Czy ktoś tu zwariował ? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy ktoś tu zwariował ?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1 Ostatnio edytowany przez bess42 (2013-07-26 10:01:19)

Temat: Czy ktoś tu zwariował ?

Opiszę Wam moją historię.
Kiedy poznałam faceta był kochany, czuły, cudowny. Gdy tylko się do mnie wprowadził - czar prysł. Zaniedbywał mnie, nie adorował, nie starał się choć twierdził, że mnie kocha. Ja byłam często bardzo przykra w stosunku do niego, krzyczałam, że go nie kocham, wpadałam w szał. Robiłam to ze złości i z nerwów. Do tego finansowałam go, bo okazało się, że nie ma kasy i jest allegrowiczowym zakupoholikiem. Po moich awanturach trochę uspokoił się z tymi zakupami. Facet ma dwie nastoletnie córki z pierwszego małżeństwa. Nie mogłam wystawić mu walizek, bo nie miał mieszkania. Po jakimś czasie zżyliśmy się ze sobą, ale co rusz były nieporozumienia. A ponadto on był w trakcie drugiego rozwodu, jego druga żona nie chciała się zgodzić na rozwód bez orzekania o winie, wytoczyła przeciwko niemu najcięższe działa. Kiedy się do mnie wprowadzał mówił, że w pół roku dostanie rozwód. Zorientowałam się, że to potrwa jeszcze długo. Miałam już dosyć stresów, nerwów, jego spraw z byłą żoną i poprosiłam, aby znalazł sobie jakieś lokum i się wyprowadził. Oboje się dogadaliśmy, że nadal będziemy utrzymywać kontakt, starać się poprawiać swoje relacje, on będzie regulował swoje sprawy. Kiedy się wyprowadzał, beczałam jak bóbr. Pierwszy miesiąc po jego wyprowadzce kontakty się ochłodziły, ale w drugim miesiącu zaczęły się znacznie poprawiać. Cały czas się spotykaliśmy, rozmawialiśmy, planowaliśmy wspólne wyjazdy, miał jeszcze u mnie całą szafę swoich rzeczy. Aż tu w trzecim miesiącu ZONK - on ma inną, on ją kocha a ona jego, a ja jestem tylko jego dobrą koleżanką i on nas ze sobą zapozna haha ! Ona przedstawiła go już swoim rodzicom, nakłamała, że jest po rozwodzie (a ja nie chciałam tego zrobić, i o to miał pretensje) i już jest z inną, choć ponoć tak bardzo mnie kochał. Za kilka dni chciał umawiać się ze mną na piwo. Olałam to. Nie miałam ochoty być jego "dobrą przyjaciółką". Później dowiedziałam się, że w pierwszym miesiącu po wyprowadzce ode mnie pobiegł do żony z kwiatami z przeprosinami (do mnie przychodził z życzeniami i prezentem imieninowym). Żona zadzwoniła na policję, oskarżyła o napaść i wytoczyła mu proces karny. Przez te kilka miesięcy, kiedy jeszcze utrzymywaliśmy ze sobą kontakt nic mi o tym nie powiedział.
Wczoraj do mnie zadzwonił - w swoje imieniny - haha, bo ja do niego nie zadzwoniłam, i opowiadał jakieś pierdoły, że nasza wspólna znajoma złozyła mu życzenia, jak ona jest serdeczna itp. Oznajmił się, że cieszy się, że trafiła się jemu nowa dziewczyna bo jest dobra i serdeczna, a jej córka wyjechała do babci, więc mają dużo czasu dla siebie i jak dostanie rozwód z drugą żoną (którego końca nie widać), to planują wziąść ślub. Spytał, czy mam kogoś. Chciał się spotkać ze mną na piwo, bo niby bardzo ciepło mnie wspomina, że dużo się ode mnie nauczył i chciałby mi coś oddać. Powiedziałam, że niech sobie zatrzyma na pamiątkę albo wyrzuci, że jest niepoważny i nieodpowiedzialny. Na co on, że właśnie jest odpowiedzialny i dlatego dzwoni hehe. Życzeń mu nie złożyłam, na piwo się nie umówiłam i powiedziałam, że należy zakończyć tę znajomość. On na to, że ma nadzieję, że jeszcze kiedyś pójdziemy na piwo. A spotkać chciał się ze mną po to, aby poopowiadać mi o swoim nowym związku. Czy ktoś tu zwariował ???

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy ktoś tu zwariował ?

Tak, ktoś tu zwariował. On. I jest chujowy. Zmień numer telefonu i wyrzuć z życia tego żałosnego krętacza i darmozjada, bo stać Cię na więcej.

3

Odp: Czy ktoś tu zwariował ?
bess42 napisał/a:

Opiszę Wam moją historię.
Kiedy poznałam faceta był kochany, czuły, cudowny. Gdy tylko się do mnie wprowadził - czar prysł. Zaniedbywał mnie, nie adorował, nie starał się choć twierdził, że mnie kocha. Ja byłam często bardzo przykra w stosunku do niego, krzyczałam, że go nie kocham, wpadałam w szał. Robiłam to ze złości i z nerwów. Do tego finansowałam go, bo okazało się, że nie ma kasy i jest allegrowiczowym zakupoholikiem. Po moich awanturach trochę uspokoił się z tymi zakupami. Facet ma dwie nastoletnie córki z pierwszego małżeństwa. Nie mogłam wystawić mu walizek, bo nie miał mieszkania. Po jakimś czasie zżyliśmy się ze sobą, ale co rusz były nieporozumienia. A ponadto on był w trakcie drugiego rozwodu, jego druga żona nie chciała się zgodzić na rozwód bez orzekania o winie, wytoczyła przeciwko niemu najcięższe działa. Kiedy się do mnie wprowadzał mówił, że w pół roku dostanie rozwód. Zorientowałam się, że to potrwa jeszcze długo. Miałam już dosyć stresów, nerwów, jego spraw z byłą żoną i poprosiłam, aby znalazł sobie jakieś lokum i się wyprowadził. Oboje się dogadaliśmy, że nadal będziemy utrzymywać kontakt, starać się poprawiać swoje relacje, on będzie regulował swoje sprawy. Kiedy się wyprowadzał, beczałam jak bóbr. Pierwszy miesiąc po jego wyprowadzce kontakty się ochłodziły, ale w drugim miesiącu zaczęły się znacznie poprawiać. Cały czas się spotykaliśmy, rozmawialiśmy, planowaliśmy wspólne wyjazdy, miał jeszcze u mnie całą szafę swoich rzeczy. Aż tu w trzecim miesiącu ZONK - on ma inną, on ją kocha a ona jego, a ja jestem tylko jego dobrą koleżanką i on nas ze sobą zapozna haha ! Ona przedstawiła go już swoim rodzicom, nakłamała, że jest po rozwodzie (a ja nie chciałam tego zrobić, i o to miał pretensje) i już jest z inną, choć ponoć tak bardzo mnie kochał. Za kilka dni chciał umawiać się ze mną na piwo. Olałam to. Nie miałam ochoty być jego "dobrą przyjaciółką". Później dowiedziałam się, że w pierwszym miesiącu po wyprowadzce ode mnie pobiegł do żony z kwiatami z przeprosinami (do mnie przychodził z życzeniami i prezentem imieninowym). Żona zadzwoniła na policję, oskarżyła o napaść i wytoczyła mu proces karny. Przez te kilka miesięcy, kiedy jeszcze utrzymywaliśmy ze sobą kontakt nic mi o tym nie powiedział.
Wczoraj do mnie zadzwonił - w swoje imieniny - haha, bo ja do niego nie zadzwoniłam, i opowiadał jakieś pierdoły, że nasza wspólna znajoma złozyła mu życzenia, jak ona jest serdeczna itp. Oznajmił się, że cieszy się, że trafiła się jemu nowa dziewczyna bo jest dobra i serdeczna, a jej córka wyjechała do babci, więc mają dużo czasu dla siebie i jak dostanie rozwód z drugą żoną (którego końca nie widać), to planują wziąść ślub. Chciał się spotkać ze mną na piwo, bo niby bardzo ciepło mnie wspomina, że dużo się ode mnie nauczył i chciałby mi coś oddać. Powiedziałam, że niech sobie zatrzyma na pamiątkę albo wyrzuci, że jest niepoważny i nieodpowiedzialny. Na co on, że właśnie jest odpowiedzialny i dlatego dzwoni hehe. Życzeń mu nie złożyłam, na piwo się nie umówiłam i powiedziałam, że należy zakończyć tę znajomość. On na to, że ma nadzieję, że jeszcze kiedyś pójdziemy na piwo. A spotkać chciał się ze mną po to, aby poopowiadać mi o swoim nowym związku. Czy ktoś tu zwariował ???

Droga Bess, nie obraź się, ale wydaje mi się, że to Ty zwariowałaś zadając się z takim osobnikiem! Gnida z takim życiorysem, a Ty się angażowałaś, finansowałaś itd.? Facet ma tupet jak stąd do Timbuktu! Powinni takich sterylizować, by nie mogli przekazywać swoich uszkodzonych genów dalej.

Miłe Panie (to do wszystkich zdradzonych i upokorzonych przez męskie, ludzkie odpady), chciałbym się dowiedzieć, dlaczego tolerujecie takie sku.wysyństwo? Dlaczego wiążecie się z poważnie wybrakowanymi modelami? Wybaczcie naiwność pytań...ale ja doprawdy nie rozumiem...

Pozdrawiam Cię Bess

4

Odp: Czy ktoś tu zwariował ?

moi Drodzy,
dziękuję Wam bardzo za odpowiedzi i wsparcie. Bardzo dużo znaczą dla mnie Wasze wszystkie wypowiedzi.
Oczywiście, nie obrażam się, nawet gdy napiszecie mi "coś do słuchu", wówczas bardziej trafia i otwiera oczy.
Serdeczności smile

5

Odp: Czy ktoś tu zwariował ?

Bardzo zabawny człowiek.

6

Odp: Czy ktoś tu zwariował ?

Po przeprowadzce on już miał Cię przy sobie. Nie wyczuwał potrzeby dalszej walki o Ciebie. Mnie wydaje się, że z tym mieszkaniem i z tym związkiem to był dla niego tylko przelotny romans.

7 Ostatnio edytowany przez Muszka28 (2013-07-27 21:43:48)

Odp: Czy ktoś tu zwariował ?

Doom
Net-facet naprawdę bardzo celnie podsumowałeś ten wątek.....Czasem mnie też to zastanawia że kobiety mogą być tak ślepo naiwne i brać taki tobołek na plecy.Wydaje mi sie że niektóre kobiety to mają na czole napisane siostry miłosierdzia.Gość jest totalnym niedorajdą życiowym, Bess uciekaj od niego i nieoglądaj sie za siebie!!!!!

8

Odp: Czy ktoś tu zwariował ?

Czy zły nie wiem ale zabawny na pewno.
Bez przesady z tą kastracją wolę takich zniewieściałych niż takich jak mój Michał sad

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy ktoś tu zwariował ?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024