Komórka moją smyczą? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 24 ]

Temat: Komórka moją smyczą?

Wracam z koleżanką z zakupów spożywczych. Lato, okropny upał, w każdej dłoni po kilka ciężkich siatek, torebka ciągle zsuwa mi się z ramienia, pot się leje, nie mam czym odgarnąć lepiących się do twarzy włosów i nagle... z torebki rozlega się wesolutkie "piii piii piii". Idę dalej, marząc, by już być w domu... A koleżanka pyta z oburzeniem (!): "No jak to?! NIE ODBIERASZ?!?!" yikes No tak... Jak komórka dzwoni, to powinnam rzucić zakupy na chodnik big_smile

Takie sytuacje zdarzają mi się bardzo często. Mąż nie rozumie, jak mogę wychodzić z domu bez komórki, znajoma się oburza, że nie odebrałam od niej telefonu natentychmiast, tylko oddzwoniłam po dwóch godzinach, kolega z dawnych lat pisze smsa i po minucie (!!!) dopytuje się: "Obraziłaś się, czy co?" yikes

Czy komórka stała się smyczą? Zapraszam do dyskusji smile

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Komórka moją smyczą?

No i jak się nie odbiera to znaczy, że zdradza w tym momencie smile hihihii... Wg mnie odpowiedź brzmi -- "Tak! Komórka jest smyczą."

3 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2013-04-11 13:43:32)

Odp: Komórka moją smyczą?

:-)))
ja mysle, ze dla wielu tak.
I swiatem.

Zwlaszcza nie lubie, jak ktos przeprowadza taka inwigilacje , w stylu dlaczego nie odbierales ? denerwowalam sie !

ja bym udusila :-))))))gdyby mnie ktos tak...

4

Odp: Komórka moją smyczą?

Nie, zdecydowanie i świadomie nie. Tak jak BabaOsiadła napisała, często jak coś robię, to zamiast rzucać swoje zajęcie... kontynuuje je i nawet czasem potem oddzwaniam lol
Często mam wyłączoną komórkę, a potem mi się oczywiście "dostaje", że ktoś tam nie mógł się do mnie dodzwonić wink
Śmieszy mnie jak ludzie idą drogą i "zdalna nawigacja" "za tym drzewem skręć w lewo", albo w sklepie "na drugiej półce, obok tych niebieskich pudełek, na pewno jest" wink

5

Odp: Komórka moją smyczą?

Obawiam się że już dla większości komórka jest czymś bez czego nie można się obejść...
Ja tam ją lekceważę i wychodzę z domu bez:)

6

Odp: Komórka moją smyczą?

Zdecydowanie komórka jest w tych czasach smyczą. Szczególnie służbowa wink Nie widzę żadnych zalet posiadania służbowego telefonu, za to co najmniej kilka wad - a największą jest to, że szef może zadzwonić do nas nawet po godzinach pracy i istnieje na to ogólne społeczne przyzwolenie.

Strasznie mnie drażni, kiedy ktoś rzuca wszystko, by odebrać telefon. Niestety moja mama taka jest. Czasem odbiera tylko po to, żeby powiedzieć że oddzwoni, bo rozmawia właśnie przez drugi telefon... Dla mnie to bezsens, wolałabym już, by wcale nie odebrała, niż rozmawiała na dwa telefony wink Szczególnie, kiedy to ja rozmawiam z nią przez komórkę, a ona rzuca na chwilę tę komórkę i każe mi czekać by odebrać stacjonarny. Podobnie drażnią mnie ludzie, którzy robiąc zakupy (przy kasie) nawijają przez telefon, nie zwracając uwagi na ekspedientkę, tak jakby była robotem. Ekspedientka czy kasjerka czasem o coś pyta czy np. prosi o drobne, a delikwent jakby jej w ogóle nie widział...

Chociaż przyznaję, że i ja czasem przyłapuję się na tym, że ciężko mi sobie wyobrazić nieposiadanie komórki w ogóle. Czasami myślę sobie, jak to kiedyś było, kiedy dzieci na koloniach nie kontaktowały się z rodzicami inaczej niż listownie, ze szkoły wracało się z kluczem na szyi (i nie było "mamo, jesteś w domu? a kiedy wrócisz? zostawiłaś obiad?" wink), a zakochani czy przyjaciele umawiali się wcześniej na mieście i wiedzieli, gdzie się szukać, a jak ktoś spóźniał się 10 minut to się spokojnie czekało, zamiast dzwonić co chwilę z pytaniem "gdzie jesteś?"...

7 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2013-04-11 18:00:20)

Odp: Komórka moją smyczą?

Dobry temat.
Tak, uważam, że komórka jest smyczą, bo ma ją każdy. Stąd też jest denerwujące, gdy chcę się dowiedzieć coś od kogoś z rodziny (teść lub teściowa, o nich tu chodzi big_smile ) a tu masz: jakby komórki nie mieli w ogóle.

Ja bez komórki z domu nie wychodzę; mam tam zegarek no i przede wszystkim, zawsze mam wizję, że będę/dziemy mieć jakiś wypadek i nie będę jak miała zadzwonić po pomoc.

Smsów pisać nienawidzę (kiedyś uwielbiałam). Niespieszno mi też, by odebrać telefon mimo wszystko. "jak kocha to zadzwoni jeszcze raz" big_smile Jeśli wiem, że to mogłaby dla mnie być jakaś korzyść finansowa (praca) to oddzwaniam.

Komórka jest za to świetną zasłoną dymną gdy idę przez miasto i naprzeciw idzie ktoś, kogo nie mam ochoty spotykać w sensie: muszę się odezwać lub zamienić dwa zdania; wyciągam komórkę i na gwałt muszę coś sprawdzić big_smile

8

Odp: Komórka moją smyczą?

Rozmarzyłam się - pamiętam czasy kiedy nie było komórek....
Ludzie jakoś żyli, pracowali, mieli intensywne życie towarzyskie. Komórka nie była niezbędna do tego.

Z drugiej strony, telefon komórkowy jest niesamowitym wynalazkiem.
Spędzamy zawsze część wakacji w głuszy, czuję się pewniej, że ją mam.
Tak samo gdy jadę w długą trasę samochodem, sama. Gdy moja Mama leżała długo w szpitalu. Gdy moje dzieci są poza domem. Etc., etc.
Jest mi niezbędna (?) w pracy zawodowej.
Nie zabieram komórki gdy jadę na zakupy (mój mąż musi, bo wtedy zawsze dzwoni np. JAKIE masło kupić bo na kartce zapisałam tylko:masło smile ). Nie zabieram gdy idziemy na spacer. Nie noszę jej ze sobą po całym domu.
Nie dzwonimy do siebie z mężem w ciągu dnia bez konieczności. Milej jest porozmawiać wieczorem ze sobą bezpośrednio.

Wkurza mnie gdy studenci (mimo oficjalnych zakazów) próbują przemycić telefon na pisemne egzaminy.

Tak, jest smyczą.
Jeśli jednak korzystamy z niej rozsądnie i nie dajemy się zwariować, to jest smyczą użyteczną.

9

Odp: Komórka moją smyczą?

Komorka juz dawno przestala byc synonimem luksusu "majatkowego" wlasciciela, ktory to biegal po polach u soltysa z komorka wielkosci mikrofalowki od slawetnego operatora centertel.
Spowszedniala do poziomu lyzki, golarki dla kota czy otwieracza do piwa.

Sensacja towarzyska jest w dzisiejszych czasach ktos, kto przy tak zaawansowanym konsumpcyjnie tempie zycia podejmuje sie trudu egzystencji bez tego 10-cio centymetrowego cudu techniki. Taki czlowiek jest z gruntu stracony. Grupa radykalnych antykomorkowcow to mikroskopijna spolecznosc, zlozona glownie z ekscentrycznych dziwakow, piewcow obsesyjnie bojacych sie, ze fale telefonii urwa im leb.
Komorka jest jak egipski faraon - ma swoich licznych zwolennikow, dzieki ktoremu pracodawca, zona czy rodzice moga lepiej kontrolowac uzytkownika telefonu.

GPS na palcu to juz archaiczny zabytek przy takim cudzie techniki, gdzie "ludzka rzecza jest pogadac" tez jest nawet sesemesem za malo big_smile

10

Odp: Komórka moją smyczą?

Te pamiętam czasy bez komórki- dziś sobie tego nie wyobrażam, jak można się z kimś umówić, nie mając komórki big_smile
Wtedy było łatwo- bo nikt nie miał.

11

Odp: Komórka moją smyczą?

Dla mnie jest smyczą, staty i niestety wink Oczywiście nie ze względu na sam sprzęt a osoby, z którymi się kontaktuję bardzo często.
Jednak czasem sobie tę smycz odczepiam, gdy mam wakacje albo po prostu jestem w okolicy domu, może sobie wtedy leżeć gdzieś na szafce i mogę o niej zapomnieć.

12

Odp: Komórka moją smyczą?

Mojego znalezionego psa trzymam na smyczy i to jest dobre, bo się nie gubi.
Szczerze powiedziawszy jestem zaskoczona, że tyle osób pozwala się uwiązać - moja firmowa komórka leży na biurku w pracy. Prywatną noszę ze sobą bo mam dziecko, ale zarówno jemu jak i mi często zdarza się nie włączyć tel po zajęciach... i świat jest dokładnie taki sam jak z włączoną komórką.
Czy więcej jest plusów czy minusów posiadania tej smyczy?

13

Odp: Komórka moją smyczą?

Hm....dobre pytanie. Odruchowo chciałam napisać: plusów!
Ale nie wiem. Przez dokładnie 2 tygodnie żyłam bez (wczasy na odludziu) i było mi z tym cudownie. A ile do opowiadania było po powrocie!

14

Odp: Komórka moją smyczą?
Averyl napisał/a:

moja firmowa komórka leży na biurku w pracy.

Cóż, to zależy od charakteru pracy.
Jeżeli ktoś ma określone godziny pracy to może sobie pozwolić na pozostawienie komórki w pracy.
W niektórych zawodach tak się nie da.

15

Odp: Komórka moją smyczą?

Kiedyś wyjechałam do miasta samochodem i w połowie drogi zorientowałam się, że nie wzięłam komórki. A co tam, po co mi ona. I zaczęłam sobie wyobrażać, że mam wypadek, albo auto rozkraczyło mi się na leśnej drodze. No, ktoś będzie przejeżdżał i z jego telefonu zadzwonię. Tak, ale gdzie zadzwonię? Nie mam w pamięci numeru męża, ani dzieci, ani matki, ani....nikogo, jeśli nie liczyć 997, albo 112. Nawet swojego nie pamietam. Kiedyś się pamiętało, albo miało zapisane w notesiku. Teraz notesikiem jest telefon.
Cóż, wróciłam z połowy drogi do domu po telefon. Jakoś bezpieczniej się z nim czuję.
A już nie wspomnę o tym jak mnie uspokajała możliwość kontaktu z dziećmi, gdy miały te swoje imprezy i eskapady, z których spóźniały się do domu. Albo, gdy mąż wyjeżdżał i czekałam na potwierdzenie, ze bezpiecznie dojechał. Mogę zadzwonić sama i uspokoić swoją wyobraźnię, zamiast latać od okna do okna.
Pamiętam moją wykończoną matkę, gdy wracałam z imprezy nad ranem, a nie o obiecanej północy (bo świetna zabawa była). Ja się bawiłam, a ona nasłuchiwała moich kroków i wizje różnych nieszczęść roiły się w jej głowie. Zrozumiałam to, gdy moje własne dzieci zaczęły dorastać i "zdobywać" świat.
Dla mnie telefon komórkowy to najważniejszy wynalazek, który poprawił mi komfort życia.

Ale kupiłam sobie notesik i zapisałam ważne numery na wszelki wypadek, gdybym zapomniała komórki.

16

Odp: Komórka moją smyczą?
luc napisał/a:
Averyl napisał/a:

moja firmowa komórka leży na biurku w pracy.

Cóż, to zależy od charakteru pracy.
Jeżeli ktoś ma określone godziny pracy to może sobie pozwolić na pozostawienie komórki w pracy.
W niektórych zawodach tak się nie da.

Tak, niektóre zawody wymagają takiego poświęcenia - sprawa jest oczywista, raczej chodzi o ingerencję w prywatność.
Wiesz, ale czasem ludziom wydaje się, że są tacy niezastąpieni w firmie - moja znajoma (zwykła księgowa w dużej firmie) jak jechała na wakacje to zabierała ze sobą komórę i notebooka firmowego, i zamiast wypoczywać, była w ciągłym pogotowiu; jak zaszła w ciążę, to nawet z dużym brzuszkiem na zwolnieniu lekarskim, przychodziła i księgował i cały czas powtarzała, że firma sobie bez niej nie poradzi tongue

17

Odp: Komórka moją smyczą?

Kom prywatna - absolutnie nie jest smyczą. Nie jestem od niej uzależniona, podobnie jak Marenie po prostu daje mi poczucie bezpieczeństwa. Znajomi wiedzą, że mam zwyczaj ignorować dzwoniący tel, więc jak coś ważnego chcą, to nie odpuszczają i dzwonią do upadłego. Jak wychodzę z mężem, to zwykle nawet nie biorę kom, bo i po co? Podobnie jak oboje jesteśmy w domu - osoby które mogłyby chcieć się z nami w sprawach naprawdę ważnych i pilnych skontaktować mają oba nr, a mój mąż zwykle ma tel przy sobie.

Kom służbowa - służy do spraw służbowych. Nie jestem ani chirurgiem, ani kierownikiem fabryki odpowiedzialnym za ciągłośc produkcji, więc nie widzę powodu do odbierania tel poza godzinami pracy.

18 Ostatnio edytowany przez Bubuś (2013-04-12 12:48:34)

Odp: Komórka moją smyczą?
Anemonne napisał/a:

Podobnie drażnią mnie ludzie, którzy robiąc zakupy (przy kasie) nawijają przez telefon, nie zwracając uwagi na ekspedientkę, tak jakby była robotem. Ekspedientka czy kasjerka czasem o coś pyta czy np. prosi o drobne, a delikwent jakby jej w ogóle nie widział...

Ostatnio miałam taką akcję na stanowisku z wędlinami:
Jako pierwsza w kolejce stoi kobieta nawijająca przez telefon, za nią dwie inne osoby i ja.
Mija kilkanaście sekund, pani zza lady patrzy na telefonistkę, później na nasza trójcę, w końcu pierwszy chłopek prosi o jakieś tam mięsko, jedno, drugie kończy zakupy dziękuje,wychodzi.
My czekamy... pierwsza w kolejce kobietka dalej gada przez telefon....
Znowu mija kilkanaście sekund,  pani zza lady patrzy na telefonistkę, później na mnie i na panią przede mną, która lustrując "telefonistkę" decyduje się na złożenia zamówienia, prosi o jakieś tam mięsko, jedno, drugie kończy zakupy dziękuje,wychodzi.
Mija nastepne kilkanaście sekund Pani zza lady patrzy na mnie, później na telefonistkę, ja na telefonistkę, telefonistka zajęta rozmową, więc proszę o jakąś tam wędlinę, po czym słyszę "Poczekaj kochanie chwileczkę...(do telefonu)  i krzyk na mnie i na ekspednientkę :A przepraszam czy w tym sklepie kolejka nie obowiązuje? Ja tu 10 minut stoję i nikt mnie łaskawie obsłużyć nie chce...." Po delikatnej wymianie zdań, pani zakrzyknęła sławetne "ach ta młodzież niewychowana" i wyszła ze sklepu... kontynuując rozmowę z "kochaniem"

19

Odp: Komórka moją smyczą?

hehe w pewnym sensie jest:) człowiek sam się na tę smycz zgodził. Co więcej ja mam telefonik Kruger&Matz z dual sim.... tak żeby jedna była a nie dwie;P:P:P

20

Odp: Komórka moją smyczą?

Bo ludziom sie wydaje ze jak ktos dzwoni to natentychmiast trzeba odebrac. smile
A jak byly tylko stacjonarki i jedna Zosia do drugiej Marysi zadzwonila a tej nie bylo w domu to co sie robilo?
Ano odkladalo sluchawke i wzruszalo ramionami.

Mam komorke, nawet w sumie to trzy...
Wychodze albo z albo bez zaleznie (jak sie wybieram w gory motorem to raczej z bo w razie w to nie umiem puszczac sygnalow dymnych smile  )
Ale jak mi jedza dzwoni w nieodpowiednim momencie to se moze dzwonic do zdechlej baterii. smile Nie odbieram.
Dzwoniacy telefon to prosba o kontakt a nie zadanie a skoro nie zadanie to mam wybor odbieram czy nie.

Czy wiecej jest plusow czy minusow komorek?

Sadze ze plusow.
W komorce moge miec zdjecia, muzyke, telefon oczywiscie, inne duperelki. Moge sobie nagrac wiadomosc glosowa czy zeskanowac kod na produkcie, oplacic rachunek, inne przyjemnosctki.
Uwazam ze komorki sa fajne ale nie wolno ich traktowac jako bogow ale raczej jako niewolnikow smile
To nie komorka nam mowi kiedy rozmawiac tylko my jej smile

21

Odp: Komórka moją smyczą?

Nie mam telefonu od trzech lat. Z pracy dzwonia na komorke meza big_smile

22

Odp: Komórka moją smyczą?

Nie wyobrażam sobie życia bez komórki, ale generalnie nie jestem jakoś do niej uwiązana. Potrafię wyjść bez niej z domu, potrafię nie odebrać, jak jestem zajęta. Nie rzucam się od razu, żeby odpisywać smsy, których swoją drogą nienawidzę, bo uważam, że więcej informacji zawrę minutowej rozmowie za 60 gr, albo w ogóle darmowej, niż gdybym miala te same informacje przekazać w 10 smsach za 2 zł - a ile czasu człowiek straci na pisanie i oczekiwanie na odpowiedź ;/

Jednocześnie jednak komórka jest ogromną wygodą i chyba nikt nie chciałby wracać do czasów budek telefonicznych i telefonów stacjonarnych z taryfą po 20 big_smile Ja dobrze pamiętam karty telefoniczne i walkę z impulsami, mimo że byłam wówczas bardzo mała, ale był to jedyny możliwy kontakt z rodziną, gdy tygodniami leżałam w szpitalach, a przyjeżdżała do mnie jedynie mama.

Mam jednak czasem takie myśli, że szkoda, że w dzisiejszych czasach nikt już nie pisze listów, które przecież były przemyślane, własnoręcznie napisane. Teraz to nawet maili się nie wysyła poza pracą. Lepiej zadzwonić, albo wejść na facebooka, gdzie prawdopodobieństwo, że się spotka wieczorem tego kogoś (a tak naprawdę każdego) wynosi 99,9% tongue

Przeraża mnie jednak co innego. To że komórkę może namierzyć policja, to bardzo dobrze. W końcu na coś w ty mkraju jest. Ale w momencie gdy wiem, że istnieją ogólnodostępne aplikacje, pozwalające dokładnie określić położenie telefonu - to już mnie przeraża. Wystarczy, że się zna numer telefonu, a to przecież nie jest żadną trudnością, żeby go zdobyć ;/

23 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2013-09-10 00:15:31)

Odp: Komórka moją smyczą?

Ja również nie jestem bardzo uwiązana z komórką. Na początku jak byłam nastolatką, co pewnie dziwne często zostawiałam w domu, a rodzice denerwowali się big_smile Dla niektórych to niestety "narzędzie kontroli" hehe tongue No, ale wiadomo.. mniej by martwili się.
Teraz też czasem jej nie wezmę np na spacerze czy na wakacjach z chłopakiem zostawię na kwaterze, tym bardziej, że raczej nie dostaję tak pilnych wiadomości, żeby zawsze musieć ją brać. Wakacje itp to czas odpoczynku, po co mieć cały czas komórkę przy sobie. Wydaje mi się, że też zdrowiej czasem odpocząć od niej, bo... niby naukowcy nie znaleźli chyba dowodu, że szkodzą zdrowiu, ale nigdy nie wiadomo.. smile Także lepiej choć czasem od niej odpocząć i nie nosić jej non stop. A niektórzy to nawet w łazience z telefonem, jakby nawet na minutę nie mogli oderwać się tongue Co innego oczywiście jak ważny telefon.

Na szczęście znajomi, rodzina teraz rozumieją, że czasem od razu nie odbiorę czy nie odpiszę na smsa. Ja w drugą stronę tak samo. Czasem odpiszę koleżance np po godzinie, czasem po całym dniu, a czasem od razu i tak samo w drugą stronę. A czasem odpisze po 2 dniach np bo nie miałam na karcie. Choć tutaj wtedy częściej nadrabiam na facebooku i np napisze "sorki nie mam na karcie", zwłaszcza, jeśli to było jednak coś ważnego czy jeśli ktoś chciał się umówić, to wtedy czasem kontynuuję te rozmowę tak. Jak telefonu nie odbieram od razu, to wiadomo, że raczej oddzwonię później. Tak samo robię jak ktoś nie odbiera, nie dzwonię co 5 minut, jak już to w odstępie godziny czy kilku godzin, wiadomo, zależy o co chodzi. Przede wszystkim jednak rozumiem, że każdy z nas ma swoje obowiązki i nie musi odbierać i odpisywać non stop. To naturalne.

Posty [ 24 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024