Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Nie wiem, czy to odpowiedni dział na takie pytanie, ale chciałabym wiedzieć, czy coś ze mną jest nie tak a do psychologa wybierać się nie zamierzam. Są ludzie spokojni, są też nerwowi, ja właśnie należę do tej drugiej grupy. Od kiedy pamiętam miewam ataki histerii i co za tym idzie- płacz,wrzaski,nerwy,uczucie wewnętrznego bólu. Pogorszyło mi się, gdy poszłam do liceum.Zaczęły się problemy ze znajomymi, z chłopakami. Plus bardzo niska samoocena- masa kompleksów, niewiara w siebie, uczucie że jestem ofiarą, myśli, że na nią wyglądam, gdy patrzę w szyby sklepowe na ulicy. Przejmuję się wszystkim co mnie nawet troche nieprzyjemnego spotyka. Od jakiegoś czasu doszło do tego dziwne ''uczucie'' do byłego chłopaka( opisywałam już tą sprawę w dziale- trudna miłość,zazdrość,nałogi)- ni to miłość ni zakochanie chyba nawet, a tkwię w tej znajomości, nie potrafię funkcjonować, gdy jest tak, że mnie źle potraktuje i jestem zmuszona nie gadać z nim, bądź on mnie olewa. Dostaję przez to ataków płaczu.Teraz, gdy z nim nie gadam jestem jednym wielkim chodzącym cieniem. Plus wszechobecne uczucie zazdrości o szczęście innych. I teraz takie pytanie- czy to wszytsko to są znaki problemów psychicznych? czy to wymaga leczenia?
Offline
Wszystko to, co klebi sie w czlowieku i nie pozwala mu cieszyc sie zyciem jest warte takiej wizyty.
Do psychoterapeuty/psychologa najczesciej zglaszaja sie ludzie, ktorzy czuja, ze potrzebuja pomocy - kazdy decyduje o tym sam na podstawie wlasnych uczuc. Czujesz, ze masz problem, tak wiec jestem przekonana, ze rozmowa moglaby przyniesc Ci ulge, ale decyzja wciaz nalezy do Ciebie.
Skad to podejscie "do psychologa nie pojde"?
Offline
Byłam kilka lat temu, jedyne co otrzymałam to recepte na tabletki uspokajające. Zreszta zastanawiam się- jakim cudem wyżalenie się może pomóc z problemami, których nie zawsze da sie rozwiązać? bo chyba na tym polega taka wizyta- wyrzucenie z siebie wszystkiego co nas dręczy. Jestem taką osobą, która nie za bardzo potrafi mówić o pewnych rzeczach nawet osobie znajomej, a co dopiero komuś obcemu.
Offline
karolciaaa masz niską samoocene siebie.W pewnym stopniu rozumiem Cię,bo ja również jestem osoba bardzo nerwową i krytykującą siebie i wszystko,co robię.Ale od roku walczę z tym.Staram się przebywać w gronie osób pozytywnie nastawionych do życia i zaczynam tolerować siebie.Bo uświadomilam sobie,że wcale nie jestem gorsza i nic gorzej nie robię.Wręcz przeciwnie mam wiele do zaoferowania swoją osobą.Ludzie mogą na mnie polegać.Trzeba cieszyć się tym,co mamy i nie pozwolić siebie niszczyć własnymi negatywnymi myslami,bo wtedy jestesmy nerwowi,niespokojni i widzący wszystko w czarnych barwach.Musisz sama z sobą podjąć walke i zmienić myślenie.Rozmowa z psychologiem napewno pomoglaby,chociażby w taki sposób,ze zrozumiałabyś siebie.Będąc kilka lat temu z wizytą,trafiłaś widocznie na nieodpowiedniego psychologa,ale nie znaczy,że tym razem też tak musi być.Takie wizyty regularne mogą dużo pomóc i pomagają zrozumieć psychike człowieka.Nie umiesz mówić o swoich problemach,ale wydaje mi sie,że przełamałabys tą bariere.
A od zawsze byłas taką osobą? A może z mamą porozmawiaj,wyżal się..? W każdym razie musisz próbować się zmienić.Jest ciężko,ale dasz radę i powiem Ci,że wtedy żyje się lepiej gdy nie będziesz skupiać się na sobie i porównywać do innych.Powodzenia
Ostatnio edytowany przez oliwka (2009-06-22 10:33:12)
Offline
karolcia, polecam specjalistę, choć wiem że będzie bardzo trudno takiego znaleźć
dziewczyny nie wiem czy czytacie Wysokie Obcasy...polecam bardzo gorąco artykuł :http://kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,6731904,Please__please__please.html
mną wstrząsnął
karolcia - pokazanie tego artykułu mamie może być wstępem do waszej rozmowy
Offline
karolciaaa225 napisał:
Byłam kilka lat temu, jedyne co otrzymałam to recepte na tabletki uspokajające. Zreszta zastanawiam się- jakim cudem wyżalenie się może pomóc z problemami, których nie zawsze da sie rozwiązać? bo chyba na tym polega taka wizyta- wyrzucenie z siebie wszystkiego co nas dręczy. Jestem taką osobą, która nie za bardzo potrafi mówić o pewnych rzeczach nawet osobie znajomej, a co dopiero komuś obcemu.
Jest mi przykro, ze nie trafilas wtedy na dobrego specjaliste. Oczywiscie wypisanie lekow nie jest rozwiazaniem problemow.
Jakim cudem rozmowa z psychoterapeuta pomaga? Juz Ci mowie. W trakcie terapii pracujesz nad soba, psycholog pomaga Ci zrozumiec, co sie tak naprawde dzieje i w tym odnalezc. Sama wizyta oczywiscie automatycznie nie sprawi, ze znikna klopoty, ale moze sprawic, ze Ty sie zmienisz - wlasnie w sposob, ktory opisuje Oliwka - a wtedy bedziesz w stanie uporac sie z trudnosciami.
Wierze, ze otworzenie sie jest trudne, ale czasami naprawde warto sie przelamac.
Offline
Jakoś nie wierze w moc psychologów, kiedy poszłam raz do polecanego już mi specjalistę i powiedziałam mu co mnie boli, rozpłakałam się bo gdy o tym mówię jest mi bardzo ciężko powstrzymać łzy a ten do mnie, że mi nie pomoże bo to się kupy i dupy nie trzyma - to był specjalista z Rosji. Nie wiem co mu się nie trzymało i powiedział mi, że zajmuje się poważnymi problemami. Tu nie chodziło o to, że mnie chłopak rzucił między innymi jak pogodzić się z przymuszoną przeprowadzką z domu gdzie mieszkało się całe życie - wtedy moje 17 lat w miejsce takie jak DOM SAMOTNYCH MATEK. Nie umiałam sobie dać z tym rady bo to cholernie bolało ale musiałam. Dzisiaj mieszkam w mieście i choć tęsknie za tamtym domem nauczyłam się walczyć z tym co boli. To jest bardzo trudna sztuka i dziś jestem z siebie dumna mimo to, że gdy przypomnę sobie mój dom w oczach mam łzy a w sercu wielką tęsknotę.
Dasz sobie radę...Otworzyć się należy przed dobrym psychologiem, który jest tego wart. Takich trzeba ze święcą szukać i nie radzę żebyś poszła do pierwszego lepszego psychologa z brzegu. Ja zawsze robię tak: szukam opinii innych ludzi, którzy mają terapię albo już ją zakończyli i opieram się na tych wypowiedziach. Składam sobie wszystko i decyduję się na wybranego przeze mnie specjalistę ![]()
Offline
Karolciu, jakbym o sobie czytala... niska samoocena, masa kompleksow (ktorym juz tez dalam upust na tym forum) i poczucie ze 'jestem gorsza' niz cale spoleczenstwo, to mi sie nic nie udaje, nie umiem wziac swojego zycia mocno w rece i czegos z nim zrobic. Co rano sie zastanawiam czy jest sens wstac z lozka.
Do psychologa tez sie boje pojsc, bo watpie zebym trafila na specjaliste, zreszta za dobrego specjaliste niemalo sie placi.
Wiem, ze moj post nic nie pomoze, ale chce zebys wiedziala ze nie tylko ty masz takie problemy. Wiele osob sie z tym zmaga. Nie moge napisac ci zadnej rady jak sie pozbyc tego poczucia nizszosci, bo sama nie wiem.
A z chlopakiem zrywaj i to czym predzej, zakoncz znajomosc raz na zawsze i nigdy przenigdy do niego nie wracaj - chocbys miala miesiac rozpaczac, zgrzytac zebami i nie wiem co jeszcze. W samotnosci bedziesz miec swiety spokoj, a to o wiele cenniejsze niz ciagle nerwy czy powie mi cos przykrego czy nie, czy zechce mnie przytulic czy nie itd. Lepiej byc samemu niz kontynuowac te znajomosc uwierz mi - wiem z doswiadczenia. Pozdrawiam:*
ps. masz jakies hobby?
Ostatnio edytowany przez Szczurunia (2009-06-22 13:31:49)
Offline
Mówiłam tak samo jak Ty.. że do psychologa nie pójdę.. że postaram się sama sobie poradzić.. i co??? Dziś mam pierwszą wizytę u psychologa... Jednak nie dałam rady sama.
NA Twoim miejscu porządnie bym się zastanowiła czy nie skorzystać...
Offline
Szczurunia napisał:
A z chlopakiem zrywaj i to czym predzej, zakoncz znajomosc raz na zawsze i nigdy przenigdy do niego nie wracaj - chocbys miala miesiac rozpaczac, zgrzytac zebami i nie wiem co jeszcze. W samotnosci bedziesz miec swiety spokoj, a to o wiele cenniejsze niz ciagle nerwy czy powie mi cos przykrego czy nie, czy zechce mnie przytulic czy nie itd. Lepiej byc samemu niz kontynuowac te znajomosc uwierz mi - wiem z doswiadczenia. Pozdrawiam:*
ps. masz jakies hobby?
Najlepsze jest to, że to nie jest mój chłopak. Zwykły znajomy. Choć dla mnie nie taki zwykły. Czuję do niego jakieś silne przywiązanie, które niewiadomo skąd sie wzięło, strasznie mnie do niego ciągnie i mój chumor zależy tak właściwie od niego. A że od kilku dni sie nie odzywa, a przy ostatniej rozmowie chciał żebym sie zamknęła, to mam cały czas taki chumor jaki mam. Najbardziej to bym się chciała właśnie od tego uwolnić...
Nie mam żadnych zainteresowań niestety
To za psychologa się płaci?? nie pamiętam jak to było, gdy byłam te pare lat temu.. ehh to jest kolejna przeszkoda, mam niełatwą sytuację finansową, teraz opłaty za studia jeszcze, kolejny wydatek jest niemożliwy wręcz:(
Ostatnio edytowany przez karolciaaa225 (2009-06-22 14:37:23)
Offline
Jeżeli pójdziesz prywatnie to trzeba zapłacić za wizytę,ale można skorzystać z pomocy psychologa,który pracuje w przychodni.Napewno nie będziesz musiała płacić,ale termin wizyty będzie odległy.Wszystko zależy ile jest zapisanych osób chcących skorzystać z porady.
Offline
Hmm a moze warto sie skupic na poszukaniu jakis zainteresowan, zeby chociazz odskocznie jakas miec. Nie wiem, robienie bizuterii, fotografia, gra na instrumencie, robienie na drutach, cokolwiek:)
Offline
jesli cierpisz, warto to zmienić. Jesteś neurotyczna, świetnie to znam i rozumiem. Ale naprawdę da się z tego wyjść. Warto się nastawić na pracę z samą sobą. Najgorsze, co możesz sobie powiedzieć to nie potrafię. Może czujesz, ze nie potrafisz, ale jak widać chcesz też to zrobić. Więc zrób. Powodzenia i buziak
Offline
Prawda jesli powiesz sobie nie potrafie to wszystko na nic. Hobby pomoże Ci się oderwać ale moja droga posłuchaj sobie Iry Parę chwil i ten tekst - Wszystko do przeżycia jest
Pozdrawiam i trzymam kciuKI ;*
Offline
Dziękuję za rady:) choć w sumie chciałam tlyko znam Wasze opinie, czy jestem nienormalna, czy może to zwykłe problemy z emocjonalnością, bądź wynikające z okresu dojrzewania. Często czuję się wariatką i jakimś dziwolągiem. Z jednej strony lubię się pobawić, z drugiem będąc w towarzystwie praktycznie sie nie odzywam, nie potrafię się bawić jak inni, być rozrywkowa, błyskotliwa, wygadana. Ale to nie ejst tak, że z natury jestem domatorem,wręcz przeciwnie, brakuje mi możliwości zabawienia sie i popicia w dobrym towarzystwie. Prawdopodobnie przez blokady i zachamowania ludzie zamną nie przepadają. Wszystkie radzicie mi wizytę u psychologa, a czy mogłabym zrobić coś we własnym zakresie, wykluczając pomoc specjalisty?
Offline