nie żyć w głupim społeczeństwie;)

Najlepszym rozwiązaniem jest nie okrajanie materiału, tylko przedstawienie go w taki sposób aby był ciekawy. Nie powinno wymagać się wykuwania na pamięć dat i postaci. Tylko nauczyć myśleć szerzej. To że mamy beznadziejny program, nie znaczy że powinno się go okroić, tylko zmienić na lepszy i bardziej przystępny. Wtedy wiedza, którą wynosi się ze szkoły będzie wydawała się bardziej przydatna. I po problemie;)

12

Odp: MUST HAVE a może MUST KNOW?

Uważam, że jakiś zbiór 'must know' powinien mieć każdy człowiek który ukończył liceum, nie mówiąc o magistrach.

Jeszcze gorszy jest fakt, że ogromna liczba młodych ludzi niczym się nie interesuje ! Serio, co najmniej kilkukrotnie słyszałem jak wykształceni absolwenci lub prawie-absolwenci nie wiedzieli co wpisać w miejsce 'zainteresowania' w cv ;/ To już poracha na maksa.

13

Odp: MUST HAVE a może MUST KNOW?

Patrząc po tym forum must know powinny być też kwestie biologiczno-seksualno-medyczne. By potem nie było tematów w stylu, jak się zakłada prezerwatywę, ile razy można jej używać, kiedy ma okres to można czy nie można, czy można zajść w ciążę przez ubrania i tym podobne.

*** Ojciec jest dla ciebie uosobieniem Boga. A jeśli nie znasz swojego ojca, jeśli twój ojciec dał nogę albo nigdy nie ma go w domu, to jakie jest twoje wyobrażenie o Bogu? *** You never know how strong you are until being strong is the only choice You have. ***

14

Odp: MUST HAVE a może MUST KNOW?

Ja się zgadzam z MissF jeśli chodzi o poprawną polszczyznę. Jeszcze jakoś przełknę błędy ortograficzne w trudnych, rzadziej używanych słowach lub literówki ale jak czytam "ktury", "meszczyzna", "zwionzek" itp to tylko bić głową w mur... Z tą krytyką to też prawda, dysleksją tłumaczy się jakieś 3/4 społeczeństwa.

Rozumiem, że każdy ma swoje konkretne zainteresowania w konkretnym kierunku, ale podstawową wiedzę i fakty powinien mieć każdy. Raz byłam świadkiem sytuacji kiedy dziewczyna na pytanie jaka jest stolica Polski, odpowiedziała "Niemcy"...

Widziałam kiedyś filmik, gdzie organizatorzy zaczepiali uczniów i zadawali proste pytania typu: "co waży więcej - kilogram kamieni czy kilogram piór" czy też "wzór na pole kwadratu". Generalnie chodziło o to, że były to pytania typowo na inteligencję. Ani jeden uczeń nie odpowiedział na nie poprawnie. Zaczepiono również pana który spał sobie smacznie na ławeczce, bezdomnego człowieka - był on jedyną osobą która znała poprawne odpowiedzi na wszystkie te pytania. Dla mnie oznacza to tylko tyle, że z pokolenia na pokolenie stajemy się (nie wszyscy oczywiście, ale znaczna większość) coraz głupsi i to jest przykre i bardzo niepokojące...

15

Odp: MUST HAVE a może MUST KNOW?

Ja jestem trochę człowiek z buszu i dla mnie MUST KNOW to wiedzieć jak działa:
- człowiek
- przyroda
Mam duży szacunek do przyrody, wiem, że dzięki niej mogę istnieć, żyć.

Co do reszty.... jak dla mnie każdy ma inny "must know"- zdaję sobie z tego sprawę. Nie razi mnie np. jeśli ktoś nie zna dokładnej daty wybuchu którejś z wojen, byleby tylko nie mówił, że II WŚ wybuchła np. w 1990 wink
Co do geografii- sama truskaweczko nie wiem do chwili obecnej czy Płock leży nad morzem czy bliżej Mazur (jednak wykluczam dolną połowę mapy big_smile - ale obiecuje że zaraz sprawdzę big_smile (jeśli ta wiedza mi na coś się przyda).

16 Ostatnio edytowany przez allegra90 (2014-01-25 22:26:07)

Odp: MUST HAVE a może MUST KNOW?

Tak naprawdę to nic nie musimy wiedzieć. Może poza odrobiną wiedzy ogólnej, którą nabywamy będąc dziećmi. Ale co powinniśmy wiedzieć, to już zupełnie co innego. Mnie osobiście boli to, że coś co kiedyś mogło być powodem do kompromitacji i wstydu, teraz jest obracane w żart bądź w odwieczne ''przecież ja się nie interesuję historią/matematyką/polityką''. Jeśli ktoś za coś się bierze powinien dany temat chociaż trochę poznać.
Chociaż, w obecnych czasach nawet jak ktoś coś wie na podstawie wiarygodnych źródeł to inna osoba może to zakwestionować...

''Być czy mieć?
Być z tym, co się ma.''

17

Odp: MUST HAVE a może MUST KNOW?

Pudelek wszystko wie big_smile

18

Odp: MUST HAVE a może MUST KNOW?

Zbyt duża wiedza jest przereklamowana.
Co mi z tego, że jak zacznę zadawać pytania niczym p. Sznuk, to ktoś odpowie bezbłędnie na każde z nich?

Jeśli się zakuwało w podstawówce i liceum, to wyszło się z głową pełną wiedzy, ale bez przyjaciół. Bo czasu nie było na jedno i drugie tongue

Ja tam mam jakąś wiedzę, jak mam potrzebę to ją poszerzam.
Wolę jednak czas poświęcić na szkolenie kompetencji społecznych, poprzez pielęgnowanie związków z innymi ludźmi.
Może jestem przez to trochę głupsza, ale na pewno szczęśliwa wink

Dla mnie MUST KNOW w takim razie nie istnieje, ale często podpisuję się pod WANT TO KNOW.

15.08 - Olek

19

Odp: MUST HAVE a może MUST KNOW?
Metyl napisał/a:

Patrząc po tym forum must know powinny być też kwestie biologiczno-seksualno-medyczne. By potem nie było tematów w stylu, jak się zakłada prezerwatywę, ile razy można jej używać, kiedy ma okres to można czy nie można, czy można zajść w ciążę przez ubrania i tym podobne.

O tak, o tym też pisałam.

O znajomości ojczystego języka nie pisałam, ale oczywiście, i dla mnie jest oczywiste, że powinno się znać. Teraz jest wiele udogodnień, przed czasami Internetu, ktoś kto miał problem z ortografią musiał przeszukiwać słownik i wierzę, że to było czasochłonne, teraz programy same podkreślają błędy, więc ciężko mi zrozumieć osobę, która mimo tego co zdanie np ma błąd ortograficzny. Czasem, wiadomo, rozumiem, że się zdarzy, ale w każdym zdaniu jak jest i to przy tylu właśnie udogodnieniach- tak, to jest rażące. Tak samo długi tekst i brak znaków interpunkcyjnych, brak przecinków itp- no niestety ciężko to zrozumieć, a są to takie podstawy, że przykro czytać, że ktoś dorosły tak pisze.

Catwoman, z tym Płockiem, to jeszcze mogę zrozumieć, że ktoś by nie wiedział. Chodzi mi bardziej o całokształt, że nawet Kraków nie wie gdzie jest, a miasto bardzo znane, nie wie np gdzie jest Gdańsk, Łódź, a osoby właśnie były takie, które te wszystkie miasta zaznaczały w zupełnie innym miejscu, np coś co powinno być bardziej w centrum zaznaczały dla północy i tak z resztą miast, dla mnie mylenie tego wszystkiego już jest rażące. To, że nie wiesz, gdzie jest Płock jeszcze mogę zrozumieć, chodziło mi właśnie o całokształt i szczególnie o te większe miasta jak: Kraków, Gdańsk, gdzie moim zdaniem no nie wypada np Gdańsk gdyby usytuował ktoś np na południu, dla mnie to elementarna wiedza, którą wałkuje się od podstawówki i naprawdę dziwne jest dla mnie tego nie wiedzieć, dziwnie nie kojarzyć, że Gdańsk to północ, Kraków na południe, ale nie tam gdzie Zakopane, gdzie ktoś zaznaczył, a Łódź centrum bardziej niż północ- a i takie "kwiatki" się zdarzają ludziom, co jest dla mnie jak pisałam rażące.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

20

Odp: MUST HAVE a może MUST KNOW?
dorota.f napisał/a:

Zbyt duża wiedza jest przereklamowana.

Jeśli się zakuwało w podstawówce i liceum, to wyszło się z głową pełną wiedzy, ale bez przyjaciół. Bo czasu nie było na jedno i drugie tongue

Zakuwałam w podstawówce, w gimnazjum i w liceum obecnie też. Mam grupkę przyjaciół, niektórych  od przedszkola, część poznanych dopiero w późniejszych latach. I zdarzało mi się chodzić co weekend na 18stki, spotkania itp. Zatem udział w konkursach, poszerzanie wiedzy, zainteresowań i zwyczajne wywiązywanie się ze szkolnych obowiązków w niczym nie przeszkadza.

A pojęcie "zbyt dużej" wiedzy jak dla mnie nie istnieje. Nauka, zarówno dziedziny humanistyczne jak i matematyczno- przyrodnicze, to tek rozległe terytorium, że nawet przez całe życie trudno jest poznać jedną czy dwie jej dziedziny tak do końca, we wszystkie aspekty i zagadnienia.
Zależy kto czym się zadowala.
Moja koleżanka chce iść na studia a nie potrafi rozwiązać nawet kilku najprostszych zadań z matematyki czy angielskiego z podstawowych matur. Kiedy idziemy jej coś tłumaczyć ( ja lub któraś z koleżanek), aby wyszła na dopa i sugerujemy, żeby wzięła zbiór zadań, poćwiczyła coś sama, przejrzała przykłady itp to twierdzi, że chyba nas po******, że ona nie miałaby co w domu robić tylko się uczyć, lepiej gdzieś wyjść/pojechać/pochodzić nawet tak całkiem bez sensu, żeby tylko nic nie robić. W mojej opinii jednak rozwiązanie kilku zadań z poziomu maturalnego podstawowego nie wykracza poza możliwości gimnazjalisty, ale jeżeli ktoś uważa, że lepiej jechać na mecz, choć nawet nie interesuje ją wynik czy gra, lub na pizze, żeby siedzieć jak co dzień i gadać "o niczym" albo po prostu wsiąść do samochodu i wykorzystać nowo otrzymane prawo jazdy i pomarnować trochę paliwa na jeżdżenie w tą i z powrotem to niech się potem nie dziwi, że jak uzyska 20 % na maturze i nie będzie wiedziała najbardziej podstawowych rzeczy to na studia nie pójdzie.
Potem nie może zrozumieć dlaczego faceci na troszkę wyższym poziomie intelektualnym nie zwracają na nią uwagi, skoro, gdy tylko budzie otworzy to nie wiadomo czy się śmiać czy płakać. Może to jest jej MUST KNOW i szczyt potrzebnej wiedzy ?
Nie sądzę, żeby wobec tego istniało jakieś "zbyt wiele", skoro dla niektórych zbyt wiele to umieć się przedstawić po angielsku...

21

Odp: MUST HAVE a może MUST KNOW?
ola_15 napisał/a:

Zakuwałam w podstawówce, w gimnazjum i w liceum obecnie też. Mam grupkę przyjaciół, niektórych  od przedszkola, część poznanych dopiero w późniejszych latach. I zdarzało mi się chodzić co weekend na 18stki, spotkania itp. Zatem udział w konkursach, poszerzanie wiedzy, zainteresowań i zwyczajne wywiązywanie się ze szkolnych obowiązków w niczym nie przeszkadza.

I chwała Ci za to. Obyś dociągnęła te znajomości do 30-tki wink
Ja robiłam odwrotnie. Nie zakuwałam, wagarowałam, wiedzę poszerzałam wybiórczo - na tematy, które mnie interesowały.
Widocznie jednak zdolna byłam, bo dociągnęłam aż do magistra tongue

ola_15 napisał/a:

Zależy kto czym się zadowala.

Pełna zgoda. Kto chce niech tonie w informacjach i wiedzy. Każdy ma jakieś powołanie i najważniejsze, żeby tego się trzymać.

ola_15 napisał/a:

Nie sądzę, żeby wobec tego istniało jakieś "zbyt wiele", skoro dla niektórych zbyt wiele to umieć się przedstawić po angielsku...

Każdy ma swoją definicję granicy dla "zbyt wiele".
Dla jasności, moja przebiega znacznie dalej niż powiedzenie "dzień dobry" w języku obcym, więc aż tak źle ze mną nie jest.

15.08 - Olek

22

Odp: MUST HAVE a może MUST KNOW?

Myślę, że każdy ma jakieś swoje osobiste "must know", indywidualne dla niego. "Must know" w kontekście Charliego Chaplina czy Marilyn Monroe interpretowałabym raczej tak, że wręcz ciężko jest się uchować przed tą wiedzą, bo trzeba by było chyba żyć w totalnej izolacji od mediów i innych ludzi, by o nich nie usłyszeć chociaż raz. Jednak czy każdy MUSI wiedzieć, kim był Charlie Chaplin? Czy jest to wiedza niezbędna, potrzebna, istotna? Nie sądzę. Jeśli wstyd jest czegoś nie wiedzieć, to raczej w kontekście informacji przydatnych czy wręcz niezbędnych w codziennym życiu: podstawy matematyki (kolejność wykonywania działań, działania w pamięci lub pod kreską, tabliczka mnożenia, geometria), poprawne stosowanie języka ojczystego, znajomość przynajmniej jednego języka obcego w stopniu komunikatywnym, podstawy geografii, biologii, fizyki. Szczególnie, jeśli chodzi o wiedzę nabywaną w szkole podstawowej.

Co do wiedzy o świecie współczesnym, mam być może dość oryginalne poglądy: dobrze jest wiedzieć, co się dzieje, by móc swobodnie porozmawiać z kimś, kto nas na ten temat zagadnie, jednak przyznam, że mnie nawet nie tyle nie interesują, ale wręcz odrzucają tematy takie jak polityka, sport, historia (ale ta polityczno-wojenna - wiadomo, że podstawowe fakty dotyczące historii, przynajmniej własnego kraju, warto znać). Nie znam nazwisk polskich ministrów, posłów, liderów mniejszych partii. Nie wiem, co kto ostatnio powiedział i z kim się pokłócił, nie śledzę wydarzeń politycznych i sportowych, nie oglądam wiadomości. Wolę się zająć innymi tematami i tak, jak dla kogoś może być dziwne że nie wiem kto jest ministrem czegośtam czy kto wygrał turniej skoków narciarskich, tak dla mnie dziwnym mogłoby wydawać się, że można nie wiedzieć kim jest Michio Kaku czy Whitley Strieber lub kojarzyć Einsteina jedynie z wzorem E = mc2 (i nie mieć pojęcia, co ten wzór w ogóle oznacza wink). Kiedyś też znalazłam się w sytuacji, w której okazało się, że w grupie 30 osób byłam jedną z dwóch, które wiedziały, kim był Nikola Tesla (pozostali nawet o nim nie słyszeli). Wtedy wydało mi się to ogromnie dziwne, ale może faktycznie nie ma przymusu, by każdy miał podstawy z każdej dziedziny? Podziwiam i szanuję osoby, które są bardzo oczytane i faktycznie trudno je zagiąć czymkolwiek, jednak ja nie odczuwam potrzeby orientowania się we wszystkim. Szkoda mi czasu na to, co mnie nie interesuje, a że uwielbiam zdobywać wiedzę z pasjonujących mnie dziedzin i aktywnie się w nich dokształcam, to nie czuję się specjalnie stratna wink

23

Odp: MUST HAVE a może MUST KNOW?

A to i ja może dorzucę coś ...
Moim zdaniem wiedzą obowiązkową jest umiejętność posługiwania się Googlami tongue
można czegoś nie wiedzieć, ale nie wiedzieć jak to znaleźć w guglach to już porażka potężna big_smile

Nic tu nie ma ;P

24

Odp: MUST HAVE a może MUST KNOW?

Co do zakładania prezerwatyw i zapłodnienia przez ubrania, to nie wina szkoły tylko edukacji seksualnej, a raczej jej totalnego braku w szkołach. Zajęcia nawet jeśli są, to prowadzi się je przez raptem 1 semestr w gimnazjum i w dodatku w taki sposób, żeby jak najmniej mówić o seksie, a środki antykoncepcyjne wymienia się z nazwy bez praktycznego działania. Pomijam już w fakt, że w większości szkół prowadzą je panie od katechezy, zakładając, że rodzice w ogóle wyrażą zgodę, żeby dzieciaki na nie chodziły. DRAMAT!!! ot, polska rzeczywistość.

Co do historii, to uważam, że powinno się w szkole uczyć przede wszystkim najprzydatniejszej - historii najnowszej (XX wiek), bo z perspektywy czasu nie wiem, po cholerę mi było znać poprzednie wieki (piszę to jako osoba zdająca rozszerzoną historię na maturze), a tę się niestety pomija ograniczając się do I i II wojny światowej, chociaż najciekawsze wydarzenia miały miejsce po wojnie.

Nie biegnij za szybko przez życie, bo najlepsze rzeczy zdarzają się nam wtedy, gdy najmniej się ich spodziewamy

25

Odp: MUST HAVE a może MUST KNOW?

Dla jednych będzie to matematyka, bo jak można pracować, zarabiać i pilnować domowego budżetu bez znajomości jej podstaw? Dla innych pisanie z błędami to coś, czego należy się wstydzić - poprawna polszczyzna i znajomość polskiej literatury to obowiązek każdego Polaka. Jeszcze inni twierdzą, że bez znajomości języków obcych jest się nikim. A pewien znany mi wykładowca uniwersytecki mawia, że inteligentny człowiek musi wiedzieć, co dzieje się na świecie (nazwiska polityków, aktualne konflikty i wojny, katastrofy i klęski, odkrycia naukowe, wydarzenia sportowe - zakres tych "nowinek ze świata" zdawał się być podczas kolejnych zajęć z nim coraz szerszy wink).

Mnie ciekawi, czy traktujecie własną i cudzą wiedzę na luzie, według zasady "ja wiem to i tamto, ona nie, ale na pewno wie coś, czego z kolei ja nie wiem", czy jednak odczuwacie pewnego rodzaju wyższość i politowanie wobec osób, które czegoś nie wiedzą/o czymś nie słyszały? Może zdarza Wam się nawet oceniać z góry, że ktoś nie będzie dla Was partnerem do rozmowy, bo skoro robi błędy/nie zna tabliczki mnożenia/nie wie, gdzie obecnie toczą się wojny, to znaczy, że jest głupi/niedouczony/płytki, pusty i prymitywny?

26

Odp: MUST HAVE a może MUST KNOW?

Wstydem dla mnie było też to jak jedna dziewczyna w liceum nawet nie umiała przy tablicy obliczyć np działania 2 X 4.... Tzn wiadomo, przy tablicy stres, ale to taka podstawa podstaw, że naprawdę ciężko było zrozumieć jak ona trafiła do liceum, przeszła wcześniejsze etapy edukacji. W sumie jak siedziałam z nią kiedyś w ławce, to ona tak samo takich obliczeń z podstawówki nie umiała zrobić. Ja byłam słaba z matmy, miałam zagrożenia, ale jednak takie podstawy, to było oczywiste, że znam, bez nich to nie wiem jakbym przeszła dalej. A ogólnie jak się z nią rozmawiało, to wydawało się, że nie jest to głupia dziewczyna, ale te braki, aż takie przerażają. Tak jakby nigdy nie uczyła się nic a nic matematyki.

Nie, ja nie traktuję BaboOsiadła z góry, ale jednak nieznajomość tego w liceum dziwi, bo to tak jakby ktoś nigdy nie miał matematyki. Po prostu wręcz dziwne, przerażające. Być słabym z matmy jak ja, mieć braki po prostu, nie rozumieć jej za bardzo, mieć zagrożenie z niej, a nie umieć nawet rzeczy z podstawówki to myślę, że inna sprawa. Chodzi mi o takie naprawdę bardzo podstawowe kwestie. No bo jasne, że innych rzeczy nie traktuje tak i rozumiem, że np ja wiem to, a inna osoba nie wie, ale wie coś innego, czego ja mogę nie wiedzieć.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

27

Odp: MUST HAVE a może MUST KNOW?
marchewa91 napisał/a:

Co do zakładania prezerwatyw i zapłodnienia przez ubrania, to nie wina szkoły tylko edukacji seksualnej, a raczej jej totalnego braku w szkołach. Zajęcia nawet jeśli są, to prowadzi się je przez raptem 1 semestr w gimnazjum i w dodatku w taki sposób, żeby jak najmniej mówić o seksie, a środki antykoncepcyjne wymienia się z nazwy bez praktycznego działania. Pomijam już w fakt, że w większości szkół prowadzą je panie od katechezy, zakładając, że rodzice w ogóle wyrażą zgodę, żeby dzieciaki na nie chodziły. DRAMAT!!! ot, polska rzeczywistość.

Co do historii, to uważam, że powinno się w szkole uczyć przede wszystkim najprzydatniejszej - historii najnowszej (XX wiek), bo z perspektywy czasu nie wiem, po cholerę mi było znać poprzednie wieki (piszę to jako osoba zdająca rozszerzoną historię na maturze), a tę się niestety pomija ograniczając się do I i II wojny światowej, chociaż najciekawsze wydarzenia miały miejsce po wojnie.

Historia w szkole byla tylko do matury wink
Szczerze? Wyleciala mi z glowy przez wakacje i WCALE nie przydala sie na studiach bo HPiP to w sumie zupelnie co innego.
Ja w ogole mam wrazenie ze w szkole uczy sie rzeczy o kgorych potem malo kto pamieta, a nie mowi sie o rzeczach ktore powinien wiedziec kazdy i z ktorymi kazdy moze sie zetknac na co dzien. I moze ja z racji kierunku tutaj nie jestem obiektywna ale moim zdaniem powinno sie dzieciaki w LO choc troche poduczyc prawa cywilnego czy prawa pracy - bo ono im sie przyda po prostu pozniej w zyciu.

"Nawet najmniejszy kot jest arcydziełem natury".

28

Odp: MUST HAVE a może MUST KNOW?
BabaOsiadła napisał/a:

Mnie ciekawi, czy traktujecie własną i cudzą wiedzę na luzie, według zasady "ja wiem to i tamto, ona nie, ale na pewno wie coś, czego z kolei ja nie wiem", czy jednak odczuwacie pewnego rodzaju wyższość i politowanie wobec osób, które czegoś nie wiedzą/o czymś nie słyszały? Może zdarza Wam się nawet oceniać z góry, że ktoś nie będzie dla Was partnerem do rozmowy, bo skoro robi błędy/nie zna tabliczki mnożenia/nie wie, gdzie obecnie toczą się wojny, to znaczy, że jest głupi/niedouczony/płytki, pusty i prymitywny?

Miałam w przeszłości pewne zdarzenie, którego nie sposób zapomnieć.
Impreza, a właściwie już biba po głównych obchodach, zacieśniająca więzi polsko-wschodnie. Nie pamiętam hasała/tytułu przewodniego, po prostu biesiada z muzyką i wykonawcami dwóch kultur.
Wychodząc na dymka zawsze nawiązuje się najwięcej ciekawych rozmów. Dyskutowałam dość długo z jednym z "naszych" gitarzystów, który był autorem śpiewnika na gitarę. Rozmowa zaczęła się od rodzaju strun, których używa i poprzez cel imprezy poruszyła również historię. Fajnie się gadało, mężczyzna opowiadał, że jest samoukiem, na co kładł duży nacisk, i o tym jak doszedł do obecnej pozycji. W pewnym momencie zapytał mnie czy uczę historii. Odpowiedziałam, że nie jestem nauczycielką. Zdziwił się i zapytał, co robię. Odpowiedziałam, że sprzątam. Stwierdził, że żartuję, a ja, że nie i na dowód podałam mu wizytówkę i powiedziałam, że samochód z żółtą reklamą, który stoi na parkingu jest mój. Zbierałam szczękę z ziemi jak "kolega" odwrócił się na pięcie i odszedł. Nie chciał rozmawiać ze sprzątaczką. Uwłaczało mu to, czy co? Nie wiem, ale nie chciał.

Do czego zmierzam, on potraktował moją wiedzę zbyt poważnie. Ocenił mnie po niej i wyrobił sobie jakieś mylne wyobrażenie. Nie miało dla niego znaczenia to, co wiem, tylko to, co robię.
Mój przygodny rozmówca ocenił mnie z góry i postawił na swoim poziomie, gdy się dowiedział, że się pomylił, nawet nie tracił czasu na rozmowę ze mną.

Traktowanie ludzi, czy z góry, czy z dołu może zapędzić w kozi róg.

Odnośnie mojego must know, to uważam, że wiedza ogólna na poziomie szkoły średniej czy gimnazjum w zupełności wystarczy, żeby rozbudzić kierunek zainteresowań. Reszta jest kwestią wykonywanego zawodu i własnych aspiracji. Szkoda czasu i miejsca w głowie na przyswajanie i kodowanie informacji, które mogą nam się nigdy nie przydać.

rekreacyjnie preferuję chodzenie, często zachodzę w głowę...

29

Odp: MUST HAVE a może MUST KNOW?

Moim zdaniem to "MUST KNOW" przychodzi samo z czasem,  jeśli tylko człowiek jest trochę otwarty na świat.

Zwiedzaliście ciekawe miejsca w Polsce, na świecie? To jak można nie wiedzieć, gdzie są duże historyczne miasta czy regiony? Jak można nie musnąć trochę historii przy tej okazji?

Oglądacie wspólnie z rodziną TV - często są powtórki klasyki "Seksmisja", czy "Alternatywy 4" - a tam cała śmietanka znanych aktorów. Sięgnięcie do jeszcze starszych filmów - czemu nie, "Wojna domowa", czy "Skarb", czy Nieme Movie. Robi się to szczególnie ciekawe, jeśli zna się aktorów z dzisiejszych spektakli, filmów - jak Danuta Szaflarska, czy Alina Janowska (zobaczyć ich w latach ich młodości smile ).

Nie zastanawiają was nazwy ulic w waszym mieście? np. Marszałkowska w W-wie, (mimo iż "nudzę" mojemu dziecku, to jednak zostaje mu to w głowie historyjka) związana z  marszałkiem Bielińskim i jego miasteczkiem Bielino, historia o brukowaniu ulic. Albo trasa W-Z i pierwsze ruchome schody w Polsce (nieco wcześniej były w Breslau, ale dopiero później Wrocław stał się polski lol więc nie za bardzo wiadomo jak je liczyć)

Im dalej w las, tym więcej drzew, wystarczy być tylko trochę ciekawym świata. Wiedzę można zdobywać, nie tylko zakuwając w szkole, ale po prostu chłonąć z życia codziennego.

Odp: MUST HAVE a może MUST KNOW?
kammiś napisał/a:
marchewa91 napisał/a:

Co do zakładania prezerwatyw i zapłodnienia przez ubrania, to nie wina szkoły tylko edukacji seksualnej, a raczej jej totalnego braku w szkołach. Zajęcia nawet jeśli są, to prowadzi się je przez raptem 1 semestr w gimnazjum i w dodatku w taki sposób, żeby jak najmniej mówić o seksie, a środki antykoncepcyjne wymienia się z nazwy bez praktycznego działania. Pomijam już w fakt, że w większości szkół prowadzą je panie od katechezy, zakładając, że rodzice w ogóle wyrażą zgodę, żeby dzieciaki na nie chodziły. DRAMAT!!! ot, polska rzeczywistość.

Co do historii, to uważam, że powinno się w szkole uczyć przede wszystkim najprzydatniejszej - historii najnowszej (XX wiek), bo z perspektywy czasu nie wiem, po cholerę mi było znać poprzednie wieki (piszę to jako osoba zdająca rozszerzoną historię na maturze), a tę się niestety pomija ograniczając się do I i II wojny światowej, chociaż najciekawsze wydarzenia miały miejsce po wojnie.

Historia w szkole byla tylko do matury wink
Szczerze? Wyleciala mi z glowy przez wakacje i WCALE nie przydala sie na studiach bo HPiP to w sumie zupelnie co innego.
Ja w ogole mam wrazenie ze w szkole uczy sie rzeczy o kgorych potem malo kto pamieta, a nie mowi sie o rzeczach ktore powinien wiedziec kazdy i z ktorymi kazdy moze sie zetknac na co dzien. I moze ja z racji kierunku tutaj nie jestem obiektywna ale moim zdaniem powinno sie dzieciaki w LO choc troche poduczyc prawa cywilnego czy prawa pracy - bo ono im sie przyda po prostu pozniej w zyciu.

Nie traktuję swojej wiedzy (nigdy) w kategoriach przydatności. Ona świadczy o mnie smile
Ewko, ja z pewnością bym nie odszedł smile

Hrvatska Ljubavi Te!
Wierzę w miłość od pierwszego spojrzenia,
Serca ukojenia
Non omnis moriar?

31

Odp: MUST HAVE a może MUST KNOW?
ewka3 napisał/a:

Nie chciał rozmawiać ze sprzątaczką. Uwłaczało mu to, czy co?

Zapewne tak właśnie było sad
Ale w tej sytuacji to on sobie wystawił świadectwo. Kiepskie.

ewka3 napisał/a:

Reszta jest kwestią wykonywanego zawodu i własnych aspiracji. Szkoda czasu i miejsca w głowie na przyswajanie i kodowanie informacji, które mogą nam się nigdy nie przydać.

Z tym bym się nie zgodziła.
Oczywiście wiedza zawodowa.
Pozostałej wiedzy nie traktuję w kategoriach utylitarnych. Ona mnie wzbogaca. Nie musi mi się do niczego innego przydać.

Nie oczekuję, że wszyscy moi rozmówcy muszą posiadać dogłębną wiedzę z historii, geografii czy literatury. Jednak jeżeli ktoś wykazuje ignorancję na poziomie podstawowym, to nie oceniam tego pozytywnie.

32

Odp: MUST HAVE a może MUST KNOW?

MUST HAVE == do kosza
MUST KNOW == do kosza

Po polsku ktoś powiedział trafnie   "Lepiej być niż mieć".
Wiedza to też stan posiadania.

Można mieć wszystko, a nie być szczęśliwym. Można wiedizeć dużo, a nie byc szczęśliwym.

Kluczem jest "być". Trzeba być. Być szczęsliwym, żyć, być w relacjach z innymi ludźmi, przeżywać emocje.
Bez marazmu, nudy, depresji, szarości, poczucia beznadziejności, zagrożenia, głodu, chłodu, cierpienia.
Emocje nas ładują, pompują jak balon jeśli są szczęśliwe. Emocje nas drenują z energii, jeśli cierpimy duchowo.

Nie zawsze możemy żyć z tymi, których kochamy. Szczęściem jest kochać tych, z którymi żyjemy. Nieprawda, że można kochać tylko jedną.

33

Odp: MUST HAVE a może MUST KNOW?

Jakoś nie przepadam za mieszaniem naszego języka z anglicyzmami. Wybacz autorko, ale dla mnie to objaw prymitywizmu umysłowego.
Wątek do skasowania.

34

Odp: MUST HAVE a może MUST KNOW?
luc napisał/a:
ewka3 napisał/a:

Reszta jest kwestią wykonywanego zawodu i własnych aspiracji. Szkoda czasu i miejsca w głowie na przyswajanie i kodowanie informacji, które mogą nam się nigdy nie przydać.

Z tym bym się nie zgodziła.
Oczywiście wiedza zawodowa.
Pozostałej wiedzy nie traktuję w kategoriach utylitarnych. Ona mnie wzbogaca. Nie musi mi się do niczego innego przydać.

Nie oczekuję, że wszyscy moi rozmówcy muszą posiadać dogłębną wiedzę z historii, geografii czy literatury. Jednak jeżeli ktoś wykazuje ignorancję na poziomie podstawowym, to nie oceniam tego pozytywnie.

Dlatego napisałam "własnych aspiracji". Jak zwykle popełniłam skrót myślowy, ale pisząc aspiracje nie chodziło mi o wiedzę zawodową. Tę człowiek musi posiadać, żeby pracodawca nie pokazał drzwi.
To jak inni ludzie zapatrują się na poszerzanie własnych horyzontów, absolutnie mnie nie interesuje. Nie spodziewam się po kimś, że będzie szeroko zorientowany w tym czy innym temacie. Uważam, że wiadomości zdobyte w szkole są wystarczającą podstawą do dyskusji. Jeżeli ma się podstawy, to nie trudno je rozszerzyć, gdy się złapie bakcyla.
Gdyby jednak wymagać od informatyka znajomości historii sztuki, to co coś tu jest nie tak. Po co ładować na studiach w konkretnym kierunku wiedzę z innego, zupełnie nie związanego z profilem.

rekreacyjnie preferuję chodzenie, często zachodzę w głowę...

35

Odp: MUST HAVE a może MUST KNOW?
Wielbiciel Lidiji Bacic napisał/a:
kammiś napisał/a:
marchewa91 napisał/a:

Co do zakładania prezerwatyw i zapłodnienia przez ubrania, to nie wina szkoły tylko edukacji seksualnej, a raczej jej totalnego braku w szkołach. Zajęcia nawet jeśli są, to prowadzi się je przez raptem 1 semestr w gimnazjum i w dodatku w taki sposób, żeby jak najmniej mówić o seksie, a środki antykoncepcyjne wymienia się z nazwy bez praktycznego działania. Pomijam już w fakt, że w większości szkół prowadzą je panie od katechezy, zakładając, że rodzice w ogóle wyrażą zgodę, żeby dzieciaki na nie chodziły. DRAMAT!!! ot, polska rzeczywistość.

Co do historii, to uważam, że powinno się w szkole uczyć przede wszystkim najprzydatniejszej - historii najnowszej (XX wiek), bo z perspektywy czasu nie wiem, po cholerę mi było znać poprzednie wieki (piszę to jako osoba zdająca rozszerzoną historię na maturze), a tę się niestety pomija ograniczając się do I i II wojny światowej, chociaż najciekawsze wydarzenia miały miejsce po wojnie.

Historia w szkole byla tylko do matury wink
Szczerze? Wyleciala mi z glowy przez wakacje i WCALE nie przydala sie na studiach bo HPiP to w sumie zupelnie co innego.
Ja w ogole mam wrazenie ze w szkole uczy sie rzeczy o kgorych potem malo kto pamieta, a nie mowi sie o rzeczach ktore powinien wiedziec kazdy i z ktorymi kazdy moze sie zetknac na co dzien. I moze ja z racji kierunku tutaj nie jestem obiektywna ale moim zdaniem powinno sie dzieciaki w LO choc troche poduczyc prawa cywilnego czy prawa pracy - bo ono im sie przyda po prostu pozniej w zyciu.

Nie traktuję swojej wiedzy (nigdy) w kategoriach przydatności. Ona świadczy o mnie smile
Ewko, ja z pewnością bym nie odszedł smile

Ja mam odwrotnie. Wykorzystywanie wiedzy sprawia mi satysfakcje. Nie chodzi o wiedze techniczna. Ale wiedze np z zakresu prawa, ekonomii, medycyny itd. mozna wykorzystac na co dzien. Historii ni cholery. Dlatego jej nie lubie. Poza tym nigdy nie lubilam i mnie nudzila. Uczylam sie tylko ze wzgledu na wybor kierunku studiow.

"Nawet najmniejszy kot jest arcydziełem natury".

36

Odp: MUST HAVE a może MUST KNOW?

Ja tam nie muszę wykorzystywać wiedzy w praktyce. Dużą satysfakcję sprawia mi, że po prostu coś wiem. Że oglądając teleturniej wiedzowy znam odpowiedzi na większość pytań, że nie mam problemów z rozwiązaniem krzyżówki, że nie muszę każdej pierdółki sprawdzać w internecie.
A wiedzieć trzeba po trochu z każdej dziedziny życia. Trochę wiedzy o funkcjonowaniu organizmu ludzkiego, trochę prawa, trochę o sposobach działania sprzętów domowych, trochę o żywieniu, trochę psychologii itp. Czyli wiedzy przydatnej dla sprawnego funkcjonowania w życiu codziennym.

"W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask."

37

Odp: MUST HAVE a może MUST KNOW?
bbasia napisał/a:

Ja tam nie muszę wykorzystywać wiedzy w praktyce. Dużą satysfakcję sprawia mi, że po prostu coś wiem. Że oglądając teleturniej wiedzowy znam odpowiedzi na większość pytań, że nie mam problemów z rozwiązaniem krzyżówki, że nie muszę każdej pierdółki sprawdzać w internecie.
A wiedzieć trzeba po trochu z każdej dziedziny życia. Trochę wiedzy o funkcjonowaniu organizmu ludzkiego, trochę prawa, trochę o sposobach działania sprzętów domowych, trochę o żywieniu, trochę psychologii itp. Czyli wiedzy przydatnej dla sprawnego funkcjonowania w życiu codziennym.

No wlasnie w Internecie sprawdza sie glownie rzeczy do uzycia w praktyce wink

"Nawet najmniejszy kot jest arcydziełem natury".

38

Odp: MUST HAVE a może MUST KNOW?

cóż, historii oczywiście można nie znać, ale jej znajomość pozwala zrozumieć wiele mechanizmów dzisiejszego świata, zwłaszcza geopolitycznego i zrozumieć chociażby, co się dzieje na świecie (bo wszystkie problemy współczesnego świata to nic innego jak echo przeszłości)... poza tym gdyby tak ludzie historię znali i pamiętali o błędach przodków, nie popełnialiby ich ponownie w kółko i w kółko... ale co ja się tam będę produkować

zresztą wiedzę historyczną ze szkoły można sobie wsadzić... to co najciekawsze nigdy nie było omawiane


a co do tematu wyciągniętego sprzed roku, to dopiszę, że również uważam, że ludzie powinni choć troszeczkę liznąć anatomii i interesować się medycyną, tym bardziej, że lekarze leczący na NFZ profilują pacjentów i poza ramy nie wychodzą (jak przypną kartkę z konkretną szufladką, z której pobiorą pieniądze z NFZ tak nic już innego ich nie interesuje), wiem, bo doświadczyłam na własnej skórze... to co się wyprawia w polskich przychodniach i szpitalach to dramat, a sami lekarze głośno o tym nie mówią (przy tym akcja PZ to pikuś ;p) ... ale co tam, ciemny lud wszystko kupi... dobra trochę odeszłam od tematu... chodzi mi o to, że człowiek powinien czytać i orientować się, aby móc prywatnie diagnozować, co mu jest, żeby potem się nie okazało, że nie ma już czego leczyć

Nie biegnij za szybko przez życie, bo najlepsze rzeczy zdarzają się nam wtedy, gdy najmniej się ich spodziewamy

Posty [ 1 do 38 z 48 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » KULTURA » MUST HAVE a może MUST KNOW?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016