mam naimie Agnieszka,mam 28 lat.jestem w nowym zwiazku 3 lata.zaczne moze od poczatku.Kiedy poznalam mojego faceta bylo nam bardzo dobrze kiedy do mnie przyjezdzal czulam motyle w brzuchu to byl znak ze sie naprawde zakochalam !chociaz po wczesniejszym zwiazku bardzo wzbranialam sie przed miloscia.ale przejde do rzeczy,mamy 11-sto miesiecznego pieknego synka,i to powinno jeszcze bardziej scalic nasz zwiazek, tymczasem on bardzo gwaltownie sie rozpada i dzieli nas coraz wieksza przepasc.czasem nachodza mnie mysli zeby zakonczyc ten zwiazek,poniewaz sa miedzy nami coraz czestrze klotnie i przepychanki.nie jestesmy po slubie ani nie mieszkamy razem.On nie jest chyba nie zdecydowany a ja coraz bardziej zmeczona cala sytuacja.jednak wiem ze jeszcze cos do niego czuje ale nie bardzo jestem pewna czy go kocham.pomozcie i doradzcie
Bardzo skąpo opisałaś swoją sytuację. Oprócz tego, że czujesz się nieszczęśliwa, nie wiadomo nic.
Nie rozumiem podejścia, że dziecko scala związek, a im więcej tym będzie lepiej. Bzdury!
Jeżeli próbowałaś rozmów, staraliście się albo przynajmniej jedno z was, ciesz się, że nie jesteś po ślubie. Dziecko to duży obowiązek i będzie Cię ono łączyć z jego ojcem(np. alimenty, odwiedziny, a to święta i rodzina musi być w komplecie...) na bardzo długo...
Jeżeli masz taką możliwość, wróć do rodziców.