zostać z nim czy odejść ? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » zostać z nim czy odejść ?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 ]

Temat: zostać z nim czy odejść ?

Potrzebuję wsparcia, rady albo może zwyczajnie się wyżalić hmm i zrzucić z siebie to co leży mi na sercu hmm
Obecnie mam 26 lat, wychowywałam się na wsi, mam 3 starszego rodzeństwa, moi Rodzice nigdy się nie kochali, ciągłe kłótnie, Tata lubił się napić (ale mam wrażenie że pił trochę przez moją mamę, przez jej pretensje, przez sytuację w jakiej byli, 2 niekochających się ludzi musiało spędzić ze sobą całe życie, ja mam wrażenie że oni się nienawidzili a byli razem bo MUSIELI --> tak musieli, były dzieci, wiejskie środowisko, mama nie miała gdzie "wrócić",oboje pracowali na roli itd. ). Mając 18 lat wyprowadziłam się z domu, miałam już dość patrzenia na całą sytuacje jaka panowała w domu. Nie mogę powiedzieć że byli źli dla dzieci, nie dla nas byli dobrymi rodzicami, zawsze mieliśmy co jeść, w co się ubrać, dostawaliśmy jakieś tam kieszonkowe itd., mam wrażenie że gdyby żyli osobno byliby wspaniałymi ludźmi, ich zwyczajnie zmęczyło BYCIE ZE SOBĄ. I w jakimś sensie jestem obarczona tymi doświadczeniami wyniesionymi z domu, zawsze to we mnie będzie mniej lub bardziej obecne. Zamieszkałam w dużym mieście, wynajęłam mieszkanie z 2 koleżankami, pracowałam jako kelnerka ledwo wiążąc koniec z końcem ale jakoś dawałam radę. Nie chcę wyjść na osobę zadufaną w sobie i nieskromną ale zawsze miałam bardzo duże powodzenie u facetów jednak nigdy nie byłam z nikim na poważnie, jak zaprosić do domu chłopaka gdy za ścianą kłótnia ? W międzyczasie (pracując w knajpie) poznałam faceta, starszego o 13 lat, szarmanckiego, dojrzałego, wykształconego, z mieszkaniem, dobrymi zarobkami itd. Na początku nie chciałam z nim być, nie było jakiegoś wielkiego LOVE ale on tak bardzo się starał że w końcu zaczęliśmy się spotykać, poznałam go bliżej, był dla mnie cudowny, sprawiał że czułam się "lepsza". Po 3 miesiącach zaproponował wspólne zamieszkanie, w tym samym czasie jedna koleżanka stwierdziła ze "wraca do domu", druga stwierdziła że zamieszka ze swoim chłopakiem (znali się dość długo) i że jeśli chcę mogę zamieszkać z nimi. Nie bardzo miałam na to ochotę a że Marcin bardzo nalegał zgodziłam się na wspólne mieszkanie z nim choć znaliśmy sie tylko 3 miesiące. Pojawiło się z mojej strony jakieś uczucie, było fajnie, ale zaznaczam że nigdy nie czułam że jest to facet na całe życie. Było po prostu fajnie. Po jakimś czasie poszłam na studia. Marcin stwierdził że nie muszę przecież pracować, że on nas utrzyma a ja mam zająć się nauką. Zgodziłam się (głupia- wiem), ale przyznam że było mi to wtedy na rękę, poza tym tak jak pisałam było także z mojej strony jakieś uczucie. On wiem że kochał mnie bardzo, ale mam wrażenie że nie mnie tylko "mój wygląd", "chwalił się" mną przed kolegami, kupował fajne ciuchy, kosmetyki, chodziliśmy po najlepszych klubach w mieście itd. Wiem że wygląda to na coś w stylu sponsoringu ale ja tego tak nie odbierałam. On dał mi coś czego nigdy nie miałam, dał mi szanse na normalne życie, na poznawanie ciekawych ludzi, trochę podróżowaliśmy, traktował mnie jak księżniczkę, czułam się piękna, wartościowa i potrzebna. Zaczęłam studia na które nigdy nie byłoby mnie i moich rodziców stać (opłata za czesne, wynajęcie mieszkania, czas na naukę- nie dałabym rady- ze strony rodziców nie miałam żadnej pomocy). Po 2 latach mając 21 lat zaszłam w ciąże, nie wiem jak to się stało, raczej uważaliśmy ale mam czasem wrazenie że Marcin zrobił to specialnie, przed tym dużo rozmawialiśmy o dziecku, on uważał że jest już gotowy, w końcu część jego kolegów była już Tatusiami, poza tym kilka tygodni wcześniej zastanawiałam się nad odejściem i pewno bym odeszła gdyby nie ciąża. Urodziłam wspaniałą córeczkę, kocham ją nad życie, jest największym szczęściem jakie mnie w życiu spotkała ale od momentu jej narodzin między mną a Marcinem wszystko się posypało (tak jak wspominałam już wcześniej się nie układało ale z momentem jej przyjścia na świat wszytsko zaczęło się walić w naszym związku). Oboje bardzo kochamy naszą córeczkę ale nie kochamy siebie, on ciągle mi wypomina że nic nie mam, że moja rodzina jest biedna, że nic nie wniosłam do związku, że ma dość utrzymywania mnie, ogólnie uważa mnie za kogoś "gorszego", twierdzi że nie mam nic poza wyglądem, że uroda minie a on będzie musiał być ze mną. Ja też nie jestem mu dłużna i często mu mówię niemiłe rzeczy, że zmarnował mi życie itd., że go nie kocham i takie tam. Po jakimś czasie on jednak próbuje znowu naprawiać coś co czego moim zdaniem już nie da się naprawić, wiem że mimo wszystko jemu nadal na mnie zależy. pewno napiszecie "idź do pracy", ale jak mam pójść do pracy skoro zajmuję sie córka, fakt chodzi do przedszkola ale w zasadzie więcej jest w domu (często łapie przeziębienia) niż w przedszkolu, poza tym cały dom jest na mojej głowie, sprzątanie, pranie, prasowanie, zakupy, do tego na prawdę cieżkie studia, studiuję na UJ-cie (mój luby twierdził że tylko tam można skończyć prawo- prestiż itd. ). Czasem zwyczajnie nie daję rady z wszystkim a co dopiero gdybym do tego dołączyła pracę (zapewne więcej niż 1500 netto nie zarobię- wiem bo mam koleżanki). A tak jak pisałam z kasą u nas nie jest ciężko bo Marcin dobrze zarabia więc póki z nim jestem nie muszę pracować. No właśnie "dopóki z nim jestem" --> ja już nie wytrzymuję, jest mi źle, czuję się fatalnie, z energicznej osoby stałam się wrakiem człowieka, tylko awantury, sprzątanie, nauka, dziecko i tak w kólko. jestem już zmęczona ciągłymi kłótniami z Marcinem, nie toleruje go, nie kocham, nie ma między mną a nim żadnego uczucia, jest tylko rosnąca nienawiść i ciągłe pretensje. Dziecko tego jakoś dotkliwie nie odczuwa (na szczęście) kłócimy sie zazwyczaj jak córka jest u teściowej, przy Oliwce raczej ze sobą nie rozmawiamy. jestem w p[atowej sytuacji, nie mam co ze sobą zrobić, nie mam gdzie pójść, nie mam nic. Nawet jeśłi poszłabym do pracy to nawet za kwotę którą osoba z moimi kwalifikacjami (czyli studentka bez doświadzcenia) mogłaby w moim mieście tylko mieszkanie wynajmę, a co z pieniędzmi na życie, dojazdy, dziecko i reszta. Marcin oczywiście pomimo swoich świetnych zarobków jeśli przyszłoby o alimenty zapewne zrobiłby wszystko aby udowodnić mi swoją władzę nade mną i jak to stwierdził pokrywałby połowę kosztów, drugą połowę miałabym pokryć ja. Wiem że to tak na szczęście nie działa (liczą się mozliwości majątkowe i zarobkowe itd) ale co jeśłi stwierdzi że "odbierze" mi dziecko ? nie przeżyałbym bez córki a ona beze mnie 9wiem że ma ze mną zdecydowanie większą więź niż z ojcem). Odebrałby mi ją nie "dla jej dobra" ale zwyczajnie żeby zrobić mi na złość. On by się nią nie zajmował, wynająłby opiekunkę a w razie potrzeby zawoziłby ja do swojej mamusi. Dlatego musze mieć dobre zarobki aby zapewnić córce odpowiedni standard życia. Rozsyłałam swego czasu CV, nawet chciałam bezpłatne praktyki zrobić, aby mieć co w to Cv wpisać ale niestety  nikt nie jest zainteresowany zatrudnieniem studentki bez doświadczenia (choć jestem już na 5 roku i wiedzę teoretyczną mam dość sporą). Szanse na zatrudnienie i normalne zarobki za które się utrzymam są żadne. Marcin oczywiscie pomijając całą beznadziejną sytuacje chce ze mną być, w końcu tyram przy garach, dziecku itd. Poznaje fajnych facetów na uczelni czy poza nią ale nie potrafiłabym wejść w nowy związek, po pierwsze hasło "mam dziecko" działa jak "mam trąd" a po drugie co mu powiem, "hej kolego może będziesz mnie utrzymywał i zamieszkam u Ciebie?" Nie mam nawet możliwości żeby się z kimś spotykać hmm Przeniósł się do nas w zeszłym roku taki jeden chłopak, i miałam wrażenie że znamy się od zawsze, poczułam coś w stylu "motylków w brzuchu" (pierwszy raz w życiu), wiem że ja też się mu bardzo spodobałam (mówił o tym moim znajomym) ale co z tego jak na wieść że mam dziecko zaczął mnie unikać jak ognia, wiem że też jest mu ciężko bo powiedział mojej koleżance że bardzo się we mnie zauroczył (oczywiście wizualnie hmm ) i przestał się pokazywać na uczelni. Ale nie romanse mi w głowie, ogólnie nie wiem co począć, myśłałam nawet w chwilach desperacji o tym aby zostać tzw. OSOBISTĄ ASYSTENTKĄ i przynajmniej uwolniłabym się od Marcina, wynajęla mieszkanie, zamieszkała sama z córką ale czy to nie jest "kolejne bagno" ? juz sama nie wiem co począć, przy życiu trzyma mnie tylko córeczka. Nie chcę skończyć jak moi rodzice.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: zostać z nim czy odejść ?

Cóż wydaje mi się, że to co sie dzieję jest winą w większości Twoją bo może miałaś marzenia o księciu z bajki które sie nie spełniły a przyszła zwykła szara rzeczywistość. Twój mąż też nie jest oczywiście bez winy bo wypominanie Ci tego że Twoja rodzina jest biedna (co oczywiscie nie jest w żadnym wypadku Twoją winą) też jest nie fair. Myślę, że między wami jest dużo goryczy i ciężko będzie tu cokolwiek naprawiać ale skoro on Cię kocha i dalej mu zależy, macie dziecko może jednak warto?

Pomyśl czy aby na pewno nie kochasz człowieka który zasypia obok Ciebie i budzi się co rano, który jest ojcem Twojej córki. Musiałaś go za coś kochać wcześniej. I tak po prostu mineło?

Z każdym innym prędzej czy później skończyły by się "motylki w brzuchu". Poza ty one nie maja wiele wspólnego z miłością, to jedynie ekscytacja przed czymś nowym albo strach ;p

Nie wiem co Ci tu doradzić, myślę, że sama jesteś zdecydowana co robić. Wolisz być czyjąś "osobistą asystętką" niż stworzyć swojemu dziecku pełną rodzinę. Ale jeżeli faktycznie nie kochasz swojego męża to odejdz i najlepiej zostaw mu dziecko bo wątpie że wychowasz córkę na dobrą osobę z takim podejsciem do życia i miłości..

3

Odp: zostać z nim czy odejść ?

Odkochanie nie jest grzechem to nie zdrada zawsze można odejść i ochłonąć pomyśleć na trzeźwo i być może wrócić i wszystko naprawić.

Posty [ 4 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » zostać z nim czy odejść ?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024