Młodszy 10 lat facet...kompletnie nie wiem co robić. Czy warto??? - Netkobiety.pl

Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

 

#1 2013-07-08 00:17:55

nikinet1
Tajemnicza Lady
Wiek: 28
Zarejestrowany: 2011-07-18
Posty: 87

Młodszy 10 lat facet...kompletnie nie wiem co robić. Czy warto???

Po krótce opowiem.
Jestem 2 lata po rozstaniu, 6-cio letni związek i opisywane tu rozterki.
Niedawno poznałam w pracy kogoś...Jest młodszy co w mojej pracy nie jest niczym dziwnym.
Z racji mojego stanowiska nie możemy spotykać się jawnie. Nie jest moim podwładnym, jednak nie wchodząc w tłumaczenia tak czy siak nie możemy. W pracy udajemy, prawie ze sobą nie rozmawiamy i obojgu nam to odpowiada.
Ja mam 30 lat, on 20. Od razu przypadliśmy sobie do gustu, mamy milion tematów, dobrze nam w swoim towarzystwie no i w łóżku jest rewelacyjnie, choć to i tak skromne określenie. Wyglądam parę lat młodziej, bo średnio oceniają mnie na 25 lat, jednak nie pomyślałam nigdy o spotkaniach z tak młodą osobą.
Z jednej strony czuję się przeszczęśliwa, a z drugiej mam mieszane uczucia względem tego "związku".
Mimo wszystkiego co nas łączy wydaje mi się nie mieć żadnej przyszłości...
Chciałam to zakończyć, rozmawialiśmy, ale do konsensusu nie doszliśmy.
Zadałam mu parę pytań na które odpowiedział, które jednak powinny otworzyć mi oczy.
On twierdzi, że tak jak ja nie do końca widzi dalsze perspektywy, jednak chce zobaczyć co będzie dalej, że się okaże za jakiś czas czy z taką różnicą wieku można.
Ja nie chcę się zakochać, jeszcze nie...
Jednak powiedział coś co bardzo mnie dotknęło. Może i sama go ku temu pchnęłam swoimi obawami, jednak zapytał:
Czy myślisz, że jak będziesz miała 40 lat, a ja 30-ści to utrzymasz mnie w domu?
Odpowiedziałam, że nie. On uśmiechnął się tylko kiwając lekko głową po czym dodał, że nawet jeśli partnerzy są w podobnym wieku to ciężko "się utrzymać".
Mówił, że szanuje moje uczucia, że nie chce by było mi smutno w pracy i nie bardzo wiem jak mam to rozumieć...
Że byłabym świetną przyjaciółką, że jeszcze w życiu będę miała paru facetów, bo jestem atrakcyjna, że on pewnie też będzie miał inne.
Za chwilę jednak kotkuje mi, misiuje i temat ucina chcąc próbować dalej.
Stwierdził, że nie było by mu obojętne to gdybyśmy się rozstali, że nie było by "jak gdyby nigdy nic". Na co ja wcześniej zdążyłam odpowiedzieć jemu, że jakoś bym to ogarnęła.
Stwierdził, że chce byśmy się dalej poznawali, najbliższe dni i tygodnie planuje ze mną, tzn. planuje mnie w swoim życiu, a ja sama nie wiem.
Wydaje mi się, że on tak samo jak ja sam nie wie czego chce.
Mam wrażenie, że jest trochę zbyt pewny siebie, tego że się zakocham, będę cierpiała jak to on mnie zostawi...
Z drugiej strony widzę, że udaje twardziela, a potem jest jak nieporadne dziecko...Jest młody, miał okropne dzieciństwo, musiał szybko wydorośleć i stać się twardy, oblec się skorupą. Widać to gołym okiem, jednak chyba próbuję go sama tłumaczyć, a jest po prostu niedojrzały...

Czasem mam wrażenie, że jestem "stara", a taka głupia...


Ani on, ani ja nie umiemy tego zakończyć, a nie trwa to długo...zaledwie parę tygodni.
Ja chciałam to skończyć, bo myślę przez pryzmat jego osoby, nie jestem egoistką.
Dziś mi nie dał, a ja bez jego aprobaty nie do końca potrafię.
Czy może to wszystko faktycznie spowodowane jest strachem co do różnicy wieku?
Wiem, że...zauroczyłam się po prostu sad
Tylko czemu tak trudno to zakończyć? Czy to faktycznie nie ma szans?

Gdzieś w środku sama wiem niby co zrobić-szczególnie jak sama czytam co napisałam, jednak potrzebuję rady, a nie mam się do kogo o nią zwrócić.
Wiem, że może opis trochę pogmatwany, ale tak wyglądała nasza rozmowa...
Pozdrawiam cieplutko.

Ostatnio edytowany przez nikinet1 (2013-07-08 00:19:41)

Offline

 

#2 2013-07-08 02:38:31

Piekielna
Zaglądam tu coraz częściej
Zarejestrowany: 2013-07-08
Posty: 11

Re: Młodszy 10 lat facet...kompletnie nie wiem co robić. Czy warto???

Różnica wieku w związku nie stanowi problemu. Problem stanowi brak uczucia, brak szacunku i zrozumienia, brak dojrzałości ze strony partnera, różnica priorytetów... Jeśli czegoś brakuje, w czymś dwoje ludzi za bardzo się różni, związek pada bez względu na ich wiek.

Natomiast co się tyczy bezpośrednio Twojej sytuacji, to na Twoim miejscu byłabym w ogóle ostrożna z nazywaniem waszej znajomości związkiem. W moim odczuciu wasza relacja bardziej przypomina romans, bo oprócz tego że macie o czym rozmawiać i dobraliście się w łóżku, tak naprawdę nie łączy was nic więcej. Zachowanie Twojego - nazwijmy go - kolegi, też nie świadczy o tym, że ma bardziej wzniosły stosunek do tego, co was łączy. Chłopak myśli typowymi kategoriami 20-latka, imponuje mu to, że sprawdza się w znajomości z dużo starszą kobietą, dobrze się bawi... Planuje z Tobą najbliższe tygodnie, ale Ty potrzebujesz poczucia bezpieczeństwa i stabilizacji, której on nie jest w stanie Ci zapewnić.

Ostatnio edytowany przez Piekielna (2013-07-08 02:39:28)

Offline

 

#3 2013-07-08 11:06:08

KajkaKa
Słodka Czarodziejka
Zarejestrowany: 2012-12-12
Posty: 182

Re: Młodszy 10 lat facet...kompletnie nie wiem co robić. Czy warto???

smile
Z tego co czytałam, sporo już przeszłaś.
No i teraz powinnaś szukać raczej czego, co Ci da oparcie, co ma przyszłość.

Hmmm... Rozumiem Cię.

Sama przeszłam niemało. I też związałam się z młodszym. Nas dzieli 8 lat, tyle że on jest już przed trzydziestką (co oznacza oczywiście, że i ja jestem starsza od Ciebie).
Też mam sporo wątpliwości. U nas było tak, że on mnie początkowo okłamał w kwestii swojego wieku. Dodał sobie kilka lat. Gdyby tego nie zrobił, nie byłoby nawet opcji, bym spróbowała. Kiedy jednak się dowiedziałam, już zdążył mi się spodobać...
Postanowiłam spróbować. On początkowo absolutnie nie widział w niczym problemu (mam też dziecko). Ja ciągle o tym mówiłam, snułam czarne scenariusze, niemal mu wmawiałam, że powinien się związać z młodszą i bez zobowiązań.

Uzyskałam tyle że rzeczywiście się zawahał. Choć tłumaczy to tym, że boi się, że mógłby mnie skrzywdzić, że gdyby nam nie wyszło, to jeszcze dziecko skrzywdzi... itp.

Ostatnio niemal zerwałam. Odczułam to jego zdystansowanie i uniosłam się honorem. Wygarnęłam mu, że nigdy niczego o sobie nie ukrywałam, że to on nalegał. To było w naszej korespondencji mailowej i na GG.
Kiedy się jednak spotkaliśmy, było ok. Długo rozmawialiśmy. Widzę, że mu zależy, ale też się boi.

No właśnie. To chyba nasz problem w takich związkach. Chciałybyśmy, by facet nie miał wątpliwości, by zapewniał, że nie zostawi, ze będzie z nami do końca, że dla niego różnica wieku to żaden problem.
Tylko zastanawiam się, czy to uczciwe. Przecież oni też mają chyba prawo do wątpliwości. Przecież też widzą, co się dzieje, ile związków się rozpada i czy mogą być pewni, że za te parę lat będziemy dla nich równie atrakcyjne. neutral

Sama nie wiem, co mam zrobić. Inwestuję w ten związek mimo wszystko swój czas. On może sobie na to pozwolić, nawet parę lat straty mu nie zaszkodzi, by znaleźć sobie w wieku trzydziestu kliku lat żonę, w zbliżonym do swojego wieku, mieć z nią udane życie.
Ja mam mniej czasu na ułożenie sobie normalnej relacji, może jeszcze urodzenie dziecka (chciałabym). Generalnie nie mam problemu ze znalezieniem sobie kogoś.
Oczywiście jestem absolutnie wierna, nie szukam nikogo...
Tylko właśnie zastanawiam się, czy nie marnuję swojego czasu. Czy to jest tego warte. Choć niestety zależy mi jednak na nim.

Co do Ciebie. Nie tyle martwi różnica wieku, co jego młody wiek. W tym wieku mężczyźni nie są jeszcze raczej dojrzali.
Martwi też jego podejście do sprawy. Chyba rzeczywiście sam nie wyobraża sobie, by to mogłoby być coś na dłużej.

A czemu miałby być problem w utrzymaniu w domu trzydziestoletniego mężczyzny? Przecież wielu w tym wieku ma rodziny, dzieci, nie chodzi po pubach.
Hmmm.... zastanów się jednak. Wiem, że mówienie "nie angażuj się" jest idiotyczne. Im bardziej się staramy, tym mniej nam wychodzi.
Jednak jeśli dostrzeżesz, że nie myśli poważnie (a chyba na to wygląda), to może nie marnuj czasu.

He...he... tylko czemu w swojej kwestii ja taka mądra nie jestem. wink

Offline

 

#4 2013-07-08 12:53:50

kobietawsieci
Zaglądam tu coraz częściej
Zarejestrowany: 2013-07-08
Posty: 11

Re: Młodszy 10 lat facet...kompletnie nie wiem co robić. Czy warto???

Wiek nie może byc przeszkodą smile znamkilka związków, które wyglądają wiekowo tak jak opisujesz i mają się całkiem dobrze i dlugo ze sobą.

Offline

 

#5 2013-07-08 17:35:39

ja_pogubiona
Wróżka Bajuszka
Wiek: 40
Zarejestrowany: 2012-09-19
Posty: 216

Re: Młodszy 10 lat facet...kompletnie nie wiem co robić. Czy warto???

Nam nie wyszło.
9 lat różnicy, ja tuż po czterdziestce, rozwódka po kolejnym bardzo traumatycznym związku (opisywanym swojego czasu w dziale "rozstanie, flirt, zdrada").
On - kolega z pracy,z pokoju. Po czteroletnim związku zakończonym z powodu kłamstw partnerki.
Początki super choć oboje baliśmy sie żeby nie być dla siebie "lekarstwami" na te poprzednie związki.

Tak bardzo bałam się że znowu ktoś mnie skrzywdzi. Tak bałam się "wprowadzić go do domu", poznać z moim nastoletnim synem. Tyle mówiłam żeby pamietał o nim, że on już się naoglądał swojej smutnej i poranionej mamy. że jeśli chce się tylko "zabawić' bez zobowiązań" to nie chcę ,żeby uczetniczył w naszym życiu.
Jednak zapewniał , że ma tego świadomość. Przychodził, gotowaliśmy razem, wychodziliśmy razem we trójkę.

Angażowałam się coraz bardziej.

Psuć się zaczęło po ok. trzech miesiącach. Coraz rzadziej przychodził. Wychodził na imprezy - zawsze beze mnie, nigdy mnie nie zaprosił. Musiał się bawić, a ja mu w tym najwyraźniej bym przeszkadzała.

Sypało się coraz bardziej. Nie było czułości, słów, gestów. Spotykaliśmy się rano w pracy jak znajomi, wychodziliśmy na papierosa razem. Bez słów było widać, że coś się dzieje.

Nawet nie wiemy kto pierwszy miał odwagę powiedzieć że to koniec. Upiliśmy się i się stało.

Boli .Mimo, że sama wiem,, że to nie było "to". Boli, bo zaufałam, bo dałam się zwieść czczym obietnicom i zapewnieniom.

Wszyscy znajomi mówią że dobrze się stało, że powinnam to już dawno zrobić. Że było widać jak na dłoni że to nieodpowiedzialny imprezowicz , który nie dojrzał do związku. Nikt nie ma wątpliwości że gdyby to trwało dalej - cierpiałabym coraz wiecej.

A co by było za 10 lat? Ja 50 lat a on tuż po czterdziestce.

Jednak mi smutno. Bywało fajnie przez te 5 miesięcy. Odmłodniałam (choć generalnie na wygląd narzekać nie powinnam). Odmłodniałam jakoś tak duszą.

Teraz czas znowu się wyleczyć. Przechodziłam to stosunkowo niedawno. Nie mam coś szczęścia sad

Offline

 

#6 2013-07-08 21:56:52

agnik
Redaktor Działu Zdrowie Kobiety
Zarejestrowany: 2013-05-13
Posty: 1844

Re: Młodszy 10 lat facet...kompletnie nie wiem co robić. Czy warto???

Z mojego punktu widzenia między wami jest przepaść, o 20 latek to po prostu dziecko. Sytuacja wyglądałaby lepiej gdybyście oboje mieli po 10 lat więcej, byłoby to dwoje w pełnie dorosłych ludzi, chociaż i tu mogłoby być trudno.

Jesteś po 6 letnim związku, może taki chłopiec po prostu wydał się niegroźny, ktoś kogo łatwo sobie podporządkować, tudzież kontrolować więc nie może zrobić Ci krzywdy.

Związek dla mnie, bez przyszłości, ale jeśli Ci tak dobrze, możesz w nim być. Jednak pamiętaj, że teraz jesteś młodą, atrakcyjną kobietą i masz szanse na ułożenie sobie życia z kimś nie chciałabym powiedzieć w Twoim wieku, ale z kimś, o podobnym stopniu dojrzałości smile


GG: 1464002
"Nie ma takiej przeciwności, przeznaczenia, losu, które mogą zachwiać postanowieniem zdeterminowanej duszy"

Offline

 

#7 2013-07-08 23:03:48

Kobietka85
Do zakochania jeden krok
Wiek: 27
Zarejestrowany: 2012-12-30
Posty: 46

Re: Młodszy 10 lat facet...kompletnie nie wiem co robić. Czy warto???

Jestem w takim związku. Ja 28 lat, on 21. Jesteśmy razem pół roku. I bardzo Ci kibicuję, bo wiem, że się da.

U mnie najwięcej zła dzieje się tak napradę przez moje obawy. Bo wiem, że dla niego to początek drogi. Że gdybyśmy się rozstali, on w parę chwil znajdzie wianuszek dziewcząt o dziesięć lat młodszych ode mnie, kilka razy piękniejszych, bardziej beztroskich i łatwiejszych w codziennym życiu (ja się stresuję, mam świadomość, ile się może zdarzyć, jaki to może być kruchy związek). A ja... Gdybyśmy się rozstali, może przez kilka kolejnych lat byłabym sama? A może zawsze? Są takie obawy.

Kolejna sprawa to wstyd. On tego nie mówi, ale przecież gdyby się nie wstydził, nie spędzalibyśmy czasu tylko i wyłącznie w moim mieszkaniu. Od pół roku potrafi być u mnie codziennie. Ale że sam mieszka z rodzicami - mnie do siebie nie zaprosił nigdy. Kiedy była okazja, żebym z nimi porozmawiała, zrobił wszystko, żeby do tego nie doszło.

Kolejna sprawa to wspólne mieszkanie, a dokładniej: jego brak. Nie spędzamy razem nawet nocy, bo zawsze wraca spać do domu, gdzie mieszka z rodzicami. A mnie brakuje wspólnego snu, tego, żeby zjeść z kimś śniadanie. I nic się nie zmieni, bo on myśli o wyprowadzce i usamodzielnieniu się dopiero po studiach.

I najważniejsze: dzieci. On chce po 30. roku życia. Ja będę miała wtedy prawie 40 lat...

Pokochałam go na tyle, że wierzę, że damy radę, że z czasem to wszystko się zmieni... Widzę, że Ty też się zakochujesz. Tylko pamiętaj, że te i inne obawy nie znikną. Ja czasem myślę, że tak naprawdę kocham i jestem w tym związku, ponieważ nie mam szans na to, żeby być naprawdę szczęśliwą. Nie wierzę, że mogłabym spotkać mężczyznę, który dałby mi miłość, pełne zaangażowanie, wspólne mieszkanie, dziecko i życie.
Ostatni związek, w którym byłam, był diametralnie różny. Mężczyzna był starszy ode mnie o 10 lat. Ciągle wymagał, żądał, groził, że jeśli sie nie dostosuję, odejdzie. I odeszłam, gdy uderzył mnie pierwszy raz.
Może rzeczywiście coś w tym jest, że młodszy partner jest wyberany dlatego, że jest bardziej wyrozumiały, ciepły... nie krzywdzi? Nie wiem.


“Dla jego przemiany potrzebne są nie tyle leki i dyscyplina, ile miłość, wolność i wiara, że życie ma sens”

Offline

 

#8 2013-07-09 22:57:43

nikinet1
Tajemnicza Lady
Wiek: 28
Zarejestrowany: 2011-07-18
Posty: 87

Re: Młodszy 10 lat facet...kompletnie nie wiem co robić. Czy warto???

Dziękuję za tak wiele odpowiedzi big_smile
Dużo myślę ostatnimi dniami, zaczęłam ograniczać kontakt, bo on faktycznie póki co patrzy na mnie chyba bardziej pod kątem seksu, czasem inaczej...sama już nie wiem.
Wiem tylko, że mniej się odzywam ostatnie dni - prawie wcale. Sama chcę dojść do wniosków i chcę by on doszedł do nich.
Będzie co ma być, a wydaje mi się, że chyba jednak uda się to zakończyć, bo nie wiem czy pasujemy do siebie.
Spotkania niby są fajne, ale też trochę puste, bo co nas tak naprawdę łączy???

PIEKIELNA - masz sporo racji, jednak ja słowo związek wzięłam celowo w cudzysłów, bo wszyscy dobrze wiemy czym to jest wink

Wydaje mi się, że choć chwile spędzone wspólnie są naprawdę ok to jednak faktycznie przepaść emocjonalna jaka między nami nie jest do przeskoczenia.
Ze względu na mój zawód/stanowisko nie możemy pokazywać się razem, wyjść gdzieś...w mojej firmie od razu plotki i zły wizerunek. To wpływa niestety źle na moją pracę i osoby, które pod sobą mam. To też dodatkowo utrudnia poznawanie się, bo siedzenie ciągle w domu nie jest marzeniem nazwijmy to "kochanków".

Zaczęłam się zastanawiać czy nie wpakowałam się w to przez nazwijmy go "Y". Jest to mężczyzna (rok starszy), który w moim życiu pojawił się parę miesięcy po moim 6-cio letnim związku. Mieszka blisko stąd nasza znajomość tak naprawdę trwa do dziś ( ponad półtorej roku)....Byliśmy razem, potem mi odbiło bo się bałam, więc zerwałam. Później żyliśmy w otwartym związku. Spotykaliśmy się ciągle, w jego rodzinie byłam i jestem już w pełni członkiem, bo oni bardzo chcą bym z ich synem była oficjalnie. On nie miał innej, ja innego, ale bałam się samego nazewnictwa: związek,, partner itp. Żyliśmy jak normalna para.
Nie wiem kiedy zaczęło mi to ciążyć...postanowiłam odpocząć, mniej się kontaktowałam z "Y" , prawie wcale rzekłabym, bywały głuche tygodnie... no i pojawił się młodziak wink
Dziś młody się nie odzywa, bo poszedł pić z kolegami. To nic dziwnego, bo ja ostatnimi czasy też bardzo szaleję - za bardzo, jednak mi się odechce niedługo, a on jest bardzo młody i pewnie to potrwa...tak myślę.  W pracy próbował mnie zaczepić , pogadać, jednak ja wszystko traktowałam na gruncie zawodowym.
Widziałam się dziś z "Y" po prawie miesiącu bez spotkań, gadaliśmy, było miło, ale to chyba też nie to... A może powinnam być sama??? A może czekać na kogoś jeszcze innego? Sama nie szukam, bo dobrze mi było jak było i być może takie powinno być moje życie? Tylko czemu zawsze się ktoś napatoczy?

Pozdrawiam serdecznie czytających i odpowiadających smile

Offline

 

#9 2013-07-13 14:36:55

KajkaKa
Słodka Czarodziejka
Zarejestrowany: 2012-12-12
Posty: 182

Re: Młodszy 10 lat facet...kompletnie nie wiem co robić. Czy warto???

nikinet1, myślę, że dobrze robisz. Daj mu i sobie przemyśleć. Czasem warto się zatrzymać i przyjrzeć się sobie i swoim uczuciom.

Kobietka85, ale jak Ty to wszystko znosisz? Podziwiam Twój spokój. To jednak przykre być z kimś, kto się wstydzi związku z nami.
I nie myśl tak. Masz 28 lat i żadnych zobowiązań. To naprawdę niedużo. Tak samo on jak i Ty macie szanse na znalezienie sobie kogoś.
Tak naprawdę to ja sama nie wiem, czy powinno się cierpliwie czekać aż ktoś dojrzeje do decyzji, by się ujawnić, że tworzy nieco nietypowy związek (co może się też nigdy nie zdarzyć, bo ktoś może też nie mieć wcale takiego zamiaru albo stchórzyć w odpowiednim momencie) czy raczej oczekiwać, że skoro mówi się A, trzeba powiedzieć B... a jak ktoś ma z tym problem, dać sobie spokój.
U mnie jest o tyle podobnie, że pomimo że znamy się ponad pół roku, nie poznaliśmy nikogo z naszych bliskich (choć kilka osób wie). Różnica jest taka że nie spotykamy się tak często. No i niechęć do ujawniania się jest też moim udziałem. Ze względu na dziecko nie chciałam się afiszować z czymś, co może nie być jakoś specjalnie trwałe.
Tylko że pomału dojrzewam do tej decyzji...  Nie jestem jednak pewna czy i on w podobnym stopniu jak ja...

Sama nie wiem, co robić. Trochę tracę motywację do tego związku. neutral

Offline

 

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson

Mapa strony - Archiwum | Kontakt
© www.netkobiety.pl 2007-2013