MAMA - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

Temat: MAMA

Mam 23 lata, jestem jedynaczką, mieszkam poza domem od dłuższego czasu-liceum, studia... Zawsze dobrze się uczyłam, krótko mówiąc nigdy większych problemów ze mną nie było. Rodzice się rozwiedli z jakieś blisko 10 lat temu. Mieszkałam z mamą, z ojcem można powiedzieć, że nie mam kontaktu. Wysyła mi tylko alimenty co miesiąc i na tym się kończy jego ojcostwo. Mój problem polega na tym, że moja mama nie jest łatwa hmm Nie pracuje, siedzi w domu, opiekuje się swoją starszą siostrą, która jest chora. W tym roku przechodzi na emeryturę. Nic jej się ciągle nie podoba, nic jej nie cieszy, każdy jest zły, ona ma zawsze racje, najmniejsza rzecz jest w stanie doprowadzić ją do furii. Ciągle się mnie czepia, wszystko krytykuje, już kiedyś mówię, że się wyprowadzę, zmienie nr, nie będziemy miały kontaktu, bo skoro jestem taka beznadziejna to po co jej taka córka. Trochę się wtedy opamiętała, ale na krotko. Codziennie do mnie dzwoni, codziennie się czepia, każdego krytykuje, ja już nie wyrabiam. Gdyby to była ciotka, koleżanka czy ktoś inny zerwałabym kontakt i tyle, ale to jednak matka. Co mam zrobic, jak jej powiem, zeby szła do psychologa to wpadnie w szał. Muszę jakoś subtelnie jej powiedzieć, że jej zachowanie jest nie do wytrzymania i niedługo nie będzie miała ani córki, ani znajomych, nikogo. Miała faceta, nie wiem czy jeszcze są razem nawet, bo niby dzwonił jakoś ostatnio, ale ona też się jego czepia, mówi, że ma nie dzwonic, a pozniej się dziwi, że nie dzwoni i chodzi smutna. On też pewnie nie wytrzymuje. Sama mi powiedziała ostatnio, ze albo każdy wokół niej jest nienormalny albo z nią jest coś nie tak, ze wszystko ją denerwuje i że czasami sama ze sobą nie może wytrzymać. Może ktoś może mi coś doradzić? Może jakieś tabletki ktoś może mi polecić dla niej, jakieś ziołowe, żeby mogła brać codziennie i co najważniejsze, żeby były skuteczne. Ja nie wiem ile jeszcze jestem w stanie wytrzymać, nawet nie lubię być w domu, bo boję się oddychać. Nigdy nie wiem co ją wkurzy. Czepia się mnie, że spotykam się ze znajomymi, że chodzę na imprezy, chociaż nie uskuteczniam tego kilka razy w tygodniu. Nic się jej nie podoba, jak to się nie zmieni, niestety z bólem serca, ale odetnę się, zmienię adres, numer i nie będę z nią utrzymywać kontaktu.

Dziękuję z góry wszystkim za wypowiedzi.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: MAMA

Hmm..przerąbane masz. Może spróbuj z nią pogadać..Żeby sie nie czepiała że to twoje życie, i że jesteś już przecież dorosła.

3

Odp: MAMA
noniewytrzymam napisał/a:

.....Nic się jej nie podoba, jak to się nie zmieni, niestety z bólem serca, ale odetnę się, zmienię adres, numer i nie będę z nią utrzymywać kontaktu..

Gdy granice tolerancji zostają przekroczone i brak alternatywy, musisz chronić siebie. W przeciwnym wypadku staniesz się taka sama. To może unieszczęśliwić wielu, nie tylko Ciebie. Decyduj.

4

Odp: MAMA

Mówię czasem, że jestem dorosła, że mam prawo robić to czy tamto, decydować za siebie. Wtedy mówi, że narazie jestem na jej utrzymaniu i decydować będę mogła jak będę się utrzymywała sama. Szukam czegoś, ale krucho z pracą, nic nie ma, bo bym pracowała, żeby już nic jej nie zawdzięczać. Czasami myślę, że to może ze mną coś nie tak? Bo znajomi mają super relacje z rodzicami, a ja z ojcem nie gadam, bo nie czuje potrzeby mieć ze mną kontaktu, ma nową rodzinę. Kiedyś bolało, teraz już mi to obojętne. Z mamą się nie mogę dogadać. Drze się na mnie, a ja sobie myślę, że nie chcę być taka dla swoich dzieci. Wczoraj zrobiła mi awanturę o to, że moje koleżanki już rodzą dzieci, za mąż wychodzą, a ja nawet faceta nie mam. Tłumaczę jej, że nic na siłę. Wiadomo przecież, że nie chcę być starą panną, ale nie poznałam jeszcze nikogo właściwego, przecież to nie do konca ode mnie zależy... A dziecko? CO mam rodzić teraz? Ani faceta na stałe, ani pracy, ani instynktu macierzyńskiego jeszcze. Mam urodzić i być złą matką? Lepiej dojrzeć. Jedni dojrzewają do takiej decyzji szybciej, inni później. Jeszcze mnie irytuje to, że zabiera zdanie w tematach,  których kompletnie nie ma najmniejszego pojęcia i jeszcze się czepia. Nie wiem co mam zrobić. To jest moja mama, dała mi życie, nie podważam tego, że na pewno wiele jej zawdzięczam, ale nie daję już z nią rady. Od kiedy pamiętam była raptusem, ale teraz przechodzi sama siebie. Nie wiem co jest w stanie ją zmienić, nie wiem czy wgl jest taka rzecz. Już czasami po jakiejś mega awanturze jak mi wykrzyczy, że wszyscy mają lepsze dzieci, ze jestem taka, siaka i owaka myślałam, żeby sobie coś zrobić, bo ile można słuchać, że jest się beznadziejnym, a zero pochwał. Skończyłam lo z dobrą średnią, miałam najwyższą średnią z absolwentów, teraz już jestem inżynierem, robię teraz magistra, szanuję się. Inni mają gorsze dzieci i je chwalą mimo wszystko, a u mnie ciągle źle. To się musi skończyć, ale nie wiem co zrobić, zeby był jakiś progres.

5

Odp: MAMA
noniewytrzymam napisał/a:

Mówię czasem, że jestem dorosła, że mam prawo robić to czy tamto, decydować za siebie. Wtedy mówi, że narazie jestem na jej utrzymaniu i decydować będę mogła jak będę się utrzymywała sama. Szukam czegoś, ale krucho z pracą, nic nie ma, bo bym pracowała, żeby już nic jej nie zawdzięczać.

Niestety, to prawda. Czy Ci sie to podoba, czy nie.
A do tego ona wie, ze mowiac "jak sie nie zmienisz, to zerwe z Toba kontakt" tylko ja straszysz, bo sie nie wyniesiesz, bo raz, nie masz pracy, a dwa nie bedziesz miala gdzie spac i co jesc.

Proponuje dalej szukac pracy. Chocby weekendowej. Cokolwiek. Nastepnie wynajac chociaz pokoik w mieszkaniu na spolke - bedzie taniej.
I zrob to, czy matka sie zmieni, czy nie. Jestes w wieku, w ktorym dobrze by bylo sie usamodzielnic.
Co do Twojej matki, mysle, ze jak zrobisz ten krok i sie wyprowadzisz, to ona zmieknie.

6 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2013-08-10 09:38:43)

Odp: MAMA

Matka dopinguję Cię w swoisty sposób. Przelewa byc może swoje niespełnione ambicje na córkę i ustawiła jej bardzo wysoko poprzeczkę. Nigdy nie będziesz dosc dobra, a jeśli wyjdziesz za mąż, to też byc może nie za tego jakiego ona sobie wymarzyła. Wnuki też będzie tresowac ( znaczy wychowywac). Przecież to typowe cechy toksycznego rodzica.

W przeciwieństwie do Cynicznej nie jestem aż tak pewna czy mama zmięknie. Będzie biadolic i użalac się nad sobą, bo ona tak dobrze chciała, a niewdzięczne dziecko chce od niej uciec.

Noniewytrzymam Tobie jest potrzebna terapia. Nauczy Cię asertywności, podniesie samoocenę. Tylko zwichrowany rodzic nie docenia takiego dziecka. Może gdyby matce trafiła się narkomanka, furiatka, egoistka na wskroś - doceniłaby to co ma.
Pracy szukaj, o ile przy Twoich studiach podołasz z czasem i nie padniesz. Niezależnosc finansowa wybije matce z ręki jeden z argumentów o Twojej rzekomej bylejakości. Gdybyś zrezygnowała ze studiów dziennych, chyba też byłaby niezadowolona. Dasz radę, cel jest bliski. Kto wie, co Cię w życiu czeka. Tyle lat przed Tobą ( kobiety żyją dłużej ), skąd wiesz czy nie u boku fajnego faceta.

7

Odp: MAMA

Został mi rok studiów, poza tym mam alimenty od ojca, są one spore, więc tak naprawdę ona wiele mi nie dokłada. Kiedyś jak nie wytrzymałam i się wydarłam, bo do pewnego momentu nie pyskowałam, a ona zawsze, ze pyskuję. W pewnym momencie nie wytrzymałam i się wydarłam, teraz też coś powiem, może nie tak dosadnie jakbym chciała,bo by mi dała po mordzie. Ale skoro czy pyskuję czy nie tak mówi, więc pyskuję. W lutym po obronie przyjechalam do domu, chciala, zebym z nią jechała do miasta. Mówię czy będzie robiła zakupy jakieś, że mam jej pomóc. Mówi, że nie, że idzie tylko do banku no to mowie, że ja nie pojadę, bo jestem zmęczona po obronie, miesiąc zakuwania, zarywania nocy, nie chciało mi się jechać i stać z nią w kolejce w banku. Gdyby robiła zakupy pojechalabym, zeby jej pomoc. Przyjechala cieta jak osa, ze nie pojechalam, bo jestem juz inz i się jej wstydze!! darła się w domu o jakieś pierdoły. Nie wytrzymałam, powiedzialam, ze mam dosyć, ze ciagle jestem ta zła, co bym nie powiedziala, nie zrobiła zawsze źle. Ja jestem tylko człowiekiem. Nie ma problemów to sobie je wymyśla. Że się wyprowadzam, zmieniam numer i niech nie robi scen, że będzie mnie szukała, bo skoro od lat słysze tylko, że jestem beznadziejna to niech teraz nie szuka beznadziejnej córki. Ona się śmiała. Mówię no będziesz się smiała, dosyć! Sama byłam w szoku, że odważyłam się wylać żale. Oczywiście dostałam po buzi. Zaczęła płakać. Mówiła, że palma mi odbiła już, że już się jej wstydzę, że ona wszystkim powie, że nie chcę mieć z nią kontaktu, że jeżeli mówiła, że nikt nie ma takiego dziecka to pewnie miala na mysli, ze takiego cudownego. Ja mówię, że chyba sama nie wierzysz w to co mówisz, mów co chcesz, komu chcesz. Zwisa mi to co inni o mnie myślą. Pakowalam się, mówi, że mam przemyslec. Ja mowie moze ty sobie cos przemyslisz, bo ja nie mam co. TO był pozny wieczor, powiedziala, ze mam nie wychodzic, ze skoro tak to rano nawet mnie zawiezie na pociag, ale w nocy mnie nie pusci. Nastawilam budzik chyba na 4, bo mialam pociag o 5. Przepłakałam całą noc, przychodziła do mnie w nocy sprawdzać czy jestem. Zostałam. Pojechalam dzien pozniej, bo w kłótni jak krzyczalam, ze nigdy wiecej tam nie przyjadę powiedziala, że przyjadę szybciej niż mi się wydaje-w sensie, że ona się zabije, straszyła mnie. Nie wiem co mam robić, jestem bezsilna. Ja nawet nie chcę jechać do domu, bo znów będzie to samo. Jak byłam mała pamiętam, że była cudowną matką. Teraz za to jest najgorszą jaką znam. Daleko mam do domu i jak przyjezdzam raz na miesiac to wiadomo, ze chce sie spotkac tez ze znajomymi. Prawie zawsze jest o to awantura, ze ledwo przyjechalam juz gdzies lezę, że mogłam wcale nie przyjezdzac. Ale jak przyjadę i ona idzie do kolezanki i ja siedzę sama w domu to jest ok.

8 Ostatnio edytowany przez Bezradna95 (2013-08-10 14:33:17)

Odp: MAMA

Wiem ze to jest twoja matka..ale no sory, nie obraź sie, ale ona jest jakas chora.!! Uwolnij sie od niej, ja bym wynajeła mieszkanie..dostajesz alimenty to napewno na jakies Ci wystarczy. Bedzie dobrze, prace napewno też znajdziesz.

9

Odp: MAMA

Noniewytrzymam, mama tylko Ciebie ma, Kocha Cię chorą miłością. Szantaż, manipulowanie, wywoływanie poczucia winy.

Przeczytaj co się tylko nawinie o toksycznych rodzicach, zrozumiesz mechanizm. Terapia nie musi kosztowac, w tej chwili można to zrobic na NFZ, trzeba tylko poszukac. Tobie jest potrzebne natychmiastowe wsparcie. Szkoda, że nie masz przyjaciółki. Kogoś komu można wypłakac się, zrzucic balast złych emocji. Dobrze byłoby miec u boku wspierającego mężczyznę. Choc z doświadczenia wiem, że w tym są kiepscy.

Mój mąż ma toksycznych rodziców. Stąd wiem, że cokolwiek by nie robił, jak bardzo się nie starał, zawsze są niezadowoleni. Porównują swoje dzieci, krytykują, chcą żeby rywalizowały ze sobą o ich względy. Działa to mniej więcej tak: "Tomek zrobił coś tam, pomyślał o nas, a reszta ma biednych, starych rodziców gdzieś", " Marek dzwoni co chwilę, interesuje go co u nas, a reszta egoistów? Dzieci też wychowujemy źle. Generalnie jesteśmy beznadziejni, zawody mamy nie te co trzeba. Ciężkie jest życie staruszka, ale mając takich rodziców na stanie, to dopiero mordęga. Można zerwac kontakty, ale nie w naszym przypadku, mieszkamy niedaleko i nie da się, no nie da. Z drugiej strony, po tym co przeszliśmy i przechodzimy z nimi, tak nas uodporniło, że niewiele już nas rusza. Ty też z czasem nabieżesz doświadczenia jak postępowac z matką, albo weźmiesz nogi za pas. Pozdrawiam i życzę siły.

10

Odp: MAMA

Żalę się znajomym, każdy mi współczuje, coś radzi, ale nic konkretnego.Mówią, żebym poszukała jej zajęcia, bo z braku zajęcia tak się dzieje-i tak twierdzą prawie wszyscy. Ooo u mnie też to jest, że mam gdzieś biedną, starą matkę. Albo jak dzwoni i nie odbiorę to zaraz sms-tylko w domu jak jesteś siedzisz ciągle z telefonem, a teraz ode mnie telefonów nie odbierasz. A prawda jest taka, ze jak w domu nie mogę wyjść do znajomych i mam tylko siedzieć to siedzę i gram na telefonie dla zabicia czasu, a jak jestem poza domem to mam zajęcia i nie siedzę z nosem w nim. Mi się wydaje, że jestem silna, ojciec z domu odszedł jak mialam chyba 12 lat, rozwiedli się jak miałam lat 14. Zabiegałam o ojca uwagę długi czas, ale nie chciał. Przecież nie mogłam go zmusić, żeby mnie kochał, żeby się mną interesował, żeby poświęcił mi swój czas. Miał ograniczone prawa rodzicielskie właśnie przez swoje zachowanie. 17 lat mieszkałam w jednym miejscu, od urodzenia. Przez ojca musialam się wyprowadzić, bo chciał pieniędzy za dom, a mam nie miała, żeby go spłacić. On nie chciał czekać, potrzebował ich na gwałt, żeby kupić dom nowej żonie. Ja wtedy byłam po 1 lo, myślałam, że umrę. To był mój świat, nie znałam innego. Później mieszkałam w internacie w lo w miejscowości, gdzie się wychowałam, podczas gdy mój tatuś w willi z nową rodziną. No ale nic i tak sama nie chcialabym z nimi mieszkać. Mimo, że jestem młoda dostałam już kopa od życia, wydaje mi się, że jestem mocniejsza przez to, jednak zachowanie mojej mamy mnie wykańcza. Zerwę kontakt i co, nie mam go z ojcem, nie będę miała z matką, nie mam rodzeństwa, faceta. Mam naprawdę dużo znajomych, ale co z tego, tak naprawdę zostanę sama. Smutne to życie, nie wiem dlaczego się mówi, że życie to najpięknieszy dar. Nie jest ono wcale piękne i kolorowe. Dziękuję Wam wszystkim za odpowiedzi. Może ktoś z Was ma pomysł jak mogę mamie powiedzieć, że musi się zmienić. Już myslalam, zeby jakis psycholog do niej zadzwonił, że niby została wylosowana i ma darmową poradę czy coś, bo jak się dowie, że ja za tym stoję to od razu będzie wojna.

11

Odp: MAMA

Wygląda na to że mama jest rozchwiana emocjonalnie. Widać to po relacjach z Tobą i jej partnerem.
Coś jej się w życiu nie udało i frustracje wyładowuje na najbliższych. Ważne żeby ona to zrozumiała i coś zaczęła z tym robić, bo w końcu uprzykrzy Ci tak życie, że mimo ze ją kochasz, nie będziesz miała ochoty na jakikolwiek z nią kontakt, co wpędzi Cię w poczucie winy, a ją w dalsze obwinianie.

12

Odp: MAMA

Mówi się, że jest 7 lat tłustych i tyle samo chudych. Myślę, że w końcu nastaną te dobre. Nam też było przez ileś tam lat ciężko, nie mogliśmy uporac się z wizytami teścia ( codziennie nas nachodził). Na szczęście przyszedł koniec i tej zmory, teraz są telefony, ale to pikuś.

Poprzedni znajomi wiali od nas jak najdalej, bo jak tylko się ktoś pojawił, to był i tesc ( a kiedy go nie było). Ty też kogoś znajdziesz, tylko się dobrze rozglądaj, a najlepiej sama coś inicjuj.

Matki nie zmienisz, ona sama musi dojsc do tego co źle robi. Prędzej kogoś obcego i obiektywnego posłucha. Ja bym w takie losowanie nie uwierzyła, lepiej tego nie robic. Sama umów się z psychologiem, podpowie co robic. Nie próbuj też niczego mamie udowadniac - to zła droga, właściwie niekończąca się. Mąż z bracmi tak wdepnął, a my żony z nimi. Chcieli pokazac na co ich stac, że potrafią dojsc do czegoś bez wsparcia tatusia. Kupiliśmy działkę ( sporą i podzieliliśmy między sobą), miało byc cudnie, a wyszło jak wyszło - tatuś doradzający i kontrolujący codziennie.

13

Odp: MAMA

Toksyczni rodzice sa okropni, ale nie pozwol zeby matka zrujnowala ci zycie, postaw jej ulimatum albo sie leczy albo urwiesz kontakt

14 Ostatnio edytowany przez Joga (2013-08-13 16:05:57)

Odp: MAMA
chaber05 napisał/a:

Matka dopinguję Cię w swoisty sposób. Przelewa byc może swoje niespełnione ambicje na córkę i ustawiła jej bardzo wysoko poprzeczkę. Nigdy nie będziesz dosc dobra, a jeśli wyjdziesz za mąż, to też byc może nie za tego jakiego ona sobie wymarzyła. Wnuki też będzie tresowac ( znaczy wychowywac). Przecież to typowe cechy toksycznego rodzica.

W przeciwieństwie do Cynicznej nie jestem aż tak pewna czy mama zmięknie. Będzie biadolic i użalac się nad sobą, bo ona tak dobrze chciała, a niewdzięczne dziecko chce od niej uciec.

Noniewytrzymam Tobie jest potrzebna terapia. Nauczy Cię asertywności, podniesie samoocenę. Tylko zwichrowany rodzic nie docenia takiego dziecka. Może gdyby matce trafiła się narkomanka, furiatka, egoistka na wskroś - doceniłaby to co ma.
Pracy szukaj, o ile przy Twoich studiach podołasz z czasem i nie padniesz. Niezależnosc finansowa wybije matce z ręki jeden z argumentów o Twojej rzekomej bylejakości. Gdybyś zrezygnowała ze studiów dziennych, chyba też byłaby niezadowolona. Dasz radę, cel jest bliski. Kto wie, co Cię w życiu czeka. Tyle lat przed Tobą ( kobiety żyją dłużej ), skąd wiesz czy nie u boku fajnego faceta.

Chaber ma rację potrzebujesz terapii. Czytam twoją historie i jakbym czytała o sobie. Oczywiście, że matce z czasem raczej się pogłębi, patrzę na swoją i widzę, że jest coraz gorzej. Ja trafiłam do psychologa bardzo późno bo już po trzydziestce, kiedy urodziłam własne dziecko i wpadłam w panikę, że będę dokładnie taka samą matką. Byłam na kilku spotkaniach ale niestety musiałam je przerwać, bo psychologa znalazłam poza miejscem mojego zamieszkania. Zmieniłam trochę sposób myślenia i znalazłam jakiś punkt zaczepienia, żeby pójść na przód. Dużo czytam, jak chcesz mogę ci podesłać na priv książki w pdfie, pomogą ci być może zrozumieć obenca sytuację smile
Nie myśl tylko o samobójstwie, bo to najgorsze co mogłabyś zrobić, poukładasz swoje życie i będziesz jeszcze szczęśliwa - ja jestem, tobie też się uda smile
Stawianie ultimatum, próba rozmowy z moją to się nie udało, więc nie wierzę w skuteczność. Ja od mojej mieszkam daleko, ale nawet przez telefon potrafi mi tak zepsuć humor, że po rozmowie wyję do poduszki. Tak, wychowała mnie, karmiła, ubierała i kochała i kocha na swój własny chory sposób a ja mam duże poczucie winy z którym walczę. Powinnam znów rozpocząć terapię, bo bez tego nie dam rady.
Proszę napisz do mnie na priv smile

15

Odp: MAMA
Joga napisał/a:
chaber05 napisał/a:

Matka dopinguję Cię w swoisty sposób. Przelewa byc może swoje niespełnione ambicje na córkę i ustawiła jej bardzo wysoko poprzeczkę. Nigdy nie będziesz dosc dobra, a jeśli wyjdziesz za mąż, to też byc może nie za tego jakiego ona sobie wymarzyła. Wnuki też będzie tresowac ( znaczy wychowywac). Przecież to typowe cechy toksycznego rodzica.

W przeciwieństwie do Cynicznej nie jestem aż tak pewna czy mama zmięknie. Będzie biadolic i użalac się nad sobą, bo ona tak dobrze chciała, a niewdzięczne dziecko chce od niej uciec.

Noniewytrzymam Tobie jest potrzebna terapia. Nauczy Cię asertywności, podniesie samoocenę. Tylko zwichrowany rodzic nie docenia takiego dziecka. Może gdyby matce trafiła się narkomanka, furiatka, egoistka na wskroś - doceniłaby to co ma.
Pracy szukaj, o ile przy Twoich studiach podołasz z czasem i nie padniesz. Niezależnosc finansowa wybije matce z ręki jeden z argumentów o Twojej rzekomej bylejakości. Gdybyś zrezygnowała ze studiów dziennych, chyba też byłaby niezadowolona. Dasz radę, cel jest bliski. Kto wie, co Cię w życiu czeka. Tyle lat przed Tobą ( kobiety żyją dłużej ), skąd wiesz czy nie u boku fajnego faceta.

Chaber ma rację potrzebujesz terapii. Czytam twoją historię i jakbym czytała o sobie. Oczywiście, że matce z czasem raczej się pogłębi, patrzę na swoją i widzę, że jest coraz gorzej. Ja trafiłam do psychologa bardzo późno bo już po trzydziestce, kiedy urodziłam własne dziecko i wpadłam w panikę, że będę dokładnie taka samą matką. Byłam na kilku spotkaniach ale niestety musiałam je przerwać, bo psychologa znalazłam poza miejscem mojego zamieszkania. Zmieniłam trochę sposób myślenia i znalazłam jakiś punkt zaczepienia, żeby pójść na przód. Dużo czytam, jak chcesz mogę ci podesłać na priv książki w pdfie, pomogą ci być może zrozumieć obenca sytuację smile
Nie myśl tylko o samobójstwie, bo to najgorsze co mogłabyś zrobić, poukładasz swoje życie i będziesz jeszcze szczęśliwa - ja jestem, tobie też się uda smile
Stawianie ultimatum, próba rozmowy z moją to się nie udało, więc nie wierzę w skuteczność. Ja od mojej mieszkam daleko, ale nawet przez telefon potrafi mi tak zepsuć humor, że po rozmowie wyję do poduszki. Tak, wychowała mnie, karmiła, ubierała i kochała i kocha na swój własny chory sposób a ja mam duże poczucie winy z którym walczę. Powinnam znów rozpocząć terapię, bo bez tego nie dam rady. Cyniczna twoja rada jest dobra z jednym wyjątkiem, matka nie zmięknie, moja przynajmniej nie zmiękła, kiedy przyjeżdżałam do domu, robiła takie jazdy i fochy, że miałam serdecznie dość życia.
Proszę napisz do mnie na priv smile

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024