Od jakiegoś czasu zastanawiam się czy nie jestem czasami aseksualna. Niby w ciągu mojego życia (20lat) podobali mi się chłopacy, ale polegało to tylko, że się w nich po kryjomu kochałam, ale nigdy nie byłam z takim który by mi się mega podobał. W sumie to jeszcze nie miałam chłopaka, spotykałam nieodpowiednich na swojej drodze, a jak się ktoś we mnie zakochał to traciłam zainteresowanie nim i nie miałam potrzeby się z nim już spotkać. W głebi duszy myśle o pięknej, romantycznej miłości, bardzo pragnęłabym kochać i być kochaną, lecz gdy spotkam się z jakimś nie odczuwam żadnego podniecenia ani nic, nie potrzebuję już go widzieć nigdy, taki jest mi obojętny. Chyba, że byłby mega przystojny to może zacząłby mnie kręcić, chociaż znając życie to i tak zaczęłabym od tego uciekać. Chciałabym mieć w przyszłości rodzinę, teraz czuję się mega samotna, bo nie mam nawet znajomych, ale coś czuję, że nie umiałabym na razie stworzyć związku, ani czy w przyszłości. Proszę o Waszą radę. Pozdrawiam
bliskonieba, jesteś jeszcze młodą osobą. To że do tej pory nie miałaś żadnego poważnego związku, nie znaczy że takiego w przyszłości nie stworzysz. Może po prostu nie spotkałaś jeszcze tego "mega przystojnego", który by Cie zainteresował na tyle, aby spróbować czegoś więcej.
Ja swojego pierwszego poważnego faceta miałam w wieku 23 lat. Nigdy nie zastanawiałam się, czy to szybko, czy to późno... tak po prostu mi się życie ułożyło i tyle...
Zastanów się nad tym co dla Ciebie jest najważniejsze w życiu, co jest najważniejsze u przyszłego partnera.
W końcu na takiego trafisz, a wtedy już będziesz wiedziała, że "to jest to".
Rozumiem, że nie byłaś nigdy zakochana? A jak podchodzisz do bliskości fizycznej? Czy wyobrażasz sobie siebie w sytuacji intymnej? Czy w ogóle kiedyś czułaś podniecenie seksualne?
Ja przez długi czas wychodziłam z podobnego założenia i zastanawiałam się, czy przypadkiem nie jestem aseksualna. Dopóki nie spotkałam odpowiedniego faceta.
Mam bardzo podobnie.
Sama spławiam facetów, a jak ostatni mnie jeden spławił to się pozbierać nie mogłam długi czas. Gdzieś to w środku siedzi. Moja przyjaciołka powiedziałam, że się tak zachowuje dlatego, ze nigdy nie miałam dłużej faceta i boję się zaufać komukolwiek.
Ogolnie odczuwam podniecenie seksualne, ale tylko jak sobie coś wyobrażam itp. Nigdy w sumie żaden facet mnie nie podniecił, bo nie byłam jeszcze zakochana. Gdy pojawi się jakiś facet to go spławiam, czuję wobec nich jakieś zagrożenie, nie daję możliwości im się do mnie zbliżyć, mam blokadę. Pytam się, bo nie wiem właśnie czy jestem może aseksualna, czy mam jakiś uraz do nich.
Od jakiegoś czasu zastanawiam się czy nie jestem czasami aseksualna. Niby w ciągu mojego życia (20lat) podobali mi się chłopacy, ale polegało to tylko, że się w nich po kryjomu kochałam, ale nigdy nie byłam z takim który by mi się mega podobał. W sumie to jeszcze nie miałam chłopaka, spotykałam nieodpowiednich na swojej drodze, a jak się ktoś we mnie zakochał to traciłam zainteresowanie nim i nie miałam potrzeby się z nim już spotkać. W głebi duszy myśle o pięknej, romantycznej miłości, bardzo pragnęłabym kochać i być kochaną, lecz gdy spotkam się z jakimś nie odczuwam żadnego podniecenia ani nic, nie potrzebuję już go widzieć nigdy, taki jest mi obojętny. Chyba, że byłby mega przystojny to może zacząłby mnie kręcić, chociaż znając życie to i tak zaczęłabym od tego uciekać. Chciałabym mieć w przyszłości rodzinę, teraz czuję się mega samotna, bo nie mam nawet znajomych, ale coś czuję, że nie umiałabym na razie stworzyć związku, ani czy w przyszłości. Proszę o Waszą radę. Pozdrawiam
Miałem tak samo tylko 10 lat dłużej
Poznaje się kogoś, był wyzwaniem, po zdobyciu go i jakimś miesiącu zaczynało mnie to nudzić i tęskniłem za czymś nowym. Z drugiej strony to też było takim ślizganiem się po życiu, z którego niewiele się miało. Czasem trzeba dojrzeć, by poznać sens i głębię tego czego się chce.
Ogolnie odczuwam podniecenie seksualne, ale tylko jak sobie coś wyobrażam itp. Nigdy w sumie żaden facet mnie nie podniecił, bo nie byłam jeszcze zakochana. Gdy pojawi się jakiś facet to go spławiam, czuję wobec nich jakieś zagrożenie, nie daję możliwości im się do mnie zbliżyć, mam blokadę. Pytam się, bo nie wiem właśnie czy jestem może aseksualna, czy mam jakiś uraz do nich.
Jak byłam w Twoim wieku to też wszyscy mi mówili, że taki wiek, że mam poczekać, kiedyś znajdę polówkę itp. A ja czekałam, nawet straciłam w pewnym momencie cierpliwość i starałam się zawiązywać związki, pomimo, że nigdy do żadnego faceta nic nie czułam. Uprawiałam z nimi seks, dla sportu, że tak powiem i żeby sprawdzić czy da się do tego ... hm... przyzwyczaić. Wielu się przewinęło ale przyzwyczaić się nie dało
. Męczyło mnie to, męczyła mnie ich obecność. Teraz mam 31 lat i już od jakiś 4 nie próbuję. Pogodziłam się z tym, że tak już będzie. A że jestem raczej samotnikiem to wcale mi to nie przeszkadza ( gorzej z otoczeniem, ale ono akurat mi zwisa i powiewa).
Jeżeli odczuwasz jakiekolwiek podniecenie; czy z wyobraźni czy przez faceta to znak, że nie możesz być aseksualna
A sam fakt, że marzysz o pięknej, romantycznej miłości też o czymś świadczy. Moim zdaniem nie spotkałaś jeszcze faceta który tak naprawdę by Cię zauroczył.
Być może coś Cię blokuje i nie umiesz się otworzyć na taką znajomość? Nie wiem, ale pewne jest to że do osób aseksualnych nie należysz.
i taki cytat z wiki :
Aseksualizm, inaczej aseksualność ? TRWAŁE nieodczuwanie pociągu seksualnego wobec innych osób. Od niedawna uznawany w części środowisk naukowych za jedną z orientacji seksualnych lub za brak orientacji seksualnej. Szacuje się, że 1% społeczeństwa jest aseksualnych