ziemniaczana napisał/a:...
Uważasz, że na tym polega miłość?
tak naprawdę, chyba to pytanie sprowokowało mnie by tu się zarejestrować, zalogować i dorzucić do pieca.
Nie mam złudzeń, że dołożę do pieca siebie.
Że będę tu płonął, ogniem żywym, bolesnym, jasnym, obnażającym wszystko co wiem, wszystko co wiem ale boje się do tego przyznać, i wszystko to czego nie wiem, choć zapewniam Was, że tego będzie najmniej.
nie. nie jestem zadufanym w sobie dupkiem, który pozjadał wszystkie rozumy...
nie daję sobie prawa do osądzania kogokolwiek
nie uważam, że ktokolwiek tu w tej formule, może cokolwiek jednoznacznie rozstrzygnąć
ale myślę, że można próbować posunąć się zawsze o krok dalej w tym by zrozumieć
ktoś zapyta "co zrozumieć"
siebie
kogoś
uczucia
emocje
związki
zdarzenia
miłość
jestem zwierzakiem.
Mam dorosłe dzieci, dłuuuugi staż małżeński, doświadczenie wynikające z tego stażu wzorców okolicznych, znajomych, pociotków, nieznajomych.
Mam za sobą kryzys wieku średniego
Mam zdanie na temat tego co mi się udało co nie, potrafię wskazać przyczyny. Nie mam żalu o to, że jest tak a nie inaczej. W następnym wcieleniu będzie lepiej.
i ...
przyszła do mnie miłość.
Nieproszona, nieposzukiwana, nienarzucona.
Subtelnie, krok po kroku, po części, owładnęła mną.
Jak to możliwe, można by zapytać. Doświadczenie, odpowiedzialność wzorce. Można było tego uniknąć.
Można uniknąć wszystkiego, gdy wie się jak to coś wygląda, jak działa, funkcjonuje.
Ale gdy trafia się coś o czym nie masz pojęcia, co przekracza wszelkie dotychczasowe granice odczuć i postrzegania przyszedł taki moment, kiedy > kocham Cię < było jedynym zestawem słów, który można wypowiedzieć...
I wypowiedziałem je.
I usłyszałem taka samą wyważoną odpowiedź po czasie.
Miłość to zjawisko, o którym chciałoby się krzyczeć całemu światu
Ta taka nie jest
jest trudna bo może być widoczna tylko między nami
jest trudna bo rzeczywistość jest zobowiązaniem, które chcemy wypełniać
jest trudna bo osobowość, postawy i zasady są przeciwne
jest trudna bo nie ma perspektyw
ale jest.
Dlatego zatrzymałem się przy tym pytaniu " na czym polega miłość ".
Czy trwanie w związkach toksycznych, w imię przysięgi i dokonanego wyboru to miłość?
czy trzymanie kogoś prazy sobie "bo ja CIę kocham" to miłość?
Czy pozostawianie kogoś, bo Cię już nie kocham, to brak miłości?
Jakim bardzo mądrym, rzetelnym i uczciwym trzeba być człowiekiem, żeby móc rozumnie wykorzystywać miłość.
Czy w dywagacjach na temat rozstań, związków, zdrad nie mylimy tego co jest miłością z tym co jest świadomym kontraktem
Myślę, że Ci którzy mogą oboje z pełną konsekwencją i świadomością powiedzieć, że jedno i drugie jest dla nich tożsame są ludźmi szczęśliwymi.
Ja też jestem. Pomimo tego, że kontrakt choć może nie zagrożony, nie jest wypełniany, choć miłość się nie realizuje ze względu na zasady.
Choć boli bardzo, że zapłonęło coś z czego nikt nie czerpie ciepła, że spalam się w tym sam.
Dlatego ponowię zadane pytanie, na czym polega miłość
na euforii doznań na myśl o pobyciu ze sobą chwili
na trosce o bezpieczne dotarcie do domu
na wymyśleniu prezentu z okazji nic nie znaczącej rocznicy
na pragnieniu umycia włosów
na pamiętaniu o pójściu do lekarza
na napisaniu wierszyka o tęsknocie
na strachu przed jutrem
na...
Dlaczego w tym wątku?
Bo rozstanie to coś z czym muszę się liczyć.
A nie chcę.
Dlatego może uda mi się przeczytać coś co wzbogaci moje doświadczenia i coś poukłada...lub zmąci..
pozdrawiam Wszystkich
zwierzak