Dzieci,dom,praca i brak cierpliwości, jak sobie radzicie? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Dzieci,dom,praca i brak cierpliwości, jak sobie radzicie?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

Temat: Dzieci,dom,praca i brak cierpliwości, jak sobie radzicie?

Cześć kobitki..
Wiem,że mój problem nie jest tu jakiś jedyny i niepowtarzalny,a raczej częsty i banalny.
Proszę Was o to abyście napisały jak to jest u Was, jak sobie radzicie/nie radzicie
U mnie jest mąż,8 letni syn i roczniak-który przewraca moje życie do góry nogami..Ja pracuję zaledwie 3 dni w tygodniu więc nie jest to jakieś straszne- tym bardziej,że  w pracy odpoczywam-praca biurowa.Kiedyś był porządek w domu,czas dla dziecka,czas na relaks, na igraszki z mężem..
Teraz nie mam ochoty tam wracać, przeszkadza mi wieczny chałas,chaos,gdzie nie staniesz tam zabawka,wszyscy coś ode mnie chcą.. jod roku ani jednej nocy nie przespałam mamy wyjatkowo ruchliwe a nawet rzec można nadpobudliwe dziecko,nie jestem w stanie normalnie bez nerwów ugotować szybkiego obiadu, mały cały czas przy mnie wisi(stoi, marudząc że chce na ręce)nad nim gorące gary, co go odłoże ryk.. nie potrafi się sam bawić a ja chciałabym mieć ten porządek w domu bo męczy mnie nawet picie kawy w bałaganie..chodzę tylko i zbieram, za chwilę zaś to samo.Mąż jest 1 dzień w tygodniu i stwierdził,że on nie sprząta przy mały bo sie nie da-dopiero odkurzy i coś ogarnie przed moim powrotem-boi się chyba mojej reakcji, stwierdził,że jego nie obchodzi co myslą rodzice czy ktokolwiek kto tu wejdzie.Są dzieci -jest bałagan... tez bym tak chciała.. ale wtedy patrzy się na kobietę.. jego rodzice to pedantyczni ludzie, w domu pyłku nie ma.. dlatego tez jak ma przyjść teściowa na cały dzień  to ja sie staram jak mogę,chodzę nerwowa tu wycieram tam wycieram,gotuje porządny obiad wszystko w ryku no i jeszcze potem nocka gdzie minimum kilka razy trzeba wstać do dziecka.

Nie potrafię się cieszyć ta rodziną wszystko mnie przytłacza

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Dzieci,dom,praca i brak cierpliwości, jak sobie radzicie?

Twój mąż ma rację ,tam gdzie są dzieci bałagan ma prawo być wink
już dawno przestałam się przejmować bałaganem,a po za tym co kogo to obchodzi? wolność Tomku w swoim domku,oczywiście to nie znaczy że ma być że tak brzydko powiem nas**ne w domu big_smile
ja sprzątam 2 razy w tygodniu tak konkretniej,a tak to tylko kurze ścieram  i zamiotę,umyję podłogę jak jest brudna,nigdy nie byłam pedantką i nie chcę nią być, przyznam że nawet nie lubię takich ludzi
ja póki co nie pracuję,ale dzien mam ta rozplanowany że mam przeważnie czas na wszystko,i przede wszystkim czas dla siebie

3

Odp: Dzieci,dom,praca i brak cierpliwości, jak sobie radzicie?

Ja co prawda nie mam 2 dzieci, spodziewam się dopiero pierwszego, ale pracowałam z grupą dzieci nie raz całą dobę (dom małego dziecka) i wiem że nie jest Ci łatwo...Jedyne co moge poradzić to organizacja wszystkiego.... Mówisz że mały płacze bo chce na ręce...cóż ktoś go do tych rąk przyzwyczaił...  Ustal sobie plan dnia i trzymaj się go, to naprawdę ułatwia życie... Co do zabawek, kiedy ja byłam z grupą 10 dzieci to też był bałagan, ale po skończonej zabawie kazałam sprzątać. Jeżeli tylko dziecko umiało chodzć kazałam odkładać zabawki na miejsce a jeśli nie umiało to podstawiałam obok wiaderko, pudło, czy co tam było potrzebne i mówiłam "chodz pozbieramy klocki, jeden ty i jeden ciocia" w ten sposób uczyłam dziecko że jak się narozwala trzeba sprzątnąć, wprowadziłam też zasadę, nie bawimy się dziesiecioma rzeczami na raz, skończysz sie bawić jednym, odłóż na swoje miejsce i dopiero mozesz wziąć drugie.Mówisz że mały nie umie się sam bawić... czemu??? Roczne dziecko jest juz naprawdę rozumne, można je nauczyć zająć się samym soba, nie za długo oczywiście ale na chwilę tak żebyś mogła odsapnąć... Masz starszego synka, od niego możesz już wymagać, po co chodzisz i zbierasz, wymagaj od syna, powiedz mężowi żeby Ci pomógł jak jest w domu... Współczuję Ci bo naprawdę prowadzenie domu praca i dwoje dzieci to nie łatwe zadanie, ale też nie takie straszne jak się wydaje wink

Ja jako pierwsza pod sercem Cię noszę.
Ja o Twe zdrowie najgoręcej proszę.
Jestem przy Tobie od pierwszego grama.
Tyś moje dziecko, ja... Twoja mama...
Reklama

4

Odp: Dzieci,dom,praca i brak cierpliwości, jak sobie radzicie?

Wprowadź zasade, że poza próg pokoiku nie ma wynoszenia zabawek. 8 latek niech na bieżąco po sobie sprząta bałagan i pomaga ci w drobnych porządkach domowych ( w swoim pokoiku chociaż) Rocznika jak wiadomo bywa absorbujący i dokuczliwy, cóż, taki urok dzieci w tym wieku, trudno, tyle z starszym możesz zawsze jakąś tam pomoc i się dogadać z nim w sprawie bałaganu, zabawek.

5

Odp: Dzieci,dom,praca i brak cierpliwości, jak sobie radzicie?

Do Magdy..

Mały bawi się tylko jak ktoś jest przy nim- muszę ciągle z nim siedzieć na podłodze, nawet jak wstaje żeby skoczyć do toalety on już zaniepokojony pędzi za mną.. po prostu gdzie ja tam on, starszy syn jest goniony do sprzątania, po sobie i nie raz po młodszym, choć widzę, że nie raz ma dość zamyka się gdzieś ze swoja książką bo chce chwili spokoju,ciągle go proszę żeby pobawił się chwilę z bratem bo muszę dokończyć obiad, wygląda to tak,że zabawa trwa5,10 minut i mały znów jest uczepiony mojej nogi a starszy wzdycha bo już nie wie jak ma go odciągnąć ode mnie..nie chce być zrzędą a właśnie nią jestem bo tylko ciągle chodzę i każdego strofuję o porządek,męża również.. co go bardzo denerwuje, twierdzi ze oni mi wszyscy chyba przeszkadzają  tym,że istnieją..tak to może wyglądać, mąż wstaje o 3 rano i wraca ok.18 więc jest dentka, ciężko wymagać pomocy- dla niego sprzątanie istnieje tylko w weekend w sobotę.
Planuje sobie dzień... np. tak ok 11 usypiam małego na drzemkę w tym czasie pędem do kuchni.. sprzątać jednocześnie, gotować,nastawić pranie...a potem szybka kawka i 15 min w fotelu.
Niestety po 30 minutach drzemka się kończy i nawet nie zdążę obiadu postawić w całości nie mówiąc już o kawie i fotelu..
druga drzemak ok.15,16 i znów 30 maks.40 minut.. i znów latam jak perszing zeby jak najwięcej zrobić... masakra...

Reklama

6

Odp: Dzieci,dom,praca i brak cierpliwości, jak sobie radzicie?

Do mortisha....Starszy ma maleńki pokoik więc tam w miarę wygląda bo goniony przeze mnie w miarę dba, niestety nie ma tam za wiele miejsca na zabawę.. młodszy śpi w naszej sypialni- która tez dość mała jest, mamy tam wszystkie jego zabawki. i właśnie one wszystkie lądują w dużym pokoju gdzie jest wogóle możliwość zabawy. Kuchnia to istna klaustrofobia,przedpokój i łazienka też.. do tego jeszcze wózek o który się ciągle obijamy, mieszkanie ma 44m, 3 pokoje a ja się tam czuję jak w zaszczutej klitce

7

Odp: Dzieci,dom,praca i brak cierpliwości, jak sobie radzicie?

Jedyne czym sie pocieszam to to że może trochę odsapne za 2 lata jak mały pójdzie do przedszkola.. może w końcu zacznie kiedys normalnie spać bo to też odbiera chęci do życia, kiedy sie wstaje po takiej nocy no i muszę jakoś popracować nad swoja cierpliwością bo za chwilę mały zacznie gadać to co słyszy a słyszy co chwile brzydkie słowa, bo czasem juz mam taką kurw.., że chodzę i przeklinam pod nosem

8

Odp: Dzieci,dom,praca i brak cierpliwości, jak sobie radzicie?

A czemu maluch tak często budzi się w nocy? może mu za ciepło, albo może powietrze jest za suche? macie nawilżacz?  Rozumiem,że jesteś zmęczona, dziecko w takim wieku jest absorbujące, to fakt... Szkoda mi Ciebie bo musisz być strasznie umęczona tym wszystkim, a jeszcze jak facet nie pomaga to już w ogóle koszmar... A nie masz jakiejs kolezanki z dzieckiem w tym samym wieku??? może dałoby się to zorganizować ze raz jedna by się dziećmi zajęła tak żeby ta druga mogła cos na spokojnie w domu zrobić albo po prostu się pobyczyć i nie robic nic? smile

Ja jako pierwsza pod sercem Cię noszę.
Ja o Twe zdrowie najgoręcej proszę.
Jestem przy Tobie od pierwszego grama.
Tyś moje dziecko, ja... Twoja mama...

9

Odp: Dzieci,dom,praca i brak cierpliwości, jak sobie radzicie?

Do Magdy: Nie mam szans Kochana zostawić dziecka z koleżanką bo ich dzieci są o niebo spokojniejsze i żadna nie podjęłaby się wyzwania.. wszyscy tylko mówią.. boże jaki on jest żywy wszędzie go pełno.. jak Ty sobie dajesz radę...a mój nie śpi od urodzenia, w pokoju jest nawilżacz, śpi odkryty w bawełnianej piżamce, stawaliśmy na głowie radząc się wszystkich i próbując wszystkiego, przebadaliśmy dziecko prywatnie pod każdym możliwym katem, po czym lekarz stwierdził,że dziecko zdrowe jak ryba i ten typ tak ma...
Cieszę się że choć mogłam się pożalić trochę i ktoś spróbował mnie zrozumieć.
A swoją drogą to jak dobrze zrozumiałam spodziewasz się dzidziusia.. więc życzę Ci szczerze zdrowego i spokojnego maleństwa

10 Ostatnio edytowany przez luc (2013-12-10 16:59:22)

Odp: Dzieci,dom,praca i brak cierpliwości, jak sobie radzicie?
poly28 napisał/a:

i znów latam jak perszing zeby jak najwięcej zrobić... masakra...

Ale po co? Żeby wszystko było zrobione? I tak jak widać nie dasz rady więc szkoda nerwów.
Tylko najważniejsze rzeczy czyli w praktyce - jedzenie smile
Pranie poczeka (chyba, że używasz pieluch tetrowych), sprzątanie też.
Serio, musisz wyluzować bo inaczej zwariujesz. Już Twój stan psychiczny odbija się na domownikach.
Zwróć uwagę na te najistotniejsze rzeczy. Sprzątanie do nich nie należy.
Jeszcze będziesz tęsknić za czasem kiedy dzieci były małe. Nie pozbaw się przyjemności tego czasu.
Też czasem padałam na twarz przy małych dzieciach (różnica wieku była połowę mniejsza niż u Ciebie). W końcu uznałam, że i tak wszystkiego nie zrobię. Uodporniłam się na spojrzenia teściowej (podobnie jak Twoja, jest pedantką).

11 Ostatnio edytowany przez Joga (2013-12-10 18:01:18)

Odp: Dzieci,dom,praca i brak cierpliwości, jak sobie radzicie?

poly28 biegnę z "odsieczą" żebyś nie pomyślała, że masz "nienormalnie" big_smile i zgadzam się w 100% z luc!!!

Ja mam dwoje małych dzieci (5 i 3 lata) i nie pracuję zawodowo, czasem pomagam mężowi ale to sporadycznie.
Moje dzieci też są mega energiczne, syn to taka moja "nogawica" też wisiał na mnie 24h/dobę i nie mogłam sama wejść nawet do łazienki i odpowiadam na pytanie "kto go tego nauczył?" - nikt miał tak od urodzenia, po prostu "mamin cycek" nie edukowany specjalnie smile też nie potrafił się bawić sam i kiedy córka była w przedszkolu ja te kilka godzin miotałam się pomiędzy odkurzaczem, pralką, kuchnią i dywanem z zabawkami. Nie jest to dziwne i nienaturalne, każde dziecko jest inne po prostu taki egzemplarz smile
Odpuść trochę, porozrzucane zabawki ? Ja nauczyłam się je omijać, piję kawę i nie zwracam uwagi na to co na podłodze, no chyba że stwarza zagrożenie. Mamy własny dom i uwierz, że ja próbowałam tak zorganizować zabawę, żeby zabawki były w jednym miejscu, działa na krótko. Nie mam też zapędów, że dziecko bawi się JEDNĄ zabawką a później odkłada ją na miejsce i bierze drugą, bo to wydaje mi się dużym ograniczaniem dziecka. Moje mają fantazję i potrzebują do zabawy 30szt kucyków i trzech lalek Barbie i jeszcze zamek i .... mam im wydzielać? A gdzie miejsce dla wyobraźni dziecięcej? Pamiętam kiedy  sama byłam mała, pamiętam bezsensowne ograniczenia, nie chcę tego robić moim dzieciom.

Co do nieprzespanych nocy, mój trzylatek nadal się wybudza, na sikanie, picie albo dlatego, że ma zły sen. Nadal nie zdarzyło mi się przespać całej nocy smile Nie znaczy to, że z dzieckiem jest coś "nie tak", po prostu tak ma i już.
Co do przeklinania moja córka "załapała" jedno paskudne słowo, wstydziłam się strasznie ale jak tylko zaczęłam gryźć się w jęzor, mała wywaliła je ze słownika.

Wyluzuj, znajdź czas na drobne przyjemności i czekaj, aż najmłodszy maluch podrośnie, będzie coraz lepiej smile Nie musisz być perfekcyjna, ale powinnaś być szczęśliwa. Ważne jest zdrowie, fajne dzieci i nie zafiksowany na punkcie sprzątania mąż  a cała reszta łącznie z teściową, nie ma znaczenia smile

Sama wolność jest tylko możliwością. Ja odpowiadam za to, do czego jej użyję. Używanie wolności jest zawsze ryzykowne, m.in. dlatego, że nie mamy daru widzenia przyszłości. Ale na tym też polega przyjemność życia, że trzeba coś wybrać.

12

Odp: Dzieci,dom,praca i brak cierpliwości, jak sobie radzicie?

Hej Poly28 i pozostałe Dziewczyny.

    Ja rownież mam dwójkę dzieci. Syn ma 2 lata i 4 mce, a Córka ma dopiero roczek. Doskonale rozumiem, że z dwójka dzieciaków czasami można zwariować. Bywaja dni, że mysle, że zaraz oszaleję! Ja również mam bardzo mało czasu dla siebie. Najgorszym wyzwaniem jest dla mnie, tak jak i dla Ciebie, ugotowanie obiadu. Staram sie gotować na dwa dni. Wieczorem przygotowuję sobie to co mogę, żeby jak najmniej robić przy dzieciakach. jak maluch chce na reke, to może wsadz go na blat, daj mu jakies lyzki, miseczki i "gotujcie razem" ja tak robie.
Dużo badzcie na dworze, mały sie wyszaleje, moze bedzie lepiej spal? U nas to pomaga.Ja u mojej córki zrezygnowałam z jednej drzemki. Tez spala 2 razy po okolo pol godzinki. stopniowo przetrzymywalam Ja , teraz spi raz, po obiedzie. Korzyści sa z tego takie, że spi dłuzej, nawet do 2 godzin, a wieczorem szybciutko zasypia. Zreszta po obiedzie spimy wszyscy, zostawiam caly balagan, biore Dzieciaki kladziemy sie czytamy bajki i spimy. Dodam, ze kosztowało mnie to mega wysiłku, żeby tak "zaprogramowac" dzien.
Trzymaj się na pewno dasz rade, a jak juz nie bedziesz dawal rade to idz do lazienki i sie porzadnie wykrzycz smile
Ja czasami tak robie smile

13

Odp: Dzieci,dom,praca i brak cierpliwości, jak sobie radzicie?

:-)  wesolo masz, chyba Ci zazdrosze tego charmidru ....:-)

Ja na Twoim miejscu  urodzilabym jeszcze dwojke, najlepiej blizniaki - jeden i ten sam balagan, jedno gotownie i sprzatnie tylko w troche wiekszej ilosci.

Pomysl sobie jak bedziesz miala fajnie jak za kilkanascie lat kazde z dzieci przyjdzie do was w odwiedziny ze swoimi rodzinami, dziecmi :-). Jak fajnie moze wygldac grill, pikniki, zabawy.

Ten czas jest nam podarowny przez tylko pewien okres. Potem dzieciaki dorosna, zaczna zyc swoim zyciem a my z tesknota i sentymentem wracamy do calego zamieszania.

Masz kobieto wesolo :-) . Ciesz sie, ze masz dzieci :-) i masz po kim sprzatac.

A tak bardziej ns serio ne rozumiem dlaczego sprzatasz po dzieciakach, wymagaj, zeby sprzataly po sobie.

14

Odp: Dzieci,dom,praca i brak cierpliwości, jak sobie radzicie?

hej dziewczyny... smile

Ufff.. nie jestem sama, właśnie tego potrzebowałam..wirtualne wsparcie i świadomość,że nie ja jedyna jestem w takiej sytuacji i nie ja jedyna nie mam wysprzątane jak w muzeum.

Bardzo Wam zazdroszczę tego zdrowego podejścia, cholera muszę to jakoś przepracować na sobie, ja wiem że wy wszystkie macie rację, łącznie z moim mężem, który też tłucze mi podobne teksty do głowy, ostatnio mi nawet delikatnie uświadomił skąd ta pedantyczność się najprawdopodobniej wzięła. Za dużo musiałam robić za dziecka.. aż wstyd się przyznać,ale moja matka była i do dziś jest bałaganiarą, ojca nie znam bo się na mnie wypiął tuz po ich rozwodzie(jak miałam 7 mies.) i od tamtej pory matka pielęgniarka pracująca przez 15 lat na półtorej etatu, wracała wykończona padała do wyra, biegała z jednej pracy do drugiej, w domu bałagan i ja jako 8,9 latka musiałam ogarniać zlew,myc podłogi,zamiatać,kurze itd.. wszystkie dzieci się bawiły na dworze a do mnie przychodziła babcia(matka mamy) i kręciła nosem że jest nie tak i zamiast pomóc to siadał

15

Odp: Dzieci,dom,praca i brak cierpliwości, jak sobie radzicie?

(wybaczcie wpadł mi klient a szkoda mi było skasować)

cd..no to zamiast pomóc siadała twierdząc,że muszę nauczyć się dbać o dom bo już jestem dużą dziewczynką.I pamiętam jak 3 godziny musiałam robić wszystko po kolei tak jak mi kazała, uczyła mnie nawet w którą stronę mam wykręcać szmatę od podłogi- ciężko mi to było załapać wtedy.. 

No i tak się utarło,że na co dzień ja dbałam o dom i tylko chodziłam i układałam szpargały, ciuchy po matce bo chciałam sobie uszanować porządek,żeby następnego dnia mieć mniej. Babcia oczywiście dumna ze mnie jest nawet dziś zawsze gada no ja zawsze jestem pewna że jak do Ciebie się wejdzie to o każdej porze będzie czysto.Nie to co Twoja matka. I ten jej nacisk tez nie pozwala mi się do końca wyluzować, bo wszyscy tylko kuźwa zaglądają i wywierają presję gadką a ja nosem się podpieram,żeby temu podołać. Za blisko wszyscy mieszkamy, co mam wolne to i gości od 9 rano, najczęściej babcia która mnie strofuję jak zobaczy że robię obiad z jednego dania a nie z dwóch..Ludzie czasami mam ich wszystkich tak dość, nie mogę w swoim domu czuć się swobodnie. ale mimo wszystko postaram się wziąść Wasze rady do serca bo atmosfera w moim domu robi się mocno chora.

16

Odp: Dzieci,dom,praca i brak cierpliwości, jak sobie radzicie?

Twoim postępowaniem kieruje mała dziewczynka starająca się sprostać wymaganiom babci (i wszystkich innych). Z perspektywy dorosłej kobiety spójrz czy to ma sens? Przecież masz swoją rodzinę, swoje mieszkanie - co Cię obchodzi skrzywiona mina babci? Czy celem Twojego życia jest pucowanie mieszkania? Jesteś dorosła, pora wyznaczyć swoje priorytety. Priorytetem może być wychowanie dzieci, udane relacje z mężem, nawet praca - ale nie wyszorowana podłoga!

Nadrzędnym priorytetem powinno być Twoje własne samopoczucie. Jeśli Ty się będziesz dobrze czuła - skorzystają z tego i dzieci i mąż. Babcia nie musi korzystać tongue

Zadbaj o własny wypoczynek. Skoro masz tylu chętnych do sprawdzania stanu czystości mieszkania to może będą oni także chętni, żeby się zająć Twoimi dziećmi przez weekend? wink A tak serio - podejrzewam, że pielęgnujesz swój wizerunek perfekcyjnej pani domu i nigdy nikomu, poza mężem, się nie przyznałaś, że jesteś tym wszystkim wykończona. Może warto porozmawiać z jakaś bliską koleżanką czy kimś z rodziny? Jestem przekonana, że poproszenie o pomoc spotkałoby się z pozytywnym przyjęciem i ktoś zaopiekowałby się dziećmi chociaż przez 1 dzień, żebyś mogła się wyspać.

No i w końcu - czy naprawdę codziennie musi być obiad? Nikt nie umrze, jeśli raz czy 2 razy w tygodniu na obiad będzie zamówiona pizza lub kanapki. Najmłodszemu można zupy na 2 dni ugotować. Tym bardziej nikt nie umrze jeśli w mieszkaniu nie będzie panował idealny porządek.

17

Odp: Dzieci,dom,praca i brak cierpliwości, jak sobie radzicie?

No tak racja, robię wszystko na pokaz i dążę do tej chorej perfekcyjności nie tylko z porządkiem ale też w małżeństwie jak już tylko coś jest nie tak to świat mi się wali bo wymarzyłam sobie że będzie idealnie.Babcia to u mnie takie "GÓRU" w rodzinie wszyscy się jej boją, obawiają i czują respekt, a ja też bo do 7 roku życia to ona mnie wychowywała w swoim domu a matka zapracowana odwiedzała mnie 2 razy w tygodniu.. chore nie?

Więc jakiś taki dług wdzięczności mam wobec babci ona wychowywała tym takim starym tokiem.. i skarciła jak trzeba i przytuliła i pożartowała... moja matka mi tego nigdy nie dała.

i nie raz przy babci jak wpada udaję szczęśliwą nawet jak z moim jesteśmy pożarci to on też przy niej zachowuje się normalnie żeby tylko ona nie miała podejrzeń że coś nie tak bo wkroczy do nas z buciorami i będą bardzo ciężkie, rozmowy,kazania.

A jak bym tak obiadku nie zrobiła to zaraz będzie skandal i lenistwo.. i tak już jestem leniem bo nie zrobiłam przetworów na tą zimę, ale z tego się wybroniłam..

Ale jestem zakleszczona w tej mojej głowie przez to moje niedziecinne dzieciństwo.
Mam tak wmawiane,że żona tylko musi to i tamto i dzieci i mąż- rzecz święta koło męża na paluszkach skakać

Dobrze chociaż, że mój mąż ma takie zdanie jak Wy wszystkie, tylko ciężko w ten mój nakręcony łeb to wbić

18

Odp: Dzieci,dom,praca i brak cierpliwości, jak sobie radzicie?
poly28 napisał/a:

jakiś taki dług wdzięczności mam wobec babci ona wychowywała tym takim starym tokiem.. i skarciła jak trzeba i przytuliła i pożartowała... moja matka mi tego nigdy nie dała.

Owszem, masz dług wdzięczności wobec babci. Ale nie musisz go spłacać perfekcyjną postawą. Spłacaj go szacunkiem, miłością, pomocą gdy będzie jej potrzebować.
Z jednej strony nie chcesz urazić babci, a z drugiej, po prostu boisz się jej.
To musisz przepracować. Powoli i delikatnie wobec babci (bo chyba głównie o nią chodzi), ale konsekwentnie.

poly28 napisał/a:

i nie raz przy babci jak wpada udaję szczęśliwą nawet jak z moim jesteśmy pożarci to on też przy niej zachowuje się normalnie żeby tylko ona nie miała podejrzeń że coś nie tak bo wkroczy do nas z buciorami i będą bardzo ciężkie, rozmowy,kazania.

To akurat normalna postawa z Twojej strony. Babcia jest wyraźnie apodyktyczną osobą, więc słusznie robisz nie wpuszczając jej do środka Waszego małżeństwa. Tam dla nikogo innego - oprócz Ciebie i Twojego męża - miejsca nie ma.
Większość osób tak robi. Niektórzy aby - tak jak Ty - uniknąć rad, inni - aby uniknąć komentarzy. Ja nikomu (w tym moim Rodzicom) nigdy tego nie mówiłam żeby ich po prostu nie martwić.
Każdy powód jest dobry aby nie zezwolić na ingerencję innych osób.

Wymarzyłaś sobie, że będzie idealnie? Im szybciej zdasz sobie sprawę, że nie będzie, tym lepiej. Może być dobrze, świetnie, ale nie idealnie. To normalne i świat się od razu nie wali smile

Dobrze, że Twój mąż ma zdrowe poglądy na małżeńskie relacje. Nie rozczaruj go wink

19

Odp: Dzieci,dom,praca i brak cierpliwości, jak sobie radzicie?

Mój synek też jest bardzo żywym dzieckiem, wszędzie go pełno i trzeba mieć oczy w tyłku jak to się mówi  i w życiu nie chciałabym żeby był spokojny. Znam przypadek dziecka które ma dwa latka a jest taki, że weźmie 2 samochodziki i tak się bawi przez 2 godziny, chodzi spać jak w zegarku, jego mama może zrobić w domu wszystko! Dosłownie! Ale dla mnie to dziecko rośnie na wielką ćtapę i będzie mu ciężko później w życiu. Ja o swoim dziecku też mogę powiedzieć, że jest nadpobudliwe, ale to nie jest tak.. własnie jest takim żywym dzieckiem i jest w domu wesoło smile
Nigdy nie robiłam nic na pokaz, chociaż nie raz wnerwiały mnie porozwalane po całym mieszkaniu zabawki... cóż, jest dziecko jest bałagan. Ale nauczyłam go, że musi sprzątać po sobie w czym oczywiście mu pomagam smile Jest też tak, że kiedy idę do łazienki to on idzie za mną, jak to się mówi "wysrać się w spokoju nie mogę" tongue ale nauczyłam go też, że jeśli już idzie za mną do łazienki to siada na swoim nocniku i załatwia się razem ze mną.

Nie dajmy się zwariować. Życie nie jest idealne i bałagan przy dzieciach to rzecz jak najbardziej naturalna smile

"Nie ważne jak mocno uderzasz, ale jak mocny cios potrafisz przyjąć od życia i iść dalej. Ile możesz znieść i i iść dalej na przód. Tak się wygrywa - użalanie się nad sobą nie przynosi rozwiązania"

"Człowiekowi, który nie chce zmienić swojego życia, nie można pomóc."

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Dzieci,dom,praca i brak cierpliwości, jak sobie radzicie?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016