hej piszę tu bo już sama nie wiem co mam robić i zupelnie zgłupialam. chodzi o to,ze na studiach poznalam sporo fajnych ludzi,ale tylko z kilkoma mam kontakt m.in. z kolegą, który juz za czasów studiow czasami mnie podrywał.na jednym z egzaminow zwyczajnie zgubilam dlugopis i on mi pozyczyl po czym po oddajac powiedzialam ze przy najblizszej okazji sie odwdziecze...on na to ze moge na obozie na ktory wyjezdzalismy do zakopanego. przed wyjazdem zaczal pisac i cos tam proponowac az w koncu na obozie doszlo do sytuacji ze gadalismy z pol nocy i zostal u mnie na noc do niczego nie doszlo!w drodze powrotnej tez spedzilismy czas razem...przytulalismy sie...po czym pozniej zachowywal sie juz zupelnie normalnie do czasu imprezy na domkach ciagle adorowanie mnie i nie odstepowanie na krok i noc razem tez do niczego nie doszlo! w tym czasie ja mialam chlopaka i on o tym wiedzial lecz nie wiedzial ze przechodzilismy kryzys...no ale czas lecial chlopak mi sie oswiadczyl...dziwna byla reakcja kolegi gdy sie dowiedzial...ale od tamtej pory zachowywał sie zupełnie normalnie.pozniej poszlismy na mgr on mnie zabieral zawsze na wyklady przyjezdal po mnie i nigdy w prost nie powiedzial ze mu na mnie zalezy...choc czulam ze tak bylo i on mi tez nigdy nie byl obojetny...w ciagu 6 lat znajomosci bardzo czesto pisalismy ze soba czasami sie spotykalismy mowilismy sobie naprawde duzo...az tu nagle w ostatnim czasie dziwne wyznania, ze on dla mnie wszystko...ze nawet nie wiesz jak bardzo cie lubie,ze ma slabosc do mnie...itp.dodam ze rok temu skonczylismy studia on jest w 2 latnim zwiazku ja za 2 miesiace biore slub iwiem ze jestem pewna tej decyzji i kocham partnera,ale podczas pisania przyznalam mu sie ze tez mam do niego slabosc...stwierdzil ze on wszystko rozumie ze jetem szczesliwa i ze nie chce mi tego zepsuc,ale raz sie zyje i zeby poddac sie chwili...no i wczoraj doszlo do spotkania na ktore dlugo czekalismy...jak zawsze rozmawialismy po czym mnie przytulil i zaczal calowac po szyi...zaczelismy sie calowac...nie potrafilam sie opanowac...chcialam zeby mnie tulil i calowal dalej,ale za chwile rozsadek wzial gore ucieklam od jego obiec i pocalunkow...mowil do mnie ze widzi jak ze soba walcze,ze chce tego samego co on i tak bylo...calowal mnie tego wieczoru jeszcze nie raz,az zaczelo robic sie naprawde goraco i wtedy sie opamietalam...poprosilam zeby odwiozl mnie do domu...walczylam z wlasnymi emocjami i sumieniem bo przeciez za chwile biore slub z partnerem, z ktorym jestem 7 lat i wiem ze tego chce...nie rozumie tylko mojej cholernej slabosci do kolegi...jak zapytalam go kiedys czy jest szczesliwy ze swoja dziewczyna odparl ze nie bo nie wie jak by to bylo ze mna...strasznie trudna to dla mnie sytuacja poniewaz moj partner jest moim pierwszym partnerem seksualnym zawsze chcialam zeby tak zostalo, ale z drugiej strony nie potrafie przestac myslec o koledze i o tym jak to moglo sie zakonczyc i momentami zaluje ze nie poddalam sie emocjom,bo moge kiedys tego zalowac...nie wiem co mam zrobic...on nadal twierdzi ze nie robie nic zlego to sa emocje ze to ludzkie odczucia i ze jeszcze nie jestem mezatka,ze lepiej teraz niz po slubie...w sumie ma racje...blagam podpowiedzcie co ja mam zrobic czy faktycznie dac sie poniesc chwili... czy walnac sie w leb i powiedziec kobieto opamietaj sie.... pomozcie..
Witaj! Ja na Twoim miejscu raczej wybralabym te druga opcje.. Odpuscilabym sobie tego kolege..to tylko chwile uniesienia. Piszesz ze moze bedziesz zalowala tego ze nie dalas poniesc sie chwili, ja uwazam ze mozesz zalowac jak sie dasz jej poniesc... Chyba ze nie jestes szczesliwa ze swoim obecnym partnerem? Moze po prosu czegos Ci brakuje? .. Pozdrawiam ![]()
daj se spokój ;-), prędzej czy później i tak wasze drogi się rozjadą tak to często z kolegami bywa ;-), jeśli zaangażowałaś się jakoś w tą znajomość to trochę poboli i minie, chociaż może nawet nie poboli (bardziej jego), w końcu bierzesz ślub, krok do przodu więc to, to teraz będzie wypełniać Twoje życie. Po prostu nadajecie na falach na których bardzo dobrze się rozumiecie, ale kochasz partnera z nim bierzesz ślub jego wybrałaś - Twoje słowa/wyrazy. Toksyczne znajomości, niech spasuje a kontakt przecież możecie mieć, jeśli nie spasuje wtedy daj sobie spokój Ty bo tylko sobie narobisz problemów wyrzutów i będziesz czuła się źle w stosunku do partnera. Znałem taką osobę w sumie rozumieliśmy się super, gdyby nie to że jest związana od 6 lat może coś by z tego wyszło? gdybanie (w sumie też miała niemiłą sytuacje przez kontakt ze mną ale jakoś sobie ją umiała wyprostować, takie tam kłamstwo wyszło na jaw w jej związku, a ufają sobie bezgranicznie więc... kiepsko to wyglądało), ale jak kto mówią "od zajętych łapy precz" i teraz drogi się rozjeżdżają nasze ona ma plan na swoje życie z nim jest i z nim pozostaje a ja hehe w tej gorszej sytuacji, ale można przywyknąć ;-) choć nie łatwo, spóźniłem się:P żart ;-), w każdym bądź razie Twój aktualny partner jest najważniejszy a kolega to kolega albo się musi z tym pogodzić albo dla swojego dobra jak i może dla jego daj sobie spokój z kontaktem z nim, czemu dla jego dobra ? bo pewnie jeszcze długo nie będzie mógł się z tym pogodzić, będzie się z tym męczył okropnie. Jeśli zaś potrafi się przesterować to fajnie mieć takiego znajomego kolegę z którym się dobrze rozumiecie
. Powodzenia
Hej,
Moim zdaniem już wybrałaś z kim chcesz spędzić resztę życia, chyba że nie jesteś przekonana co do swojego partnera. Nie ulegaj koledze, bo możesz tego w przyszłości żałować. Pozdrawiam i życzę szczęścia ![]()
Nie podoba mi się ten koleś. Manipulant. Nieuczciwy (najprawdopodobniej) wobec swojej partnerki. Nie liczy się z twoją sytuacją. Drąży. Z dużą nieufnością podchodził bym gościa, który w przedstawionych okolicznościach tak się zachowuje. Ale to jest jest pikuś - jeśli Ty masz takie wątpliwości 2 miesiące przed ślubem, to myślę, że powinnaś ten ślub odwołać. Klarowny sygnał braku gotowości - niezależnie jak się rozwinie (lub nie) sytuacja z kolesiem.
Witaj. On cie namawia do zdrady a ty jeżeli kochasz przyszłego męża to się mu nie daj i...walnij się w łeb
żebyś znowu zaczęła logicznie myśleć.
Nie podoba mi się ten koleś. Manipulant. Nieuczciwy (najprawdopodobniej) wobec swojej partnerki. Nie liczy się z twoją sytuacją. Drąży. Z dużą nieufnością podchodził bym gościa, który w przedstawionych okolicznościach tak się zachowuje. Ale to jest jest pikuś - jeśli Ty masz takie wątpliwości 2 miesiące przed ślubem, to myślę, że powinnaś ten ślub odwołać. Klarowny sygnał braku gotowości - niezależnie jak się rozwinie (lub nie) sytuacja z kolesiem.
A mi się nie podoba też autorka. Bo do tanga trzeba dwojga, nikt jej nie zmuszał do spotkania, facet jest kawałem chama to prawda, ale pomijając fakt, że autorka zdradza swojego przyszłego męża (sic!) to gdyby tego nie chciała ucięła by wszelkie kontakty DAWNO TEMU.
Jakiś ostatnio urodzaj na forum pań zdradzająco-rozdartych między dwoma panami. Tu sprawa o tyle poważniejsza, że ślub za pasem...
Autorko, odpuść sobie obu panów. Miej jaja i wymiksuj się z tego ślubu, bo skoro jesteś gotowa już przed nim zdradzać swojego prawie-męża, to jako mężatka nie staniesz się nagle przykładną żoną. A nikt nie zasługuje na bycie oszukiwanym. Bądz uczciwa sama przed sobą i tym razem postąp właściwie.
Tobu swietnie rozumie moja sytuację...wiem,ze nasza znajomosc przetrwa i nie chcialabym,zebysmy to zepsuli poddajac sie emocjom...walne się w łeb ![]()
i tak wcześniej czy później się z nim przespisz
Problem trochę w tym ,że nie masz więcej doświadczeń łóżkowych niż z Twoim przyszłym mężem- to sprawia, że ciągnie Cię bardziej do kolegi.
Po tylu latach znajomości on "ma do Ciebie słabość" - to trochę mało żeby z nim szaleć ,nie ?
Powiem Ci jako zepsuta kobieta, która z niejednego pieca chleb jadła - nie warto w to iść. Wiem co mówię, miałam "kuszącego" przyjaciela tylko ,że poszłam na całość myśląc "żyje się raz" - wciąż tego żałuję.
Szykuj się do ślubu i nie myśl o kolesiu, jak to ktoś napisał "MANIPULANT".
N4VV napisał/a:Nie podoba mi się ten koleś. Manipulant. Nieuczciwy (najprawdopodobniej) wobec swojej partnerki. Nie liczy się z twoją sytuacją. Drąży. Z dużą nieufnością podchodził bym gościa, który w przedstawionych okolicznościach tak się zachowuje. Ale to jest jest pikuś - jeśli Ty masz takie wątpliwości 2 miesiące przed ślubem, to myślę, że powinnaś ten ślub odwołać. Klarowny sygnał braku gotowości - niezależnie jak się rozwinie (lub nie) sytuacja z kolesiem.
A mi się nie podoba też autorka. Bo do tanga trzeba dwojga, nikt jej nie zmuszał do spotkania, facet jest kawałem chama to prawda, ale pomijając fakt, że autorka zdradza swojego przyszłego męża (sic!) to gdyby tego nie chciała ucięła by wszelkie kontakty DAWNO TEMU.
w całej rozciągłości zgadzam się z tymi wypowiedziami. miałam to pisać ale nie będę powielać.
i tak wcześniej czy później się z nim przespisz
i ja 'obawiam się' takiego wyniku, czy teraz czy po ślubie. no chyba że autorka twardo postanowi nie kontaktować/nie spotykać się z kolegą.
Ja obstawiam, że jak pojawi się pierwsza kłótnia/kryzys w małżeństwie to poleci do kolegi się "wypłakać" ![]()
Gdyby autorka kochała swojego faceta nawet by jej na myśl nie przyszło spotykać się z kolegą.
To zabawne:)Mam wrażenie,że mamy wspólnego znajomego:D TEn tekst"Mam do ciebie slabość" to poprostu słowa wyjęte ust mojego kolegi.Facet odkąd pamiętam robi do mnie podchody,ale nie działają na mnie jego słodkie słówka.Ta sama sytuacja jak u ciebie tylko różnica taka,że ja do niego nic nie czuję.Też jestem w związku,mamy synka a kolega nie daje za wygraną.Lubię go,ale tylko i wyłącznie jako kolegę.Szkoda,bo teraz muszę go unikać dla dobra mojego związku.Nie chcę,żeby on wpychał się między mnie a mojego faceta,którego kocham.Raz już perfidnie próbował między nami namieszać,na szczęście mój facet poznał się na nim dość szybko i zorientował się o co chodzi:)Radzę Ci kochana żebyś odcięła się od tej znajomości grubą krechą,bo nic dobrego z tego nie wyjdzie.To typ faceta,który kocha otaczać się kobietami.Nawet gdybyś zechciała z nim być to on i tak będzie szukał przygód.
i tak wcześniej czy później się z nim przespisz
A jak nie z tym, to z innym...
16 2013-07-11 16:03:41 Ostatnio edytowany przez kamilamilka2 (2013-07-11 16:14:41)
Skoro za dwa miesiące bierzesz ślub a znacie się już 7 lat i teraz masz ochotę na kolegę to co będzie po ślubie? W dodatku nie przeszkadza Ci w ogóle, że kolega jest zajęty? Nie bierz tego ślubu, powiedz koledze, że jak zerwie z dziewczyną to możesz iść z nim na całość. Będzie Ci trudno bo tyle lat byłaś z obecnym narzeczonym ale postąpisz w porządku wobec niego i będzie Ci wdzięczny, pocierpi ale zrozumie. Nie jesteś gotowa do ślubu, nie jesteś gotowa do zdrady. Jesteś gotowa do bycia z kimś innym, dlatego Twój kolega musi zerwać z dziewczyną i wtedy będziecie razem szczęśliwi. Zaryzykuj. Odwołaj to prędko, bo Ty go nie kochasz skoro masz w ogóle takie myśli, co będzie potem, rozwód za 3 lata, zdrady po ślubie i cierpienie? Powodzenia!
kamilamilka2 brakuje jej odwagi.
tak bardzo chce być ze swoim przyszłym MĘŻEM ......że aż jest wycałowywana przez innego ![]()
18 2013-07-11 17:37:50 Ostatnio edytowany przez Konsternacja (2013-07-11 17:38:56)
Sprawa jest prosta.
Skoro myślisz o kimś innym, że mogłabyś się z nim kochać, TO POPRAWNIE WNIOSKUJĄC...
zdradzisz narzeczonego albo już męża.
Prędzej czy później.
Zresztą i tak już go zdradziłaś.
Ja rozumiem rutyna, pierwszy partner, przyzwyczajenie...
Ale jest tyle możliwości na wzbudzenie ponownie tego pożądania, od którego tak Cię d***a swędzi.
Współczuję Twojemu przyszłemu małżonkowi. Lepiej go zostaw, bo szkoda chłopaka.
Nie wiem jak możesz mówić, że kochasz...
Już widzę pierwsze objawy linczu na autorce.
Jeśli nie wyobrażacie sobie że może się ktoś komuś podobać nawet jak któraś ze stron jest w związku-to macie słabą wyobraźnie!
Życie jest pełne różnych pokus i fakt, że jest się mężem/żoną nie robi z nikogo eunucha !
Autorko ,jak będziesz mądrze postępować to ograniczysz kontakty do minimum z kolegą, który chce Cię po prostu dodać do listy swoich trofeów !
GDYBY kolega chciał czegoś NA SERIO - dawno temu by o Ciebie walczył na serio ! Oficjalnie ! A nie próbuje Cię podkraść potajemnie !
Nie zajmuj sobie tym głowy !
Pięknie się zachowałaś jakieś wyrzuty bo ślub a lizać się było wolno ... Daruj sobie przyszłego męża bo tylko mu życie zniszczysz patrząc na twoje zachowanie.
Teraz pomóżcie, a wcześniej rozum gdzie był ?
Piszesz:
(...)doszlo do sytuacji ze gadalismy z pol nocy i zostal u mnie na noc do niczego nie doszlo!w drodze powrotnej tez spedzilismy czas razem...przytulalismy sie...po czym pozniej zachowywal sie juz zupelnie normalnie do czasu imprezy na domkach ciagle adorowanie mnie i nie odstepowanie na krok i noc razem tez do niczego nie doszlo!
I jednocześnie:
w tym czasie ja mialam chlopaka i on o tym wiedzial(...)
Myślałaś że jedno drugiemu nie przeszkadza ? Że to inne życie ? Jedno przy chłopaku, jedno przy koledze? Do niczego nie doszło, ehhh. Przepraszam, ale dlaczego tak zakładasz:
"Dopiero kiedy jego penis będzie w mojej pochwie to znak że do czegoś doszło".
Zauważyłaś ?
A dalej:
(...) no ale czas lecial chlopak mi sie oswiadczyl...dziwna byla reakcja kolegi gdy sie dowiedzial...ale od tamtej pory zachowywał sie zupełnie normalnie.pozniej poszlismy na mgr on mnie zabieral zawsze na wyklady przyjezdal po mnie
???
Kto Cię zabierał i odwoził ? Bo można już zgłupieć. Masz chłopaka, a jakiś inny koleś zawsze podwozi Ciebie i odwozi ??? I ten Twój o tym wiedział ???
A gdzie Ty wtedy byłaś ? Co sobie pomyślałaś gdy chłopak Ci się oświadczył ? Co Ci podpowiadało sumienie ?
(...) az tu nagle w ostatnim czasie dziwne wyznania, ze on dla mnie wszystko...ze nawet nie wiesz jak bardzo cie lubie,ze ma slabosc do mnie...itp.
No i tak się tym przejełaś ? Przecież Ty już postanowiłaś że wychodzisz za innego, czyż nie ?
Zgadzam się z tymi osobami co żałują tego Twojego chłopaka, przyszłego męża, ha,ha, męża ! Jakiego męża ?! Będziesz umiała powiedzieć do niego MÓJ MĘŻU ??? Co to słowo dla Ciebie znaczy ? Czym dla Ciebie jest miłość ??? Wychodzisz za niego tylko dlatego że Ci się oświadczył ?
Dzieci, darujcie sobie...naprawdę.
Ktoś tu wcześniej już napisał:
i tak wcześniej czy później się z nim przespisz
Ja dodam, że jeśli musisz, to lepiej zrób to wcześniej, chyba że przysięga małżeńska tyle samo dla Ciebie znaczy co nic...
Kasieks proszę Cię bardzo, przemyśl to wszystko bardzo dokładnie. Czasami trzeba z czegoś zrezygnować. Zastanów się co jest dla Ciebie ważne, najważniejsze. Ale nie zapominaj o konsekwencjach i odpowiedzialności.
Już widzę pierwsze objawy linczu na autorce.
Jeśli nie wyobrażacie sobie że może się ktoś komuś podobać nawet jak któraś ze stron jest w związku-to macie słabą wyobraźnie!
Życie jest pełne różnych pokus i fakt, że jest się mężem/żoną nie robi z nikogo eunucha !
Bez przesady, jakiego linczy, to zwykłe głosy rozsądku.
No tak. Elementarne poczucie przyzwoitości i wierność wybrankowi od razu pachnie eunuchem. Brawo ! Co za trafne skróty myślowe !
A może po prostu kasieks zagubiła się w uczuciach i tym co podpowiada jej serce.
Woła o pomoc. To znaczy o co ?
Człowiek jest słaby. Ja też jestem słaby. Ale czy to oznacza, że mam się poddawać tym słabościom ?