Nie wiem od czego zaczac ,opisac cala moja historie zajelo by mi godziny .
Przejde od razu do sedna . Jestem po slubie 14 lat z cudzoziemcem i mieszakam za granica ,wyszlam za maz bardzo szybko w wieku 19 lat i szybciutko pierwsze dziecko . nigdy nie bylam alceptowana przez rodzine mojego meza w kazdym sensie tego znaczenia .Nigdy zadna pomoc,maz pracowal od rana do wieczora ,zadnych znajomych tylko dom i dzieci,drugie urodzilam po czterech latach i tak przez 10 lat .
Az w koncu nastapil moj bunt ,powiedzialam swoje ,zaczelam poznawac nowych ludzi ,przede wszystkim kolezanki ,okazywaly sie zawsze falszywe i znowu - moj blad !! W koncu poznalam dziewczyne ,ktora byla Polka tak jak ja i zostalysmy przyjaciolkami .
Od jakiegos jednak czasu czuje sie BARDZO ZLE !!!
nie potrafię juz wytrzymać obecności najbliższych.
Niekończące, wrzaskliwe spory dzieci,problemy w szkole i poza nia ,starsza corka mowi ze mnie nienawidzi ,ze jestem zla matka - gdy je słyszę, chcę tylko zniknąć. Ich nieustanne żądania dławi mnie to.
Muszę się za siebie wziąść, bo to już jest ostatni dzwonek. Nie daję rady okiełznać się sama. Nic nie działa na dłużej. Nie pomagają mi już książki,slowa kolezanki - uodporniłam się na ten narkotyk. Nie mam szans na zakupoterapię - nawet nie wiem, co bym mogła chcieć?
Mam Dobra prace - zalozylam wlasna firme kilka lat temu .W pracy jestem gwiazdą, ale w domu - potworem. Chcę być zwykłą, dość dobrą matką, która daje oparcie. Teraz jestem wroga i nieobecna. Moje dzieci i maz uruchamiają we mnie wszystkie ciemne strony- jakbym ich nie kochala.
Placze codziennie ,nie spie po nocach ,nie moge zniesc obecnosci meza - nie rozumie mnie ,m?wi ze wszystko sobie zmyslam ,musze sie uspokoic .Zycie seksualne tez mnie meczy.
Przestalam sie odzywac do wszystkich ktorych znam ,maz mnie nie rozumie ,kolezanka m?wi wiecznie to samo .
To jakas depresja ??
Zdarza mi sie wymiotowac to co zjem,paralizuje mi twarz lewostronnie , jakam sie -- cos jest nie tak .
Chcialabym byc SAMA.