Dokładnie takie zdanie usłyszałam kiedyś od znajomej, która zrezygnowała ze studiów na pierwszym roku, ponieważ chłopak jej się oświadczył. Teraz byłaby na czwartym roku studiów, ale za to jest w ciąży z drugim dzieckiem. Inna znajoma przez całe studia narzekała, że musi się uczyć, a zamiast tego wolałaby wyjść za mąż i urodzić dziecko ? ?przynajmniej nie musiałabym się uczyć?.
Nie krytykuję cudzych wyborów, nie uważam je za gorsze, ale bardzo zastanawia mnie takie podejście. Wybór pomiędzy studiami, a założeniem rodziny? Można najpierw skończyć (albo chociaż zacząć) studia, potem wyjść za mąż. Można też wyjść za mąż, a potem studiować zaocznie. Wszystko da się zrobić, wszystko da się pogodzić, ale po co ten wybór ?zamiast??
Jak myślicie, dlaczego niektóre dziewczyny wychodzą z założenia, że skoro wychodzą za mąż, to niepotrzebne im wykształcenie? Uważają, że będą na utrzymaniu męża lub że rola kobiety polega na rodzeniu dzieci i domowych obowiązkach zamiast na kształceniu się? Chciałabym poznać wasze zdanie w tym temacie ![]()