Hej, trochę zastanawiałem się czy napisać na tym forum i zdecydowałem że podzielę się swoim nie małym i nietypowym problemem i bardzo będe wam wdzięczny za każdą poradę. Liczę na pomoc i wyrozumiałość. Zacznę od początku. Jestem chłopakiem, mam 21 lat i tym roku przygotowywałem się do poprawki na ustny egzamin do maturki. Przez ostatnie dwa miesiące przed egzaminem przygotowywała mnie pewna dziewczyna (ma 25 lat, poleciła mi ja koleżanka a przy tym również jej dobra koleżanka). Znałem ją trochę wcześniej, ale to praktycznie tylko z widzenia, cześć-cześć i tyle. Na początku gdy zaczeła mnie przygotowywać była mi trochę obojętna, między innymi przez to że pali, może nie nałogowo ale jednak, ja nie pale i nie akceptuje, powiedziałem kiedyś sobie że moja przyszła dziewczyna nie może palić i nawet nie zainteresuje się dziewczyną która pali, no ale jak widać może być inaczej i nic nie poradzimy na to, jednak z czasem po prostu chyba się w niej zakochałem i raczej nie chodzi tutaj o sam wygląd. Podczas naszych spotkań nie dawałem jej żadnych sygnałów że mi się podoba czy cokolwiek, w razie gdyby coś nie wyszło, dziewczyna by się społoszyła, a w najgorszym przypadku, przestała by mnie uczyć, więc skupiłem się tylko na nauce i chciałem z tym poczekać na sam koniec. Dziewczyna uczyła mnie za darmo, nie chciała nic, z jednej strony fajnie ale z drugiej nie chciałem żeby poświęcała dla mnie swój czas za darmo, więc powiedziałem sobie że podziękuje jej po maturze, gdzieś ja zaprosze a przy okazji może się do niej zbliżę. Już prawie 4 tygodnie temu szczęśliwie zdałem maturę, jednak do pełnego szczęścia brakowało tylko tego aby spotkać się z tą dziewczyną. Minęły już prawie trzy tygodnie (od kiedy pierwszy raz chciałem się z nią spotkać) i niestety przez ten czas nie doszło do żadnego spotkania. Nie chce się jej narzucać, więc dzwoniłem do niej tylko dwa razy, i raz przez sms ale za każdym razem ona nie ma czasu lub wypada jej cos innego. Pierwszy raz kiedy do niej zadzwoniłem i chciałem się umówić na niedziele, okazało się że była akurat na sobote umówiona z ta naszą kolezanką i zaproponowała żebym poszedł z nimi, ja jednak wtedy nie mogłem więc odmówiłem, chociaż żałuję bo może wtedy bym się z nią spotkał ale z drugiej strony chciałbym spotkać się z nią sam na sam. Na kolejny weekend czyli dwa tygodnie temu w piątek, kiedy ostatni raz do niej się odezwałem, napisałem do niej sms'a czy miała by w sobotę wieczorem czas, odpowiedziała że jeszcze się zgadamy. Dobra, ok, pisze do niej w sobotę, okazuje się że przeprasza ale znajomi ją gdzieś ciągną i czy możemy to przełożyć na niedziele. Dobra, zgodziłem się i napisałem że jak coś to niech da znać o której jej by pasowało. Dostałem odpowiedz "ok, do jutra
" (czyli do niedzieli, dwa tygodnie temu). Całą niedziele czekałem jak głupi z nadzieją że się odezwie i nic. Nie wiem czy zapomniała czy mnie po prostu olała, może przeszkadza jej róznica wieku jaka jest między nami. Ale skoro odpisała że "do jutra" to chociaż mogła dać znać, cokolwiek. Nie wiem czy ja coś zrobiłem źle czy ona mam mnie gdzieś.
z jednej strony może mnie olała bo myśli że podoba mi się i chce ją poderwać, no a skoro ona nie jest zainteresowana to mnie olewa, ale z drugiej strony może naprawdę nie miała czasu i rzeczywiście odmówiła te dwa razy czy tam trzy tylko z tego powodu, a ja jak małe dziecko walnąłem focha bo się ze mną nie chciała spotkać. Mineło już prawie dwa tygodnie od kiedy ostatni raz się do niej odezwałem, ona również się nie odezwała no ale co by nie było to w moim obowiązku jest żeby się do niej odezwać skoro chcę ją gdzieś zaprosić czy podziękować, tym bardziej że nie jest to typowe spotkanie, coś jak randka gdzie również i ona tego chce i jest zainteresowana. W tym przypadku ona może nawet nie pomyśała o tym że chciałbym ją kiedy kolwiek poderwać, a chce ją zaprosić tylko w podziękowaniu. Zresztą po tym jak ostatni raz się z nią spotkałem na nauke to powiedziałem że gdzieś się wybierzemy po maturze, powiedziała że ok, ale do tej pory niz z tego nie wyszło.
Zapewne niektórzy powiedzą odpuść i tyle, ale to tylko łatwo jest powiedzieć daj se spokoj, olej ją, zapomnij, a gorzej w praktyce bo ciągle o niej myślę i nie da się tego ot tak zapomnieć tym bardziej że nie jest to pierwsza lepsza dziewczyna która raz widziałem na ulicy i już więcej nie zobacze ponieważ na pewno, będę ją widywał jeszcze nie raz. Już nawet jeśli nie uda mi się znią spotkać i nici z tego wszystkiego to i tak chciałbym jej jakoś podziękować, tylko nie wiem czy mam jej coś kupić czy coś, bo trochę było by mi głupio gdybym nic nie zrobił. Jak myślicie i co poradzicie aby w tym przypadku zrobił? Może jest jeszcze jakaś szansa?
ps. sorki że się tak rozpisałem ![]()