do dupy ..po paru latach związku moja ukochana porzuciła mnie pół roku temu i dalej nie mogę się ogarnąć..uciekła z kierowcą tira,jak w amerykańskim filmie:)nie wszedłem tutaj tylko dlatego,że mam złamane serducho,do tego dochodzi długoletnia walka z deprechą,nerwicą,samotnośćią,poszukiwanie sensu,pragnieniem życia a przede wszystkim ogromna tęsknota za bratnią duszą.fajne miejsce..przynajmniej czuję że nie jestem sam..
2 2013-04-18 10:25:23 Ostatnio edytowany przez Klaudyna59 (2013-04-18 10:29:37)
Witaj Daniel, nie chciałam Ci radzić ale widzę że jednak muszę. To że związek Ci się rozpadł to normalne, ale ważne abyś z tego doświadczenia wyciągnął wnioski. Całe życie się uczymy i to również powinno dać Ci do myślenia, dlaczego tak się stalo, czy to tylko jej i tirowca wina? A Ty niczym się nie przyczyniłeś do tego? Lecz swoją depresję i nerwicę , bo następny Twój zwiazek musi opierać się na silniejszych podstawach niż ten poprzedni, to w Tobie partnerka ma znalezć siłę i oparcie w trudnych chwilach , a jak będziesz rozdygotany emocjonalnie to możesz długo jeszcze szukać ukochanej partnerki. Powodzenia Ci życzę, przyszła wiosna a to zawsze zapowiada zmiany na lepsze, ale musisz sam sobie trochę pomóc. ![]()
Powiem jedno...to tylko przejsciowy okres w Twoim zyciu...kiedys zaczniesz układac sobie nowe zycie...tez to przerabiałam...daj sobie troche czasu...czas jest najlepszym lekarstwem na bol ![]()
Danielu a jak teraz Twoje życie wygląda? Pogodziłeś się z jej odejściem? Mieszkasz sam czy z rodzicami? Uczysz się czy pracujesz? Ile masz lat?
Opowiedz nam coś więcej o sobie.;)
dzięki za troskę:)może niebawem coś napiszę,chwilowo brakuje mi sił i nie mogę pozbierać myśli cześć
Oki. Mam nadzieję, że znajdziesz siły by napisać do nas co Ci leży na sercu. Lepiej to wyrzucić z siebie, nawet tu na forum osobom nie znanym.
I trzymaj się!
Mysza chyba nic więcej bym tutaj nie napisał gdyby nie Ty..po prostu jest tego zbyt wiele.O dziewczynie,sobie,marzeniach,nerwicy ,cierpienu,walce,poszukiwaniu szczęścia,zwątpieniu,nadzieji opowiadałbym bardzo bardzo długo.Ciężko zastąpić bezpośredni kontakt z drugim człowiekiem pisaniem,kiedy ktoś jest obok,łatwiej poczuć się ok.już drugi raz piszę coś i kasuję,tego jest po prostu za duzo...tylko napiszę że mam 35l zazdroszczę Ci twoich 22ch..bo w tym wieku..byłem na ukochanym AWF w krakowie,niestety nerwica,która dopadła mnie po śmierci ojca w wieku 13tu lat ,działała skutecznie,konsekwentnie,(nigdy nie spotkałem tak silnego przeciwnika,tak wytrwałego.. do tej pory nigdy się nie poddałem,jednak od tego momentu nerwica ,jak Mike Tyson w ringu niemiłosiernie obijała mnie przez długie miesiące:))nie poddałem się,po prostu zostałem znokautowany.zrezygnowałem z mojego ukochanego AWf,wróciłem do swojego miasta.moja zwiecha polegała na lęku przed ludżmi,ciężko to opisać komuś,kto tego nie doświadczył..jutro dopiszę bo póżno idę kimo pa
Spokojnie. Pisz pomału i co potrafisz nam tu na razie opisać. Kto wie może z czasem będziesz umiał się więcej przed nami otworzyć. Coś późno chodzisz spać, patrząc po godzinach Twoich postów. Domyślam się, że w dzień masz co robić i nie myślisz o tym wszystkim, ale wieczorem dopiero to wszystko wraca, dlatego tu piszesz. Trzymaj się i pisz tu ile tylko chcesz, może pomoże.