Witajcie
Zacznę moją historie od początku. w 2000 roku zacząłem pracę na statkach pasażerskich, chciałem jak najszybciej dorobić się mieszkania.
Między kontraktami poznałem moją miłość życia oraz ówczesną żonę.
Niestety nie nawidziła rozstań i mojej pracy, uzgodniliśmy że po 5 kontrakcie kupimy mieszkanie i zaczniemy razem mieszkać, niestety pieniędzy nie wystarczyło i koniecznie musiałem jeszcze raz wyjechać na co najmniej 4 miesiące aby spełnić nasze marzenia.
Dzwoniłem dosyć często , bardzo przeżywałem nasze rozstania i początki kontraktów ale ten był wyjątkowy, bo już po 2 miesiącach czułem że coś było nie tak , nie rozmawiała ze mną już tak chętnie raczej czułem wielką nudę z jej strony , także postanowiłem wcześniej wrócić.
Do dziś nie zapomnę tego spojrzenia jak mnie ujrzała po raz pierwszy zamiast tęsknoty oraz miłości zobaczyłem wstyd i przerażenie.
Po krótkiej chwili już wiedziałem że mnie zdradza , z stróżem który pracował na naszym osiedlu, tłumaczyła się że to tylko sex i to moja wina bo mnie nie było na czas i że pływam.Przepraszała płakała prosiła abym wybaczył i wybaczyłem.
Przeprowadziliśmy się do innego mieszkania w innym mieście do naszego domu , w tym czasie zaręczyliśmy się i wydawało się być pięknie, żona znalazła pracę ja też pracowałem za grosze ale moja żona mi powtarzała że nie zależy jej na pieniądzach tylko na tym abyśmy byli razem. Dwa lata później niechcący - przeinstalowałem system i chciałem wszystko zachować - , zobaczyłem jej historię gg a tam korespondencję z jej kolega z pracy. Był to facet który miał bardzo duże problemy z sobą , ogólnie był bardzo zamknięty w sobie , mieszkał z mamą która codziennie robiła mu kanapki do pracy , wtedy jeszcze narzeczona twierdziła że go kocha bo on jest taki miły i chciała mu pomóc w życiu. Zdobyłem nr telefonu zadzwoniłem i o dziwo chciał się ze mną umówić aby porozmawiać, nawet nie wiecie jak bardzo się zdziwiłem ale stwierdziłem że z chęcią z nim porozmawiam. Ciężkie to było przeżycie ale dałem radę. Okazało się że dla niego było to typowe przyjacielskie spotkanie , nawet doszło do tego że wziął ode mnie pół piwa i musiałem go częstować papierosami :-), na koniec naszej rozmowy tak się zaprzyjaźnił że zaczął mi opowiadać jak lubi się kochać z moją żoną , pięści miałem tak ściśnięte że paznokcie wbiły się w moją skórę ale nic nie zrobiłem za to ta rozmowa przyniosła nieoczekiwany efekt , facet nie przychodził do pracy przez kilka dni później się zjawił strasznie zaniedbany i zerwali z sobą. Żona się wyprowadziła na 1 dzień , następnego dnia zadzwoniła że tęskni i znowu ją przyjąłem zaczęliśmy wszystko od początku , 7 miesięcy później pobraliśmy się wzięliśmy kredyt aby wyjechać na mallorce jako że moja żona kochała podróże w zasadzie co roku staraliśmy się gdzieś pojechać , niestety to oznaczało następne kredyty które dziś urosły do dość dużej wartości, ale wiedziałem że jest szczęśliwa i wtedy to się dla mnie liczyło. Dwa lata później żona zaszła w ciąże , nie do końca jej chciała tłumaczyła się wtedy karierą zawodową. Ale przeżyliśmy jakoś te 9 miesięcy starałem się zaspokoić większość z jej zachcianek.Niestety rok po urodzeniu się naszej córy żona straciła pracę więc zacząłem dorabiać aby móc dalej godnie żyć i wszystko spłacać na czas , to trwało półtora roku, czułem się bardzo zmęczony codzienną praca do 2 rano a o 6 pobudka.Po tym czasie żona w końcu znalazł pracę ale ogólnie stwierdziliśmy że fajnie by było dorobić coś więcej więc dalej kontynuowałem moją drugą pracę. Niestety to spowodowało coraz mniej czasu na rodzinę , na sex nie potrafiłem już znaleźć czasu ale po pół roku zauważyłem że coś jest nie tak. Była bardzo oschła nie wyzwalała z siebie żadnych uczuć nawet kiedy ją dotykałem to tego nie chciała twierdząc że ją to denerwuje .
W końcu nie wytrzymałem i miesiąc temu zapytałem czy mnie zdradza , odpowiadała że nie , stwierdziłem wtedy że to chyba złe pytanie , więc zadałem ponownie tym razem czy jest 3 osoba w jej życiu odpowiedziała że jest ktoś kim jest zainteresowana w celu lepszego poznania się - nie uwierzyłem, zadałem ostatnie pytanie czy go kocha oraz czy uprawiała z nim sex - odpowiedź była prosta nie !! i miałem przestać ją męczyć bo jest zmęczona.
Jak tylko wyszła przejrzałem jej SMS a tam jej SMS do niego że go kocha i tęskni, następnych nie będę przytaczać ale było nawet zaproszenie na sex.
W dniu dzisiejszym czyli miesiąc po jest tak ,żona wychodzi do sklepu który znajduje się 100 metrów od nas i znika nieraz na 2 h, potajemnie patrzy na komórkę czy pisze ale ... no właśnie ale miedzy nami jest ok , stara się mnie przytulać spędzamy razem czas wolny oczywiście bez sex u , jako że z zawodu jestem kucharzem to gotuję jej obiadki , robię porządki opiekuję się naszą kochana córą, robię praktycznie wszystko , moja żona nigdy nie robiła opłat i bardzo się zdziwiła jak dowiedziała się ile mamy kredytów. Jej dzień wygląda tak : praca , jedzenie, spanie na 1 h , chwilę zajmuje się córką ,sklep, potem komputer pudelek, fb itp. do 23 a później idzie dalej spać. Ciągle jest zła i ciągle robi coś czego nie rozumiem , kompletnie nie czuje skruchy ani nie ma dola, cieszy się bawi i wychodzi do sklepu wszystko jest tak jakby było ok.Wynajęła mieszkanie ale dopiero od czerwca się wyprowadza ( mieszkanie jest tylko moje ). Pyta się mnie czy będę ja zapraszał na obiadki oraz czy czasami będziemy razem oglądali nasz ulubiony sport w tv. Powiedziałem jej że dopóki tu jest jestem gotowy na pomoc lekarza naprawę wszystkiego ale ona nie chce o tym słyszeć , jeżeli wyjdzie chcę zacząć nowe życie i nic oprócz naszej córki mnie nie będzie interesowało. Powiedziała że i tak mi nie wierzy bo jest za fajna żeby jej nie lubić . nie rozumiem tego co robi.
Powiem tylko że pomiędzy 2 a 3 zdradą minęło 6 lat.
Ja w tym wszystkim mam bardzo dużą winę Wiem że to że pracowałem na 2 zmiany to spowodowało że zaniedbałem ją, zaniedbałem przez długi czas i wciąż sobie nie mogę wybaczyć że nie potrafiłem tego połączyć.
Proszę wytłumaczcie mi o co tu chodzi czemu tak jest, ogólnie bardzo to przeżywam palę coraz więcej schudłem 16 kilo, nie mogę dopuścić do siebie myśli że niedługo ich tu nie będzie.
staram się z tym wszystkim pogodzić ale za kazdym razem kiedy w końcu to przeżyję i czuje się lepiej musi sie wydarzyć coś co powoduje że mam doła ( przytulenie, rozmowa że w jakimś stopniu jej na mnie zależy ) , nie wiem czy tak jest zawsze?