straciłam tozsamosc uczuc chyba nie wiem co to prawdziwa miłość.... - Netkobiety.pl

Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

 

#1 2009-06-12 13:15:26

shania
Netbabeczka
Zarejestrowany: 2008-08-23
Posty: 469

straciłam tozsamosc uczuc chyba nie wiem co to prawdziwa miłość....

Pisze poniewaz jak w tytule straciłam tozsamość uczuc.Od połtora roku chodze na terapie teraz zrobilam przerwe zeby poobserwowac siebie i sytuacje.Czuje sie fatalnie nie wiem na czym wszytko mam oprzec. Pochodze z rodziny dysfunkcyjnej awantury alkohol przemoc.W tym wszytkim czułam sie odrzucona przez matke nie akceptowana nie kochana.Za wszelka cene chcialam sprawic zeby mnie kochala staralam sie .Moja mama jest ososba toksyczna i byla nad opiekuncza manipulowala mna wszytko bylo za cos ja nie mialam prawa głosu bycia soba.Jak nie zrobilam czegos po jej mysli słyszalam jak jestem niewdzieczna a ona tyle dla mnie robi.To byly tortury cigle słyszalam jak jestem beznadziejana Nienawidzialam jej za to ale cigle zebralam o czastke zianteresowania  i czulam zal az do momentu rozpoczeia terapi.  Pomalu wszytko zaczelo sie ukladac w mojej głowie teraz nasze realcje sa ok ale nie mam tego uczucia i chodz mowi mi ze mnie kocha niechce tego słyszec a kiedy chce mnie przytulic czuje odretwienie.Wychodzac za mąz myslam ze wszytko sie zmieni kochalam męza całym seracem ale chyba tez sie podpozadkowalam znow wprowadzilam ten mechnizm znow zabieganie o jego milosc.Tracilam pomaly siebie zeby mnie kochal zeby go nie starcic zeby mnie nie zostawil.Teaz wszytko jest pokrecone po jego zdradzie wszytko sie rozlecialo i tak zapetlilo ze nie wiem na czym bazowc .Po zatym wyszło na to ze go nie kochalam tylko ta tesknota za nim bo nie mial czasu dla mnie i wiecznie zajety sprawila ze nazwalam to miloscia.Najgorsze jest to ze teraz w obliczu ratowania zwiazku zachowyuje sie jak moja matka manipuluje i mam byc wdzieczna bo on tyle zrozbil.Nie wiem juz co począc w poscie w dziale zdrada czesto pada pytanie czy ja go kocham.... nie wiem teraz juz nic nie wiem .Chyba patrzylam na niego przez pryzmat kompleksow teraz jak patrze w głab siebie i odkopuje pomału prawdziwe ja swoje pradziwe potrzeby mysle ze nie dokonca jet ta osoba z ktora powinnam byla sie zwiazac.On mnie niechce tekiej nowej nie umie tego zaakceptowac to nie sa zmiany radykalne.Jest mi smutno i trudno kiedy jest milosc,kiedy wiem ze mnie ktos kocha kiedy dowiem sie ze kocham zdrowo......???sad


I nadeszła chwila,w której ryzyko pozostania ściśniętym pąkiem,stało się bardziej bolesne niż,ryzyko rozkwitnięcia

Offline

 

#2 2009-06-12 13:35:38

harmony11
100% Netkobieta
Wiek: 21
Zarejestrowany: 2009-04-05
Posty: 419

Re: straciłam tozsamosc uczuc chyba nie wiem co to prawdziwa miłość....

Spokojnie. Przede wszystkim wielkie gratulacje, że dostrzegasz problem, że umiesz nazwać to wszystko. Jest to już bardzo wiele, uwierz.
Po drugie skoro wiesz, że jesteś manipulowana to na to nie pozwól. Nawet jeśli jest w tobie cień uczuć do faceta, z którym teraz jesteś, to nie zmienia to faktu, że on cie traktuje jak traktuje i będzie to robił, bo to jest jego taktyka, obrona przed Twoją niezależnością. Albo spróbujesz mu prosto w twarz powiedzieć, że jest manipulantem i że sobie tego nie życzysz i że albo to zmieni albo do widzenia. Albo od razu powiesz mu do widzenia bo nic z niego nie będzie. On się nie zmieni, bo zbyt wygodnie mu być manipulantem. To, co możesz zrobić to przestać mu wierzyć, ośmieszać jego kolejne przyrzeczenia jaki to on teraz bedzie  cudowny. Zajmuj się sobą, zadbaj o siebie, popracuj nad poczuciem swojej wartości. Wyjdź z modelu uległej i ugodowej kobiety. Nie daj sie ponieść emocjom, żeby znów nie dać się zmanipulować. Masz nad tym kontrolę, to twoje życie, jeśli pozwolisz mu manipulować sobą, to będzie tylko i wyłącznie twoja  wina. Uczucia uczuciami, ale nie można dać się żywcem pogrzebać komuś. Ustal granice w jakich ktoś może tobą sterować. Masz tak samo dwie ręce, dwie nogi, mózg i serce jak on. Też możesz sobie pozwolić na niezlaeżność. Twoja świadomośc tego w czym wyrosłaś i tego co on z Tobą robi powinna być dla ciebie rozwiązaniem zagadki jak sobie z tym poradzić. Po prostu nie dać po sobie jeździć, a jesli facet nie przestanie robić szybko tego co robił to trzeba go wystawić. Zamierzasz spędzic tak reszte życia? Nie? Nie musisz, na prawdę. Wszystko zależy od Twoich decyzji. Nie istnieje nikt kto mógłby na nie wpłynąć jeśli będziesz myśleć racjonalnie.


Nie można uciec od samego siebie przenosząc się z miejsca na miejsce - E. Hemingway

Offline

 

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson

Mapa strony - Archiwum © www.netkobiety.pl 2007-2009