Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
ale.... muszę się gdzieś wypisać. Wiec moje życie teraz wygląda tak byłam z pewnym facetem przez 6 lat mieliśmy wzloty i upadki jak każda para.... od października wszystko się posypało tak samo od siebie umarło śmiercią naturalna zaczęliśmy się sprzeczać o głupoty i po prostu się rozstawiamy chyba oboje tego chcieliśmy (dodam tylko ze mam bardzo ciężki charakter nie cierpię tak zwanych kobiecych prac i ciężko mnie będzie chyba kiedykolwiek do tego przekonać).... zaczęliśmy się spotykać z innymi oboje.... zaczęliśmy szukać szczęścia na własny rachunek.... on poznał kogoś ja również niestety okazało się ze mój nowy facet nie był ze mną do końca szczery i zapomniał wspomnieć o tym ze ma zonę.... z początkiem grudnia rozstałam się z nim i miałam strasznego dola... mojemu byłemu chyba było trochę głupio tyle razy byłam dla niego wsparciem ze chyba postanowił ze teraz on mnie wesprze - jako przyjaciel oczywiście bo wciąż był z tamta dziewczyna.... w święta postanowiliśmy się spotkać... trochę nas poniosło i wylądowaliśmy w łózko.... później nie wracaliśmy do tematu... on przecież wciąż był z nią.... a ja w lutym miałam wyjechać do Londynu... i tak pewnie by było gdyby nie okazało się ze ten jeden moment nie uwagi sprawił ze zajdę w ciąże jest jednak mały problem ponieważ dwa lata wcześniej staraliśmy się o dziecko ale ponieważ po wielu nie udanych próbach poszliśmy na badania i wtedy lekarz nie dal nam zbyt wielu nadziei.... myślę ze to było głównym powodem naszego rozstania ale oboje nie umieliśmy się do tego przyznać... tylko ze teraz on nie chce mi wierzyć ze to jego wcale się mu nie dziwie bo ja będąc na jego miejscu tez bym nie dowierzała... z tego powodu wciąż się miedzy nami nie jest w stanie ułożyć.... bo ja mam ta pieprzona pewność ale nie umiem przekonać do tego jego i tak naprawdę wiem ze miedzy nami nic się nie poprawi dopóki on nie będzie miał pewności ale mnie to czekanie tak bardzo zniechęca chce żeby było miedzy nami po prostu tak jak było kiedyś ale nie potrafię tego dokonać.... bo nawet gdy miewamy dobre dni to i tak czuje te jego wątpliwości.... ale on ciągle chce wracać do tematu tylko ze to tylko pogarsza sprawę.... gdyby on miał ta pieprzona pewność wtedy wszystko było by inaczej... ale dopóki tak nie jest muszę radzić sobie ze wszystkim sama..... on nie wybaczył by mi tego nigdy gdyby to było nie jego ale co będzie czul mając pewność teraz już nie wiem... i powiem szczerze ze się boje bo nie wiem jak sobie z tym radzić.... wiem ze wszystko spieprzyłam.... bo gdyby wtedy się nie poddała i nie pozwoliła na rozpad naszego związku to teraz było by inaczej ale nie wiedziałam ze takie będą konsekwencje tego wszystkiego... boje się ze nie poradzimy sobie w tej sytuacji przez pierwsze 3 miesiace ciąży nie wiedziona co zrobić i dalej nie wiem znam nas obojga bardzo dobrze i nie wiem czy się do tego nadajemy.... oboje prowadzimy własne firmy i studiujemy praktycznie jesteśmy 24h na dobę zajęci... i w tym wszystkim jeszcze dziecko.... strasznie to wszystko zagmatwane ale może komuś będzie chciało się czytać.... ja nie wiem tylko jednego jak mogę go odzyskać i jak mu udowodnić ze to maleństwo to jego nie wiem czy będę mieć na tyle siły by czekać jeszcze trzy miesiace... na to by zrobić testy DNA.
no to się wypisałam ![]()
Offline
wiesz co, nie dziwie sie ze czujesz sie jak w przysłowiowej krpce ale.. wychodze z takiego założenia ze nic nie dzieje sie bez przyczyny. Sama napisałaś że staraliście się o dziecko, a kto wie moze jak sie rozstaliście to pękła jakaś bariera??? Ale rozumiem tez ze on nie potrafi sie odnaleźć w tym wszytskim. Myślę że potrzebujecie czasu a wszytsko sie wyjasni. To jest taka sytuacja że nie mozna kobinować czy tez planowac... trzeba czasu....
Offline
Wcześniej czy później (badania DNA) on uwierzy, że to Twoje dziecko.
Offline
Celia napisał:
Wcześniej czy później (badania DNA) on uwierzy, że to Twoje dziecko.
Powiedziałabym raczej, że on uwierzy, że to jego dziecko ^^
Musisz być cierpliwa, w końcu i tak wyjdzie na Twoje. Tylko daj mu czas, żeby się oswoił z myślą, że jednak będzie ojcem. Pozdrawiam.
Offline
Oczywiście, że chodziło o "jego". :
)
Offline
no tak tylko ze to coraz bardziej dla mnie trudne boje się że ja po prostu sobie odpuszcze...
Offline
Absolutnie nie powinnaś sobie odpuszczać... Dziwny troche ten związek skoro on Tobie nie ufa w tak ważnej sprawie tym bardziej , że Ty jesteś jak najbardziej za zrobieniem testu DNa... Poczekaj aż testy będą możliwe to wykonania, apóźniej cieszcie się sobą i swoim szczęściem:) Pozdrawiam.
Offline
Wszystko się ułoży jeszcze będziecie szczęśliwi, czasem burzliwy związek na początku przynosi wiele dobrego.
Offline
fakt muszę przeczekac ![]()
Offline
No no niezła sytuacja. Ale może byliście sobie po prostu pisani? Trzeba myśleć pozytywnie. W końcu wszystko się ułoży;)
Offline
Szecherezado, a on nie jest z tamtą dziewczyną?
Chłopak nie wierzy w swoje ojcostwo, więc testy DNA faktycznie wydają się się jedynym argumentem, który mógłby zaakceptować. Rozumiem, że stać Cię na nie. Ale do przeprowadzenia testów potrzebny jest tatuś - zgodzi się?
Offline
Musi się zgodzić, a co łaskę robi? Jeśli rzeczywiście w to wątpi, to sam powinien chcieć dowiedzieć się prawdy...
Offline
nie nie jest z nia... testy zrobie bo tylko to moze go przekonac... chociaz teraz i tak juz zmienil troche swoje podejscie....
Offline