Jaki jest sens starości wg. religii?
W przyrodzie osobnik, który wyda potomstwo, przestaje być potrzebny, staje się pokarmem dla innych.
A z ludźmi? Jak to jest?
Oczywiście nie chodzi mi o argumenty, że człowiek jest mądry, doświadczony. Wydaje mi się, że bardziej jest to zależne od tego, co doświadcza człowiek w swoim życiu, niż od wieku (oczywiście im dłużej się żyje, tym więcej można doświadczyć, ale dziecko, które żyje na obszarze działań wojennych pewnie więcej doświadczy, niż człowiek, który całe życie spędza wg schematu dom-praca). Dobrym przykładem jest stary aktor, który mimo podeszłego wieku ma świetną pamięć i jest cały czas otwarty na świat oraz typowy emeryt, którego główną radością życia jest rozmowa o dolegliwościach, lekach ![]()
Mówi się, że starość nie udała się Bogu, więc jaki jest jej sens?
1 2013-05-30 18:37:52 Ostatnio edytowany przez Averyl (2013-05-30 18:39:35)
Witam ![]()
Nie jest to łatwy temat. ![]()
Choć każdego to czeka
o ile mu zdrowie na to pozwoli,dożyć wieku
w którym pozostaje być Babcią lub Dziadkiem. ![]()
Fakt teraz można być młodą Babcią ![]()
Doczekać czasu,kiedy już nie goni się za "niczym"
Wspominać ,jak to było.... i co się zmieniło...
Nie ma sensu.
Wg której religii?
Wg której religii?
W większości religii pewne kwestie humanistyczne są dość podobnie pojmowane. Religie mają to do siebie, że tłumaczą różne aspekty życia.
Czytałam, że w Japonii ludzie żyją w obrzędzie sintoizmu, a pogrzeb - wg tradycji buddystycznej. Ta pierwsza religia koncentruje się na życiu doczesnym, na cieszeniu się życiem, a śmierć jest czymś nieczystym, tabu, więc buddyści pomagają duszy przejść na tamten świat.
Nie wiem, mimo wszystko jaki jest sens starości w sintoizmie.
Nie wiem również jaki jest sens starość w katolicyzmie, czy bardziej europejskich religiach. Nie wiem jaki jest sens etyczny ma starości - ona po prostu jest, praktycznie każdego z nas czeka.
Jeśli starość to i śmierć więc od tego zacznę.
Ludzie są równi jeśli chodzi o narodziny i , właśnie, śmierć. To, o ile pamiętam, jest wielokrotnie podkreślone w Biblii.
Ale chyba można sobie łatwo wyobrazić jak odbierana jest śmierć człowieka, który zna, rozumie i stara się żyć zgodnie z tym co np znajduje się w "Księdze przysłów" lub "Mądrości Syracha". Każdy z pewnością może wskazać, jak kończą ludzie , którzy postępują inaczej, jak kończą ich dzieci, majątki oraz jakim "ciesza się" szacunkiem u ludzi. Czy człowiek "miły Panu" spędził starość i zdechł na kupie gnoju? Macie jakiś przykład?
Ale do tematu: "starość nie udała się Bogu, więc jaki jest jej sens?".
Na starość pracuje się przez większość życia: wychowuje dzieci, gromadzi majątek, swoim postępowaniem wobec ludzi zdobywa szacunek, pozostawia coś po sobie. Wiem, że to powierzchowne oznaki ale one dozwierciedlają cechy charakteru, które pomagają w tym aby starość była "godna". Taki człowiek chyba rozumie, że jego czas się kończy, że na jego cierpienie nie ma rady poza kolejną dawką morfiny. Może starość nie ma mieć sensu tylko życie? ? ?
Z doświadczenia wiem, że opinie o "udaniu się" wygłaszają ludzie bezradni wobec cierpienia najbliższych, przerażeni tym co się dzieje. Widzę wiele wad w ich charakterach i w charakterze cierpiących, które do pewnego stopnia doprowadziły do cierpienia (np "poddanie" się osoby starszej i leżenie w łóżku mimo, że ma możliwości chodzenia).
Ot, takie wstępne przemyślenia, chyba na temat.
Na starość pracuje się przez większość życia: wychowuje dzieci, gromadzi majątek, swoim postępowaniem wobec ludzi zdobywa szacunek, pozostawia coś po sobie. Wiem, że to powierzchowne oznaki ale one dozwierciedlają cechy charakteru, które pomagają w tym aby starość była "godna".
... a co z tymi, co urodzili się niepełnosprawni, co oni mają wypracować, jak umierają im rodzice, pozostają bezradni, co mogliby wypracować sobie?
A nawet ci co "wypracowali" sobie coś na starość, oni również zaczynają chorować, odczuwać ból, czują się często niepotrzebni, bo dzieci już odchowane, już mają swoje rodziny, swoje problemy, albo emerytura... nie starcza na coś więcej niż wegetowanie.
O ile rozumiem niektóre aspekty religii, to za "jakość" życia, nagroda/kara zostaje przyznana po śmierci, a nie na starość.
takijedenfacet820 napisał/a:Na starość pracuje się przez większość życia: wychowuje dzieci, gromadzi majątek, swoim postępowaniem wobec ludzi zdobywa szacunek, pozostawia coś po sobie. Wiem, że to powierzchowne oznaki ale one dozwierciedlają cechy charakteru, które pomagają w tym aby starość była "godna".
... a co z tymi, co urodzili się niepełnosprawni, co oni mają wypracować, jak umierają im rodzice, pozostają bezradni, co mogliby wypracować sobie?
A nawet ci co "wypracowali" sobie coś na starość, oni również zaczynają chorować, odczuwać ból, czują się często niepotrzebni, bo dzieci już odchowane, już mają swoje rodziny, swoje problemy, albo emerytura... nie starcza na coś więcej niż wegetowanie.O ile rozumiem niektóre aspekty religii, to za "jakość" życia, nagroda/kara zostaje przyznana po śmierci, a nie na starość.
Niestety moja odpowiedź była ograniczona do starości i smierci osób sprawnych (jak miałem uwzględnić wszystkie przypadki?). Niepełnosprawni od urodzenia podlegają innej ochronie, gdzieś w Biblii są na ten temat wytyczne. To samo się tyczy sierot, wdów i wszystkich innych. Ale to zbyt szeroki i delikatny temat więc powstrzymam się od szerszego komentarza. Czy sytuacja takich osób nie pogarsza się gdy społeczeństwo stara się wymigać , "ułatwić" sobie nakazy dbania o słabszych?
Obawiam się, że to co napisałem wcześniej pozwala uniknąć sytuacji gdy rodzice są na starość skazani na samotność. To patologiczna sytuacja i ubolewam, że ma miejsce. Ale jak napisałem praca nad charakterem jest kluczem aby tego uniknąć. Z tego wynika podejście do wychowania, edukacji, wzajemnych relacji gdy dzieci są dorosłe.
Ostatnie zdani jest dla mnie niejasne .... Jeśli chodzi o "karanie" na starość to raczej odzwierciedla ona "upadek" osoby za życia w takim czy innym aspekcie, nie jest karą tak samo jak nie jest kara bolący ząb. Ale tu może się mylę.
Nie wiem, jaki jest sens starości.
Co prawda w Boga nie wierzę.
Nie wiem, czy chciałabym dożyć wieku starczego...Coraz bardziej uświadamiam sobie, że jeżeli miałabym być od kogoś zależna do tego stopnia, bo nie wiedziałabym, jak się chodzi albo inaczej- zapomniałabym tej umiejętności, zapomniałabym, że idąc do toalety muszę ściągnąć bieliznę, to wolałabym umrzeć jako sprawna umysłowo kobieta, której wnuczki nie będą musiały wykonywać czynności higienicznych.
Averyl napisał/a:takijedenfacet820 napisał/a:Na starość pracuje się przez większość życia: wychowuje dzieci, gromadzi majątek, swoim postępowaniem wobec ludzi zdobywa szacunek, pozostawia coś po sobie. Wiem, że to powierzchowne oznaki ale one dozwierciedlają cechy charakteru, które pomagają w tym aby starość była "godna".
... a co z tymi, co urodzili się niepełnosprawni, co oni mają wypracować, jak umierają im rodzice, pozostają bezradni, co mogliby wypracować sobie?
A nawet ci co "wypracowali" sobie coś na starość, oni również zaczynają chorować, odczuwać ból, czują się często niepotrzebni, bo dzieci już odchowane, już mają swoje rodziny, swoje problemy, albo emerytura... nie starcza na coś więcej niż wegetowanie.O ile rozumiem niektóre aspekty religii, to za "jakość" życia, nagroda/kara zostaje przyznana po śmierci, a nie na starość.
Niestety moja odpowiedź była ograniczona do starości i smierci osób sprawnych (jak miałem uwzględnić wszystkie przypadki?). Niepełnosprawni od urodzenia podlegają innej ochronie, gdzieś w Biblii są na ten temat wytyczne. To samo się tyczy sierot, wdów i wszystkich innych. Ale to zbyt szeroki i delikatny temat więc powstrzymam się od szerszego komentarza. Czy sytuacja takich osób nie pogarsza się gdy społeczeństwo stara się wymigać , "ułatwić" sobie nakazy dbania o słabszych?
Obawiam się, że to co napisałem wcześniej pozwala uniknąć sytuacji gdy rodzice są na starość skazani na samotność. To patologiczna sytuacja i ubolewam, że ma miejsce. Ale jak napisałem praca nad charakterem jest kluczem aby tego uniknąć. Z tego wynika podejście do wychowania, edukacji, wzajemnych relacji gdy dzieci są dorosłe.Ostatnie zdani jest dla mnie niejasne .... Jeśli chodzi o "karanie" na starość to raczej odzwierciedla ona "upadek" osoby za życia w takim czy innym aspekcie, nie jest karą tak samo jak nie jest kara bolący ząb. Ale tu może się mylę.
Mi to się zawsze wydawało, że ludzie są równi wobec Boga, no ale widocznie myliłam się.
Poza tym, słyszałam historię, jak ludzie całe życie stronili od Boga i na łożu śmierci się nawrócili
.
Poza tym jaki sens ma starość - nie za bardzo potrafię uchwycić zależność. Jak jesteś dobry, pracujesz - to i tak na starość dorwą cię choroby, czy samotność, jak jesteś lekkoduchem - twoja starość też tak będzie wyglądać.
Gdzie tu jest zależność pracy nad sobą, a tego co spotyka/spotka nas na starość? Ok, lekkoduchy mogą jej nie doczekać, alkohol może sprawić, że w wieku 40 lat będą starzy, ale proces starzenia odbywa się podobnie nie zależnie od tego czy masz 40 lat (i ciało jest już tak zużyte) czy 80 lat.
W takim razie życzmy sobie i innym , aby
być wiecznie młodym..... ;p chociażby "duchem" ![]()
Ale do tematu: "starość nie udała się Bogu, więc jaki jest jej sens?".
Na starość pracuje się przez większość życia: wychowuje dzieci, gromadzi majątek, swoim postępowaniem wobec ludzi zdobywa szacunek, pozostawia coś po sobie.
Pomyliło Ci się z system emerytalnym chyba.
13 2013-06-01 19:00:18 Ostatnio edytowany przez takijedenfacet820 (2013-06-01 19:03:14)
Mi to się zawsze wydawało, że ludzie są równi wobec Boga, no ale widocznie myliłam się.
Niekoniecznie
Może ja coś kręcę. Równi czyli jacy? W jakim sensie i aspekcie?
Poza tym, słyszałam historię, jak ludzie całe życie stronili od Boga i na łożu śmierci się nawrócili
.
No i co z tego, że się nawrócili? Czy ludzie zaczęli o nich mówić dobrze mimo, że ich oszukiwali/kradli? Ile czasu przetrwał ich majątek? Jak skończyły ich dzieci?
Poza tym jaki sens ma starość - nie za bardzo potrafię uchwycić zależność. Jak jesteś dobry, pracujesz - to i tak na starość dorwą cię choroby, czy samotność, jak jesteś lekkoduchem - twoja starość też tak będzie wyglądać.
Gdzie tu jest zależność pracy nad sobą, a tego co spotyka/spotka nas na starość? Ok, lekkoduchy mogą jej nie doczekać, alkohol może sprawić, że w wieku 40 lat będą starzy, ale proces starzenia odbywa się podobnie nie zależnie od tego czy masz 40 lat (i ciało jest już tak zużyte) czy 80 lat.
Biologii nie da się uniknąć i wszyscy musimy na coś umrzeć. Kończymy wszyscy tak samo, jeden wcześniej , drugi później.
Mimo, że lekkoduch i człowiek szlachetny umierają na np raka tego samygo typu i nie cierpia gdyż stać ich na odpowiednie specyfiki nie oznacza, że szlachetny zmarnował życie na bycie szlachetnym. Istotne jest to co się po sobie pozostawi. Jedną z różnic może być to , że lekkoduchem opiekują się ludzie, którzy licza sekundy do jego zejścia bo chcą zgarnąć jego majątek a szlachetnym rodzina, która cieszy się z każdej dodatkowej godziny. Która starość jest "lepsza"? Która jest "bardziej" "sensowna"?
@Brzydulla: Dobre!:) Ale nie , nie pomyliło mi się.
Averyl napisał/a:Mi to się zawsze wydawało, że ludzie są równi wobec Boga, no ale widocznie myliłam się.
Niekoniecznie
Może ja coś kręcę. Równi czyli jacy? W jakim sensie i aspekcie?
Poza tym, słyszałam historię, jak ludzie całe życie stronili od Boga i na łożu śmierci się nawrócili
.
No i co z tego, że się nawrócili? Czy ludzie zaczęli o nich mówić dobrze mimo, że ich oszukiwali/kradli? Ile czasu przetrwał ich majątek? Jak skończyły ich dzieci?
Poza tym jaki sens ma starość - nie za bardzo potrafię uchwycić zależność. Jak jesteś dobry, pracujesz - to i tak na starość dorwą cię choroby, czy samotność, jak jesteś lekkoduchem - twoja starość też tak będzie wyglądać.
Gdzie tu jest zależność pracy nad sobą, a tego co spotyka/spotka nas na starość? Ok, lekkoduchy mogą jej nie doczekać, alkohol może sprawić, że w wieku 40 lat będą starzy, ale proces starzenia odbywa się podobnie nie zależnie od tego czy masz 40 lat (i ciało jest już tak zużyte) czy 80 lat.Biologii nie da się uniknąć i wszyscy musimy na coś umrzeć. Kończymy wszyscy tak samo, jeden wcześniej , drugi później.
Mimo, że lekkoduch i człowiek szlachetny umierają na np raka tego samygo typu i nie cierpia gdyż stać ich na odpowiednie specyfiki nie oznacza, że szlachetny zmarnował życie na bycie szlachetnym. Istotne jest to co się po sobie pozostawi. Jedną z różnic może być to , że lekkoduchem opiekują się ludzie, którzy licza sekundy do jego zejścia bo chcą zgarnąć jego majątek a szlachetnym rodzina, która cieszy się z każdej dodatkowej godziny. Która starość jest "lepsza"? Która jest "bardziej" "sensowna"?@Brzydulla: Dobre!:) Ale nie , nie pomyliło mi się.
Religia chrześcijańska i chyba judaizm też (co do innych się nie wypowiem) nie wyróżnia starości w jakiś szczególny sposób ani nie nadaje jej szczególnego sensu. To po prostu kolejny etap życia w którym mamy czynić dobro, modlić się i przestrzegać przykazań.
O gromadzeniu majątku nic nie wspomina. Wręcz przeciwnie,moją mamę ksiądz pouczył ostatnio że nie powinna nic oszczędzać tylko oddawać wszystko na biednych (albo na kościół, dokładnie nie wiem
) i zaufać Bogu że jej pomoże jak jej na chleb zabraknie.
Moim osobistym zdaniem zasada ograniczonego zaufania obowiązuje też i w obec Boga,bo gdyby był taki niezawodny to by tylu głodnych na świecie nie było...
Religia chrześcijańska i chyba judaizm też (co do innych się nie wypowiem) nie wyróżnia starości w jakiś szczególny sposób ani nie nadaje jej szczególnego sensu. To po prostu kolejny etap życia w którym mamy czynić dobro, modlić się i przestrzegać przykazań.
W tym problem, że tematu nie można traktować w oderwaniu od całego życia ...
O gromadzeniu majątku nic nie wspomina.
Ludzie wierni nakazom Boga byli raczej majętni ... Hiob, na przykład.
Wręcz przeciwnie,moją mamę ksiądz pouczył ostatnio że nie powinna nic oszczędzać tylko oddawać wszystko na biednych (albo na kościół, dokładnie nie wiem
) i zaufać Bogu że jej pomoże jak jej na chleb zabraknie.
I jak tu nie kochać KK? ![]()
Moim osobistym zdaniem zasada ograniczonego zaufania obowiązuje też i w obec Boga,bo gdyby był taki niezawodny to by tylu głodnych na świecie nie było...
Zawodność Boga czy człoweika, który z sobie znanych poowdów nie potrafi/nie chce skutecznie pomóc potrzebującym? Czy jest/był przykaz trzymania głodujących na dystans? To już osobny temat.
Zawodność Boga czy człoweika, który z sobie znanych poowdów nie potrafi/nie chce skutecznie pomóc potrzebującym? Czy jest/był przykaz trzymania głodujących na dystans? To już osobny temat.
Boga w tym przypadku. W człowieka nikt nie każe nikomu wierzyć: oddaj wszystko ubogim a jak popadniesz w biedę inni ci pomogą. Nie,Bóg pomoże. Może i rękami innych ludzi ale Bóg. No ale jakoś nie wszystkim pomaga...
Ludzie wierni nakazom Boga byli raczej majętni ... Hiob, na przykład.
Ta i św. Piotr Rybak i znakomita większość pozostałych apostołów. Ba, Józef i Miriam też bogactwem nie grzeszyli Tak samo Eliasz, Elizeusz, Samson, że nie wspomnę o Rut, która była wręcz skrajnie biedna.
W ogóle w Biblii zasada jest taka, że Stary Testament pochwala bogactwo jako oznakę pracowitości i boskiej przychylności, a Nowy ewidentnie gani i wprost twierdzi, że bogaci będą po śmierci cierpieć w piekle nie podając ku temu innych argumentów, ot po prostu - jesteś bogaty, masz przekichane.
Ludzie wierni nakazom Boga byli raczej majętni ... Hiob, na przykład.
Ta i św. Piotr Rybak i znakomita większość pozostałych apostołów. Ba, Józef i Miriam też bogactwem nie grzeszyli Tak samo Eliasz, Elizeusz, Samson, że nie wspomnę o Rut, która była wręcz skrajnie biedna.
W ogóle w Biblii zasada jest taka, że Stary Testament pochwala bogactwo jako oznakę pracowitości i boskiej przychylności, a Nowy ewidentnie gani i wprost twierdzi, że bogaci będą po śmierci cierpieć w piekle nie podając ku temu innych argumentów, ot po prostu - jesteś bogaty, masz przekichane.
W ogóle Bóg ze Starego i Nowego Testamentu to jakieś 2 różne osoby,albo ta sama po jakiejś diametralnej zmianie - pomaga narodowi wybranemu zdobywać i zwyciężać, a potem zsyła swojego syna który w końcu mówi, że zdobywanie i zwyciężanie jest złe, należy oddawać wszystko i nadstawiać drugi policzek. Ciekawe, dlaczego Bóg nie objawił tego swojego oczekiwania narodowi wybranemu kiedy przez kilka tysięcy lat komunikował się z nim bezpośrednio?
Vian, bogaci powinni być miłosierni i jak chcą wejść do nieba powinni oddać wszystko biednym. Niezłe rozwiązanie dla takich nieudaczników jak ja -w idealnym chrześcijańskim świecie nie musiałabym się martwić o znalezienie pracy bo ci bardziej zaradni i bogatsi by mnie nakarmili za friko żeby wejść do nieba
Brak pracy zarobkowej wszak, i nawet brak chęci jej zdobycia i żerowanie na innych grzechem nie jest ![]()
nawet brak chęci jej zdobycia i żerowanie na innych grzechem nie jest
No, lenistwo to akurat jest... ^^'
a to wcale nie lenistwo, przynajmniej w moim przypadku... w pakiecie z najcenniejszym darem jakim podobno jest życie otrzymałam 'dar' niesmiałości a to strasznie komplikuje życie zawodowe
poza tym Jezus wcale nie zachęcał do życia zawodowego tylko raczej żeby rzucić wszystko i iść za nim:)
a to wcale nie lenistwo, przynajmniej w moim przypadku... w pakiecie z najcenniejszym darem jakim podobno jest życie otrzymałam 'dar' niesmiałości a to strasznie komplikuje życie zawodowe
poza tym Jezus wcale nie zachęcał do życia zawodowego tylko raczej żeby rzucić wszystko i iść za nim:)
Recepta na szczęście. Łazić za Jezusem, jeść rozmnożone ryby i chleb, popijać wino z wody. Jak się dobrze będzie chodziło to i zmartwychwstanie załatwi.
Jak to się nazywa? Włazidupstwo? Każdy guru do tego dąży by żerować na ciemnocie.
hehe no niezupełnie
bo jeszcze do tego należy nic nie mieć, nie uprawiać seksu (chyba że w celu płodzenia potomstwa),nie buntować się jak ci ukradną ostatnią parę butów (a wręcz dołożyć jeszcze skarpetki) ani kiedy amputują ci np rękę... wchodzisz w to?
Ludzie wierni nakazom Boga byli raczej majętni ... Hiob, na przykład.
Ta i św. Piotr Rybak i znakomita większość pozostałych apostołów. Ba, Józef i Miriam też bogactwem nie grzeszyli Tak samo Eliasz, Elizeusz, Samson, że nie wspomnę o Rut, która była wręcz skrajnie biedna.
W ogóle w Biblii zasada jest taka, że Stary Testament pochwala bogactwo jako oznakę pracowitości i boskiej przychylności, a Nowy ewidentnie gani i wprost twierdzi, że bogaci będą po śmierci cierpieć w piekle nie podając ku temu innych argumentów, ot po prostu - jesteś bogaty, masz przekichane.
Chętnie przeczytam gdzie to jest napisane. To jest wyzwanie, pozwolisz aby Twoje wypowiedzi pozostały bez pokrycia?:)
Co do ganienia bogactwa to raczej poważne zarzuty i dobrze by było gdybyś miał na to dowód.
Pozdrawiam.
W ogóle Bóg ze Starego i Nowego Testamentu to jakieś 2 różne osoby,albo ta sama po jakiejś diametralnej zmianie - pomaga narodowi wybranemu zdobywać i zwyciężać, a potem zsyła swojego syna który w końcu mówi, że zdobywanie i zwyciężanie jest złe, należy oddawać wszystko i nadstawiać drugi policzek. Ciekawe, dlaczego Bóg nie objawił tego swojego oczekiwania narodowi wybranemu kiedy przez kilka tysięcy lat komunikował się z nim bezpośrednio?
Kwestia interpretacji. Raczej się mylisz. Niestety udowodnienie tego trwłoby jakiś czas, nie znam Biblii na wylot. Może masz coś na poparcie swojego zdania?
Vian, bogaci powinni być miłosierni i jak chcą wejść do nieba powinni oddać wszystko biednym. Niezłe rozwiązanie dla takich nieudaczników jak ja -w idealnym chrześcijańskim świecie nie musiałabym się martwić o znalezienie pracy bo ci bardziej zaradni i bogatsi by mnie nakarmili za friko żeby wejść do nieba
Brak pracy zarobkowej wszak, i nawet brak chęci jej zdobycia i żerowanie na innych grzechem nie jest
Tu jak wyżej.
Pozdrawiam.
brzydulla napisał/a:W ogóle Bóg ze Starego i Nowego Testamentu to jakieś 2 różne osoby,albo ta sama po jakiejś diametralnej zmianie - pomaga narodowi wybranemu zdobywać i zwyciężać, a potem zsyła swojego syna który w końcu mówi, że zdobywanie i zwyciężanie jest złe, należy oddawać wszystko i nadstawiać drugi policzek. Ciekawe, dlaczego Bóg nie objawił tego swojego oczekiwania narodowi wybranemu kiedy przez kilka tysięcy lat komunikował się z nim bezpośrednio?
Kwestia interpretacji. Raczej się mylisz. Niestety udowodnienie tego trwłoby jakiś czas, nie znam Biblii na wylot. Może masz coś na poparcie swojego zdania?
A no np:
Stary testament:
Wyj, 3,21-22
Mówił dalej Bóg do Mojżesza: (...)21 Sprawię też, że Egipcjanie okażą życzliwość ludowi temu, tak iż nie pójdziecie z niczym, gdy będziecie wychodzić. 22 Każda bowiem kobieta pożyczy od swojej sąsiadki i od pani domu swego srebrnych i złotych naczyń oraz szat8. Nałożycie to na synów i córki wasze i złupicie Egipcjan?.
Jozue, 6,15-21
15 Siódmego dnia wstali rano wraz z zorzą poranną i okrążyli miasto siedmiokrotnie w ustalony sposób: tylko tego dnia okrążyli miasto siedem razy. 16 Gdy kapłani za siódmym razem zagrali na trąbach, Jozue zawołał do ludu: ?Wznieście okrzyk wojenny, albowiem Pan daje miasto w moc waszą! 17 Miasto będzie obłożone klątwą dla Pana, ono samo i wszystko, co w nim jest. Tylko nierządnica Rachab zostanie przy życiu - ona sama i wszyscy, którzy są wraz z nią w domu, albowiem ukryła wywiadowców, których wysłaliśmy. 18 Ale wy strzeżcie się rzeczy obłożonych klątwą, aby was chęć nie ogarnęła wziąć coś z dobra obłożonego klątwą, bo wtedy uczynilibyście przeklętym sam obóz izraelski i sprowadzilibyście na niego nieszczęście. 19 Całe zaś srebro i złoto, sprzęty z brązu i z żelaza są poświęcone dla Pana i pójdą do skarbca Pańskiego?. 20 Lud wzniósł okrzyk wojenny i zagrano na trąbach. Skoro tylko usłyszał lud dźwięk trąb, wzniósł gromki okrzyk wojenny i mury rozpadły się na miejscu. A lud wpadł do miasta, każdy wprost przed siebie, i tak zajęli miasto. 21 I na mocy klątwy przeznaczyli na [zabicie] ostrzem miecza wszystko, co było w mieście: mężczyzn i kobiety, młodzieńców i starców, woły, owce i osły.
Jozue, 7,10-14 10 I rzekł Pan do Jozuego: ?Wstań! Dlaczego tak leżysz twarzą do ziemi? 11 Izrael zgrzeszył: złamali przymierze, jakie z nimi zawarłem, wzięli sobie z tego, co było obłożone klątwą - ukradli to, zataili i schowali między swoje rzeczy. 12 Dlatego Izraelici nie będą mogli się ostać wobec wrogów swoich i podadzą tył swoim wrogom gdyż ściągnęli na siebie klątwę4. Nie będę nadal z wami, jeśli nie wytępicie wśród siebie dotkniętych klątwą. 13 Powstań, oczyść lud i rozkaż mu: Oczyśćcie się na jutro, bo tak mówi Pan, Bóg Izraela: Rzeczy obłożone klątwą są wśród ciebie, Izraelu; przeto nie ostoicie się wobec wrogów swoich, jeśli nie usuniecie spośród siebie rzeczy obłożonych klątwą. 14 Dlatego jutro z rana wystąpicie pokoleniami, a z pokolenia, które Pan wskaże losem5, wystąpią poszczególni mężczyźni. 15 U kogo zaś znajdą rzeczy obłożone klątwą, będzie spalony wraz ze wszystkim, co do niego należy, bo złamał przymierze Pana i popełnił zbrodnię w Izraelu?.
Nowy testament:
Mt, 5,38-45
38 Słyszeliście, że powiedziano: "Oko za oko, ząb za ząb". 39 A ja wam mówię, aby nie występować przeciwko zepsuciu. Lecz jeśli ktoś ciebie uderzy w twój prawy policzek, nadstaw mu i drugi. 40 A kiedy ktoś chce się z tobą sądzić i zabrać twoją suknię, oddaj mu i płaszcz. 41 Jeśli ktoś przymusza cię do [przejścia] jednej mili, przejdź z nim dwie. 42 Daj proszącemu cię i nie odwracaj się od tego, kto chce od ciebie pożyczyć. 43 Słyszeliście, że powiedziano: "Będziesz miłował bliźniego swojego, a wroga swojego będziesz nienawidził". 44 A ja wam mówię: miłujcie swoich wrogów i módlcie się za prześladujących was, 45 abyście się okazali synami waszego Ojca, który jest w niebie, gdyż On swojemu słońcu nakazuje wstawać nad zepsutych i dobrych i zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych.
A co ty masz na poparcie swojego zdania?
takijedenfacet820 napisał/a:brzydulla napisał/a:W ogóle Bóg ze Starego i Nowego Testamentu to jakieś 2 różne osoby,albo ta sama po jakiejś diametralnej zmianie - pomaga narodowi wybranemu zdobywać i zwyciężać, a potem zsyła swojego syna który w końcu mówi, że zdobywanie i zwyciężanie jest złe, należy oddawać wszystko i nadstawiać drugi policzek. Ciekawe, dlaczego Bóg nie objawił tego swojego oczekiwania narodowi wybranemu kiedy przez kilka tysięcy lat komunikował się z nim bezpośrednio?
Kwestia interpretacji. Raczej się mylisz. Niestety udowodnienie tego trwłoby jakiś czas, nie znam Biblii na wylot. Może masz coś na poparcie swojego zdania?
A no np:
Stary testament:
Wyj, 3,21-22
[...]
Jozue, 6,15-21
[...]
Jozue, 7,10-14 10[...]Nowy testament:
Mt, 5,38-45
[...]
A co ty masz na poparcie swojego zdania?
Że się mylisz? Wybacz, że w takiej formie ale ze względu na czas i ilość materiału ograniczę się do tych fragmentów.
Co do prawa:
Wj 22, 20-25
Kpł 5, 20-24
Kpł 19, 9-18
Kpł 25, 30-37
Pwt 15, 1-18
Pwt 19, 1-13
Co do zachowania się ludzi w rzeczywistości:
Prz 3, 27-30
Prz 16, 27-29
Prz 24, 28-29
Koh 4,4
Syr 10,6-8
Syr 28,7-12
Syr 29, 1-7 ale także 8-28
Syr 34, 21-22
Iz 9,18
Jr 5, 1-31
Ez 22
Za 7, 8-14
Co mówił Jezus:
Łk 6, 27-36
Mt 8,38-48
To co powiedział Jezus jest w zgodności z tym co zawiera prawo. W obliczu tego co Żydzi robili, wymyślaniem pierdyliona wykrętów i interpretacji, słowa Jezusa to duży skrót, ale nie jest to sprzeczność ze ST. Poza tym jak interpretowć J 18, 23 w kontekście słów o policzkowaniu? Moim skromnym zdaniem po wyjaśnienie należy sięgnąć do ST. Jednak bez tego też może mieć sens gdyż chęć zemsty za policzek może doprowadzić do złamania prawa i tego co jest nakazane w ST. Jeśli ktoś zrobi Ci krzywdę to nie chcesz odwetu (policzek to nie zranianie, wybicie zębu itp), nie oburzasz się? To prowadzi do gniewu a ten do grzechu.
Co do Twojego przekonania o życiu w ubóstwie to proponuję porównać Mk i wersje reszty. Znaczenie u Mk jest jasne i zgodne z tym co można wyczytać w różnych księgach ST.
Pomijam zupełnie to co robili ludzie -bo to może być zupełnie niezależne od Boga.
Co nie zmienia faktu,że czasem sam bóg w ST mowi: zabij albo ukradnij.
Ot, choćby i poczytasz Kpł 5,20-24 troche dalej: 25 Potem przyprowadzi do Pana jako swoje zadośćuczynienie baranka bez skazy, wziętego spośród drobnego bydła według twego oszacowania na ofiarę zadośćuczynienia, którą należy przyprowadzić do kapłana. 26 W ten sposób kapłan za niego dokona przebłagania wobec Pana, i będzie tamtemu odpuszczony jakikolwiek grzeszny czyn, który popełnił zaciągając winę.
Chociaż niewinne zwierzątko trzeba dla Boga zaszlachtować.
A co do 'policzka': to oczywiście tylko przykład. Oznacza krzywdę. Jakąkolwiek. Znaczy: ktoś ci zrobi krzywdę, a ty się nie gniewaj, nie chowaj uraz i jeszcze dodaj mu jakiś prezent. To bardzo dziwne dla tego samego boga który ułatwiał swojemu narodowi wybranemu 'złupienie egipcjan'.
Zapraszam do dalszej dyskusji na http://www.netkobiety.pl/t55035.html - netkafejka do wszelkich rozmów o Bogu,wierzy lub jej braku.
Vian napisał/a:Ludzie wierni nakazom Boga byli raczej majętni ... Hiob, na przykład.
Ta i św. Piotr Rybak i znakomita większość pozostałych apostołów. Ba, Józef i Miriam też bogactwem nie grzeszyli Tak samo Eliasz, Elizeusz, Samson, że nie wspomnę o Rut, która była wręcz skrajnie biedna.
W ogóle w Biblii zasada jest taka, że Stary Testament pochwala bogactwo jako oznakę pracowitości i boskiej przychylności, a Nowy ewidentnie gani i wprost twierdzi, że bogaci będą po śmierci cierpieć w piekle nie podając ku temu innych argumentów, ot po prostu - jesteś bogaty, masz przekichane.
Chętnie przeczytam gdzie to jest napisane. To jest wyzwanie, pozwolisz aby Twoje wypowiedzi pozostały bez pokrycia?:)
Co do ganienia bogactwa to raczej poważne zarzuty i dobrze by było gdybyś miał na to dowód.
Pozdrawiam.
Ale co dokładnie? Że np. Rut była bardzo biedna? To w księdze Rut. Analogicznie z innymi bohaterami Biblii.
A to, że Stary Testament chwali bogactwo a Nowy gani to o, proszę, tu masz dokładne przykładowe cytaty
http://biblia.pismo-swiete.pl/bogactwo.html
takijedenfacet820 napisał/a:Vian napisał/a:Ta i św. Piotr Rybak i znakomita większość pozostałych apostołów. Ba, Józef i Miriam też bogactwem nie grzeszyli Tak samo Eliasz, Elizeusz, Samson, że nie wspomnę o Rut, która była wręcz skrajnie biedna.
W ogóle w Biblii zasada jest taka, że Stary Testament pochwala bogactwo jako oznakę pracowitości i boskiej przychylności, a Nowy ewidentnie gani i wprost twierdzi, że bogaci będą po śmierci cierpieć w piekle nie podając ku temu innych argumentów, ot po prostu - jesteś bogaty, masz przekichane.
Chętnie przeczytam gdzie to jest napisane. To jest wyzwanie, pozwolisz aby Twoje wypowiedzi pozostały bez pokrycia?:)
Co do ganienia bogactwa to raczej poważne zarzuty i dobrze by było gdybyś miał na to dowód.
Pozdrawiam.Ale co dokładnie? Że np. Rut była bardzo biedna? To w księdze Rut. Analogicznie z innymi bohaterami Biblii.
A to, że Stary Testament chwali bogactwo a Nowy gani to o, proszę, tu masz dokładne przykładowe cytaty
http://biblia.pismo-swiete.pl/bogactwo.html
Moim zdaniem Bóg wcale nie potępia ludzi bogatych. Tutaj trzeba doszukac się odpowiednich kontekstów. Tutaj chodzi o postawę wobec drugiego człowieka.
Jeżeli ktoś jest bogaty, a zarazem pyszny, skąpy i dbający tylko o siebie, będzie potępiony.
Bogactwo serca jest największym skarbem bogacza.
Mt 19,23 Jezus zaś powiedział do swoich uczniów: Zaprawdę, powiadam wam: Bogaty z trudnością wejdzie do królestwa niebieskiego. Jeszcze raz wam powiadam: Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego.
Mt 19,23 Jezus zaś powiedział do swoich uczniów: Zaprawdę, powiadam wam: Bogaty z trudnością wejdzie do królestwa niebieskiego. Jeszcze raz wam powiadam: Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego.
Brzydullo, to ucho igielne to nie jest to od małej igiełki, tylko takie miejsce w górach (nie pamiętam w których, ale to nie jest istotne), gdzie wielbłąd musi uklęknąć i się pochylić, żeby przejść i się zmieścić ![]()
a skąd Ty możesz wiedzieć co Jezus miał na myśli?
takijedenfacet820 napisał/a:Chętnie przeczytam gdzie to jest napisane. To jest wyzwanie, pozwolisz aby Twoje wypowiedzi pozostały bez pokrycia?:)
Co do ganienia bogactwa to raczej poważne zarzuty i dobrze by było gdybyś miał na to dowód.
Pozdrawiam.Ale co dokładnie? Że np. Rut była bardzo biedna? To w księdze Rut. Analogicznie z innymi bohaterami Biblii.
A to, że Stary Testament chwali bogactwo a Nowy gani to o, proszę, tu masz dokładne przykładowe cytaty
http://biblia.pismo-swiete.pl/bogactwo.html
Odpowiedź jest tu:http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?pid=1551645#p1551645