Witam serdecznie wszystkie panie i panów, jeśli jacyś tu zaglądają ![]()
Mam zaledwie 21 lat, ale był okres w moim życiu, gdy bardzo zawiodłam się na innych kobietach, przez co ograniczyłam kontakty z nimi do absolutnego minimum, ufałam tylko mamie. Teraz zaczyna doskwierać mi samotność. Jestem otoczona przede wszystkim mężczyznami, bo tylko z nimi mogłam przebywać, ale brakuje mi wypadu do miasta, na zakupy, do herbaciarni czy kawiarni. Wiadomo, z mężczyznami nie da się zrobić wszystkiego i nie da się pozachwycać spotkanym na dworcu przystojnym panem ![]()
Bardzo chętnie nawiążę znajomość z kimś, kto podobnie jak ja potrzebuje czasem się wygadać. Mężatka, wolna, zaręczona, bez znaczenia. Mogę się zaprzyjaźnić z dwudziestolatką tak samo jak z trzydziestolatką. Mogę posłuchać o problemach i radościach. Podobno jestem bardzo dobrym słuchaczem.
Obecnie mieszkam w Katowicach, jednakże na jesień przeprowadzam się do Krakowa na studia, więc te miasta i ich okolice wchodzą w grę.
Znajomi mówią mi, że jestem ciepłą, elegancką kobietą z własnym zdaniem i bardzo bogatą wyobraźnią. Ja sama uważam się za osobę, która wie, czego chce.
Nie będę tu pisać wszystkiego, zapraszam do rozmowy ![]()
Yaya taki autoportret zaprezentowałaś, że nie zdziwię się, jak tu męża szybciej znajdziesz ![]()
Ja niestety nie jestem z Twoich okolic ale zawszę mogę pogadać a jakiej tam formie sobie byś życzyła - co 2 głowy to nie jedna. I ja tam wcale Ci się nie dziwie.
Catwoman, nie szukam męża na siłę, ale też nie odmówię od razu, jeśli jakiś ciekawy kandydat się zgłosi ![]()
Agne8190, podobno odległość to tylko liczby
forma rozmowy póki co nie ma dla mnie wielkiego znaczenia.
Zostawiam maila, w razie czego: mikasa93(małpa)gazeta.pl
Nie wiem czemu nie mogę podać normalnie maila, więc podaję tak ![]()
Zostawiam maila, w razie czego: mikasa93(małpa)gazeta.pl
Nie wiem czemu nie mogę podać normalnie maila, więc podaję tak
Hej,
chętnie "pogadam" z Tobą na każdy temat, mimo że jestem facetem. Mieszkam w północnej części województwa mazowieckiego, jak pustelnik, pośród pól (obecnie śniegiem pokrytych i lasów), na tzw. kolonii, gdzie czort mówi "dobranoc", więc jeśli na herbatkę, to wirtualną mogę czasami zaprosić ( i przyjąć zaproszenie) z wirtualnym ciasteczkiem.
Interesuję się językiem portugalskim (brazylijski) - uczę sie, po francusku mówię biegle, choć piszę z błędami, bo rzadko język pisany praktykuję, mam kilka piesków, kilka kurek na jajka i kilkanaście kaczek oraz stawy rybne. Kaczek, ani ryb nie jem - żyją sobie i to mnie cieszy.
Interesuje mnie wiele, pasjonuje kilka domen.
Pozdrawiam
Vernier1107
Dobry wieczór.
To, że jesteś mężczyzną nawet w najmniejszym stopniu nie umniejsza Twej wartości w tym momencie. Chętnie z Tobą pokonwersuję i mam nadzieję, że zostawisz mi swojego maila. W poście wyżej już jeden podałam, jednakże rezygnuję z jego używania ze względu na niekompatybilność z moim telefonem, co skutkuje zanikiem niektórych wiadomości.
Mogę śmiało stwierdzić, że zazdroszczę Ci znajomości tego języka. Ja niestety nie znam żadnego z języków obcych biegle, choć przykładam się do japońskiego, by pewnego dnia zostać tłumaczem, a i francuski nie jest mi zupełnie obcy, choć muszę nad nim ponownie przysiąść.
Ostatnio ja również mam uprzedzenia co do jedzenia drobiu, a to dlatego, że mój dom zamieszkują cztery ptaki i mam wrażenie, że jedząc kurczaka zjadam własną papugę.
Chętnie poznam Twoje inne zainteresowania.
Czekam na maila: rias933@gmail.com lub posta z kontaktem do Ciebie.
Yaya ale Vernier1107 nie napisał, że z tymi kaczkami to on na spacery chadza
.............................
Catwoman ... Yaya ale Vernier1107 nie napisał, że z tymi kaczkami to on na spacery chadza
...
mam szczere wątpliwości, czy to było śmieszne ... może " kotki - psotki " ?
Dzień Dobry,
znajomości języka nie ma co zazdrościć, chyba że takiej wyssanej z mlekiem matki. Młodzi Szwajcarzy, zdarza się często, iż przed siódmym rokiem życia mówią biegle w dwóch językach, bo tatuś jest Szwajcar niemieckojęzyczny, a mamusia np. z Kantonu francusko, lub włoskojęzycznego. Pozostali wkuwają, lub żyją w społecznościach obcojęzycznych i muszą uczyć się, by móc tam funkcjonować. Znajomość jakiegokolwiek innego, niż swój własny języka, to jak podarowane drugie i trzecie życie - przynajmniej ja to tak odbieram. Dzięki nauczeniu się francuskiego mogłem podróżować w krajach francuskojęzycznych (głównie dawne kolonie Francji), zwiedziłem Tunezję, Maroko i Gujanę fr, ale przede wszystkim we Francji, bo Francuz najczęściej zna tylko swój własny język. - Tak samo jest z Anglikiem, z tą różnicą, że dziś cały świat mówi po angielsku, a rzadko Anglik zna inny język, niż swój własny. ( Oj, dobrze ma ! ) - Tak więc, dobrze jest znać języki, choć świadomy jestem, iż to ogromne poświęcenie czasu, który można by było wykorzystać na inne przyjemności, czy odczucia, zamiast wkuwania reguł gramatyki, odmian, słówek i idiomów.
- Przymiarka do języka japońskiego to duże wyzwanie, choć "alfabet" składa się kilkuset ( zdaje mi się 700) podstawowych znaków graficznych, to jednak wymowa jest uproszczona, bowiem nie jest to język fonetyczny jak większość języków azjatyckich - coś niepojętego dla wykształconego ucha europejskiego.
Kiedyś uczyłem się języka arabskiego, alfabet zawiera 28 liter, z tą różnicą, że każda z tych 28 liter pisze się podobnie, ale trochę inaczej, w zależności od jej pozycji w słowie, inny obraz litery będzie na początku słowa, inny w środku słowa inny na końcu słowa.
Nauka języków otwiera wręcz panoramiczne postrzeganie świata, kultur i poznawanie ludzi. Stajemy się mniej ksenofobami, dopuszczamy różnice, inaczej wartościujemy, dostrzegamy "bliźniego swego" bez względu na kolor skóry, budowę twarzy i religię. Nauka języków uczy skromności i tolerancji.
- Dziś mamy szare, ołowiane niebo, może w tej zimowej scenerii uda mi się zrobić ipod'em kilka fajnych zdjęć - wysłałbym je dziś wieczorem na podany przez Ciebie E-m.
Pozdrawiam
Vernier1107
Witam.Szukam kogoś chętnego kto poszedłby ze mną gdzieś na fitness w Opolu bo samej mi się nie chce a w dwójkę to zawsze raźniej.
Witam.Szukam kogoś chętnego kto poszedłby ze mną gdzieś na fitness w Opolu bo samej mi się nie chce a w dwójkę to zawsze raźniej.
Przecież sama tam nie będziesz, więc po co Ci ktoś do towarzystwa? - Od razu zaopiekuje się Tobą dyżurny trener i nie będziesz wykonywała tych samych ćwiczeń co kolega, czy koleżanka. - Jakbyś Odrę wpław musiała pokonać, to rozumie, lepiej mieć towarzystwo, ale by pójść do fitness, to możesz sama i nic na tym nie stracisz, a zyskać możesz wiele.
Znajomość języków jsst priorytetem, jeśli chce się do czegoś dojść. Mam takie marzenie, choć pewnie jedynie marzeniem pozostanie, aby wraz z przyszłym partnerem stworzyć dziecku dwujezyczny świat. Jest to możliwe, o ile oboje rodziców będą przestrzegać zasad.
Francuskiego uczyłam się tylko 8 miesięcy w pierwszej klasie liceum, przed zmianą szkoły na technikum, gdzie język ten nie był już dostępny. Zamierzam jednak przypomnieć sobie Chociaż podstawy.
Język arabski również jest... inny. Japoński nie jest trudny jako język. Problem stanowi głównie pismo. Znaków kanji, tych rozbudowanych jest niecałe dwa tysiące do codziennego użytku, a w sumie 2136, o ile się nie mylę.
Czekam na zdjęcia i choć sama z zawodu jestem fotografem, to dla mnie tylko pusty zawód. Nie robię ich gdy nie muszę.
Na fitness ani inne zajęcia sportowe uprawiane wspólnie nie chodzę, bo odbierają mi siły. Wolę ćwiczyć w domu, sama. Mam orbitrek, tv z aplikacjami sportowymi, tak mi o wiele lepiej i najważniejsze... mam dwie godziny do Opola.
Yaya Znajomość języków jest priorytetem, jeśli chce się do czegoś dojść. Mam takie marzenie, choć pewnie jedynie marzeniem pozostanie, aby wraz z przyszłym partnerem stworzyć dziecku dwujezyczny świat. Jest to możliwe, o ile oboje rodziców będą przestrzegać zasad.
Francuskiego uczyłam się tylko 8 miesięcy w pierwszej klasie liceum, przed zmianą szkoły na technikum, gdzie język ten nie był już dostępny. Zamierzam jednak przypomnieć sobie Chociaż podstawy.
Język arabski również jest... inny. Japoński nie jest trudny jako język. Problem stanowi głównie pismo. Znaków kanji, tych rozbudowanych jest niecałe dwa tysiące do codziennego użytku, a w sumie 2136, o ile się nie mylę.
Czekam na zdjęcia i choć sama z zawodu jestem fotografem, to dla mnie tylko pusty zawód. Nie robię ich gdy nie muszę.
Na fitness ani inne zajęcia sportowe uprawiane wspólnie nie chodzę, bo odbierają mi siły. Wolę ćwiczyć w domu, sama. Mam orbitrek, tv z aplikacjami sportowymi, tak mi o wiele lepiej i najważniejsze... mam dwie godziny do Opola.
Hej,
dzisiaj zdjęcia robią się same, pstrykasz i masz zdjęcie, takie jakie mój ipod odtworzył. Mój udział w zdjęciu jest ograniczony, właściwie decyduję w którym momencie nacisnąć "kółeczko". Kabelkiem, zdjęcie wędruje do MacBook'a, a ja je importuję, a później załączam. Nie jestem, jak to się kiedyś mówiło artystą fotografikiem, jestem konsumentem technologii odtwarzania i przesyłaniu obrazu. Szkoda, że " nie robisz zdjęć jak nie musisz". Człowiek jest w czymś dobry wtedy jak naprawdę kocha to coś co robi, a z pewnością nie wtedy jak musi coś robić. Przymus nigdy nie był inwencyjny. W dobie odbioru obrazu i kontaktu przez obraz masz super zawód. Możesz przez tak nie wiele podzielić się swoją pasją z milionami osób na całym świecie. Szkoda by to zmarnować przeskakując na język, którego może nie opanujesz na tyle biegle, by na bieżąco tłumaczyć konferencję - z resztą nie wiem jakie zadania sobie postawiłaś i jakie progi. Gdybyś pasjonowała się fotografią, robiła zdjęcia dlatego, bo to Twoja pasja, a przy okazji uczyła się japońskiego to ma sens w moim subiektywnym przekonaniu. Inna jakość zdjęć "wychodzi" z ipoda, a inna zamieszczana w specjalistycznej prasie, to nie ta sama obróbka i nie ten sam efekt.
Ja, do Opola mam 10 godzin, a przez te zaspy pewnie ze 24 godziny by wyszło, ani fitness, ani Opole nie dla mnie. Wolę basen z termalną wodą, a potem saunę, lub łaźnię parową, a w przerwie tarzanie się w śniegu, właśnie w takim puchu, jak dziś sypie na Mazowszu, oraz Warmii i Mazurach.
Zdjęcia wysłałem na E-mail.
Problem z moim robieniem zdjęć polega na tym, że poszłam do technikum, żeby pójść do technikum i mieć papierek, a to miałam najbliżej poza elektrotechnicznym i samochodowym. Zdjęcia nigdy mnie nie pasjonowały, nawet nie uważam ich za sztukę. Owszem - lubię podróżować i zrobić ładne zdjęcie wtedy, żeby mieć pamiątkę po miejscu, ale właściwie do tego ogranicza się moje robienie zdjęć i ładuję akumulator, nie jak moi znajomi raz na tydzień, a raz na dwa, czasami trzy miesiące. Z językami nie miałam nigdy raczej problemu, to kwestia nauczenia się, a to jest mój cel. Chcę wyjechać do Japonii, a wiadomo, że wtedy o wiele szybciej go sobie przyswoję, bo nie będę miała innego wyjścia i z pewnością będę mówiła lepiej, niż tłumacze japońskiego w Polsce, którzy tylko potrafią język tak, jak się nauczyli. Zostając przy fotografii po prostu bym się zmarnowała. Jest dużo osób, które to lubią i lepiej niech one się tym zajmą. Ja mogę zrobić raz na jakiś czas, ale nie wyobrażam sobie na tym zarabiać. Miałabym do siebie żal do końca zycia, że zrobiłam czegoś, czego nie kocham, a życie mamy tylko jedno. Nie rozumiem ludzi, którzy idą na studia na kierunki, które ich nie pasjonują czy chociaż interesują. Wybieram się tam po to, aby zdobyć jak najszerszą wiedzę o Japonii oraz ościennych jej krajach. Niczego innego nie pragnę, jeśli chodzi o życie zawodowe. Wiele osób idzie na przykład na ekonomię albo psychologię, bo wydaje im się to odpowiednie, a potem marudzą, żałują, bo zrobili to co ja w przypadku technikum - poszli bo poszli. Drugi raz błędu nie popełnię. Zbyt wiele pracy włożyłam w język, aby się wycofać.
Yaya ... Problem z moim robieniem zdjęć polega na tym, że poszłam do technikum, żeby pójść do technikum i mieć papierek, a to miałam najbliżej poza elektrotechnicznym i samochodowym. Zdjęcia nigdy mnie nie pasjonowały, nawet nie uważam ich za sztukę. Owszem - lubię podróżować i zrobić ładne zdjęcie wtedy, żeby mieć pamiątkę po miejscu, ale właściwie do tego ogranicza się moje robienie zdjęć i ładuję akumulator, nie jak moi znajomi raz na tydzień, a raz na dwa, czasami trzy miesiące. Z językami nie miałam nigdy raczej problemu, to kwestia nauczenia się, a to jest mój cel. Chcę wyjechać do Japonii, a wiadomo, że wtedy o wiele szybciej go sobie przyswoję, bo nie będę miała innego wyjścia i z pewnością będę mówiła lepiej, niż tłumacze japońskiego w Polsce, którzy tylko potrafią język tak, jak się nauczyli. Zostając przy fotografii po prostu bym się zmarnowała. Jest dużo osób, które to lubią i lepiej niech one się tym zajmą. Ja mogę zrobić raz na jakiś czas, ale nie wyobrażam sobie na tym zarabiać. Miałabym do siebie żal do końca zycia, że zrobiłam czegoś, czego nie kocham, a życie mamy tylko jedno. Nie rozumiem ludzi, którzy idą na studia na kierunki, które ich nie pasjonują czy chociaż interesują. Wybieram się tam po to, aby zdobyć jak najszerszą wiedzę o Japonii oraz ościennych jej krajach. Niczego innego nie pragnę, jeśli chodzi o życie zawodowe. Wiele osób idzie na przykład na ekonomię albo psychologię, bo wydaje im się to odpowiednie, a potem marudzą, żałują, bo zrobili to co ja w przypadku technikum - poszli bo poszli. Drugi raz błędu nie popełnię. Zbyt wiele pracy włożyłam w język, aby się wycofać.
Hej ![]()
Szkoda, że zdjęcia nie pasjonują Cię, bo nic tak nie zbliża odczuć jak podobny odbiór danej wizji, np. obrazy impresjonistów, to swoisty "filtr" nałożony na "obiektyw" pędzla artysty. Zdjęcie artystyczne tym się różni od automatycznego z aparatu cyfrowego, że można je udoskonalić stosując arkana warsztatu, niedostępne dla zwyczajnego śmiertelnika, odbiorcy technologii obrazu, takiego jak ja i wielu mi podobnych. Zdjęcie artystyczne potrafi zachwycić, daje ochotę na jakiś towar w świecie mody, czy w domenie przemysłowej, ale jak tu widzę ... z uporem nie lubisz, więc błądzić będziesz dopóki nie zdobędziesz innego zawodu. W znajomości języków jest jeszcze trudniej, niż w fotografii, gdyż tam wielu poznaje języki od kolebki i z nimi przegrywasz na starcie. Nigdy nie będziesz tak dobra jak osoba, która od tatusia Japończyka uczyła się języka, co już określałem mianem "wyssania języka z mlekiem matki". Tak jak do nie dawna uczyliśmy się języka angielskiego, bo " na Zachodzie " widzieliśmy przyszłość, tak teraz " kowale losu własnych dzieci " posyłają je na kursy chińskiego, bo tam dziś spoczywa potencjał przyszłości. To najbardziej obiecująca gospodarka z całej kuli ziemskiej, która już dawno posiada więcej rezerw dolarowych, niż zubożałe Stany Zjednoczone.
Powracając do naszego tematu, jestem zdania, że jak język jest dodatkiem do warsztatu wtedy ma sens, natomiast sam język to bezkres Oceanu. Gdybyś w wieku 21 lat znała już japoński jak ja dziś znam francuski, to mogłabyś go udoskonalać i z powodzeniem stosować w tłumaczeniach np. literatury, natomiast ... jeśli masz 21 lat i zaczynasz uczyć się, to sorry, ale ... trzeba się było zabrać za japoński w wieku 13 lat, nie teraz.
Kiedy kilka lat temu poszedłem do klubu sportowego z chęcią zapisania się na tenis, powiedziano mi, że w wieku 16 lat jestem na tenis za stary, że trzeba było do nich przyjść w wieku 9 lat, no cóż, moi rodzice nie pomyśleli o tym. - To była pierwsza prawda z jaką musiałem się pogodzić, bo marsz wsteczny nie był już możliwy.
Fajnie, że masz zapał, ale zdrowiej jest mierzyć siły na zamiary, a nie zamiar na siłę.
Pozdrawiam
Vernier1107
Możesz uważać sobie jak chcesz. Kocham obrazy, ale właśnie... obrazy - namalowane pędzlem, a nie zrobione przez maszynę.
Uważasz, że nigdy nie będę tak dobra jak Ci, którzy uczą się od dziecka? Mylisz się. Po prostu więcej pracy jest przede mną, a zadanie jest jak najbardziej do wykonania. Gdyby tak nie było, nie byłoby studiów w tym kierunku. Nie potrzebuję innego zawodu i głupotą byłoby go mieć, bo mam się poświęcić językowi, a nie maszynie ważącej tyle, że po godzinie mam ochotę wyrzucić do rzeki.
Nie przekonuj kogoś do czegoś, z czym sam byś sobie nie poradził, bo nie znasz możliwości każdego człowieka. Nie martw się, pracę dostanę, bez problemu. Zadbałam o to. No i nikt nie musi być idealny.
Spójrz na ludzi, którzy tam wyjeżdżają, czasem bez języka, a jednak go przyswajają i zdobywają szczęście, jakiego nie zaznali nigdzie indziej. Ale Ty tego nie zrozumiesz. Jeśli chcesz żyć tylko w oparciu o coś pewnego, to proszę bardzo. Wiedz jednak, że pewnego dnia możesz być bardzo nieszczęśliwy, gdy zdasz sobie sprawę z czegoś, że przez taki strach straciłeś sens życia. Mamy je tylko jedno i nawet jeśli ktoś, kto studiował prawo, nagle zapragnął zostać inżynierem, nie masz prawa mu tego zabronić ani przekonywać. Każdy podejmuje wybory i każdy odpowiada za siebie, a Ty nie powinieneś się do tego mieszać zwłaszcza, że nie znasz człowieka ani jego historii.
A teraz proszę Cię o zaniechanie dalszego filozofowania i prób unieszczęśliwiania mnie, bo przez takie tłumaczenie robisz drugiemu człowiekowi wielką krzywdę.
Yaya ... Możesz uważać sobie jak chcesz. Kocham obrazy, ale właśnie... obrazy - namalowane pędzlem, a nie zrobione przez maszynę.
Uważasz, że nigdy nie będę tak dobra jak Ci, którzy uczą się od dziecka? Mylisz się. Po prostu więcej pracy jest przede mną, a zadanie jest jak najbardziej do wykonania. Gdyby tak nie było, nie byłoby studiów w tym kierunku. Nie potrzebuję innego zawodu i głupotą byłoby go mieć, bo mam się poświęcić językowi, a nie maszynie ważącej tyle, że po godzinie mam ochotę wyrzucić do rzeki.
Nie przekonuj kogoś do czegoś, z czym sam byś sobie nie poradził, bo nie znasz możliwości każdego człowieka. Nie martw się, pracę dostanę, bez problemu. Zadbałam o to. No i nikt nie musi być idealny.
Spójrz na ludzi, którzy tam wyjeżdżają, czasem bez języka, a jednak go przyswajają i zdobywają szczęście, jakiego nie zaznali nigdzie indziej. Ale Ty tego nie zrozumiesz. Jeśli chcesz żyć tylko w oparciu o coś pewnego, to proszę bardzo. Wiedz jednak, że pewnego dnia możesz być bardzo nieszczęśliwy, gdy zdasz sobie sprawę z czegoś, że przez taki strach straciłeś sens życia. Mamy je tylko jedno i nawet jeśli ktoś, kto studiował prawo, nagle zapragnął zostać inżynierem, nie masz prawa mu tego zabronić ani przekonywać. Każdy podejmuje wybory i każdy odpowiada za siebie, a Ty nie powinieneś się do tego mieszać zwłaszcza, że nie znasz człowieka ani jego historii.
A teraz proszę Cię o zaniechanie dalszego filozofowania i prób unieszczęśliwiania mnie, bo przez takie tłumaczenie robisz drugiemu człowiekowi wielką krzywdę.
Hej,
kiedy napisałem, ze chętnie " pogadam " z Tobą na każdy temat, przypuszczałem, że Ty chcesz rzeczywiście pogadać, a tu, po tym wpisie odnoszę wrażenie, że pragniesz kadziciela z kadzidłem i przytakiwacza na swoje własne pomysły na życie. - Czuję się zawiedziony formą w jakiej mi odpisałaś, agresywnymi "radami", nakazami i wektorami, gdzie i dokąd mi wolno, a czego nie wolno do czego powinienem się mieszać, a od czego mi wara.
Po tym Twoim wpisie, przechodzi mi chęć na "rozmowę" z Tobą. Przykrość mi sprawiłaś
Ja przykrość? Nie oczekuję przytakiwania, oczekuję nie wtrącania się w moje własne sprawy. Wspominam o nich, ale nie oczekuję dogłębnej analizy. Ty natomiast chciałbyś przekonać wszystkich do swojego sposobu myślenia i to nie ja sprawiłam Tobie przykrość, a Ty mi, ponieważ nie dopuszczasz do siebie myśli, że ktoś robi to, co uważa za stosowne.
I to nie ja, mój drogi, jestem tu agresywna, ale Ty i Twoje bezsensowne wywody. Odnoszę przykre wrażenie, że najchętniej zacząłbyś trząść ludźmi i zmusił ich, by robili coś innego, niż to, do czego zostali stworzeni. Pewnie byłbyś usatysfakcjonowany, gdyby ktoś Ci powiedział, ze zrobi tak, jak mu radzisz, ale tak się niestety nie stanie, ponieważ nie jesteś mentorem i nie możesz wpływać swoją filozofią na życie innych.
To tyle w tym temacie. Jeśli szukasz kogoś, kto będzie szedł biernie za Twoimi "radami", źle trafiłeś. Jestem indywidualistką i nie będę słuchać kogoś, kto jeszcze nie przeżył życia. Każdy niech żyje po swojemu i nikt nie ma prawa się wtrącać w czyjeś życie, jeśli druga osoba sobie tego nie życzy, a ja nie życzę. ![]()
Nie wiem, czy mogę wrzucić swoje trzy grosze do Waszej dyskusji? W każdym razie uważam swoim skromnym zdaniem, iż Yaya ma bardzo dużo racji, w tym co pisze. Zgadzam się w tym względzie z Jej filozofią życiową. Pozdrawiam Was serdecznie.
Wielbiciel Lidiji Bacic
Nie wiem, czy mogę wrzucić swoje trzy grosze do Waszej dyskusji? W każdym razie uważam swoim skromnym zdaniem, iż Yaya ma bardzo dużo racji, w tym co pisze. Zgadzam się w tym względzie z Jej filozofią życiową. Pozdrawiam Was serdecznie.
- Ależ wtrącaj 3 grosze, to tylko preludium dyskusji,
- takie tam point de vue, nic poza tym,
- każdy ma w wypowiedzi prawo do pozycji,
- do swego zdania, doświadczeń i pewnych ambicji.
Oddaję pałeczkę, sztafeta w tym biegu nie na moją kondycję ![]()
Yaya taki autoportret zaprezentowałaś, że nie zdziwię się, jak tu męża szybciej znajdziesz
Panowie: gotowi?, do startu, start!
A tak swoją drogą to co autorka wątku takiego robi, że znajduje się wyłącznie w męskim towarzystwie i czy tam nie znajduje jakiegoś kandydata ma partnera życiowego?
Jak dla mnie ta oferta tak trochę trąci chęcią zwrócenia na siebie uwagi i połechtaniem ego mejlami, które zostaną z pewnością przesłane przez jakichś panów.
Dlaczego przez mężczyzn? Bo nie mam koleżanek, które grają na konsolach, bo nie lubię słuchać o tych wszystkich problemach, jakie robią kobiety. Może i jestem jedną z nich, ale wychowałam się z bratem, koleżanek dużo nie miałam, a teraz uznalam, że jakaś by się przydała. To na pewno nie jest temat mający sprowokować mężczyzn. Wchodząc na to forum nie podejrzewałam, że panowie tu zaglądają, a na pewno nie w takiej skali
chyba Zaznaczylam, że szukam koleżanki, ale jeśli mężczyzna chce porozmawiać, to nie będę protestować. Porozmawiać zawsze można.
Dlaczego nie znalazłam wśród przyjaciół partnera? Bo to, że się z kimś przyjaźnię nie znaczy, że chciałabym z nim spędzić resztę życia. Nie chcę kogoś na chwilę, więc nie spieszy mi się z doborem partnera ![]()
Ludzie są naprawdę podejrzliwi... bez przyczyny.
witam mam 48 lat i bardzo sie obawiam ze niestety naleze do kobiet kochajacych za bardzo .Jestesmy malenstwem juz 26 lat bywalo roznie lepiej gorzej samo zycie nie stety w lipcu 2012 roku swiat mi sie troche zawali moj maz znalazl sobie kochanke i wyprowadzil sie do niej jeszcze nadmienie jest alkocholikiem jego kochanka rowniez dlugo u niej nie mieszkal w listopadzie wrocil do domu a ja durna mu wybaczylam i co sie okazalo ich zwiazek trwa nadal klamie kombinuje zeby sie z nia spotkac a ja nie potrafie zakonczyc tego chorego zwiazku majac wciaz nadzieje ze on sie zmieni jestem juz bardzo zmeczona stracil moje zaufanie zupelnie denerwuje mnie irytuje i co ja nadal w tym wszystki trwam czy to nie jes chore jest
24 2014-01-29 20:14:59 Ostatnio edytowany przez tykwer (2014-01-29 20:15:48)
Dlaczego przez mężczyzn? Bo nie mam koleżanek, które grają na konsolach, bo nie lubię słuchać o tych wszystkich problemach, jakie robią kobiety. Może i jestem jedną z nich, ale wychowałam się z bratem, koleżanek dużo nie miałam, a teraz uznalam, że jakaś by się przydała. To na pewno nie jest temat mający sprowokować mężczyzn. Wchodząc na to forum nie podejrzewałam, że panowie tu zaglądają, a na pewno nie w takiej skali
chyba Zaznaczylam, że szukam koleżanki, ale jeśli mężczyzna chce porozmawiać, to nie będę protestować. Porozmawiać zawsze można.
Dlaczego nie znalazłam wśród przyjaciół partnera? Bo to, że się z kimś przyjaźnię nie znaczy, że chciałabym z nim spędzić resztę życia. Nie chcę kogoś na chwilę, więc nie spieszy mi się z doborem partnera
Ludzie są naprawdę podejrzliwi... bez przyczyny.
Muszę ci przyklasnąć. Też nie lubię słuchać o tych wszystkich problemach, które nie tyle robią, co dostrzegają kobiety.
Panów jest tu dość sporo, a uaktywniają się w określonych wątkach:)
Myślałem, że jak się przebywa w męskim gronie to siłą rzeczy jakiś zarzuci sieć;)
Ja swoich usług w kwestii prowadzenia rozmowy nie zaproponuję, bo jestem małomówny, a jak coś to rzucam tylko jakiś one-liner.
Obyś kogoś znalazła komu nie będziesz szczędziła klawiatury:)
Sieć zarzucali, ale nie jestem zdesperowana i poczekam na kogoś bardziej odpowiedniego ;-) jestem specyficzną osobą.
A po nazwie strony netkobiety sądziłam, że to jednak taki świat dla kobiet, jak widać nie ![]()
Sieć zarzucali, ale nie jestem zdesperowana i poczekam na kogoś bardziej odpowiedniego ;-) jestem specyficzną osobą.
A po nazwie strony netkobiety sądziłam, że to jednak taki świat dla kobiet, jak widać nie
Nie chcesz być uznana za zdesperowaną, a może jest tak że wybrzydzasz... Mężczyźni w gruncie rzeczy są do siebie bardzo podobni. Ten czy inny, jeden diabeł...
Mężczyźni tak narzekają na kobiety, a jak się okazuje lgną do nich nawet na forum, które nie jest do nich przeznaczone:)
Nie wybrzydzam, ale na razie nie spotkałam nikogo na tyle odpowiedzialnego i dorosłego.
Do staropanieństwa mi daleko ![]()
A na forum w sumie może zaglądać każdy. Choć po prostu troszkę mnie dziwi obecność mężczyzn, to tyle ![]()
Nie wybrzydzam, ale na razie nie spotkałam nikogo na tyle odpowiedzialnego i dorosłego.
Do staropanieństwa mi daleko ![]()
A na forum w sumie może zaglądać każdy. Choć po prostu troszkę mnie dziwi obecność mężczyzn, to tyle ![]()
beblask ... witam mam 48 lat i bardzo sie obawiam ze niestety naleze do kobiet kochajacych za bardzo .Jestesmy malenstwem juz 26 lat bywalo roznie lepiej gorzej samo zycie nie stety w lipcu 2012 roku swiat mi sie troche zawali moj maz znalazl sobie kochanke i wyprowadzil sie do niej jeszcze nadmienie jest alkocholikiem jego kochanka rowniez dlugo u niej nie mieszkal w listopadzie wrocil do domu a ja durna mu wybaczylam i co sie okazalo ich zwiazek trwa nadal klamie kombinuje zeby sie z nia spotkac a ja nie potrafie zakonczyc tego chorego zwiazku majac wciaz nadzieje ze on sie zmieni jestem juz bardzo zmeczona stracil moje zaufanie zupelnie denerwuje mnie irytuje i co ja nadal w tym wszystki trwam czy to nie jes chore jest.
Piękny wiek, Mocium " beblask " nam swój prezentujesz,
I nie tracąc nadziei siebie opisujesz,
W sytuacji okropnej znalazłaś się teraz,
Nic Ci lepiej nie wróży, - zaczynaj od zera.
Twój stary mops, pijaczek, na cycu chowany,
Nagle chciał udowodnić, że jest jeszcze jary,
Stukając się kieliszkiem z jakąś młodą "damą",
W spelunie " Pod Rogaczem ", świeżo zapoznaną.
A "dama" bez pieniędzy i bez zębów pewnie,
Ujęła go spojrzeniem, bo umiała rzewnie,
Pozować przed dojrzałym mężczyzną, co może
Postawić jej na stole pół litra i colę.
I romans się zaczyna póki płynie wódka,
Popić lubią oboje, ponarzekać na świat,
On starszy pan postawi, ona dlań jest młódka,
Ona pije i przędzie pajęczyny nić.
Omota nią Twojego męża kochanego,
Z którym to tyle latek spędziłaś i nic,
Nie wskazywało na to, że ma chęć na romans,
Bo w nim jeszcze prostata spokojniutko śpi.
Przyjdzie wnet czas rozwagi, fuj, choroby za nim,
W barze poznana "dama" zakocha się w innym,
Z podkulonym ogonem powróci Twój " miły ",
Z bukietem róż być może, - czy wyjdziesz do drzwi ?
Yaya napisał/a:Sieć zarzucali, ale nie jestem zdesperowana i poczekam na kogoś bardziej odpowiedniego ;-) jestem specyficzną osobą.
A po nazwie strony netkobiety sądziłam, że to jednak taki świat dla kobiet, jak widać nieNie chcesz być uznana za zdesperowaną, a może jest tak że wybrzydzasz... Mężczyźni w gruncie rzeczy są do siebie bardzo podobni. Ten czy inny, jeden diabeł...
Mężczyźni tak narzekają na kobiety, a jak się okazuje lgną do nich nawet na forum, które nie jest do nich przeznaczone:)
Czy mężczyźni rzeczywiście w gruncie rzeczy są do siebie bardzo podobni? Mógłbym polemizować z tym stwierdzeniem. Różnią nas osobowości, wygląd zewnętrzny i wiele innych czynników.
Czy mężczyźni rzeczywiście w gruncie rzeczy są do siebie bardzo podobni? Mógłbym polemizować z tym stwierdzeniem. Różnią nas osobowości, wygląd zewnętrzny i wiele innych czynników.
Dla diablicy, każdy diabeł rogi ma i ogon czarci,
Stoi taki u Jej progu, bąki puszcza, trochę warczy,
Myślą diabła jest przewodnią, by diablicę jeszcze płodną,
Nadziać na ogona szpic i odczekać jakby nic,
Mimochodem i podchodem, aż spowije diabły młode.
Potem tak już uwalona, siarką, smołą upodlona,
Z życia nagle nie ma nic, - za to diabeł, wielki pic,
Ciągle szuka, ogon stroszy, po diablicach się panoszy.
Może stąd dla wielu diablic, najważniejszą z diabła cnót,
Nie jest jego czarci zapach, ani ogon, ani róg,
Ale osobowość męska i czynników innych wzwód.
Yaya, długo się uczysz japońskiego?
Niezbyt, ledwie 2 lata, a i tak się do tej pory nie spieszyłam, bo miałam dużo nauki w szkole. Teraz język jest na pierwszym miejscu.
A skąd się wzięła Twoja fascynacja tym językiem?
To było tak... Pewnej zimy pojechałam do Warszawy i znajomy zabrał nas na sushi, a że sie na tym znał, to pomyślałam, że przecież ja też moge umieć nazywać wszystkie rodzaje i postanowiłam się ich nauczyć, a potem zaczęłam poznawać inne słówka i następne i zwroty i tak mi się to spodobało, że zabrałam się za anime i mangi i tak w sumie nie wiem kiedy moja półka na książki stała się składem książek o Japonii. Wg mnie to przeznaczenie ![]()
Powiem Ci, że mam podobnie. Z tym, że u mnie się zaczęło od anime(co można wywnioskować po avku), wcześniej jeszcze oglądałam azjatyckie dramy. Teraz doszła do tego manga i typowe azjatyckie kino(niestety trudno znaleźć w necie tego typu filmy, ale staram się nie zrażać). Tak w zasadzie interesuje mnie cała Azja, choć najbardziej Japonia i Korea.
Dram prawdę mówiąc nigdy nie ogladałam, nie mam na to czasu (na anime nie mam czasu, choć staram się go znajdywać)
Ja niby też lubię Azję całościowo, przy czym preferuję Japonię, Chiny i Indie, a to w związku z moją inną pasją, jaką jest herbata ![]()
Masz jakąś listę ulubionych anime?
38 2014-01-31 00:48:08 Ostatnio edytowany przez mysterious_chocolate (2014-01-31 00:51:22)
Ja teoretycznie też nie mam czasu na anime, ale skoro oglądasz to wiesz jak jest, nie da się inaczej ![]()
Mam i to dosyć obszerną listę ulubionych anime, do których co jakiś czas dochodzą kolejne tytuły. Takie naj naj ukochańsze to Fushigi Yuugi, Ayashi no ceres, Clannad, Hakuouki, Sauinokoku Monogatari, Video Girl Ai, Rainbow, Itazura na kiss, Kaichou wa maid sama, Hanasakeru seishounen, Pretear, Valkyrie Chronicles, Rourouni Kenshin, Angel Beats, Air, Kanon, Trigun, La Corda D'Oro, Kimi ni Todoke, Vampire Knight, Special A, Nana, Ashiterutze Baby, Mirai Nikki, Marmalade Boy i wiele innych, cała masa jeszcze by się znalazła
a ty jakie masz ulubione?
Wiem, wiem^^ Niektórych nie mogę skończyć chociaż lubię.
Moje to:
- Fairy Tail
- Shingeki No Kyojin
- Kuroshitsuji (I i II)
- Pandora Hearts
- Danganronpa the animation
- Puella Magi Madoka Magica
- B Gata H Kei
- Elfen Lied
- High School DXD
- High School DXD 2
- Another
- Mirai Nikki
- Highschool Of The Dead
- Hoshizora e kakaru hashi
- Dakara Boku Wa H Ga Dekinai
- Naruto
- Ao No Exorcist
- Hetalia
- SAO Project (Sword Art Online)
- KissxSis
- Brothers conflict
- Kikou Shouji Wa Kizutsukanai
Nie są one po kolei, ale mniej więcej tak wygląda lista moich "naj". ![]()
To było tak... Pewnej zimy pojechałam do Warszawy i znajomy zabrał nas na sushi, a że sie na tym znał, to pomyślałam, że przecież ja też moge umieć nazywać wszystkie rodzaje i postanowiłam się ich nauczyć, a potem zaczęłam poznawać inne słówka i następne i zwroty i tak mi się to spodobało, że zabrałam się za anime i mangi i tak w sumie nie wiem kiedy moja półka na książki stała się składem książek o Japonii. Wg mnie to przeznaczenie
W przypadku mojego ukochanego kraju, także mówię o przeznaczeniu. Miłe pasjonatki Azji, czy można prosić o wytłumaczenie dyletantowi czym jest anime? Oczywiście mógłbym sobie odszukać wyjaśnienie na Wikipedii, ale wolałbym uzyskać informację w ten sposób.
Proszę bardzo ![]()
Anime, jest to nic innego jak film w wersji animowanej. Nie ma on na ogół nic wspólnego z bajką. Ale tu najlepiej wytłumaczę definicję i anime i bajki, dla porównania.
Bajka ? krótki utwór literacki zawierający morał, może być wierszowany, czasem żartobliwy. Morał może znajdować się na początku lub na końcu utworu albo wynikać z jego treści. Istotną cechą bajki jest alegoryczność. Bohaterami bajek mogą być ludzie, a także zwierzęta, przedmioty i zjawiska, które uosabiają typy ludzkie, cechy charakteru lub przeciwstawne poglądy i stanowiska. Jest jedną z odmian epiki, choć bajka epigramatyczna ma dużo cech lirycznych.
Jest to definicja przeklejona z wikipedii, ale nie widzę sensu pisania jej inaczej, bo znajduje się tu wszystko, co potrzebne do zrozumienia, a więc zasada nr 1 - anime to nie bajka.
Teraz przejdę do krótkiego objaśnienia tego, czym jest film animowany.
Film animowany, jest to taki rodzaj filmu, który rejestruje kamera, a źródłem obrazu jest najczęściej ręcznie rysowana grafika. Możliwe, że pamiętacie krótkie materiały, w których była pokazana Mickey Mouse kręcąca jakąś korbką. Widać było wtedy, że są to pojedyncze, starannie zsynchronizowane obrazy, które następujące po sobie pozorowały ruch postaci. Na podobnej zasadzie powstawały anime Obecnie wszystko to jest robione komputerowo.
Tak więc, anime jest to rodzaj filmu animowanego. Słowo anime, jest to angielskie słowo skrócone od rozwiniętego anim?shon, czyli po prostu film animowany. W Japonii nazywano tak każdy rodzaj animacji, bez względu na kraj pochodzenia, jednakże pozostałe kraje słowo "anime" wiążą przede wszystkim z kreskówkami produkowanymi przez Japonię. Tylko czy anime to kreskówka? Tu można by się kłócić, ale do tego może potem dojdę.
Może nie każdy wie, ale podczas II wojny światowej anime służyło do celów propagandowych, mających umocnić nacjonalizm i kult cesarza, a więc czy na pewno anime to takie niewinne "bajeczki"? Chociaż, jako pasjonatka Japonii popełniłabym ogromne faux pas nie wspominając, że uwielbiany i kochany przez wszystkich Król Lew W. Disney'a był w dużej mierze wzorowany na japońskiej produkcji pod tytułem "Kimba Biały Lew". Najpierw była to manga w latach 50-tych, a następnie ok dekadę później anime ![]()
Filmy animowane określane mianem "anime" już w latach 70-tych kierowane były zarówno do młodzieży, jak i dorosłych. Gatunków anime jest więcej, niż gatunków filmów, a dlaczego? A no... Prawda jest taka, że mimo postępu człowiek nie zagra wszystkiego, a anime ma praktycznie nieograniczone możliwości jeśli chodzi o fabułę i akcję. Pokuszę się także o stwierdzenie, iż kunszt, jakim jest rysowanie jest zajęciem o wiele trudniejszym, niż aktorstwo. Japońska animacja cechuje się rozmaitością stylów, które skierowane są do ogromnego grona odbiorców ? kobiet i mężczyzn, dziewczyn i chłopców, osób w każdym wieku, o każdej orientacji seksualnej, biznesmenów i robotników, gospodyń domowych i kobiet robiących karierę, etc.
Teraz się mnie pewnie spytacie, skąd te wielkie oczy u postaci? Zacznę od tego, że nie wszystkie postacie są tak nieproporcjonalne, choć przyznaję, że jest ich sporo, a sam pomysł wziął się od Boga Mangi, jakim jest Osamu Tezuka, który to zafascynował się animacjami Walta Disneya.
Pragnę teraz przejść chyba do sedna, jakim jest stwierdzenie, iż anime jest to po prostu film animowany, przedstawiający różne historie bohaterów. Anime, jakie są najczęściej puszczane na kanałach młodzieżowych stanowią zaledwie procent tego, co puszczane jest na całym świecie i akurat te produkcje są kierowane do konkretnego grona odbiorców. Kolejna sprawa, anime o jakie chodzi większości społeczności to nie są produkcje chińskie, a japońskie. Podejrzewam, że przy odrobinie tolerancji dla tego gatunku filmu każdy mógłby znaleźć coś dla siebie (oczywiście nie zmuszam). Ostatnio oglądałam anime pt. Emma, w którym nikt nie lata, nie ma wielkich akcji ani sztucznych miłości. Ot - pokazanie zwykłego życia służącej u pewnej pani kobiety i ucznia tejże kobiety. Anime wydaje się na pozór nudne, ale gdy się przyjrzeć, wypływają na zewnątrz uczucia, wrażliwość i charakter. Zwłaszcza, że postacie tak naprawdę nie są ładne, wyglądają zwyczajnie - jak my, szarzy ludzie. Prosiłabym także o szacunek dla rysowników. Ja osobiście darzę ich ogromnym poważaniem.
Przepraszam, że tak się rozpisałam, ale po pierwsze dopiero wstałam i chciałam jakoś rozruszać umysł, a poza tym wydaje mi się, że przytoczenie historii było jednak potrzebne, ponieważ samo stwierdzenie, że to nie bajki dla dzieci by nie wystarczyło
Mam nadzieję, że wytłumaczyłam? ![]()
Życzę wszystkim miłego dnia
42 2014-01-31 15:00:00 Ostatnio edytowany przez mysterious_chocolate (2014-01-31 15:01:16)
Z tych co wymieniłaś a których nie napisałam uwielbiam Elfen Lied, jedno z pierwszych anime, które oglądałam. I Fairy Tail, przecudowny sountrack, kocham muzykę, a ta całkowicie spełnia moje oczekiwania, ma ciekawy klimat i bardzo pasuje do fabuły. Oglądałam jeszcze Kissxsis, High School DxD, High School of Dead(razem z bratem, który też bardzo lubi anime, High School DxD to jego ulubione. Można powiedzieć, że Issei jest kopią mojego kochanego braciszka, dwa zboki. Sama lubię to anime, choć tak hojnie obdarzone przez naturę dziewczęta to nie mój świat. Dość sztucznie to wygląda i niestety psuje efekt. Ale w ogólnym rozrachunku nie przeszkadza to jakoś bardzo. No ale to taka malutka dygresja n_n o anime mogę gadać godzinami)
o i bardzo dobrze, że to tak wytłumaczyłaś, bo niestety wielu ludzi(mam tu na myśli polaków) utożsamia anime z bajką dla dzieci, przez perspektywę Pokemonów, które są jednym z popularniejszych anime gdyż były wyświetlane w telewizji w języku polskim. Szkoda, że tak to oceniają, moim zdaniem anime to bardzo wartościowy gatunek(nie oglądałabym bzdetów) i tak jak napisała Yaya, każdy może znaleźć w nim coś dla siebie ![]()
tak myślałam, że twój mail to nie przypadek ![]()
Yayo dziękuję za tak obszerne i profesjonalne wytłumaczenie. Tłumaczysz rzeczowo i przejrzyście. Wyrazy szacunku.
Ja po prostu jakiś czas temu stworzyłam sobie listę anime, które obejrzałam i ją tu przekleiłam wyrzucając te, które mną nie zawładnęły
Tak to też bym pewnie o czymś zapomniała^^
Fairy Tail to pierwszy i jedyny tasiemiec (powiedzmy sobie szczerze, to jest tasiemiec), które obejrzałam w całości, reszta czeka na więcej czasu
Soundtrack jest również świetny. Nie wiem jak Ty, ale ja uważam, że jeśli opening jest dobry, to całe anime będzie dobre
A jeśli również jesteś miłośniczką muzyki, to polecam Puella Magi Madoka Magica. Kolega mi mówił, że kompozytor za te utwory zdobył jakąś tam nagrodę.
Ja mam takie odczucie, że ecchi może i są "napompowane", ale jakoś wtedy fabuła też jest inna, lżejsza
Ja tam Rias lubię przede wszystkim za to, że chociaż jest demonem, to jednak jest kochana dla swoich pionków ![]()
Są ludzie i ludzie. Jedni chcą coś zrozumieć, inni nie i z takimi nawet nie ma co dyskutować, a mi tłumaczenie tego sprawiło ogromną przyjemność ![]()
Ja mam tyle anime, które uwielbiam, że nie sposób wypisać wszystkie za jednym zamachem
Dużo się tego obejrzało, choć ostatnio mniej, bo i czasu niezbyt dużo
Co mi się w niej podoba to o dziwo niewinność bo nawet gdy świeci gołym ciałem, nie jest to w jej wykonaniu wyuzdane, jest przy tym tak naturalna, że aż niewinna. I dba o swoich jak mamusia ![]()
A którą postać najbardziej lubisz stamtąd? Właśnie Rias?
Ja aż tyle tego nie obejrzałam, chociaż nadrabiam
Mang też czytam sporo. Ale wolę wersje papierowe, więc najczęściej czekam na jakieś pieniądze i pędzę do komiksiarni (plus mieszkania w Katowicach - komiksiarnia, raj dla otaku), chociaż na razie moja biblioteczka jest mała (zbieram GTO (na razie 15 tomów), mam całą Alicję w Krainie Serc, kolekcjonuję Kuroshitsuji i Pandora Hearts, ale one są jeszcze wydawane).
Tak, jeśli chodzi o Highschool DXD Rias jest moją ulubienicą, chociaż Akeno też bardzo lubię, przy czym ona już jest bardziej... perwersyjna ![]()
Ja do Akeno nic nie mam, ale jest hm...dziwna, no nie przepadam za nią. Mam dziwny sentyment do Koneko-chan, może dlatego, że przypomina mi mnie.
A z postaci męskich? ![]()
Mnie Koneko troszkę irytuje ^^
No wg mnie Issei jest świetny, chociaż Lucyfer też jest milutki^^ Nie pamiętam, jak było temu blondynkowi, ale on mi już tak nie podchodził.
Czemu?
O widzisz to tak jak ja, potrafię być bardzo irytująca, także coś w tym pewnie jest
Ja tam Kibę lubię, miła odmiana od naszego co prawda kochanego ale w dalszym ciągu zboczusia ^^
Ale Sirzechs na 1 miejscu! <3
Sama nie wiem. Taka trochę zbyt tajemnicza i niedostępna. Ja mam się raczej za osobę otwartą (charakterem jestem pomiędzy Rias a Akeno).
A Isseia bym określiła raczej ofiarą zboczonych ataków pozostałych pań^^
Masz w ogóle jakąś ukochaną męską postać? Ja bym nie mogła się zdecydować pomiędzy Natsu, Sebastianem (Kuroshitsuji) i Naruciakiem. Chociaż jeśli oglądałaś Brothers Conflict, to powiem Ci, że mialabym problem w wyborze tylko między nimi^^ Dobra, znowu zatapiam się chyba za bardzo w ten świat.
51 2014-02-01 20:00:06 Ostatnio edytowany przez mysterious_chocolate (2014-02-01 20:00:34)
Asia jest kochana <3
No tak, toć to niewinne jagniątko
i ta krew z nosa...
Tak, mam i to całą masę takich postaci. Hotohori, Tamahome(Fushigi Yuugi), Toya(Ayashi no Ceres), Harada, Shinpachi, Okita, Hijikata(Hakuouki), Li-Ren(Hanasakeru Seishounen), Dora(Oretachi ni tsubasa wa nai), Anchan, Mario(Rainbow), Ussui(Kaichou wa maid sama), Hayate(Pretear), Kenshin(Rourouni Kenshin) i kilku innych, których imion nie mogę sobie przypomnieć
Nie lubię właśnie postaci typu Asia^^ Za bardzo... przesłodzone i zbyt niewinne jak dla mnie
Chociaż... Lubię Yayę z Machine Doll i to jest moja ulubienica ostatnimi czasy ze swoimi tekstami^^
Widziałam Kaichou Wa Maid Sama i szybko go znienawidziłam. Może dlatego, że ja raczej nie przepadam za shoujo i dla mnie oni byli zbyt cukierkowi ![]()
Hej:)
Wprawdzie jestem z Mazowsza, więc dość daleko od Ciebie, ale chętnie bym z Tobą chociaż czasem popisała. Napisałam do Ciebie na PW
A mimo odległości, to nigdy nie wiadomo, może i kiedyś spotkać, by się udało
Tak że jak jesteś chętna, to odpisz na maila ![]()
Co do anime, to sama się na nim nie znam, ale moja przyjaciółka bardzo lubi, miałam też znajomego na studiach- wielki fan anime. Jeździsz może na jakieś zloty mangowców itp? On z tego co wiem jeździ, a moja przyjaciółka na konwenty itp. Dużo o tym nie wiem, ale to np od nich słyszałam.
Ja lubię Asię za jej dobre serduszko <3
Kaichou wa maid sama jest moim zdaniem świetnym anime, nie jest przesłodzone, tak jak w większości filmów, nie ma tych ciągłych słodkich jak ulepek wyznań miłości. To co najbardziej mi się w nim podobało to humor, można się nieźle uśmiać przy tym anime?
oglądałaś to anime od początku do końca?
Machine Doll nie oglądałam, ale przymierzam się do tego;)
No właśnie ja jej za to nie lubię^^ Tak samo jak nie lubię Wendy z Fairy Tail
Widziałam to anime od początku do końca i ani trochę mi się nie spodobało^^ Obejrzałam, bo by mi przyjaciółka spokoju nie dała, ale od początku było wiadomo, jak się to skończy, a oglądanie tych ich "kłótni" czy jak by to inaczej nazwać było po prostu nudne xD Musiałam się odstresować potem przy Elfen Lied ![]()
nie rozumiem jak ktoś może nie lubić postaci za dobre serce
za pierdołowatość to się zgodzę
to jedno z moich ulubionych anime że względu na elementy komediowe, nie ograniczało się jedynie do Usuia i Misaki ![]()
No nie lubię...:D Rias ma dobre serce, a nie jest taka pudrowata i niewinna. ![]()
Jest dużo komedii
Lubię Hetalię, choć nie jest to anime najwyższych lotów ![]()
Do Asii nie pasowałoby inne usposobienie
a ja lubię tę, dawno się tak nie śmiałam, plus, że obejrzałaś całą, ocenianie anime po fragmencie to błąd
Jak lubisz komedie to polecam Trigun ![]()
witam nazywam się Ania, mam 23lata mieszkam w Rybniku, chętnie poznam jakąś sympatyczną osobę do ploteczek:)) przy kawusi,w Rybniku mieszkam od roku ale mam tu niewielu znajomych w większości to koledzy z pracy męża. Sama nie pracuje a nadmiar wolnego czasu mnie dobija.
Witam wszystkich
chetnie popisze poplotkuje poZnam nowe osoby Amisia 24 to mieszkamy niedaleko siebie w sumie . Ja sie przeprowadziłam z Rynika do Pszowa ale chodze tam do szkoły zaocznie dalej
mam 22 w maju latek . Jaka jestem ? Napewno mam swoje zdanie bez wzgledu na to czy sie to komuś podoba czy nie . Miła dość nieśmiała z poczatku...potem wygadana
swoje w życiu przeszłam o patrze sie bardziej "twardo i racjonalnie" na wiele spraw . Ale to sami musicie mnie poznać aby móc ocenić własnym zdaniem
pozdrawiam :*
61 2014-02-05 22:24:58 Ostatnio edytowany przez pattinek (2014-02-05 22:30:20)
Witam:) Ja rowniez chętnie z kimś pogadam:) Zapraszam na e-mail:)
Mam 23 lata mieszkam w okolicach Poznania, pracuję chociaż marze żeby jeszcze się uczyć:) Kocham modę,jestem kawoholiczką,jestem w szczęśliwym związku od 5 lat:) Lubię spacery,dobrą książkę.
witam
również chętnie pozanm nowe kolezanki ze sląska, najlepeij z Raciborza badz Rybnika ![]()