Kawa z kolegą z pracy i okłamywana narzeczona - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kawa z kolegą z pracy i okłamywana narzeczona

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 ]

Temat: Kawa z kolegą z pracy i okłamywana narzeczona

Kolega z pracy, który ma narzeczoną od 10 lat (ja również jestem w dlugim związku) zaprosił mnie na kawę, kiedy zaczęłam pracować w firmie (koło stycznia). Oferował wdrożenie w pracowe ploteczki przy relaksującym naparze. Niby niewinna kawa - odbyła się, z tym, że ja powiedziałam o niej swojemu chłopakowi, on narzeczonej - nie. W toku naszej znajomości odbyła się jeszcze jedna podobna kawa, kiedy istniało duże prawdopodobieństwo, że zmienię pracę. (Miała to być kawa pożegnalna - ale niestety ze zmiany pracy nic nie wyszło) Później z tygodnia na tydzień jego zaloty przybierały coraz śmielszą formę - wyciąganie na kolejne kawy, lody (!) spacery, ja wciąż na dystans i zapieranie się, obracanie wszystkiego w kiepski żart, z jego strony pełen flirt i komplementy... Absolutnie mi to nie odpowiadało i postanowiłam w końcu powiedzieć mu wprost, że więcej żadnych spotkań nie będzie. Obraził się, kompletnie uciął kontakt, rzucając jeszcze zlośliwe "Twoja strata". Mówi się trudno, od początku mówiłam mu jakie jest moje (i mojego chłopaka) spojrzenie na sprawę. Teraz unika mnie lub ostentacyjnie żartuje z innymi koleżankami.

Zastanawiam się nad jednym. Osobiście, nie chciałabym mieć takiego narzeczonego. Mogłabym spokojnie skopiować całą treść naszych pracowych maili i podrzucić w jakiś sposób jego narzeczonej. Przez kobiecą solidarność, przykro mi z powodu tej dziewczyny. Nie chcę jednak w żaden sposób jej poniżać, ani też niszczyć życia.

Czy miałyście styczność z podobymi sytuacjami? Nie wtrącać się, czy uświadomić dziewczynę? Dodam, że z jego opowieści ona jest dla niego bardzo dobra, ponadto on jest niejako uzależniony od niej finansowo.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Kawa z kolegą z pracy i okłamywana narzeczona

Sama widzisz , ze chlopak liczyl na flirt  ,  romans.
To ich sprawa , nie mieszaj sie w ich zycie , ona pewnie kiedys sie dowie z kim sie zwiazala .
Narazie urwij kontakt , bo problemow tylko Ci narobi.

3

Odp: Kawa z kolegą z pracy i okłamywana narzeczona

To nie pierwsza sprawa, gdy dziewczyna nie dostrzega intencji swojego "kolegi". Niewinne spotkania, kawki, ciekawe rozmowy itd. Pytanie dlaczgo sam na sam? Przecież jak piszesz w pracy są jeszcze inne osoby. Nie widziałas, że niechcący swoim zainteresowaniem i chęcią odbywania spotkań - zachęcasz go do brnięcia w stronę flirtu? Dla jasności nie usprawiedliwam tego kolegi, bo to co robi jest karygodne.

4

Odp: Kawa z kolegą z pracy i okłamywana narzeczona
pati31 napisał/a:

Sama widzisz , ze chlopak liczyl na flirt  ,  romans.
To ich sprawa , nie mieszaj sie w ich zycie , ona pewnie kiedys sie dowie z kim sie zwiazala .
Narazie urwij kontakt , bo problemow tylko Ci narobi.

Masz pewnie rację i zostawię ich w spokoju. Ale wydaje mi się, że to taki typ, który prędzej czy później dopnie swego, bo jest już znudzony swoim związkiem.

Czy ona się dowie - bardzo wątpliwe - zapewniał mnie, że jego podstawową zasadą w związku jest nie informowanie narzeczonej o spotkaniach z koleżankami, mimo że mówiłam mu, że to podłe.

Napisałam na forum dotyczącym zdrad, bo chciałam się dowiedzieć, czy dziewczyny wolałyby być o czymś takim uprzedzone, czy żyć w nieświadomości, aż w końcu do zdrady DOJDZIE... Ja gdybym przeczytała te wiadomości na jej miejscu wywaliłabym go z domu od razu, bo w takich sytuacjach nie widzę kompromisu.

5

Odp: Kawa z kolegą z pracy i okłamywana narzeczona
adamajkis napisał/a:

To nie pierwsza sprawa, gdy dziewczyna nie dostrzega intencji swojego "kolegi". Niewinne spotkania, kawki, ciekawe rozmowy itd. Pytanie dlaczgo sam na sam? Przecież jak piszesz w pracy są jeszcze inne osoby. Nie widziałas, że niechcący swoim zainteresowaniem i chęcią odbywania spotkań - zachęcasz go do brnięcia w stronę flirtu? Dla jasności nie usprawiedliwam tego kolegi, bo to co robi jest karygodne.

Sprawa była dla mnie od początku jasna. On ma narzeczoną. Nie krył się z tym, ludzie z pracy pytali co tam u niej. Jest to ogólnie facet bardzo w pracy lubiany, pomocny, dla każdego ma miłe słowo.  Ja od początku rozmawiałam otwarcie o moim chłopaku. Kiedy padła propozycja kawy odbyło się to prawie mimochodem - przy omawianiu wspólnego projektu świetnie nam się rozmawiało. Na pierwszej kawie również pełna kultura. Myślę - naprawdę miły, pomocny, dowcipny kolega - mam szczęście. Tylko jedno mi nie grało. Brak powiadomienia narzeczonej o nowej, ciekawej znajomości. Mój chłopak za to od razu wyczuł jego intencje jak to samiec samca...

Kurczę, nie będę tu cytować prawdziwych wiadomości ale - przysięgam, na każdą zaczepkę, która brzmiała mi "nie-czysto-koleżeńsko" reagowałam pacyfikacją przeciwnika. Jak najdelikatniej, przyznaję, aby nie urazić, bo to fajny chłopak i dobrze mieć jego pomoc w biurze... Teraz wyszlo szydło z worka i czuję naprawdę duży niesmak.

6

Odp: Kawa z kolegą z pracy i okłamywana narzeczona
PaulinaZ napisał/a:

Mój chłopak za to od razu wyczuł jego intencje jak to samiec samca...

Czemu samiec samca? Może po prostu masz mądrego chłopaka i gdybys go posłuchała nie było by problemów z kolegą w pracy. smile

7

Odp: Kawa z kolegą z pracy i okłamywana narzeczona
adamajkis napisał/a:

Czemu samiec samca? Może po prostu masz mądrego chłopaka i gdybys go posłuchała nie było by problemów z kolegą w pracy. smile

Oj nie chciałam obrazić przedstawicieli płci "samczej".., ale faktem jest, że ogramna większość z Was z zasady reaguje alergicznie na jakiekolwiek sytuacje spotkań Waszej kobiety z "innym". Także opinia mojego chłopaka mnie nie zdziwiła, potraktowałam ją raczej jako frazes popularny (mój chłopak niekiedy uważa że 80-letni sąsiad ma na mnie chrapkę i flirt rozgrywa się w drodze windą na 3 piętro - żart of course big_smile) tylko w tym momencie mój radar zawiódł.

No iii.. klops tak zwany.

8

Odp: Kawa z kolegą z pracy i okłamywana narzeczona

A ja nie widzę absolutnie nic złego w koleżeńskim wyjściu na kawę, spacer, czy nawet do kina z kolegą/koleżanką. O ile odbywa się to tak jak Ty to Paulino rozegrałaśabsolutnie nie za plecami partnera! Dlatego myślę, że nie powinnaś mieć sobie nic do zarzucenia. Tyle, że teraz ja bym unikała takiego "kolegi".
A co do powiadamiania - z jednej strony, będąc narzeczoną chciałabym wiedzieć takie coś, ale z drugiej nie wiem, czy będąc na Twoim miejscu pokusiłabym się o informowanie obcej osoby.

9

Odp: Kawa z kolegą z pracy i okłamywana narzeczona
PaulinaZ napisał/a:
pati31 napisał/a:

Sama widzisz , ze chlopak liczyl na flirt  ,  romans.
To ich sprawa , nie mieszaj sie w ich zycie , ona pewnie kiedys sie dowie z kim sie zwiazala .
Narazie urwij kontakt , bo problemow tylko Ci narobi.

Masz pewnie rację i zostawię ich w spokoju. Ale wydaje mi się, że to taki typ, który prędzej czy później dopnie swego, bo jest już znudzony swoim związkiem.

Czy ona się dowie - bardzo wątpliwe - zapewniał mnie, że jego podstawową zasadą w związku jest nie informowanie narzeczonej o spotkaniach z koleżankami, mimo że mówiłam mu, że to podłe.

Napisałam na forum dotyczącym zdrad, bo chciałam się dowiedzieć, czy dziewczyny wolałyby być o czymś takim uprzedzone, czy żyć w nieświadomości, aż w końcu do zdrady DOJDZIE... Ja gdybym przeczytała te wiadomości na jej miejscu wywaliłabym go z domu od razu, bo w takich sytuacjach nie widzę kompromisu.

Osobiscie , chcialabym wiedziec , ale zauwaz ile jest kobiet , ktore obwiniaja kolezanki takich wlasnie babiarzow.
Takze jesli dziewczyna jest w niego zapatrzona ,niestety sama bedzie musiala dojsc do etapu kiedy klapy opadaja.

10

Odp: Kawa z kolegą z pracy i okłamywana narzeczona

No właśnie, a czy to już zakrawa na zdradę z jego strony? Moim zdaniem tak. Mimo, że nic się nie wydarzyło, emocjonalnie to jest po prostu nie do przyjęcia.

Ona by mnie nie owbiniła, nie ma mowy, po przeczytaniu korespondencji jasno wynika, że ja jestem stroną bierną i to całkowicie. Namawiającą go nawet na rozmowę z narzeczoną.

11 Ostatnio edytowany przez AdrianDąbrowski (2013-07-26 17:14:58)

Odp: Kawa z kolegą z pracy i okłamywana narzeczona

Powiedz wszystko jej się należy prawda, poza tym w przyszłości oszczędzisz jej depresji będziesz miała czyste sumienie, kwo wie może się zaprzyjaźnicie.
Pamiętaj w jej oczach będziesz niewinna, możesz ze sobą wziąć swojego chłopaka wtedy zyskasz 100% alibi a co za tym idzie wiarygodność.

12

Odp: Kawa z kolegą z pracy i okłamywana narzeczona

Adrian dobrze pisze , oszczedzisz jej w przszlosci depresji ..........
Jednak ciezka decyzja , sama niewiem co bym zrobila , w takiej syztuacjii.........

13 Ostatnio edytowany przez Muszka28 (2013-07-26 20:00:42)

Odp: Kawa z kolegą z pracy i okłamywana narzeczona

Paulina pamiętaj tylko że jesli ona jest bezgraniczne zakochana (a jej nie znasz) może być tak że on przekręci kota ogonem i wyjdziesz na tą co sama chciała flitru tylko on cię olał .Kłamcy tak już mają i mogą być nie przyjemniości w pracy bo pewnie rozpuści plotkę aby sie wybielić i prywatnie też nie wiesz jak ona zareaguje.Jej prędzej czy później zejdą klapki z oczu.

14

Odp: Kawa z kolegą z pracy i okłamywana narzeczona
PaulinaZ napisał/a:

No właśnie, a czy to już zakrawa na zdradę z jego strony? Moim zdaniem tak. Mimo, że nic się nie wydarzyło, emocjonalnie to jest po prostu nie do przyjęcia.

Nic nie wydarzyło się, bo Ty do tego nie dopuściłaś. Pytanie czy wydarzyłoby się, jakbyś Ty też była chętna na pogłębienie znajomości...?
Moim zdaniem, jeśli ktoś był gotowy zdradzić i nie zdradził tylko dlatego, że nie miał z kim, to i tak jest tak jakby ta zdrada miała miejsce.


PaulinaZ napisał/a:

Ona by mnie nie owbiniła, nie ma mowy, po przeczytaniu korespondencji jasno wynika, że ja jestem stroną bierną i to całkowicie. Namawiającą go nawet na rozmowę z narzeczoną.

Skoro masz czarno na  białym, to ja bym ją zapoznała z treścią tych maili. Zawsze to co innego niż bełkotliwe "bo on się do mnie dobierał".

15 Ostatnio edytowany przez Haxa (2013-07-26 20:23:41)

Odp: Kawa z kolegą z pracy i okłamywana narzeczona

Jasne, że też bym wolała zostać uświadomiona, jeśli kiedykolwiek dane byłoby mi znaleźć się w położeniu tej kobiety, żeby zwyczajnie nie tracić czasu na nieodpowiedniego człowieka i na fałszywą relację. Pytanie tylko co ma do danego przypadku to, co wolałyby dziewczyny z forum. Nawet jeżeli wszystkie zgodnie odpowiedzą, że dobrym posunięciem byłoby poinformowanie dziewczyny o występkach jej faceta, i nawet jeśli zdobędziesz się na odwagę, przygotujesz sobie dowody, i pójdziesz do niej by pokazać jej z jakim dupkiem żyje, nie masz pewności czy ją uszczęśliwisz, czy tak naprawdę dokopiesz. Pamiętaj, że ich związek jest relacją z 10-letnim stażem. Jednym z wielu prawdopodobnych scenariuszy jest taki, że dziewczyna może domyślać się co jest grane, jednocześnie skutecznie wypierając tę informację, bo w tym wszystkim najbardziej liczy się dla niej zachowanie osiągniętej stabilizacji. Ty przyjdziesz, wygłosisz akt oskarżenia, rzucisz mailami w ramach dowodów, i efekt będzie taki jakbyś jedną kostką domino zburzyła cały ciąg. Ja bym się nie wtrącała. Tak jest bezpieczniej.

Odp: Kawa z kolegą z pracy i okłamywana narzeczona

A ja bym się zastanowiła nad tym zawiadamianiem, dlaczego? Już piszę.
Po pierwsze postaw się w jej sytuacji, jest ze swoim narzeczonym już 10 lat to sporo więc z pewnością mu ufa ( przynajmniej tak być powinno) naglę teraz przychodzi do niej kobieta mówi, że jej facet się do niej przystawiał, pokazuje jakieś rozmowy etc.
Jeżeli wcześniej takich sytuacji nie było ( mam na myśli to, że ona miałaby do zarzucenia coś jemu) to Ty wyjdziesz na głupią, Ty pracujesz tam od niedawna i on łatwo to przekręci na swoje. To raz.
Po drugie powiedzmy, że dziewczyna Ci uwierzy, w akcie zemsty facet może Ci uprzykrzyć życie, sama wspomniałaś, że jest lubiany przez innych w pracy, ma opinie sympatycznego, pomocnego, a Ty jesteś nowa rozpowie, że rozbiłaś mu związek, że wydrukowałaś służbowe maile pokazywałaś i zacznie się Twoje piekło w pracy.

Wiem, że nie jest fair w stosunku do narzeczonej i oczywiście ona powinna o tym wiedzieć, ale zastanów się bo nie masz nawet gwarancji, że Twoja interwencja coś da.

A przeważnie wychodzi tak, że oni się dogadają, a Ty zostaniesz kozłem.

17

Odp: Kawa z kolegą z pracy i okłamywana narzeczona
adamajkis napisał/a:

To nie pierwsza sprawa, gdy dziewczyna nie dostrzega intencji swojego "kolegi". Niewinne spotkania, kawki, ciekawe rozmowy itd. Pytanie dlaczgo sam na sam? Przecież jak piszesz w pracy są jeszcze inne osoby. Nie widziałas, że niechcący swoim zainteresowaniem i chęcią odbywania spotkań - zachęcasz go do brnięcia w stronę flirtu? ....

Co Ty zmyślasz? Jakim zainteresowaniem? Skąd zachęcanie?
Skup się przy czytaniu.

18 Ostatnio edytowany przez PaulinaZ (2013-07-27 10:26:05)

Odp: Kawa z kolegą z pracy i okłamywana narzeczona

Dzień dobry. Bardzo dziękuję Wam za każdy głos w dyskusji. Wczoraj rozmawiałam jeszcze z chłopakiem, potem z siostrą. Chłopak zaoferował, że jeśli bardzo chcę to on jako on może wiadomości przesłać do tej narzeczonej, jako niby rozjuszony byk, który odkrył, co się u mnie na pracowej poczcie dzieje. Niby tak byłoby łagodniej, ale chyba robienie takiej intrygi to już za wiele...

Siostra moja nie wydała ostatecznej opinii po za początkowym "pogrążyć gnojka" a końcowym "ja bym się w to nie pakowała"
-"Założyłam nawet taki wątek na forum..."
-"Pogięło Cię!?"
-"...(zaczynam myśleć, czy mnie pogięło)"
-"no i co piszą"
-"no właśnie różnie..."


N4VV napisał/a:

Co Ty zmyślasz? Jakim zainteresowaniem? Skąd zachęcanie?
Skup się przy czytaniu.

I tu ciekawa historia, bo przeczytałyśmy z siostrą tę całą korespondencję - ok. 70 maili. I ona uświadomiła mi, że ten facet samo bycie miłym traktował jako zachętę. Więc tak - on uderza we flirt, ja sympatycznie mu odpowiadam, kierując jednak rozmowę na inny tor - tak dyplomatycznie jak tylko można, bo na pewnym etapie zastanawiałam się, że może on ma taki styl rozmowy z kobietami i tak naprawdę niczego więcej ode mnie nie chce... A tak, jak na początku bym go usadziła gromkim "Hola-hola!" to mógłby zrobić ze mnie głupią i wytłumaczyć, że on wcale nie jest zainteresowany i o czymże ja w ogóle myślę - narzeczona w domu obiad gotuje, a mi się zachciewa. Także, jak to gdzieś niedawno przeczytałam, wielu ludzi myli zwyczajne bycie miłym z podrywaniem, a jego intencje okazały się jednoznacznie złe dopiero po tym, jak odstawił ten cyrk z obrażaniem się i unikaniem mnie na korytarzu, kiedy stanowczo ucięłam jakąkolwiek możliwość kontaktu poza pracą.

Podsumowując kwestię "nakablować/nie nakablować", to mój chłopak twierdzi, że to jeszcze ze strony adoratora nie jest ostateczny koniec i za jakiś czas może uderzyć znowu - ja wątpię w to szczerze i z nadzieją, bo znam typ urażonej dumy po otrzymanym koszu... Ale chłopak mi radzi, żebym trzymała korespondencję jak asa w rękawie i jeśli będą kolejne problemy, to po prostu zagroziła, że uświadomię narzeczoną. I chyba tak zrobię. Dam mu szansę, bo ogólnie go lubię (to taki typ, że jego nie lubić się nie da) i nasza znajomość mogłaby trwać dalej na gruncie zawodowym, ale po szopce jaką odstawił raczej dużo wody w Wiśle upłynie zanim będzie normalnie. Uprzykrza mi życie fakt tej nieznośnej atmosfery w pracy, która dotąd była raczej bezstresowa, ale... to będzie dla mnie nauczka na przyszłość, że przyjaźń mężczyzna-kobieta jednak nie istnieje.

19

Odp: Kawa z kolegą z pracy i okłamywana narzeczona

Ja bym jej powiedziała i przedstawiła sprawę.Po co laska ma żyć w związku opartym na kłamstwie i zdradzie ewentualnej.

Ty byś chciała czy inna dziewczyna żyć w takiej chorej zakłamanej rzeczywistości.Z kimś takim jak on? NIGDY.

20

Odp: Kawa z kolegą z pracy i okłamywana narzeczona
PaulinaZ napisał/a:

....Podsumowując kwestię "nakablować/nie nakablować", to mój chłopak twierdzi, że to jeszcze ze strony adoratora nie jest ostateczny koniec i za jakiś czas może uderzyć znowu - ja wątpię w to szczerze i z nadzieją, bo znam typ urażonej dumy po otrzymanym koszu... Ale chłopak mi radzi, żebym trzymała korespondencję jak asa w rękawie i jeśli będą kolejne problemy, to po prostu zagroziła, że uświadomię narzeczoną.

No i dobrze Ci radzi. Nie ma co się wyrywać z kablowaniem - efekt jest zwykle nieprzewidywalny.

21

Odp: Kawa z kolegą z pracy i okłamywana narzeczona
PaulinaZ napisał/a:

Dzień dobry. Bardzo dziękuję Wam za każdy głos w dyskusji. Wczoraj rozmawiałam jeszcze z chłopakiem, potem z siostrą. Chłopak zaoferował, że jeśli bardzo chcę to on jako on może wiadomości przesłać do tej narzeczonej, jako niby rozjuszony byk, który odkrył, co się u mnie na pracowej poczcie dzieje. Niby tak byłoby łagodniej, ale chyba robienie takiej intrygi to już za wiele...

Siostra moja nie wydała ostatecznej opinii po za początkowym "pogrążyć gnojka" a końcowym "ja bym się w to nie pakowała"
-"Założyłam nawet taki wątek na forum..."
-"Pogięło Cię!?"
-"...(zaczynam myśleć, czy mnie pogięło)"
-"no i co piszą"
-"no właśnie różnie..."


N4VV napisał/a:

Co Ty zmyślasz? Jakim zainteresowaniem? Skąd zachęcanie?
Skup się przy czytaniu.

I tu ciekawa historia, bo przeczytałyśmy z siostrą tę całą korespondencję - ok. 70 maili. I ona uświadomiła mi, że ten facet samo bycie miłym traktował jako zachętę. Więc tak - on uderza we flirt, ja sympatycznie mu odpowiadam, kierując jednak rozmowę na inny tor - tak dyplomatycznie jak tylko można, bo na pewnym etapie zastanawiałam się, że może on ma taki styl rozmowy z kobietami i tak naprawdę niczego więcej ode mnie nie chce... A tak, jak na początku bym go usadziła gromkim "Hola-hola!" to mógłby zrobić ze mnie głupią i wytłumaczyć, że on wcale nie jest zainteresowany i o czymże ja w ogóle myślę - narzeczona w domu obiad gotuje, a mi się zachciewa. Także, jak to gdzieś niedawno przeczytałam, wielu ludzi myli zwyczajne bycie miłym z podrywaniem, a jego intencje okazały się jednoznacznie złe dopiero po tym, jak odstawił ten cyrk z obrażaniem się i unikaniem mnie na korytarzu, kiedy stanowczo ucięłam jakąkolwiek możliwość kontaktu poza pracą.

Podsumowując kwestię "nakablować/nie nakablować", to mój chłopak twierdzi, że to jeszcze ze strony adoratora nie jest ostateczny koniec i za jakiś czas może uderzyć znowu - ja wątpię w to szczerze i z nadzieją, bo znam typ urażonej dumy po otrzymanym koszu... Ale chłopak mi radzi, żebym trzymała korespondencję jak asa w rękawie i jeśli będą kolejne problemy, to po prostu zagroziła, że uświadomię narzeczoną. I chyba tak zrobię. Dam mu szansę, bo ogólnie go lubię (to taki typ, że jego nie lubić się nie da) i nasza znajomość mogłaby trwać dalej na gruncie zawodowym, ale po szopce jaką odstawił raczej dużo wody w Wiśle upłynie zanim będzie normalnie. Uprzykrza mi życie fakt tej nieznośnej atmosfery w pracy, która dotąd była raczej bezstresowa, ale... to będzie dla mnie nauczka na przyszłość, że przyjaźń mężczyzna-kobieta jednak nie istnieje.

Przyjaźń istnieje ale do tego potrzeba dojrzałości nie tylko wiekowej ale i emocjonalnej.

22

Odp: Kawa z kolegą z pracy i okłamywana narzeczona

No jak widać 30-letni facet jest kompletnie niedojrzały - a na pierwszy rzut oka wszystko było z nim w porządku... Teraz rzuca mi lodowate spojrzenia na korytarzu - widzę, że nie odpuści ostentacyjnego zachowania... Jestem trochę w szoku, bo znam go już parę miesięcy i nigdy bym nie przypuszczała, że jest zdolny do takiej debilnej dziecinady. hmm
Jeszcze chwila i ktoś to zauważy i zacznie się dochodzenie, a najbardziej bym nie chciała, żeby przez biuro poszła jakaś plotka... Nie przypuszczałam, że będę przeżywala taki nieprzyjemny stres w związku z pracą...

Gadać z nim?
Nie mam szczerze mówiąc na to ochoty... Czekać aż mu przejdzie?

Ehhh....:(

23

Odp: Kawa z kolegą z pracy i okłamywana narzeczona

Dojrzalosc to nie metryka.
Poczekaj ,az mu przejdzie , po co Ci problemy w pracy.

24 Ostatnio edytowany przez PaulinaZ (2013-08-02 10:37:37)

Odp: Kawa z kolegą z pracy i okłamywana narzeczona

Coś przeczuwałam i STAŁO SIĘ.

Koleżanka która wróciła z urlopu macierzyńskiego zaczepiła mnie: oo słyszałam, że już probowalaś od nas uciec? Zatkało mnie, tylko tamten kolega wiedział o moich planach zmiany pracy i o rozmowie kwaliifikacyjnej...
Musiał jej to powiedzieć - jeszcze przed urlopem łączyły ich wspólne projekty, trzymali się razem.

Jestem naprawdę wściekła, bo wiecie na pewno co oznacza taka plotka krążąca po ludziach. Boję się, że to trafi do kierownictwa... Niby nic, ale głupio jednak gdyby się dowiedzieli, że się chciałam ulatniać po paru miesiącach, tylko mi się nie udało... No niesmak...


Co zrobić?? Napisać mu maila z opieprzem? Czuję się naprawdę beznadziejnie i mam ochotę go sponiewierać słownie...
Albo powiedzieć tamtej dziewczynie, że to miało być poufne, ale on plotkuje na mój temat bo dałam mu kosza... Zagrać tak jak on? Czy dalej milczeć jak głaz...? Chciałabym bardzo go spacyfikować.

25

Odp: Kawa z kolegą z pracy i okłamywana narzeczona

Pozwól ze się wtrącę,

sorry, ale to jest praca.
Tu czesto rządzą zasady z Bronx'u.

Poker face.
Wyśmiej te informacje.
Odrzuć jako niedorzeczne.
Obsmaruj faceta
- "przecież wiesz jaki on jest, opowiadał mi o swoich sukcesach na rozmowach kwalifikacyjnych, to zrobiło mi sie głupio i palnełam ze nie jestem gorsza."
Cios za cios.

26

Odp: Kawa z kolegą z pracy i okłamywana narzeczona

No tak, tylko widzisz, już trochę za późno, bo tak mnie ta zaczepka zamurowała, że powiedziałam "Wiesz, jakaś tam rozmowa była, ale nic z tego nie wyszło. (Kropka.) A jak Ci się siedzi w nowym pokoju...?" Po prostu zaskoczyła mnie i chciałam jak najszybciej zejść z tematu... Dramat...
Mam straszną ochotę go op...dolić, ale nie chcę kierować słów w jego stronę, po prostu nie chcę go widzieć, tą zagrywką tylko pogłębił moje obrzydzenie...

27

Odp: Kawa z kolegą z pracy i okłamywana narzeczona

idź z nią na kawę i w pełni uśmiechów zapytaj jak u niej z tymi rozmowami kwalifikacyjnymi o których wspominał Ci "koleś" smile
jak zaprzeczy że nic takiego nie było - udaj zdziwioną ooo, a ja już myślałem że tylko ze mną nikt nie chce rozmawiać, koleś ma takie wziecie non stop dzwonią do niego headhunterzy ,chodzi na rozmowy ze nawet wymyśliłam swoją historyjka smile
wyobraź sobie : UWIERZYŁ ! hahahahah

28

Odp: Kawa z kolegą z pracy i okłamywana narzeczona

Nie jestem z tą koleżanką w takich stosunkach... Mam wrażenie, że ona za mną nie przepada... Eh, już nieważne... Skonfrontowałam go (nie darowałam sobie...), a on na to, że jest urażony, że nawet tak pomyślałam, że jak mu mówiłam, to musiał ktoś usłyszeć i poszło w świat. Że nie jest konfidentem, a takim zachowaniem się brzydzi.

Nie wierzę oczywiście, ale już nic nie wskóram. Sama sobie piwa nawarzyłam, że mu o tym powiedziałam. Moja nauczka. Jaki ten człowiek niedoświadczony i głupi się okazuje, z punktu widzenia tego co nagle zastaje...
Ludzie są naprawdę beznadziejni. Nauczka na przyszłość.

29

Odp: Kawa z kolegą z pracy i okłamywana narzeczona

Odmową uraziłaś jego męskie ego. Jak znam życie, będzie chciał Ci dowalić.
Korespondencję zachowaj - nigdy nie wiadomo co może być kiedy potrzebne.
Kiedyś na weselu, zatańczył ze mną podchmielony mąż kuzynki. Podczas tańca, padła niemoralna propozycja z jego strony. Potraktowałam ją jako mało smaczny żart i sam żartem zbywałam, zatańczył ze mną jeszcze ze dwa razy, dalej dając do zrozumienia, że moglibyśmy na boku ...
W końcu zirytowana powiedziałam coś mało przyjemnego.
Po pół roku spotkałam kuzynkę, a ta na dzień dobry zrobiła mi awanturę, że to niby ja wyciągałam jej męża na małe co nie co, na nic moje tłumaczenia - bo ona zna swojego męża.
Zrobiłam mały rekonesans po znajomych, hm, ja niczego nie świadoma, a wieść gminna niosła.
No i stałam się na jakiś czas, w oczach części znajomych i rodziny - pies na obcych mężów.
Uraziłam męską ambicję i dostało mi się. Swoją drogą jakim trzeba być podłym?
Gdybym się skusiła ,hm, kuzynka nadal by mnie lubiła i małżonek byłby pewnie rad i cicho, a przy okazji moja reputacja by nie ucierpiała. Na szczęście mój małżonek w to nie uwierzył.
Ja na poparcie swojej niewinności nie miałam nic, Ty masz korespondencje.
Urażone męskie ego, bywa czasem niebezpieczne.

30

Odp: Kawa z kolegą z pracy i okłamywana narzeczona

Historia straszna, naprawdę...
Ja nie mam pewności, czy on już nie opowiedział tej swojej narzeczonej, że ON był w pracy podrywany i w końcu to ukrócił... Możliwe, że tak zrobił, bo nie mógł poradzić sobie z emocjami (ciągnąć takie coś - to musi być męczące, zostać odrzuconym - to może być druzgocące...) i musiał się komuś wygadać, pożalić. Z oczywistych względów nie mógłby powiedzieć jak było naprawdę - że on startował do mnie. Więc niewykluczone, że już jestem przedstawiona komuś w złym świetle. A może przemilczał...

Nie wiem, w każdym razie czekam na następne zagrywki i postaram się je znosić z lodowatą obojętnością. Bo wydaje mi się, że ta cała wczorajsza konfrontacja była tym, czego on chciał, po to żeby mieć ze mną kontakt.

Śnią mi się sytuacje z nim w roli głównej jako z totalnym psycholem. Nie chcę się tym przejmować, ale chyba nie potrafię.. hmm

31 Ostatnio edytowany przez eljola (2013-08-03 15:54:16)

Odp: Kawa z kolegą z pracy i okłamywana narzeczona

Niema co na siłę udowadniać swojej niewinności, zawsze znajdą się tacy co będą w nią powątpiewać. Trochę jak z ofiarami gwałtu - czy aby pani go czyś nie sprowokowała?
To chore, że niewinny ma udowadniać swoją niewinność.
Mój z Bożej łaski adorator - powiedział mi - nie bądź taka cnotka, bo nie poznasz smaku innego ch**a niż mężowski. (takie słowa długo zostają w pamięci i nie tłumaczy ich nadmiar spożytego alkoholu) - odpowiedziałam - Twojego akurat nie jestem ciekawa - sp***. Nie wiem co zabolał bardziej - sp**, czy nie jestem ciekawa?
Cham, prostak, burak. Twój kolega też. Czyniąc propozycję trzeba mieć świadomość odmowy.
Szkoda, że nie wszyscy są na nią gotowi.
A partnerki,hm, chyba lubią być naiwne - przykładem moja kuzynka. Jeśli narzeczona Twojego adoratora jest pokroju mojej kuzynki, to nawet jak dasz jej czarno na białym i tak przyjmie wytłumaczenie swojego partnera. Bo może powie, że chciał sprawdzić czy jesteś łatwa, albo coś  podobnie.
Nie truj się, nie przejmuj na zapas. Nie tłumacz przed nikim. Ty nie masz z czego.
Szkoda, że musisz z nim pracować.

32

Odp: Kawa z kolegą z pracy i okłamywana narzeczona
eljola napisał/a:

A partnerki,hm, chyba lubią być naiwne - przykładem moja kuzynka. Jeśli narzeczona Twojego adoratora jest pokroju mojej kuzynki, to nawet jak dasz jej czarno na białym i tak przyjmie wytłumaczenie swojego partnera. Bo może powie, że chciał sprawdzić czy jesteś łatwa, albo coś  podobnie.

A moim zdaniem należy postępować tak, jak sami chcielibyśmy, żeby z nami postępowano.
Ja bym chciała dowiedzieć się prawdy, a nie, żeby ktoś decydował za mnie. Ta partnerka powinna mieć szansę samodzielnie podjąć decyzję.

33 Ostatnio edytowany przez eljola (2013-08-04 00:54:04)

Odp: Kawa z kolegą z pracy i okłamywana narzeczona
paulina20 napisał/a:
eljola napisał/a:

A partnerki,hm, chyba lubią być naiwne - przykładem moja kuzynka. Jeśli narzeczona Twojego adoratora jest pokroju mojej kuzynki, to nawet jak dasz jej czarno na białym i tak przyjmie wytłumaczenie swojego partnera. Bo może powie, że chciał sprawdzić czy jesteś łatwa, albo coś  podobnie.

A moim zdaniem należy postępować tak, jak sami chcielibyśmy, żeby z nami postępowano.
Ja bym chciała dowiedzieć się prawdy, a nie, żeby ktoś decydował za mnie. Ta partnerka powinna mieć szansę samodzielnie podjąć decyzję.

Też bym wolała wiedzieć czy mój partner wobec mnie jest uczciwy. Doradzałam z własnego doświadczenia. Ja przyjrzałabym się swojemu dokładnie.
Mnie kuzynka nawet nie chciała słuchać. Przy okazji besztając ile wlezie.
Znam inny przykład z mojej rodziny, bratu mojego ojca żona przyprawiała rogi. Kto jak nie rodzony brat miał mu o tym powiedzieć? Zona mydliła mu oczy jak długo mogła. On pogniewał się na mojego ojca, o prawdę której nie dawał wiary, przeprosił kiedy uciekła z gachem na drugi koniec Polski. A on sam był zagubiony i psychicznie pokaleczony.
Czasami lubimy nie wiedzieć, bez względu na płeć.

34

Odp: Kawa z kolegą z pracy i okłamywana narzeczona

Eljola: współczuję chama, który Cię adorował. Powinnaś była zaraz mężowi zacytować tekst o "smaku innego ch**a niż mężowski." - ot, po prostu, żeby wiedział jak cudowną rodzinę i znajomych ma :D

Do autorki wątku:

ja byłam w podobnej sytuacji o tyle, że wiedziałam o czyimś romansie. Konkretnie, to moja koleżanka zaczęła się nudzić w 3 miesiące po ślubie (NA KTÓRYM JA BYŁAM ŚWIADKOWĄ, a więc znałam dobrze i ją i jej męża) i z tych nudów zapoznała wirtualnie faceta, z którym się potem dwa razy umówiła a za trzecim razem przespała. Potem znajomość trwała jeszcze jakiś czas. Koleżanka zrobiła sobie ze mnie powiernicę - w pewnym momencie posunęła się nawet do tego, że oczekiwała, że udostępnię jej i kochankowi moje mieszkanie na słodkie tete-a-tete. Ja burdelmamą nie byłam i nie będę, więc zwyczajnie zakończyłam znajomość z koleżanką.

I teraz tak: mąż tej koleżanki jest nieco "prostym" facetem. Pisząc "prostym" mam na myśli to, że jest to niezbyt lotny i dość naiwny człowiek. Być może nie ma wykształcenia i błyskotliwości, ale jest to typ, który małżeństwo traktuje poważnie i uważa, że żony się nie zdradza. Koleżanka jest natomiast osobą lepiej wykształconą od niego acz zakompleksiałą, z dużymi ambicjami i pretensjami do tak zwanej "klasy" i "luksusu". Ze swoim mężem była 6 lat przed ślubem, więc "widziały gały co brały". Męża zdradziła najzwyczajniej z nudów i poszukiwania adrenaliny - przyznała mi się do tego.

Zastanawiałam się, czy nie poinformować jej męża, względnie jej bratowej. Byli 3 miesiące po ślubie, nie mieli kredytu ani dzieci - facet miał szansę na ułożenie sobie życia od nowa. Został zdradzony w (moim zdaniem) najohydniejszy z możliwych sposobów - dla zabawy nudzącej się i egoistycznej panny. Ale potem się zastanowiłam: otóż koleżanka jeździła mu po głowie od początku znajomości, straszyła zostawieniem, rozwodem itp. W czasie romansu była wyjątkowo "nieostrożna", opowiadała mężowi o wirtualnym adoratorze, potem twierdziła ze adorator ją prześladuje (jakoś musiała wytłumaczyć smsy przychodzące o 2 nad ranem), całkowity szlaban na seks tłumaczyła chorobą, nagle znikała itp.

Każdy, w miarę trzeźwo myślący człowiek wpadłby na to, że to wszystko grubymi nićmi szyte i że żona ma zwyczajnie romans. Ale mąż koleżanki najzwyczajniej w świecie nie chciał tego wiedzieć! Wolał udawać, że nie zauważa rozmów żony na Skype z obcym facetem (pewnie kolega), wolał ignorować nocne smsy (pewnie psychopata), brak seksu (pewnie grzybica), weekendowy wyjazd w Walentynki (cudownym trafem przesunięty zjazd na uczelni w innym mieście - uczelni, która ma własną stronę www z harmonogramami zjazdów).

Zdałam sobie sprawę, że X w głębi duszy gdzieś tam wie, że jego żona się puszcza, ale woli to zignorować. Przetrzymać, przeczekać, udawać że nic nie widzi - bo jest mu tak wygodnie. Bo gdyby się dowiedział, jak bezczelnie żona go zdradziła, to musiałby pewnie podjąć jakieś stanowcze kroki. Może rozwód, może strzelenie żony w pysk, może pieścią w stół, może, może, może............

Co więcej, biorąc pod uwagę to, do jakiego stopnia kręcenia moja koleżanka doszła, jestem pewna, że zwaliłaby na mnie swoją winę. Pewnie powiedziałaby, że to ja jej naraiłam kochanka, że to ja ją w jego ramiona wepchnęłam, PEWNIE WYMYŚLIŁABY NAWET, ŻE JA CELOWO SABOTUJĘ ICH MAŁŻEŃSTWO! I jestem pewna, że jej mąż wolałby pójść na łatwiznę i uwierzyć w te bzdury (chociaż mnie znał) niż stanąć twarzą w twarz z rzeczywistością...


Moim zdaniem - biorąc pod uwagę to, że pracujecie w jednym miejscu - powinnaś zostawić sprawę w spokoju. Jego kobieta Ci nie uwierzy a on zwali winę na Ciebie. Biorąc pod uwagę jak łatwo mu startowanie do Ciebie przyszło, jestem pewna, że to nie jego pierwszy i nie ostatni raz.

Co do maili - absolutnie ich nie kasuj - musisz mieć coś w zanadrzu w razie, gdyby kolega wpadł na pomysł mieszania Ci w życiu zawodowym.

35

Odp: Kawa z kolegą z pracy i okłamywana narzeczona
paulina20 napisał/a:

A moim zdaniem należy postępować tak, jak sami chcielibyśmy, żeby z nami postępowano.
Ja bym chciała dowiedzieć się prawdy, a nie, żeby ktoś decydował za mnie. Ta partnerka powinna mieć szansę samodzielnie podjąć decyzję.

Ja sama bym nie chciała, żeby dziewczyna, którą podrywał mój wieloletni chłopak dawała mi cynk i dowody takiego flirtu. Czułabym się strasznie upokorzona, że jakaś małolata mówi mi, jak mam pilnować chłopa. Ja nie wiem wiele o ich relacji, ale wydaje mi się, że jak się jest z kimś 10 lat i nie dostrzega się sygnałów alarmowych (albo je ignoruje), to nie chce się wiedzieć. Odrobina zazdrości w związku nie zaszkodzi, a poza tym warto czasem postawić na złotą zasadę - ufaj, ale sprawdzaj.

Batszeba - no właśnie... o to chodzi. Chlopaczynie również się nudzi, nie zważając na to, że jego narzeczona z większej pensji splaca większość kredytu na mieszkanie, który wzięli razem - a to już w dzisiejszych czasach wiąże, jak małżeństwo. I moje przytyki, że ja w żadnym wypadku nie chciałabym być tak traktowana, skwitował - taka męska natura, facet zawsze będzie się oglądał za innymi kobietami.
Jeszcze przed naszym pierwszym spotkaniem, nalegałam, żeby jej powiedział, zapytał o zdanie. Odpisał mi "załatwione - sprawa na legalu". I co sie okazało? Na spotkaniu powiedział (tak, jakby się tym chwalił) "Nooo tak, powiedziałem jej, że spotykam się ze znajomymi z pracy. A po co ma się biedaczka denerwować, że ta znajoma jest jedna i do tego atrakcyjna?"... Niby żartem, niby niewinny komplement, ale gdybym to na jej miejscu słyszła, to by mnie dotknęło jak policzek... Szczególnie, że wypowiadał się bardzo pozytywnie na temat mojego wyglądu na tym spotkaniu, a o niej mówił, że jego nie interesuje, czy by się z kimś spotykała, czy nie, a pewnie moglaby, bo "raczej może się podobać"... Tragedia. Na drugim spotkaniu ju powiedział mi, że kryje się we mnie jakaś tajemnica i ma nadzieję, że nasza znajomość pozwoli mu ją odkryć. Kur... wtedy zrozumiałam, że to koniec jakiejkolwiek znajomości, ucinam to natychmiast, bo facet postradał zmysły.

Strasznie jej współczuję z jednej strony, ale z drugiej - no cóż również widziały gały co brały, a prawdopodobnie z czasem nie chcą widzieć towarzyskich zapędów tego żałośnika...

36

Odp: Kawa z kolegą z pracy i okłamywana narzeczona

Znam takich cwaniaczków... Powiesz narzeczonej, on się wyprze, wyłga, i zrobi z Ciebie zakochaną wariatkę... Miej się na baczności żeby w pracy nic nie rozgadał

Odp: Kawa z kolegą z pracy i okłamywana narzeczona

Dlatego najlepiej by było jakby narzeczona dowiedziała się wszystkiego od niej nagranie na komórkę jego słów, to będzie niezaprzeczalny dowód.

38

Odp: Kawa z kolegą z pracy i okłamywana narzeczona

Odetnij się i nie mów, kobiety naprawdę nie chcą wiedzieć.
Moja sąsiadka - filar rodziny - to ona na nią zarabia, mąż nie licząc prac dorywczych, ogólnie się nudzi i zabawia z koleżankami żony. Ona temu nie daje wiary. Mieszkam blisko więc widzę. Nie muszę wcibiać nawet nosa, mam to na tacy. Żona w pracy, a męża odwiedza ich wspólna koleżanka i spedza z nim kilka godzin. Zona wiedziała co mówią ludzie. "Ona taka biedna niema jej kto pomóc, mąż zginął w wypadku, wstrętni plotkarze, nie mają się czym zająć".
Tamto się skonczyło. Znalazła się następna w potrzebie, mąż zachorował psychicznie, wieszał się nieskutecznie na szczęście. I znowu niema kto naprawić, poprawić, przykręcić.
Próbowałam jej delikatnie dać do zrozumienia, żeby dobrze się przyjrzała. Jak grochem o ścianę.
Jego ojciec, tak ,uganiał się za babkami, teściowa przez niego płakała, ale jej na szczęście taki nie jest. Bo gdyby ją zdradził toby odeszła.
Po większej ilości alkoholu, powiedział jej coś przykrego w temacie, nie otworzyło to jej oczu, nie obudziło czujności - więc- alkohol po prostu jej mężowi nie służy.
Jak się bardzo chce znajdzie się wytłumaczenie.

Posty [ 39 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kawa z kolegą z pracy i okłamywana narzeczona

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024