W skrócie:
w marcu na uczelni podeszła do mnie pewna dziewczyna, już wiedziałem o co chodzi, przedstawiła się, porozmawialiśmy chwile, ja po uczelni zagadałem na facebook'u do niej i los chciał, że minęły 3 miesiące a ja z nią jestem od pierwszego spotkania - jutro mijają nam 3 miesiące związku, ale nie było i chyba nie jest tak pięknie!
3 tyg. temu kiedy wypiliśmy sporo alkoholu zaczęła wspominać o swoim byłym - byli ze sobą 3 lata i zerwali jakoś kilka tygodni przed tym jak do mnie podeszła i zagadała, czyli jakoś w lutym. Była mocno wypita, poszła do toalety wymiotować ja wziąłem jej telefon do ręki i wyszło wszystko na jaw! Przez cały związek ze mną ukrywała, że spotyka się z byłym, że są przyjaciółmi, że rozmawiają o mnie, o naszym związku! Ukrywała to przede mną... Byłem tak zdenerwowany, że myślałem, że wybuchnę - chciałem zerwać za to, że ukrywała to, że mnie okłamywała - ja wiem, że rozstali się w zgodzie i dlatego mieli ze sobą dobre kontakty, ale mnie to się bardzo nie podoba! Wyszedłem, ona poleciała za mną, ryczała, że przeprasza, że to ukrywała, ale bała się mojej reakcji, że ona chciała zakończyć z nim kontakt, ale nie potrafiła - on był jej pierwszym facetem, on ją rozdziewiczył.
Okay, spotkaliśmy się na drugi dzień na trzeźwo, powiedziałem jej '' ja nie chce mieć związku z laska, która nie potrafi zamknąć starego rozdziału, albo ja albo on '' - rozryczała się, błagała na kolanach, że nie chce mnie stracić i bym dał jej jedną, jedyną szanse - dałem! Na drugi dzień spotkali się, tzn. ona i jej były, powiedziała mu wprost, że to koniec ich znajomości, że musi zakończyć w końcu stary rozdział z nim by móc skupić się na nowym partnerze.
Minęło sporo czasu od tego, ona z nim nie utrzymuje kontaktu - on do niej napisał w tamten weekend, facet wiem, że nie odpuści, że brakuje mu jej, ale ona na zareagowała w ogóle na jego wiadomość, jednak moje obawy są takie:
- ciągle czuję się jako zapchaj dziurę po byłym, minęło ledwo kilka dni, może tygodni od rozstania się z nim, a już związała się ze mną
- ciągle mam wrażenie, że nie traktuję mnie i naszego związku poważnie, mimo, że nie potrafi beze mnie wytrzymać jednego dnia, mimo, że ciągle chce uprawiać seks, że ciągle mi mówi '' kocham cię bardzo ''
- jesteśmy ze sobą 3 miesiące a ona do mnie mówi '' jesteś tym jedynym, kocham cię najmocniej, nie potrafię bez ciebie żyć '' - wierzyć w to?
- ostatnio mi powiedziała, nie wiem czy na żarty, ja potraktowałem to serio '' i wiem, że długo mi się nie znudzisz jeszcze - JAK MAM TO INTERPRETOWAĆ?!
- przeglądałem jej wpisy na profilu jej byłego - jeszcze w styczniu pisała mu '' KOCHAM NAJMOCNIEJ <3 '' po czym nagle w lutym się rozstali i od marca mnie to mówi
- czasem ma takie teksty, że czuję się jakby szukała pretekstu do zerwania
- nie wiem, czy dawać z siebie wszystko w ten związek, tzn. angażować się na całego, okazywać uczucia, skoro mam wrażanie, że to wszystko to jakiś pic na wodę, że wszystko to jakaś gra
- nie wiem na czym stoję, więc miałem plan by jej mniej okazywać fascynacji, zainteresowania, ale nie wiem czy to mądre.
Krótko i na temat - czy dziewczyna traktuję mnie poważnie? Jej teksty, to, że okłamywała mnie, ja nawet nie wiem co jej siedzi w głowie, czy faktycznie jej słowa '' kocham cię bardzo i liczysz się tylko Ty '' jak ona maja się do rzeczywistości, czy to tylko słowa rzucone na wiatr, nie wiem czy ciągle myśli o byłym, po mimo tego, że nie zareagowała na jego wiadomość, że zerwała kontakt jak to powiedziała '' zerwałam z nim kontakt dla ciebie ale i dla siebie ''.