mój mąz się obraża - to dziecinne, ale skutecznie psuje mi życie - Netkobiety.pl

Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

 

#1 2014-01-21 22:19:31

delicce
Zaglądam tu coraz częściej
Zarejestrowany: 2014-01-21
Posty: 10

mój mąz się obraża - to dziecinne, ale skutecznie psuje mi życie

Witam, trafiłam tu przez przypadek....a może nie...wpisała w wyszukiwarkę frazę porady małżeńskie i jestem.... potrzebuję się wygadac...
jesteśmy po ślubie 15 lat, mamy dwójkę dzieci 14 i 5 lat....nasz związek to wieczna huśtawka...raz jest świetnie, potrafimy kochac się codziennie, razem gotowac, spedzac wspólnie czas w kinie czy na basenie, bywa też normalnie, bez fajerwerków, codzienne problemy, sprawy do załatwienia - rutyna, ale sa też dni... nie dni raczej tygodnie kiedy nie możemy wręcz na siebie patrzec...
wygadujemy sobie różne rzeczy, mąż ma do mnie pretensje, że zawracam mu głowę głupotami, wiecznie czegoś od niego chce, że mam fochy i pluje jadem....rozumiem jego pretensje, wiem, że bywam nieprzyjemna, potrafię fuknąc, ale wydaje mi sie, że jeśli tak mówie to akurat mam ku temu podstawy....mąż prowadzi firmę transportową, nie ma go od pn do pt, w soboty jest dzień napraw samochodów a w niedzielę czas prac biurowych i czas dla rodziny /niestety jest go coraz mniej/, mąż żyje tylko swoja firmą, tylko te problemy sa dla niego ważne, moje sa bez znaczenia bo co on mi pomoże jesli jest 500km od domu,twierdzi, że nie mam do niego dzwonic jak mi się np. auto zepsuje....to do kogo dzwonic? mam sobie kochanka zaleźc...mąż pozbywa sie problemu nie mówiąc mi jak mam sobie radzic....po powrocie do domu mąż nigdy nie pyta jak nam minął tydzień, co u mnie w pracy u dzieci w przedszkolu, szkole, przy czym sam opowiada o sobie, o  jakichś ludziach których na oczy nie widzieliśmy, gdzie kto był, co mu sie zepsuło itp.mnie to nie interesuje, mówiłam o tym mężowi ale on sie na mnie obraził i przez tydzien nie odzywał...prowadzę dom 130m2, zawsze jest wysprzatane, ugotowane, wyprane, wyprasowane, dzieci ogarnięte, do tego pracuję zawodowo...
denerwuje mnie to, że z mężem muszę obchodzic się jak z jajkiem, sto razy myslec zanim coś powiem by go nie zranic (nie powiedziane, że zawsze tak robie) a on....potrafi podnieśc na mnie glos, w zwyklej rozmowie, np dziś nadarl sie na mnie gdy zadzwonilam powiedziec o awarii komputera, powiedzial, że k... sTo razy mi powtarzal że wystarczy coś tam nacisnąc i ok a ja nie pamiętam i dupę mu zawracam... wystarczy pomyślec!odłożyłam słuchawkę, nie będę słuchała jak ktos się na mnie wydziera. oczywiście on się obraził. jest to przykre, mam skończone studia i jeśli o coś pytam to naprawde mam z tym problem a nie jestem głupią blondynką...mężowi nie podoba się też to ,że często jestem dociekliwa, mąż ma jakiś problem w pracy a ja dopytuję, boję się, że mąż może coś przegapic, wolę o 10 pytan zadac więcej niż jedno za mało, a on znowu się denerwuje, że ile może mi tłumaczyc....zarzuca mi, że mam poczucie wyższości, że ja "jestem najmądrzejsza" i zawsze wiem lepiej.....mój mąz chyba ma kompeksy...
po takiej kłótni potrafimy nie gadac tygodniami, mąz jest honorowy, to zawsze ja wyciągam rękę....zawsze....kiedyś powiedzialm sobie nie tym razem....i nie gadaliśmy 1/2 roku! pół roku bez bliskości, seksu, wspólnego siedzenia przy kominku...oczywiście to ja wyciagnęłam rękę... po tym doświadczeniu staram sie przerywac te nasze ciche dni szybciej bo szkoda mi życia na takie fochy....
teraz jestesmy "w konflikcie" jakieś dwa tygodnie,  w niedzielę już było ok choc odmówił mi seksu, ale dziś po tej rozmowie o komuterze znowu nie gadamy, znowu zaczęło się wypominanie....
nie wiem co robic w takich chwilach...obydwoje jesteśmy zmęczeni , mąz zieje do mnie wręcz nienawiścią, ciągle mówi: zmień męża jak cos ci nie pasuje...
a ja tylko chciałabym móc powiedziec co mi się nie podoba bez obaw, że znów będa ciche dni...on z kolei nie chciałby na swój temat słuchac nic negatywnego,

Offline

 

#2 2014-01-21 23:11:13

aldi x
O krok od uzależnienia
Wiek: 36
Zarejestrowany: 2013-10-26
Posty: 65

Re: mój mąz się obraża - to dziecinne, ale skutecznie psuje mi życie

Skąd ja to znam...u mnie było podobnie...

Online

 

#3 2014-01-22 07:05:37

delicce
Zaglądam tu coraz częściej
Zarejestrowany: 2014-01-21
Posty: 10

Re: mój mąz się obraża - to dziecinne, ale skutecznie psuje mi życie

i jak sobie poradzilaś? co robic w takiej sytuacji?
czy takie niezgranie małżeńskie to już wystarczający powód by sie rozstac?

Offline

 

#4 2014-01-23 19:37:17

złosnica
Słodka Czarodziejka
Wiek: 25
Zarejestrowany: 2012-07-05
Posty: 155

Re: mój mąz się obraża - to dziecinne, ale skutecznie psuje mi życie

nie mam meza ... jestem 9 lat w zwiazku i dobija mnie fakt ze zyjemy tak jak jest teraz... boje sie ze nigdy nie zaloze bialej sukienki,nie bede przegladala zdjec w albumie , nie wychowam dzieci z nim... raz on nie chce dziecka ,raz ja ze to jeszcze nie czas, albo ze jak ustalimy slub,zareczy sie to mozemy zczac sie starac,  i tak sie mijamy, bo on nie zamierza sie zenic ani zareczac ... on ma 33 lata ja 28. Boję się ze tak będzie jeszcze wiele lat kolejnych 9 ... Wydaje mi sie ze nie do końca mu zależy na dziecku i rodzinie...skoro boi sie slubu, cale 9 lat mi mowil ze jestem jego zonką, ze sie zareczymy niedlugo a kiedy mowilam ze moze na ta giwazdkę to stosował uniki ,jego wymowka bylo : na giwadke sie nie zarecza , kto to slyszal o zareczynach na giwazdę ...
tk jak ty i twoj maz potrafimy po klotni nie rozmawiac tyogdnaimi ... jest fajnie, milo i poprstu w mojej glowie siedzi to ze nie mamy slubu ,ze on nie chce sie zareczyc ze tylko tak ladnie mowił ale nic poza tym ...i wtedy wybucham
wiem ze nieco inny teamt tu zostal poruszony, ale chodzi mi o te nieodzywanie sie,ze nikt juz do nikog nie wyciaga reki ... moj facet oklamywal mnie 9 lat ,ciagle znqjdowal powod by sie nie chajtac a ja udawalqm ze tego nie widzialam ... pierw ze musimy sie dorbobic ...tylko ze to on sie dorabiał... ja czekalam i patrzylam az w koncu mnie poslubi ...pozniej ze on chce male wesele,rodzice itp,albo tylko takie jak moj brat miał ... jak ja juz sie godze na to ,to on mowi ze on n ie chce wcale,ze on tylko zartował wczesniej z tym małym weselem... we mnie sie gotuje, czuje sie oszukiwana, niekochana ... teraz jestem pokloceni na dobre !! ja znowu w osobnym pokoju, on sie krząta po domu, mając w dupie to jak ja sie czuje...

Pytasz czy warto to ciągnąć ...jesli sie kocha to tak tylko 2 osby musza tego chciec ... jeses 15 lat z meżem ,to jest mąz nie partner itd...moze spróbuj sie z nim faktycznie nie kontaktować w ogóle ?... skoro ma pretesje ze dzwonisz,pytasz co u niego itp, a on nawet nie ma czasu by znaleść ci numer do mechanika itd,albo fachowca od komputera... to zrob to sama, masz kolezanki na pewno wink kolegów z sasiedztwa ... pokaz jemu ze go nie potrzebujesz, boon nie do cenia tego ze ty dzwonisz do niego by poczul sie potrzebny ... moze maz jest pracoholikiem ?  kobieta do garów i dzieci a facet od firmy i zero obowiazków ...
Moj parter ostatnio mi powiedzial ze jak ja moge chciec dziecko skoro chce prowadzic zaklad kosmetyczny, ze kobieta powinna w domu siedziec s,prztac i gotwac a pracowac 20 godzin na tydzien ,ze on nie chce ze mna slubu bo ja chce pracować, a on takiej zony nie chce ... ciagle ma jakies wymówki, caly czas stosuje gierki, powiedzial ostatnio tez ze ja chce slub i zalozyc rodzine a nie mam planu na zycie jak by to mialo wygladac nasze zycie ...

Dzisiaj sie nie naprawia tylko sa rozwody... wiem ze meczace jest takie zycie i szkoda ci czasu na fochy...mi tez... ale ty masz meza, macie dzieci ,dom, i szkoda bylo by to przepuscic tyle lat zycia ... ja nie wiem czy jest sens ratowac moj zwiazek bo zawsze po tym jak sie pogodzimy moj partenr nie pamieta o moich dobrach, o tym co wazne dla mnie ... caly czas patrzy na siebie ... podbnie jak twoj maz, widzi firme,swoje sprawy a nie widzi ciebie.
A co jesli bys mu stanowczo w niedziele ( bo wtedy jest w domu i mcie czas dla siebie) powiedziala ze albo sie opamieta albo po was !! ale tak przy obiedzie, ze poznalas kogos i albo sie ogranie i zacznie interesowac dziecmi albo rozwali sie wasze malzenstwo, zabierzesz dzieci i bedzie wracal do pustego domu ...
moze wtedy zrezygnuje z etatu np tego w soboty, albo zatrudni pracowanika by miec weekend dla was. moze jak go postraszysz to zadziala i np po tej awanturze tzn twoim mocnym slowie, spakuj sie na wekend i wyjedz np do rodziców albo jakis domek nad jeziorem ,porpstu krotkie wakacje ,moze jak bedzie sam w domu jeden weekedn, drugi ,to zacznie mysleć ...
moze tobie sie uda ... na mojego faceta nawet spotkanie z innym nie poskutkowało ... tak spotkalam sie z innym ,na randke poszlam, bo chcialam by przejrzal na oczy co traci i co obiecywal alote gory, ze wszystko sie naprawi i co zareczyn i slubu nadal nie bylo a wie ze mogl mnie stracic, bo jeszcze przez dluzszy czas pisalam z tym facetem...

Ostatnio edytowany przez złosnica (2014-01-23 19:42:39)

Offline

 

#5 2014-01-23 22:40:09

Brunetka-Łódź
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2014-01-23
Posty: 1

Re: mój mąz się obraża - to dziecinne, ale skutecznie psuje mi życie

Witam serdecznie...postanowiłam założyć dziś tutaj konto by móc napisać i podzielić się swoimi problemami jakie mam w małżeństwie. Mężatka jestem od 3 miesięcy,więc bardzo krótko...,a myślę już o rozwodzie i "ucieczce" od męża najdalej gdzie się da... sad w tym przypadku bardzo się cieszę,że nie mamy dzieci i nie muszą słuchać naszych kłótni,które są prawie codziennie:/. W ogóle nie potrafimy ze sobą po ślubie znaleźć wspólny język i dojść jakich kol-wiek porozumień,jedyne co słyszę to to,że wszystko jest przeze mnie i ze ze mną jest problem i że powinnam udać się do jakiegoś lekarza,bo w kółko mam nadąsaną minę;/ gdzie niestety mam taka mimikę twarzy ,po której wszystko widać,a on uważa to za chorobę i nie będzie tego tolerować i o wszystko robi mi awanturę i uważa, ze nic nie robię cale dnie tylko ze sprzątam ,gotuje,piorę i chodzę do pracy to dla niego NIC!!! Jestem załamana takim przebiegiem sprawy i odechciewa mi się cokolwiek z nim robić,nawet spanie z nim w jednym łózko sprawia ze ja spie pod swoja kołdrą a on pod swoja bo ,gdy przez przypadek mnie dotknie wywołuje u mnie złość i nienawiść do jego osoby sad  pomoc yyy ;(

Offline

 

#6 2014-01-24 10:10:52

sosenek
Cioteczka Dobra Rada
Zarejestrowany: 2013-02-07
Posty: 334

Re: mój mąz się obraża - to dziecinne, ale skutecznie psuje mi życie

Brunetka łódz

a nie mieszkaliście razem przed ślubem?

Offline

 

#7 2014-01-27 12:15:52

Justyna88s
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2014-01-27
Posty: 1

Re: mój mąz się obraża - to dziecinne, ale skutecznie psuje mi życie

Widzę że nie tylko ja mam problemy z takim zachowaniem....Mój mąż także lubi się obrazic o byle co..Nie raz przy tym obraża mnie, odwraca kota ogonem, że to on powinien by obrażony a nie ja!Owszem czepiam się ale głownie tego że nie pomaga mi w domu, lub tego że wychodzi z kolegami i czuje się jak kawaler(jego koledzy to kawalerzy). Obydwoje pracujemy ale to ja sprzątam, piorę, gotuje (nie zawsze, czasem wezmę od mamy obiad bo mam po drodze z pracy a ona jest w 7 niebie, że może mi w ten sposob pomoc) i ogólnie zajmuje się domem (a raczej piętrem bo mieszkam u teściow niestety). czasami nie wiem czy to ze mną jest coś nie tak jeżeli go proszę żeby też coś zrobił(np jak ma wolne albo idzie na noc i cały dzien jest w domu)? Mi się wydaje że to normalny układ, żeby sobie pomagac..I własnie o to najczęsciej się kłócimy a pozniej on jest obrazony i oczywiście to ja jestem wszystkiemu winna...I to zawszze ja podaje rękę na zgodę mimo że wiem że nie powinnam ale chce przerwac milczenie, które mi bardzo przeszkadza i wykańcza mnie nerwowo. Nie raz maz mnie obrazil, powiedział coś chamskiego( nie chcę przytaczac tutaj konkretnych słow..bo są to przekleńswa)..Ja mu mowie wtedy że nie pozwolę sie tak traktowac i zeby przestał mnie obrazac a on dalej zachowuje się tak jakby to byla moja wina  i na to zasługuje. Owszem czasem się zdarza ze mnie przeprosi ale bardzo rzadko. Ostatnio zwrócilam mu uwage żeby wziąl inna chochelke (no taka pierdoła) bo po co taka wielka a on do mnie żebym  sie odje..ła od niego..wstałam wyszłam z pokoju i nie odzywamy się do siebie..wiem że może to nie metoda ale w danym momencie nie potrafiłam wydusic z siebie słowa. I co najlepsze? To on jest obrażony i też się nie odzywa! Poszedł sobie sam do kosciola tongue Stwierdziłam że mam to w dupie ja ręki na zgodę nie wyciągnę. Nie zmywałam po nim i o dziwo sam po sobie pozmywał a na obiad zjadł tosty. Zobaczymy co przyniesie dzisiejszy dzień. Dodam, że jestesmy 1,5 roku po ślubie i nie mamy dzieci.

Offline

 

#8 2014-01-27 16:49:00

sosenek
Cioteczka Dobra Rada
Zarejestrowany: 2013-02-07
Posty: 334

Re: mój mąz się obraża - to dziecinne, ale skutecznie psuje mi życie

justyna

a po cholere mówisz mu jaką chochelką ma sobie obiad nakładać??

Offline

 

#9 2014-01-27 18:15:08

dobraBaba
Wróżka Bajuszka
Wiek: XLV
Zarejestrowany: 2014-01-05
Posty: 226

Re: mój mąz się obraża - to dziecinne, ale skutecznie psuje mi życie

O właśnie, diabeł tkwi w szczegółach, kto by pomyślał - chochelka . Jak to jest że w czasie narzeczeństwa praktycznie wszystko co dotyczy partnerki/partnera jest akceptowalne. Po ślubie jakby zasłona opadła. Małżeństwo zamienia się w kierat. Bo ona powinna a on powinien, pranie gotowanie, sprzątanie. Po co się "hajtać" wystarczy zamieszkać razem i jak się nie układa to trudno. Ludzi w pewnym etapie życia nie da się zmienić. Albo kompromis albo rozstanie, trzeciej drogi nie ma. Z tym ze kompromisu nie da się wypracować ciągłym "truciem".


Your mind is a garden, your thoughts are the seeds, you can grow flowers or you can grow weeds.

Offline

 

#10 2014-01-27 21:56:09

apolityczna
Zaglądam tu coraz częściej
Zarejestrowany: 2014-01-27
Posty: 15

Re: mój mąz się obraża - to dziecinne, ale skutecznie psuje mi życie

Dlatego właśnie na ślub zdecyduje się dopiero wtedy, jak pomieszkam parę lat ze swoim mężczyzną. Takie rzeczy często wychodzą dopiero po dłuższym czasie. Nawet jeśli wszystko jest super pięknie, to po kilku latach wspólnego mieszkania i przebywania non stop ze sobą, mogą sie pojawić nowe, drażniące zachowania, które uprzykrzają codzienność.

Offline

 

#11 2014-01-28 11:54:11

sosenek
Cioteczka Dobra Rada
Zarejestrowany: 2013-02-07
Posty: 334

Re: mój mąz się obraża - to dziecinne, ale skutecznie psuje mi życie

apolityczna

własnie dlatego ja najpierw zamieszkałam z partnerem i jestem z osób które twierdzą, że to najlepsze co można zrobić. na początku były zgrzyty ale nie o takie pierdoły tylko docieranie się i adaptacja do nowych zasad i teraz juz jest dobrze.

dobra baba
zgadzam się, na początku zwiazku przymyka się oko na różne rzeczy a po ślubie nagle się zaczynają czepiać o pierdoły. tak jakby ta druga osoba juz była nasza i nie musimy ani się starac, ani dbac o jej uczucia, dobre samopoczucie, a pozniej to juz nawet się przestaje szanować. no chore! nigdy nie jest nam nic dane na zawsze. nie rozumiem jak mozna dorosłemu facetowi mówić jaką chochelką ma sobie obiad nakładać!!!!!!

Offline

 

#12 2014-01-28 12:15:06

kosmiczny nick
Net-facet
Wiek: 40+
Zarejestrowany: 2011-11-07
Posty: 854

Re: mój mąz się obraża - to dziecinne, ale skutecznie psuje mi życie

sosenek napisał:

...nie rozumiem jak mozna dorosłemu facetowi mówić jaką chochelką ma sobie obiad nakładać!!!!!!

Ale nie rozumiesz, Sosenku, bo:
1. dorosły facet powinien doskonale wiedzieć JAKĄ cholerną chochelką ten obiad sobie nałożyć i w związku z tym jego niewiedza budzi Twoje niezrozumienie? Bo przecież wszyscy wiedzą jakimi chochelkami nakłada się obiad smile
2. to, czym sobie nakłada (grabki, łyżka do butów czy śrubokręt) nie ma znaczenia przecież, ważne, by się "dało" nałożyć, a interwencja Autorki w tej kwestii nosi znamiona ...przesady?

Właśnie takimi pierdołami, kładzeniem nacisku na duperelach, skupianiem się na NIEISTOTNYCH szczegółach można skutecznie zatruć związek. W zasadzie można tu połączyć parę wątków z tego Forum, bo i "żony aseksualnych mężczyzn..." i "toksyczność w związku..." i inne, ale wówczas dyskusja nie miałaby końca. Osobiście może mam nazbyt ...swobodne (?) podejście do takich pierdół i nie rozumiem, jak dla "szczęścia" w związku ma się cholerny wybór chochelki, położenie mydelniczki na umywalce, czy zawinięta w rogu firana smile Czy nie ma w życiu ważniejszych problemów i spraw bardziej wartych zaangażowania i uwagi? Przywiązując wagę do takich pierdół traci się z pola widzenia ważniejsze sprawy i zaprząta umysł drobiazgami... Nie wspominam tu już o zatruwaniu, niszczeniu psychicznym, swoistej przemocy psychicznej w takich związkach... W efekcie tak pojętego "zaangażowania" tej ...bardziej pedantycznej strony w związku - druga staje się zaszczuta, wypalona, zdezorientowana i niechętna do czegokolwiek (czy pomaganiu w pracach - przecież i tak WSZYSTKO ROBI ŹLE, czy w łóżku - brak wiary w siebie i niechęć, czy w ogóle w podejmowaniu decyzji - skoro chochelkę ZŁĄ wybrałem, to i pewnie ZŁE miejsce wybiorę na wycieczkę). Czy to nie tak działa, Drogie Panie? smile
Fakt, facet Autorki dość infantylny z tym obrażaniem się i zdecydowanie chamski (jego teksty), więc albo taki już mało uprzejmy jest, albo doprowadzony już do granic wytrzymałości.
Cóż...

Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2014-01-28 17:40:44)


Nie czyń priorytetem kogoś, kto ma cie tylko za opcję.

Offline

 

#13 2014-01-28 14:12:34

End_aluzja
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-12-04
Posty: 6161

Re: mój mąz się obraża - to dziecinne, ale skutecznie psuje mi życie

zgadzam się z kosmicznym nickiem

tutaj jedna z bohaterek napisała, że jej mąz ma pretensje, że ma wiecznie nadąsaną minę a ona na to.. a co ja poradzę na to, że na mojej twarzy wszystkie uczucia widać???

az się zachłysnełam ze smiechu
fochowate, roszczeniowe partnerki, które naoglądały się perfekcyjnej pani domu - uwierzyły, że ich sukces i szczęscie zyciowe jest odwrotnie proporcjonalne do ilości kurzu w mieszkaniu - a przepraszam - wspólnym gniazdku
i niedojrzali, rozpuszczeni faceci, którzy myslą, że zoną to jednoczesnie mamusia, kochanka i dmuchana lala) ale tutaj nie w podteksttach erotycznych, tylko takich, że powietrze wypuścisz i znika z pola widzenia...)

a gdzie akceptacja? porozumienie? wspólne sprawy, wspólne życie? komunikacja?

jesli w związku nie potrafisz powiedzieć - lubię spędzam z nim/nią czas - jesteś głęboko w koziej dupie


serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

Offline

 

#14 2014-02-09 14:58:44

delicce
Zaglądam tu coraz częściej
Zarejestrowany: 2014-01-21
Posty: 10

Re: mój mąz się obraża - to dziecinne, ale skutecznie psuje mi życie

Właśnie takimi pierdołami, kładzeniem nacisku na duperelach, skupianiem się na NIEISTOTNYCH szczegółach można skutecznie zatruć związek. W zasadzie można tu połączyć parę wątków z tego Forum, bo i "żony aseksualnych mężczyzn..." i "toksyczność w związku..." i inne, ale wówczas dyskusja nie miałaby końca. Osobiście może mam nazbyt ...swobodne (?) podejście do takich pierdół i nie rozumiem, jak dla "szczęścia" w związku ma się cholerny wybór chochelki, położenie mydelniczki na umywalce, czy zawinięta w rogu firana smile Czy nie ma w życiu ważniejszych problemów i spraw bardziej wartych zaangażowania i uwagi? Przywiązując wagę do takich pierdół traci się z pola widzenia ważniejsze sprawy i zaprząta umysł drobiazgami... Nie wspominam tu już o zatruwaniu, niszczeniu psychicznym, swoistej przemocy psychicznej w takich związkach... W efekcie tak pojętego "zaangażowania" tej ...bardziej pedantycznej strony w związku - druga staje się zaszczuta, wypalona, zdezorientowana i niechętna do czegokolwiek (czy pomaganiu w pracach - przecież i tak WSZYSTKO ROBI ŹLE, czy w łóżku - brak wiary w siebie i niechęć, czy w ogóle w podejmowaniu decyzji - skoro chochelkę ZŁĄ wybrałem, to i pewnie ZŁE miejsce wybiorę na wycieczkę). Czy to nie tak działa, Drogie Panie? smile

dziękuję, szczgólnie za to co powyżej...trochę otworzyło mi to oczy...tym bardziej, że dziś też mój mąż się obraził...powiedziałam mu, że jest bałaganiarz a on mi na to, że może się wyprowadzic wtedy nie będzie mi jego bałagan przeszkadzał i zaczęlo się...moim zdaniem posunął się jednak trochę za daleko ponieważ kiedyś skłoni mnie do tego, że powiem mu to się wyprowadź...on jest bardzo honorowy i wiem że to zrobi a wtedy już po naszym związku! jakie to wszystko trudne!
zgadzam sie z tym co powyżej " W efekcie tak pojętego "zaangażowania" tej ...bardziej pedantycznej strony w związku - druga staje się zaszczuta, wypalona, zdezorientowana i niechętna do czegokolwiek "
tylko jak walczyc z tą moją pedantycznścią?....nie wiem czy w ogóle da się odbudowac nasze relacje te które kiedyś nas połączyły...wydaje mi się, że z każdym fochem mojego em jesteśmy od siebie coraz dalej i dalej....czy zmiana mojego zachowania pozwoli zmienic się zachowaniamo mojego męża czy on już jest? tak do mnie najeżony, że będzie obrażał się naprawdę o byle co?

Offline

 

#15 2014-02-09 22:00:09

sosenek
Cioteczka Dobra Rada
Zarejestrowany: 2013-02-07
Posty: 334

Re: mój mąz się obraża - to dziecinne, ale skutecznie psuje mi życie

Kosmiczny nick:

sosenek napisał:

...nie rozumiem jak mozna dorosłemu facetowi mówić jaką chochelką ma sobie obiad nakładać!!!!!!
Ale nie rozumiesz, Sosenku, bo:
1. dorosły facet powinien doskonale wiedzieć JAKĄ cholerną chochelką ten obiad sobie nałożyć i w związku z tym jego niewiedza budzi Twoje niezrozumienie? Bo przecież wszyscy wiedzą jakimi chochelkami nakłada się obiad smile
2. to, czym sobie nakłada (grabki, łyżka do butów czy śrubokręt) nie ma znaczenia przecież, ważne, by się "dało" nałożyć, a interwencja Autorki w tej kwestii nosi znamiona ...przesady?


to 2 wink jakby mój facet próbował sobie zupe widelcem nałożyć to bym mu uwagi nie zwróciła, w koncu to jego zupa:D

Delice

masz racje, czepialstwo truje życie i nam i partnerom. nie wiem co mogę ci poradzić, ja na razie ze swoim chłopakiem mieszkam niecały rok i też na początku musieliśmy się dotrzeć choć raczej trudno nie było bo się chyba dobraliśmy, a i ja jak na dziewczyne mam (wg opinii płci męskiej) bardzo "równy" charakter. nie jestem jakąs fleją, ale też nie pedantką, w kwestii sporzątania może mój facet ma pewnie niedociągniecia ale za to nadrabia innymi, więc się nie czepiam. zresztą tak jak z tą chochelką, uwazam że mam do czynienia z dorosłym facetem który potrafi o siebie zadbać, nie zamierzam nikomu matkować. nie spędzamy kazdej wolnej chwili razem, on ma swoją pracę i pasję która absorbuje go nawet po kilka godzin dziennie codziennie, ja mam studia, zainteresowania, koleżanki. Mieszkamy razem, codziennie się rano budzimy, wieczorem zasypiamy, czasem jakiś wspolny basen, kino, film w domu, kolacja, wspolne wyjscie ze znajomymi na piwo, czy do klubu, ra z jego, raz z moimi, czasem rodzinka. TO WYSTARCZY. ale nie żadne suszenie glowy czy gęganie. nikt nie ma do nikogo pretensji. traktowanie drugiego człowieka jako swoją własność, jakąś marionetkę która ma robić tak jak my sobie to wymyślimy? nigdy bym nie mogła być w takim związku gdzie ktoś jest wiecznie marudzący, niezadowolony i ciągle mu coś nie pasuje.

Offline

 

#16 2014-02-09 22:03:15

sosenek
Cioteczka Dobra Rada
Zarejestrowany: 2013-02-07
Posty: 334

Re: mój mąz się obraża - to dziecinne, ale skutecznie psuje mi życie

delice

a dlaczego mu tak brzydko powiedziałaś , że jest  bałaganiarzem? co takiego robi? czy zamiast go tak określać i obrażać (to jednak obraza, zarzut) nie lepiej było po prostu powiedzieć "wyniesiesz śmieci jak będziesz szedł do pracy?", albo "ja zrobilam obiad, ty zmywasz". co dokładnie u ciebie chodzi?

Offline

 

#17 2014-02-09 22:26:31

agda17
Szamanka
Zarejestrowany: 2012-10-07
Posty: 286

Re: mój mąz się obraża - to dziecinne, ale skutecznie psuje mi życie

Sorki ale robienie nieustannego bałaganu w domu to nie jest pierdoła!.
Nie chce mi sie nawet myslec jakby wyglądał mój dom gdybym lekko podchodziła do spraw porządku. Wnerwia mnie to że dorosły mężczyzna rzuca na podłoge recznik jak sie wykąpie, obsikuje kibel , rzuca swoje ciuchy na podłoge , nie sprzata po sobie talerza. O to zawsze bede sie czepiała i to nie są drobiazgi . A co do milczenia pt,, mam focha,, to szlag mnie trafia , ja osobiście ignoruje takie zachowanie.

Offline

 

#18 2014-02-09 23:14:25

delicce
Zaglądam tu coraz częściej
Zarejestrowany: 2014-01-21
Posty: 10

Re: mój mąz się obraża - to dziecinne, ale skutecznie psuje mi życie

sosenek
u mnie jest naprawdę skąplikowana sytuacja, mój m. cały tydzien jeździ tirem, w domu nie robi nic ale ja też nie oczekuję że będzie po sobie zmywał, po prostu go nie ma a jak jest to raczej zajmuje się swoją firmą a ja domem....dziś wrociłam z tygodniowych wakacji, byłam sama z dziecmi i musiałam po powrocie doprowadzic dom do porządku, mieszkamy w domu, mamy ogród, sprzatałam od 8.00 rano, kurze, zmywarka, 3 prania, podłogi , odkurzanie, moj m. lezał na kanapie,  ok 10.00 wyjrzałam przez okno a tam syf, i mówię ty to jest bałaganiarz, do garażu wejśc nie idzie, biuro też jak już  wygląda a teraz podwórko i wtedy on stwierdzi że się wyprowadzi...ja naprawdę się nie czepiam ale on wszędzie taki syf zostawia ,że szok...w kazdym razie mnie to denerwuje, ale mu niestety uwagi zwrócic nie można....
ja cały tydzien żyję swoim życiem
mój mąż nie pomaga mi w niczym
od 10 lat nie powiedzial mi że mnie kocha, choc czasem uprawiamy seks, bywa że trzy razy w weekend a bywa że raz na miesiąc
poza kasą nie mam od niego nic...pomocy w domu, pomocy przy dzieciach, czułości, namiętności

Offline

 

#19 2014-02-09 23:55:37

Teo
Przyjaciółka Forum
Wiek: K: W jakim jesteś wieku? Ja: W swoim :)
Zarejestrowany: 2011-06-17
Posty: 6988

Re: mój mąz się obraża - to dziecinne, ale skutecznie psuje mi życie

Ciekawe podejście... Ciebie nie interesuje zupełnie co się u męża działo, jak mu minął tydzień itp i jesteś oburzona faktem, że on Ci to opowiada. Ale jednocześnie jesteś zdruzgotana faktem, że on nie pyta Cię jak Tobie minął dzień. Czyli Ty jego prace i dzień w dupie możesz mieć, ale on Twojego już nie?

Faktycznie, po co dzwonisz do męża, że Ci się samochód popsuł jak jesteś 500 km od niego? To samo z komputerem? Kochanka sobie nie szukaj, ale faktycznie przydałaby Ci się "złota rączka" na miejscu, to logiczne i normalne. Więc może pora o tym pomyśleć?

Prowadzi swoją firmę i chyba się na tym zna, skoro na razie nie zbankrutował i się kręci. To po co ciągle dopytujesz jak ma probelmy i drążysz temat? On Cię o to prosi? On to z Tobą analisuje? Znasz się na tym? Umiesz pomóc? Jeśli nie, to go jedynie wysłuchaj i podpowiedz coś, co Ci przyjdzie do głowy i tyle.

Na moje oko to Ty za dużo chcesz i za dużo wymagasz, a za mało dajesz od siebie.


Nie jestem nerwowa. Ja tylko żwawo i asertywnie reaguję na pieprzenie głupot.
                                              ~~*~~
"Jeśli chcesz osiągnąć to, czego nigdy nie miałeś, musisz robić to, czego nigdy nie robiłeś."
Moje własne, prywatne - http://babe-zeslal-bog.blogspot.com/

Offline

 

#20 2014-02-10 00:39:53

delicce
Zaglądam tu coraz częściej
Zarejestrowany: 2014-01-21
Posty: 10

Re: mój mąz się obraża - to dziecinne, ale skutecznie psuje mi życie

teo
już odpowiadam

to nie tak, że mnie nie interesuje co u niego

tylko on jest taki wylewny, że wpadaw słowotok i gada gada gada....ja słucham, nie przerywam, czasem zadam [ytanie nawiązujące do treści..... a on nigny nie pyta mnie o nic! wróciłam własnie z dziecmi z tygodniowychy wakacji a on nawet nie spytał jak było?
już nie mówie mnie, ale dzieci....
to za dużo wymagam?


firmę faktycznie prowadzi w tym momencie ma jakieś 100 000 długu plus trzy kredyty na auta,,,,
no, ale ja się nie znam


"yikesn to z Tobą analisuje? Znasz się na tym? Umiesz pomóc? Jeśli nie, to go jedynie wysłuchaj i podpowiedz coś, co Ci przyjdzie do głowy i tyle.:

jak już to analizuje


ale faktycznie może i dobra rada, nie znam się na tym, nie umiem pomóc poza stwierdzeniem zamknij firmę.... tylko ja się cały czas boje że za rok to zamiast 100 000 dług będzie 150 000

Offline

 

#21 2014-02-10 11:17:52

sosenek
Cioteczka Dobra Rada
Zarejestrowany: 2013-02-07
Posty: 334

Re: mój mąz się obraża - to dziecinne, ale skutecznie psuje mi życie

chciałabym cos doradzić, ale nie jestem w nawet podobnej sytuacji i czuję się niekompetentna... jednak czytałam juz o takich sytuacjach i nie jest czasem tak, że w wyniku waszej trudnej sytuacji z firmą on moze byc zestresowany, przemęczony, apatyczny i jedyne czegos chce to po powrocie z trasy odsapnąc trochę? przeciez daje ci kase, całkiem mozliwe, że ciężko zdobytą skoro macie takie długi. ty nie pracujesz, rozumiem ze zajmowanie się domem i dziecmi jest ciezkie ale chyba kiedys ustalilscie taki podział ról , czy nie? że on pracuje a ty zajmujesz się domem? dlaczego teraz nagle zmieniłas zdanie?

Offline

 

#22 2014-02-10 12:00:21

delicce
Zaglądam tu coraz częściej
Zarejestrowany: 2014-01-21
Posty: 10

Re: mój mąz się obraża - to dziecinne, ale skutecznie psuje mi życie

pracuję zawodowo na cały etat....ale nie na tym polega problem, że m. mi nie pomaga tylko na tym, że się obraża jak zwrócę mu uwagę o pierdołę
byc może po prostu za często zwracam tą uwagę???
dziś wyszła jeszcze jedna kwestia, dostałam od M. smsa z którego wynika, że on jest o mnie zazdrosny, ubzdurał sobie, że moim celem jest się go pozbyc a na jego miejsce wprowadzic nowego faceta, dlatego jak on to stwierdził ciągle mu truje i sie go czepiam....napisał, powiedz tylko słowo a usunę się z twojego życia na zawsze....
a mówią, że to baby są pokręcone i komplikują wszystko a faceci sa prości
jak widac mój nie
ja powiedziałam tylko, że jest bałagan na podwórku....wrr

Offline

 

#23 2014-02-10 15:15:00

agda17
Szamanka
Zarejestrowany: 2012-10-07
Posty: 286

Re: mój mąz się obraża - to dziecinne, ale skutecznie psuje mi życie

delicce napisał:

pracuję zawodowo na cały etat....ale nie na tym polega problem, że m. mi nie pomaga tylko na tym, że się obraża jak zwrócę mu uwagę o pierdołę
byc może po prostu za często zwracam tą uwagę???
dziś wyszła jeszcze jedna kwestia, dostałam od M. smsa z którego wynika, że on jest o mnie zazdrosny, ubzdurał sobie, że moim celem jest się go pozbyc a na jego miejsce wprowadzic nowego faceta, dlatego jak on to stwierdził ciągle mu truje i sie go czepiam....napisał, powiedz tylko słowo a usunę się z twojego życia na zawsze....
a mówią, że to baby są pokręcone i komplikują wszystko a faceci sa prości
jak widac mój nie
ja powiedziałam tylko, że jest bałagan na podwórku....wrr

Czyli kompletny brak samokryrtycyzmu ze strony twojego M. i cudowne odwracania kota ogonem albo umysł 6 latka?

Offline

 

#24 2014-02-10 15:51:35

End_aluzja
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-12-04
Posty: 6161

Re: mój mąz się obraża - to dziecinne, ale skutecznie psuje mi życie

delice

uważasz, że twój mąż jest nieudacznikiem
jedyne co robi to długi - sty tysięcy plus trzy samochody - czyli firma to bardzoi drogie hobby jest?/
do tego wcale o ciebie nie dba, nie sługa cię nie interesuje się tobą
jest bałaganiarzem, syfiarzem, nie dorasta do twoich oczekiwań i na pewno napisałby analisuje - zamiast analizuje - co dodatkowo dałoby ci kopa, że to zły człowiek jest...

ja bym sobie nie zyczyła, żeby ktoś obdarzał mnie wyzwiskami - dla mnie twój sposób komunikacji pokazuje typ wiecznie ubręczonej, marudzącej baby, która wysywa.. ty syfiarzu, ty bałaganiarzu, ty niedojdo, długi masz, do niczego się nie nadajesz

od razu się nie chce.... zabrac za cokolwiek


agda - dla mnie to, że musisz ganiać faceta  do wszystkiego... pilnowac, zwracac uwagę, bo inaczej "Nie chce mi sie nawet myslec jakby wyglądał mój dom gdybym lekko podchodziła do spraw porządku. Wnerwia mnie to że dorosły mężczyzna rzuca na podłoge recznik jak sie wykąpie, obsikuje kibel , rzuca swoje ciuchy na podłoge , nie sprzata po sobie talerza...."

to zastanawiam się, co takiego się zdarzyło, że twój mąż zatrrzymał się w rozwoju na teapie trzylatka

a może odpowiada jemu i tobie fakt, że stałas się jego MAMUSIĄ?/
ja sobie nie wyobrażam, żebym miała zawracac swobie głowę czymś takim jak talerz... rzucanie ciuchów na podłogę, ręcznika czy sikanie na nkibel

po prostru - takie rzeczy się nie zdarzają

gdyby mój mąż obsikał kibel, weszłabym do łązienki, wyszła i powiedziała spokojnie - kochanie -zostawiłes obsikaną deskę, sprzątnij swoje siki
ręcznik - ziutek - na podłodze leży recznik

ciuchy? widziałam, że zosstawiłes swoje rzeczy na podłodze. po pierwsze pies ci je obsika i zniszczy, po drugie - będa brudne
dopóki nie zaniesiesz ich do kosza na brudne pranie - nie będa prane, to oczywiste
talerz??? no tez wiadomo, prawda??

ale nie mówię - ty bałaganiarzu, ciągle trzeba po tobie sprzatac, jesteś beznadziejny i masz długi...

mówię, zostawiłes talerz po obiedzie na stole, sprzatnij do zmywarki 

a jak nie sprzątnie - to niech talerzyk postoi..

a jakbys robiła kolację - to zostaw talerzyk.. jak usiadzie do stołu i zapyta -a co to za brudny talerz. to powiesz: twój, z obiadu? zostawiłes, to myslałam, że bedziesz go jeszcze uzywał...

albo zostaw talerz tak długo, az mamunia przyjdzie
a jak oburzona zapyta, skąd te brudne gary.. powiedz -= nie wiem.. ziutek jadł obioad i widocznie za[pomniał po sobie posprzatac...


serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

Offline

 

#25 2014-02-10 17:23:02

delicce
Zaglądam tu coraz częściej
Zarejestrowany: 2014-01-21
Posty: 10

Re: mój mąz się obraża - to dziecinne, ale skutecznie psuje mi życie

end_aluzja "delice

uważasz, że twój mąż jest nieudacznikiem
jedyne co robi to długi - sty tysięcy plus trzy samochody - czyli firma to bardzoi drogie hobby jest?/
do tego wcale o ciebie nie dba, nie sługa cię nie interesuje się tobą
jest bałaganiarzem, syfiarzem, nie dorasta do twoich oczekiwań i na pewno napisałby analisuje - zamiast analizuje - co dodatkowo dałoby ci kopa, że to zły człowiek jest...

ja bym sobie nie zyczyła, żeby ktoś obdarzał mnie wyzwiskami - dla mnie twój sposób komunikacji pokazuje typ wiecznie ubręczonej, marudzącej baby, która wysywa.. ty syfiarzu, ty bałaganiarzu, ty niedojdo, długi masz, do niczego się nie nadajesz

od razu się nie chce.... zabrac za cokolwiek"

zgadzam się z tym co napisalaś...w większości ale nie ze wszystkim
faktycznie jest tak, że bywam ubręczoną babą
ale nie jestem nią non stop
nie uważam że mój mąż jest nieudacznikiem bo z kimś takim bym nie była
po prostu czasem trzeba na chłodno wykalkulowac co się oplaca a co nie,
to naprawdę jest tak, że firma to drogie hobby...ja mam takie wrażenie, ale na temat firmy od jakiegoś pół roku sie nie odzywam, swoje już powiedziałam

zgodzic sie też nie mogę z tym, że używam wyzwisk względem m. staram się jednak nazywac raczej to o co mi chodzi np jest bałagan w garażu ale
zaznaczam ja nie mam problemu z tym że mój m. zostawi talerz na stole czy ręcznik w łazience nie tak odwiesi....to nie ten etap związku
chodzi tu raczej o sytuacje takie, że kupię szafkę a ona miesiąc czeka na skrecenie, gdy w koncu wiercę dziurę m w brzuchu on sie obraża, że kiedy ma skręcic przecież jest zajety itp a bałagan na podworku to też coraz większy problem, naprawia co sobotę samochody i zostawia na cały kolejny tydzien rozrzucone jakies szmaty po naprawie, podkłady, kije, klucze itp i wierzcie mi, że mu to nie przeszkadza bo go cały tydzien nie ma mi jednak tak a jak mu zwróce uwage to sie obraza bo zwykle pracuje do późna a na ogarnięcie podwórza jest już za późno, ja potem cały kolejny tydzien musze na to patrzec i mnie nosi, naprawde robie w domu wszystko ale nie będę mu w garażu czy po nim na dworze sprzątała

wiec bręczę

staram się robic to jak najrzadziej ale czasem nie wytrzymuje i cos powiem i mi wystarczyłoby gdyby on spokojnie powiedział kochanie już idę i choc trochę ogarnął lub powiedział zrobię to w niedzielę rano ale nie on musi strzelac fochy pt jak sie wyprowadzę to nie będziesz miała bałaganu....tego nie moge pojąc....potem się jeszcze obraza a ja skacze koło niego bo nie lubię napiętej sytuacji

błędne koło

Ostatnio edytowany przez delicce (2014-02-10 17:28:09)

Offline

 

#26 2014-08-09 21:12:14

Annna78
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2014-08-09
Posty: 2

Re: mój mąz się obraża - to dziecinne, ale skutecznie psuje mi życie

Witajcie! Mój facet podczas każdej sprzeczki obraża się na mnie i nie odzywa kilka dni... I nie ważne czy to ja zacznę czy nie, to ja muszę biec do niego i go namawiać na rozmowę. sytuacje komplikuje fakt, że jego była partnerka (z którą był kilka lat temu) jest z nim w ciąży o czym nie poinformował mnie na początku znajomości...Po prostu mnie okłamał, od tej pory trudno mi jemu zaufać, o tym że jest ta ciąża dowiedziałam się sama, wchodząc na jeden z portali społecznościowych.. Przeczytałam prawie wszystkie wiadomości i dowiedziałam się, że on cieszył się z tego dziecka, napisał że to owoc miłości.. Ona zaś stwierdziła, że nie chce aby on uznawał to dziecko. Po czym zaczęła pisać, że to dziecko nie jest jego.. On odpisał, że zrobią testy DNA.. On twierdzi, że mnie kocha.. A mi co raz częściej się wydaje, że traktuje mnie jako opcję zapasową.. I jeszcze te kłótnie, potrafi nie odzywać się do mnie po 3 dni nawet jednym słowem.. I w tym czasie rozmawia z nią.. A ja chcę wiedzieć na czym stoję..! Przeczytałam jego wiadomości do niej pełne troski, pytał jak się czuje, jak jej pomóc czy gdzieś ja trzeba podwieźć, co z dzieckiem, czy może uczestniczyć w porodzie, albo odwiedzić ja w szpitalu. Powód do kłótni chyba jest i to duży..Wciąż mi powtarza, że kocha tylko mnie, ale nie wie co z dzieckiem, z nią nigdy nie będzie..nie zależy mu na niej tylko na dziecku..męczy mnie ta sytuacja..

Offline

 

#27 2014-08-10 14:13:33

mariola856
Przyjaciółka Forum
Wiek: 28
Zarejestrowany: 2014-02-18
Posty: 1351

Re: mój mąz się obraża - to dziecinne, ale skutecznie psuje mi życie

Anno on cie nie traktuje poważnie, zostaw go dla swojego dobra, nawet ci nie powiedział o dziecku a ty z nim planujesz przyszlosc? ty jesteś po to aby ONA była zazdrosna
a kto cie zmusza plaszczyc się przed nim? ty choć siebie lubisz?
mowi ze kocha? to tylko słowa, a jak ci to okazuje? pyta się jak się czujesz, czy gdzies podwieźć, chce mieć z toba dzieci? długo jesteście razem?

Ostatnio edytowany przez mariola856 (2014-08-10 14:18:04)

Offline

 

#28 2014-08-21 18:46:55

Annna78
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2014-08-09
Posty: 2

Re: mój mąz się obraża - to dziecinne, ale skutecznie psuje mi życie

Kocham siebie, nie tylko lubię wink stąd moje wątpliwości co do tej całej sytuacji..czy pokazuje? pokazywał i wciąż pokazuje, całuje przytula, przy rodzinie i znajomych mówi że kocha, przynosi kwiaty i sam co chwile pyta czy go kocham.. twierdzi stanowczo, że z tamtą kobietą nic go nie łączy..ze mną planował i planuje zamieszkać..ślub, dzieci. Mówi, że nie informował mnie o niczym bo bał się że go zostawię i dałby wszystko żeby to ze mną mieć dziecko, a nie z nią..Kłótnie były zwykle o to że ja drążyłam temat..Chciałam go zostawić i dochodziło do ostrych wymian zdań.. Ale jeśli do nich dochodziło to właśnie obrażał się i nie odzywał do mnie, mówiąc że nim pomiatam..Powiedział mi raz że nie chce abym się angażowała, bo nie chce mnie krzywdzić a wie, że jeśli okaże się, że to dziecko jest jego nie będę z nim.. Miałam podobne obawy, co do celowego wzbudzania w niej zazdrości..wiem, że miał jakieś plany tyle wyczytałam, czy w stosunku do niej czy tylko do dziecka nie wiem..

Offline

 

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson

Mapa strony - Archiwum | Kontakt
© www.netkobiety.pl 2007-2013