Witajcie!
Mam głupi problem: grupa ze studiów mojego chłopaka chce zrobić imprezę - miejsce: u mojego chłopaka. W pewnym sensie będą to Andrzejki (a mój chłopak ma na imię Andrzej, więc poniekąd będą to jego imieniny połączone z imprezą z ludzmi z jego kierunku). Jego koleżanka bardzo zawzięcie wzięła się za sprawy organizacyjne i ogłosiła wszystkim, żeby przychodzili przebrani bo będzie to 'bal przebierańców'. Super... tylko, że ani ja, ani mój chłopak nie mamy na to specjalnie ochoty.
Z jednej strony ma być to impreza ogólna... moj A, daje lokum, na jakieś jedzenie się skałdamy i ktoś coś przyniesie, alkohol we własnym zakresie. Więc głupio nam ingerowac w pomysł tej dziewczyny. Jak rozwiązać tą dziwną sytuację by wilk był syty i owca cała? ![]()