Wracam z koleżanką z zakupów spożywczych. Lato, okropny upał, w każdej dłoni po kilka ciężkich siatek, torebka ciągle zsuwa mi się z ramienia, pot się leje, nie mam czym odgarnąć lepiących się do twarzy włosów i nagle... z torebki rozlega się wesolutkie "piii piii piii". Idę dalej, marząc, by już być w domu... A koleżanka pyta z oburzeniem (!): "No jak to?! NIE ODBIERASZ?!?!"
No tak... Jak komórka dzwoni, to powinnam rzucić zakupy na chodnik ![]()
Takie sytuacje zdarzają mi się bardzo często. Mąż nie rozumie, jak mogę wychodzić z domu bez komórki, znajoma się oburza, że nie odebrałam od niej telefonu natentychmiast, tylko oddzwoniłam po dwóch godzinach, kolega z dawnych lat pisze smsa i po minucie (!!!) dopytuje się: "Obraziłaś się, czy co?" ![]()
Czy komórka stała się smyczą? Zapraszam do dyskusji ![]()