Siedząc przed komputerem popijając kawę jak zwykle o tej porze, ogarnął mnie straszny smutek i zaczęła mi doskwierać samotność. Izoluje się od świata bo tak łatwiej nikt nie rani, nie muszę wysłuchiwać jacy to wszyscy wspaniali i czego oni nie "osiągnęli" .Zamykam się w swoim małym świecie z książko w ręku bo to odskocznia od okrutnego świata , w książkach wszystko jest poukładane, łatwe i zawsze jest jakieś szczęśliwe zakończenie. Wbrew pozorom mam sporo znajomych i przyjaciół , na których zawsze mogę liczyć itd ale będąc z nimi "zakładam maskę"( jestem radosna uśmiechnięta mimo problemów itp.) a jak wracam do domu czuje się jeszcze bardziej samotna niż przed spotkaniem z nimi ...
Nie uciekaj w świat fikcji - ja dla odmiany lubię smutne książki, albo takie bez happy endu. Bo i takie bywa życie.
Dlaczego musisz wysłuchiwać,że wszyscy są wspaniali? przecież Ty tez na pewno jesteś kimś wartościowym i fajnym, skoro ludzie Cie lubią i masz tylu przyjaciół!
Ciężko jest znaleźć książki bez happy endu bynajmniej ja rzadko na takie wpadam.
A po za tym nie jestem nikim wartościowym, tylko zwykłą dziewczyną z kompleksami itd.
Ciężko jest znaleźć książki bez happy endu bynajmniej ja rzadko na takie wpadam.
Polecam literaturę romantyzmu, tam innych zakończeń jak nieszczęśliwe nie ma:).
A z innej beczki. Tez pokaz ze jesteś wspaniała i chwal sie:). Wtedy inni będą zmuszeni wysłuchiwać o twoich sukcesach.
Ja zaczytałam się w "Grze o tron", ta książka jest boska <3
Nie zawsze warto udawać ,że wszystko jest ok gdy wcale tak nie jest.To jeszcze bardziej sprawia ,że czujemy się samotni bo nikt nas nie rozumie.Ja niestety też często udaje ,że wszystko gra ![]()
Robię to co Ty. Tylko, że jako hobby gram w gry i komunikuję się z innymi ludźmi, tak mi wygodniej niż spotykać się ze znajomymi z realnego świata. Nie muszę się stroić i wiecznie uśmiechać. Uwielbiam to, że nie muszę się poczesać, ubrać. Brakuje mi tylko kogoś komu się mogę wyżalić z moich głupich spraw. Mimo wszystko te i inne znajomości są powierzchowne, nie poruszę tematu rodziny czy tego co mnie boli z tymi osobami.
Wbrew pozorom mam sporo znajomych i przyjaciół , na których zawsze mogę liczyć itd ale będąc z nimi "zakładam maskę"( jestem radosna uśmiechnięta mimo problemów itp.) a jak wracam do domu czuje się jeszcze bardziej samotna niż przed spotkaniem z nimi ...
Może nei mam dużo znajomych, ale tak jak Ty zakładam maskę szczęśliwej... chociaż w sercu coraz wiekszy smutek... Ostatnimi moje koleżanki gadają cały czas o ślubach... nie jestem w tym temacie;/
@kh mam podobnie. Wirtualny świat jak nie mam już planu na dzień. Znajomi - maska + armor ![]()
swoją drogą ciekawe ile już osób z liceum ma dzieci, ślub itd. Chyba wolę nie wiedzieć.
Tak, moje znajome też już są w związkach na stałe, a ja jakoś w to nie wierzę. Można by powiedzieć, że w tym kontekście jestem życiową porażką
Może trochę na siłe są te moje związki. Teraz się tym nie przejmuję bo jeszcze mam czas.
Tak Mazar armorek się przydaje przy znajomych z którymi nawet jak rozmawiasz musisz się pilnować, by nie powiedzieć za dużo
Czasem taka myśl mnie nachodzi: Kto tak naprawdę mnie zna? i zdaje się, że tak w całości to nikt. Każdy poznaje tylko tyle ile chce poznać a resztę, która nie interesuje odrzuca.