Koniec = Rutyna - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 33 ]

1 Ostatnio edytowany przez Kleks91 (2013-12-13 10:24:37)

Temat: Koniec = Rutyna

Witam,

   Miesiac temu narzeczona mnie rzuciła. Powód? Do związku wdarła się rutyna, wygasła namiętność itp. Szczerze był to dla mnie szok, chociaż sam czulem, że gdzieś ta iskierka przygasa, ale starałem się jaka mogłem. Romantyczne kolacje, spontaniczne randki, nowa bielizna... Aha musze dodać, że nie kochaliśmy się od 4 miesięcy. Seks jest dla mnie bardzo ważny, moja partnerka nie miała dużego libido, ale dawaliśmy sobie rade.
   Ogólnie byliśmy dobrą parą, zdarzały sie kłótnie, ale zawsze uważałem, że należy jak najwięcej rozmawiać żeby sobie z takimi rzeczami radzić. I tak mineło nam 6 wspólnych latek, od roku zaręczeni.
Jako iż bardzo chcieliśmy się pobrać, rzuciłem moją wygodną prace dla takiej gdzie zarobie więcej. Nie powiem przez ostatnie pół roku, pracowałem bardzo dużo, czas dla niej zawsze znalazłem, ale nie mogłem sobie pozwolić na częste wychodzenie z domu, min raz w tyg. W tym czasie moja partnerka spotykała się ze starą znajomą(ze mną lub nie), która zapoznałą ją z innymi ludzmi. W tym pewnego "pana", jeżeli można o nim tak mówić, ja po tym czasie nazwałbym go Lucyfer...Ale o tym później.
   Sypać zaczeło sie po jednej imprezie, gdzie ten goguś się do niej cały czas zalecał. Gościa wziołem na store, ładnie mu to wypersfadowałem żeby sie odp****olil, bo za rok mamy ślub itd. Oczywiście mojej też sie oberwało, że tak sobie pozwala, flirtuje. Nie wiem, ale moim zdaniem zakochana kobieta potrafi komuś powiedzieć, żeby sobie dał spokój, a Ona lubiała być adorowana.
   Kilka dni po tym incydencie moja ni z gruchy ni z pietruchy mowi "Chce miesiac przerwy". JAKBYM OBUCHEM W ŁEB DOSTAŁ! Wypytałem o co chodzi, a Ona, że nie jest pewna czy to ze mną chce spędzić reszte życia, że zawsze byliśmy tylko my, a ona nie miała czasu o tym pomyśleć...
Jeszcze nie dawno była...Wybieraliśmy pościel do naszego przyszłego łóżka, zbieraliśmy naczynia i inne pierdoły... Wtedy była szczęśliwa. Wracając do przerwy. Uszanowałem jej decyzje, przytuliliśmy się i poszedłem do domu.
Wytrzymałem 6 dni... Mówiła, że nie ma czasu żeby pomyśleć, a każdy wieczór spędzała z nimi...
Powiedziałem jej co o tym myśle, umówiliśmy się na spotkanie, zerwała...
Teraz przydałby się taki szum liści... Taka pustka, wszystkie emocje nacierają naraz. Mętlik w głowie.
Strasznie to przeżywała, ja ocierałem jej łzy. Mówiłem, że będe o nas walczył, ale grymas jaki po tych słowach pojawił się na jej twarzy spowodował, że przestałem tak mówić. Naprawde cierpiała. I NIE RZUCA MNIE DLA INNEGO! Żeby było jasne, chce być sama...
.
.
.
Tydzień po tym była z panem Lucyferem na imprezie. Jak zobaczyłem zdjecie i TA SUKIENKE, która razem wybieraliśmy właśnie na ta impreze, to serducho zrobilo "PUFFFFF". Czułem jak uchodzi ze mnie życie. Wolne w pracy, na zajecia nie poszedłem. Dół, głęboki dół...
  Nie poddałem się, wziołem się za siebie i chociaż ta rana jest świeża czułem się coraz lepiej smile. Do wczoraj...
Kumpel zadzwonił i mówi, że ona się z tym gachem wyprowadza, bedą razem mieszkać...Kolejny obuch w łeb! Ja przez cały czas namawiałem ją żebyśmy zamieszkali razem, ale Ona, że nie wyobraża sobie tego i tylko po ślubie... Miesiąc go kur*a zna, a już planuja mieszkać razem.
6 lat żyłem z kobieta, którą myślałem, że znam jak własną kieszeń. Zmieniła się nie do poznania... Wiedziałem, że nie wrócimy do siebie, nawet bym jej nie chciał, ale wiecie co boli najbardziej?
- bycie dla kogoś 6-letnią poczekalnią aż sie jakiś fagas nie znajdzie.
- wszystkie kocham wypowiedziane przez nią są jak noże, to wszystko były kłamstwa
- byłem gotów za nią życie oddać
I na koniec to co boli mnie najbardziej, że aż boje się patrzeć w lustro: JA!
Jak sobie pomyśle, że ją pocieszałem, ocierałem łzy, mówiłem "Przecież nie moge kochać za nas dwóch". Brzydze się sobą. Jak to idzie łatwo upodlić człowieka. Byłem powoli na prostej, teraz znowu się to zaczyna, ale ze zdwojoną siła.
Mam ochote jej to wygarnąć wszystko, te jej kłamstwa, ale najbardziej to bym z panem Lucyferem "porozmawiał". Tylko z drugiej strony czy to ma sens? Jak mnie tak, za przeproszeniem w ciula robiła to czy ona posiada jakieś sumienie?
  Kumpel ma zakaz mówienia mi o niej czego kolwiek. Dla mnie ona nie istnieje. Tak teraz sobie myśle, że jak maja już zamieszkać razem to musiała z nim duuużo wcześniej kręcić. Więc możliwe, że różki już mam smile.
 
  Ja naprawdę rozumiem, że można się w kimś odkochać, szczególnie jak sie ma 22 lata, ale kłamać w żywe oczy osobe, która tyle dla Ciebie znaczyła, masakra...
Pytanie co kieruje taką dziewczyną? Naprawde chciałbym to zrozumieć, bo źle sie z tym czuje, że ja zaczynam nienawidzić. Od miesiąca już nie śpie...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Koniec = Rutyna

Witaj,
sześć lat to kupa czasu, zwłaszcza ze jak rozumiem byliście bardzo młodzi i te przez te"szkolne czasy" byliście cały czas razem. Czules sie bezpiecznie i stabilnie w takim zwiazku, jednak zawsze jest tak, ze jedna osoba kocha bardziej, czasami za bardzo... Tak naprawdę ciezko powiedzieć co jej odbiło. Sama zwiazalam sie jako młoda osoba i nie wyobrażam sobie zrobić czegoś takiego swojemu Ukochanemu. Powinieneś o niej zapomnieć, zadbać o siebie choć wim jak bardzo ciężkie moze to byc gdy przez tyle lat dba sie o kogoś innego, a dopiero pózniej o siebie. Ona nie zaslugiwala na to by byc Twoja żona. Dlatego ciesz sie, ze to Ty jestes ta bardziej wartościowa osoba i stało sie to przed ślubem, jakkolwiek głupio to nie brzmi.

3

Odp: Koniec = Rutyna

Zgadzam sie z bordową.
Do każdego długoletniego związku, wcześniej czy później wkrada się rutyna a fajerwerki wygasają. Wtedy ważne stają się prawdziwa miłość, przywiązanie i wzajemne wsparcie. Jak ona nie mogła tego docenić lub po prostu tego nie czuła to zapewne nie jest Ciebie warta.
Wiem, że to bardzo boli i ciężko Ci teraz na to wszystko spojrzeć z takiej strony, ale uwierz lepiej, że to stało się teraz a nie po ślubie.

Pozwól sobie przeżywać złość, smutek, przygnębienie ale pracuj nad sobą. Im szybciej się pozbierasz tym lepiej dla Ciebie. Nie wiem czy w Twoim przypadku tak jest ale mi pomaga rozmowa z przyjaciółmi i psychoterapeuta.

Masz kogoś z kim możesz szczerze to przegadać?

4 Ostatnio edytowany przez Kleks91 (2013-12-13 11:11:41)

Odp: Koniec = Rutyna

Ciesze się, że to wyszło przed ślubem, naprawde. Jakby jeszcze miało być dziecko to związany był bym z nią do końca, tak przynajmniej moge się od niej odciąć. Mieliśmy po 16 lat, matura, studia. Żałuje tylko, że nie poszedłem na studia dzienne , bo chciałem się żenić. Jak tak teraz patrze to włożyłem w ten związek wszystko. Ona się bawiła ja pracowałem. Dom w którym mieliśmy mieszkać remontowałem. Ech szkoda gadać...

Nie kontaktujemy się od zerwania i chciałem się zapytać czy to dobry pomysł żeby jej to wszystko wygarnąć? Ja załatwiłem jej też robote(pracuje u mojej bratowej) myślałem czy by jej nie załatwić zwolnienia, ale myśle, że mimo tego wszystkiego to był by cios poniżej pasa i musze zachować się z klasą.

5

Odp: Koniec = Rutyna

Wygarniać nie, to nie ma sensu. Jeśli się uda to porozmawiajcie spokojnie i powiedz jej szczerze co czujesz i co cię najbardziej boli, ale bez krzyków i niepotrzebnych emocji. Niech wie, że zrobiła świństwo.

Mścić się też nie ma co. To tylko przeszkadza w odzyskaniu równowagi i naprawdę nic nie daje. Jak bratowa uzna, że nie chce z nią współpracować to niech sama podejmie tą decyzję.

6 Ostatnio edytowany przez Kleks91 (2013-12-13 11:41:57)

Odp: Koniec = Rutyna

Spotkania się troche obawiam, bo jakbym ją zobaczył to mogło by się to źle skończyć... Nie mówie o jakiejść przemocy, ale jestem wściekły i boje się, że jak zobacze ją z tym fagasem to może dojść do bójki. Mieszkamy niedaleko od siebie i tu jest problem. Jestem więźniem we własnym domu.
Nie jestem osobą agresywną, ale myśl o tym wyzwala we mnie uczucia o których dawno zapomniałem.

7

Odp: Koniec = Rutyna

To daj sobie chwilę, żeby ochłonąć. Może za jakiś czas dasz radę spokojnie pogadać.
Teraz chyba rzeczywiście nie ma co, daj sobie choć kilka dni...

8

Odp: Koniec = Rutyna
Kleks91 napisał/a:

Spotkania się troche obawiam, bo jakbym ją zobaczył to mogło by się to źle skończyć... Nie mówie o jakiejść przemocy, ale jestem wściekły i boje się, że jak zobacze ją z tym fagasem to może dojść do bójki. Mieszkamy niedaleko od siebie i tu jest problem. Jestem więźniem we własnym domu.
Nie jestem osobą agresywną, ale myśl o tym wyzwala we mnie uczucia o których dawno zapomniałem.

wiem ze trudne ale daj sobie calkowity spokoj.. to ze jej wygarniesz nic juz nie zmieni wiec po co sie denerwowac?? jak to mowia mlodzi olej na calej lini bo tylko na to zasluguje smile  trzymaj sie i glowa do gory znajdziesz jeszcze odpowiednia osobe na swojej drodze smile

9

Odp: Koniec = Rutyna

I tak też zrobie smile Szkoda moich nerwów. Tak jak mój dziadek mawia "Nie tykaj gówna to nie będzie śmierdziało".

10

Odp: Koniec = Rutyna

Mam tak samo jak Ty.
Byłem z nią 3,5 roku, ona poznała fagasa i poszła z nim w tango.
Wiem jak to boli, ale staram się żyć. Pomimo tego, że mi jej brakuje, to nie chcę do niej wracać (a ona już chce, bo zrozumiała co zrobiła), bo nie wiem czy będę potrafił zaufać tak jak wcześniej. Myślę, że Twoja córka marnotrawna jeszcze będzie chciała do Ciebie wrócić. Czym innym jest przyjemny niezobowiązujący flirt i romans, a czym innym stały związek ze wspólnymi problemami. Niech się tylko dobrze poznają i jeszcze będzie Cię błagała o powrót. A jak tak się nie stanie, to też będziesz na plus, bo wiesz na czym stoisz i ciesz się, że wywinęła taki numer przed ślubem. Więc zacytuję mądrość z tegoż forum "W zapomnieniu zranionej miłości pomaga czas albo nowa miłość."
Nie chcę urazić żadnej z dziewczyn na forum, ale teraz uważam, że pierwsza miłość nigdy nie jest ostatnia. Dopiero po śmierci można powiedzieć, czy kochało się tylko jedną/jednego, ale z tym może być ciężko. smile
Jakbyś mieszkał gdzieś niedaleko, to na piwo można by skoczyć. Co to by było, gdyby dwóch zdradzonych się spotkało. O matko! smile Będzie dobrze, a jak nie będzie dobrze, to i tak będzie dobrze i tego się trzymaj.

11

Odp: Koniec = Rutyna

Nie wyobrażam sobie tego co ona odwalila.  Taki szmat czasu razem i planowany ślub blisko-normalnie  czytałam i nie wierzyłam... Współczuję Ci Kleks91    ale naprawdę lepiej,że teraz i bez dziecka co ważne bo masakra by była.

12

Odp: Koniec = Rutyna

wesolychlopak: Oczywiście, że będzie dobrze i też twierdze jak nie ta to będzie następna smile

25.anowi: No po ślubie to byłby problem, chociaż jak ona mówiła, że jakbyśmy byli po ślubie to rozumie, że może być rutyna, ale jak teraz się to zdarza to jest źle tongue Tak jakby papierek miał coś zmienić w naszych relacjach smile To jest niedojrzałość emocjonalna, bo rutyne idzie pokonać, szczególnie, że była ona spowodowana zbieraniem przeze mnie pieniędzy na wesele. Ja się starałem.

13

Odp: Koniec = Rutyna

Ja się chętnie umówię na piwo, o ile jest ktoś z okolic Malborka smile

14

Odp: Koniec = Rutyna

Ja mieszkam dużo, dużo niżej, ale akurat ide na browara więc wypije za Ciebie smile

15

Odp: Koniec = Rutyna

A dziękuję. To ja wypiję za Ciebie wink

16

Odp: Koniec = Rutyna

Strasznie mi przykro że znalazłeś się kolokwialnie mówiąc "na lodzie", ale - mimo wszystko - nie oceniałbym aż tak ostro Twojej ex-narzeczonej. Wiesz, to nie jest proste nawet dla niej, choćby nie wiadomo jaką jędzą była. Spójrz:

Jesteście młodymi ludźmi z długim stażem. 6 lat dla 22-latka to prawie 1/3 życia. Planowanie ślubu, wybieranie pościeli, Twoje całkowite poświęcenie dla niej. Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak to może zaciskać się na gardle. Ty zrobiłbyś dla niej wszystko i chciałeś się z nią zestarzeć, ale czy ona jest zobowiązana do tego samego? To jest bardzo trudny wiek i jak poczytasz to forum to zobaczysz, że nie jesteś jedynym facetem w wieku 20-24 lat, którego laska rzuca po wieloletnim związku.

Ja rozumiem te dziewczyny. Poznaje chłopaka w wieku lat 15/16 i koniec zabawy. A pojawiają się studia, pojawiają się nowi ludzie, pojawiają się wątpliwości. Partner jest cudowny, nic mu nie można zarzucić, ale one boją się, że to życie które znają już od 6 lat będzie trwało kolejne 40. A one są młode i chciałby spróbować czegoś innego. I co teraz? Zabić swoje pragnienia i być martwym w związku "bo już długo jesteśmy i tak wypada"?

Czy to jest podłe? Nie wiem. Ale to nie jest proste dla nikogo.

Nie miałbym też jakiś pretensji do jej nowego faceta, bo to dziewczyna ma ze sobą problem, nikt jej siłą nie zabierał od Ciebie. Może jak posmakuje innego życia to za Tobą zatęskni. A Ty wtedy zrobisz co uważasz za słuszne (ja osobiście nie mógłbym być dłużej z taką osobą).

Trzymaj się jakoś, nie jesteś sam big_smile

17

Odp: Koniec = Rutyna

Lepiej, że po 6 latach niz np 16, wiem, że słabe pocieszenie.
Czytalam cały post i gwarantuję Ci jedno
NA CUDZYM NIESZCZĘSCIU SIĘ SZCZĘŚCIA NIE ZBUDUJE

18

Odp: Koniec = Rutyna
Kleks91 napisał/a:

wesolychlopak: Oczywiście, że będzie dobrze i też twierdze jak nie ta to będzie następna smile

25.anowi: No po ślubie to byłby problem, chociaż jak ona mówiła, że jakbyśmy byli po ślubie to rozumie, że może być rutyna, ale jak teraz się to zdarza to jest źle tongue Tak jakby papierek miał coś zmienić w naszych relacjach smile To jest niedojrzałość emocjonalna, bo rutyne idzie pokonać, szczególnie, że była ona spowodowana zbieraniem przeze mnie pieniędzy na wesele. Ja się starałem.

Rutynę da się obejść.Po ślubie zgadza się może tak być ale w związku w narzeczenstwie?no ja sobie nie wyobrażam akurat bo mimo że razem mieszkamy to ciągle coś się dzieje.I nie jesteśmy sobą znudzeni.  A co do zbierania przez Ciebie pieniędzy na wesele to super ale mogła pomyśleć o tym,że np nie masz czasu bo pracujesz,że masz ten cel(wspólny) akurat ale nic było i minęło...   Teraz musisz się zająć sobą i stanąć na nogi.  Pozytywne myślenie wink  big_smile i dobrze będzie.

19 Ostatnio edytowany przez Kleks91 (2013-12-14 13:30:19)

Odp: Koniec = Rutyna
Foxterier napisał/a:

Strasznie mi przykro że znalazłeś się kolokwialnie mówiąc "na lodzie", ale - mimo wszystko - nie oceniałbym aż tak ostro Twojej ex-narzeczonej. Wiesz, to nie jest proste nawet dla niej, choćby nie wiadomo jaką jędzą była. Spójrz:

Jesteście młodymi ludźmi z długim stażem. 6 lat dla 22-latka to prawie 1/3 życia. Planowanie ślubu, wybieranie pościeli, Twoje całkowite poświęcenie dla niej. Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak to może zaciskać się na gardle. Ty zrobiłbyś dla niej wszystko i chciałeś się z nią zestarzeć, ale czy ona jest zobowiązana do tego samego? To jest bardzo trudny wiek i jak poczytasz to forum to zobaczysz, że nie jesteś jedynym facetem w wieku 20-24 lat, którego laska rzuca po wieloletnim związku.

Ja rozumiem te dziewczyny. Poznaje chłopaka w wieku lat 15/16 i koniec zabawy. A pojawiają się studia, pojawiają się nowi ludzie, pojawiają się wątpliwości. Partner jest cudowny, nic mu nie można zarzucić, ale one boją się, że to życie które znają już od 6 lat będzie trwało kolejne 40. A one są młode i chciałby spróbować czegoś innego. I co teraz? Zabić swoje pragnienia i być martwym w związku "bo już długo jesteśmy i tak wypada"?

Czy to jest podłe? Nie wiem. Ale to nie jest proste dla nikogo.

Nie miałbym też jakiś pretensji do jej nowego faceta, bo to dziewczyna ma ze sobą problem, nikt jej siłą nie zabierał od Ciebie. Może jak posmakuje innego życia to za Tobą zatęskni. A Ty wtedy zrobisz co uważasz za słuszne (ja osobiście nie mógłbym być dłużej z taką osobą).

Trzymaj się jakoś, nie jesteś sam big_smile

Doskonale rozumiem wątpliwości wynikające z tego, że byłem jej pierwszym partnerem. Chce spróbować jak to jest z innym. Spoko.
Tylko po co te zaręczyny? Po co te poświęcenia? Wiesz jak się cieszyła jak jeździliśmy, tu za orkiestrą, za salą, fotografem itp.
Budowaliśmy coś wspólnie przez 6 lat, ona zniszczyła to w tydzień.
Nie uważam, że jest jędzą, ale byłem dla niej "poczekalnią" aż sobie innego nie znajdzie, a to jest perfidne.
Jeżeli chodzi o tego faceta to dla mnie to kawał gnoja. Dobrze wiedział, że jest zaręczona. Cały czas z nia flirtował.

  Co więc ta biedna dziewczyna może zrobić, przecież jak nie chce to nie zostanie ze mną, żeby mnie nie krzywdzić. Oczywiście. Gdyby została z tego powodu to było by to bardzo głupie z jej strony i ja nie mógłbym być w takim związku. Wracając do tego co Ona może zrobić. POWIEDZIEĆ PRAWDE.

20 Ostatnio edytowany przez flogger (2013-12-14 13:47:52)

Odp: Koniec = Rutyna

Przybywa nas facetów na tym forum smile

Pociesz się że niewielu wychodzą takie pierwsze nastoletnie związki chociaż znam osobiście kilka takich małżeństw. Z moja pierwszą byliśmy 4 lata, oboje w wieku nastu lat, były plany co prawda jeszcze nie realizowane bo nadal za młodzi byliśmy. Niestety jej się zamarzyło być z kim innym, urodziny u koleżanki jakiś fagas zakręcił jej w głowie i odeszła, długo z nim nie była ale do mnie też nie wróciła. Po latach mieliśmy okazje się czasem spotkać i wydaje mi się że coś jeszcze do mnie czuje tylko już za późno bo zdążyła wyjść za mąż. Ja do dzisiaj jestem sam, półtora miesiąca temu zostawiła mnie panna po prawie dwóch latach i to już nie był związek nastolatków.
Głowa do góry młody jesteś zobaczysz że jeszcze niejedna sama Cie zaczepi, masz przed sobą najlepsze lata.

21 Ostatnio edytowany przez Kleks91 (2013-12-14 14:10:16)

Odp: Koniec = Rutyna

Ja też znam dużo ludzi, którym takie nastoletnie związki się rozsypały, a nawet kończyły rozwodem. Niejednokrotnie mówiono mi, że to nie ma sensu, czemu tak długo z jedną. Serce nie sługa smile.

22

Odp: Koniec = Rutyna

skoro to wszystko potoczylo sie u nich tak błyskawicznie, a ten jej facet ma w sobie tyle klasy zeby zarywać zajęte kobiety to całkiem możliwe, że to wszysko bardzo szybko runie, a ona bedzie chciała wrocić z podkulonym ogonem. karma zawsze wraca wink moim zdaniem dziewczyny nie mozna usprawiedliwiać, bo jesli nie czuła sie z toba szczesliwa to powinna odejsc z klasą przed poznaniem nowszego modelu, a nie czekać aż nadarzy się lepsza partia. to podłe zagranie.

23

Odp: Koniec = Rutyna
flogger napisał/a:

Przybywa nas facetów na tym forum smile

Pociesz się że niewielu wychodzą takie pierwsze nastoletnie związki chociaż znam osobiście kilka takich małżeństw. Z moja pierwszą byliśmy 4 lata, oboje w wieku nastu lat, były plany co prawda jeszcze nie realizowane bo nadal za młodzi byliśmy. Niestety jej się zamarzyło być z kim innym, urodziny u koleżanki jakiś fagas zakręcił jej w głowie i odeszła, długo z nim nie była ale do mnie też nie wróciła. Po latach mieliśmy okazje się czasem spotkać i wydaje mi się że coś jeszcze do mnie czuje tylko już za późno bo zdążyła wyjść za mąż. Ja do dzisiaj jestem sam, półtora miesiąca temu zostawiła mnie panna po prawie dwóch latach i to już nie był związek nastolatków.
Głowa do góry młody jesteś zobaczysz że jeszcze niejedna sama Cie zaczepi, masz przed sobą najlepsze lata.

A Ciebie można zaczepić ?  big_smile big_smile big_smile big_smile

24

Odp: Koniec = Rutyna

Czemu tak długo z jedną ?  Bo mamy zasady, potrafimy kochać.
Tak jak mówisz serce nie sługa, we mnie nadal jakas nadzieja siedzi że może ona jednak będzie chciała wrócić chociaż zdrowy rozsądek podpowiada że nie ma szans. Najbardziej dołuje że czas leci, wiek już nie ten bo żadna młoda nie spojrzy, a starsze w większości zajęte.

25

Odp: Koniec = Rutyna
Viggo napisał/a:
flogger napisał/a:

Przybywa nas facetów na tym forum smile

Pociesz się że niewielu wychodzą takie pierwsze nastoletnie związki chociaż znam osobiście kilka takich małżeństw. Z moja pierwszą byliśmy 4 lata, oboje w wieku nastu lat, były plany co prawda jeszcze nie realizowane bo nadal za młodzi byliśmy. Niestety jej się zamarzyło być z kim innym, urodziny u koleżanki jakiś fagas zakręcił jej w głowie i odeszła, długo z nim nie była ale do mnie też nie wróciła. Po latach mieliśmy okazje się czasem spotkać i wydaje mi się że coś jeszcze do mnie czuje tylko już za późno bo zdążyła wyjść za mąż. Ja do dzisiaj jestem sam, półtora miesiąca temu zostawiła mnie panna po prawie dwóch latach i to już nie był związek nastolatków.
Głowa do góry młody jesteś zobaczysz że jeszcze niejedna sama Cie zaczepi, masz przed sobą najlepsze lata.

A Ciebie można zaczepić ?  big_smile big_smile big_smile big_smile

Bardzo chętnie smile

26

Odp: Koniec = Rutyna

Witajcie,

Dzisiaj moge śmiało powiedzieć, że jest to dla mnie okropny dzień. Zauważyłem, że zależnie jaka sytuacja mi się śni taki mam potem humor cały dzień.
Oczywiście cały czas śni mi się ona. Raz chce wrócić, innym razem widzę ją z gachem. Sytuacji nie poprawiła też sprawa, że znalazłem jej łyżwy.
Musze jej je zwrócić chociaż nieużywane leżą tu 2 lata. Troche mnie starch ogarnia, bo smutek jest z dnia na dzień coraz mniejszy, ale wiem, że jak ją zobacze to moge wrócić do początku. Zastanawiam się czy przeczekać aż sama sie po nie zgłosi, szczerze to mam nadzieje, że zapomni.

27

Odp: Koniec = Rutyna

Jako iż traktuje mój wpis jako swego rodzaju "wylewnik"(głupie słowo tongue) moich emocji, napisze coś.
Przed chwilą znalazłem na komputerze zapodziane zdjecia z byłą. Przez chwile czułem strach, ale w końcu obejrzałem je i nie zrobiło mi się żal, tylko ciepło na sercu smile Wraca dużo pozytywnych wspomnień. Posłałem całusa do jej zdjecia i usunołem wszystkie. Nie czuje się gorzej, chociaż jest jakaś tam tęsknota. Chyba mój stan się powoli poprawia. Nawet przez 2 ostatnie noce nie śniła mi sie.
Trzymam za wszystkich kciuki, idzie wyjść z tego doła smile

28

Odp: Koniec = Rutyna

No i bardzo się cieszę big_smile da się wyjść i żyć normalnie.Wiele przed Tobą wink

29

Odp: Koniec = Rutyna

Nie szanujesz siebie niestety... uważasz się za super-faceta, bo powiedziałeś komuś "odpi*rdol się". Dawniej męskość polegała na dawaniu w mordę każdemu, kto przystawił się do twojej dziewczyny. Teraz czasy są inne -- trzeba to olać! Nie chce być z Tobą, to jej sprawa. Nie biegaj za nią, nie proś, nie przepraszaj, nie wyjaśniaj.

Sypać zaczeło sie po jednej imprezie, gdzie ten goguś się do niej cały czas zalecał. Gościa wziołem na store, ładnie mu to wypersfadowałem żeby sie odp****olil, bo za rok mamy ślub itd. Oczywiście mojej też sie oberwało

Nie oczekuję, że zrozumiesz moją radę... ale w dzień, kiedy powiedziała "zróbmy sobie przerwę" pownieneś był umówić się z kimś nowym... choćby z portalu randkowego.

30 Ostatnio edytowany przez Kleks91 (2013-12-18 13:44:22)

Odp: Koniec = Rutyna

Nie biegam, nie prosze, nie przepraszam, znam swoją wartość. Dla mnie to już zamknięty rozdział. Nie rozumiem dlaczego uważasz, że się nie szanuje? Bo mu w morde nie dałem? I co by to dało? Jak mnie w d*pie miała to ja mam sobie ręce brudzić? Myśle, że nie warto.
Co do tej przerwy to ja teraz rozumiem na czym ona polega i rozumiem Twoją rade.

31

Odp: Koniec = Rutyna

Smutne, ale takie hymm ... życiowe. Niestety.

32

Odp: Koniec = Rutyna

Jesteś twardym gościem. Podziwiam Cię smile Dasz rade.

Posty [ 33 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024