No właśnie, nasze kompleksy objawiają się we wspomnianym powyżej zapatrzeniu na Zachód - nie lubię tego i nie rozumiem. Owszem, mają tam wiele rzeczy, o których my możemy tylko pomarzyć, ale ten wszechobecny w niektórych kręgach brak krytycyzmu bywa wręcz irytujący.
Ja kocham swoje niewielkie miasto, w którym zdecydowałam się żyć i bardzo się z nim utożsamiam, choć ani w jakiś znaczący sposób nie wpisało się w mapę naszej historii, ani nie ma tu niczego niezwykłego, ale to jest przecież moja mała ojczyzna, w której mam swój dom i do której zawsze wracam.
Mogę powiedzieć, że widzę w naszym kraju wiele skaz i niedociągnięć, ale absolutnie nie mam narodowych kompleksów, wręcz przeciwnie, staram się skupiać na tym, co dobre. Zresztą będąc gdziekolwiek w Europie bez skrępowania mówię po polsku i z dumą przyznaję się do tego, że jestem Polką. To przecież Polska sprawiła, że mapa wspólczesnej Europy jest tak inna od tej sprzed trzydziestu lat. To my tworzyliśmy tę historię.
Z drugiej strony w swoim otoczeniu zaczynam zauważać, że coraz częściej doceniamy na przykład rodzime towary. Ja sama coraz chętniej sięgam po nasze artykuły tylko dlatego, że są nasze i nabywanie ich wspiera krajowych przedsiębiorców. Tu właśnie powinniśmy wziąć przykład z Niemców, którzy mając do wyboru swoje i obce, nigdy nie sięgną po obce. Weźmy też pod uwagę, że to my sami, swoją własną postawą, kreujemy swój wizerunek w świecie.