Temat dotyczący ubierania się studentów ukierunkował mnie na inny, równie kontrowersyjny temat odnoszący się do zasad dobrego wychowania.Odnoszę wrażenie, że uczelnie wydziwiają i robią wszystko, aby zdobyć rozgłos i czymkolwiek wyróżniać się wśród innych uczelni. Obowiązkowe zajęcia z savoir vivre'u zakończone egzaminem będą musieli odbyć studenci Politechniki Świętokrzyskiej w Kielcach. Podobno studenci nie kłaniają się wykładowcom, chłopaki nie przepuszają dziewczyn w drzwiach, przeklinają na korytarzach i rzucają pety pod okna uczelni. Podczas zajęć studenci oprócz podstawowych zasad dobrego wychowania będą się uczyć w jaki sposób się oświadczyć, jak się ubrać na rozmowę kwalifikacyjną, jak nakryć do stołu i co z czego jeść i pić.
Co o tym myślicie? Czy studenci (w ogóle młodzież) są już na tyle zdegradowani, że trzeba na nowo wprowadzić zajęcia z savoir vivre'u i zacząć uczyć ich dobrych manier? Oby nie było za późno na takie zmiany w wychowaniu!
Moim zdaniem pomysł chybiony, bo to zdecydowanie za późno na naukę manier. Jeśli ktoś nie wyniósł dobrego wychowania z domu, to żadne zajęcia - obowiązkowe czy też nie - niczego go nie nauczą. Bo tu nie chodzi o to, że ci studenci nie wiedzą, jak się zachować, tylko raczej o to, że takie "dobre", pożądane zachowania nie mają dla nich żadnej wartości. Czy wykładowcy mają pomysł na to, jak dorosłym ludziom przekazywać wartości? Wątpię.
Jeśli już miałyby zostać wprowadzone takie obowiązkowe lekcje, to w przedszkolu i podstawówce. Wtedy jeszcze system edukacji miałby szansę uratować te dzieci, których rodzice mają dobre maniery w nosie ![]()
Jeśli kogokolwiek miano by uczyć to rodziców dorastających obecnie dzieci. Bo to oni dają im przykład. Studenci to stare konie, na nich już za późno. Jesli będą chcieli nad sobą pracować, to podejmą się takiego procesu prędzej czy później.
A ja uważam, że na naukę nigdy nie jest za późno... Jeżeli dorośli, niby inteligentni ludzie nie wiedzą takich spraw to może dobry pomysł jest ich do tego przymusić.... może wtedy nie będą przeklinać w miejscach publicznych, rzucać pety pod nogi, kłaniać się wykładowcom i może któryś facet jednak przepuści koleżankę w drzwiach... cóż, zawsze trzeba mieć nadzieję...
A narzekacie, że studia nie uczą potrzebnych do życia spraw...
A ja uważam, że na naukę nigdy nie jest za późno...
Zgodzę sie z tym.
To prawda, że wychowanie powinno się wynieść z domu, że bywają duże zaniedbania w tym zakresie. Jeżeli jednak można coś z tym zrobić jeszcze na tym etapie, to niech się dzieje.
Słuszna też padła uwaga, że może należałoby się zastanowić czy nie trafniejszym byłoby wprowadzenie takich zajęć na wcześniejszym etapie edukacji.
Nie zgodzę się natomiast z tym, że dla studentów jest już za późno. Zawsze jest nadzieja ![]()
Początkowo, jak przeczytałam o tym myślałam, że na naukę dobrych manier na studiach jest stanowczo za późno. Człowiek jest dorosły, wie/nie wie jak się zachować, a wszelkiego rodzaju uwagi puszcza mimo uszu, bo uważa, że w tym wieku nikt nie będzie go uczyć jak się zachowywać. Jednak po głębszym przemyśleniu uważam, że jednak na taką naukę nie jest za późno. Podobnie jak kursy - człowiek dorosły zaczyna się czegoś uczyć i może nie wchodzi mu to tak gładko jak młodszemu, ale jednak coś tam do głowy wchodzi, zaczyna się nad tym zastanawiać, myśleć... aż w końcu wchodzi mu to w naturę.
człowiek dorosły zaczyna się czegoś uczyć i może nie wchodzi mu to tak gładko jak młodszemu, ale jednak coś tam do głowy wchodzi, zaczyna się nad tym zastanawiać, myśleć... aż w końcu wchodzi mu to w naturę.
Ale żeby się czegoś nauczyć, trzeba najpierw chcieć. Sądzisz, że dorośli ludzie, którzy nie potrafią powiedzieć "dzień dobry" swojemu wykładowcy, plują i klną chcą to zmienić? Gdyby czuli taką potrzebę, to z pewnością zachowywaliby się inaczej... Nie znam ani jednego chama, któremu byłoby źle z tym, że jest chamem.
Nadzieja umiera ostatnia ![]()
No właśnie..... mnie tak bardziej skłania ku określonej opinii na ten temat moja własna myśl, którą tu Anemonne wyraziła: że tego trzeba chcieć. Jestem skłonna jednak zmienić swoje zdanie i przyznać, że fajnie by było, gdyby takie zajęcia były - no na pewno więcej osób by skorzystało i coś z nich wyniosło, niż gdyby ich nie było.
Tylko nie liczyłabym na Bóg-wie-co ze strony pomysłodawców.
Dokładnie, studenci sami muszą chcieć zmienić swoje zachowanie. Ale może jeśli będą mieć te zajęcia, stały kontakt z tym, to wejdzie im to w nawyk, lub sami zobaczą, że lepiej jest być człowiekiem kulturalnym i z zasadami...
Lepiej późno niż wcale. Sama często zasięgam rady na forum "savoir vivre". Niby latami wpajano mi jakieś zasady, a i tak łapię się na tym, ze czegoś nie wiem.
Ręce opadają, gdy mail do wykładowcy zaczyna kultowe "witam". Młody człowiek nie wie jak się ubrac i zachowac w danym miejscu i czasie.
Wielkim sprawdzianem jest zaprezentowanie swojej osoby przyszłemu pracodawcy, nie wspomnę o ślubie oraz przyjęciu. Bywa, że przyszłe konflikty mają początek właśnie w braku manier.
Mało tego, ja bym osobom starszym też coś takiego zafundowała. Nie tylko młodzież epatuje chamstwem. Pierwsza lepsza przychodnia i tu dopiero ręce opadają.
11 2013-10-11 12:46:44 Ostatnio edytowany przez Iceni (2013-10-11 12:47:30)
A ja myślę, że nie potrzebne są tu egzaminy tylko przykład z góry. Studenci chamieją bo coraz mniej wśród wykładowców jest autorytetów i wzorów do nasladowania. Fakt, że kos ma tytuł doktora nie robi jeszcze z niego człowieka kulturalnego. Wystarczy sobie porównać poziom kultury profesorów 70-letnich z najnowszym akademickim "narybkiem". O czym tu mowa? ![]()
Żeby wymagać czegoś od innych trzeba najpierw spojrzeć krytycznie na siebie samego - a więc zacznijmy od przegzaminowania kadry profesorskiej
Przykład idzie z góry...
Ja nie spotkałam się z jakimiś strasznie chamowatymi wykładowcami, a jeśli już miałabym porównywać tych starszych i młodszych, to wydaje mi się, że właśnie ci młodsi są kulturalniejsi. Starszy wykładowca - profesor - czasami mówił do nas przez "ty", młodym się to nigdy nie zdarzało. Ledwo starsi od nas, ale sformułowanie "pan/pani" zawsze było obecne.
Moim zdaniem również pomysł kiepski. Zgadzam się z Wami, że większość zasad wynosimy w domu. No jeśli uczyć dobrych manier, to właśnie w domu, w szkołach podstawowych można też robić takie pogadanki, bo wtedy jeszcze sporo można zdziałać, pracować z uczniami, ale w przypadku studiów właśnie mamy już do czynienia z dorosłymi ludźmi. A Ci dorośli ludzie, jeśli właśnie tych manier nie mają, to zapewne uznają, że nuda i nic nie wyniosą z tych zajęć. Poza tym, studenci zazwyczaj i tak mają wiele zajęć, często niezwiązanych też z kierunkiem studiów, więc nie wierzę, by mieli ochotę na dodatkowe zajęcia. To coś chyba jak szkolenia BHP, które teraz są też często na uczelniach, każdy tylko usypia i myśli po co to mu ![]()
14 2013-10-12 11:39:09 Ostatnio edytowany przez słonecznik30 (2013-10-12 11:40:27)
Temat dotyczący ubierania się studentów ukierunkował mnie na inny, równie kontrowersyjny temat odnoszący się do zasad dobrego wychowania.Odnoszę wrażenie, że uczelnie wydziwiają i robią wszystko, aby zdobyć rozgłos i czymkolwiek wyróżniać się wśród innych uczelni. Obowiązkowe zajęcia z savoir vivre'u zakończone egzaminem będą musieli odbyć studenci Politechniki Świętokrzyskiej w Kielcach. Podobno studenci nie kłaniają się wykładowcom, chłopaki nie przepuszają dziewczyn w drzwiach, przeklinają na korytarzach i rzucają pety pod okna uczelni. Podczas zajęć studenci oprócz podstawowych zasad dobrego wychowania będą się uczyć w jaki sposób się oświadczyć, jak się ubrać na rozmowę kwalifikacyjną, jak nakryć do stołu i co z czego jeść i pić.
Co o tym myślicie? Czy studenci (w ogóle młodzież) są już na tyle zdegradowani, że trzeba na nowo wprowadzić zajęcia z savoir vivre'u i zacząć uczyć ich dobrych manier? Oby nie było za późno na takie zmiany w wychowaniu!
Moim zdaniem pomysł b.dobry sama na jednym z kierunków miałam przedmiot z s.v.,zapoznanie się z protokołem dyplomatycznym i j.w. w temacie (oprócz oświadczyn-to już przegięcie bez dwóch zdań),z praktyki wiem,iż każdy bez wyjątku z nieprzymuszoną wolą chodził na zajęcia i czerpał wiedzę:)egzamin nie był trudny.
15 2013-10-12 19:11:36 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-10-12 19:15:58)
A ja myślę, że nie potrzebne są tu egzaminy tylko przykład z góry. Studenci chamieją bo coraz mniej wśród wykładowców jest autorytetów i wzorów do nasladowania. Fakt, że kos ma tytuł doktora nie robi jeszcze z niego człowieka kulturalnego. Wystarczy sobie porównać poziom kultury profesorów 70-letnich z najnowszym akademickim "narybkiem". O czym tu mowa?
Żeby wymagać czegoś od innych trzeba najpierw spojrzeć krytycznie na siebie samego - a więc zacznijmy od przegzaminowania kadry profesorskiej
![]()
Przykład idzie z góry...
A jeżeli wcześniej - to MOŻE zacząć WYMAGAĆ od tej kadry na wcześniejszych etapach?
Niektórzy uważają, że SAM fakt bycia pedagogiem zwalnia ich z honorowania pewnych umownych zasad... A tymczasem JAK WYŻEJ - by wymagać trzeba COŚ samemu sobą reprezentować?
Jak to mówią "wyrobić" sobie autorytet, nie dostać w pakiecie ze stanowiskiem np. nauczyciela (za SAMO posiadanie takiego a nie innego zawodu)?
Jednak LEPIEJ PÓŹNO, NIŻ WCALE
Lepiej młodego Jasia spróbować nakierować, niż potem użerać się z tłumaczeniem uodpornionemu na zmiany i nazbyt pewnemu, że kto jak kto, ale ON nie musi ![]()
Dokładnie, nie ulega wątpliwości, że dobrych manier powinno się uczyć w podstawówce, gimnazjum, nawet w szkole średniej. A czy na studiach - jak widać różne opinie.