Pierwszy raz z prostytuką... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Pierwszy raz z prostytuką...

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 72 ]

1

Temat: Pierwszy raz z prostytuką...

Witam wszystkie kobiety tutaj urzędujące wink Nazywam się Adrian i mam 20 lat. Odkąd zacząłem się interesować dziewczynami czyli jakoś od końca gimnazjum (15-16 rok życia), miałem problem ze "zdobywaniem" ich. Pierwsze takie młodzieńcze zauroczenie a w sumie w zasadzie zawód miłosny chyba odbił się za bardzo na mojej psychice i potem było już tylko ciężej, niby było coś na rzeczy ale to nie to. Oczywiście koleżanki mnie zawsze pocieszają że to bardzo dziwne że nie udaje mi się w sprawach sercowych bo jaki to ja nie inteligentny i nie przystojny (tak mówią) no ale jednak. Ale do czego zmierzam... w Polsce mi się tak ułożyło życie że musiałem wyjechać za granicę, zupełnie sam bez rodziny znajomych. Wiadomo że chłopak, facet, mężczyzna chyba sam nie wiem jak mogę o sobie powiedzieć, ma duże potrzeby seksualne w tym wieku dlatego też już od bardzo dawna bardzo często masturbuje się i lubię oglądać filmy wiadomo jakiego typu. Gdy wziąłem pierwszą wypłatę tu za granicą (UK) postanowiłem pójść na dyskotekę w celu poznania jakiejś dziewczyny, niby nie było tak źle, podchodziłem rozmawiałem (mój angielski nie jest rewelacyjny ale też nie tragiczny) jednak żadna z dziewczyn "nie poczuła do mnie mięty" no i wyszedłem ostro zawiedziony z tej dyskoteki. Parę dni później już nie wytrzymałem no i niestety poszedłem do dz.. i teraz jestem załamany dlaczego to zrobiłem (bynajmniej nie chodzi o pieniądze) Niby odczułem ulgę i było przyjemnie, ale po przemyśleniu wszystkiego mam 2 wnioski : myślałem że seks jest dużo przyjemniejszy a dwa to że chyba do końca życia będę miał w głowie to że zrobiłem to pierwszy raz z dziwką ;/ Znając mój charakter będę chciał teraz na siłę szukać dziewczyny żeby zrobić to nie za pieniądze i zobaczyć czy wtedy jest lepiej ale problem w tym że nawet jeśli to boje się że i tak żadna mnie nie zechce a co więcej boje się że znowu pójdę za to płacić, jest mi z tym strasznie ciężko co byście poradziły w takiej sytuacji?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...

Najpierw się myśli, potem się robi. A jak się robi inaczej to takie są właśnie efekty ...

Jesteś już kolejnym desperatem 'prostytutkowym' w ciągu paru dni i kolejnym na tym forum. Taki młody a taki nierozsądny ... Czasu nie cofniesz więc jedyne co Ci zostaje to pogodzić się z tym co zrobiłeś, wyciągnąć z tego wnioski i poprawić się. Bo w Twoim podejściu do związków/seksu/kobiet jest sporo sprzeczności i nielogiczności. Generalnie dorośnij i potem się zajmuj szukaniem sobie 'poważnej partnerki'.

3

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...
Metyl napisał/a:

Najpierw się myśli, potem się robi. A jak się robi inaczej to takie są właśnie efekty ...

Jesteś już kolejnym desperatem 'prostytutkowym' w ciągu paru dni i kolejnym na tym forum. Taki młody a taki nierozsądny ... Czasu nie cofniesz więc jedyne co Ci zostaje to pogodzić się z tym co zrobiłeś, wyciągnąć z tego wnioski i poprawić się. Bo w Twoim podejściu do związków/seksu/kobiet jest sporo sprzeczności i nielogiczności. Generalnie dorośnij i potem się zajmuj szukaniem sobie 'poważnej partnerki'.

Myślałem o tym dużo ale to już raczej w końcu stało się chęcią zaspokojenia popędu coś jak u zwierzęcia a nie człowieka, nie wiem w jakiej jesteś byłeś sytuacji ale po prostu jeden może czekać "na tę jedyną"  do 30tki albo i później a ja po prostu już dłużej nie mogłem i mówiąc bardzo chamsko musiałem "zamoczyć". Wiesz gdyby każdy najpierw myślał a potem robił to świat byłby piękny idealny nie byłoby tragedii rodzinnych, wypadków, nikt by nie siedział w więzieniu itd

4

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...

Jesteś młody i z deka nierozgarnięty. Nie panujesz nad swoim popędem to raz, dwa - mam wrażenie a niemalże pewność, że Ty na dobrą sprawę nie wiesz czego i kogo chcesz. Niby zarysowujesz tu jakieś wizje miłości, dziewczyny, partnerki, ochy i achy z drugiej strony nie można się oprzeć wrażeniu, że u Ciebie chodzi tylko o to by jak napisałeś 'mieć w kogo zamoczyć' ... A to jest mało dojrzałe i kończy się właśnie tak jak zrobiłeś czyli małym klopsem. Poza tym - proszę Cię ... łudziłeś się, że idąc na pierwszą lepszą umca party znajdziesz miłość i/lub dziewczynę?

Myślałeś że seks jest przyjemniejszy? Czyżby za dużo redtube? Hm?

5

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...
Metyl napisał/a:

Jesteś młody i z deka nierozgarnięty. Nie panujesz nad swoim popędem to raz, dwa - mam wrażenie a niemalże pewność, że Ty na dobrą sprawę nie wiesz czego i kogo chcesz. Niby zarysowujesz tu jakieś wizje miłości, dziewczyny, partnerki, ochy i achy z drugiej strony nie można się oprzeć wrażeniu, że u Ciebie chodzi tylko o to by jak napisałeś 'mieć w kogo zamoczyć' ... A to jest mało dojrzałe i kończy się właśnie tak jak zrobiłeś czyli małym klopsem. Poza tym - proszę Cię ... łudziłeś się, że idąc na pierwszą lepszą umca party znajdziesz miłość i/lub dziewczynę?

Myślałeś że seks jest przyjemniejszy? Czyżby za dużo redtube? Hm?

nie nie łudziłem się z tą dyskoteką i w  sumie to mnie popchnęło do tej "wizyty" bo niby skąd mam wiedzieć czy pierwsza lepsza z dyskoteki nie spała wcześniej z tyloma co ta dziwka, a w przypadku tej drugiej płacisz i masz, a takiej na balecie nastawiasz drinków a nie wiadomo czy do czegoś dojdzie. Po prostu popęd wygrał z rozsądkiem bo już myślałem że nigdy nie doczekam się normalnego związku, no a teraz dalej mam takie odczucie plus to brzemię dziwki ; /

6 Ostatnio edytowany przez Olinka (2013-11-11 14:52:31)

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...

Gościu, coraz bardziej się motasz ...

Z jednej strony szukasz 'miłości' rzekomo a z drugiej podchodzisz do 'związku' (?!) w ten sposób, że skoro żadna Cię na imprezie nie chciała to lepiej iść do prostytutki bo wiadomo co kto komu i za ile ( a pewnie winna wtedy najlepiej od razu iść z Tobą do łóżka albo najbliższej toalety ... ) ... Generalnie to ręce opadają. I jeżeli wydaje Ci się, że stawianie drinków to przykład udanego podrywu to tak. Wydaje Ci się. No chyba że chcesz uderzać w nastoletnie galerianeczki to wtedy owszem, to jest jakiś sposób. Generalnie to odstaw pornosy, odstaw myślenie o związkach i seksie i dorośnij. Bo na razie to Ty możesz sobie co najwyżej narobić większe kuku niż stworzyć sensowny związek ...

edit: a i to wulgaryzm, że się nie doczekasz w wieku 20 lat (!!!) normalnego związku ... no to nie świadczy o Tobie dobrze mówiąc delikatnie.

7

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...

nairda po pierwsze się uspokój i przestań się stresować smile Na miłość i kobietę życia przyjdzie czas, spokojnie big_smile Dla pocieszenia mój przyjaciel szukał panny 3 lata aż w końcu ją odnalazł smile Więc się nie martw, bo i Ciebie to dopadnie w swoim czasie smile smile A co do popełniania błędów to taki urok młodości.. Powodzenia smile

8

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...
MegaPola69 napisał/a:

nairda po pierwsze się uspokój i przestań się stresować smile Na miłość i kobietę życia przyjdzie czas, spokojnie big_smile Dla pocieszenia mój przyjaciel szukał panny 3 lata aż w końcu ją odnalazł smile Więc się nie martw, bo i Ciebie to dopadnie w swoim czasie smile smile A co do popełniania błędów to taki urok młodości.. Powodzenia smile

dzięki za dobre słowo wink No niestety to czekanie jest mało przyjemne no ale cóż, po prostu chyba jestem taki zdenerwowany bo w Polsce większość moich znajomych bliższych czy dalszych jest w szczęśliwych związkach a ja praktycznie jedyny sam, może to taka presja sam już nie wiem

Metyl : nie do końca mnie rozumiesz, albo ja źle ująłem posta. Skoro sugerujesz że "na drinka" to wyrywa się małolatki to co jak widzę dajmy na to rówieśniczkę w klubie (no bo gdzieś do ludzi muszę wyjść żeby kogoś poznać) to jej nie powiem cześć co tam nazywam sie tak i tak ale nie postawie Ci drinka bo tak sie wyrywa małolatki na jednorazowy sex a ja szukam stałego związku? big_smile

9

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...

Nie załamuj mnie człowieku, masz 20 lat i piszesz że czekanie jest bolączką? neutral

I to nie ja zacząłem wywód o drinkowaniu i późniejszych konsekwencjach tego lub nie ... sam tak robiłeś więc zapewne masz do tego jakiś stosunek, ponadto sugerujesz tak między wierszami, że jeżeli się już postawi tego drinka czy kilka to oddanie się jakiemuś facetowi jest jakby 'mile widziane', rotfl.

No wiesz, może ja jestem jakiś inny i staroświecki ale gdybym był dziewczyną i koleś chciałby mnie poderwać stawiając mi drinki to szybko by opuścił miejsce obok mnie.

10

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...
nairda napisał/a:

dzięki za dobre słowo wink No niestety to czekanie jest mało przyjemne no ale cóż, po prostu chyba jestem taki zdenerwowany, bo w Polsce większość moich znajomych bliższych czy dalszych jest w szczęśliwych związkach, a ja praktycznie jedyny sam, może to taka presja sam już nie wiem

No i Ty też będziesz w szczęśliwym związku tyle, że troszkę później smile Musisz się tylko uzbroić w cierpliwość, a znajdziesz tą właściwą dla siebie kobietę big_smile Dodam od siebie, że u mnie też jest dużo par, a ja jestem sama i też bym chciała mieć ukochanego i być już w związku smile A co do poznawania kobiet to może zamiast imprezy wybierz inne miejsce np. klub fitness, a w zimę np. lodowisko smile Bo wiesz na dyskotekach się świat nie kończy big_smile

11 Ostatnio edytowany przez X77 (2013-10-11 21:21:51)

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...
MegaPola69 napisał/a:
nairda napisał/a:

dzięki za dobre słowo wink No niestety to czekanie jest mało przyjemne no ale cóż, po prostu chyba jestem taki zdenerwowany, bo w Polsce większość moich znajomych bliższych czy dalszych jest w szczęśliwych związkach, a ja praktycznie jedyny sam, może to taka presja sam już nie wiem

No i Ty też będziesz w szczęśliwym związku tyle, że troszkę później smile Musisz się tylko uzbroić w cierpliwość, big_smile

Co miałaś na myśli przez "troszkę później"? Bo wiesz... ja już nie chciałem dłużej czekać w "czystości" do 30 roku życia a nic się nie zapowiadało do tej pory, żeby coś się u mnie miało zmienić. W sumie mimo że niezbyt mi się to podobało, to nie żałuję tego jak autor. Choć w przypadku autora nie jestem w stanie stwierdzić, czy zrobił dobrze czy źle.

Poza tym, to gdzieś na tym forum był wątek w którym pisał 41 letni prawiczek... oczywiście skończyło się na tym, że któraś z kobiet powiedziała że prawiczek w późnym wieku jest be... to tak apropos tego "uzbrajania się w cierpliwość". smile

MegaPola69 napisał/a:

a znajdziesz tą właściwą dla siebie kobietę

A co to takiego? Bo nijak nie rozumiem tego co piszesz. Chyba za mało wypiłem. smile

-------------------
Autorze, nie zapomnij po jakimś czasie zrobić testu na HIV

12

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...
X77 napisał/a:
MegaPola69 napisał/a:
nairda napisał/a:

dzięki za dobre słowo wink No niestety to czekanie jest mało przyjemne no ale cóż, po prostu chyba jestem taki zdenerwowany, bo w Polsce większość moich znajomych bliższych czy dalszych jest w szczęśliwych związkach, a ja praktycznie jedyny sam, może to taka presja sam już nie wiem

No i Ty też będziesz w szczęśliwym związku tyle, że troszkę później smile Musisz się tylko uzbroić w cierpliwość, big_smile

Co miałaś na myśli przez "troszkę później"?

Słowa 'troszkę później' oznaczają przyszłość smile I miałam na myśli to, że właśnie w tej przyszłości pozna kobietę, pewnie nie jedną, i stworzy z nią związek. A nie musi go mieć teraz, zaraz, natychmiast, bo większość jego znajomych już w tych związkach jest. W końcu każdy z nas jest inny. 

X77 napisał/a:

Poza tym, to gdzieś na tym forum był wątek w którym pisał 41 letni prawiczek... oczywiście skończyło się na tym, że któraś z kobiet powiedziała że prawiczek w późnym wieku jest be... to tak apropos tego "uzbrajania się w cierpliwość". smile

No i co z tego co powiedziała jakaś tam kobieta? To że jedna pani tak powiedziała, to nie oznacza jeszcze, że wszystkie tak myślą. Ja nie uważam tego za be.


X77 napisał/a:
MegaPola69 napisał/a:

a znajdziesz tą właściwą dla siebie kobietę

A co to takiego? Bo nijak nie rozumiem tego co piszesz. Chyba za mało wypiłem. smile

To po co kochany rozkładasz zdanie na czynniki pierwsze?
A Autor niech trochę odpuści i przestanie szukać kobiety na siłę to i wtedy go jakaś fajna babka dostrzeże smile Bo kobiety widzą kiedy mężczyzna jest zdesperowany i nie bardzo chcą takiego poznać bliżej nawet jak jest w rzeczywistości wart zachodu smile

Na poznanie właściwej osoby nie ma reguły. Dla przykładu dodam, że mój kolega swoją pierwszą dziewczynę poznał dopiero w wieku 28 lat i z nią miał swój pierwszy raz, a wszyscy go mieli za ciamajdę i niedojdę sad
Dziękuję smile

13

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...

Niestety nie mam w tej chwili dużo czasu żeby się rozpisywać i odnosić się do wszystkiego to jednak odniosę się do jednego:

MegaPola69 napisał/a:

Na poznanie właściwej osoby nie ma reguły. Dla przykładu dodam, że mój kolega swoją pierwszą dziewczynę poznał dopiero w wieku 28 lat i z nią miał swój pierwszy raz, a wszyscy go mieli za ciamajdę i niedojdę sad
Dziękuję smile

A to ciekawe... aż wierzyć w to nie mogę... ale skoro tak to że zapytam:
1. Ile lat miała/ma ta dziewczyna oraz jak u niej jest z atrakcyjnością?
2. jakie miała doświadczenia seksualne?
3. Dlaczego z nim się związała?

14

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...
X77 napisał/a:

Niestety nie mam w tej chwili dużo czasu żeby się rozpisywać i odnosić się do wszystkiego to jednak odniosę się do jednego:

MegaPola69 napisał/a:

Na poznanie właściwej osoby nie ma reguły. Dla przykładu dodam, że mój kolega swoją pierwszą dziewczynę poznał dopiero w wieku 28 lat i z nią miał swój pierwszy raz, a wszyscy go mieli za ciamajdę i niedojdę sad
Dziękuję smile

A to ciekawe... aż wierzyć w to nie mogę... ale skoro tak to że zapytam:
1. Ile lat miała/ma ta dziewczyna oraz jak u niej jest z atrakcyjnością?
2. jakie miała doświadczenia seksualne?
3. Dlaczego z nim się związała?

Szczerze? Ja też nie mogłam i wszyscy co go znają też nie mogli w to uwierzyć..
1. Ta panna ma lat 24 albo 25, co do atrakcyjności to nie wiem, bo jej nie widziałam, dlatego że nie poszłam na ich ślub, który się odbył dokładnie 2 tygodnie temu,
2. Nie wiem, bo nie pytam nigdy kolegów o takie szczegóły czy ich panny miały kogoś przed nimi czy też nie.. oni nawet sami ich nie pytali, bo po co,
3. Bo jej się spodobał i ponoć już wcześniej na niego patrzyła- to jego słowa,
Mogę powiedzieć jedynie tyle, że on do atrakcyjnych nigdy nie należał, rozgarnięty też nie był za bardzo, ale zawsze był bardzo sympatyczny dla mnie smile

A co do odnoszenia się do wszystkiego to może doradź też coś autorowi, bo w końcu napisał tutaj, gdyż szuka wsparcia smile Bo inaczej to mu temat zamknął..

15

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...

Nic stało się. Żałujesz, to tego nie zrobisz więcej i będziesz wiedział dlaczego prawdziwa kobieta jest tyle warta.

Ja z reguły analogiczną logikę przyjmuje jak robię coś źle, czy coś mi nie wychodzi.

A generalnie mam 22 lat prawie, prawiczek jestem i święta zasada że dziwki nigdy nie dotknę- choćbym miał nigdy nie doświadczyć seksu.

16

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...

Święte słowa Vold. Prawdziwa kobieta, która jest wierna w dodatku będzie smakować najlepiej. Porównywać swoją wierną kobietę, w dodatku, która była nieskalana, żadną inną męską ręką i penisem, a prostytutkę to tak jakbyś jadł miód a gó*wno.

17

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...
Wielki_Kot napisał/a:

Święte słowa Vold. Prawdziwa kobieta, która jest wierna w dodatku będzie smakować najlepiej. Porównywać swoją wierną kobietę, w dodatku, która była nieskalana, żadną inną męską ręką i penisem, a prostytutkę to tak jakbyś jadł miód a gó*wno.

Bzdury. Prostytutka moze smakowac duzo lepiej i duzo wiecej potrafi. Porownanie jest raczej jak miedzy pozyczenien luksusowego towaru a zadowoleniem sie czyms znalezionym doslownie na ulicy, co moze miec duzo oporow.

18

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...

Dlaczego bzdury?
Może po prostu dla niektórych osób pełnia szczęścia to sama cielesność, a dla niektórych potrzeba czegoś więcej, uczuć?
Ja jestem jak Vold prawiczkiem i jak on wyznaję zasadę, że nie zrobię tego z prostytutką, choćbym miał nigdy nie zrobić. Może inaczej - nie zrobię tego z osobą, do której nic nie czuję. Mam swoją godność, to jest jedno, czego nikt mi nie odbierze, sam mogę sobie odebrać. Tylko po co.

19

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...
nairda napisał/a:

Znając mój charakter będę chciał

Twoim największym problemem jest to, że ty tak naprawdę nie znasz siebie i swojego charakteru. Gdybyś go znał to nie poszedł byś do prostytutki bo wiedziałbyś, że to nie dla Ciebie i w rezultacie będziesz żałował. Ja pierwszy raz u prostytutki byłem w styczniu tego roku, już przed pójściem wiedziałem jaki jestem i że z dużym prawdopodobieństwem nie będę tego żałował, nie pomyliłem się. Poźniej byłem jeszcze parę razy i też nie żałuję. Najwięcej błędów w życiu człowieka bierze się z nieznajomości samego siebie lub otaczającej rzeczywistości.

Facet79 napisał/a:

Bzdury. Prostytutka moze smakowac duzo lepiej i duzo wiecej potrafi.

Prawda, niezaprzeczalna wink

Pzdr

20

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...

Hmmm.... a jak ze świadomością że ona (prostytutka) ma tylko przyjemność wtedy gdy jej płacisz ?

21

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...
emi1182 napisał/a:

Hmmm.... a jak ze świadomością że ona (prostytutka) ma tylko przyjemność wtedy gdy jej płacisz ?

A co mnie obchodzi jej przyjemność? Do prostytutki idę po to, żeby ona (prostytutka) zrobiła MI przyjemnośc i za to właśnie płacę, by wyjść usatysfakcjonowanym.

Pzdr

22

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...

Ok w porządku.
Osobiście nie wyobrażam sobie pójść do łóżka bez uczuć dlatego zapytałam. Dla mnie pierwszy raz był bardzo ważny i przeżyłam go z ukochanym facetem. A jeśli chodzi o satysfakcję to musi być obopólna.
W sumie to nie wiem czemu faceci korzystają z usług  prostytutek, przecież jest tyle fajnych dziewczyn.
Kiedyś męża o to spytałam czy by poszedł do agencji gdyby miał taką potrzebę (gdyby go mocno przypiliło - oczywiście chodziło mi o czasy gdy nie byliśmy jeszcze razem).... oburzył się strasznie i powiedział że nie jest taki brzydki żeby za seks płacić smile

PS. oczywiście nie uważam że Ty robisz coś złego smile

23

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...

Z tego co się orientuję to ani Konrad, ani Facet79 nie mogą wypowiadać się o wyższości prostytutki nad "zwykłą" kobietą. Nie można porównać czegoś z czym nie miało się do czynienia...

W sumie nie mam nic do instytucji prostytutki. Niech sobie dziewczęta zarabiają. Ale nie rozumiem jak można rozpatrywać pójście do prostytutki po to, żeby przestać być prawiczkiem... Niby co to miałoby zmienić? Czy po wizycie u prostytutki taki facet zaczyna uważać się za doświadczonego, czy jak? A już dokumentnie nie rozumiem takiego posunięcia jeśli nie zamierza się tam później chodzić regularnie.

24

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...

Nairda - pozwolisz, że zapytam się po co to wszystko napisałeś? Po co rejestrujesz się na babskim forum, by dzielić się swoimi przemyśleniami na temat kobiet-dziwek (tych co za pieniądze, i tych co za drinki), na temat swojej łajdackiej osóbki, która zachowuje się gorzej niż zwierzę zaspokajające swoje instynkty, a jednocześnie chyba szukającej jakiegoś "wybielenia" - ach ta niegodziwa dziwka zbrukała prawiczka! Jaka biedna ofiara seksu z prostytutką!

Prostytutka to też człowiek, pracuje innymi częściami ciała, ale w dalszym ciągu jest człowiekiem. Panienka z dyskoteki, która lubi seks, to też człowiek. Niezależnie jak ocenisz te kobiety, twoje życie nie stanie się przez to lepsze, a ty wcale nie będziesz bardziej moralny od nich.

Zgodzę się z

Metyl napisał/a:

Najpierw się myśli, potem się robi. /.../ w Twoim podejściu do związków/seksu/kobiet jest sporo sprzeczności i nielogiczności. Generalnie dorośnij i potem się zajmuj szukaniem sobie 'poważnej partnerki'.

25 Ostatnio edytowany przez Facet79 (2013-10-31 17:03:42)

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...
vinnga napisał/a:

Z tego co się orientuję to ani Konrad, ani Facet79 nie mogą wypowiadać się o wyższości prostytutki nad "zwykłą" kobietą. Nie można porównać czegoś z czym nie miało się do czynienia...

W sumie nie mam nic do instytucji prostytutki. Niech sobie dziewczęta zarabiają. Ale nie rozumiem jak można rozpatrywać pójście do prostytutki po to, żeby przestać być prawiczkiem... Niby co to miałoby zmienić? Czy po wizycie u prostytutki taki facet zaczyna uważać się za doświadczonego, czy jak? A już dokumentnie nie rozumiem takiego posunięcia jeśli nie zamierza się tam później chodzić regularnie.

Skad pomysl, ze nie mialem kobiety dla porownania ? Nieliczne ale byly. Srednio jednak jedna na 5 lat. Z duzymi ograniczeniami np. taka, ze chce i godzi sie tylko na jedna pozycje tj. na lyzeczke. U prostytutki przezyc mozna duzo wiecej.

Moim zdaniem pierwszy raz z prostytutka to tez doswiadczenie. Przeciez zdobywa sie doswiadczenie jaki jest dotyk i widok na zywo np. piersi itd, jakie sa wzajemne reakcje cielesne. Jak jest w srodku itd. Przezyc pierwszy raz gdy kobieta pozwala na pocalunki czego dotad sie nie znalo itd. Masa przezyc. Skad w ogole pomysl, ze to nie jest zadne dosw? Bo nie ma Milosci ?

Inaczej reaguje sie juz w relacjach z kobietami po pierwszym razie nawet u prostytutki tak wiec moim zdaniem to taki sam pierwszy raz jak kazdy inny.

26 Ostatnio edytowany przez Facet79 (2013-10-31 17:02:26)

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...
emi1182 napisał/a:

W sumie to nie wiem czemu faceci korzystają z usług  prostytutek, przecież jest tyle fajnych dziewczyn.

Ale co ma jedno wspolnego z drugim? I ja znam wiele fajnych dziewczyn, ale to nie znaczy, ze moge je chocby pocalowac, nie mowiac o seksie. Fajne sa, ale na rozmowe czy skok do kina, ale zero dotyku. Piszesz jakby dziewczyny zwlaszcza te "fajne" byly dostepne na seks. Coz, z jednymi kobietami mozna porozmawiac i milo spedzic czas a z innymi chodzi sie na seks. Jedyne jakie znam dostepne na seks to prostytutki. Znajomosc z "fajnymi" dziewczynami konczy mi sie gdy tylko wspomne o seksie.

27

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...
Facet79 napisał/a:

Nieliczne ale byly. Srednio jednak jedna na 5 lat. Z duzymi ograniczeniami np. taka, ze chce i godzi sie tylko na jedna pozycje tj. na lyzeczke. U prostytutki przezyc mozna duzo wiecej.

Nie wątpię, że takie kobiety się zdarzają. Ale zdecydowana większość jest bardziej otwarta seksualnie.

Facet79 napisał/a:

Moim zdaniem pierwszy raz z prostytutka to tez doswiadczenie.

Życiowe na pewno.

Facet79 napisał/a:

Przeciez zdobywa sie doswiadczenie jaki jest dotyk i widok na zywo np. piersi itd, jakie sa wzajemne reakcje cielesne. Jak jest w srodku itd.

Nie wzajemne reakcje cielesne tylko TWOJE własne reakcje cielesne. Reakcje prostytutki zwykle nie są prawdziwe. Skopiowane z pornusów, bo tego oczekują klienci.

Facet79 napisał/a:

Przezyc pierwszy raz gdy kobieta pozwala na pocalunki czego dotad sie nie znalo itd.

Sorry, ale nie znam żadnej kobiety, która by się nie zgadzała na pocałunki. Chyba, że facetowi brzydko pachnie z buzi...

Facet79 napisał/a:

Masa przezyc. Skad w ogole pomysl, ze to nie jest zadne dosw? Bo nie ma Milosci ?

Dla mnie akurat w seksie miłość ma drugorzędne znaczenie. Ale emocje są na pierwszym miejscu. Jeśli znasz tylko seks z prostytutką to nie wiesz tak naprawdę jak reaguje zwykła kobieta. Nie umiesz odczytywać sygnałów jej ciała. Więcej - nie interesują cię te sygnały. Nie potrafię sobie wyobrazić seksu, gdzie wiem, że druga strona nie przeżywa emocji. Że robi to mechanicznie, że interesuje ją banknot a nie przeżywanie ze mną przyjemności.
Nawet w seksie z nieznajomym partnerem jest mnóstwo emocji. Bo, jeśli obie strony decydują się na seks to znaczy, że mają na to ochotę. Prostytutka nie musi mieć ochoty i zwykle nie ma. W seksie z "normalnym" partnerem obie strony dają się porwać własnym namiętnościom i instynktownie starają się o to, żeby drugiej osobie sprawić jak najwięcej przyjemności. To właśnie jest prawdziwy seks, nie udawana rozkosz prostytutki i wyuczone techniki jak facetowi zrobić dobrze. Przecież nawet jeśli byś ją patykiem drapał to ona będzie jęczała z niby-rozkoszy...

Facet79 napisał/a:

Inaczej reaguje sie juz w relacjach z kobietami po pierwszym razie nawet u prostytutki tak wiec moim zdaniem to taki sam pierwszy raz jak kazdy inny.

Z tym, że inaczej się reaguje to się zgodzę. Ale z zaznaczeniem, że dotyczy to facetów, dla których słowo "prawiczek" było wyimaginowanym piętnem na ich czołach. Tych, któych to straszne słowo ograniczało i determinowało wszelkie ich myśli i poczynania.
I zdecydowanie nie jest to taki sam pierwszy raz jak każdy inny.

28

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...
vinnga napisał/a:

Ale nie rozumiem jak można rozpatrywać pójście do prostytutki po to, żeby przestać być prawiczkiem... Niby co to miałoby zmienić? Czy po wizycie u prostytutki taki facet zaczyna uważać się za doświadczonego, czy jak? A już dokumentnie nie rozumiem takiego posunięcia jeśli nie zamierza się tam później chodzić regularnie.

Każdy chce wiedzieć czym jest seks. Niektórzy na pierwszy raz idą do prostytutki, bo przecież nie będą z tym czekać do trzydziestki, a z różnych powodów nie mogą znaleźć dziewczyny na stałe. Podobnie jak vinga myślę, że jak się raz pójdzie, to potem planuje się chodzić regularnie.

29 Ostatnio edytowany przez johnyss (2013-11-01 00:56:04)

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...

ja tez miałem swój pierwszy raz u prostytutki i jak każdy seks byłem bo chciałem, ide wybieram najlepszą dziewczyne, zadbaną elegancką i działam.. ale to nie dla każdego, dla innych seks to świętość dla innych sport i dobra zabawa smile także nie przejmuj się chłopie i do przodu !
a po drugie po pierwszym razie u prostytutki stalem się bardziej śmielszy także na plus.

30

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...

nairda przede wszystkim Twój pierwszy raz już za tobą. Jeśli mówisz, że było przyjemnie, a jedynie czego żałujesz to, ze odbył się z prostytutką to chyba nie tak źle? Każdy z nas inaczej odbiera swoją seksualność i pisanie, że najpierw trzeba myśleć potem robić nic nie zmieni.
Rozumiem, że w tym wieku masz raczej nieustabilizowany popęd seksualny, który determinuje zapewne większość z Twoich decyzji. Frustrujący jest także dla Ciebie fakt, że większość Twoich rówieśników jest w szczęśliwych związkach.
Jednak faktycznie patrząc na to co piszesz poradziłabym Ci abyś przede wszystkim zastanowił się czego pragniesz: związku czy profitów w postaci seksu będących częścią związku.
Piszesz o nieudanym "podrywie" na dyskotece, a jednocześnie o pragnieniu bliskości i bycia z kimś w związku.
To twoje życie i Twoja seksualność. Jeśli na tę chwilę pragniesz się bawić i sypiać z poznanymi na dyskotekach kobietami to Twoja decyzja, jednak nie polecałabym zaczynać w ten sposób seksualnej przygody. Bycie w związku ma swoje zalety i wady, jednak z tą konkretną osobą możecie odkrywać nawzajem swoje ciała, poznawać siebie i reakcje własnych organizmów. Nie bez znaczenia pozostaje tutaj także aspekt uczuciowy.
Bez względu na to, którą opcję wybierasz spróbuj pohamować nieco popęd, to, że jesteśmy ludźmi jednak odróżnia nas nieco od zwierząt. Możemy kierować się wolą, nie instynktem.
Ta ogromne parcie na seks, jakie wykazujesz teraz nie przyniesie Ci duzych rezultatów. Nie zakładaj od razu, ze musisz zaciągnąc kobietę do łóżka w dzień kiedy ją poznasz. Z pewnością i takie znajdziesz, ale czy to w przyszłości będzie mieć dla ciebie jakiekolwiek znaczenie?
Sam wspominasz o aspekcie uczuciowym, a więc ma dla ciebie znaczenie fakt, aby nie skończyć tak, by robić to wyłącznie za pieniądze. Daj się komuś poznać, wtedy na pewno będziesz szczęśliwy, a ktoś to doceni.
Szukanie na siłę, zwiększa Twoją frustrację i sprawia, że osiągnięcie efektów, jakich oczekujesz staje się prawie niemożliwe.
Cierpliwości i wytrwałości!

31 Ostatnio edytowany przez Facet79 (2013-11-03 10:38:14)

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...

Usiłujesz przedstawić temat bardzo czarno biało ale wcale tak nie jest.

vinnga napisał/a:

Nie wątpię, że takie kobiety się zdarzają. Ale zdecydowana większość jest bardziej otwarta seksualnie.

Jasne. Po prostu każda tylko czeka aż pojawi się facet proponujący seks.  To dlaczego tak często kończą rozmowę gdy tylko wspomnie się o seksie?
Warto dokładnie zdefiniować czym jest "otwartość na seks": czy zaliczysz tu np. także kobiety które np po pół roku starań i niemal oświadczynach faceta zgodzą się łaskawie rozłozyć nogi ale bez żadnej aktywności z ich strony (spotkałem taką)?
Może zrobimy eksperyment: podejście do przypadkowych kobiet i zadamy pytanie czy jest otwarta na seks?

vinnga napisał/a:

Nie wzajemne reakcje cielesne tylko TWOJE własne reakcje cielesne. Reakcje prostytutki zwykle nie są prawdziwe. Skopiowane z pornusów, bo tego oczekują klienci.

Nie pisałem o reakcjach emocjonalnych rodem z harlequinów będących pornusami dla kobiet. Pisałem tylko o najprostszych reakcjach fizjologicznych jak. np. jak piersi czy inne części ciała reagują na dotyk, na ile są miękkie, jak reaguje jej skóra itd. Nic, co wymagałoby jakichkolwiek emocji.

vinnga napisał/a:

Sorry, ale nie znam żadnej kobiety, która by się nie zgadzała na pocałunki. Chyba, że facetowi brzydko pachnie z buzi...

Klasa analiza. Czyli np. kobiety mające problem z seksem to te którym brzydko pachnie z majtek. No dobra, to może kolejny test: biorę pudełko tik-taków i na ulicy podchodze do przypadkowych dziewczyn z pytaniem czy chce się pocałować. Zobaczymy wyniki.

vinnga napisał/a:

Dla mnie akurat w seksie miłość ma drugorzędne znaczenie. Ale emocje są na pierwszym miejscu. Jeśli znasz tylko seks z prostytutką to nie wiesz tak naprawdę jak reaguje zwykła kobieta. Nie umiesz odczytywać sygnałów jej ciała. Więcej - nie interesują cię te sygnały. Nie potrafię sobie wyobrazić seksu, gdzie wiem, że druga strona nie przeżywa emocji. Że robi to mechanicznie, że interesuje ją banknot a nie przeżywanie ze mną przyjemności.
Nawet w seksie z nieznajomym partnerem jest mnóstwo emocji. Bo, jeśli obie strony decydują się na seks to znaczy, że mają na to ochotę. Prostytutka nie musi mieć ochoty i zwykle nie ma. W seksie z "normalnym" partnerem obie strony dają się porwać własnym namiętnościom i instynktownie starają się o to, żeby drugiej osobie sprawić jak najwięcej przyjemności. To właśnie jest prawdziwy seks

Budujesz nieprawdziwy obraz.

Bardzo łatwo można odwrócić Twoją opinie: Skąd mianowicie masz niby pewność, że naprawdę dany facet przeżył z Tobą jakieś emocje? Bo Ci tak powiedział smile ? Jeśli tylko facetowi się podobasz i masz np. super tyłek i piersi to będzie UDAWAŁ jak prostytutka, że coś do Ciebie poczuł, że są jakieś emocje a będzie chciał tylko Cię zaliczyć. Może mówić Ci najpiekniejsze emocjonalnie słówka a po seksie po prostu odejdzie. Rzekome emocje nic a nic nie podnoszą autentyczności spotkania. Wielu mogło udawać Ci emocje by tylko Cię zaliczyć i nawet o tym nie wiesz.

Miewałem seks z tzw normalną partnerką i wcale nie jest tak,że seks z nią jest lepszy pod każdym względem. Dziewczyny bardzo często chcą złapać chłopaka na ciąże i nie można zapominać o tym ryzyku. Prostytutki na pewno nikogo nie łapią. Ryzyko chorób jest takie samo moim zdaniem, a nawet u prostytutek jest ten plus, że zawsze zadbają o zabezpieczenie podczas gdy z tzw "normalną partnerką" można się zapomnieć. Nigdy nie wiesz jak długa będzie przerwa, czasem dziewczyna ma cię ochotę zaprosić następnego wieczora a czasem jest kwartał przerwy w czasie którego masz dylemat, czy być jej wiernym czy nie.

Z tzw "normalną partnerką" trudno realizować wiele marzeń.

Często z tzw "normalną partnerką" facet staje się elementem gry i też handlu wymiennego, tyle, że waluta jest inna np. wspólna kolacja, zakupy, mieszkanie dla niej itd. Emocje ze strony "normalnej partnerki" mogą sie wówczas pojawić, ale czy bardziej nie do portfela? Czy seks z kims takim liczy sie jak z prostytutka?

Seks z prostytutka też jest prawdziwy. Jeśli nie jest i pierwszy raz też nie jest to powiedz mi np. czy dziewica powinna nadal czuć się dziewicą a facet prawiczkiem tylko dlatego, że okazało się, ze między nim a partnerką jednak nie było prawdziwych emocji? Np. pod wpływem alkoholu na imprezie? Jak wielu jest więc facetów którzy myślą, że mają sa sobą pierwszy raz a tak naprawdę nie, bo nie było dostatecznych emocji? Jak zdefiniować tę granicę?

Co wreszcie z wibratorami? Jeśli dla kobiet liczy się tylko wymiana emocji to czy to znaczy, że tak wiele darzy jakimiś emocjami wibratory? Używanie wibratorów dowodzi moim zdaniem, że kobiety też czasami mają ochotę na coś co jest czysto fizycznym doznaniem. Czy można je więc porównać do korzystania z męskich prostytutek?

Pamiętajmy też, że brak uczuć wyższych w takich kontaktach z nawiązką rekompensują inne rzeczy np uroda i kształty partnerki, normalnie nieosiągalnej. To niezapomniane i bardzo miłe przeżycia gdy ktoś taki wije się na Tobie i zrobi prawie wszystko co zechcesz. Gwarantuje, że jest wówczas obojętne co do mnie czuje i raczej nie płaczę, że to nie jest moja dziewczyna.


vinnga napisał/a:

Z tym, że inaczej się reaguje to się zgodzę. Ale z zaznaczeniem, że dotyczy to facetów, dla których słowo "prawiczek" było wyimaginowanym piętnem na ich czołach. Tych, któych to straszne słowo ograniczało i determinowało wszelkie ich myśli i poczynania.
I zdecydowanie nie jest to taki sam pierwszy raz jak każdy inny
.

Jak byś zareagowała spotykająć 30 lub 35 lub nawet 40 letniego prawiczka mówiącego "Wiesz, ale za to przynajmniej się wstrzymałem czekając na tę jedyną". Naprawdę byłby dla Ciebie nadal interesujący i tak ceniłabyś że nadal jest prawiczkiem ?

Pozatym nie chodzi o presję wobec innych ale wobec samego siebie i zaspokojenie szalonej ciekawości "jak to jest". Trudno po prostu znieść, że dookoła jest tyle par a ty nie wiesz jak smakuje dziewczyna.

Na koniec kolejny raz napiszę: tak czarno-białe stawianie sprawy jak przez Ciebie przyczynia się do tego, że w Necie czy na ulicach jest mnóstwo podrywczay którym chodzi tylko o seks mimo iż nic nie czują do danej dziewczyny i właśnie dlatego, że wpaja im się, że powinni poderwać "normalną kobietę" potem bez skrupułów odchodzą. Czują sie z tym dobrze bo przeciez nie byli u prostytutki.

Podtrzymam opinię, że pierwszy seks z prostytutką gdy brak innych alternatyw może byc bardzo cenny. Facet nabiera pewnośći że np. nie okazał się impotentem, na ile razy miały siły, jak reagował, czy pokonał nieśmiałość itd.

Ważne jest też poczucie, że nie skrzywdziło się i nie obraziło żadnej kobiety składając jej propozycję seksu. Prostytutki nie są niemile zaskoczone gdy mówi się im, że przysżło się na seks. Nie są zawiedzione, gdy po nim wracasz do domu. Tymczasem kobieta z którą łaczyłyby mnie jakies emocje mogłaby poczuc się dotknieta np. "ledwo się poznaliśmy a on już myśli o seksie" albo "dlaczego tyle czasu do mnie nie dzwoni".

Jeszcze jedna bardzo ważna sprawa: ja wypowiadam się jako singiel i na nich się skupiam. Jednak jeśli emocje są tak cenne i seks z "normalną kobietą" taki fajny to JAK WYTLUMACZYC, ZE I FACECI W ZWIAZKACH CHODZA DO PROSTYTUEK ? Przecież mają "emocje" a nawet "Miłość". Jak widać czasem to wcale nie gwarantuje, że seks jest udany.

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...

Seks z prostytutką dla mnie prawdziwym nie jest. Jakoś tą rzekomą prawdziwość zaburzają pieniądze. W stopniu bardzo znacznym. Nie przesadzajmy z tym jakże bezpiecznym seksem w domach publicznych. Ciekawe o ile przypadków HIV i chorób wenerycznych byłoby mniej, gdyby instytucja prostytutek nie istniała?

33 Ostatnio edytowany przez Facet79 (2013-11-03 10:44:08)

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...
Wielbiciel Lidiji Bacic napisał/a:

Seks z prostytutką dla mnie prawdziwym nie jest. Jakoś tą rzekomą prawdziwość zaburzają pieniądze. W stopniu bardzo znacznym. Nie przesadzajmy z tym jakże bezpiecznym seksem w domach publicznych. Ciekawe o ile przypadków HIV i chorób wenerycznych byłoby mniej, gdyby instytucja prostytutek nie istniała?

No nie wiem kto jest wiekszym zagrozeniem: faceci zaliczajacy swoj pierwszy (i kolejne razy) gdzies np w klubach czy w samochodach, bez zabezpieczen bo to "nie męskie" czy klienci prostytutek ktorzy nawet seks oralny wybieraja w zabezpieczeniu? Skoki w bok na imprezach firmowych po alkoholu tez raczej sa ryzykowne.

Tzw "przecietna normalna dziewczyna" tez moze byc zakażona.

Co do pieniędzy: zsumujmy ile miesięcznie wydaje na dziewczynę np facet chodzący nawet 1-2x na tydzień do prostytutki a ile facet w tzw "normalnym związku".

34

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...

Nie rozumiem waszej potrzeby dorabiania ideologii do wszystkiego. Dla mnie sprawa wygląda znacznie prościej.

1. Znajduję kobietę, która podoba mi się. (fizycznie + intelektualnie) (dokonuję oceny)
2. Szacuję koszty vs. prawdopodobieństwo sukcesu. (przy tym "koszty" zawierają wiele: czas, energię, kasę, emocjonalne doły etc.)
3. Podejmuję decyzję o działaniu lub zaniechaniu.

W przypadku dziewczyny pracującej w agencji, czy w lesie przy drodze, procedura zostaje odrzucona w p.1., bo te laski mają zbyt prymitywne osobowości jak dla mnie.
Natomiast jeśli weryfikacja z p.1. zostaje zakończona pozytywnie, nie ma znaczenia, czy ona jest prostytutką, profesorem uniwersytetu, czy sprzedawczynią w budce z piwem.

Uprzedzając durne pytania, czy mógłbym związać się z (byłą) prostytutką - oczywiście, taka możliwość istnieje.
Granica, przy której zaczyna się prostytucja, z logicznego punktu widzenia, jest silnie rozmyta.

35

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...
N4VV napisał/a:

Nie rozumiem waszej potrzeby dorabiania ideologii do wszystkiego. Dla mnie sprawa wygląda znacznie prościej.

1. Znajduję kobietę, która podoba mi się. (fizycznie + intelektualnie) (dokonuję oceny)
2. Szacuję koszty vs. prawdopodobieństwo sukcesu. (przy tym "koszty" zawierają wiele: czas, energię, kasę, emocjonalne doły etc.)
3. Podejmuję decyzję o działaniu lub zaniechaniu.

No ale to chyba nie jest pełen obraz sytuacji bo jest jeszcze popęd i poczucie traconej młodości. Co jeśli np. przez 10 lat masz same porażki w powyższych 3-ech punktach? Tak po prostu nadal czekasz?

36 Ostatnio edytowany przez N4VV (2013-11-03 12:28:48)

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...
Facet79 napisał/a:
N4VV napisał/a:

Nie rozumiem waszej potrzeby dorabiania ideologii do wszystkiego. Dla mnie sprawa wygląda znacznie prościej.

1. Znajduję kobietę, która podoba mi się. (fizycznie + intelektualnie) (dokonuję oceny)
2. Szacuję koszty vs. prawdopodobieństwo sukcesu. (przy tym "koszty" zawierają wiele: czas, energię, kasę, emocjonalne doły etc.)
3. Podejmuję decyzję o działaniu lub zaniechaniu.

No ale to chyba nie jest pełen obraz sytuacji bo jest jeszcze popęd i poczucie traconej młodości. Co jeśli np. przez 10 lat masz same porażki w powyższych 3-ech punktach? Tak po prostu nadal czekasz?

Odnosisz się do obszaru zagadnienia przed i po wymienionych punktów.

Co do obszaru "przed", czyli potrzeb - potrzeba matka wynalazku. Gdyby mnie potrzeba (wyłącznie fizyczna) bardzo silnie cisnęła, eskalował bym skalę poszukiwań kosztem innych zajęć.
Co do obszaru po, czyli nieskuteczności działania - prawdę mówiąc nie wiem. Nie wiem, bo przy podejmowanym wysiłku bliskim zera (jestem leniem), jednak znacznie częściej niż raz na 5 lat miewam bliższe kontakty 3 stopnia. Tyle, że niekoniecznie z tymi, które mogły by zostać stałymi partnerkami. Znalezienie choćby kandydatki na stałą partnerkę jest zadaniem, jak dla mnie, niebywale trudnym i trudność ta wynika z moich wewnętrznych stanów, nie okoliczności otoczenia.

Dodam, że nic specjalnego nie robię ze swoim wyglądem. Miesiącami chodzę w tych samych dżinsach i t-shirtach, ale nie wyjdę z domu nie wykąpany. Nieogolony już tak. Nie jestem jakoś specjalnie miły (w sensie bajerowania i wazeliny), ale zwykle chętny do konkretnej pomocy, za którą niczego nie oczekuję. Koleżanki w pracy raczej mnie lubią, głównie mężatki niestety - z jednym wyjątkiem big_smile. Na wyjątek mam zapuszczoną procedurkę długoterminową, bo i tak spotykam się z nią w pracy, więc koszt bliski zeru. Dziewczyna fajna, tylko poczucie wartości i asertywność przydało by sie podliftować, więc ją wspieram w tym nawet kosztem własnego wizerunku. Efekty są widoczne, a tendencja generalna dodatnia. W ciągu ostatnich 10 lat najstarsza dziewczyna z jaką miałem okoliczność, była 12 lat młodsza. Włączając moją 7-letnią (okres czasu, nie wiek) partnerkę, która była 16 lat młodsza. (Nie wiem z czego to wynika, bo nie decyduję względem kryterium wiekowym - jest mi obojetne.) Wszystkie one w mojej ocenie ładne i niegłupie. Nawet pani prokurator mi się trafiła na kilka fajnych miesięcy. Kilka lat temu zarejestrowałem się na portalu randkowym i spotykałem się z każdą, która się zgodziła. Właściwie tylko po to, by zwalczyć tremę kontaktów z kobietami, co się udało. (Nigdy nie umiesciłem żadnej swojej foty w necie, co jest istotnym faktorem utrudniającym w tego rodzaju miejscach.) Obecnie wizja spotkania z nieznaną mi kobietą budzi emocje zbliżone do podróży samolotem (a latam relatywnie często). Dlatego abstrakcją jest dla mnie pasmo porażek, które opisujesz. Nie wiem z czego wynika różnica i Twoje udupienia. Próbowałem sie nad tym zastanawiać, ale nic mądrego nie wymyśliłem. Mi sie oczywiście również zdarzały odrzucenia, ale nigdy ich nieprzerwane pasmo, trwające długi czas. Śmiem twierdzić, że gdybym dziś zarejestrował się na portalu randkowym, najdalej za 6 tygodni miał bym dziewczynę w łóżku. Miałem kiedyś kolegę bawidamka, który miał taką bajerę, że mógł co tydzień nową pannę nakręcić, ale dla mnie to już patologia. Swoją drogą, któregoś pieknego dnia, jego żona pogoniła go w skarpetkach na drzewo - zresztą słusznie.

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...

Moze Problem tkwi ,ze on ma po prostu zbyt wysokie mniemanie o sobie i kobieta ktora bedzie spelnianla jego wymogi to prawie miss universe..:)

38

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...

Facet79, mylisz pojęcia, nie rozumiesz co piszę (już nie wymagam, żebyś rozumiał co miałam na myśli) i tworzysz jakiś przedziwny świat pełen zimnych, śniętych ryb (zwanych w Twoim świecie kobietami) i wspaniałych, rozemocjonowanych prostytutek...

Zaznaczyłam, że "emocje" dla mnie nie są tożsame z "uczuciami", a już na pewno nie z miłością. Widzę, że przy nadmiarze tekstu się gubisz, więc spróbuję streścić:
prostytutka wykonuje pracę. Tak jak pani w okienku na poczcie. Ona nie odmówi, bo to jej praca. W czasie seksu z Tobą może rozmyślać o tym co zje na obiad lub ile jej jeszcze brakuje do kiecki z wystawy. Możesz być dokumentną sierotą i niedorajdą w sferze łóżkowej a ona się będzie wiła i robiła co zechcesz. Dlatego uważam, że seksualna przyjemność jest zdecydowanie większa kiedy się wie, że druga strona robi to bo ma na ciebie i na seks z tobą ochotę, nie na twoje pieniądze. No i świadomość, że wychodzisz a wchodzi następny też by mnie nieco odrzucała.
No ale widocznie ja mam więcej instynktu zdobywcy niż niektórzy mężczyźni i takie coś kupione mnie nie kręci...

39

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...
AniolZInnegoSwiata napisał/a:

Moze Problem tkwi ,ze on ma po prostu zbyt wysokie mniemanie o sobie i kobieta ktora bedzie spelnianla jego wymogi to prawie miss universe..:)

Nie widzisz w kobietach niczego poza wyglądem, a urodziwych kobiet jest w tym kraju wiele - nietrudno znaleźć.

40

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...

To raczej zalezy od atrakcyjnosci- jestes atrakcyjny to masz chetne i nagrzane kandydatki, nie jestes to nie masz ;-)

41

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...
vinnga napisał/a:

prostytutka wykonuje pracę. Tak jak pani w okienku na poczcie. Ona nie odmówi, bo to jej praca. W czasie seksu z Tobą może rozmyślać o tym co zje na obiad lub ile jej jeszcze brakuje do kiecki z wystawy. Możesz być dokumentną sierotą i niedorajdą w sferze łóżkowej a ona się będzie wiła i robiła co zechcesz. Dlatego uważam, że seksualna przyjemność jest zdecydowanie większa kiedy się wie, że druga strona robi to bo ma na ciebie i na seks z tobą ochotę, nie na twoje pieniądze. No i świadomość, że wychodzisz a wchodzi następny też by mnie nieco odrzucała.

Możliwe że masz rację mówiąc że prostytutka to nie to samo co kobieta która dobrowolnie chce...
Ale patrząc na sytuacje prawiczków w późnym wieku(jest tu gdzieś temat założony przez 41 letniego prawiczka) to jednak nie żałuję tego że byłem u "profesjonalistki" mimo iż nie było aż tak super. Naprawdę, są rzeczy gorsze od korzystania z tego typu rozwiązań, choć niektórym z was trudno w to uwierzyć.


vinnga napisał/a:

No ale widocznie ja mam więcej instynktu zdobywcy niż niektórzy mężczyźni i takie coś kupione mnie nie kręci...

Taaa jasne... i może jeszcze powiesz, że sama (nieraz) podeszłaś do nieśmiałego faceta, zagadałaś do niego i się umówiliście.

42

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...
X77 napisał/a:
vinnga napisał/a:

No ale widocznie ja mam więcej instynktu zdobywcy niż niektórzy mężczyźni i takie coś kupione mnie nie kręci...

Taaa jasne... i może jeszcze powiesz, że sama (nieraz) podeszłaś do nieśmiałego faceta, zagadałaś do niego i się umówiliście.

A co w tym dziwnego? Ja wiele razy tak robiłam.

43 Ostatnio edytowany przez Facet79 (2013-11-04 08:31:47)

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...
vinnga napisał/a:

Facet79, mylisz pojęcia, nie rozumiesz co piszę (już nie wymagam, żebyś rozumiał co miałam na myśli) i tworzysz jakiś przedziwny świat pełen zimnych, śniętych ryb (zwanych w Twoim świecie kobietami) i wspaniałych, rozemocjonowanych prostytutek...

Nigdzie tak nie napisałem, znów kreujesz coś co nie istnieje, tym razem nawet w postach. Nigdzie nie liczę na to, że prostytutki mają jakieś emocje. Ocenę kto ile zrozumiał pozostawię bez komentarza.

vinnga napisał/a:

Zaznaczyłam, że "emocje" dla mnie nie są tożsame z "uczuciami", a już na pewno nie z miłością.

No i wyłącznie do emocji się odnosiłem.


vinnga napisał/a:

Widzę, że przy nadmiarze tekstu się gubisz, więc spróbuję streścić:
prostytutka wykonuje pracę. Tak jak pani w okienku na poczcie. Ona nie odmówi, bo to jej praca. W czasie seksu z Tobą może rozmyślać o tym co zje na obiad lub ile jej jeszcze brakuje do kiecki z wystawy. Możesz być dokumentną sierotą i niedorajdą w sferze łóżkowej a ona się będzie wiła i robiła co zechcesz. Dlatego uważam, że seksualna przyjemność jest zdecydowanie większa kiedy się wie, że druga strona robi to bo ma na ciebie i na seks z tobą ochotę, nie na twoje pieniądze.

Zadałem ci chyba za dużo pytań i zgubiłaś się w nich więc powtórzę jedno najważniejsze bo nawet jego jak widzę jego nie zrozumiałaś: na podstawie niby czego wiesz. że facet który cie właśnie dyma naprawdę ma jakieś emocje tj. skąd wiesz, że nie jest męską prostytutką której się jedynie spodobałaś czysto fizycznie i a po wykorzystaniu odstawi jak ścierkę? Kończę pytania bo więcej nie ogarniesz. Nawet nie liczę, że odniesiesz się do moich innych poprzednich.

vinnga napisał/a:

No i świadomość, że wychodzisz a wchodzi następny też by mnie nieco odrzucała.

Kolejny raz zadziwia mnie przyjęte tu założenie, że z "normalnymi facetami" lub "normalnymi kobietami" jest zupełnie inaczej. Skąd niby wiadomo, że poznana dziewczyna z którą właśnie spędziłem noc jeszcze tego samego ranka nie biegnie do innego "ukochanego" ? Miałem sytuację, gdy pewna dziewczyna po nocy ze mną powiedziała mi, że to jej przypomniało jak bardzo zaniedbała pewną inna znajomość i właściwie to jestem dla niej tylko pocieszycielem a spotkała się z tamtym innym facetem następnego wieczoru. Czyż nie przypomina to mijanie się klientów w drzwiach? Podobnie facet może zaliczać po kilka dziewczyn na tej samej dyskotece, każdej może się wydawać , że "były jakieś emocje", a tymczasem niemal mogą się mijać w drzwiach tej samej toalety.

vinnga napisał/a:

No ale widocznie ja mam więcej instynktu zdobywcy niż niektórzy mężczyźni i takie coś kupione mnie nie kręci...

Słowo "zdobywca" ma tu jak rozumiem wyłącznie pozytywny charakter. Ja natomiast nie chcę nikogo zdobywać na sam seks bo czuję, że wówczas zrobiłbym komuś krzywdę i miałby do mnie żal. To moja podstawowa zasada - nie oszukuję i nie krzywdzę kobiet. Nie miałbym żadnej satysfakcji, że poderwałem dziewczynę na seks. Nikt mi raczej nie wmówi, że kobiecie tak łatwo po seksie bez uczucia żalu po prostu pożegnać faceta - kobieta zawsze liczy na taki lub inny związek lub więź. Chce im tego oszczędzić. Zdobywanie kojarzy mi się z oszukiwaniem, a najlepszy dowód jest taki, że podczas tego "zdobywania" raczej nie wolno wspomnieć o seksie bo wówczas dziewczyna rezygnuje od razu, czyli gdy wiedziała, że "zdobywa" się ją na seks nigdy by do tego nie dopuściła.

Jest to przyznam dylemat dla mnie nie do rozwiązania: seks jako potrzeba w facetach istnieje i każdy przyzna, że jest naturalna, tak więc jeśli akurat nikt nie jest we mnie na tyle zakochany by pójść ze mną do łóżka a jednocześnie nie chcę oszukiwać i krzywdzić kobiet wyrywając je na sam seks to jedyną pozostałą alternatywą są prostytutki. Może jednak popełniam błąd w rozumowaniu, ale nie wiem w którym punkcie.

Jest jeszcze i aspekt traktowania kogoś jako obiektu do rozluźnienia się. Seks i taką rolę spełnia. Jakoś nie wyobrażam sobie, że nawet mając dziewczynę a zwłaszcza tę na pierwszy raz mówię jej  lub traktuje ją jako "podymamy się, bo chce się rozluźnić", No chyba, że będę kłamliwie ubierał to w inne emocje. Czuję, że muszę jakoś to dziewczynie wynagrodzić i nawet lepiej czuję się płacąc dziewczynie w agencji za ten pewien rodzaj krzywdy który jej wyrządziłem za tak przedmiotowe jej potraktowanie. Czuje sie wiec lepiej z tym, ze pierwszy raz mialem w agencji niz gdybym mial pozbawic dziewictwa jakas dziewczyne do ktorej nic nie czulem. To by mi ciążyło, ktos moglby mnie wspominac i mieć żal, że oddał mi się a nic z tego nie wyszło. Przyznam, że nie potrafię sobie wyobrazić jak to jest w zwiazkach gdy akurat danego dnia na seks ma sie ochote wylacznie dla zaspokojenia sie: para tak po prostu pozniej potrafi normalnie wyjsc np. do pracy po takim przedmiotowym potraktowaniu sie. Ja bym tak nie potrafil, z kazda dziewczyna z ktora rzadko bo rzadko ale jednak byłem w łóżku czulem cos duzego, bylem gotow trwale sie zwiazac, taka mam zasadę.

Kwestia "kupowania" też nie jest tak czarno-biała: przecież kupuje sie prezenty, wycieczki, kolacje itd. Niech ktoś spróbuje kogoś poderwać zupełnie bez grosza w kieszeni.

Ja nie zachwalam prostytucji i absolutnie nikogo nie chcę przekonać, że to lepszy wybór. Tym co mieli szczęście znaleźć odpowiednią dziewczynę życzę jak najlepiej. Po prostu jedynie nie rozumiem budowania czarno-białego świata ze złymi prostytutkami i dobrymi "normalnymi dziewczynami" oraz dyskredytowania pierwszego razu z prostytutką. Świat ma tu wiele odcieni szarości: pierwszy raz w klubowej toalecie czy np. na szybko bo rodziców nie było w domu pół godziny albo para już zapomina o sobie tydzień po zdarzeniu wcale nie musi być lepszy.

44

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...
X77 napisał/a:

...Ale patrząc na sytuacje prawiczków w późnym wieku(jest tu gdzieś temat założony przez 41 letniego prawiczka) to jednak nie żałuję tego że byłem u "profesjonalistki" mimo iż nie było aż tak super. Naprawdę, są rzeczy gorsze od korzystania z tego typu rozwiązań, choć niektórym z was trudno w to uwierzyć....

No i w porządku, jeśli dla Ciebie ok, ale był gdzieś wątek gościa, który zrobił z tego wielki problem.
W narodzie istnieje tendencja do przywiązywania zbyt dużej wagi do zagadnienia - czyli do wzajemnego zaglądania do łóżek.
Nikomu nic do tego, że dziewczyna jest prostytutką - jej wybór i jej prawo wyboru.
Nikomu nic do tego, że facet korzysta, jeśli mu układ odpowiada.

45

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...
Facet79 napisał/a:

Nigdzie tak nie napisałem, znów kreujesz coś co nie istnieje, tym razem nawet w postach.

Czyli nadal nie rozumiesz o co mi chodzi...

vinnga napisał/a:

No i wyłącznie do emocji się odnosiłem.

Pomieszałeś, czego dowodzi Twoje "najważniejsze" pytanie do mnie.

Facet79 napisał/a:

Zadałem ci chyba za dużo pytań i zgubiłaś się w nich więc powtórzę jedno najważniejsze bo nawet jego jak widzę jego nie zrozumiałaś: na podstawie niby czego wiesz. że facet który cie właśnie dyma naprawdę ma jakieś emocje tj. skąd wiesz, że nie jest męską prostytutką której się jedynie spodobałaś czysto fizycznie i a po wykorzystaniu odstawi jak ścierkę?

Ach, nie zrozumiałam, że to było najważniejsze smile
Jeśli nie mieszamy w seks uczuć to nie istnieje pojęcie "odstawi cię". Mówiłam wyłącznie emocjach, które przyciągają dwoje ludzi do siebie w sposób, że chcą ze sobą uprawiać seks. O tej słynnej "chemii". Właśnie o podobaniu się czysto fizycznym (aczkolwiek uważam, że "czysto fizyczne" podobanie się w normalnym układzie nie występuje i osobowość czy intelekt partnera/partnerki ma duże znaczenie dla czysto fizycznego podobania się smile ). Czyli pożądanie, namiętność, te "zwierzęce" instynkty.  Zamień sobie w moich postach "emocje" na "pożądanie" jeśli Tobie emocje z jakimiś słodkimi uczuciami się kojarzą...
Fajny przykład podałeś. Gdyby męska prostytutka poderwała mnie "prywatnie" to bym taki seks zakwalifikowała jako ten "z emocjami". Bo to by znaczyło, że on chce ten seks ze mną uprawiać, że to jego wybór, że wyzwalam w nim pożądanie. Gdybym temu samemu musiała zapłacić, żeby się ze mną przespał to byłoby to zupełnie coś innego, nie rozumiesz?

Facet79 napisał/a:

Kończę pytania bo więcej nie ogarniesz. Nawet nie liczę, że odniesiesz się do moich innych poprzednich.

Zależy mi na kwintesencji, nie na czepianiu się słówek. Ale skoro oczekujesz tego drugiego to, jak widzisz, w tym poście odnoszę się do wszystkiego smile

Facet79 napisał/a:

Skąd niby wiadomo, że poznana dziewczyna z którą właśnie spędziłem noc jeszcze tego samego ranka nie biegnie do innego "ukochanego" ?

Powiedzmy, że zdecydowanie mniejsze prawdopodobieństwo... U prostytutki właściwie pewność. Chyba, że powodzenia nie ma...

Facet79 napisał/a:

Miałem sytuację, gdy pewna dziewczyna po nocy ze mną powiedziała mi, że to jej przypomniało jak bardzo zaniedbała pewną inna znajomość i właściwie to jestem dla niej tylko pocieszycielem a spotkała się z tamtym innym facetem następnego wieczoru. Czyż nie przypomina to mijanie się klientów w drzwiach? Podobnie facet może zaliczać po kilka dziewczyn na tej samej dyskotece, każdej może się wydawać , że "były jakieś emocje", a tymczasem niemal mogą się mijać w drzwiach tej samej toalety.

Opisujesz zachowanie mniejszościowe i przedstawiasz to jak zachowania zdecydowanej większości. Ilu facetów zalicza kilka dziewczyn na jednej dyskotece? 0,1%?

Facet79 napisał/a:

Słowo "zdobywca" ma tu jak rozumiem wyłącznie pozytywny charakter. Ja natomiast nie chcę nikogo zdobywać na sam seks bo czuję, że wówczas zrobiłbym komuś krzywdę i miałby do mnie żal. To moja podstawowa zasada - nie oszukuję i nie krzywdzę kobiet. Nie miałbym żadnej satysfakcji, że poderwałem dziewczynę na seks.

Ten fragment opisuje Twoje własne odczucia i nie mam zastrzeżeń.

Facet79 napisał/a:

Nikt mi raczej nie wmówi, że kobiecie tak łatwo po seksie bez uczucia żalu po prostu pożegnać faceta - kobieta zawsze liczy na taki lub inny związek lub więź. Chce im tego oszczędzić. Zdobywanie kojarzy mi się z oszukiwaniem, a najlepszy dowód jest taki, że podczas tego "zdobywania" raczej nie wolno wspomnieć o seksie bo wówczas dziewczyna rezygnuje od razu, czyli gdy wiedziała, że "zdobywa" się ją na seks nigdy by do tego nie dopuściła.

A ten fragment to już kolejna porcyjka stereotypów, wypaczonego spojrzenia na świat zbudowanego na bazie własnych dziwnych doświadczeń, uogólnień (i ktoś mi tu wmawia, że mój świat jest czarno-biały...).
Kobiety NIE ZAWSZE liczą na związek lub więź. Są też np. takie, które zawsze na erotyczne igraszki chodzą do mieszkania faceta, bo wtedy po wszystkim mogą po prostu wyjść.
Niektóre kobiety "zgadzają się" na seks bez uczucia bo naprawdę tylko taka forma seksu im w danym momencie odpowiada i wcale nie jest to ukryta gra "a może on się we mnie zakocha".
Dziwnie Ci się "zdobywanie" kojarzy. W takim rozumieniu faktycznie jest fałszywe. Jeśli zdobywasz dziewczynę wyłącznie na seks to im wcześniej jej to powiesz tym lepiej. Wtedy te, którym ten układ nie odpowiada się zmyją, te, które są zainteresowane układem - zostaną. No i nie ma żadnego fałszu ani krzywdzenia.

Facet79 napisał/a:

Jest to przyznam dylemat dla mnie nie do rozwiązania: seks jako potrzeba w facetach istnieje i każdy przyzna, że jest naturalna, tak więc jeśli akurat nikt nie jest we mnie na tyle zakochany by pójść ze mną do łóżka a jednocześnie nie chcę oszukiwać i krzywdzić kobiet wyrywając je na sam seks to jedyną pozostałą alternatywą są prostytutki. Może jednak popełniam błąd w rozumowaniu, ale nie wiem w którym punkcie.

Niemal w każdym punkcie... Aby nie oszukiwać i nie krzywdzić kobiet nie należy ich "wyrywać" na seks. Wystarczy seks proponować takim, które zainteresowanie tą formą relacji przejawiają.

Facet79 napisał/a:

Jest jeszcze i aspekt traktowania kogoś jako obiektu do rozluźnienia się. Seks i taką rolę spełnia. Jakoś nie wyobrażam sobie, że nawet mając dziewczynę a zwłaszcza tę na pierwszy raz mówię jej  lub traktuje ją jako "podymamy się, bo chce się rozluźnić", No chyba, że będę kłamliwie ubierał to w inne emocje.

Ja bym to nazwała: dla przyjemności. Nie bardzo tylko wiem po co uzasadniać chęć bzyknięcia się z kimś?

Facet79 napisał/a:

Czuje sie wiec lepiej z tym, ze pierwszy raz mialem w agencji niz gdybym mial pozbawic dziewictwa jakas dziewczyne do ktorej nic nie czulem. To by mi ciążyło, ktos moglby mnie wspominac i mieć żal, że oddał mi się a nic z tego nie wyszło.

Ale my tu rozmawiamy o pierwszym razie prawiczka... Czy prawiczek musi w trakcie swojego pierwszego razu rozdziewiczać jakąś dziewicę? Zwłaszcza w kontekście seksu bez zobowiązań?
Co to za średniowieczne określenie "oddała mi się"? yikes

Facet79 napisał/a:

Przyznam, że nie potrafię sobie wyobrazić jak to jest w zwiazkach gdy akurat danego dnia na seks ma sie ochote wylacznie dla zaspokojenia sie: para tak po prostu pozniej potrafi normalnie wyjsc np. do pracy po takim przedmiotowym potraktowaniu sie. Ja bym tak nie potrafil, z kazda dziewczyna z ktora rzadko bo rzadko ale jednak byłem w łóżku czulem cos duzego, bylem gotow trwale sie zwiazac, taka mam zasadę.

Wydaje mi się, że w związkach bardzo często ma się ochotę wyłącznie na zaspokojenie się...
Wydaje mi się, że nie ma to nic wspólnego z przedmiotowym traktowaniem, ponieważ druga strona się na to zgadza i angażuje.
Wydaje mi się, że seks "dla zaspokojenia się" w związku nie wyklucza chęci trwałego związania się.
Wydaje mi się, że seks nie przeszkadza w wyjściu do pracy...

Ty naprawdę musiałeś czuć "coś dużego" do tych swoich dziewczyn, skoro po seksie nie mogłeś wyjść z domu,,,

Facet79 napisał/a:

Kwestia "kupowania" też nie jest tak czarno-biała: przecież kupuje sie prezenty, wycieczki, kolacje itd.

Nie widzisz różnicy między kupowaniem przedmiotów a ludzi? yikes I korzystaniem z przedmiotów a korzystaniem z ludzi?

Facet79 napisał/a:

Niech ktoś spróbuje kogoś poderwać zupełnie bez grosza w kieszeni.

Jest to możliwe. Ale wtedy trzeba nadrabiać innymi atutami (wyobraźnią np....).

Facet79 napisał/a:

Ja nie zachwalam prostytucji i absolutnie nikogo nie chcę przekonać, że to lepszy wybór. Tym co mieli szczęście znaleźć odpowiednią dziewczynę życzę jak najlepiej. Po prostu jedynie nie rozumiem budowania czarno-białego świata ze złymi prostytutkami i dobrymi "normalnymi dziewczynami" oraz dyskredytowania pierwszego razu z prostytutką. Świat ma tu wiele odcieni szarości: pierwszy raz w klubowej toalecie czy np. na szybko bo rodziców nie było w domu pół godziny albo para już zapomina o sobie tydzień po zdarzeniu wcale nie musi być lepszy.

A ja nie neguję prostytucji. Krytykuję jedynie pomysł "pozbywania się prawictwa" u tego typu pań. Pozbywanie się prawictwa w klubowej toalecie też krytykuję...

46

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...
N4VV napisał/a:
X77 napisał/a:

...Ale patrząc na sytuacje prawiczków w późnym wieku(jest tu gdzieś temat założony przez 41 letniego prawiczka) to jednak nie żałuję tego że byłem u "profesjonalistki" mimo iż nie było aż tak super. Naprawdę, są rzeczy gorsze od korzystania z tego typu rozwiązań, choć niektórym z was trudno w to uwierzyć....

No i w porządku, jeśli dla Ciebie ok, ale był gdzieś wątek gościa, który zrobił z tego wielki problem.
W narodzie istnieje tendencja do przywiązywania zbyt dużej wagi do zagadnienia - czyli do wzajemnego zaglądania do łóżek.
Nikomu nic do tego, że dziewczyna jest prostytutką - jej wybór i jej prawo wyboru.
Nikomu nic do tego, że facet korzysta, jeśli mu układ odpowiada.

Zgadzam się smile
Jeśli obu stronom odpowiada taki układ i obie czerpią z tego jakieś tam korzyści to nie ma w tym nic złego.

47

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...

A jaki jest wasz stosunek do facetów którzy korzystają z usług prostytutki tzn. chodzi mi o to czy mogłybyście budować związek z takim facetem ? Jeśli chodzi o mnie to na pewno NIE nie mogłabym myśleć poważnie o mężczyźnie który kiedyś płacił za sex i bez znaczenie czy to była jednorazowa przygoda

48

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...
emi1182 napisał/a:

A jaki jest wasz stosunek do facetów którzy korzystają z usług prostytutki tzn. chodzi mi o to czy mogłybyście budować związek z takim facetem ? Jeśli chodzi o mnie to na pewno NIE nie mogłabym myśleć poważnie o mężczyźnie który kiedyś płacił za sex i bez znaczenie czy to była jednorazowa przygoda

Z dwojga złego to wolałbym być odrzucony za to, że korzystałem z takich usług, niż za to, że mam już 25+ lat a jeszcze jestem prawiczkiem(ale ta druga sytuacja już mi nie grozi).

To tak, jak z więzieniem: Jeśli mam za coś siedzieć to wolę na zbrodnię niż za niewinność.

49

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...
emi1182 napisał/a:

A jaki jest wasz stosunek do facetów którzy korzystają z usług prostytutki tzn. chodzi mi o to czy mogłybyście budować związek z takim facetem ? Jeśli chodzi o mnie to na pewno NIE nie mogłabym myśleć poważnie o mężczyźnie który kiedyś płacił za sex i bez znaczenie czy to była jednorazowa przygoda

I sporo kobiet tak myśli. Dlatego jestem zdecydowaną przeciwniczką pozbywania się prawictwa u prostytutek przez zdesperowanych 20-latków. Chwilę później znajdzie taki dziewczynę i...dylemat. Powiedzieć? Nie powiedzieć? Jeśli korzystanie z usług prostytutek skreśli go w oczach dziewczyny?
Można nie mówić, ale jak wtedy budować prawdziwy związek ze świadomością, że się ma w historii coś, co dla niej jest absolutnie nie do zaakceptowania?

Ja sama mogłabym się związać z takim facetem. Wszystko zależy od powodów i okoliczności. Ale gdybym usłyszała, że facet poszedł do prostytutki, bo nikt go nie chciał a on nie chciał być prawiczkiem to od razu jest skreślony. Po prostu patrzyłabym na niego jak na jakąś niedorajdę, nie na faceta. Nie mogłabym związać się z niedorajdą...

50

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...
emi1182 napisał/a:

A jaki jest wasz stosunek do facetów którzy korzystają z usług prostytutki tzn. chodzi mi o to czy mogłybyście budować związek z takim facetem ? Jeśli chodzi o mnie to na pewno NIE nie mogłabym myśleć poważnie o mężczyźnie który kiedyś płacił za sex i bez znaczenie czy to była jednorazowa przygoda

Przyczyny faktu mogą być rozmaite, silnie zależne od przypadku. Stąd wiedza o skorzystaniu z usługi nie determinuje osobowości korzystającego. Jeśli Ty, nie zadając sobie trudu poznania, dokonujesz selekcji na podtawie tej jednej informacii, to nie powiem bym widział w selekcji tej cokolwiek pomocnego Tobie i ew. decyzji ciebie dotyczących. Tak zwanych decyzji sprawczych. Kierujesz sie w życiu wyborami dokonywanymi na podstawie dopasowywania wytresowanych schematów. Może to i dobre, ale w życiu bym sie z kimś takim nie mógł dogadać.

51

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...

Z facetem  który korzysta z usług prostytutek bym sie nie spotykała, bo to granie na dwa fronty, ale z facetem który korzystał z usług prostytutek, tak mogłabym i spotykam się.

Co do dylematów faceta, czy powiedzieć czy nie. Mój chłopak ma do tego zdrowe podejście uważa, że jeżeli jakaś dziewczyna z którą on chciałby być nie zaakceptuje tego faktu z jego przeszłości to trudno, on i tak by z taką nie chciał być. Po prostu uważa, że korzystanie z usług prostytutek to nic złego i dziewczyna, która uważa inaczej już by do niego nie pasowała pod względem poglądów. Zatem po co być z kimś kto do nas nie pasuje?

52

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...

A kiedyś był taki dobry zwyczaj, że syna jak osiągnął wiek sprawny wysyłało się albo samemu prowadziło do burdelu aby poznał co to kobieta.

53

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...

Nairda, gubisz się w tym co piszesz. Niby szukasz miłości, ale widać, że nijak nie potrafisz zapanować nad swoim popędem. Rozumiem, że czasem jest wielka ochota na seks, ale trzeba też umieć się powstrzymać. Bez sensu, byś teraz szukał na siłę dziewczyny, by zobaczyć czy jest lepiej w łóżku. Lepiej na to poczekać niż robić to "na siłę, byle szybko".

Także Twoim problemem jest to, że nie panujesz nad tym popędem nijak i to, że jesteś strasznie niecierpliwy. Myślę, że masz też duże kompleksy, bo ciągle wmawiasz sobie, że masz 20 lat i nie masz dziewczyny, to jesteś gorszy. A jesteś bardzo młody i nawet jeśli większość Twoich kolegów ma dziewczyny, to mimo wszystko bardzo wielu 20 latków nie ma jeszcze dziewczyny. A Ty piszesz jakbyś był staruszkiem, narzekasz i narzekasz.

W klubie może nie było mięty z żadną dziewczyną, bo dziewczyny czuły jakie masz na to parcie... Mnie by bardzo odstraszało takie zachowanie u chłopaka, czułabym, że chce pójść ze mną do łóżka, tylko po to, bo nie panuje nad swoim popędem itp... Owszem, młodzi chłopcy mają duży popęd, ale nie każdy przez to jest tak niecierpliwy, że musi "uprawiać seks teraz i już, bo nie wytrzyma". Samo to, że facet był u prostytutki, by mi przeszkadzało, ale najbardziej przeszkadzałaby mi postawa "muszę zaliczyć tu i teraz".

Byłeś u prostytutki, boisz się, że znów pójdziesz, do tego chcesz "już teraz" porównać czy lepiej ze zwykłą dziewczyną. Moim zdaniem kompletnie nad tym nie panujesz, bo obawiałabym się chociażby zdrady, bo Ty wszystko chcesz teraz, nie potrafisz zrozumieć, że nie da się wszystkiego od razu i piszesz o sobie, jakbyś był bezwolną osobą, nad którą całkowicie panuje popęd, czego przykładem jest cytat "Boję się, że znów pójdę do prostytutki"..

Także wizyty u prostytutki byłyby dla mnie ciężkie do przełknięcia (po prostu ciężko byłoby mi być z chłopakiem, który seks traktuje zupełnie inaczej jak ja- jak towar itp),może i zależy od okoliczności, ale ciężko byłoby mi się związać- nie mówię na pewno nie,ale ciężko, a co dopiero tego co napisałam dalej, czyli takiego "muszę zaliczyć już teraz".

Facet79, zgadzam się z vinngą, że ulegasz stereotypom. Ja np nie wyobrażam sobie seksu bez miłości. Owszem, podobało mi się w życiu wielu facetów, ale dopóki coś więcej między nami nie było, póki nie było miłości, związku, chęci bycia razem, to seksu nie chciałam. Mógł mi się ktoś podobać, ale jak taki ładny obraz, czyli "ładny, ale chęci na seks jeszcze nie ma", także nieznajomi nie wywołali u mnie nigdy podniecenia, jak przystojni by nie byli.

Mogłam zawiesić oko, nic więcej, także pożądanie, seks to u mnie tylko ze stałym partnerem, którego kocham smile Jednak są też kobiety, które nie potrzebują kochać, by uprawiać seks. Kobiety są różne, tak samo faceci. Dlatego nie możesz, że "kobiety są takie...".

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...
Snake napisał/a:

A kiedyś był taki dobry zwyczaj, że syna jak osiągnął wiek sprawny wysyłało się albo samemu prowadziło do burdelu aby poznał co to kobieta.

Rzeczywiście wspaniały obyczaj. Gdybym został postawiony w takiej sytuacji odmówiłbym.

55

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...

Swoją drogą nie wiem gdzie taki 'obyczaj' miał miejsce ( pomijając pojedyncze ekscesy ), chyba że Snejkowi chodzi o filmy i seriale.

wink

56

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...
nairda napisał/a:

Parę dni później już nie wytrzymałem no i niestety poszedłem do dz.. i teraz jestem załamany dlaczego to zrobiłem (bynajmniej nie chodzi o pieniądze) Niby odczułem ulgę i było przyjemnie, ale po przemyśleniu wszystkiego mam 2 wnioski : myślałem że seks jest dużo przyjemniejszy a dwa to że chyba do końca życia będę miał w głowie to że zrobiłem to pierwszy raz z dziwką ;/

Nie do dziwki tylko do prostytutki. Trochę szacunku dla kobiet smile A po drugie to powinieneś iść jeszcze raz. Bez tego ciśnienia będzie przyjemniej. Pewnie minie jeszcze dużo czasu zanim trafisz na "normalną kobietę" z takimi umiejętnościami wink

57 Ostatnio edytowany przez Facet79 (2013-11-05 22:58:11)

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...

Prostytutka to nie jest przywiązana do ściany niewolnica z którą możesz zrobić co zechcesz. Jeżeli bardzo jej się nie odpowiada to odmówi i nie mogę jej zmusić. Prostytutka chce więc zarobić ale nie jest tak, że to sytuacja zupełnie zdana wyłącznie na pieniądze. Dziewczyna może też wyrazić życzenie by już więcej do niej nie przychodzić jeśli właśnie coś jej we mnie nie odpowiadało.

Dla mnie to po prostu miejsce gdzie mogę bez skrępowania wyrazić swoją potrzebę, marzenia seksualne. I nikt się nie obrazi ani nie da za to w twarz za bezczelność.

vinnga napisał/a:

Jeśli nie mieszamy w seks uczuć to nie istnieje pojęcie "odstawi cię". Mówiłam wyłącznie emocjach, które przyciągają dwoje ludzi do siebie w sposób, że chcą ze sobą uprawiać seks. O tej słynnej "chemii". Właśnie o podobaniu się czysto fizycznym (aczkolwiek uważam, że "czysto fizyczne" podobanie się w normalnym układzie nie występuje i osobowość czy intelekt partnera/partnerki ma duże znaczenie dla czysto fizycznego podobania się smile ). Czyli pożądanie, namiętność, te "zwierzęce" instynkty.  Zamień sobie w moich postach "emocje" na "pożądanie" jeśli Tobie emocje z jakimiś słodkimi uczuciami się kojarzą..
.

OK, ja czystego pożądania nie traktowałem jako emocji. Jeśli piszesz jedynie o obustronnym pożądaniu to teraz rozumiem.

vinnga napisał/a:

Fajny przykład podałeś. Gdyby męska prostytutka poderwała mnie "prywatnie" to bym taki seks zakwalifikowała jako ten "z emocjami". Bo to by znaczyło, że on chce ten seks ze mną uprawiać, że to jego wybór, że wyzwalam w nim pożądanie. Gdybym temu samemu musiała zapłacić, żeby się ze mną przespał to byłoby to zupełnie coś innego, nie rozumiesz?

No dobrze, ale ten medal ma dwie strony. Jeśli podkreślamy, że wystarczy pożądanie to tym łatwiej może się zdarzyć, że i ja prostytutce się po prostu choć trochę spodobam, choć trochę będzie mnie pożądać, choćby kilka minut i w takim razie może się zdarzyć, że to taki sam seks jak z "normalną dziewczyną". Na emocje u prostytutki bowiem nie ma co liczyć, ale na jakieś pożądanie bo np. naprawdę miewa akurat ochotę na seks - już tak. Tak więc rozumiem, że zgadzamy się, że tzw "normalnego seksu" od tego z prostytutka nie odróżniają emocje, jedynie obecność obustronna pożądania.

vinnga napisał/a:

Kobiety NIE ZAWSZE liczą na związek lub więź.

Uwierzę w to, gdy taką spotkam.

vinnga napisał/a:

Ja bym to nazwała: dla przyjemności. Nie bardzo tylko wiem po co uzasadniać chęć bzyknięcia się z kimś?

Żyjemy chyba w innych światach. Nie znam dziewczyn dla których rzeczywiście byłoby to tak naturalne.

vinnga napisał/a:

Wydaje mi się, że w związkach bardzo często ma się ochotę wyłącznie na zaspokojenie się...
Wydaje mi się, że nie ma to nic wspólnego z przedmiotowym traktowaniem, ponieważ druga strona się na to zgadza i angażuje.
Wydaje mi się, że seks "dla zaspokojenia się" w związku nie wyklucza chęci trwałego związania się.
Wydaje mi się, że seks nie przeszkadza w wyjściu do pracy...

Przyznam, ze wychowano mnie w zupełnie innym podejściu. Tak, mam duże wyrzuty sumienia bo każdym seksie, niezależnie czy płatnym czy nie. Tak, szokuje mnie wręcz, że dla innych może to być tak naturalne. Szokuje mnie zwłaszcza, że kobiety mogą po seksie nie czuć się wykorzystane i nie oczekiwać za to jakiegoś wynagrodzenia jej tego w innej formie.

Trudno mi sobie wyobrazić, że np. daje kobiecie kwiaty a później tą samą ręka robię jej palcówkę lub po romantycznej kolacji i wpatrywaniu się w jej usta tymi ustami robi mi  seks oralny. Czuję, że seks sam w sobie jest dość brudny i po nim nie można czuć szacunku do siebie ani do kogoś. Może dlatego bardziej odpowiada mi seks z kimś z kim nie łączą mnie emocje.

vinnga napisał/a:

Nie widzisz różnicy między kupowaniem przedmiotów a ludzi? yikes I korzystaniem z przedmiotów a korzystaniem z ludzi?

Tu też granica nie jest taka ostra. Czyż kobieta której facet ostatnio nie kupił prezentów lub kolacji nie mówi "on ostatnio o mnie nie dba" i nie odchodzi? Pozatym tłumaczenie, że kupuje się przedmioty a nie osobę to doskonałe alibi dla psychiki kobiet: to nie ja się sprzedaję, on mi przecież kupuje prezenty a nie mnie. Znam układy sponsorskie gdzie facet kupuje dziewczynie tylko prezenty, nie nią. Czyż to nie jest więc już prostytucja? To "normalny związek" ? Dziewczyna może odmówić seksu ale facet przestaje kupować prezenty. I jak to nazwać wtedy?


vinnga napisał/a:

A ja nie neguję prostytucji. Krytykuję jedynie pomysł "pozbywania się prawictwa" u tego typu pań. Pozbywanie się prawictwa w klubowej toalecie też krytykuję...

Ale czy naprawdę nie dopuszczasz sytuacji, że lepiej tam niż np czekać zbyt długo? Co doradziłabyś facetom którzy naprawdę nie mają powodzenia? Do jakiego wieku mają czekać? Nie piszę tu o pięknych dwudziestoletnich. Piszę o 30, 35 czy 40 latkach. Mają czekać? Na co ?

Podtrzymam też opinię, że pierwszy raz u prostytutki jest taki sam jak inny z punktu widzenia faceta: miał seks z kobietą której pożądał. Mógł jej dotykać itd. Spełnił się. To, że ona nie pożądała jego nie czyni aż takiej różnicy.

58 Ostatnio edytowany przez Facet79 (2013-11-05 22:59:22)

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...
truskaweczka19 napisał/a:

Facet79, zgadzam się z vinngą, że ulegasz stereotypom. Ja np nie wyobrażam sobie seksu bez miłości. Owszem, podobało mi się w życiu wielu facetów, ale dopóki coś więcej między nami nie było, póki nie było miłości, związku, chęci bycia razem, to seksu nie chciałam. Mógł mi się ktoś podobać, ale jak taki ładny obraz, czyli "ładny, ale chęci na seks jeszcze nie ma", także nieznajomi nie wywołali u mnie nigdy podniecenia, jak przystojni by nie byli.

Mogłam zawiesić oko, nic więcej, także pożądanie, seks to u mnie tylko ze stałym partnerem, którego kocham smile Jednak są też kobiety, które nie potrzebują kochać, by uprawiać seks. Kobiety są różne, tak samo faceci. Dlatego nie możesz, że "kobiety są takie...".

No ok, super, ale co doradzisz facetom w których nikt się nie zakochał? Jak długo mogą czekać na Miłość? Lub choćby na to, że ktoś ich będzie pożadał? Kto odda im stracone lata gdy np mają juz 35 lat? Mają czekać do 40-tki? Do 50-tki? Jak dla mnie taka granicą jest i był wiek 25 lat.

59

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...
Facet79 napisał/a:

Dla mnie to po prostu miejsce gdzie mogę bez skrępowania wyrazić swoją potrzebę, marzenia seksualne. I nikt się nie obrazi ani nie da za to w twarz za bezczelność.

A dla mnie to taki McDonald, czyli substytut czegoś zdrowego, pełnowartościowego i naturalnego. Czasem się przydaje smile Jak ktoś poczuje potrzebę to powinien skorzystać bez wyrzutów.

60 Ostatnio edytowany przez Facet79 (2013-11-05 23:11:15)

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...
marioosh666 napisał/a:
Facet79 napisał/a:

Dla mnie to po prostu miejsce gdzie mogę bez skrępowania wyrazić swoją potrzebę, marzenia seksualne. I nikt się nie obrazi ani nie da za to w twarz za bezczelność.

A dla mnie to taki McDonald, czyli substytut czegoś zdrowego, pełnowartościowego i naturalnego. Czasem się przydaje smile Jak ktoś poczuje potrzebę to powinien skorzystać bez wyrzutów.

Nie każdego wpuszczają do restauracji.

Poza tym inne rzeczy to wynagradzają jak np. szeroki zestaw dostępnych dań bez dopraszania się.

61

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...
Facet79 napisał/a:
marioosh666 napisał/a:
Facet79 napisał/a:

Dla mnie to po prostu miejsce gdzie mogę bez skrępowania wyrazić swoją potrzebę, marzenia seksualne. I nikt się nie obrazi ani nie da za to w twarz za bezczelność.

A dla mnie to taki McDonald, czyli substytut czegoś zdrowego, pełnowartościowego i naturalnego. Czasem się przydaje smile Jak ktoś poczuje potrzebę to powinien skorzystać bez wyrzutów.

Nie każdego wpuszczają do restauracji.

Jasne - musisz mieć 200 PLN i skorzystać z prysznica na miejscu wink Innych trudniejszych do spełnienia warunków nie znam. Tak to mniej więcej wygląda...

Facet79 napisał/a:

Poza tym inne rzeczy to wynagradzają jak np. szeroki zestaw dostępnych dań bez dopraszania się.

Hmhm... Tam dostaniesz tylko ciało. Jak Ci to wystarczy to rzeczywiście możesz poprzestać na tego typu kobietach i ich usługach.

62

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...
marioosh666 napisał/a:

Hmhm... Tam dostaniesz tylko ciało. Jak Ci to wystarczy to rzeczywiście możesz poprzestać na tego typu kobietach i ich usługach.

Skąd pomysł, że mam wybór i coś zależy tu ode mnie? Czyjejś duszy, uczuć,  nie posiądzie się na swoje własne życzenie. Ktoś musiałby do mnie coś poczuć a nie mam na to żadnego wpływu. Jeżeli nie moge mieć i duszy i ciała to zadowalam się samym ciałem, to też bardzo dużo.

Jest jak jest i trzeba korzystać z tego co ma się dostępne.

63

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...
Facet79 napisał/a:
vinnga napisał/a:

Kobiety NIE ZAWSZE liczą na związek lub więź.

Uwierzę w to, gdy taką spotkam.

Nie spotkasz. Nie z takim podejściem:

Facet79 napisał/a:

Przyznam, ze wychowano mnie w zupełnie innym podejściu. Tak, mam duże wyrzuty sumienia bo każdym seksie, niezależnie czy płatnym czy nie. Tak, szokuje mnie wręcz, że dla innych może to być tak naturalne. Szokuje mnie zwłaszcza, że kobiety mogą po seksie nie czuć się wykorzystane i nie oczekiwać za to jakiegoś wynagrodzenia jej tego w innej formie.

Trudno mi sobie wyobrazić, że np. daje kobiecie kwiaty a później tą samą ręka robię jej palcówkę lub po romantycznej kolacji i wpatrywaniu się w jej usta tymi ustami robi mi  seks oralny. Czuję, że seks sam w sobie jest dość brudny i po nim nie można czuć szacunku do siebie ani do kogoś. Może dlatego bardziej odpowiada mi seks z kimś z kim nie łączą mnie emocje.

Ten, kto Ci wpoił takie podejście zrobił Ci wielką krzywdę...

Facet79 napisał/a:

Czyż kobieta której facet ostatnio nie kupił prezentów lub kolacji nie mówi "on ostatnio o mnie nie dba" i nie odchodzi?

Nie.

Facet79 napisał/a:

Pozatym tłumaczenie, że kupuje się przedmioty a nie osobę to doskonałe alibi dla psychiki kobiet: to nie ja się sprzedaję, on mi przecież kupuje prezenty a nie mnie.

To idiotyczne zdanie wynika z tego Twojego podejścia, które opisałeś wyżej. W normalnym związku mężczyzna nie kupuje kobiecie kwiatów i prezentów, żeby sobie zagwarantować seks. Kwiaty, podarunki są po to, żeby kobiecie zrobić przyjemność (a przynajmniej taki powinien być cel obdarowywania czymkolwiek).
A jeśli kobieta robi swojemu mężczyźnie obiad to też go kupuje? Na co liczy w zamian? Czy może obiad jest zapłatą za kwiatki? Paranoja...

Facet79 napisał/a:

Znam układy sponsorskie gdzie facet kupuje dziewczynie tylko prezenty, nie nią. Czyż to nie jest więc już prostytucja? To "normalny związek" ? Dziewczyna może odmówić seksu ale facet przestaje kupować prezenty. I jak to nazwać wtedy?

Wtedy jest to prostytucja. Jeśli ktoś woli - sponsoring. I nie wierzę, że nie widzisz różnicy. Nawet z Twoim spaczonym podejściem.

Facet79 napisał/a:

Ale czy naprawdę nie dopuszczasz sytuacji, że lepiej tam niż np czekać zbyt długo? Co doradziłabyś facetom którzy naprawdę nie mają powodzenia? Do jakiego wieku mają czekać? Nie piszę tu o pięknych dwudziestoletnich. Piszę o 30, 35 czy 40 latkach. Mają czekać? Na co ?

Widzisz, w moim słowniku nie występuje zwrot "nie da się". Jeśli "się nie da" to znaczy, że coś się robi źle, trzeba zmienić metody i próbować dalej. Lub odpuścić. Wizyta młodego prawiczka u prostytutki dla mnie jest głupotą. Wizyta starszego prawiczka u prostytutki jest dla mnie dowodem, że on właśnie "odpuścił". Wiek, w którym dany facet się poddaje jest kwestią indywidualną. Ale na pewno nie powinien być on poniżej 25 lat.

Facet79 napisał/a:

Podtrzymam też opinię, że pierwszy raz u prostytutki jest taki sam jak inny z punktu widzenia faceta: miał seks z kobietą której pożądał. Mógł jej dotykać itd. Spełnił się. To, że ona nie pożądała jego nie czyni aż takiej różnicy.

Jeśli pomyślę, że miałabym uprawiać seks z facetem, który mnie nie pożąda lub może sobie myśleć, że jestem odpychająca, ale poświęci się dla kasy - nie jestem w stanie pojąć jak można uważać, że to "nie czyni dużej różnicy".

Facet79 napisał/a:

Skąd pomysł, że mam wybór i coś zależy tu ode mnie? Czyjejś duszy, uczuć,  nie posiądzie się na swoje własne życzenie. Ktoś musiałby do mnie coś poczuć a nie mam na to żadnego wpływu.

Właśnie doszłam do wniosku, że osoby przekonane, że nie mają żadnego wpływu na własne życie to największe kaleki życiowe... I najbardziej nieszczęśliwe istoty na świecie.

Facet79 napisał/a:

Jest jak jest i trzeba korzystać z tego co ma się dostępne.

No tak, bo po co coś zmieniać? To meczące bywa...

64

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...
vinnga napisał/a:

Nie spotkasz. Nie z takim podejściem:

Mylisz kolejność zdarzeń - ma się podejście na podstawie tego kogo się spotyka a nie spotyka się kogoś bo ma się dane podejście.

vinnga napisał/a:
Facet79 napisał/a:

Czyż kobieta której facet ostatnio nie kupił prezentów lub kolacji nie mówi "on ostatnio o mnie nie dba" i nie odchodzi?

Nie.

Rozumiem, że znów nieomylnie rozstrzygnęłaś za wszystkie kobiety. No tak, przecież pisałaś, że u faceta wystarcza nawet tylko wyobraźnia by zachować kobietę.

vinnga napisał/a:
Facet79 napisał/a:

Pozatym tłumaczenie, że kupuje się przedmioty a nie osobę to doskonałe alibi dla psychiki kobiet: to nie ja się sprzedaję, on mi przecież kupuje prezenty a nie mnie.

To idiotyczne zdanie wynika z tego Twojego podejścia, które opisałeś wyżej. W normalnym związku mężczyzna nie kupuje kobiecie kwiatów i prezentów, żeby sobie zagwarantować seks. Kwiaty, podarunki są po to, żeby kobiecie zrobić przyjemność (a przynajmniej taki powinien być cel obdarowywania czymkolwiek).

Widzę, że już mnie szufladkujesz "moje podejście" kontra "Twoje normalne". Tak, po prostu chętne dziewczyny aż się pchają drzwiami i oknami by za darmo oddać się pożądaniu.

Stosujesz kolejny zabieg "sprawić kobiecie przyjemność". Rzecz w tym, że seks będzie dopiero wtedy jak sprawię jej przyjemność prezentami odpowiednią ilość razy, czyli de facto prezentami kupuję seks bo czuje się ze mną przyjemnie a wtedy ma na niego ochotę.

vinnga napisał/a:

A jeśli kobieta robi swojemu mężczyźnie obiad to też go kupuje? Na co liczy w zamian? Czy może obiad jest zapłatą za kwiatki? Paranoja...

Na to, że zostanie z nią i nie pójdzie do innej. Zrobi mu obiad jeśli nie będzie liczyć na to, że do niej wróci ?

vinnga napisał/a:
Facet79 napisał/a:

Znam układy sponsorskie gdzie facet kupuje dziewczynie tylko prezenty, nie nią. Czyż to nie jest więc już prostytucja? To "normalny związek" ? Dziewczyna może odmówić seksu ale facet przestaje kupować prezenty. I jak to nazwać wtedy?

Wtedy jest to prostytucja. Jeśli ktoś woli - sponsoring. I nie wierzę, że nie widzisz różnicy. Nawet z Twoim spaczonym podejściem.

Rozumiem, że układ nie sponsorski poznam więc po tym, że np. nie wydając na dziewczynę ani grosza przez wiele miesięcy nadal mam z nią seks, tak? A jak odejdzie, to liczyła na kasę i sponsoring tak? ? Gdzie bowiem jest granica?


vinnga napisał/a:

Widzisz, w moim słowniku nie występuje zwrot "nie da się". Jeśli "się nie da" to znaczy, że coś się robi źle, trzeba zmienić metody i próbować dalej. Lub odpuścić.

Naprawdę nie spotykasz facetów którzy po prostu nie mają powodzenia? Mają zaciągać kogoś do łożka na siłe? Upić kogoś? Chyba nie będzie mi bowiem wmawiać, że np. ciekawa rozmowa czy bukiet kwiatów może wzmóc w kobiecie pożądanie na seks? Albo się kobiety pociąga albo nie. Czy każdy samotny facet (lub kobieta) jest sam sobie winien?

vinnga napisał/a:

Jeśli pomyślę, że miałabym uprawiać seks z facetem, który mnie nie pożąda lub może sobie myśleć, że jestem odpychająca, ale poświęci się dla kasy - nie jestem w stanie pojąć jak można uważać, że to "nie czyni dużej różnicy".

Sama przyznałaś post wcześniej, że nawet w związkach pary uprawiają seks dla rozładowania się i to często. Mam nadzieję, że pamiętasz. W takich chwilach jest chyba obojętne, przynajmniej czasem, z kim to robisz. Może być tak, ze chcesz się rozładować a partner nie ale to zrobi dla Ciebie bo jesteście w związku. I na odwrót, Ty zadowolisz partnera na jego prośbę bo chcesz mu coś dać. Czyli bywa seks który jest dość jednostronny, chyba, że czekasz zawsze na moment kiedy tak samo chcą obie strony. Tak więc poświęcenie to nic, co byłoby obce czasem nawet w związku. To też seks.


vinnga napisał/a:
Facet79 napisał/a:

Skąd pomysł, że mam wybór i coś zależy tu ode mnie? Czyjejś duszy, uczuć,  nie posiądzie się na swoje własne życzenie. Ktoś musiałby do mnie coś poczuć a nie mam na to żadnego wpływu.

Właśnie doszłam do wniosku, że osoby przekonane, że nie mają żadnego wpływu na własne życie to największe kaleki życiowe... I najbardziej nieszczęśliwe istoty na świecie.

Znów stawiasz sprawę czarno biało. A co jeśli ktoś sobie świetnie radzi w wielu dziedzinach życia a po prostu nie pociąga kobiet. Jest kaleką życiową? To idiotyczny pogląd który ma sugerować, że życie osobiste i powodzenie w nim są najważniejsze w życiu. Co więcej, ktoś może być bardzo szczęśliwy żyjąc samotnie i będąc skazanym na prostytutki - po prostu czerpie satysfakcje z innych dziedzin życia. To jakaś próba wmówienia, że powodzenie u kobiet ma wpływać na samoocenę.
'

vinnga napisał/a:
Facet79 napisał/a:

Jest jak jest i trzeba korzystać z tego co ma się dostępne.

No tak, bo po co coś zmieniać? To meczące bywa...

Zupełnie jak widzę nie dociera, że ktoś może się starać i nie mieć powodzenia, że np. "poderwane" w klubie dziewczyny naprawdę chcą wyłącznie porozmawiać. I co taki facet ma więcej zrobić?

65

Odp: Pierwszy raz z prostytuką...
Nirvanka87 napisał/a:

...Co do dylematów faceta, czy powiedzieć czy nie. Mój chłopak ma do tego zdrowe podejście uważa, że jeżeli jakaś dziewczyna z którą on chciałby być nie zaakceptuje tego faktu z jego przeszłości to trudno, on i tak by z taką nie chciał być. Po prostu uważa, że korzystanie z usług prostytutek to nic złego i dziewczyna, która uważa inaczej już by do niego nie pasowała pod względem poglądów. Zatem po co być z kimś kto do nas nie pasuje?

Głupi nie jest, więc i pannę ma niegłupią.:)

Posty [ 1 do 65 z 72 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Pierwszy raz z prostytuką...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024