tak jak w temacie - czy wyobrażacie sobie, że wasz chłopak zaproponuje wam związek aseksualny? byłybyście w stanie zgodzić się na taki układ? i co myślicie o ludziach tkwiących w takich właśnie związkach?
Elviska, mylisz pojecia.
Zwiazek bez seksu to inaczej bialy zwiazek. Natomiast aseksualizm to jest jedna z czterech orientacji seksualnych czlowieka i oznacza brak pociagu (emocjonalnego i fizycznego) do jakiejkolwiek plci
I "zwiazek aseksualny" po prostu nie istnieje.
Gdyby facet zaproponowal mi zwiazek bez seksu, co bym zrobila?
To zalezy od tego, jak by to sobie wyobrazal. Jezeli np. chcialby nie kochac sie az do slubu, jest jakas szansa, ze uszanowalabym jego wole. W koncu nie mozna zmuszac kogos do lamania waznych dla niego zasad.
Aczkolwiek gdybym miala przezyc zycie bez seksu, bo mezczyzna deklarowalby, ze (byc moze) nigdy nie bedzie go uprawial, nie porywalabym sie na to. Chce miec dzieci. Chce miec zycie seksualne. I juz ![]()
hmmmm w tzw białym związku byłam. ale odpowiedzi dlaczego on nie chciał się kochać nie znam, noo tłumaczył się wojskiem i że musi dojść do siebie, ale było to dla mnie na tyle dziwne, że związek zakończyłam, co wiąże się z tym że widocznie go bardzo mocno nie kochałam. więc dla mnie związek taki nie ma racji bytu...
mysle,ze mam za duzy temperament,zeby zyc bez seksu;)
a ja bym chyba umiala byc w takim zwiazku ![]()
a ja bym chyba umiala byc w takim zwiazku
O rany, ale tak przez cale zycie??
ja nie wytrzymałam hm 9 miesięcy i powiedziała koniec ot, co. i tego się trzymam
a całe życie nooo yyyy.... NIE!!
hm a poza tym chyba nie ma faceta który by chciał taki związek, no może oprócz tego mojego byłego ale to phi dziwne
tak jak yvette... chcę mieć dzieci...
nie wiem czy cale zycie ale poki co uwazam, ze nie byloby to dla mnie problemem ![]()
dla mnie to dziwne , że faceci nie chcą seksu... (trudne do wyobrazenia sobie)
a co do wojska to może bał się ze na niego herbatka jeszcze działa? i nie chciał dać plamy.
Nie wyobrażam sobie związku bez seksu. Uważam, że seks jest dopełnieniem miłości. Ludzie są ze sobą bliską, znają się dobrze, znają swoje ciała. To jest piękne. Bóg obdarzył nas taką możliwością nie tylko w celu rozmnażania:D Trzeba z tego korzystać. Jak można wyzbywać się przyjemności z życia. A co byście robili nocami??? Buzi i spać?? sory nie czaje:D
12 2009-07-19 08:40:18 Ostatnio edytowany przez ikaa (2009-07-19 09:47:21)
sory nie czaje:D
nikt Ci nei kaze czaic, bo to sprawa indywidualna kazdego człowieka, i kazdy ma inne podejscie i wazne zeby rozumiec siebie i swoje podejscie, a nie podejscie innych
13 2009-07-19 11:52:20 Ostatnio edytowany przez reszka (2009-07-19 11:53:03)
Jakbys nie zauważyła, to forum, na którym każdy ma prawo do wyrażania swoich opinii:) Pytanie elviska 18 było jednoznaczne.
reszka , spokojnie, przeca nikt nie mowi, ze masz nie pisac tego co myslisz, ja tylko napisalam, ze nie musisz tego rozumiec, kazdy czlowiek jest inny, i nie kazdy kazdego zrozumie, a Ty sie od razu rzucasz ![]()
wiem jak jest na tym forum- bo juz tu troche jestem i nei jeden post napisalam, jakbys nie zauwazyla
wiec wylzuj troche ![]()
Moderatorki Kochane- sorki za offtopic ![]()
yvette a czy przypadkiem ludzie o orientacji aseksualnej nie mają potrzeby życia w związku? W sensie - życia z drugą osobą, pewnego rodzaju emocjonalnej bliskości?
za wikipedią:
"Istnieją różnice pomiędzy ludźmi identyfikującymi się jako osoby aseksualne, głównie dotyczące odczuwania seksualnego pożądania oraz postrzegania innych ludzi jako atrakcyjnych.
Niektórzy doświadczają jednego z nich, inni obu, a jeszcze inni żadnego [5].
Podniecenie u tych osób, które je odczuwają, nie jest ukierunkowane: jest to potrzeba seksualnej stymulacji. Może się wahać od słabego do silnego, od rzadkiego do częstego. Niektóre osoby aseksualne odczuwają pożądanie osoby, ale nie czują potrzeby jakichkolwiek działań[potrzebne źródło], inni rozładowują to uczucie przez masturbację lub stosunek seksualny[3].
Osoby aseksualne uważające innych ludzi za atrakcyjnych mogą odczuwać pociąg ku jednej lub obu płciom[potrzebne źródło]. Często oczekują wówczas romantycznych związków (od romansów do małżeństwa) z preferowaną płcią, ale zwykle nie chcą, by taki związek zawierał aktywność seksualną. Ze względu na swoją "romantyczną orientację", niektórzy aseksualiści mówią o sobie jako o homo-, bi- lub heteroseksualistach."
Oczywiście to tylko wikipedia ale rozmawiałam o tym długo z moimi kumpelami studiującymi psychologię i one mówiły, że ich profesrowie również podkreślali fakt, iż osoby aseksualne bardzo często szukają związków stricte emocjonalnych pozbawionych aspektu fizycznego.
pennylane, to nie jest taka prosta sprawa. Nawet wśród psychologów i seksuologów kwestia aseksualizmu budzi pewne emocje - są specjaliści, którzy uważają, że aseksualizm w ogóle nie jest orientacją seksualną, takie stanowisko zajmuje też WHO. Aseksualizm nie jest zagadnieniem, na temat którego udało się środowisku psychologicznemu wypracować jedną, uniwersalną postawę.
Kiedyś orientację seksualną oceniano jedynie pod kątem pociągu fizycznego. Obecnie, kiedy eksperymentowanie z różnymi rodzajami seksu i różnymi partnerami, także tej samej płci jest wręcz pożądane przez "swobodne obyczajowo" społeczeństwo na orientację zaczęto patrzeć szerzej, również pod kątem gotowości emocjonalnego zaangażowania. Ponieważ gdyby stawiać znak równości między pociągiem fizycznym a orientacją, mogłoby okazać się, że w otoczeniu, które propaguje przede wszystkim doświadczanie wszystkiego, większość ludzi musiałaby uznać się za osoby biseksualne. A przecież jednorazowe epizody homoseksualne mogą, mimo przyjemności seksualnej podczas zbliżenia pozostać tylko przygodami. I czy można uznać, że kobieta, na którą kobiece ciało działa jest homo/bi?
Inną kwestią jest to, że środowiska seksuologów (w ślad za nimi WHO) często gęsto uznają, że osoby nie odczuwające pociągu seksualnego mają zaburzenia takie jak hipolibidemia. Terapeuci też prześcigają się w poszukiwaniu wyjaśnień (złych doświadczeń, traumy, podświadomego odrzucenia płci ze strony rodziców). Mamy więc dwie skrajne postawy: uznanie aseksualizmu jako orientacji, na co pozwala podejście emocjonalno-seksualne do kwestii określania orientacji oraz aseksualność jako zaburzenie.
A kłopot z definicjami jest taki, że jeśli nie jest jasno powiedziane, czym jest aseksualizm, niejednoznacznie też powiedziane jest, kim są aseksualni.
Miałam na studiach kontakt z tymi odmiennymi stanowiskami, ale w ostatnim czasie, kiedy śledziłam badania prowadzone na ten temat i teksty psychologów/seksuologów jestem bliższa uwzględnianiu sfery emocjonalnej przy określaniu orientacji.
Tym bardziej, że u większości badanych osób "aseksualnych" udało się wytypować powody ówczesnej postawy wobec seksu, co rodzi pewną szansę na przepracowanie tych problemów i "uzdrowienie" tej sytuacji. Pytanie, czy są oni aseksualni, czy może nie?
Są również pacjenci, którzy nie czują pociągu ani emocjonalnego ani fizycznego (co mieści się w tej definicji orientacji) i ich "wyleczenie" okazuje się niekiedy po prostu niemożliwe, podobnie jak z homoseksualizmem.
Zakładając, że osoba jest w związku - jeśli z partnerem innej płci to heteroseksualnym - wielu specjalistów postuluje, że nie można wtedy mówić o aseksualności.
Jak widzisz, temat rzeka ![]()
Ja mogę tylko tyle powiedzieć, gdyby moja obecna wielka miłość nagle mi coś takiego powiedziała- zgodziłaby się bez wahania. Lubie seks, ale nad życie kocham Jego a nie nasza seksualność ![]()
Hmm to faktycznie ciekawe - i można by gadać godzinami niewątpliwie. Ale z takiego prostego, ludzkiego punktu widzenia - wyobrażam sobie dwoje ludzi żyjących razem jako para a nie uprawiających seksu. Uznałabym wtedy, że owszem są heteroseksualni [emocjonalnie] ale jednak aseksualni - ze względu na brak pociągu fizycznego. Można oczywiście szukać innego określenia - dla ludzi nie odczuwających potrzeby kontaktów seksualnych ale powiedzmy, że mi akurat określenie 'aseksualny' pasuje do takiego typu ludzi [tak to sobie jakoś wyobrażam
]
Ale to tylko moja teoria... ![]()
nic sie nie rzucam:D jestem baaaardzo wyluzowana:D
No to ja żyje właśnie tak ![]()
Mam sprawe o separacje mąż ma kochanke ale mimo to mieszkamy w jednym domu razem wychowujemy syna i on spędza ze mną czas typu wypad nad wode i takie tam śpimy osobno. Kocham go i mimo bólu jaki mi sprawia lubie jego towarzystwo i o dziwo on też lubi moje nie jestem w stanie wytłumaczyc jego motywów ale gdy kobieta kocha jest w stanie wiele znieśc by choc odrobine czasu spędzic z ukochaną osobą mimo że ta nie chce kontaktu fizycznego.
A co ma wspólnego miłość z seksem? Miłość to uczucie a seks to zbliżenie
Seks bez miłości nie jest wiele wart
Nie pisze o seksie bez miłości, tylko o miłości bez seksu - to całkiem co innego. Tak zgadzam się z Tobą Blanche
widzę, że większość z nas jednak nie potrafiłaby się obyć bez seksu.
Zgadzam się większość jest hetero ale co z tego .Ja żyję w związku prawie 30 lat i nie potrzebuję seksu a mąż bardzo.Jest coraz gorzej ale myślę że przetrwamy skoro przetrwaliśmy tak długo.Myślę że to można nazwać miłością.Wychodząc za mąż wiedziałam że nie potrzebuję seksu, mąż abym za Niego wyszła stwierdził że się przyzwyczai .Przeliczył się do tego nie można się przyzwyczaić, ale byliśmy już małżeństwem.Ja ze swej strony robiłam co mogłam aby było dobrze ale zawsze było żle.W takim związku jak mój zawsze będzie żle choćbyś starała się nie wiadomo jak.Nie liczy się pranie,sprzątanie super gotowanie dbanie o męża o dziecko o dom zawsze jest coś.Teraz to wiem.Mogłoby być bardziej brudno nie tak smacznie ale żeby był dobry seks ,może nie dobry ale na każde zawołanie.Dziś bym za mąż nie wyszła ale co zrobić nikt nie obiecał że będzie lekko.Ale muszę powiedzieć że do tej pory szanujemy się dbamy o siebie no i jakoś żyjemy .Nie zabiję się z tego powodu.Ale jeżeli mogę coś poradzić to nie powielajcie mego błędu , znajdziecie kogoś takiego jak Wy.Pozdrawiam i czekam na Wasze opinie.
yvette a czy przypadkiem ludzie o orientacji aseksualnej nie mają potrzeby życia w związku? W sensie - życia z drugą osobą, pewnego rodzaju emocjonalnej bliskości?
Nie znam ludzi, którzy chcieli by być sami. Nawet osoby aseksualne chcą mieć po co wracać do domu. Nie chcą martwej pustki po powrocie z pracy. Też potrzebują się do kogoś przytulić, komuś opowiedzieć o tym, co ich spotkało. Potrzebują być komuś potrzebni i też potrzebują być szczęśliwi. Wiem, że dla niektórych "bycie z kimś szczęśliwym" oraz "życie bez seksu" to dwie rzeczy, które się wykluczają.
Aseksualni też potrzebują miłości. Jak każda inna orientacja. Jak każda inna Istota na tym świecie.
Dla mnie bycie w związku i nie uprawianie seksu w ogóle mija się z celem. Jak dwie osoby aseksualne się dobiorą, to spoko, ale sytuacja, w której jedna strona wyrzeka się seksu bo druga wpadła na taki pomysł jest dla mnie chorą sytuacją prowadzącą do rychłego kryzysu, zdrady itd.
Ja jestem aseksualna i jak najbardziej wyobrażam sobie normalny związek tyle że bez seksu. Najważniejsze to się dobrać, szkoda tylko że tak ciężko trafić na odpowiednią osobę.
Aseksualność a aromantyczność to dwie różne sprawy. Polecam dokument "Rated X (Asexuality Documentary)" na youtubie (lub na stronie Amara, tam można znaleźć polskie napisy).
Najważniejsze to się dobrać, to prawda. Myślę, że obecnie dzięki temu, że jest internet są opcje znalezienia kogoś, kto ma tak samo jak my - czy jesteśmy heteroseksualni czy homoseksualni czy aseksualni. Oprócz dwóch osób aseksualnych w związku są też inne opcje - otwarty związek czy związek poliamoryczny. ![]()
co myślicie o ludziach tkwiących w takich właśnie związkach?
Normalna sprawa, choc chyba dosc rzadka.
Nie mam dużego libido, ale związku bez jakiejkolwiek aktywności seksualnej sobie nie wyobrażam. Nawet jak byłam dziewicą i nie czułam się na to gotowa to preferowałam inne formy zaspokajania jak np petting. Chociaż rozumiem, że są ludzie którym wystarczy czuły pocałunek, przytulenie i trzymanie za rękę i jak najbardziej to rozumiem.