Witam, mój problem jest dość często spotykany niestety.. a więc przejdę od razu do rzeczy.. tydzień temu poznałam chłopaka, jeju jest naprawdę niesamowity, nigdy nie poznałam nikogo z kim bym się tak dobrzę dogadywała.. już po 10 minutach od poznania zaczęliśmy rozmawiać na wszystkie możliwe tematy i tak przegadaliśmy całą noc.. kolejnego dnia też się spotkaliśmy, poprzedniego dnia wymieniliśmy się numerami telefonów a że trwała impreza dwudniowa więc on zadzwonił i spotkaliśmy się na miejscu, było jeszcze lepiej,rozmawialiśmy, śmialiśmy się, on stwierdził że nigdy nie poznał takiej dziewczyny jak ja.. ale muszę zaznaczyć że juz zauważyłam po nim że widać było że troszku zaczynał dawać podteksty dotyczące seksu.. postawiłam sprawę jasno że nie jestem dziewczyną na jedną noc, jeśli myśli że prześpię się z nim od razu to jest w błędzie, i wyobraźcie sobie że chłopak przyjął to do wiadomości i nie wycofał się.. no nie powiem sprawiło mi to przyjemność jednak zaplusowal u mnie.. no i zaczął sie nowy tydzień, on nie odzywał w ciągu dnia ale dzwonił pod koniec dnia czy nie chcę sie z nim zobaczyć na chwilę i tak przez cały tydzień, dużo rozmawialiśmy i właśnie podczas jednej z takich rozmów on przyznał się że nigdy nie był w prawdziwym związku.. baa..nigdy nie był zakochany..nie powiem trochę się zdziwiłam bo on ma 20 lat, spytałam sie czy w ogóle był z jakąś dziewczyną, on odpowiedział że owszem ale zorientowałam sie na czym to wszystko polegało.. no i tu jest właśnie problem bo on twierdzi że nie warto sie angażować, że to bezsensu, tłumaczyłam mu że w końcu i go miłość dopadnie ale on twardo stoi przy swoich poglądach, zmartwiłam sie bo jednak z mojej strony chciałabym żeby coś z tego wyszło.. na pewno tez miałyście Panie coś takiego że poznałyście kogoś i poczułyście że to JEST TO, właśnie ja to czuję.. po między nami doszło już do czegoś więcej.. przypływ chwili i poszliśmy do łóżka.. nie wiem co robić... co będzie dalej.. czuję w sobie burzę emocji, wiem że zaczynam się w to angażować bardziej niż powinnam.. nie chcę mu powiedzieć co zaczynam czuć bo boję się że on ucieknie.. mogę czekać i liczyć że może to ja będę tą która obudzi w nim te uczucia..ale co jeśli nie? co jeśli ja będę przy nim.. będę się angażować a dla nie go to bedzie kolejna zwykla znajomość?
A jak on tłumaczy bezsens tego angażowania się?
... przyznał się że nigdy nie był w prawdziwym związku.. baa..nigdy nie był zakochany..nie powiem trochę się zdziwiłam bo on ma 20 lat, spytałam sie czy w ogóle był z jakąś dziewczyną, on odpowiedział że owszem ale zorientowałam sie na czym to wszystko polegało.. no i tu jest właśnie problem bo on twierdzi że nie warto sie angażować, że to bezsensu, tłumaczyłam mu że w końcu i go miłość dopadnie ale on twardo stoi przy swoich poglądach...
A czy to jest przeciąganie liny?
Ty to COŚ zaczynasz czuć a ON jeszcze NIE. Ot i tyle... Na razie twoje oczekiwania to pobożne życzenia. Między nami mówiąc 20-letni mężczyzna bywa jeszcze mocno niedojrzały i na żadnych związkach może mu nie zależeć. To zupełny gołowąs ![]()
ONa__ czytając Twój tekst mam wrażenie,że spotykałyśmy się z tym samym chłopakiem...
masz rację jak mu powiesz to ucieknie na 100%. Pytanie tylko ile tak "pociągniesz" z tym nieanagażowaniem sie...