Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STUDIA, SESJA I ŻYCIE STUDENCKIE » Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 148 ]

Temat: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?

Dokładnie takie zdanie usłyszałam kiedyś od znajomej, która zrezygnowała ze studiów na pierwszym roku, ponieważ chłopak jej się oświadczył. Teraz byłaby na czwartym roku studiów, ale za to jest w ciąży z drugim dzieckiem. Inna znajoma przez całe studia narzekała, że musi się uczyć, a zamiast tego wolałaby wyjść za mąż i urodzić dziecko ? ?przynajmniej nie musiałabym się uczyć?.
Nie krytykuję cudzych wyborów, nie uważam je za gorsze, ale bardzo zastanawia mnie takie podejście. Wybór pomiędzy studiami, a założeniem rodziny? Można najpierw skończyć (albo chociaż zacząć) studia, potem wyjść za mąż. Można też wyjść za mąż, a potem studiować zaocznie. Wszystko da się zrobić, wszystko da się pogodzić, ale po co ten wybór ?zamiast??

Jak myślicie, dlaczego niektóre dziewczyny wychodzą z założenia, że skoro wychodzą za mąż, to niepotrzebne im wykształcenie? Uważają, że będą na utrzymaniu męża lub że rola kobiety polega na rodzeniu dzieci i domowych obowiązkach zamiast na kształceniu się? Chciałabym poznać wasze zdanie w tym temacie smile

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?

Może właśnie wśród wielu osób pokutuje to przeświadczenie, że nie da się tego pogodzić. No, ale zgadzam się, jak się chce, to na pewno się, jak jej się chłopak oświadczył, to mogła dalej studiować, potem np jakby chciała zajść w ciążę, to zrobiłaby przerwę nawet na tym 2 roku, zawsze by miała już więcej tych studiów, a potem mogłaby wrócić do nich. Oczywiście, jak ktoś nie chce studiować, to też nic złego, tylko nie ma sensu mówić np, że musiała wybrać, lepiej powiedzieć, że po prostu nie chce studiować i już. Wtedy to inaczej brzmi, bo nie chcieć studiować może, to naturalne, ale twierdzić, że nie da się pogodzić, to już dziwne. Ta druga może żartuje, a jak nie, to pewnie nie zdaje sobie sprawy jak wyczerpująca jest praca nad dzieckiem. Sama nie mam jeszcze dziecka, ale w życiu bym nie pomyślała, że to coś lżejszego, bo ja jej zdanie tak odbieram, że opieka nad dzieckiem to nie wiem, odpoczynek i sam raj. Na pewno to coś pięknego, sama góra za parę lat chcę zostać mamą, ale wiem, że to też będzie ciężkie, trzeba sobie z tego zdawać sprawę. Możliwe, że by właśnie zatęskniła za studiami wtedy, bo uznałaby jednak, że były lżejsze. Może po prostu jest typem człowieka, który zawsze będzie narzekał i uważał, że jakby coś, to byłoby lepiej tongue

3

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?

Przyznaję, że ogromnie dziwi mnie to podejście ,,albo-albo", dokładnie tak, jakby nie można było realizować się na obu tych polach równocześnie. Przypuszczam, że motywy mogą być różne, ale głównym prawdopodobnie jest brak potrzeby samorozwoju, może ambicji, dlatego kiedy odpada argument ,,muszę skończyć studia, żeby móc się utrzymać", to one chętnie z tych studiów rezygnują.
Rzecz w tym, że kiedyś może nastąpić bolesne rozczarowanie i małżeństwem, i domem, i życiem, a wtedy naprawdę ciężko nadrabia się stracony czas. Kobieta budzi się pewnego dnia i nagle uświadamia sobie, że niczego nie osiągnęła, nie zrealizowała się na żadnym polu, mąż jej nie szanuje, dzieci nie wypełniają życia - i co wtedy? Oczywiście zakładam tutaj czarny, mroczny scenariusz, bo wcale nie musi tak być, ale jednak bywa.

4

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?

mnie także dziwi takie podejście. można robić kilka rzeczy na raz, to ze wyjdziemy za maz nie oznacza ze mamy rezygnować ze studiów czy innych przyjemności, albo pasji na rzecz małżeństwa.
ja tez zauwazylam ze wiele dziewczyn ostarnio rezygnuje nawet z tego co lubi bo poznalo faceta, po czym oczywiscie one zostawiaja swoje zycie dla niego, on nie rezygnuje z niczego bo dlaczego by mial, i koncem końcow nudzi się taka laską ktora sie jemu podporządkowuje.
Więc nieważne czy studia czy inna rzecz jest wielką glupotą rezygnować z swoich pasji, nauki cz samorealizacji dla kogokolwiek.

5

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?

Ja jestem przykładem , że mając dziecko i męża da się studiować:) ja 16 lipca 2013 broniłam licencjata , 29 lipca urodziłam syna a 26 września wyszłam za mąż a teraz poszłam dalej na magisterkę , mąż sam mnie namawiał więc poszłam i mogę śmiało stwierdzić, że nie żałuje bo mogę trochę pobyć z ludźmi i odpocząć od codzienności a potem z uśmiechem na twarzy wrócić wieczorem do domu do moich mężczyzn...Dlatego ja sama dziwię się takim osobom, które rezygnują ze studiów czy swoich pasji dla drugiej połówki bo w życiu bywa różnie i nie wiadomo co nam los przyniesie i potem dopiero otworzą się oczy...

6

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?
Olinka napisał/a:

Przyznaję, że ogromnie dziwi mnie to podejście ,,albo-albo", dokładnie tak, jakby nie można było realizować się na obu tych polach równocześnie. Przypuszczam, że motywy mogą być różne, ale głównym prawdopodobnie jest brak potrzeby samorozwoju, może ambicji, dlatego kiedy odpada argument ,,muszę skończyć studia, żeby móc się utrzymać", to one chętnie z tych studiów rezygnują.

Olinka ale to by oznaczalo solidne za....rzanie na kilku frontach. Bo dziecko potrzebuje uwagi a tu np kolokwium czy egzamin i trzeba zakuwac a sie nie da bo tu trzeba przewinac, zrobic kaszke, nakarmic, posprzatac bajzel, meza nakramic, znowu przewinac (dziecko, nie meza), wykapac, uspic, pouczyc sie....
Na rzesach mozna stanac.
A niestety ludzie maja tak ze tylko naprawde niewielu chce sie az tak wysilac smile


Olinka napisał/a:

Rzecz w tym, że kiedyś może nastąpić bolesne rozczarowanie i małżeństwem, i domem, i życiem, a wtedy naprawdę ciężko nadrabia się stracony czas. Kobieta budzi się pewnego dnia i nagle uświadamia sobie, że niczego nie osiągnęła, nie zrealizowała się na żadnym polu, mąż jej nie szanuje, dzieci nie wypełniają życia - i co wtedy? Oczywiście zakładam tutaj czarny, mroczny scenariusz, bo wcale nie musi tak być, ale jednak bywa.

Klawiature na tym argumencie wystrzepilam i tak nie dotarlo smile

Nie wiem skad sie takie podejscie bierze ale nie rozumiem tego w najmniejszym nawet fragmencie.
Jak ktos powie "na grzyb mi studia?" to ok, skoro ich nie chce bo woli np otworzyc warzywniak to prosze bardzo.
Ale stwierdzenie "ze nie musze miec studiow bo za maz wychodze"....zalatuje kamfora i glebokim tradycjonalizmem.

7

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?

A po to, żeby w razie "w" mieć co ze sobą zrobić. Ot choćby po to.

8

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?

Bardzo ciekawy wątek który swego czasu również mnie dotknął. Będąc z dziewczyną i planując z nią wspólną przyszłość pchałem ją do przodu nakłaniając ją do pójścia na studia które ułatwiłyby jej podjęcie lepszej pracy w przyszłości. Zależało mi na tym bardzo. Owa dziewczyna nie chciała pójść tą drogą. Poznała na fb Polaka pracującego w UK który obiecał jej,że jak odejdzie ode mnie i wyleci do niego to nie będzie musiała pracować. uświadomił ją jakie są dofinansowania na dziecko itd. Sprawa zakończyła się tak,że mnie zostawiła, do niego wyjechała i po pół roku bycia z nim była już w ciąży i planowała ślub smile. Mąż pracuje na nią, urodzi się dziecko to dostanie kasę na jego utrzymanie więc zarobi na własnym dziecku ...

Myślę,że brak chęci do samorealizacji i wykorzystywanie finansowo partnera jest formą prostytucji niestety. Jak inaczej to nazwać ? dziewczyna może skończyć studia i pójść do pracy, bez studiów tez może pracować. Zamiast tego wybiera sobie faceta który będzie ją trzymywał a ona będzie się spełniała w łóżku, będzie prała mu skarpetki i gotowała obiady w zamian za jego kasę. Smutna sprawa hmm

9

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?

Dlaczego jest przeświadczenie że nie da się: wyjść za mąż i jednocześnie studiować..... być może ze starych czasów, w których to nie było skutecznej antykoncepcji i wyjście za mąż oznaczało, że nie wiadomo kiedy ale prędzej niż później, kobieta zajdzie w ciążę i osiądzie w domu.

Oczywiście nie trzeba iść na studia by być samodzielnym człowiekiem, aczkolwiek uważam, że każda istota na tym świecie powinna być samodzielna: ze współmałżonkiem czy bez.

10

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?

No moim zdaniem coś w tym jest, bo na studiowanie trzeba mieć pieniądze, chyba że jesteś taka zdolna, masz stypendium itd. ....co złego jest w dokonywaniu wyborów? Przecież niektórzy uważają "kuj żelazo póki gorące"..czyli masz faceta, kochacie się, to dawaj dziecko....i teoretycznie nie ma w tym nic złego..ale tak naprawdę wypowiedzieć może się jedynie zainteresowany czyli niedoszły czy też doszły student.

11

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?

Jakiej drogi się nie wybierze, najlepszą opcją jest gdy każdy człowiek potrafi sam na siebie zarobić, potrafi w razie "w" właśnie być samodzielny.

12

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?

Catwoman no właśnie nie każdy. Choć dziś samodzielność nierzadko sprowadza się do chodzenia do opieki społecznej.

13

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?

Myślenie że się nie da pogodzić założenia rodziny z edukacją jest głupie. Ale wydaje mi się że dla tych dziewczyn to po prostu dobra wymówka. Tylko po co swój wybór uzasadniać w ten sposób zamiast powiedzieć "ok - nie chce studiować, dla mnie rodzina jest najważniejsza"
I naprawdę rozumiem że jest nadal wiele kobiet które wolą zajmować się domem niż pracować zawodowo, nie każdy też ze studiów wynosi wiedzę i chęć do podjęcia pracy w zawodzie tym bardziej że jest to coraz trudniejsze.

Mamy teraz takie czasy że każdy musi być dobry we wszystkim i lubić ogólnie przyjęty styl życia, dla kobiet oznacza to że po załóżmy 8 h pracy mają wrócić zadowolone do domu po drodze zgarniając dzieci z zajęć i przedszkola. Wpaść do domu i gotować, sprzątać itp. Jak mąż wróci z pacy ma być taka babeczka wypoczęta, zadowolona, pachnąca i chętna na nocne igraszki. Taki panuje niestety stereotyp idealnej kobiety. Wiemy że nie do zrealizowania;) Ale wiele kobiet nie wiadomo dlaczego święcie wierzy że tak ma właśnie być.

Grunt to robić wszystko by było zwyczajnie w świecie dobrze. Nie koniecznie musi to oznaczać studia (te już dawno nie są wyznacznikiem statusu, wiedzy i możliwości) Dlatego wydaje mi się, że temat troszkę źle nazwany bo samodzielność ze studiami w ogóle mi się nie kojarzy obecnie. Samodzielność bardziej zależy od charakteru danej osoby, jej determinacji i uporu nie od rodzaju skończonej szkoły. Jeśli więc nie chccą na studia to nie tylko niech na facetów nie zrzucają odpowiedzialności za SWOJĄ decyzję.

14

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?

Według mnie dla chcącego nic trudnego, ja na uczelni widzę mnóstwo kobiet, które są mamami, pracują zawodowo i mają mężów. I sczerze podziwiam je wszystkie!! To niesamowite, że mają jeszcze motywację do nauki, że pomimo tylu obowiązków cały czas widzę je na uczelni. Czasem też się zastanawiam, co byłoby gdybym wyszła za mąż i czy zdecydowałabym się pójść na studia i też myślę, że to nie łatwe. Myślę, że głównie tu chodzi jednak o charakter i jakieś ambicje, dla jednego małżenstwo i dziecko to będzie wymówka, inną osobę może nie stać, bo wbrew pozorom (studiuję zaocznie) kasy trzeba wpompować w nie i to nie mało. Ale należy dodać również to, że większość osób tam pracujących jest w takiej samej sytuacji, u nas jest grono adwokatów, prokuratorów, wojskowych każdy oprócz pracy na uczelni, pracuję też zawodowo i są w miare wyrozumiali, idzie się z nimi dogadać. Także to chyba sprawa indywidualna smile

15

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?

ja nie rozumiem tego a nawet powiem dosadnie - uwazam takie podejscie za glupote i brak jakiegokolwiek pomyslunku nie mowiac o podstawowym instynkcie samozachowawczym

16

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?
Nemezys napisał/a:

Wybór pomiędzy studiami, a założeniem rodziny? Można najpierw skończyć (albo chociaż zacząć) studia, potem wyjść za mąż. Można też wyjść za mąż, a potem studiować zaocznie. Wszystko da się zrobić, wszystko da się pogodzić, ale po co ten wybór ?zamiast??

A dlaczego najpierw studia, a później rodzina? Na licencjacie miałem dwie koleżanki w wieku mojej matki - miały już duże dzieci, dobrze zarabiającego męża, świetne wyniki na studiach, wysokie stypendium i wolną drogę do robienia kariery. Przy tym wyluzowane podejście do życia smile

Nemezys napisał/a:

Jak myślicie, dlaczego niektóre dziewczyny wychodzą z założenia, że skoro wychodzą za mąż, to niepotrzebne im wykształcenie?

Wiedzą czego chcą i studia nie są im potrzebne. Szanuję takie podejście. Resztka normalności w tym zepsutym świecie wink

Nemezys napisał/a:

Uważają, że będą na utrzymaniu męża lub że rola kobiety polega na rodzeniu dzieci i domowych obowiązkach zamiast na kształceniu się?

Nie uważam, że kobieta czy w ogóle człowiek bez studiów jest niewykształcony. Większość rzeczy można robić mając ogólne średnie wykształcenie. Kształcenie się dla samego kształcenia się to tylko hobby. Co do roli kobiety to nie umniejszałbym tego co napisałaś. Jak mąż dobrze zarabia i potrafi utrzymać rodzinę  to pozostanie kobiety w domu przynajmniej przez jakiś czas ma sens, a jak dzieci będą większe to może się zmienić.

17

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?

marioosh666 tak to opisujesz jakbyś do końca sobie nie zdawał sprawy w jakim kraju żyjesz wink

18 Ostatnio edytowany przez marioosh666 (2014-01-14 13:44:21)

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?
Catwoman napisał/a:

marioosh666 tak to opisujesz jakbyś do końca sobie nie zdawał sprawy w jakim kraju żyjesz wink

Żyję w kraju gdzie pani na Poczcie musi skończyć studia, żeby po 5. latach pokazać rodzicom dyplom. Dzięki temu przez resztę życia będą dumni, że córka jest wykształcona. Nieważne, że nigdy z tego nie skorzysta, kierunek jej nie interesował, ale był łatwy, wyda kilkadziesiąt tysięcy złotych, po kilku latach prawie wszystko z tego zapomni, ale będzie wykształcona znaczy się lepsza od całej reszty motłochu. Nieważne, że dzisiaj ludzi po studiach jest więcej... Trzeba je skończyć, żeby nie być gorszym.

19

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?

To się zmienia. To po pierwsze, a po drugie nie piszemy tu o sensie studiowania, tylko o pewnych priorytetach.

Btw mam pytanie do Panów: Czy chcielibyście mieć kobietę, która na pewnym etapie związku mówi: Wiesz co Kochanie, ja nie chcę robić żadnej kariery, mnie wystarczy jak będę twoją żoną i będę mogła być cały czas w domu z dziećmi.

20 Ostatnio edytowany przez Adam12 (2014-01-14 14:17:40)

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?

Catwoman jak to jej wybór to co mi do tego - widziały gały co brały. Tylko, że ja mam ten komfort, że mogę sobie na to pozwolić.

21

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?
Catwoman napisał/a:

Btw mam pytanie do Panów: Czy chcielibyście mieć kobietę, która na pewnym etapie związku mówi: Wiesz co Kochanie, ja nie chcę robić żadnej kariery, mnie wystarczy jak będę twoją żoną i będę mogła być cały czas w domu z dziećmi.

Huh, w Polsce znajdziesz takich na peczki. Jeszcze mu sie baba znarowi, kariere zrobi i zadania zacznie jakes w domu stawiac. Albo nie daj Bog, wiecej zarabiac bedzie i ktoregos dnia zechce sie usamodzielnic..od meza:) Lepiej niech siedzi w domu i pierogi lepi a nie za powazne meskie zajecia sie lapie.

A dlaczego temat dotyczy kobiet tylko?

22

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?

A widziałaś kiedy, żeby facet powiedział "Po co mi studia, żenię się!" ? big_smile

23 Ostatnio edytowany przez marioosh666 (2014-01-14 14:33:31)

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?
Catwoman napisał/a:

To po pierwsze, a po drugie nie piszemy tu o sensie studiowania, tylko o pewnych priorytetach.

Rodzina vs Samorealizacja - takie priorytety? Myślę, że dobrze zrozumiałem. Zresztą to się może zmieniać z wiekiem.

Catwoman napisał/a:

Czy chcielibyście mieć kobietę, która na pewnym etapie związku mówi: Wiesz co Kochanie, ja nie chcę robić żadnej kariery, mnie wystarczy jak będę twoją żoną i będę mogła być cały czas w domu z dziećmi.

Jak ma swoje pasje, marzenia i cele, ale chciałaby spędzić najbliższe np.: 10 czy 15 lat czy w domu z dziećmi to dla mnie ideał kobiety smile W tym czasie mógłbym zająć się swoim rozwojem, a później jej pomóc. Nie wyobrażam sobie lepszego życia smile

Catwoman napisał/a:

A widziałaś kiedy, żeby facet powiedział "Po co mi studia, żenię się!" ? big_smile

Facet do tego dochodzi kilka lat później wink Sam znam typa, który ok. 30. (po studiach i kilku latach kariery) stracił pracę i ożenił się z bogatą kobietą z dużym domem i dzieckiem. Takie rzeczy się dzieją, ale na mniejszą skalę.

24

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?

Catwoman ja generalnie unikam osobników, którzy decydują się na leasing bezzwrotny.

25

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?

To znaczy?

26 Ostatnio edytowany przez caro3109 (2014-01-14 15:10:40)

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?

Mam wrażenie, że deklaracja kobiety typu "wolę życie w domu z dziećmi i mężem niż karierę zawodową" dla wielu jest gorsza niż "chcę pracować tam i tam i zarabiać XXXX zł".
To powinien być wybór kobiety co woli i w jakim czasie. Oczywiście realia życia robią swoje i często (przeważnie) nie robimy tego co byśmy chcieli tylko to co musimy. Ale nie o tym wątek jest przecież a na takie tory zbacza.


Być może jestem młoda i głupia ale osobiście wolę właśnie życie tzw kury domowej. Pracowałam do tej pory, studiowałam również (lecz nie do końca dla siebie dlatego zakończyłam na licencjacie). Teraz spodziewam się dziecka (już na dniach) i jestem przeszczęśliwa, że mam rok macierzyńskiego big_smile Po tym czasie zobaczymy jaką będziemy mieli sytuację i jeśli trzeba będzie to wrócę do pracy, choć pewnie innej niż teraz z różnych względów. Być może za kilka lat zmienię zdanie i zapragnę realizować się zawodowo ale póki co priorytetem jest dla mnie rodzina. Pracować będę jeśli trzeba będzie bo ciężko utrzymać rodzinę z jednej pensji. Jest to jednak jedyny powód mojego ewentualnego powrotu do pracy. Mogę być dla wielu osób z tego powodu gorszą i głupszą. Trudno. Byle byśmy we własnym domu byli zadowoleni.

Co do roli kobiety w związku... Każda z nas jest inna i inną rolę przyjmuje. Ważne żeby za wczasu o kilku kwestiach z partnerem porozmawiać otwarcie. I nie powinna to być rola nam narzucona przez kogoś tylko podjęta własną suwerenną decyzją.

27 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2014-01-14 15:31:18)

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?
caro3109 napisał/a:

Co do roli kobiety w związku... Każda z nas jest inna i inną rolę przyjmuje. Ważne żeby za wczasu o kilku kwestiach z partnerem porozmawiać otwarcie. I nie powinna to być rola nam narzucona przez kogoś tylko podjęta własną suwerenną decyzją.

Otóż to!

Tutaj możemy jedynie ogólnie gdybać. Ja myśląc o temacie wątku zobaczyłam wiele dziewczyn z mojej szkoły średniej, które po prostu nie chciały pracować dlatego wyszły za mąż i szybko zaszły w ciążę. I nie są to moje domysły; otwarcie mówiły o tym, naśmiewając się z kolei z dziewczyn, które zdecydowały się na studia; że to niepotrzebna udręka, że życie może być takie proste big_smile
I tekst, który zapadł mi w ucho, gdy spotkałam po latach jedną z nich (mąż, 1 dziecko): "Dziecko mi już rośnie, pora pomyśleć o następnym, bo  inaczej trzeba będzie szukać jakiejś pracy big_smile ".  (ps. z portali społecznościowych wiem, że ta koleżanka ma już 3 dzieci, inne po 2).

28

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?

Podoba mi się to, co napisała Catwoman wyżej - że warto mieć coś w razie "w". Jest mnóstwo dziewczyn, które nie chcą studiować, nie chcą pracować, dlatego szybko wyszły za mąż i urodziły dziecko. Potem kolejne i tym samym mają z parę lat spokoju z pracą. Ale co potem? Nie wyobrażam sobie całe życie siedzieć w domu, bo przecież dzieci dorastają. Nie wyobrażam sobie całej ciąży przesiedzieć bezczynnie, a co dopiero tyle lat, albo całe życie. No ale wiadomo, każdy ma inne priorytety, czyli rodzina najważniejsza, jak również każdy ma inne podejście.

29

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?

No właśnie tylko czy te studia są tym zabezpieczeniem w razie "w".  Tym bardziej jeśli najpierw spędza się z dziećmi kilka lat a potem do pracy i co z takich studiów się pamięta? czy nie ważniejsze od tego papierka są chęci i samozaparcie?

30

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?

Pewnie, że ważniejsze. Ale z tytułem magistra można na kasie w tesco pracować, ale bez tytułu już do urzędu się nie pójdzie. Więc ja uważam, że warto mieć ten papierek po prostu, aby mieć jakieś zabezpieczenie, albo nawet dla siebie samej, żeby kiedyś ktoś w żadnej kłótni nie wyrzucił nam, że "nawet studiów nie mamy", wiadomo jak to jest... Wydaje mi się też (wydaje, ponieważ doświadczeń nie mam), że w pewnym wieku, jak już spełnimy się jako matki, żony, kochanki wink i gospodynie domowe, to przychodzi czas kiedy chcemy zrobić coś dla siebie. Wtedy wystarczy odnaleźć swój dyplom i już jest coś łatwiej. Oczywiście nie jest to zasada smile

31

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?

No oczywiście, że można to i to, ale... Wedlug mnie ciężko jest pogodzić ze studiami macierzyństwo, w gre wchodza tylko zaoczne. Poza tym, no nie oszkujmy się, że nie każdy chce/musi/powinien mieć wykształcenie. Może po prostu studia sa dla niektorych takim sposobem, żeby jeszcze nie wkraczać w dorosłość, a kiedy okazuje się, że tak czy siak trzeba w tę dorosłość wejść.. No a niektore kobiety, po prostu z wygody rezygnują ze studiów tongue

Poza tym, co wy macie do kobiet, które siedzą w domu i zajmują się dziećmi? Ja wiem, że teraz jest taki pogląd, że kobieta powinna pracować i być wykształcona, ale czy naprawde jest to konieczność? Nie każdy musi być wykształcony przecież...
Jeżeli kobieta ma dobrego, kochającego meża, który dobrze zarabia, wiec nie widze przeszkod, zeby kobieta siedziała w domu z dziecmi, jeżeli im to pasuje.
Ja sama studiuje i nie chciałabym teraz mieć dziecka, ale naprawdę nie rozumiem, czemu uważacie kobiety tzw "kury domowe" za gorsze tongue i są kobiety, ktore mają dobrych mężów, a nie takich, przed ktorymi muszą sie zabezpieczać praca, żeby w razie czego, nie zostać na lodzie.

32 Ostatnio edytowany przez marioosh666 (2014-01-14 17:12:16)

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?
Nemezys napisał/a:

Więc ja uważam, że warto mieć ten papierek po prostu, aby mieć jakieś zabezpieczenie,

Ten papierek częściej uwiera niż pomaga, bo niektórych prac nie wypada wykonywać mając tytuł magistra. Do tego ok. 30. pojawia się większa frustracja jak się kariery nie zrobi. Patrząc na to z perspektywy - czasami lepiej odpuścić smile

Nemezys napisał/a:

albo nawet dla siebie samej, żeby kiedyś ktoś w żadnej kłótni nie wyrzucił nam, że "nawet studiów nie mamy", wiadomo jak to jest...

Współczuję... Takie myślenie jest typowe dla osób, których rodzice nie ukończyli studiów i wydawało im się, że to przyczyna wszystkich życiowych nieszczęść i niepowodzeń. Nie wyobrażam sobie bycia z osobą, która takie rzeczy wyrzuca - nawet w kłótni sad

Nemezys napisał/a:

Wydaje mi się też (wydaje, ponieważ doświadczeń nie mam), że w pewnym wieku, jak już spełnimy się jako matki, żony, kochanki wink i gospodynie domowe, to przychodzi czas kiedy chcemy zrobić coś dla siebie.

Wtedy można iść na studia, mieć plan co dalej i podejść do tego na luzie, bo jak nie wyjdzie to wszystko inne jest ułożone. Błędem są studia od razu po maturze, kiedy zazwyczaj człowiek nie wie co chce robić w życiu. Jak zaczyna pracować to okazuje się, że jedno do drugiego nie pasuje.

Nemezys napisał/a:

Wtedy wystarczy odnaleźć swój dyplom i już jest coś łatwiej.

W kapitaliźmie, a taki ustrój od prawie ćwierć wieku w Polsce panuje, jesteśmy wynagradzani za wartość jaką wnosimy na rynek, a nie za dyplomy i inne papierki. Dyplom co raz częściej jest obciążeniem dla obu stron co ma wiele przyczyn. Największa jest taka, że zazwyczaj jest wart niewiele więcej niż papier na którym został wydrukowany...

fairytale napisał/a:

Poza tym, co wy macie do kobiet, które siedzą w domu i zajmują się dziećmi? Ja wiem, że teraz jest taki pogląd, że kobieta powinna pracować i być wykształcona, ale czy naprawde jest to konieczność? Nie każdy musi być wykształcony przecież...
Jeżeli kobieta ma dobrego, kochającego meża, który dobrze zarabia, wiec nie widze przeszkod, zeby kobieta siedziała w domu z dziecmi, jeżeli im to pasuje.

Zgadzam się w 100% Często taka kobieta idzie na studia czy do innej szkoły i pracy jak jej dzieci podrosną, ale wtedy to jest świadomy wybór. Nie na zasadzie, że studiuje, bo trzeba ten etap w życiu odwalić i zdobyć niewiele warty papierek.

fairytale napisał/a:

Ja sama studiuje i nie chciałabym teraz mieć dziecka, ale naprawdę nie rozumiem, czemu uważacie kobiety tzw "kury domowe" za gorsze tongue i są kobiety, ktore mają dobrych mężów, a nie takich, przed ktorymi muszą sie zabezpieczać praca, żeby w razie czego, nie zostać na lodzie.

Jak nie ma rozdzielności to prawdopodobnie w razie rozwodu sąd podzieli majątek po połowie, więc nie ma się o co bać.

33

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?

Zgadzam się że lepiej nie pójść na studia niż wybrać złe i później się męczyć. Można niby zmienić ale to tylko teoria bo w praktyce wychodzi różnie. Poza tym studia to wykształcenie wyższe, nie jest więc tak że bez studiów nie jest się wykształconym. A prawda jest taka że większość osób się na studia nie nadaje, co innego że mamy teraz w Polsce masę uczelni (państwowych i prywatnych) które obniżają kryteria przyjęć odpowiednio do wyników matur więc ogólnie poziom spada coraz bardziej. Pracodawcy o tym wiedzą więc najpierw sprawdzają jaka uczelnia była ukończona a potem sprawdzają delikwenta co tak na prawdę potrafi. Spotkałam się też z nieprzyjęciem do pracy osoby bo miała studia jakieś tam a aplikowała na niższe stanowisko.

Ale to już inna dyskusja. Denerwuje mnie tylko założenie że bez studiów jest się niewykształconym. To coś jak stwierdzenie że wieśniaka (w obraźliwym sensie - osobę chamską, wulgarną i ogólnie bez jakiegoś wychowania) na wsi tylko spotkać można.

34

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?
marioosh666 napisał/a:
Nemezys napisał/a:

albo nawet dla siebie samej, żeby kiedyś ktoś w żadnej kłótni nie wyrzucił nam, że "nawet studiów nie mamy", wiadomo jak to jest...

Współczuję... Takie myślenie jest typowe dla osób, których rodzice nie ukończyli studiów i wydawało im się, że to przyczyna wszystkich życiowych nieszczęść i niepowodzeń. Nie wyobrażam sobie bycia z osobą, która takie rzeczy wyrzuca - nawet w kłótni sad

Ja też takim osobom współczuję. Sama nie myślę, że coś takiego usłyszę od innych i sama nie wypominam i nigdy nie mam zamiaru obrażać tym innych, np. swojego chłopaka, który skończył zawodówkę.

35

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?

Przede wszystkim przestańmy gloryfikować te studia. Jak sobie ostatnio policzyłam to o wiele lepiej bym wyszła, gdybym skończyła kurs fryzjerski czy manicure niż te studia...

Dawniej to był prestiż. Dawniej takie wykształcenie ciężko było zdobyć i dawało wiele możliwości. Teraz, to jest jedna z wielu szkół do odbębnienia. Wiele ludzi idzie na studia, bo "tak wypada", "tak trzeba", bo rynek ma takie "wymagania".

Skoro dziewczyna siedzi na tych studiach i woli wyjść za mąż i założyć rodzinę niż je dokończyć to nie oznacza, że jest głupia i ciemna, a to, że ona na te studia w ogóle nie powinna iść, bo się albo nienadaje, albo kierunek nie ten.

Prosze nie mylić studiów z zawodem, z wykształceniem. Bo ta sama dziewczyna, która rzuciła te studia może iść właśnie na ten kurs manicure i może się okazać, że robi fantastyczne paznokcie i trzepie taką kasę, że paniom magister może się tylko pomarzyć.

W życiu nigdy nic nie wiadomo i należy wybierać tak jak nam jest wygodniej, a nie jak otoczenie od nas oczekuje.

36

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?
Teo napisał/a:

Skoro dziewczyna siedzi na tych studiach i woli wyjść za mąż i założyć rodzinę niż je dokończyć to nie oznacza, że jest głupia i ciemna, a to, że ona na te studia w ogóle nie powinna iść, bo się albo nienadaje, albo kierunek nie ten.

A może po prostu poczuła instynkt macierzyński? smile

P. S. Spotkałem osoby, które skończyły studia i mają tytuł magistra, więc teoretycznie są wykształcone, ale nie potrafią płynnie czytać. Już nie mówiąc o jakimkolwiek zrozumieniu. Wszystko przez to, że ktoś nie miał odwagi wprowadzić prawdziwej matury np.: z 6 przedmiotów, 50% punktów wymagane na zaliczenie i obowiązkowa matematyka od początku co byłoby rzeczywistym filtrem, a nie pompowaniem statystyk pod międzynarodowe rankingi i pchaniem kasy uczelniom.

37 Ostatnio edytowany przez marchewa91 (2014-01-14 18:46:39)

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?

ja tam też uważam, że w dzisiejszych czasach studia to żaden wyznacznik

Mam znajomych po zawodówce czy maturze ze swoimi biznesami i świetnie sobie radzą. Liczy się siła przebicia, żyłka do interesów, przeczucie i duuuużo szczęścia. Studia na pewno są fajnym dodatkiem, ale czasem sobie myślę, że przez te lata, które spędziłam na uczelni, opłacając dodatkowo wynajem mieszkania i szeroko pojęte życie (z pieniędzy zarobionych przez rodziców) czuję się jak taki darmozjad, który przez ten czas mógł rozkręcać własną działalność gospodarczą.

pozostaje wierzyć, że zdobyte wykształcenie szybko zaprocentuje, chociaż zdaję sobie sprawę, że mój kierunek nie jest już tak prestiżowy jak kiedyś, a stał się wręcz masowy, co mnie przeraża w obliczu wejścia na rynek pracy... nikt nie czeka na absolwentów w dzisiejszych czasach, zapamiętajcie to sobie

w takich momentach zazdroszczę trochę koleżankom, które mają już mężów (to niekoniecznie) i kilkuletnie dzieci (tego akurat przede wszystkim)

38

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?

Pytanie zatem jest: czy dziewczyna, od której Autorka wątku usłyszała te tytułowe słowa postanowiła po prostu żyć z pensji męża nie chcąc pracować w ogóle (czyli w to wliczam również moje znajome ze szkoły średniej, bo jasno się na ten temat wyraziły) czy po prostu.... postanowiły nie iść na studia, a wybrać inną ścieżkę zawodową.

39

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?

Na tyle na ile znam te sytuacje - żona w domu z dziećmi i udane życie osobiste bardzo motywuje do pracy smile Widziałem jak niektórzy się zmieniali po ślubie. Facet dosłownie dostawał skrzydeł wiedząc, że jest dla kogo zdobywać smile

40

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?
Catwoman napisał/a:

Pytanie zatem jest: czy dziewczyna, od której Autorka wątku usłyszała te tytułowe słowa postanowiła po prostu żyć z pensji męża nie chcąc pracować w ogóle (czyli w to wliczam również moje znajome ze szkoły średniej, bo jasno się na ten temat wyraziły) czy po prostu.... postanowiły nie iść na studia, a wybrać inną ścieżkę zawodową.

Dobre big_smile

41

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?

Pozwolę sobie wrzucić trzy grosze:)Można pogodzić studia nawet dzienne i małżeństwo.Studia to najlepszy okres w życiu,przedłużenie młodości (stacjonarne).Na moich studiach było kilka mężatek,również z dziećmi.Wszystkie ukończyły pięcioletnie studia w terminie,bez większych problemów. Studia mają sens kiedy kierunek został wybrany z zakresu naszych zainteresowań,i stanowi pewien szczebel samorealizacji,ale również daje konkretne podwaliny na przyszłość.Mając pewne zainteresowania,samozaparcie dla własnej satysfakcji i ambicji,jak również finansów warto kierować się tymi kryteriami.

Ktoś może dywagować,że studia nie dają pewności pracy w danym zawodzie,owszem,ale zwiększają szansę i moim zdaniem jeśli ktoś jest dobry w tym co robi,ma pasję to prędzej czy później przebije się w danej branży.

Studia bądź konkretny zawód stanowią inwestycję w przyszłość,gdyż wybór męża jest jak wygrana w totolotka.Za parę lat może okazać się,że ten cudowny mąż jest zwykłą kanalią i wtedy nagle następuje zgrzytanie zębami.Kobieta powinna być niezależna finansowo-ale takie przeświadczenie jest wyrazem dojrzałości psychicznej i wiąże się z katorżniczą pracą nad sobą.

Teraz doleję oliwy do ognia;)z obserwacji,doświadczeń niektórzy mężczyźni niemal alergiczne reagują kiedy ich partnerka/żona pnie się po szczeblach edukacji.Boją się ambitnych kobiet co często wynika z nieuświadomionych kompleksów-więc podejściem atawistycznym wolą żyć jak w jaskini.

Szanuję mądre kobiety,które postawiły na rodzinę co stanowi ich świadomy wybór:)-nie każdy może i nadaje się na studia.Każdy bez uszkodzeń w obrębie OUN ma możliwość zdobycia zawodu,który stanowi polisę na życie:)Lecz nie szanuję kobiet,które chciały ustawić się w życiu kosztem faceta,z lenistwa "złapały"męża.Miały możliwości ukończenia studiów,a wybrały wygodę-współczuję ich mężom,gdyż takie podejście przekłada się na inne sfery życia,a co kiedyś było odbierane jako zaleta z biegiem czasu może być cierniem małżeństwa.

42

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?

No właśnie, pytanie - czy dziewczyna chce żyć z pensji męża, czy nie chce iść na studia, bo nie są jej w życiu potrzebne? Większość dziewczyn jednak żyje z pensji męża i wychowuje dzieci...

43

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?

Catwoman a o co pytasz leasing bezzwrotny = małżeństwo, powiedzmy, że co do zasady teściowa zwrotów nie przyjmuje.


Co do gadania, że kobieta powinna być wykształcona - obawiam się, że płeć nie ma tu nic do rzeczy. Studia wyższe obecnie zmieniły model na szkołę opiekuńczą i podwyższenie czynnika scholaryzacji. Na studia powinny iść osoby mające ku temu predyspozycje, a nie tylko zdające maturę (po to były egzaminy wstępne).

A dziś - jeszcze trochę magistra przy chrzcie czy akcie nadania imienia będą wręczać.

44

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?

Prowadzę zajęcia z babeczkami w różnym wieku, serce się kraje jak słucham ich opowieści. Schemat ten sam. Mąż pracował a ja nie, bo nie musiałam.  Dzieci dorosły i odeszły z domu, mąż teraz ma mnie w d.... ,  nigdy nie było czasu ze sobą rozmawiać, nie mam zainteresowań, nie wiem jakie są moje atuty, do niczego się nie nadaję. Życzę powodzenia koleżance .

45

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?
dafne123 napisał/a:

Prowadzę zajęcia z babeczkami w różnym wieku, serce się kraje jak słucham ich opowieści. Schemat ten sam. Mąż pracował a ja nie, bo nie musiałam.  Dzieci dorosły i odeszły z domu, mąż teraz ma mnie w d.... ,  nigdy nie było czasu ze sobą rozmawiać, nie mam zainteresowań, nie wiem jakie są moje atuty, do niczego się nie nadaję. Życzę powodzenia koleżance .

Dokładnie taki mam obraz w głowie, kiedy piszę o tym, że przychodzi taki okres w życiu kiedy kobieta żałuje, że poświęciła się całkowicie opiece nad dziećmi i domem...

46

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?

U mnie kolejność była następująca - najpierw wyszłam za mąż, zaraz po tym zaczęłam studia. Zaszłam w ciążę, ciąża była zagrożona, więc na jeden semestr zmuszona byłam wziąć urlop dziekański. Maluch miał dwa miesiące, kiedy wróciłam na uczelnię. Mało tego, w tym samym czasie prowadziłam w domu mały biznes. Nie było łatwo, ale jak człowiek dobrze wszystko zorganizuje, to naprawdę się da, łącznie z wypucowanym mieszkaniem i obiadem na czas smile.
Czy czułam się bohaterką? Absolutnie nie, przecież robiłam to wszystko dla siebie, pomimo że miałam tę komfortową sytuację, że wcale nie musiałam.

słonecznik30 napisał/a:

Szanuję mądre kobiety,które postawiły na rodzinę co stanowi ich świadomy wybór:)-nie każdy może i nadaje się na studia.Każdy bez uszkodzeń w obrębie OUN ma możliwość zdobycia zawodu,który stanowi polisę na życie:)Lecz nie szanuję kobiet,które chciały ustawić się w życiu kosztem faceta,z lenistwa "złapały"męża.

Podpisuję się pod tym obiema łapkami. Dodałabym jeszcze, że w życiu różnie bywa, mąż też może stracić pracę, poważnie zachorować, wtedy czasem to kobieta musi przejąć obowiązek utrzymania rodziny, a nie zrobi tego, jeśli nie będzie potrafiła. Ja nie twierdzę, że kobieta musi pracować zawodowo, bo doskonale może sprawdzić się i spełniać jako żona, matka i gospodyni domowa, jednak powinna mieć w ręku jakiś fach, na czymś znać się na tyle, żeby w razie godziny "w" umieć sobie poradzić.

47

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?

Zamazpojscie nie musi kolidowac ze studiami (zalezy jeszcze jaka specyfika studiow), ale juz wychowywanie dzieci i studiowanie na studiach dziennych nie jest tak łatwo pogodzic - wiekszosc moich kolezanek, ktore zaciazyly studiując, po prostu oddawaly rodzicom dziecko na jakis czas. A to chyba nie na tym mialoby polegac. Nie mowiac juz o tym, ze rzadko byly to decyzje przemyslane.
I po co tak sie spieszyc? smile Na wszystko przeciez przychodzi pora w swoim czasie. Nie lepiej najpierw skonczyc nauke, zdobyc zawod (niekoniecznie z wyzszym wyksztalceniem), a potem brac na siebie zobowiazania typu maz/dzieci/rodzina? A potem niektorzy cale zycie zalują, ze sie nie wyszumieli...;)

48

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?
marioosh666 napisał/a:
Catwoman napisał/a:

A widziałaś kiedy, żeby facet powiedział "Po co mi studia, żenię się!" ? big_smile

Facet do tego dochodzi kilka lat później wink Sam znam typa, który ok. 30. (po studiach i kilku latach kariery) stracił pracę i ożenił się z bogatą kobietą z dużym domem i dzieckiem. Takie rzeczy się dzieją, ale na mniejszą skalę.

Z tego wniosek, ze mezczyzni wykazuja zdrowy rozsadek i instykt samozachowawczy a niektore (na szcescie) kobiety jedynie instynkt rozrodczy.
Sorry, ale to co pisujecie pokazuje, ze jestesmy jednak znowu iles lat za Murzynami.

Przeprowadz Catwoman taka ankiete wsrod kobiet w Europie Zachodniej - w glowe se popukaja na sama sugestie, ze bez wyksztalcenia maja leciec dzieciaki rodzic. Owszem, wpadki sa, ale jak wiadomo, wyksztalcic sie i zdobyc zawod mozna nawet przed 30-stka. Jak sie chce i ma jakies ambicje poza byciem garkotlukiem i zona przy mezu.

49

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?

Mussuka - efekt takiego podejścia kobiet jest następujący:

Za 20 lat na autostradzie w Niemczech policja zatrzymuje samochód. Dokumenty bitte zwraca się policjant. Dostaje blankiecik, ogląda, a potem mówi do kolegi: Ty Mustafa patrz jakie dziwne imię - Hans.

50

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?
Mussuka napisał/a:
Catwoman napisał/a:

Btw mam pytanie do Panów: Czy chcielibyście mieć kobietę, która na pewnym etapie związku mówi: Wiesz co Kochanie, ja nie chcę robić żadnej kariery, mnie wystarczy jak będę twoją żoną i będę mogła być cały czas w domu z dziećmi.

Huh, w Polsce znajdziesz takich na peczki. Jeszcze mu sie baba znarowi, kariere zrobi i zadania zacznie jakes w domu stawiac. Albo nie daj Bog, wiecej zarabiac bedzie i ktoregos dnia zechce sie usamodzielnic..od meza:) Lepiej niech siedzi w domu i pierogi lepi a nie za powazne meskie zajecia sie lapie.

A dlaczego temat dotyczy kobiet tylko?

Nie każdy facet, który swoją kobietę chce w domu przy dzieciach robi to ze strachu o to,że żonka zacznie lepiej zarabiać od niego i co gorsza usamodzielni się

51

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?
Julia UK napisał/a:

Nie każdy facet, który swoją kobietę chce w domu przy dzieciach robi to ze strachu o to,że żonka zacznie lepiej zarabiać od niego i co gorsza usamodzielni się

Faceci boją się usamodzielnienia żony????

52

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?

A róbta co chceta! Nie chcesz studiowac, nie studiuj. Chcesz byc żoną przy meżu, to sobie bądź. Tylko nie jojcz za ileś tam lat, że cię nie szanuje, chce wymienic na młodszy model, stał się despotą ( skoro on zarabia, on chce rzadzic), itp.

Uda się, bo złowiła dobrego "chłopa", też dobrze. Nie uda, napisze sążnisty wyżalacz, będzie miec pretensje do wszystkich, do siebie raczej nie. Zawsze będą jakieś okoliczności łagodzące.

Nikt nam nie zagwarantuje, że tego dobrze zarabiającego męża nie spotka coś złego. Ludzie chorują i umierają czy tego chcemy, czy nie.
Renta z tytułu niesprawności, to śmieszne pieniądze. Renta rodzinna przysługuje na wszystkich członków rodziny, w tym na dzieci póki się kształcą. A potem zęby wbijac w scianę. Renta po mężu, czyli trzeba skończyc te 50 lat. Choćby ten mąż zarabiał kokosy, ale zejdzie w młodym wieku, ZUS zatrze ręce, żona zazgrzyta zębami. Takie mamy na razie prawo.

53

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?
Nemezys napisał/a:
Julia UK napisał/a:

Nie każdy facet, który swoją kobietę chce w domu przy dzieciach robi to ze strachu o to,że żonka zacznie lepiej zarabiać od niego i co gorsza usamodzielni się

Faceci boją się usamodzielnienia żony????

Jedni się boją, a inni wręcz przeciwnie...

54

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?
marioosh666 napisał/a:
Nemezys napisał/a:
Julia UK napisał/a:

Nie każdy facet, który swoją kobietę chce w domu przy dzieciach robi to ze strachu o to,że żonka zacznie lepiej zarabiać od niego i co gorsza usamodzielni się

Faceci boją się usamodzielnienia żony????

Jedni się boją, a inni wręcz przeciwnie...

No właśnie to mnie zastanowiło i w sumie może coś w tym jest... Może mężowie, którzy nie zarabiają kokosów, ale są w stanie zarobić na rodzinę boją się, że żona się kształci, chodzi na kursy, stale poszukuje lepszej pracy, ponieważ obawiają się, że jak już żona zdobędzie lepszą pracę, to go zostawi?? Trochę głupie myślenie, ale coś może w tym być.

55

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?
Nemezys napisał/a:
marioosh666 napisał/a:
Nemezys napisał/a:

Faceci boją się usamodzielnienia żony????

Jedni się boją, a inni wręcz przeciwnie...

No właśnie to mnie zastanowiło i w sumie może coś w tym jest... Może mężowie, którzy nie zarabiają kokosów, ale są w stanie zarobić na rodzinę boją się, że żona się kształci, chodzi na kursy, stale poszukuje lepszej pracy, ponieważ obawiają się, że jak już żona zdobędzie lepszą pracę, to go zostawi?? Trochę głupie myślenie, ale coś może w tym być.

a taka co na cudza kase liczy (patrz: bogaty maz) to go nie zostawi? Jeszcze predzej, dla bogatszego jelenia.

56

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?
Nemezys napisał/a:
Julia UK napisał/a:

Nie każdy facet, który swoją kobietę chce w domu przy dzieciach robi to ze strachu o to,że żonka zacznie lepiej zarabiać od niego i co gorsza usamodzielni się

Faceci boją się usamodzielnienia żony????

Wg Mussuka chyba tak smile A mnie się wydaje, że po prostu wiele osób jak słyszy, ze mąż chce by żona siedziała w domu z dziećmi, od razu z góry zakłada, że pewnie boi się , ze żonka zrobi lepszą karierę od nich samych. A nikt nikomu w głowie nie siedzi i nie wie jakie priorytety rządzą takim "mężem" smile

57

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?
Mussuka napisał/a:

Przeprowadz Catwoman taka ankiete wsrod kobiet w Europie Zachodniej - w glowe se popukaja na sama sugestie, ze bez wyksztalcenia maja leciec dzieciaki rodzic. Owszem, wpadki sa, ale jak wiadomo, wyksztalcic sie i zdobyc zawod mozna nawet przed 30-stka. Jak sie chce i ma jakies ambicje poza byciem garkotlukiem i zona przy mezu.

Hmmm....zapraszam do UK sie rozejrzec smile
Tutaj dopiero spoleczenstwo blyska wysokim wyksztalceniem, rozlegla wiedza ogolna i masowym pedem do oszalamiajacej kariery big_smile

Zacytuje swoja rozmowe z jednym typowym przedstawicielem UK...
-Where are you from?
-Poland.
-Where is it?
-Eeeee....in Europe
-Which country?
-Poland is a country
-Yes but where is it? In which country?
-Poland is a country.
-What do u mean?

....w tym momencie inny lepiej obeznany z geografia przedstawiciel UK wytlumaczyl drugiemu gamoniowi ze Polska jest jak Wielka Brytania...Odrebnym krajem.
W to ze UK jest wyspa sie juz nie wdawalismy bo istniala spora szansa ze bedziemy musieli tlumaczyc co to oznacza smile

Genera;nie niech sobie babeczki zyja jak chca ale w razie jak zostana na lodzie to niech nie wyja pod niebiosa i nie obwiniaja wszystkich poza soba. Drugi czlowiek potrafi byc tak przewidywalny jak pogoda smile

58

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?
Jaguar napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Przeprowadz Catwoman taka ankiete wsrod kobiet w Europie Zachodniej - w glowe se popukaja na sama sugestie, ze bez wyksztalcenia maja leciec dzieciaki rodzic. Owszem, wpadki sa, ale jak wiadomo, wyksztalcic sie i zdobyc zawod mozna nawet przed 30-stka. Jak sie chce i ma jakies ambicje poza byciem garkotlukiem i zona przy mezu.

Hmmm....zapraszam do UK sie rozejrzec smile
Tutaj dopiero spoleczenstwo blyska wysokim wyksztalceniem, rozlegla wiedza ogolna i masowym pedem do oszalamiajacej kariery big_smile

Zacytuje swoja rozmowe z jednym typowym przedstawicielem UK...
-Where are you from?
-Poland.
-Where is it?
-Eeeee....in Europe
-Which country?
-Poland is a country
-Yes but where is it? In which country?
-Poland is a country.
-What do u mean?

....w tym momencie inny lepiej obeznany z geografia przedstawiciel UK wytlumaczyl drugiemu gamoniowi ze Polska jest jak Wielka Brytania...Odrebnym krajem.
W to ze UK jest wyspa sie juz nie wdawalismy bo istniala spora szansa ze bedziemy musieli tlumaczyc co to oznacza smile

Genera;nie niech sobie babeczki zyja jak chca ale w razie jak zostana na lodzie to niech nie wyja pod niebiosa i nie obwiniaja wszystkich poza soba. Drugi czlowiek potrafi byc tak przewidywalny jak pogoda smile

A ja się zastanawiam gdzie takiego poliglotę znalazłaś? Bo nawet w UK są na wymarciu, ale to właśnie też zależy od części wyspy i wieku ów osoby. Sama mieszkam w UK i kiedyś kolega mnie zapytał "Czy wy w Polsce prowadzicie niedźwiedzie polarne na smyczy?", myślałam że tam padnę, ale teraz już dawno, dawno żadnemu taka wpadka się nie zdarzyła.

A wracając do tematu:  zastanawia mnie pewna rzecz dlaczego panuje przeświadczenie że jeżeli kobieta nie pójdzie na studia chce żyć z pensji męża? Ja rozumiem że są takie co od razu po szkole biorą ślub i rodzą dzieci co by nie musieć pracować, tylko dlaczego to stało się regułą?
Osobiście nie chcę studiować, mam aspirację bycia kurą domową, ale chcę też w tym spełniać się zawodowo (a do drogi którą sobie obrałam niepotrzebne są studia) więc po co marnować kilka lat na zrobienie papierka, który i tak użyję jedynie jako co najwyżej wyjście awaryjne?  To że nie studiuje, nie znaczy że chcę całymi dniami siedzieć na dupie, gotować i rodzić dzieci. A już naprawdę "obrażają mnie" osoby, które uważają że jestem gorsza, bo nie chcę studiować. Wykształcenie nie świadczy o inteligencji.

59

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?
Leeahlee napisał/a:

A wracając do tematu:  zastanawia mnie pewna rzecz dlaczego panuje przeświadczenie że jeżeli kobieta nie pójdzie na studia chce żyć z pensji męża? Ja rozumiem że są takie co od razu po szkole biorą ślub i rodzą dzieci co by nie musieć pracować, tylko dlaczego to stało się regułą?
Osobiście nie chcę studiować, mam aspirację bycia kurą domową, ale chcę też w tym spełniać się zawodowo (a do drogi którą sobie obrałam niepotrzebne są studia) więc po co marnować kilka lat na zrobienie papierka, który i tak użyję jedynie jako co najwyżej wyjście awaryjne?  To że nie studiuje, nie znaczy że chcę całymi dniami siedzieć na dupie, gotować i rodzić dzieci. A już naprawdę "obrażają mnie" osoby, które uważają że jestem gorsza, bo nie chcę studiować. Wykształcenie nie świadczy o inteligencji.

Oczywiście, że masz rację. Ale głównym tematem było to, że dziewczyna nie chce iść na studia, ponieważ ma zamiar być kurą domową na utrzymaniu męża. O sensowności i bezsensowności studiowania są inne wątki smile Tutaj konkretnie rozpatrujemy aspekt: studia, czy małżeństwo/macierzyństwo.

60

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?
Nemezys napisał/a:

No właśnie to mnie zastanowiło i w sumie może coś w tym jest... Może mężowie, którzy nie zarabiają kokosów, ale są w stanie zarobić na rodzinę boją się, że żona się kształci, chodzi na kursy, stale poszukuje lepszej pracy, ponieważ obawiają się, że jak już żona zdobędzie lepszą pracę, to go zostawi?? Trochę głupie myślenie, ale coś może w tym być.

Tyle typów ile mężczyzn. Pewnie niektórych będzie bolało, że żona podnosi kwalifikacje czy lepiej zarabia, a inni będą zadowoleni. Czasem bycie żoną przy mężu to ma być etap przejściowy w którym on będzie mógł się skupić na zarabianiu kasy, żeby do czegoś dojść co często będzie zajmowało po kilkanaście godzin na dobę, a ona na dzieciach, żeby je babcie i opiekunki nie wychowywały. Jak mąż dobrze zarabia to studia po wychowaniu dzieci mają większy sens - widziałem na własne oczy smile Dziewczyny miały wolną głowę, czas i wszystko co robiły dawało im radość, a nie cierpienie jak młodszym koleżankom, że coś kosztem czegoś. U nich już tego nie było, a mężowie je wspierali.

61

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?

Odkladanie studiow na po wychowaniu dzieci to juz sobie wogole nie wyobrazam..

62

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?
Benita72 napisał/a:

Odkladanie studiow na po wychowaniu dzieci to juz sobie wogole nie wyobrazam..

Czemu? Na zaoczne zawsze można iść. A jak urodziło się zaraz po liceum, to ma się "w plecy" jedynie rok, dwa, góra trzy. Ja sama też nie wiem czy dałabym radę przyzwyczaić się na nowo do nauki, ale nie wydaje mi się to nic dziwnego smile

63

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?
Jaguar napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Przeprowadz Catwoman taka ankiete wsrod kobiet w Europie Zachodniej - w glowe se popukaja na sama sugestie, ze bez wyksztalcenia maja leciec dzieciaki rodzic. Owszem, wpadki sa, ale jak wiadomo, wyksztalcic sie i zdobyc zawod mozna nawet przed 30-stka. Jak sie chce i ma jakies ambicje poza byciem garkotlukiem i zona przy mezu.

Hmmm....zapraszam do UK sie rozejrzec smile
Tutaj dopiero spoleczenstwo blyska wysokim wyksztalceniem, rozlegla wiedza ogolna i masowym pedem do oszalamiajacej kariery big_smile

Zacytuje swoja rozmowe z jednym typowym przedstawicielem UK...
-Where are you from?
-Poland.
-Where is it?
-Eeeee....in Europe
-Which country?
-Poland is a country
-Yes but where is it? In which country?
-Poland is a country.
-What do u mean?

....w tym momencie inny lepiej obeznany z geografia przedstawiciel UK wytlumaczyl drugiemu gamoniowi ze Polska jest jak Wielka Brytania...Odrebnym krajem.
W to ze UK jest wyspa sie juz nie wdawalismy bo istniala spora szansa ze bedziemy musieli tlumaczyc co to oznacza smile

A co to ma udowodnic, ze jakis ignorant z UK nie skonczyl szkol albo skonczyl wiekszosc czasu wagarujac? Piszemy tu o wyborach drog zyciowych, a nie o tlumokach z dyplomami. Tlumok, nie tlumok ale start moze miec z tym swistkiem w zycie lepszy niz pani domu..bez zadnego swistka.

Chodz  mi o to, ze malo ktora kobieta w krajach zachodnich machnie reka na wlasna edukacje i zajmie sie domem. A jaka ona te edukacje zdobedzie to inny temat. Zreszta to musial byc jakis gluchoniemy Brytyjczyk, bo teraz Polska niemal mieszka w UK.



Genera;nie niech sobie babeczki zyja jak chca ale w razie jak zostana na lodzie to niech nie wyja pod niebiosa i nie obwiniaja wszystkich poza soba. Drugi czlowiek potrafi byc tak przewidywalny jak pogoda smile

64

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?
Benita72 napisał/a:

Odkladanie studiow na po wychowaniu dzieci to juz sobie wogole nie wyobrazam..

Dlaczego? Miały po trzydzieści kilka lat i: samodzielne dzieci, którymi zdążyły się nacieszyć, ustabilizowaną sytuację finansową, wspierających mężów, którzy już się wystarczająco zrealizowali itp. Do tego nie było ciśnienia, że trzeba zrobić karierę, bo studia były głównie dla nich, a reszta przy okazji.

Nemezys napisał/a:
Benita72 napisał/a:

Odkladanie studiow na po wychowaniu dzieci to juz sobie wogole nie wyobrazam..

Czemu? Na zaoczne zawsze można iść. A jak urodziło się zaraz po liceum, to ma się "w plecy" jedynie rok, dwa, góra trzy. Ja sama też nie wiem czy dałabym radę przyzwyczaić się na nowo do nauki, ale nie wydaje mi się to nic dziwnego smile

Nie powiedziałbym, że w plecy, bo dobrze ten czas wykorzystały. Ty myślisz trochę inaczej... Dla nich nauka to była przyjemność. Przy tym fajne relacje z młodymi ludźmi i chęć zaaplikowania nowo zdobytej wiedzy. Dzięki tym studiom odmłodniały. To trochę jak zostanie ojcem w wieku np.: 40 lat.

65

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?
marioosh666 napisał/a:
Nemezys napisał/a:
Benita72 napisał/a:

Odkladanie studiow na po wychowaniu dzieci to juz sobie wogole nie wyobrazam..

Czemu? Na zaoczne zawsze można iść. A jak urodziło się zaraz po liceum, to ma się "w plecy" jedynie rok, dwa, góra trzy. Ja sama też nie wiem czy dałabym radę przyzwyczaić się na nowo do nauki, ale nie wydaje mi się to nic dziwnego smile

Nie powiedziałbym, że w plecy, bo dobrze ten czas wykorzystały. Ty myślisz trochę inaczej... Dla nich nauka to była przyjemność. Przy tym fajne relacje z młodymi ludźmi i chęć zaaplikowania nowo zdobytej wiedzy. Dzięki tym studiom odmłodniały. To trochę jak zostanie ojcem w wieku np.: 40 lat.

Dlatego dałam cudzysłów.

Posty [ 1 do 65 z 148 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STUDIA, SESJA I ŻYCIE STUDENCKIE » Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024