Hej,
Postaram sie to opisać w skrócie, ponieważ to bardzo długa historia. Z moim ojcem nigdy nie miałam dobrych kontaktów czego bardzo mi bnrakowało zwłaszcza w wieku dorastania. Gdy poszłam do gimnazjum czułam się nieco zagubiona, ale nie miałam z kim o tym pogadać. Nagle coś się stało, po lekcjach nauczyciel mnie zostawił w sali i zaczał ze mna rozmawiac czy nie mam problemów itp. poczułam sie wtedy tak inaczej jakby tego mi własnie brakowało, od tamtej pory traktowałam go inaczej, jak takiego mojego drugiego "ojca" który zawsze mi pomoże, choć on był taki tylko sam na sam bo przy wszystkich był niedostepny, zimny , wszyscy się go bali i mieli do niego szacunek. Dzis juz nie chodze do tej szkoły i brakuje mi bardzo rozmów z nim. Przychodze go czasami odwiedzić i wtedy pogadamy ale nie chce robić tego za czesto bo pomysli jeszcze, że cos do niego mam, zwykle uczniowie nie odwiedzaja tak czesto swoich nauczycieli. Ja chcę doprowadzić do jakiegos spotkania poza szkoła tak zeby tylko porozmawiac, ale zupełnie nie wiem jak to zrobic ponieważ jednak jestem ta była uczennica z która nauczycielowi nie wypada sie spotykac poza szkoła. Prosze pomożcie wymysleć jakis dobry sposób żeby zaproponować mu spotkanie lub żeby on sam je zaproponował, naprawde bardzo mi na tym zalezy bo to jest jedyna osoba z która moge porozmawiac o wszystkim i wiem że on mnie wysłucha i pomoże jak tylko bedzie mógł.