Już mam dosyć - związek z nią stał się toksyczny - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Już mam dosyć - związek z nią stał się toksyczny

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 29 ]

1

Temat: Już mam dosyć - związek z nią stał się toksyczny

Witam,

Jestem w dość nietypowej sytuacji.
Ze swoją dziewczyną jestem około 8 miesięcy mamy po 23 lata i początek naszego związku był świetny. Nie mogliśmy się od siebie oderwać, seks był tak częsty, że to ja czasem musiałem ją hamować. Testowaliśmy różne pozycje, miejsca, zabawki i co tylko strzeliło nam do głowy.

Z racji tego, że ona ma dość spore mieszkanie zamieszkaliśmy praktycznie od razu ze sobą. Bo daleko było dojeżdżać itd poza tym lubiliśmy razem wykonywać prace domowe. Oczywiście znaliśmy się już ładnych parę lat przed początkiem związku.

Jak w każdym związku po pierwszych amorach przyszedł czas takiego zjazdu, ale rytm tego wszystkiego nadal był ok. Wtedy ona zachorowała na około 2 tyg i musiałem się nią opiekować. To też gotowałem, sprzątałem, dawałem jej tabletki etc. no i właśnie po tym się zaczęło.
Nadmienię tutaj tylko, że zawsze była dość nerwowa, ale te jej nerwy obracałem w żart i sprawa rozchodziła się po kościach.

Nic jeszcze nie wskazywało na to, co będzie, bo wszystko postępowało bardzo powoli i z tygodnia na tydzień jest coraz gorzej.

No i tak zaczęło się coraz mniej seksu i coraz więcej wymagań. W taki sposób obrzydziła mi sprawianie jej jakichkolwiek przyjemności i jak to facet zacząłem się buntować. Nie przyniosło to nic dobrego, bo ona reaguje gniewem i krzykiem i oczywiście mści się brakiem seksu.

Rozmawiam z nią i mówię co mi nie pasuje i nawet często się ze mną zgadza, ale i tak nic się nie zmienia. Sądząc po jej postawie, to wcale nie ma zamiaru nic zmieniać.

Doszło już do tego, że ona czegoś szuka po mieszkaniu, spyta mnie, ja powiem, że nie wiem gdzie to jest, a ona już ma wielkiego focha o nie wiadomo co. Spodziewa się, że powiem, że wiem kiedy nie wiem? Bez sensu. Generalnie, to jak coś zgubi - moja wina, coś sobie zrobi - moja wina, kot miałczy - ja mam się z nim bawić, jest głodna - mam lecieć do kuchni i robić TERAZ JUŻ!!! oczywiście często się na to buntuje i każę jej iść sobie samej zrobić, to otwiera lodówkę (zwykle na prawdę pełną) i mówi, że nie ma nic do jedzenia i będzie głodna siedzieć i kropka. Oczywiście  za każdym razem foch murowany i seksu nie będzie.

Bardzo często mi coś obiecuje, ale prawie nigdy tych obietnic nie dotrzymuje. Jak chociażby po powrocie z podróży rozwalila w przejsciu na korytarzu wszystkie torby, to przez tydzien mi codziennie obiecywala, ze to zabierze - czas trwania akcji 3 min. Zabrała dopiero jak mieli przyjść znajomi.

Aktualnie seks jest tylko wtedy kiedy jej się łaskawie zachce, czyli około raz na tydzień, czasami ponad. O innej formie zadowalania mnie mogę zapomnieć. Po zabawki, które na początku były wręcz standardem już nawet nie sięgam, bo nie chce mi się znowu słuchać jej "nie" na wszystko, albo jak chwilę przycisnę, to będzie "już mi się odechciało". Wszystko stało się nudne, mechaniczne i zwykle przez cały dzień zdążyła mnie tak do siebie zniechęcić, że mam problemy żeby mieć dobry orgazm.

Strasznie denerwuje mnie jej podejście. Po ostatnim wyjeździe wysprzątałem chatę na błysk, bo już jej się należało i pogadałem z nią o utrzymaniu porządku - oczywiście zgodziła się ze wszystkim. Następnego dnia podczas ubierania wywaliła na ziemię w sypialni pół szafy ciuchów. Zero poszanowania dla mojej pracy. Jak zje, to nie odnosi naczyń do kuchni. Jak coś robi, to zostawia rozgrzebane na środku pokoju na następne x dni, chyba, że ja się wkurzę i to zlikwiduję.

Codziennie mówi mi, że mnie kocha, chce się przytulać, ale pomiędzy tym słucham tylko jej problemów, ciągle czegoś chce, a kiedy ja o coś poproszę, to mogę pomarzyć.

Nie chcę jej stracić, ale zakończenie tego związku wydaje się w tym momencie być jedynym sensownym wyjściem. Robię wszystko, co powinienem, aby było dobrze, ale w przypadku braku inicjatywy z jej strony jestem z góry skazany na porażkę. Kocham ją bardzo, ale męczę się i nie mam ochoty już dłużej tak funkcjonować.

Może macie jakieś sugestje jak do niej trafić? Ostatnio nawet mnie przeprosiła, że jest wredna i obiecała poprawę. Było dobrze przez 2 dni, potem znowu to samo

Mógł bym tak wymieniać i wymieniać, a już sporo i tak napisałem, więc poczekam na ewentualne pytania.
Dzięki i pozdrawiam smile

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Już mam dosyć - związek z nią stał się toksyczny

Ciekawa historia. Mogłaby nosić tytuł: "Jak zrobić z mężczyzny kurę domową".

Generalnie tak, zerwanie wydaje się rozsądnym wyjściem. Chociaż niekoniecznie nawet zerwanie - wystarczy oddzielne mieszkanie.

3

Odp: Już mam dosyć - związek z nią stał się toksyczny
elfiona napisał/a:

Ciekawa historia. Mogłaby nosić tytuł: "Jak zrobić z mężczyzny kurę domową".

Generalnie tak, zerwanie wydaje się rozsądnym wyjściem. Chociaż niekoniecznie nawet zerwanie - wystarczy oddzielne mieszkanie.

Popieram. Użyję innego "zoologizmu" - przestań rzucać perły przed wieprza i ewakuuj się z chlewa.

4

Odp: Już mam dosyć - związek z nią stał się toksyczny
wont napisał/a:
elfiona napisał/a:

Ciekawa historia. Mogłaby nosić tytuł: "Jak zrobić z mężczyzny kurę domową".

Generalnie tak, zerwanie wydaje się rozsądnym wyjściem. Chociaż niekoniecznie nawet zerwanie - wystarczy oddzielne mieszkanie.

Popieram. Użyję innego "zoologizmu" - przestań rzucać perły przed wieprza i ewakuuj się z chlewa.

Mocne, ale prawdziwe. Jesteś wykorzystywany i często traktowany jak śmieć.
Szanuj siebie, to inni tez będą.

5

Odp: Już mam dosyć - związek z nią stał się toksyczny

Nooo a może by tak szczera rozmowa: albo będziemy na równi, albo nie mogę już tak żyć? Może ona sobie nie zdaje sprawy z tego, że źle robi skoro zawsze po niej sprzątałeś/robiłeś jedzenie/dogadzałeś, a nie miałeś nic w zamian. To skąd ona ma wiedzieć, że musi Ci coś dać, skoro zawsze miała wszystko pomimo fochów?

6

Odp: Już mam dosyć - związek z nią stał się toksyczny

Myślę, że powinniście jeszcze raz szczerze ze sobą porozmawiać - nie tylko Ty jej ale również Ona Tobie powinna powiedzieć o swoich oczekiwaniach, co się jej nie podoba i jakie rozwiązania widzi.. podjąć wspólne decyzje w sprawach dla was ważnych, oraz podzielić się obowiązkami. Często ludzie mieszkając razem popadają w rutynę, zapominają ze sobą rozmawiać i wzajemnie podejmować trudne tematy.. oczekują że partner będzie jasnowidzem, że skoro znacie się tak długo - to powinien domyśleć się i zgadywać nasze potrzeby a tak nie jest. Etap fascynacji macie za sobą teraz zaczynacie dostrzegać swoje wady - trzeba jedynie poszukać wspólnych kompromisów, tak myślę.
Jeśli jest pomiędzy wami uczucie, nie ma sensu myśleć o rozstaniu. Jeśli chcesz sprawdzić co do niej czujesz, wyjedź gdzieś z kumplami na kilka dni, niech każde z was osobno spędzi np majówkę ale nie sygnalizuj że chcesz się z nią rozstać, po prostu krótka rozłąka być może bardziej Was do siebie zbliży.. tylko tyle i aż tyle.. wink

7

Odp: Już mam dosyć - związek z nią stał się toksyczny

Alfaalfa, oni się wcale nie znają "tak długo". Oni są ze sobą zaledwie 8 miesięcy! Jeśli po takim czasie jest już tak źle to czarno widzę przyszłość tego związku.
Etap docierania się po wspólnym zamieszkaniu jest normalny. I wszystko byłoby ok, gdyby dziewczyna również podejmowała jakieś kroki w celu znalezienia kompromisów. Podobno przyznaje rację autorowi i nic z tym nie robi. Autor z kolei...może ma zbyt despotyczne zapędy? (mogę się mylić - to tylko moje wrażenie po przeczytaniu postu). Generalnie w tym związku nic nie gra, co po 8 miesiącach nie daje praktycznie żadnych rokowań na przyszłość.

8

Odp: Już mam dosyć - związek z nią stał się toksyczny

też uważam że krótka rozłąka (Twój wyjazd np z kolegami czy do rodziny, na kilka dni) mogłaby pomóc, a po tym rozmowa jak to dalej będzie wyglądać.
i czas pokaże.

9

Odp: Już mam dosyć - związek z nią stał się toksyczny

vinnga - są ze sobą 8 miesięcy, ale znają się kilka lat..
Faktem jest że kilka miesięcy życia razem jest żadnym bagażem doświadczeń - ale Oni dopiero zaczynają smile Ja jestem dobrej myśli o ich związku - bo wg mnie jeśli jest uczucie to wszystko pozostałe się ułoży.. trzeba tylko rozmawiać, dzielić się obowiązkami i od czasu do czasu pozwolić drugiej osobie za sobą zatęsknić.. ot co.

10

Odp: Już mam dosyć - związek z nią stał się toksyczny
alfaalfa napisał/a:

Ja jestem dobrej myśli o ich związku - bo wg mnie jeśli jest uczucie to wszystko pozostałe się ułoży.. trzeba tylko rozmawiać, dzielić się obowiązkami i od czasu do czasu pozwolić drugiej osobie za sobą zatęsknić.. ot co.

A skąd przekonanie, że tu jest uczucie? W to, że założyciel wątku kocha nie wątpię - bo miłość jest ślepa i głucha. Ale w czym przejawia się miłość partnerki do założyciela wątku? Bo ja jakoś nie widzę... Chodzi o to, że codziennie mu mówi, że go kocha i chce się przytulać?

11

Odp: Już mam dosyć - związek z nią stał się toksyczny

Tyle, że ja tu uczucia za bardzo nie widzę. Jeśli jest uczucie to powinna być też życzliwość, wyrozumiałość, chęć rozwiązywania spornych kwestii. A tutaj? Ona szantażuje seksem a on czeka przez tydzień aż ona sprzątnie torby z przejścia, każdego dnia pielęgnując złość i irytację...
Mogą się znać nawet od kołyski - gdyby z nią nie zamieszkał to by przez kolejne lata tkwił w nieświadomości, że ona wyrzuca rzeczy z szafy i je tak zostawia... Dopiero wspólne zamieszkanie rewiduje przydatność do związku obu stron. I uważam, że jeśli po 8 miesiącach z obu stron są tylko wyrzuty i szantaże to nic z tego być nie może.

Edit:
Wont, ja wątpię też w uczucie ze strony autora wątku. Jeśli facet kocha to przeniesie te torby w ustronne miejsce zamiast kolekcjonować w głowie kolejne argumenty "przeciw". I w ogóle nie wydaje mi się, żeby mogło istnieć połączenie uczucia z wypominaniem takich drobiazgów...

12

Odp: Już mam dosyć - związek z nią stał się toksyczny

Dzięki za opinie

Nie zawsze za nią latam, sprzątam i gotuję. Zawsze podkreślam to, że postępuje nie fair, ale ona mnie bierze na sposób, że jak ja tego nie zrobię, to będę siedział głodny, albo w syfie, bo ona się nie ruszy. Kot za przeproszeniem nasrał na dywan pod wejściem już 3 dni temu, wokół wszystko posprzątane zgodnie z umową. ale na samym początku związku powiedziałem wyraźnie, że po jej zwierzaku sprzątać NIE będę, nie ma w ogóle takiej opcji. Wcześniej kot narzygał w jednym z pokoi. Posprzątała po 9 dniach dokładnie. Nie sprząta mu kuwety, aż mi skoda zwierzaka. Jej matka wpadnie raz na 9-14 dni, to mu sprząta, bo też nie może na to patrzeć (mimo, że jej mówię żeby tego nie robiła, bo dziewczyna się nigdy nie nauczy). Ale rodzice od początku wychowywali ją właśnie na zasadzie, że jak ona czegoś nie zrobi, to ktoś przyjdzie i zrobi to za nią.
Zdarzy się jej od czasu do czasu jakiś gest wykona, ale co z tego skoro 10 minut później już znajduje problem, a jak w końcu się ruszy coś zrobić po godzinie mojego marudzenia, to jest obraza majestatu.

Często wypiera się z pracy argumentem, że mieszkam u niej za darmo, co nie jest do końca prawdą, bo przez pół roku żyliśmy głównie za to, co zarobiłem na obczyźnie. Tak na prawdę za mieszkanie płacą jej rodzice, którzy bardzo mnie lubią i nie mają nic przeciwko, żebym tam mieszkał i są świadomi tego, że na razie nie jestem w stanie im zapłacić, ale i dobrze wiedzą, że jak tylko będę miał taką możliwość, to wyrównam rachunki. Im to jest na rękę, bo częściej ktoś jest w domu, oni wiedzą, co się z nią dzieje, czy jak zachorowała to miał się kto nią zająć i nie siedzi i nie wpierdziela chleba z pasztetem, tylko je jak człowiek etc.

Podział obowiązków był i w teorii miał się sprawdzać świetnie... no gdyby tylko ona wywiązywała się ze swojego. Ja zakupy/gotowanie/śmieci, a ona sprzątanie/kot/pranie, również po posiłkach - sama ten model zaproponowała, a mi on pasuje, bo gotować i kupować jedzenie lubię, a śmieci wyrzucałem idąc do sklepu. No i teraz wyobraźcie sobie, że wracam o 19tej po zajęciach do domu z 2 siatami pełnymi żarcia, które z resztą często kupowałem za swoje pieniądze, wpadam do kuchni, a tam nie ma na czym, ani gdzie coś ugotować. No to mówię, żeby posprzątała, bo nie mam gdzie gotować, a jestem głodny. Bardzo często kończyło się na "zaraz" do momentu aż nie wytrzymałem zrobiłem potrzebne minimum miejsca i odwaliłem swoje. W tym czasie nie robiła nic - całymi dniami siedziała w domu, grała w gry, albo oglądała te głupkowate seriale na Comedy Central, na które już patrzeć nie mogę, bo ile razy można słuchać tych samych żartów z różnymi aktorami -.-"

Na dzień dzisiejszy - z racji tego, że już prawie wydaliśmy to, co przywiozłem - poszła do pracy. Bardzo luźniej, bo siedzi i nic nie robi tam w sumie, a co 2 dni ma 2 dni wolnego. Zgodziłem się przejąć od niej sprzątanie, bo w tym semestrze mam mniej zajęć i prawie ciągle mam wolne. Tylko, że ja nie siedzę odłogiem całymi dniami, tylko np zbiłem meble na nowo, bo już się trochę rozjechały, naprawiłem trochę sprzętów elektronicznych, przykleiłem odpadające listwy przypodłogowe, dbam o porządek, zawsze jak przychodzi z pracy, to jest coś do zjedzenia, załatwiłem elektryka, bo były problemy z prądem, wiercę, naprawiam krany, przenoszę meble. Praktycznie codziennie robię coś, bo ja nie lubię siedzieć i nic nie robić. Kiedyś robiłem te rzeczy dla niej, teraz tak na prawdę robię je dla siebie.

Gdyby to było u mnie, to po drugiej/trzeciej takiej akcji wyleciała by z hukiem, ale że mieszkamy u niej, to nie mogę tego zrobić.

Nie zawsze tak było, wcześniej się starała, ale bardzo szybko jej przeszło.

Co do krótkiej rozłąki, to i owszem zdarza się, bo ona ma swoje wyjazdy i nie ma jej po 3 do 7 dni. Często potem wraca, jest jeden dzień miłości i znowu to samo.

vinnga, co rozumiesz przez despotyczne zapędy? To ona ma despotyczne zapędy. Zawsze jak z nią rozmawiam, choćby darła się w niebogłosy mówię spokojnie, i opanowanie. Nie wdaję się w kłótnie, tylko mówię co mam do powiedzenia i kropka. To ona chce ze mnie zrobić kurę domową nie ja z niej. Strasznie mnie wkurza, że zrobiła z seksu monetę przetargową, chociaż tak szczerze, to mam coraz mniejszą ochotę na seks z nią, bo jak sobie myślę o wszystkich żalach, to nawet piękna buźka i duże piersi nie zachęcają. Nie mówiąc o tym, że chciał bym się kochać jak wcześniej, a nie pozycja misjonarska, zgaszone światło, 10 minut i spać. Jak jest za długo to stwierdza, że ją boli (jakoś wcześniej przy x razach dziennie nie bolało).

Jako, że nie praktykuję czegoś takiego jak wracanie do siebie, jak już się stąd wyniosę to zabiorę wszystkie rzeczy na raz (a będzie tego sporo) i tyle mnie widziała. Mówiłem kiedyś jej o tym, że już mnie doprowadziła na skraj, schemat był ten sam, co zawsze - dzień,czy 2 było ok i znowu to samo.

Myślę, że "ewakuowanie się z chlewa" jest jednak jedyną opcją, bo ja też nie widzę naszej przyszłości, jeżeli tak by to miało wyglądać. A dodaj na to np jeszcze dziecko, kredyt i stałą pracę i dostajesz bombę atomową, bo w tym momencie jeszcze możemy sobie pozwolić na zaniedbania, ale wtedy już takiej opcji nie będę i z tego co widzę, to ja w tym wszystkim po prostu będę udupiony, a ona będzie się dobrze bawić.

13

Odp: Już mam dosyć - związek z nią stał się toksyczny

Po tym co opisałeś zaczynam się zastanawiać jak Ci się udawało tak długo z nią wytrzymać.. no ok, uczucia, sex..
Zdecydowanie powinniście zamieszkać osobno. Po co się męczyć?

14

Odp: Już mam dosyć - związek z nią stał się toksyczny

Pojawił się wątek braku uczuć. Uczucia są i to bardzo silne z obu stron, ale co z tego, skoro walka z jej charakterem nie przynosi żadnych skutków. Dalej potrafimy przytulać się oglądając film, wychodzić na imprezy i dobrze się razem bawić i generalnie robić rzeczy, które w związku się dzieją. Niestety, ale związek nie jest tylko pasmem przyjemności, ale i obowiązków. Niestety ona skupia się wyłącznie na przyjemnościach.

15

Odp: Już mam dosyć - związek z nią stał się toksyczny

1. uważasz, że ona powinna zachowywać się tak jak Ty byś chciał (idealnie sprzątać, seks wg Twoich oczekiwań, powinna oglądać coś ambitniejszego niż seriale, nie powinna siedzieć przed komputerem)
2. oczekujesz precyzyjnego wykonywania Twoich zaleceń, nie uznajesz jakiejkolwiek elastyczności (skoro ona ma zmywać to jakbyś Ty raz zmył naczynia to jest to zbrodnia)
3. umniejszasz wartość wszystkiego co robi (pracuje, ale tam NIC nie robi)
4. nie dostrzegasz pozytywów, za to z lubością wyłapujesz potknięcia (mieszkanie faktycznie było czyste, ALE kocie gówienko przed wejściem...)
To nie jest despotyczne podejście?

To nie jest związek. To jest układ. Zasady powinny być spisane. Załóż dodatkowo notesik na jej błędy. Łatwiej ci będzie analizować ile dni leżały torby w przejściu, a ile kocie odchody przed wejściem.
Uczuć tu nie ma. Przecież gdyby nie fakt, że to nie Twoje mieszkanie, jej rzeczy dawno byłyby za drzwiami. Jeśli się wyprowadzisz - nie wrócisz. Jasne, trzeba się twardo trzymać wyznawanych poglądów. Kto by się tam oglądał na jakieś uczucia i na drugiego człowieka.

Wziąłeś sobie za PARTNERKĘ osobę, którą chcesz wychowywać jak dziecko. Do tego mieszasz w to jej rodziców (niech matka nie sprząta po kocie, bo dziewczyna się NIE NAUCZY). Zapewniam, że ona UMIE. Nie robi tego, bo nie chce, bo wcześniej żyła inaczej, bo nie widzi powodu, dla którego miałaby się naginać do twoich oczekiwań skoro Ty jej przyzwyczajenia i upodobania masz tam, gdzie kot odchody zanim znalazły się pod drzwiami.
Dlaczego uparłeś się, że trzeba ją wychować i jej tatusiować? Może ona lubi ten chleb z pasztetem? Ale nie, przecież tak się nie można odżywiać. Ty wiesz lepiej. Nadszedł wybawiciel, który zbłąkaną owieczkę naprowadzi na właściwe tory. Przyniesie jedzenie i zadba o jadłospis. I, obowiązkowo, pochwali się jej mamusi, że dzięki niemu jej bezradna córeczka może jeść zupę zamiast pasztetu...

Może ona jednak faktycznie Cię kocha skoro jeszcze Cię nie pogoniła?

16

Odp: Już mam dosyć - związek z nią stał się toksyczny

Nooo moja droga to pojechałaś.

1. Nie uważam, że ma się zachowywać tak jak ja chcę, a oczekuję żeby szanowała to co dla niej robię, a mając cały dzień wolny mogła by poświęcić te 10 minut żeby ogarnąć kuchnię skoro chcę dla Niej ugotować pyszne jedzonko, które z resztą bardzo lubi i chwali. Nie każę jej wysprzątać całej chaty na błysk, tylko chociaż nie utrudniać mi życia. Za to ona oczekuje odwrotnie, że jak ja sprzątam to ma być wszystko z góry do dołu wyhuhane. Nie raz było tak, że był błysk, a ona przychodzi i mówi, że kurzu nie starłem gdzieś tam gdzieś tam i już akcja.

2. Nie każę jej nie grać w gry ani nie oglądać TV, bo sam to robię, ale znajduję w tym czasie chwilę na zrobienie tego, co dla mnie należy. To na prawdę nie wymaga bóg wie jak wielkiego nakładu czasu. Ot wstać, przejść się, chwycić parę rzeczy i przestawić w inne miejsce, wadzić tabletkę do zmywarki i nacisnąć guzik. Zrobić sobie małą przerwę od grania, tyle wystarczy.

Nie mam problemu z tym, żeby zrobić coś za nią, bo nie ma czasu, źle się czuje, czy cokolwiek innego, ale jeżeli jest tak codziennie, to już jest nie w porządku wobec mnie. W końcu nie mogę codziennie robić po jej myśli bo sprowadza się to do tego, że ja robię wszystko, a ona nic.

3. Nie umniejszam wartości tego, co robi, po prostu podkreślam to, że nie robi w kamieniołomie i nie pada po pracy na twarz. Gdyby tak było, to pomagał bym jej bardziej. Ona nic nie robi z lenistwa i chęci ustawienia mnie. Przecież przejąłem jej w sumie najtrudniejsze zadanie, czyli sprzątanie, bo zrobienie prania i posprzątanie kotu to jest chwila. Ja też mam swoje sprawy na głowie i nie mogę robić za nią wszystkiego. Mam więcej czasu, chwilę wolnego, leży coś do zrobienia to to robię, nawet jeżeli nie należy to do mnie, ona nigdy o tym nie pomyśli.

4. Jak bym wziął sobie zwierzaka, to był bym za niego odpowiedzialny i sam mu sprzątał, karmił, chodził po jedzenie do sklepu, bo czuł bym się za niego odpowiedzialny, a nie zrzucał na nią odpowiedzialność, a sam korzystał tylko z pozytywów. Kiedy wyjeżdża faktycznie przejmuję te obowiązki i kociak ma jak w raju. Powiedziałem jasno już na samym początku, że kot jest jej i kropka. Wystarczy, że latam mu po jedzenie do sklepu i karmię. Widzę pozytywy w jej zachowaniu, ale niestety tych złych rzeczy ostatnimi czasy jest zdecydowanie więcej i nie jest to kwestia mojego patrzenia, a faktów, które się dzieją.

Nie nie jest to despotyczne podejście, robię dla niej na prawdę dużo, a w zamian dostaję opierdol i olewanie.

Nie chodzi tu o spisanie żelaznych zasad, tylko o to, że skoro obliguje się czymś zająć, to niech to do cholery jasnej zrobi, bo utrudnia mi wykonywanie moich obowiązków. Ty byś nie miała zepsutego humoru w takim przypadku?
Ona korzysta z tego samego argumentu propo mieszkania i czuję się tu jak obywatel gorszej kategorii, a nie powinno tak być. Nie chodzi o to, że wywalił bym ją za drzwi od razu, ale na pewno nie dał bym tak sobie pogrywać. Jestem jej facetem, a nie służącym.

Nie próbuję jej wychować, a po prostu chcę tego, żeby robiła swoje tak jak wcześniej. Jej rodzice widząc to wszystko też są zmartwieni. Nie chodzi o jej przyzwyczajenia i upodobania, tylko o poszanowanie tego, że skoro wysprzątałem i poukładałem jej ciuchy, to fajnie by było to utrzymać, a nie wywalić wszystko z powrotem na ziemię. Po co ja to prawię godzinę układałem żeby ona jednym ruchem zrobiła po staremu? A potem oczywiście żal do mnie, że znowu jest syf. I wcale wcześniej nie żyła inaczej, może oprócz jedzenia, ale w mieszkaniu zawsze było czysto.

A tym chwaleniem się mamusi to mnie rozbawiłaś smile nikomu się niczym nie chwalę, tylko oni sami widzą, że na dobre to wychodzi. Jedzenie bardzo lubi, ale nie za bardzo umie je zrobić i wcale nie chce jeść tego przysłowiowego chleba z pasztetem, dlatego też ja je robię.

Nie chodzi o zaprowadzenie "zbłąkanej owieczki" na właściwe tory, bo zbłąkaną owieczką, to ona zdecydowanie nie jest. Jest bardzo silną psychicznie kobietą i ma swoje zdanie. Niestety, ale ja też taki jestem i tutaj zaczyna się wojna.

Generalnie nie rozumiem Twojego ataku na mnie, bo staram się znaleźć właśnie ten złoty środek. Chcę się z nią dogadać i żyć w zgodzie, ale jak narazie nic nie działa. Dlatego też zdecydowałem się napisać tutaj, bo kończą mi się pomysły. Ja wiem, że ona potrafi, ale nie chce się już dla mnie starać.

O uczucia się nie martwię, ale jak tak dalej pójdzie, to nawet one nie pomogą.

17

Odp: Już mam dosyć - związek z nią stał się toksyczny

Ok, zwracam honor smile
A czy ona wcześniej była w jakimś poważniejszym związku?

Wydaje mi się, że zdecydowanie za wcześnie zamieszkaliście razem. Zamiast stopniowo oswajać się z wadami partnera/partnerki - zrobiliście zderzenie czołowe... Teraz wątpię czy da się to odkręcić. Chyba, że z powrotem zamieszkalibyście osobno (pozostając w związku)...
2 silne charaktery walczące o dominację w czterech ścianach to wybuchowa mieszanka...

18

Odp: Już mam dosyć - związek z nią stał się toksyczny

Hej:) sluchaj, jestem kobieta, tak jak opisales  w sytuacji podobny mam charakter do Twojej dziewczyny, nie jestem idealem, jestem nerwus nie z tej ziemi, tylko ja mam meza, ktorego kocham i malutka coreczke. Problem byl taki sam, jak bylam w ciazy wiecznie mi bylo nie dobrze, zle sie czulam a maz skakal nade mna, zaspokajal wszelkie zachcianki i chyba tak sie do tego przyzwyczailam ze zaczelam wymagac wiecej. Maz w koncu jak Ty, powiedzial ze w koncu odejdzie, wiec zaczelam robic wszytsko aby zostal, sex, obiadki, sprzatanie, gotowanoie, dodam tez ze mam swoja firme i duzo pracy ale dawalam rade, no i dbam o siebie, podobno jestem ladna dziewczyna, lecz kiedy maz juz przyzwyczail sie ze sie staral to on zacza to wykorzystywac:), np sytuacja kiedy ja wstaje w nocy do dziecka, 0 4 jade na gielde z towarem i przygotowuje mu jedzenie i wsyztko zeby mial, sex z rana, a on nic tylko marudzi ze jeste glodny, niedospany itd. Zacza nawet sexu mi odmawiac, kiedy po ciazy wstydzilam sie rozstepow na brzuchu i nie chcialam sie rozbierac mimo to sie rozbieralam dla niego. Pewnego razu chcialam go zaskoczyc, kupilam ponczochy, pas do ponczoch, gorsecik, szpilki, usta na czerwono a on spojrzal na mnie i powiedzial ze jestem piekna ale jest zmeczony chociaz kolejna noc spal a ja wstawalam do dzievka. Przykre, prawda?

19

Odp: Już mam dosyć - związek z nią stał się toksyczny

moim zdaniem za bardzo się starasz, zacząłbyś olewać panienusię (tzn obowiązki domowe i jej "a zobacz tu jeszcze brudno patałachu") to by się w końcu za coś wzięła. ja wiem że szkoda zapuszczać mieszkanie i jeść na mieście albo byle co...
mieszkanie jak mieszkanie ale kota zaniedbywać to już przegięcie.. więc choć jak widzisz że źle mu się dzieje to zrób coś dla niego sad
aha i nie czuj się gorszy bo to 'jej' mieszkanie. to nie znaczy że masz być tam służbą i spełniać jej widzimisię.

20

Odp: Już mam dosyć - związek z nią stał się toksyczny

wg mnie laska trochę przegina.. jest wygodna i leniwa. Ok. ja też nie jestem wulkanem energii i często mi się czegoś nie chce.. np. nie lubię gotować, więc z mężem mamy taką zasadę, że ja sprzątam, a on gotuje. Zwierzętami opiekujemy się wspólnie, razem jeździmy na zakupy, choć często mąż robi je sam po drodze z pracy. Nie potrafiłabym wymagać tylko od niego, sama nie dając nic. Tak samo w drugą stronę- mąż wie, że nie ma takiej opcji, żeby leżał do góry brzuchem a ja miałabym latać w okół niego (co na pewno było by wygodne wink i każdy by tak chciał)
Prawda jest taka, że często mamy to, na co sami pozwolimy.. nie jest to od razu.. zwykle trwa powoli.. zaczyna się niewinnie, przymykamy oko na lenistwo partnera, wyręczamy go w czymś... a potem jedna strona urabia sobie łapy po pachy i jest nieszczęśliwa. Nie pozwól się tak traktować, we wspólnym gospodarstwie powinno się dzielić obowiązkami i do tego należy dążyć za wszelką cenę. Ja taki wzór wyniosłam z domu, bo u mnie tata lubił i ugotować i majsterkować. Mój mąż wyniósł z domu zupełnie inny schemat- tata na kanapie z gazetą.. mama- kucharka, sprzątaczka, robotnik, dodatkowo praca zawodowa. Nie muszę mówić, że najpierw musiałam małżonkowi wybić taki schemat z głowy? Praca nad nim trwa do dziś (mieszkamy razem 7 lat).. ale widzę, że on ma przede wszystkim chęci mi pomagać. Twoja kobieta tych chęci nie posiada, dodatkowo jest bałaganiarą i nie umie wziąć odpowiedzialności nawet za kota. Źle to o niej świadczy i jedno jest pewne- jeżeli nie będzie chciała zmienić się na stałe, to nie warto dalej angażować się w ten związek. Bez przesady.. przecież nie jesteś na usługach księżniczki. Jesteś jej równorzędnym partnerem. Ty dajesz, ona chce tylko brać. Życie nie składa się tylko z zabawy i przyjemności.. niestety obowiązki domowe to spora część naszego życia i choćbyśmy chcieli nie da się tego uniknąć.

21

Odp: Już mam dosyć - związek z nią stał się toksyczny
vinnga napisał/a:

1. uważasz, że ona powinna zachowywać się tak jak Ty byś chciał (idealnie sprzątać, seks wg Twoich oczekiwań, powinna oglądać coś ambitniejszego niż seriale, nie powinna siedzieć przed komputerem)
2. oczekujesz precyzyjnego wykonywania Twoich zaleceń, nie uznajesz jakiejkolwiek elastyczności (skoro ona ma zmywać to jakbyś Ty raz zmył naczynia to jest to zbrodnia)
3. umniejszasz wartość wszystkiego co robi (pracuje, ale tam NIC nie robi)
4. nie dostrzegasz pozytywów, za to z lubością wyłapujesz potknięcia (mieszkanie faktycznie było czyste, ALE kocie gówienko przed wejściem...)
To nie jest despotyczne podejście?

To nie jest związek. To jest układ. Zasady powinny być spisane. Załóż dodatkowo notesik na jej błędy. Łatwiej ci będzie analizować ile dni leżały torby w przejściu, a ile kocie odchody przed wejściem.
Uczuć tu nie ma. Przecież gdyby nie fakt, że to nie Twoje mieszkanie, jej rzeczy dawno byłyby za drzwiami. Jeśli się wyprowadzisz - nie wrócisz. Jasne, trzeba się twardo trzymać wyznawanych poglądów. Kto by się tam oglądał na jakieś uczucia i na drugiego człowieka.

Wziąłeś sobie za PARTNERKĘ osobę, którą chcesz wychowywać jak dziecko. Do tego mieszasz w to jej rodziców (niech matka nie sprząta po kocie, bo dziewczyna się NIE NAUCZY). Zapewniam, że ona UMIE. Nie robi tego, bo nie chce, bo wcześniej żyła inaczej, bo nie widzi powodu, dla którego miałaby się naginać do twoich oczekiwań skoro Ty jej przyzwyczajenia i upodobania masz tam, gdzie kot odchody zanim znalazły się pod drzwiami.
Dlaczego uparłeś się, że trzeba ją wychować i jej tatusiować? Może ona lubi ten chleb z pasztetem? Ale nie, przecież tak się nie można odżywiać. Ty wiesz lepiej. Nadszedł wybawiciel, który zbłąkaną owieczkę naprowadzi na właściwe tory. Przyniesie jedzenie i zadba o jadłospis. I, obowiązkowo, pochwali się jej mamusi, że dzięki niemu jej bezradna córeczka może jeść zupę zamiast pasztetu...

Może ona jednak faktycznie Cię kocha skoro jeszcze Cię nie pogoniła?

Też odnoszę takie wrażenie i zgadzam sie z tym.
Ale jednak widzę tez winę w tej dziewczynie.
Autorze uwarzam,że powinneś szczerze z nią porozmawiać, powiedz jej, ze masz już dość tego i tamtego, że rozważasz odejście.. chcociaż bedzie Cię to wiele kosztować to- związek tworzą dwie osoby. Nie jedna.

22 Ostatnio edytowany przez enya (2013-04-28 19:29:32)

Odp: Już mam dosyć - związek z nią stał się toksyczny

A ja widzę, że autorowi postu tak naprawdę nic nie przeszkadza w jego dziewczynie oprócz braku seksu. Wypowia się w taki sposób, że można wnioskować, że gdyby dawała mu seks codziennie jak było to na początku to bez problemu mogłaby być zlośnicą, z fochami i dziwnymi wymaganiami.

Edit.
Doczytałam więcej wpisów i mam nowe wnioski. wink

Nie podoba mi się to, że jak się kłócicie Ty mówisz swoje i kropka! Czyli ucinasz dyskusję i zostawiasz ją z tym samą. To trochę wygląda tak, że Ty zarządziłeś, według siebie masz absolutną racje i ona musi się dostosować. Owszem ona krzyczy, reaguje silnie emocjonalnie. Ale jak coś jest ważne, trudne to wywołuje emocje. Nie każdy jest taki zrównoważony, opnowany. Pewnie tym swoim stoickim spokojem doprowadzasz ją do szału bo czuje się totlanie zignorowana.  Kłótnia zakłada oczyszczenie atmosfery, może być brzliwa, może ktoś wypowiadać się głośno, czasem podnieść głos. Jeśli nie wyzywa Cię, nie obraża, nie prowokuje, nie wpada w histerię, nie dopuszcza się agresywnych zachowań to najwyraźnej jest bardziej ekspresyjna niż Ty kiedy się złości.
Czy Ty kiedykolwiek jej wysłuchałeś? Tak naprawdę, traktując poważnie jej żale?

Z drugiej strony ta jej zmiana w zachowaniu, totalny brak inicjatywy w obowiązakach domowych, bałaganiarstwo, drażliwość, to, że jej rodzice cieszą się, że jesteś i pomagasz. To wszystko mnie zastanawia, czy ona przypadkiem nie ma jakiś zaburzeń? Może miała jakieś epizody depresji wczesniej?

23 Ostatnio edytowany przez rudier (2013-04-29 05:50:13)

Odp: Już mam dosyć - związek z nią stał się toksyczny

Enya

Tak, bardzo pradwdopodobne, że miała, albo ma, pewien rodzaj depresji - odrzucenie dawnych zainteresowań, nerwica, nagłe i nieuzasadnione bóle w klatce piersiowej, przepisane leki na uspokojenie od kardiologa, które i ja i lekarz jej odradziłem brać, bo taki mam stosunek do wszelkich tego typu środków, a on stwierdził, że jest w stanie sama to opanować.

Nie, nie przeszkadza mi brak seksu, tylko fakt, że zrobiła sobie z niego monetę przetargową do wszystkiego. Przepraszam bardzo, ale mam dopiero 23 lata, głowę pełną fantazji seksualnych (ojjj jetem wulkanem pomysłów), a po tak krótkim związku kochać się jak w małżeństwie z 20 letnim stażem, to trochę coś nie tak chyba? Popraw mnie jeśli się mylę. Tym bardziej, że wchodząc ze mną w związek pokazała mi się jako osoba pełna fantazji i zaangażowania w te sprawy, mówiła, że chce być w tym najlepsza, ubierała się w gorsety i inne seksowne fatałaszki, a teraz nie chce nawet zupełnie "klasycznie". Proponowała mi różne rzeczy, wieszanie huśtawki pod sufitem w sypialni i inne, a teraz? Nie wydepilowana, ubrana w tzw "gacie po tacie" Szczerze, to wolę wrócić do okresu skakania z "kwiatka na kwiatek"  i spełnić to, co w mojej głowie siedzi, niż do końca życia żałować, że tego nie zrobiłem. I znowu, żeby żadna z Was mi nie wyjechała, że ja od niej wymagam bóg wie czego. Ja chcę tylko czuć się akceptowany, atrakcyjny dla niej, a teraz głupia zmiana pozycji to już problem i albo robisz tak jak jest albo "mi już się odechciało". Wcale nie musi być boginią seksu, ale niech i mnie zrozumie, że chcę jakiejś odmiany, bo zachowuje się tak jak by była tylko Ona i Ona i Ona i Ona... no i właśnie tylko Ona... a moje pragnienia są warte tyle, co - że tak pięknie i poetycko powiem - papier spuszczony w kiblu.

Nie twierdzę, że mam absolutną rację, bo niby w czym? Kot jest jej, kropka. Może mój? Jestem facetem, mam swoje zdanie na pewne tematy i tak powinno być. Wyraziłem się jasno na początku związku i zdania nie zamierzam zmieniać. Ona się na to zgodziła.

Zdarzyło jej się mnie wyzwać, obrazić, rzucić we mnie telefonem (z byle powodu), czy czymś innym... nawet nie wiem, bo ciężko z kimś prowadzić dyskusję będąc wybudzonym ze snu o 7 rano. Swoim spokojem nie doprowadzam do rozwoju sytuacji, wcale jej to nie irytuje, a sprawia, że zaczyna rozumieć, że robi jazdę o byle co. Zawsze podaję konkretne argumenty i nie wdaję się w kłótnie.

Tak wysłuchałem jej i zawsze traktuję ją poważnie, przecież nie mamy po 5 lat. Nie zmienia to faktu, że to ona leżała na kanapie (na CAŁE szczęście już nie), a ja zapierdzielałem. Najpierw całe wakacje, żebyśmy mieli za co żyć przez pół roku, kiedy ona jeździła na festiwale (Castle Party, Woodstock i inne duże imprezy, które mnie ominęły), a potem jak wróciłem, to robiłem jedzenie, sprzątałem za nią, bo nie wywiązywała się ze swoich obowiązków i inne, szczerze, to nawet nie chce mi się wymieniać.

---------------------
Didina

Wyobraź sobie, że ona teraz pracuje w jednym z największych (i najtańszych przy okazji) sklepów w moim mieście. Zawsze po pracy czeka na autobus około 20 minut. Powiedziałem jej dzisiaj, że skoro i tak siedzi i czeka  bezproduktywnie, to może skoczy i kupi coś na obiad (raptem 2 rzeczy). Odpowiedź była krótka "nie".

Często mówię jej, że się "księżniczkuje". Jej reakcja (wcześniej) płacz (teraz) totalna obojętność.

--------------------------
Ogień

Nie czuję się gorszy, tylko ona mnie tak traktuje. Nie zamierzam tak się czuć, znam swoją wartość. Tak jak wcześniej mówiłem bardzo mi szkoda zwierzaka, ale nie mogę brać wszystkiego na siebie. Najchętniej, to bym zabrał go ze sobą, ale nie jest mój. Na prawdę kocham koty, ale nie mogę dawać się wykorzystywać. Jestem facetem, a nie frajerem do j****** (przepraszam za kolokwializm).

Wystarczy, że dbam o to, żeby jadł w miarę zróżnicowanie - potrafię iść do sklepu bardzo daleko tylko po to, żeby mu kupić w końcu coś innego do jedzenia (ona mu kupowała w kółko to samo), bo cokolwiek nie wyciągnę z lodówki, to on wszystko wącha i się przymila. Mimo to, że i tak nie zje, bo tego koty nie jedzą. Wyraźny znak, że musi jeść coś nowego, że czegoś mu brakuje. Ona oczywiście to widzi, ale i tak nie ma zamiaru nic zmieniać.

--------------------------
Aniuteczka

Zachcianki w ciąży (przede wszystkim żywieniowe), to normalna sprawa. Masz je, ponieważ płód się czegoś domaga i działa to na Twoją psychikę i łaknienie. To normalne, że mężczyzna powinien zająć się Tobą i Twoimi zachciankami.

Nigdy żadna strona nie powinna przesadzać, ale okres ciąży jest wyjątkowy i jeżeli facet ma to w dupie, to po prostu znaczy, że nie zależy mu ani na Tobie, ani na dziecku.

Co do sytuacji z przygotowaniem się. Niestety, ale brak zainteresowania takim faktem może wynikać z wielu nie zbyt przyjemnych rzeczy... Albo zaczyna mieć problemy typowo męskie, albo zdradza, ogląda za dużo pornografii i nawet to go nie podnieca. Może faktycznie miał nie najlepszy dzień do igraszek, a może tak na prawdę przesyciłaś go tym codziennym seksem, bo wyobraź sobie, że my też nie musimy zawsze mieć na to ochotę i teraz to on patrzy na Ciebie jako tą "nienasyconą" i tak na prawdę ten seks, który organizujesz mu z rana traktuje jak obowiązek, a nie prezent. Jeżeli nie macie problemów z komunikacją, to krótka i szczera rozmowa powinna wszystko wyjaśnić.

-----------------------
Vinnga

Tak, była w 2 poważnych związkach wcześniej i miała kilka drobnych miłostek. Raz mieszkała z chłopakiem w tym samym mieszkaniu, ale w związek wdała się przemoc (z jego strony) i się skończyło. Ja natomiast miałem 1 poważny związek i małych sporo małych miłostek jak na mój wiek (mimo, że nie uważam siebie za jakiegoś super  nie wiadomo jak atrakcyjnego).

------------------------
Ta_najgorsza

Tak jak wcześniej pisałem ten temat był już przeze mnie podjęty. Nie przyniosło to większych fajerwerków.

24

Odp: Już mam dosyć - związek z nią stał się toksyczny

Jakoś najbardziej przemówiło do mnie to kocie gówienko zostawione na ileś tam dni.... Bleee....Sama jestem ogromnym bałaganiarzem i miałam kiedyś kota w mieszkaniu, ale nie wyobrażam sobie nie posprzątać mu kuwety, a tym bardziej zostawić 'coś grubszego' poza nią...Fuj do kwadratu! Niezłą masz cierpliwość...

Wiesz, twoja dziewczyna moim zdaniem maskowała się i pokazywała z najlepszej strony na początku, a teraz...pokazuje prawdziwą twarz. Być może w depresji, być może jakieś mniej poważne zaburzenia, ale nie może wymagać od ciebie, żebyś był jej rodzicem czy terapeutą i bezwarunkowo kochał i akceptował jej wybryki. Ty nie możesz wchodzić w rolę 'tatusia'.

Zamieszkaliście wcześnie ze sobą, ale gdybyście dłużej tylko chodzili ze sobą, a dopiero potem zamieszkali - też jej charakter wyszedłby na jaw.  Sorry,ale tak nie zachowuje się dorosła, kochająca kobieta, raczej - jej zachowanie przypomina rozkapryszoną  dziewczynkę, rozpuszczoną do granic możliwości. Albo sama to zrozumie i zacznie pracować nad sobą, nad swoimi wadami i zacznie się starać w związku, albo nic z tego już nie będzie. Choć patrząc na twoje wpisy, to już chyba widać, że raczej nic z tego nie będzie...

Bo dla mnie związek, kiedy już odlecą te największe z motyli wink to staranie się, dbanie o dobro partnera - jeśli jemu przeszkadza przysłowiowe niezakręcanie pasty do zębów, a ja go kocham, nie mam problemu żeby przynajmniej postarać się zakręcać tą pastę- jakkolwiek trudno zmienia sie przyzwyczajenia całego życia. I nie mowię tu o kompletnej zmianie siebie, ale o takich małych wkurzających drobiazgach.

25

Odp: Już mam dosyć - związek z nią stał się toksyczny

W takim razie skoro po tej rozmowie nic się nie zminiło i wolałabyś wrócić do czasów, gdzie skakałeś  z kwiatka na kwiatek to zakończ to. Po co się męczyć?

26 Ostatnio edytowany przez malina.m (2013-04-29 19:35:28)

Odp: Już mam dosyć - związek z nią stał się toksyczny
rudier napisał/a:

Pojawił się wątek braku uczuć. Uczucia są i to bardzo silne z obu stron, ale co z tego, skoro walka z jej charakterem nie przynosi żadnych skutków. Dalej potrafimy przytulać się oglądając film, wychodzić na imprezy i dobrze się razem bawić i generalnie robić rzeczy, które w związku się dzieją. Niestety, ale związek nie jest tylko pasmem przyjemności, ale i obowiązków. Niestety ona skupia się wyłącznie na przyjemnościach.

Nie da  sie kogos zmienic tym bardziej dorosłego.Nie ma co walczyc z jej charakterem.Moze warto przyjrzec sie sobie i oczekiwaniom jakie masz wobec swojej dziewczyny.Moze sa one wygórowane,co? Nie spelnia tego co oczekujesz.Nie sprzata jak chcesz ,nie zyje jak chcesz,nie zachowuje sie jak chcesz.Jezeli czujesz sie wykorzystywany to powiedz jej to i zmien swoje zachowanie .Nie rob zakupow ,nie sprzataj ,nie rób tego wszystkiego o czym piszesz i wypominasz to.Zwiazek to kompromisy .Jezeli ani Twoja dziweczyna ,ani Ty nie jestescie w stanie ich osiagnac to ten zwiazek bedzie tak wygladal jak wyglada.
Czasami warto sie zastanowic ,co jest wazniejsze czy brudne talerze po obiedzie czy fajne bycie ze soba ,a zmywanie garów pozniej,albo wspolnie razem tez pozniej ,a moze jutro ,bo najzwyczajniej moze sie nie chciec.Nie rób za nia  , rob za siebie.Pomysl czy Ty musisz byc tak idealny i perfekcyjny?
A wiesz co sie kryje pod perfekcjonizmem? np:
-poczucie niskiej wartosci
-wstyd
-poczucie krzywdy
Moze warto sie zastanowic co powoduje ,ze masz problem z tym ,ze nie jest fajnie miec w zyciu same przyjemnosci ,albo przynajmniej wiekszosc zycia. Obowiazki sa i nie uciekna. Moze wiecej luzu i pozwolenia sobie na to ,ze sie nie chce i nie musze.Nie jest to łatwe,ale warto sprobowac.Wiesz jak to jest :kij ma dwa końce....
Pozdrawiam smile

27

Odp: Już mam dosyć - związek z nią stał się toksyczny
rudier napisał/a:

Nie zawsze za nią latam, sprzątam i gotuję. Zawsze podkreślam to, że postępuje nie fair, ale ona mnie bierze na sposób, że jak ja tego nie zrobię, to będę siedział głodny, albo w syfie, bo ona się nie ruszy. Kot za przeproszeniem nasrał na dywan pod wejściem już 3 dni temu, wokół wszystko posprzątane zgodnie z umową. ale na samym początku związku powiedziałem wyraźnie, że po jej zwierzaku sprzątać NIE będę, nie ma w ogóle takiej opcji. Wcześniej kot narzygał w jednym z pokoi. Posprzątała po 9 dniach dokładnie. Nie sprząta mu kuwety, aż mi skoda zwierzaka. Jej matka wpadnie raz na 9-14 dni, to mu sprząta, bo też nie może na to patrzeć
.

No sorry,ale jak on ma wyluzować, jak mu za przeproszeniem śmierdzi fekaliami albo kocimi rzygowinami yikes

28

Odp: Już mam dosyć - związek z nią stał się toksyczny

Autorze wątku po przenalizowaniu tego co piszesz, a trochę napisałeś odnoszę wrażenie, że Twoja panna może ciepieć na coś takiego jak zaburzenia dwubiegunowe afektywne. Okres przypływu entuzjazmu, radości siły - w tym jej pomysłowość, wulkan seksu, nie strudzona i kolejny okres jakby totalnej depresji. Zero zainteresowania seksem, drażliwość, zaniedbanie obowiązków domowych itp. Może dobrze by jej zrobiła wizyta u psychologa?

Nie twierdzę, ze ona ma to zaburzenie. Nie jestem specjalistą aby to stwierdzić. Tym bardziej, że opis wirtualny sytuacji to troche za malo na jakieś konstruktywne wnioski itp. Jednak jej zachowanie budzi obawy, nasuwa pewne podejrzenia.

29

Odp: Już mam dosyć - związek z nią stał się toksyczny

Witam.mam podobny problem z facetem ...jestem z nim 8 lat...i właściwie nie wiem dlaczego...kiedys od niego Odeszlam po 4 latach ale wróciłam teraz bardzo tego żałuję. Mamy syna ma 6 lat ...i też mamy problem z sexem z tym jak mnie traktuje...meczy mnie to strasznie czuje się nic nie warta i taka upokozona że muszę go prosić o zbliżenie albo chociaż o przytulnie.nie chce żeby syn był taki jak ojciec ,bo przecież widzi jak on mnie traktuje. Nie potrafi powiedzieć mi nic miłego, na dzień matki nie kupi kwiatka dla syna żeby go uczyć że kobietę trzeba doceniać za poświęcenie.wszystkie obowiązki w domu są tylko na mojej głowie. On wraca z pracy jak do hotelu zje,położy się na lozko i patrzy albo w tv albo w telefon.jak kilka dni temu przytulilam się do niego zapytał czy nie mam jakiegoś zajęcia że się tak do niego przyczepilam jak Wrzód na dupie ...bardzo mnie to zabolało. Sex jest tylko kiedy on chce .ostatnio jakieś prawie 3 miesiace temu. Nie jestem sexocholiczka ale upokaza mnie że muszę się o to prosić a on mówi żebym mu dala spokój, że mi tylko głupoty w głowie i jak.nie mam zajęcia to on mi znajdzie ...juz nie raz mówiłam mu jak sie czuje ,że traktuje mnie jak calodobowa pomoc domowa. Wynies przynieś pozamiataj..nie wiem co mam robić mam już dość tej chorej sytuacji..chciala bym żeby zniknął z mojego życia. Ostatnio ciągle przez niego płacze ale wiem że on się nie wyprowadzi z mojego mieszkania ...myslalam ze dam jakoś radę z nim być dla syna ale już nie mam siły na ten związek, na ciągle plaszczenie się przed hrabia i uwazanie na każdą słowo żeby czasem to nie urazić, sztuczne uśmiechy i udawanie że jest dobrze...

Posty [ 29 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Już mam dosyć - związek z nią stał się toksyczny

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024