jestem w związku od 4 lat a po ślubie ponad rok. Mam rocznego synka.Przed ślubem było wszystko wporządku byłam szczęśliwa urodził się nam synek byliśmy wtedy bardzo szczęśliwi.Wiele osób mi zazdrościło a i także dużo mówiło że ten związek nie przetrwa z powodu dóżej różnicy wieku.Jest między nami 10 lat różnicy.Dla mnie nie miało to większego znaczenia.Dobrze mi się z nim rozmawiało jak z nikim innym. ZApomniałam wspomnieć,że mąż jest z nami tylko w weekendy bo pracuje w innym mieście. OD jakiegoś czasu zaczeło się coś psuć.Przestaliśmy ze sobo rozmawiać,wychodzić razem, coraz częściej się kłócić nawet o bzdóry.Z dnia na dzień czuje sie coraz bardziej samotna i niepotrzebna. On wieczorami jak jest w domu woli przeglądać strony w internecie lub oglądać telewizje.Mówi że mnie kocha ale ja już przestaje w to wierzyć. Nie potrafie już z nim rozmawiać nawiązać kontaktu.Czuje się tak jakby on był ze mną tylko ze względu na naszego synka. Już nie wiem co robić jak ratować to małżeńswo. Proszę o rade.
Nieznana, a czy nie ma możliwości abyś Ty z synkiem przeniosła się do miasta, w którym pracuje mąż? Na prawdę nie ma możliwości zmienić tego co jest teraz, skoro obecna sytuacja się nie sprawdza? Musicie spróbować to zmienić, bo samo się nie poukłada. Nasze życie zależy od nas.
Moze potrzebujecie wiecej czasu dla siebie? Podrzucić malego do babci na 1 dzien i spedzic czas razem. Mysle ze teraz tak naprawde twojemu mężowi własnie tego potrzeba a te strony internetowe wieczorem to ze zmeczenia i strachu przed kolejna kłótnią