Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Nawiązując do rozmowy na temat zasad kościoła katolickiego a wiary, ktora wywiązała się w wątku "czy dla was sex przed ślubem jest grzechem" zakkładam nowy wątek.
I co mam do powiedzenia.
Otóż nie uważam się za zagorzałą katoliczę ale za katoliczkę tak. I co za tym idzie chce ppowieddzieć że dla mnie wiara nie oznacza uznawania instytucji kościoła za priorytet a księży za autorytet. Zasady kościoła katolickiego w większości zostały ustaloone przez ludzi-księży dla ludzi. Jednak zastanówmy się czy księża mają prawo ustanawiać zasady jak sami postępują tak jak postępują?
Dla mnie wiara katolicka polega na wierze w jednego Boga w trzech osobach i przestrzeganiu ważnych zasad ktore kategorycznie wynikają z Pisma Świętego. Jednak często spotykam się z negowaniem mojego zachowania bo np nie chodze do kościoła a przecież powinnam "żeby ludzie widzieli" bo tak robią katolicy. Tylko czy ci katolicy naprawdę wierzą? czy ktoś się kiedys zastanowił po co ci zagorzali katolicy tak naprawdę chodzą do kościoła?
Podam teraz przykład zagorzałych katolików. Cała rodzina co niedziela jest w kościele całą rodziną co niedziele przyjmują komunię a w życiu codziennym jest tak że z całą wioską są pokłóceni z nikim nie rozmawiają i wszytkich po sądach ciągają... czy to jest wiara katolicka? to jest prawdziwy katolik? pewnie usłyszę że tak bo chodzi do kościoła..eehhh mentalność ludzi...
Ale to jeszcze nic ppodam przykład księdza ktory pochował człowieka jak psa bo ten był alkoholikiem(choroba) i jeszce powiedział o pogrzebie tego człowieka że to i tak za dużo co mu dał!
Inny przykład księdza(znam z życia bo to mój bliski znajomy-ksiądz). Powiedział do swojego ucznia w szkol, dziecka 13letniego cytuje "twoja matka jest dziwką" i jeszcze śmiał powiedzieć że ucieszył się dopiero jak ten chłopczyk się rozpłakał. Dodam że dziecko pochopdzi z patologicznej rodziny, choć to nie jego wina pomyślcie sobie jak się poczuł.
I niech mi ktoś teraz powie że kościół jest podstawą wyznawania wiary katolickiej, że zasady ustanowione przez ludzi są nadrzędne...........
Offline
Ja katoliczką raczej nie jestem ![]()
wierze w Byt wszechmogący i treśc bibli, lecz do Kościoła nie chodzę
Nie wnikam co kto roi...ile chodzi do Koscioła a potem jak grzeszy...bo to nie moja sprawa nie moje sumienie i nie będę kogoś usilnie rozliczać ![]()
Ja jako iz nie oceniam inych i ich wiary...nie życze aby ktoś prawił sobie jakiekolwiek komentarze w tej sprawie na mój temat ![]()
Uważam że we wszystkim znajdzie się złe strony i powody na "nie", kwestia szukania...![]()
Mi się pewne sprawy nie podobają---to nie chodze...ale obmawiac nie będe..
że ten taki...ten siaki... a ksiądz jeszcze gorszy...
Offline
jako mała dziewczynka chodziłam bardzo często do koscioła, kiedyś straciłam przytoność, hmm i powiedzmy że mam uczulenie na kosciół, wierze w Boga, i to mi wystarcza.<wierząca ale nie praktykująca>
Offline
Kasiulka188 napisala:
A ja tam się uważam za katoliczkę chociaż twierdzę tak jak blanche.
Taka jest moja wiara i nie zamierzam sie tego wypierać a że mam własne zdanie na temat zasad wymyślonych przez kościół (księży-ludzi) dla ludzi to nie znaczy że nie wierze w Boga. Możemy nie wierzyć w organ, narzędzie jakim jest kościół ale wierzymy w podstawy, fundamenty czyli w Boga a więć w to co tworzy naszą wiarę w kwestę duchową a nie materialną.
>Jak możesz wierzyc w Boga o którym mówią ksieża (może wciskają kit?), a nie stosować się do zasad ktore oni glosza? To się wyklucza.
Offline
Wierzę w Boga, ale tak jak Kasiulka188 nie jestem przekonana do instytucji kościelnych. To nie wiara w wszechwiedzę księży czyni ze mnie katoliczkę. Tym bardziej, że bywają księża hańbiący swoje powołanie, a przez to także kolegów po fachu. Dzięki pseudoksiężom nie uznaję kapłanów za ludzi, których wybrał Bóg. Bezkrytycznie popieranie księży to godzenie się na "przymykanie oka" hierarchów Kościoła na akscesy niektórych z nich. Może i oni są potrzebni, w końcu mieli scalać wiernych. Jednak teraz, kiedy media szeroko nagłaśniają czyny jakich się dopuszczają niektórzy, bezsensem jest traktowanie ich jako autorytety w kwestii wiary. Księża będą szanowani jeżeli zostaną potraktowani jako zwykła, opodatkowana grupa zawodowa i kiedy zniosą obowiązkowy celibat. Ustaną opinie o korupcji i pogwałceniu sutanny. Który ksiądz będzie chciał żyć z kobietą - proszę bardzo, kto dochowa czystości - jeszcze lepiej. Ponadto Kościół to nie tylko budynki sakralne i ich nadzorcy - księża. Kościół to wspólnota ludzi wyznających wiarę w Jedynego Boga i tylko On ich łączy.
Offline
masala napisał:
Kasiulka188 napisala:
A ja tam się uważam za katoliczkę chociaż twierdzę tak jak blanche.
Taka jest moja wiara i nie zamierzam sie tego wypierać a że mam własne zdanie na temat zasad wymyślonych przez kościół (księży-ludzi) dla ludzi to nie znaczy że nie wierze w Boga. Możemy nie wierzyć w organ, narzędzie jakim jest kościół ale wierzymy w podstawy, fundamenty czyli w Boga a więć w to co tworzy naszą wiarę w kwestę duchową a nie materialną.
>Jak możesz wierzyc w Boga o którym mówią ksieża (może wciskają kit?), a nie stosować się do zasad ktore oni glosza? To się wyklucza.
Księża nie są jedynym instrumentem przekazywania Słowa Bożego. O Bogu moge się uczyć-dowiadywać z innych źródeł(Pismo Święte, katecheta, rodzice, otoczenie, programy, historia itp). Wg mnie ksiądz to zawód jak każdy inny. Ksiądz jest człowiekiem nie Bogiem i nie wierzy się w księdza tylko w Boga.
Kościół można tłumaczyć dwojako jako Wspólnotę tak jak powiedziała to blanche i to jest ok, albo jako budynek, instytuce biuro i to to jest pogląd który panuje w dzisiejszych czasach. Każda instytucja ma swój status, regulamin itp a kościół na swoje zasady które ustalili księża. Zarazem narzucili oni pogląd iż owe zasady nie podlegają dyskusji i jeśli się ich nie przestrzega nie jest się prawdziwym katolikiem. Jednak to są tylko i wyłącznie prawdy wpojone przez księży. Przypuszczam że Twoje twierdzenie iż to co prezentuje się wyklucza wyniika właśnie z mylenia pojęć albo raczej z błędnego interpretowania ich:)
Jednak pomijając to pragnę zauważyć że aby być prawdziwym katolikiem wg kościoła należy np nie stosować żadnych środków antykoncepcyjnych....
Offline
W uczciwość Kościoła już dawno przestałam wierzyć. Wiadomo, nie można uogólniać, nie wszyscy księża są źli, nieuczciwi itd. Ale mam wrażenie, że wielu z nich zapomina, że są tylko ludźmi. Denerwuje mnie, kiedy chcą aby ich słowa były traktowane jak wyrocznia, a ich postępowanie jako jedyne słuszne. Drażni mnie, że na wiele spraw, które nurtują mnie odpowiedź często brzmi: 'bo tak i już'. Mam wrażenie, że Kościół swych wiernych traktuje jak ciemną masę, której trzeba dać proste (prostackie?) i restrykcyjne prawo, bo inaczej ta masa nie poradzi sobie w codziennym życiu.Dzieli się świat na dobro i zło, czarne i białe, kto nie jest z nami ten jest przeciwko nam. Zastanawia mnie czy to naprawdę troska o wiernych czy chodzi o coś innego.
Niestety, najczęściej jeśli nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze lub/i władzę. Od wieków Kościół chciał mieć jak najwięcej obydwu tych rzeczy. Niestety w XXI wieku nic się nie zmieniło, przykre, ale prawdziwe. Na szczęście dzisiaj już Kościół nie może sobie pozwolić na mordowanie przeciwników, bo cóż wtedy by się działo!
Offline
Jeśli ktoś chodzi do Kościoła tylko po to, żeby się pokazać, tak, jak to pisała Kasiulka w pierwszym poście to dla mnie to mija się z celem. Żeby się pokazać to ja mogę iść się przejść przez miasto, a nie do Kościoła. Tutaj popieram w pewnym stopniu Kościół Prawosławny, który ma jakieś tam wytyczne co do ubioru osoby wchodzącej do Świątyni.
kasiulka188 napisał:
I niech mi ktoś teraz powie że kościół jest podstawą wyznawania wiary katolickiej, że zasady ustanowione przez ludzi są nadrzędne...........
Podstawą wyznawania wiary katolickiej jest dla mnie wiara w Boga, kontakt z Nim, a nie to co wymyślili sobie księża, żeby ograniczyć ludzi.
Offline
Cześć
Jestem katoliczką i chodzę do kościoła.Kościół (jako budynek) jest dla mnie miejscem w którym ,,mieszka" Bóg, Bóg jest obecny w Tabernakulum, w najświętszym sakramencie.Idąc do kościoła idę do Pana Jezusa,mogę Go przyjąć do serca przyjmując komunie św.,tak naprawdę idę do swojego najlepszego przyjaciela, do Boga który oddał życie za nas abyśmy mieli życie wieczne.
Jeśli chodzi o księży, tylko Oni mogą w imieniu Boga odpuszczać nam grzechy i tylko księża mają ,,dar" przemieniać chleb i wino w ciało i krew Chrystusa (co czynią podczas mszy św.).Powinniśmy się za nich modlić.
Uważam,że każdy człowiek powinien patrzeć na siebie a nie wytykać błędy innych ludzi.
Bardzo dużo dowiedziałam się z czasopisma ,,Miłujcie się".Kosztuje tylko 3 zł, a otworzyło mi oczy na wiele kwestii, bardzo wam polecam, gazeta porusza aktualne problemy m.in.takie jak antykoncepcja,sex pozamałżeński
Offline
Katolicyzm zakłada, że połowa prawd wiary wynika z Biblii, a druga z tradycji. Jeśli wiec się nie chodzi do kościoła (nie przestrzega tradycji), to się katolikiem nie jest. Jest się - jeśli wierzy w Biblię, Chrystusa i na ty opiera swoją wiarę - chrześcijaninem.
Offline
Wierzę w Boga bardzo gorliwie . Do kościoła chodzę dla siebie ,to jest moja godzina z Panem Bogiem . Co do księży , wiele się dowiedziałam nowego np. że ewangelii było dużo więcej ,tylko kościół ukrył przed nami sprawy które ich zdaniem były dla nas wierzących gorszące .Jest dużo takich rzeczy które kościół przed nami zataił dla swojej wygody . KOŚCIÓŁ -TO MY LUDZIE WIERZĄCY nasza wspólnota . Ostatnio przeczytałam reportaż o Domu sierot prowadzonym przez księży i zakonnice , gdzieś za granicą , normalnie boję się powtarzać co tam się działo .Pedofile ,geje i lesbijki !!!
Wierzmy w Boga , a ci wszyscy co twierdzą że są jego posłannikami niech robią co chcą tylko niech nie krzywdzą dzieci.
Offline
Wierzę w dobro wyższe czyli w Boga,ale nie wierze w kosciół , w ksieży. Do koscioła chodze bo mieszkam w społecznosci gdzie byłoby to zle widziane,ale nie chodze z przekonania. Kiedys byłam bardzo gorliwą katoliczką,ale przyszedł czas ,ze uwiódł mnie ksiądz i wpadłam w depresję z tego powodu. Podczas tego romansu, podczas którego ten sam ksiadz uwódł rowniez dziewczyne mojego syna-bardzo wiele zobaczyłam zła! Zło które jest wsród czarnych, ich intrygi, zawiśc, dązenie do władzy, do stanu posiadania. A gdzie człowiek w tym wszystkim? gdzie jego dusza? W końcu mówi sie na nich "duspasterz"!!! Szkoda mówić,ale sami czarni odpychaja ludzi od koscioła. Wierzyć trzeba, bo jest ktoś nad nami,ale nie jesteśmy już ciemnotą, która moze zniewolić kosciół dla własnych potrzeb.
Offline
ina_2 napisał:
Kościół (jako budynek) jest dla mnie miejscem w którym ,,mieszka" Bóg, Bóg jest obecny w Tabernakulum, w najświętszym sakramencie.Idąc do kościoła idę do Pana Jezusa
Przecież Bóg jest wszędzie. Można do Niego iść na łąkę i tam się pomodlić.
mogę Go przyjąć do serca przyjmując komunie św.,
Przecież masz Go w sercu!
Jeśli chodzi o księży, tylko Oni mogą w imieniu Boga odpuszczać nam grzechy i tylko księża mają ,,dar" przemieniać chleb i wino w ciało i krew Chrystusa (co czynią podczas mszy św.)
Sami sobie to prawo dali! Spowiedź przy konfesjonale wymyślili, aby wiedzieć, co sie dzieje. A to "przemienianie" wafla w ciało i krew Boga to jakaś głupota - nie tak należny to rozumieć. to czyste świętokradztwo.
Powinniśmy się za nich modlić.
Niech oni modlą się za mnie - to ich jedyna robota. Niech pomodlą się też za własne zbawienie, bo niektórzy mogą mieć z tym problem.
Uważam,że każdy człowiek powinien patrzeć na siebie a nie wytykać błędy innych ludzi.
Niech ksiądz nie wytyka moich - to ja nie będę jego. Skoro księża dali sobie prawo spowiadania innych ludzi i daja im karę za grzechy, to niech sami będą wierni głoszonej przez siebie moralności.
Jeżeli Bóg istnieje, to powinien walnąć od czasu do czasu mocno po łbie tych swoich samozwańczych urzędników, żyjących w grzechu i opływających w dostatek, bo wciąż im mało. Pasibrzuchy - i tyle. Mam nadzieję, że Bóg w końcu straci cierpliwość!
Offline
witam -temat rzeka ....
ja wiele lat nie chodziłam do kościoła nie chciało mi sie po prostu-zraziłam sie przez takiego jednego pseudo księdza ,spowiedz uwazałam za idotyzm za wyciaganie informacji od ludzi ...
Zmieniłam zdanie przynajmniej częściowo-moje dzieci podrosły -starsza córka sama chciała chodzic do koscioła zaczeła mnie wyciagac co niedziele,jakos stało sie to reguła cotygodniową. Zobaczyłam ze sa dobrzy księża z powołania ,sa pełni zapału z głęboka wiara w Boga .
Poszłam do spowiedzi -do dobrego spowiednika prawdziwego kapłana-naprawde poczułam sie lekko,pozniej pamietam ze byłam spokojna wyciszona -jakby ktos zabrał ze mnie cały brud całe zło...po to chyba jest ta spowiedz -takie duchowe oczyszczenie sie.
Naprawde teraz lubie chodzic do koscioła -ta wspólna modlitwa ,spiewy -naprawde czuje ze spotykam Boga .
Pewne rzeczy w zasadach kościoła wiadomo mi sie nie podobaja jak antykoncepcja,traktowanie rozwodników i takie tam podobne sprawy .
Na pewno sa zli księża którzy odpędzaja ludzi od koscioła -którzy licza tylko na kase i traktuja to jako zawód dobrze płatny ,sa księża mający kochanki ,zboczeńcy ,sa księża którzy opowiadaja sobie o grzechach innych ludzi dobrze sie bawiąc przy tym ...(Słyszałam od znajomego który kiedys był ministrantem i słyszał to)ale to tylko ludzie i mam nadzieje ze wiecej na takich nie trafię -moge sie tylko modlić o lepszy swiat dla nas wszystkich .
Jeżeli chodzi o pseudo katolików to fakt bardzo niesmaczne jak ktos niby taki świety a poza kosciołem zachowuje sie jak zwykła swinia -ale pozostawmy to ich sumieniu...
A Bóg ze jest wszedzie -to wiem i jak mi jest zle to wiem ze zawsze moge sie do niego zwrócic i dzieki temu zycie jest łatwiejsze .
A na najwiekszego doła mam swoja swieta Ritę-ona mi zawsze pomaga -doświadczyłam tego nieraz .
Nie wiem czy jestem dobra katoliczka czy nie ale uwazam ze staram sie zyc jakos tak aby nikogo nie krzywdzic i kierowac sie jakimis własnymi zasadami które sa zgodne z moim sumieniem .
Po rozwodzie nie mam zamiaru zostac zakonnicą -nie wiem jak to dalej bedzie z moim zyciem koscielnym jak kogos poznam ...wiem ze Bóg ma jakies tam plany wobec mnie i moze jednak dane mi bedzie spotkac wielka miłosc a moze cos zupełnie innego...kto wie....
Offline
Zgadzam się z Tobą .niezależna
księża i kościoły są różne......Każdy też inaczej postrzega kościół ...Dla jednych to budynek dla innych wspólnota a dla jeszcze innych po prostu wiara. Ja zawsze jako dziecko bardzo byłam wieżaca.potem był ktoś kto mi wpierał, że kościół nic mi nie da.oddaliłam się. Teraz powoli wracam też czuję się lżej...
Offline
No dobra ostatnio poszłam sobie do kościoła. Katoliczką nie jestem i nie identyfikuje się z kościołem
ale poszłam...po co? aby sprawić oczywiście przyjemnośc mojemu chłopakowi
bo on natomiast jest katolikiem
I co się dowiedziałam ![]()
że Ksiądz jest drugi po Bogu
- tak było napisane w liście który czytał ksiądz na kazaniu ![]()
Offline
Nokia kazania księża sami sobie przygotowują -jak juz pisałam sa rózni -myslę ze tych księzy złych jest niestety więcej niz tych naprawde z powołania i to akurat boli najbardziej bo to oni sami odstraszaja ludzi z Kościoła ,ja mam szczęście u nas w Parafi sa ksieża prawdziwi z powołania i dlatego tak lubie teraz chodzic do swojego koscioła
Offline
też czasami lubię pójść do Kościoła szczególnie na rekolekcje, modlitwa, śpiewy. super.
rodzice mnie wychowywali na katoliczkę, ale trzeba spojrzeć prawdzie w oczy - nie jestem nią. mieszkam z facetem bez ślubu, stosuję antykoncepcję hormonalną i jestem za in vitro i aborcją. nie będę udawać hipokrytki i ślubu kościelnego brać nie będę.
Hipokrytami są wszystkie te osoby które wybiórczo stosują sobie nauki kościoła. Pomodlą się pójdą do spowiedzi, ale pigułki łykną. Gdzie tu konsekwencja ? Albo jest się katolikiem i stosuje się do WSZYSTKICH dogmatów albo nie. Jako katolik przyjmujesz za święte wszystko to co mówi papież.
A druga sprawa to to jaką instytucję z siebie zrobili i biznes. Czytam różne historie księży i włos mi stają dęba. Byłam też świadkiem upadku księży. Oczywiście, że zdarzają sie ci dobrzy - moim zdaniem wyjątki.
Offline
.niezależna napisał:
Nokia kazania księża sami sobie przygotowują -jak juz pisałam sa rózni -myslę ze tych księzy złych jest niestety więcej niz tych naprawde z powołania i to akurat boli najbardziej bo to oni sami odstraszaja ludzi z Kościoła ,ja mam szczęście u nas w Parafi sa ksieża prawdziwi z powołania i dlatego tak lubie teraz chodzic do swojego koscioła
To był list pd poskupa...czy kogoś takiego i treśc taka była "Ksiądz jest drugi po Bogu"
a biskup chyba ma więcej rozumku (teoretycznie)
Offline
jak wiec widzisz biskup ma rozumek teoretycznie jednak...
Offline
Do koscioła nie chodzę odkąd moge sama o sobie decydować. Na naszych oczach traci on swoją wartość, stając się tylko miejscem rozmów o polityce, szkalowania tych, którzy nie popierają wielkiego ojca R.
Nie jestem katoliczką i pewnego rodzaju hipokryzją jest dla mnie mówienie, że ktoś jest katolikiem, ale niepraktykującym. Że nie zgadza się z wieloma poglądami tej religii, ale głośno o tym nie mówi, bo nie warto się wychylać..
Nie przyjmuję księdza po kolędzie, nigdy nie rozumiałam o co chodzi z Trójcą sw. Dla mnie Bóg jest jeden.
Bóg, którego połowa mojej rodziny nazywa Allahem, to ten sam, w którego Wy wierzycie.
Offline