Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Pomyśl o tym co zrobiłeś dobrze- to jedno z haseł książki, którą niedawno czytałam (Nie zadręczaj się drobiazgami w domu- Richard Carlson).
Pisze on, że skupianie się na własnych błędach powoduje ciągłe napięcia i życie w stresie. Musimy być wobec siebie tolerancyjni i pozwolić sobie na popełnianie błędów. Przypominanie sobie o sukcesach pozwala na dostrzeżenie wysiłku jaki wkładamy w pracę i zauważenie, że pomimo błędów wiele rzeczy robimy jednak dobrze.
Rzeczywiście większość ludzi jest krytycznie nastawiona do siebie i skupia się tylko na błędach. Czy myślicie, że można zmienić swój tok myślenia i zacząć cieszyć się z własnych sukcesow, a nie tylko zadręczać się porażkami?
Offline
ja mam tak ze z sukcesów się cieszę ale krótko, niestety kiedy przeżywam porażkę wiąże się to z dłuższym dołkiem.. Nie wiem czemu tak jest.. po prostu...
Offline
Tak jak większość osób, w tym ja
Trudno mi myśleć o tym co zrobiłam dobrze, kiedy coś mi się nie uda. Ale może coś w tej zasadzie jest i trzeba próbować.
Offline
Ja podziwiam Carlsona za to że na takich prostych, banalnych, ale potrzebnych prawdach zrobił taką karierę.
Offline
tego typu ksiazki podnosza na duchu -przypomina mi to ksiązki j.murphego o potedze podświadomości -cos w tym jest .
Zobaczcie jak nastepuje jakaś klęska ,nieszczęście -idzie to po sobie jak burza gradowa-łańcuszek nieszcześć-jedno gorsze od drugiego i popadamy w stan kiedy twierdzimy ze nic juz nas dobego nie spotka ...ze wszystko jest bez sensu i błedne koło sie nakręca.
Ale jak jeste sukces to idziemy za ciosem i zawsze moze byc juz tylko lepiej
Offline
No właśnie zawsze może być już tylko lepiej. Porażki nas dołują i stawiają coraz wyższą poprzeczkę a my jesteśmy święcie przekonani, że nie damy rady tego pokonać i poddajemy się. Ale tak nie powinno być. Według mnie jeżeli chcemy zapracować na sukces to musimy się starać a później w końcowym efekcie spijać całą słodką śmietankę i mobilizować się do działania. Porażki porażkami ale sukcesy wyznaczają nam drogę i nią się kierujmy ![]()
Offline
Niestety na porażkach skupiamy się bardziej przede wszystkim dlatego, że w moim przekonaniu częściej się ludzie wzajemnie karcą i wypominają błędy oraz niepowodzenia niż chwalą i umacniają wzajemnie poczucie wartości. Łatwo to dostrzec w szkołach, pamiętacie pewnie wielu nauczycieli, którzy wytykali wam każdy błąd, a rzadko mówili pochlebnie o osiągnięciach. To jak jesteśmy traktowani wpływa na to jak reagujemy sami na swoje porażki. Możemy rozpamiętywać jedno niepowodzenie całe wieki, a sukcesy potrafimy bagatelizować i jeszcze sobie wmawiać, że to nie sukces tylko nasz obowiązek.
Inna kwestia to niedocenianie tego co się ma. Wciąż patrzymy tylko na to czego jeszcze nie osiągnęliśmy, zupełnie zaprzepaszczając to co już mamy. Tym sposobem wciąż zdobywamy nowe 'obiekty', ale nawet nie przychodzi nam do głowy to by spojrzec na to co już mamy w rękach.
Niestety ciężko jest czasem pomyśleć o sobie i swoich osiągnięciach dobrze, szczególnie dlatego, że może nam brakować tego by to ktoś inny nas pochwalił i potwierdził "tak, to jest sukces", ale to oznacza, że trzeba popracować nad chwaleniem samego siebie, nad zmniejszeniem znaczenia reakcji innych na to, co robimy. Nie jest to łatwe, przyznam, że sama lepiej mam w tej dziedzinie rozwiniętą teorię, ale staram się nad tym pracować i polecam to innym! Powodzenia ![]()
Offline
Jak czytam Twojego posta harmony11, to pomyślałam, że już wśród dzieci jest tak, że jeśli któreś się czymś chwali to jest uznawane za gorsze i tak później to wpływa na dalsze życie. Wśród dorosłych często jeszcze bardziej to jest widoczne. W konsekwencji w człowieku jest sprzeczność: mam coś/osiągnąłem coś i powinienem się z tego cieszyć, ale nie będę sie z tym obnosić wśród znajomych bo będzie im przykro, bo będą mi zazdrościć, mogę ich stracić więc lepiej nic nie powiem.
Offline
Zgadzam się, myślę że często uczy się nas zbyt dużej skromności, bo trzeba zachować umiar. I potem dochodzimy do etapu kiedy przed samym sobą wstyd się pochwalić, bo to próżne. Ajjj dużo pracy trzeba w siebie włożyć gdy się zauważy taki mechanizm u siebie.
Offline
Dokładnie tak. Tak nas rodzice wychowali, bo sami też są tacy.
Tak pomyślałam odnosząc się jeszcze do książki, że łatwo można wpaść w drugą skrajność-myśląc o tym co zrobiło się dobrze i tym samym wypierać z pamięci porażki możemy nie zauważać swoich błędów i nie będziemy ich naprawiać. Bo analizując porażkę widzimy zrobiliśmy źle. Nie myśląc o tym nie zastanawiamy się nad tym tak naprawdę.
Offline
Tak większość z nas skupia sie na błędach i porażkach w swoim życiu.Przeżywamy wszystko tak mocno i chyba nieraz niepotrzbnie.Ja też należę do tych osób,które dołują się z byle jakiego powodu.A pózniej jest tak jak to Bożenko napisałaś żyję w stresie i niepotrzebnie sie denerwuję.Ale od jakiegoś czasu pracuję nad sobą i są efekty.Widać zmiany i będę nadal pracować nad sobą ,ponieważ lepiej sie żyje,gdy nie skupiam sie na porażkach i podchodze do tego z uśmiechem.Więc uważam Bożenko,że idzie zmienic swój tok myślenia i należy popracowac nad sobą.
Offline
pewnie ze mozna zmienic swój sposób myslenia ,wymaga to sporej pracy lecz efekty będą wkrótce-pamietajmy pozytywne myslenie przyciagaja pozytywne wydarzenia więc wierzmy ze wszystko sie uda cieszmy sie sukcesami i siegajmy po kolejne -ja tak staram sie robic i jakos to utrzymuje mnie na powierzchni i ide do przodu-czasem jakis krok w tył ale zaraz po nim kolejne dwa znów do przodu
Offline
Jak na razie udało mi się raz nie skupiać na błędach, ale to rzeczywiście nie takie łatwe. Ja chyba nie tyle, że się przejmuję, ale za bardzo się przejmuję porażkami i też niepotrzebnie (chyba) myślę o problemach innych. I to później wpływa na mój sposób myślenia.
Offline
Taka nasza ludzka natura, że bardziej zwracamy uwagę na swoje błędy i porażki zamiast na nawet drobne powodzenia..... o ile lepszy byłby świat.
Najgorsze jest jednak to kiedy nasi bliscy lub znajomi w pracy wytykają nam nasze błędy
a zdarza się to bardzo często .....przynajmniej mi.
Offline
ja też ze świetowaniem sukcesów mam wielki problem. Analizuję je , niby sie cieszę ale i tak coś mi w głowie świat, że pewno nie do końca jest to moim sukcesem...
natomiast porażki tkwią we mnie jak jakiś kolec wbity w środek serducha. i choć niby mówi sie że z czasem o nich zapominamy, to i tak w najniedogodniejszym momencie takie zdarzenie potrafi wypłynąć!
Offline