Cześć wszystkim. Zarejestrowalam się na ten portal,bo czuję się kompletnie bezradna i zupełnie bezsilna...wiem że każda z Was pewnie pomyśli że jestem głupia i niedojrzała i pewnie mnie zlinczujecie i zbeszcześcicie moje posty... no i nie uzyskam ani jednego głosu poparcia ni odzewu...pewnie zastanawiacie się tez czemu nie poszlam sobie z tym problemem na psychologię...nie poszłam,bo czuję się w tej kwestii bardzo samotna.Czuję że nikt mnie nie rozumie,i wszyscy mają mnie za jakąś kompletną kosmitkę...moze i jestem kosmitką...ale mam 21 lat i bardzo pragnę mieć dziecko...wręcz obsesyjnie...i to jest moje jedyne marzenie.Urodzić dziecko.Tu i teraz.Uwielbiam dzieci.Kocham Je.Pragnę mieć własne.No ale cóż,kiedy wydaje mi sie ze wszedzie spotykam się z niezrozumieniem...Dziewczyny w moim wieku i nawet młodsze mają już dzieci z tzw wpadek. Ja tez bym tak chciała ale mój facet jest MEGA ostrożny...stosuje wszystkie mozliwe i dostepne formy antykoncepcji...nie odczuwam już przyjemności ze zbliżeń bo ciągle myślę o tym że dziecko..kiedy dziecko...czy to już...no i od jakiegoś czasu zauwazylam ze cieszy mnie coraz mniej rzeczy...chodzę struta przybita mam dosyć...nie sprawiają mi juz przyjemności zbliżenia,a już nie chcę się kłócić ze swoim chłopakiem.Jesteśmy razem już 4 lata.Mój facet czasem myśli że jestem z Nim tylko bo chcę by dał mi dziecko...a to nieprawda..kocham Go,ale kiedy on odsuwa temat,to automatycznie czuję się tak,jakbym powoli przestawala go znać..no okropne uczucie.I to nie jest tak że chcę być z Nim wyłącznie dla dziecka.Przede wszystkim kocham Go,ale czuję że jestem już Gotowa.A potem ? Niewiadomo.Może znajde jakaś fajnie płatną pracę i odechce mi się dziecka bo praca bedzie najważniejsza.A nie chcę żeby tak było.Teraz też niczego by tego dziecku nie zabrakło.Jestem tego pewna.Już nie wiem co robić.Jak rozmawiać,żeby się nie kłócić.Powoli tracę radość do żyycia.Kiedy widzę ciezarne kobiety,albo matki z wózkami,moje oczy zapełniają się potokiem łez.Serce mi sie rozdziera na milion kawałków.I ktoś by pomyślal...w takiej sytuacji najlepsza rozmowa...ale nie chcę żeby mój facet sie irytował.Chcialam powrócić do tematu gdzieś za rok...ale nie wiem czy tyle wytrzymam...wciąż na ulicy widzę dzieci...mam tego dosyć...próbuję nie myśleć,ale wszedzie są dzieci.Nie wiem już co robić.Tylko błagam.Nie mówcie mi że mam czekać aż mój facet będzie na to gotowy...wszystko tylko nie to... czekam na rady dziewczyny. Liczę na Was !
Zastanawiałaś się dlaczego tak bardzo chcesz dziecka? Może jesteś bardzo samotna mimo wszystko i chcesz by ktoś Cię bezwarunkowo kochał?
I zdajesz sobie w ogóle sprawę jak wygląda życie młodej matki?
Nie uważam, że samo pragnienie dziecka było czymś złym, jednak gdy jest to pragnienie obsesyjne w momencie gdy nie masz pracy a Twój chłopak tego nie chce, to już nie jest ok...
3 2013-04-08 21:31:37 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-04-08 21:33:14)
Kolorowakropelko, rozumiem że mieszkacie już razem, a Twój chłopak(ile ma lat?) pracuje i dobrze zarabia (na tyle aby utrzymać mieszkanie i trzy osobową rodzinę, a małe dziecko to duuuże wydatki).
Jeśli tak, to powinnaś na spokojnie wrócić za jakiś czas do tematu dziecka.
Na pewno niczego nie zdziałasz naciskając na niego i chcąc za wszelką cenę postawić na swoim.
Stawianie chłopaka przed "faktem dokonanym", też nie byłoby dobrym pomysłem.
Posiadanie dziecka, to wielka odpowiedzialność, na to muszą być gotowi oboje partnerów.
To decyzja na całe życie.
[...]Czuję że nikt mnie nie rozumie,i wszyscy mają mnie za jakąś kompletną kosmitkę...moze i jestem kosmitką...ale mam 21 lat i bardzo pragnę mieć dziecko...wręcz obsesyjnie...i to jest moje jedyne marzenie.Urodzić dziecko.Tu i teraz.Uwielbiam dzieci.Kocham Je.Pragnę mieć własne.No ale cóż,kiedy wydaje mi sie ze wszedzie spotykam się z niezrozumieniem...Dziewczyny w moim wieku i nawet młodsze mają już dzieci z tzw wpadek. Ja tez bym tak chciała ale mój facet jest MEGA ostrożny...stosuje wszystkie mozliwe i dostepne formy antykoncepcji...nie odczuwam już przyjemności ze zbliżeń bo ciągle myślę o tym że dziecko..kiedy dziecko...czy to już...no i od jakiegoś czasu zauwazylam ze cieszy mnie coraz mniej rzeczy...chodzę struta przybita mam dosyć...nie sprawiają mi juz przyjemności zbliżenia,a już nie chcę się kłócić ze swoim chłopakiem.[...]Tylko błagam.Nie mówcie mi że mam czekać aż mój facet będzie na to gotowy...wszystko tylko nie to... czekam na rady dziewczyny. Liczę na Was !
Dlaczego Twój facet jest taki ostrożny?
Niektórzy faceci też tak mają, że w pewnym wieku czują nieodpartą chęć do spłodzenia i wychowywania dzieci (z naciskiem na to drugie). Uczucia są te same, dyskomfort w obecności "tatusiów z pociechami" podobny ale panujemy nad sobą. Jeśli Twój facet jest w tym wieku to nie będziesz musiała długo czekać. Problem gdy jest zafiksowany z jakiegoś powodu, to może w nim tłumić te pragnienia, które Ty masz teraz. Musisz to wyjaśnić. Zostaje jeszcze "plan B", oczywiście w ramach TEGO związku, ale o ty nie będę pisał. To test waszego uczucia i może różnie się skończyć.
5 2013-04-09 07:52:09 Ostatnio edytowany przez busiu (2013-04-09 07:52:28)
Dziecko to przede wszystkim duże wydatki- przed i po porodzie. Zarabiasz dobrze? Masz umowę o pracę? Masz oszczędności? Czy może zrzucisz temat pieniędzy na barki faceta bądź rodziny, bo Ty chcesz dziecko już i natychmiast? Chłopak wyraźnie daje Ci do zrozumienia, że nie jest gotowy do bycia ojcem- a gdyby w przypadku wpadki oskarżył Cię o wrobienie w dziecko i by się zmył, zostawiając Cię z jakimiś groszowymi alimentami?
Jesteś na to wszystko gotowa?
Ile chłopak ma lat?
KolorowaKropelka a masz takie same pragnienie obsesyjne jak wyobrazisz sobie swoje dziecko w wieku nastoletnim? Trzaskające drzwiami, humorzaste, próbujące wyłudzać na zmianę od ciebie i ojca różne rzeczy? Czy tylko ta obsesja jest na punkcie uśmiechniętych maluszków?
To, że masz pragnienie dziecka w wieku 21 lat to nic złego. Ale wiesz.... ja mam 26 lat i gdzieś od 21 r.ż. przychodziło pragnienie posiadania dziecka, ale potem równie szybko znikało. Dopiero teraz tak na prawdę dojrzałam do świadomego macierzyństwa. Wiem z czym to się wiąże na każdym etapie wychowania i z pewnością nie jest to takie cudowne ja te słodkie bobaski na zdjęciach.
A chłopaka absolutnie nie możesz zmuszać. On musi być pewien, że chce dziecka.
Uważaj dziewczyno bo Ci się związek rozpadnie przez to.
Może masz jakieś problemy fizycznej natury, albo chemicznej, a nie psychicznej?
Myślę ze jestem gotowa na dziecko,chociaż może nie do końca no wiadomo,zawsze będą jakieś obawy...zawsze będę martwić się o jego zdrowie,dobre samopoczucie o to czy będę miała go czym nakarmić następnego miesiąca,ale myślę ze na razie są to dalekosiężne problemy...nie jestem już głupią nastolatką i wiem ze wychowanie dziecka wymaga ogromnego zaangażowania i potwornych pokładów matczynej cierpliwości...
jestem na to gotowa...na wstawanie w nocy...łagodzenie bolesnego ząbkowania gotowania kaszek i przewijania,gorączkowanie oraz karmienia na zawołanie...
jestem młoda mam w sobie power... wiem ze dzieci nie zawsze są uśmiechnięte i radosne,ale ze bywają tez kapryśne i nieznośne bo na przykład chcą coś czego akurat nie mogę kupić...ja nie chcę Jego zmuszać,chcę żeby dojrzał do tego,ale denerwuje mnie ze on nawet o tym nie chce rozmawiać...a porozmawiać to chyba można,nie trzeba od razu przechodzić do konkretów i działania...a on się irytuje nawet samą rozmową...ona ma inne marzenia,ja akurat takie...nic na to nie poradzę.
no ale cóż poczekam jeszcze
ale nie będę go zbyt naciskać już,bo jeszcze mi zwieje... ![]()
9 2013-04-10 16:54:12 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-04-10 16:55:42)
Kropelko, rozmawiać zawsze można, baaa nawet trzeba. Obawiam się jednak, że on dlatego tak reaguje, bo ostatnio za bardzo dawałaś mu popalić z tymi rozmowami
Czyż nie...?
Poczekaj troszkę, odpuść mu... za jakiś czas na spokojnie powróć do tematu.
I pamiętaj... życia rodziny nie można układać dopóki nie ma się czegoś swojego... mieszkania, pracy, pieniędzy na utrzymanie.
Może znajdź prace, pójdź trochę między ludzi. Rok, dwa popracujesz... chłopak zobaczy że poważnie myślisz o dziecku, bo też pracujesz na jego przyszłość. Wiesz... to że będziesz pracować, nie wyklucza macierzyństwa, jeśli dziecko jest dla Ciebie ważne, to kariera Cie nie pochłonie ![]()
Myślę ze jestem gotowa na dziecko,chociaż może nie do końca no wiadomo,zawsze będą jakieś obawy...zawsze będę martwić się o jego zdrowie,dobre samopoczucie o to czy będę miała go czym nakarmić następnego miesiąca,ale myślę ze na razie są to dalekosiężne problemy...nie jestem już głupią nastolatką i wiem ze wychowanie dziecka wymaga ogromnego zaangażowania i potwornych pokładów matczynej cierpliwości...
jestem na to gotowa...na wstawanie w nocy...łagodzenie bolesnego ząbkowania gotowania kaszek i przewijania,gorączkowanie oraz karmienia na zawołanie...
jestem młoda mam w sobie power... wiem ze dzieci nie zawsze są uśmiechnięte i radosne,ale ze bywają tez kapryśne i nieznośne bo na przykład chcą coś czego akurat nie mogę kupić...ja nie chcę Jego zmuszać,chcę żeby dojrzał do tego,ale denerwuje mnie ze on nawet o tym nie chce rozmawiać...a porozmawiać to chyba można,nie trzeba od razu przechodzić do konkretów i działania...a on się irytuje nawet samą rozmową...ona ma inne marzenia,ja akurat takie...nic na to nie poradzę.
no ale cóż poczekam jeszcze
ale nie będę go zbyt naciskać już,bo jeszcze mi zwieje...
Skoro myślisz tak jak wyżej to znaczy, że tak naprawdę nie jesteś gotowa. Znasz teorię a praktyka to hardcore
Przede wszystkim dziecko to ogromny wysiłek psychiczny, fizyczny i finansowy. Nie odpowiedziałaś na pytanie, czy macie własne mieszkanie, stałe dochody itd. Pracujesz, uczysz się ? Czy Twój partner ma stałą pracę i dobre dochody na tyle, żeby utrzymać wszystkich?
W sumie nie wiem co Ci powiedzieć.. jesteśmy ze sobą już prawie 4 lata.. Mam 23 lata aktualnie. Od niedawna zamieszkaliśmy razem.. Też marzę o rodzinie
Ale póki co to mój się ani nie oświadczył, ani nic nie mówi na ten temat. Także siedzę.. I tak na prawdę na ruchomym piasku..
Ale.. Gdzieś w internecie przeczytałam, że facet musi się ustatkować
np. Ja pracuję, mój też pracuje.. A mimo to nic.. A jednak.. Mamy dom nie wyremontowany.. I On najpierw myśli o lokalizacji, a może potem o jakieś przyszłości.. ?
W sumie to na pewno.. Zadaj pytanie o czym marzy.. Mój mi odpowiedział, że marzy o ustatkowaniu się.. A wiadomo takie czasy.. Mało funduszy itd itp.. To bardzo trudna sprawa dla faceta..
Ezotera, to co napisałaś to szczera prawda. Facet najpierw myśli o ustatkowaniu się, dopiero potem o dziecku. Nie ma nic gorszego dla mężczyzny, niż niemożliwość utrzymania życia swojej rodziny na odpowiednim poziomie, proszenie rodziców o pomoc itp. Dlatego dziewczyny, dajcie jeszcze jakiś czas swoim facetom. Pewnie, że nie można czekać wieczność...ale 2-3 lata w Waszym przypadku (jesteście jeszcze młodzi) nie będzie bardzo długim czasem. Ezotero, pisałaś że od niedawna mieszkacie razem. Moim zdaniem, dopiero od tej chwili zaczyna się ten na prawdę poważny związek (ten dorosły). Tylko proszę nie odbierz mnie źle, nie twierdze że wcześniejszy czas nie był ważny dla was. Chodzi mi o życie ze sobą na co dzień, wspólne i samodzielne.
Tak więc życzę powodzenia i dużo miłości ![]()
Ezotera, to co napisałaś to szczera prawda. Facet najpierw myśli o ustatkowaniu się, dopiero potem o dziecku. Nie ma nic gorszego dla mężczyzny, niż niemożliwość utrzymania życia swojej rodziny na odpowiednim poziomie, proszenie rodziców o pomoc itp. Dlatego dziewczyny, dajcie jeszcze jakiś czas swoim facetom. Pewnie, że nie można czekać wieczność...ale 2-3 lata w Waszym przypadku (jesteście jeszcze młodzi) nie będzie bardzo długim czasem. Ezotero, pisałaś że od niedawna mieszkacie razem. Moim zdaniem, dopiero od tej chwili zaczyna się ten na prawdę poważny związek (ten dorosły). Tylko proszę nie odbierz mnie źle, nie twierdze że wcześniejszy czas nie był ważny dla was. Chodzi mi o życie ze sobą na co dzień, wspólne i samodzielne.
Tak więc życzę powodzenia i dużo miłości
Posłuchaj mądrej kobiety ![]()
14 2013-04-10 19:26:39 Ostatnio edytowany przez ezotera (2013-04-10 19:31:14)
Ezotera, to co napisałaś to szczera prawda. Facet najpierw myśli o ustatkowaniu się, dopiero potem o dziecku. Nie ma nic gorszego dla mężczyzny, niż niemożliwość utrzymania życia swojej rodziny na odpowiednim poziomie, proszenie rodziców o pomoc itp. Dlatego dziewczyny, dajcie jeszcze jakiś czas swoim facetom. Pewnie, że nie można czekać wieczność...ale 2-3 lata w Waszym przypadku (jesteście jeszcze młodzi) nie będzie bardzo długim czasem. Ezotero, pisałaś że od niedawna mieszkacie razem. Moim zdaniem, dopiero od tej chwili zaczyna się ten na prawdę poważny związek (ten dorosły). Tylko proszę nie odbierz mnie źle, nie twierdze że wcześniejszy czas nie był ważny dla was. Chodzi mi o życie ze sobą na co dzień, wspólne i samodzielne.
Tak więc życzę powodzenia i dużo miłości
Nie odbieram źle wręcz przeciwnie, to co napisałaś to szczera prawda :)Wiem o tym, na początku jak budziliśmy się razem i chodziliśmy razem spać, to powiem szczerze kłóciliśmy się:) Każdy z domu wynosi swoje zachowania:) Ale.. Przez to, że stało się tak a nie inaczej mogę powiedzieć, że ludzie po prostu się "docierają"
jakkolwiek to zabrzmi, miałam namyśli że poznają się jeszcze lepiej
W taj chwili dużo rozmawiamy.. I to co powiedziałam wcześniej.. Facet chce dobrze.. Nie naciskać na niego.. To że mój mi powiedział ( A z reguły to prosty człowiek, nie wylewający się ze swoich problemów, że tak powiem "Męskich" ) , że jego marzeniem jest się ustatkować sprawiło, że zdałam sobie sprawę, że on na prawdę potrzebuje czasu , a przy tym czasie wyrozumiałości, akceptacji i poczucia, że mimo ciężkiego czasu chce jak najlepiej.. ![]()
A dla mnie już niepokojące jest to w jakim dziale autorka postanowiła umieścić swój wątek. Dziecko nie może i nie będzie lekiem na samotność! Ani na inne bolączki emocjonalno-psychologiczne z którym należy uporać się samemu, ewentualnie ze wsparciem dobrego specjalisty. Dziecko ma być swiadomą decyzją OBOJGA partnerów. Ma być powołane do życia właśnie z pełni miłości, a nie żeby coś zapełnić.
No i ważna kwestia na którą autorka nie odpowiedziała i to też jest niepokojące - co z finansami i całym "zapleczem"? Wbrew pozorom to już ciąża jest całkiem drogą imprezą. A już pojawienie się dziecka to zupełne finansowe tsunami, które nieprędko przejdzie ![]()
Nie będę dublowac wypowiedzi innych, bo to były szczere i dobre rady. Napiszę jedynie, że jak "struta" to Ty dopiero możesz byc. Jeśli nie masz pracy, a partner jest jedynym żywicielem, to co będzie gdy nie daj Boże coś się stanie? Mówię nie tylko o utracie pracy, ale też o chorobie, wypadku. Staniesz w kolejce po zasiłek? Kokosów nie dają, bieda z nędzą.
Piszesz, że jesteś wytrzymała psychicznie i fizycznie. Kolka dziecka i zobaczysz jak ten pogląd zostanie zweryfikowany. Spróbuj nie spac parę dni, ale naprawdę nie spac i jeszcze wszystko robic na pełnych obrotach. O wydatkach szkolnych, wyprawkach, tudzież innych obowiązkach nie wspomnę. Po swoich wiem, że małe dziecko - mały kłopot, duże dziecko - duży kłopot.