Tak po prostu koniec ? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Tak po prostu koniec ?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 30 ]

1

Temat: Tak po prostu koniec ?

Witam drogie Panie i kilku Panów również smile


Chciałem zapytać się czy uczucie może tak po prostu wygasnąć? Napewno usłysze, że "może i ze czesto tak bywa". Jednak nic na świecie nie dzieje się bez przeczyny i naprawdę cięzko mi czasem zrozumieć, że coś cudownego tak nagle się konczy. Byłem z kobietą przez pare miesięcy, i co tu dużo mówić, pokochałem ją. Ona na początku bardzo zabiegała o moje uczucia, a ja nie chciałem się angażować. Jednak z czasem kiedy martwisz się o kogoś, i przebywasz blisko niego to ta miłość po prostu przychodzi. Naprawdę zależało mi na jej jak na nikim innym, a kiedy tylko zacząłem to okazywać ona jakby się zdystansowała. Mimo wszelkich zapewnień z jej strony, w końcu powiedziała mi że chyba nie czuje do mnie tego co na początku. Strasznie klasyczna sprawa, zdaje sobie z tego sprawe, ale odczułem potrzebe opowiedzenia komuś tego. Zadaje sobie pytanie czy coś jeszcze z tego może być ? Niby dalismy sobie czas, mamy wrócić do tego za miesiąc/dwa, ale czy jak ktoś raz powiedział komuś, że nie czuje do niego nic, to jest jakakolwiek szansa ? Pytam się po co ona chciała ten czas, czy rzeczywiscie ma swoje problemy które nie pozwalaja myslec o mnie, czy po prostu chciala odwlec to definitywne "koniec z nami"? Najgorsze jest to, że mam cały czas nadzieję, a nie mogę w żaden sposób jej dopomóc (chyba).  Widuje ją czesto, i nie wiem jak się mam wtedy zachowywać. Nie chce tracić swojej dumy, ale nie chce dać jej do zrozumienia ze mam to gdzieś.  I to oczekiwanie które mnie dobija i sprawia ze nakręcam sam siebie, wymyslajac jakies nie stworzone historie o tym czego to ona nie robi i z jakim nowym moze juz byc.  Pytanie co mam robić ? Walczyć o nią, probować znowu ją w sobie rozkochać czy moze ją olac i pokazac ze mi nie zalezy? Nie jest to jakaś super pilnie sprawa i napewno są tutaj powazniejsze problemy, jednak pomogło by mi jakby ktoś sprobować coś mi doradzić. Pozdrawiam.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Tak po prostu koniec ?

czy ona przed Tobą była dopiero co w związku ??

3

Odp: Tak po prostu koniec ?

Była w związku około 4 miesięcy wcześniej i była z tym facetem przez 2-3 lata. Strasznie cieżko to przeżyła bo to była patologia, z tego co mi mówila, i zapewniała że nic do niego nie czuje. Jednak mimo wszystko, ostatnio powiedziała mi że trochę do niego tęskni. To było jak strzał w pysk i dlatego m.in. chiała tego czasu.

4 Ostatnio edytowany przez elviska18 (2009-12-07 22:23:56)

Odp: Tak po prostu koniec ?

...

5

Odp: Tak po prostu koniec ?

Wyglada jakby sie wystraszyla twoich uczuc. Mowisz,ze na poczatku to ona zabiegala o nie a teraz jak jest kochana to blokuje.
A moze jak mowi szirina ma to cos wspolnego z poprzednim zwiazkiem???

6

Odp: Tak po prostu koniec ?

słuchaj ja kiedyś zagrałam podobnie z facetem który się we mnie zakochał. ja byłam dopiero co po 4 letnim związku z facetem co mnie zdradził i potraktowałam go jak lek. postąpiłam podle wiem ale on mi pomógł. kiedy zobaczyłam że jemu za bardzo zależy i robi się z byt upierdliwy zbyt pytający co robię i gdzie jestem, zwyczajnie mnie odpychał i odeszłam z takimi samymi słowami jak twoja ex do ciebie

7

Odp: Tak po prostu koniec ?

Ehh czyli nie wróci. To przykre być takim "przecinkiem", a tyle razy mówiła że jest ze mną szczesliwa i ze nikogo lepszego nie znajdzie.  I to oczekiwanie na i tak straconą sprawe....

8 Ostatnio edytowany przez elviska18 (2009-12-21 17:54:57)

Odp: Tak po prostu koniec ?

...

9

Odp: Tak po prostu koniec ?

mój tamten były adorator też był bardzo dobrym człowiekiem, był przystojny dobry czuły kochany ideał faceta no ale nie dla mnie tak wyszło i koniec. teraz rozmawiamy normalnie a on ma już nową dziewczynę a ja od roku w związku z innym facetem wink

10

Odp: Tak po prostu koniec ?

Myślę, że dziewczyny mają tu sporo racji.
Nie jestem zwolenniczką cyklu rozstań i powrotów. Ja nie pozwoliłabym wrócić do siebie komuś, kto już raz odepchnął i zranił moje uczucia, nie jestem zabawką, którą można odstawić na półkę "na czas nieokreślony" (dla bezpieczeństwa w widocznym miejscu), a następnie znów się nią bawić, gdy wróci na to ochota. Poza tym: czym właściwie jest ta przerwa między Wami? Jeżeli ona da sobie radę sama, będzie miała dość siły, by poradzić sobie bez Ciebie lub zauważy, że wokół jest wielu innych interesujących ją mężczyzn - odejdzie? A gdy okaże się, że nie tak łatwo znaleźć księcia z bajki lub że życie w pojedynkę będzie dla niej trudniejsze niż związek z Tobą - wróci?
Nie wiem, jak Ty, ale ja nie takiej miłości szukam. I kiedy widzę, że to uczucie skrzywdzi mnie w każdym wydaniu - bo nawet, gdyby wróciła do Ciebie, zaufanie trudno będzie odbudować, a jej powody też raczej Cię nie usatysfakcjonują - wolę wykonać chirurgiczne cięcie.

11

Odp: Tak po prostu koniec ?

Chyba macie rację, po prostu nie warto pchać się w niepewną miłość. Pozatym dopiero teraz dostrzegam jej wady, które naprawdę są przerażające, a wczesniej nie byłem w stanie ich dostrzec.  Ciągle mnie trzyma uczucie do niej, ale myśle że z czasem zupełnie mi przejdzie. Najgorsze jest tylko to, że w oczach tej dziewczyny widziałem tylko siebie i napewno ona nie planowała tego co Szirina. Myślę teraz czy od razu nie spotkać się z nią i powiedzieć, że już nie ma kto na nią czekąć, czy zostawić to obojętnie ?

"potraktowałam go jak lek" - myślę Szirina, że kiedyś przyjdzie Ci drogo zapłacić za ten lek, ale to tak na marginesie.

12 Ostatnio edytowany przez szirina (2009-05-27 18:25:31)

Odp: Tak po prostu koniec ?

"potraktowałam go jak lek" - myślę Szirina, że kiedyś przyjdzie Ci drogo zapłacić za ten lek, ale to tak na marginesie

wiesz co może i tak ale nigdy z moich ust ten chłopak nie usłyszał nic co by sugerowało że odwzajemniam jego uczucia, nie spałam z nim ani nie robiłam nic co mogło by mu dawać jakąś nadzieję nawet w prosto powiedziałam mu że nie jestem gotowa na związek. wiedział jaką mam sytuacje psychiczną i wiedział o moim rozstaniu wiedział wszystko. więc nie wiem za co mi przyjdzie zapłacić. ale to tak na marginesie

13

Odp: Tak po prostu koniec ?

dlaczego odebrałaś to jako coś wymierzonego w Ciebie ? Jeśli byłaś wporządku to zdecydowanie nie masz się czego obawiać, ale tego nie moglem wiedzieć jak to pisałem, a stwierdzenie "potraktowałam go jako lek" raczej świadczy o potraktowaniu go przedmiotowo. Szkoda ze moja była kobieta nie powiedziała mi że nie jest gotowa itd, zamiast że tego ze szaleje na moim punkcie i że jest ze mną szcześliwa......

14

Odp: Tak po prostu koniec ?

Myślę, że zawsze warto stawiać sprawy jasno. Nie "zostawiałabym obojętnie" kwestii Waszego bycia razem, kiedy już wiesz, że być z nią nie chcesz.
Ma prawo wiedzieć i ma prawo dowiedzieć się teraz, im szybciej, tym lepiej.

Potrafię zrozumieć Szirinę. Czasami po rozstaniu człowiek czuje się samotny i odczuwa potrzebę bycia z kimś. Znam ludzi, którzy rzeczywiście leczyli starą miłość nową miłością i nie było to absolutnie celowe czy wyrachowane z ich strony. Czasem po zakończeniu związku próbujemy wyłączyć bolesne emocje i włączyć rozum - szukamy konkretnych cech, które mają nam zagwarantować inne zakończenie, a później niestety okazuje się, że człowiek to nie produkt o określonych parametrach i nie da się pokochać ot tak, bo głowa by chciała.
I na koniec - nie zawsze udaje nam się przejść przez życie z czystą kartą. Każdy z nas chyba nieświadomie lub świadomie kiedyś kogoś skrzywdził. Oby tych cierpień było jak najmniej, ale jesteśmy tylko ludźmi i gubimy się w życiu. To, co chciałam Ci powiedzieć: można nie zdawać sobie sprawy ze swoich intencji. Można myśleć "Chcę być z tym facetem", ale w gruncie rzeczy działać zgodnie z motywacją "Chcę z kimś być". W ten sposób jest łatwo o błędy i zranienie...

15

Odp: Tak po prostu koniec ?

potraktowanie jako lek miałam na myśli to że on mnie kochał a ja żaliłam mu się jak to okropnie potraktował mnie mój chłopak a on cierpliwie słuchał tego co mówię i wycierał łzy. no może źle to powiedziałam .....

16

Odp: Tak po prostu koniec ?

Dzięki Yvette za wytłumaczenie sprawy, teraz może prędzej będe mógł zrozumieć jej diametralną zmianę uczuć wobec mnie. Tylko szkoda ze ta  zmiana nastąpiła tak późno. Przez długi czas Ja się nie starałem, tłumaczyłem jej ze nic z tego nie będzie, ze dla niej jest za wczesnie, a ona  zabiegała o mnie tak długo, że w końcu sam się zaangażowałem (trochę na siłę na początku, bardziej z troski, ale potem już niestety z miłości) i zawiodłem się konkretnie. Ona naprawdę zachowywała się jakby dojrzała do kolejnego związku, ale widać niestety nie do końca.

Nie "zostawiałabym obojętnie" kwestii Waszego bycia razem, kiedy już wiesz, że być z nią nie chcesz.
Ma prawo wiedzieć i ma prawo dowiedzieć się teraz, im szybciej, tym lepiej. - tak naprawdę to jeszcze mnie trzyma to uczucie, ale powinienem posłuchać głosu rozsądku i olać sprawę. Szkoda ze ona nie chce mi powiedzieć definitywnego "koniec z nami", tylko czeka i zwleka nie wiem po co. To by jej nic nie kosztowało skoro już mnie nie kocha, a Ja akurat zawsze potrafie zachować twarz i klasę.

17

Odp: Tak po prostu koniec ?
srogi napisał/a:

To by jej nic nie kosztowało skoro już mnie nie kocha, a Ja akurat zawsze potrafie zachować twarz i klasę.

Każde rozstanie kosztuje emocjonalnie, nawet, kiedy się nie kocha, a zwłaszcza wtedy, gdy się ma świadomość bycia kochanym. Wiele osób nie potrafi zrobić tego chirurgicznego cięcia i dlatego rozstają się stopniowo... Wiem z doświadczenia, jak to boli, gdy się zostaje porzuconym i jak trudno jest komuś wbijać nóż w plecy odchodząc. Młodzi faceci często nie umieją się rozstać, chociaż nie widzą dla związku przyszłości, bo boją się, że kobieta będzie płakać, że będzie cierpiała i nie daj Boże to cierpienie okaże... A z kolei kobiety czasami chcą "odejść tak, żeby nie bolało", co niestety nie jest możliwe.

Są jeszcze ludzie, którzy prosząc o czas rzeczywiście tylko czasu potrzebują, bo są właśnie na życiowym zakręcie. Po prostu nie są pewni tego, co czują i czego chcą, to się zdarza.

Przypomina mi się w kwestii rozstań pewien dialog z filmu:
- You broke up?! What happened?
- Life happened.
I to samo przytrafiło się być może Wam.
Można być zaangażowanym w związek, można czuć się gotowym na związek i... Ponieść uczuciową klęskę. Jestem w stanie uwierzyć, że ona z początku nie miała złych intencji. Tak jak pisałam o kobietach leczących miłość miłością, one mogą nie zdawać sobie sprawy z tego, że ich lęk przed samotnością to podłoże ich decyzji. One myślą "Niech ON będzie przy mnie", ale podświadomie mogą mieć "Niech KTOŚ po prostu będzie przy mnie". I dlatego, kiedy nowy związek da im siłę do tego, żeby stanęły na nogi, mogą zorientować się, że źródło ich uczucia wyschło. "Kochałam, bo potrzebowałam miłości" - mniej więcej na takiej zasadzie.

18

Odp: Tak po prostu koniec ?

To najlepiej złapie Ją przy okazji i powiem, żeby nie traciła czasu już  na tą niepotrzebną zwłokę. Bez żadnego umawiania się ani nic, prosto z mostu, bez żadnej dłuższej rozmowy.

19

Odp: Tak po prostu koniec ?

NIE. Absolutnie nie.
Uważam, że dłuższa rozmowa to jest oznaka pewnego szacunku do drugiej osoby, poszanowania jej uczuć, Waszej przeszłości, wspólnego czasu. Nawet, jeśli ona nie potrafi rozstać się z klasą, Ty powinieneś to umieć. I nie mógłbyś dać jej piękniejszej lekcji niż właśnie pokazując, jak można to zrobić. Jak rozstają się dorośli ludzie.
Wiem, że duma podpowiada różne scenariusze, ale uwierz mi, nie warto się szarpać czy rozstawać bez słowa wyjaśnienia.

20 Ostatnio edytowany przez elviska18 (2009-12-21 17:54:50)

Odp: Tak po prostu koniec ?

...

21

Odp: Tak po prostu koniec ?

Ja myślę, że ona jest zdecydowanie na to gotowa, tylko jej wrodzone lenistwo na to nie pozwala. A szczerze to głupio po prostu mi tak czekać, a ona jest w doskonałym humorze zawsze w mojej obecnosci, zatem nie widze powodów dla których mielibysmy jeszcze raz rozmawiac o jej uczuciach. Już raz mi powiedziala,  a skoro nic sie nie zmienilo, to chyba wystarczy.

Odp: Tak po prostu koniec ?

WALCZ O TO CO KOCHASZ!

23

Odp: Tak po prostu koniec ?

Srogi smile

.....Czytajac Twoja historie widze swoja......niestety, widac obie z plci przejawiaja te same zachowania....ale....
Moj przypadek a raczej przypadek mojej "drugiej polowki" jest bardzo podobny... poczatki byly piekne...sielanka...pomyslalam, ze trafilam na TO uczucie!
...nie znalismy sie z widzenia...usilowalam sie z nim spotkac w celach sluzbowych, on mnie zbywal...po kilku probach pomyslam, ze wiecej probowac nie bede i odpuscilam....az tu nagle "hrabiuncio" sie odezwal...
Pierwsze spotkanie, spojrzenie i uscisk dloni...i BUM! weszlam do niego na 15 min a wyszlam po kilku godzinach! bajaka!
...potem....to on zadzwonil...po 2 dniach znajomoci dal mi tel zeby bylo nam latwiej rozmawiac...po 3 bylismy juz na spacerze nad morzem...... po prostu pieknie.... ja sie zakochalam po uchy i wydawalo sie ze on tez....przez kilka miesiecy bylo niesamowicie.....az tu nagle ni stad ni z owad..nastepne BUM! tyle tylko, ze juz nie takie piekne! w ulamku sekundy sie ulotnil...przestall dzwonic, pisac, byc......po kilku moich prosbach (co trwalo w czasie) powiedzial, ze potrzebuje czasu....prosil o niego! dalam ile chcial, nie narzucajac sie i nie nalegajac......i do dzis go nie ma w moim zyciu....
ja go kocham, bardzo....ale tu i dzieki TYm KOBIETKOM zdalam sobie sprawe ze brne w cos co nie ma sensu bo po co trwac w czym, upierac sie przy czym i przy kims kiedy on nas nie chce?!
to buduje zla realcje....taki czas dany przez nas na p5rzemyslenie daje im latwosc w odejsciu....bo to my wspolnie podejmujemy ta decyzjae- tak im sie wydaje! ....pozwalamy na to czekajac..................a czasu mija coraz wiecej...my czekamy i cierpimy.....a z tego i tak nic nie bedzie!
ja nie potrafie sie z tym pogodzic, jeszcze nie...malo tego dzis sie widzielismy a ja sie rozpadlma na kawalki...ale co nas nie zabije to nas wzmocni.....
....pamietaj....jesli odchodza to znaczy, ze nas nie chca...bo jesli sie kogos kocha to jakby nie bylo....nie zostawia sie go, nie odchodzi....
nie jest to tak ze nie sa nas warci....oni nas nie potzrebuja a my ich tak! ale nic na sile sie nie da!
bolesna prawda.....

trzymam za Ciebie kciuki i oby Ci sie udalo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

24

Odp: Tak po prostu koniec ?

Tak walcz o to czego pragniesz i nie poddawaj się.

25 Ostatnio edytowany przez elviska18 (2009-12-21 17:54:34)

Odp: Tak po prostu koniec ?

...

26

Odp: Tak po prostu koniec ?

Wchodząc dziś na Forum chciałam opowiedzieć moją historię i zapytać "jak długo będzie bolało?" i "czy warto jeszcze wzdychać?", ale weszłam tutaj i nie muszę już nic pisać.
Mój "ukochany" pojawił się nagle, jak w bajce i wszystko potoczyło się jak w bajce. Nie mogliśmy ustalić kto pierwszy podrywał drugą osobę, ale wiadome było, że obojgu nam zależy. Staraliśmy się, rozmawialiśmy, planowaliśmy. Zapraszał, pisał, dotykał, całował... Jest poważnym, starszym ode mnie mężczyzną, więc nie była to zabawa.
Okazało się jednak, że była to próba. Pewnego dnia, tuż przed wspólnym wyjazdem, na mającej być romantyczną kolacji powiedział mi, że nie pojedziemy. Że coś jest nie tak, że nie chce tego dłużej ciągnąć, mimo, że mnie lubi i szanuje. Ja nie do końca chyba jeszcze wiedziałam co to znaczy, a on przepraszał. Rozstaliśmy się ze smutnym uśmiechem na ustach, ponieważ ja nie płaczę w takich sytuacjach. Dopiero samotna podróż powrotna do domu przyniosła falę smutku i łez.
Mimo, że to, co było między nami nie trwało długo, nigdy wcześniej nie zaznałam takiego uczucia. Teraz wiem już, ze miłość to jest szaleństwo. Ogromne, pozytywne szaleństwo. A teraz jestem na de-toxie.
Wracając do wątku - srogi, uważam, podobnie jak yvette, ze życie toczy się różnie. Ludzie nie od razu wiedzą czy dadzą radę być razem, z tą drugą, jednak obcą osobą. Ale chcą próbować, bo wspólne życie jest piękne. Ja nie mam żalu, bo każdą wspólnie spędzoną sekundę wspominam jak skarb. Poznałam wspaniałego człowieka, a dzięki niemu poznałam siebie i moją miłość. Jednak przede wszystkim cieszę się, że mnie nie oszukał - wiem, że nie było to łatwe ani dla niego ani dla mnie, ale powiedział mi prawdę. Dlatego myślę, ze powinniście powiedzieć sobie prawdę, nie czekając. Bo czas nie pomoże - nie ma sensu tkwić w martwym punkcie. I jeżeli będziesz chciał jej coś powiedzieć, powiedz jej albo postaraj się odpowiedzieć na pytania, które Ci zada. To pomaga zrozumieć, pomaga odejść spokojnie. Trzymam za Ciebie kciuki.
Chcę jeszcze podziękować yvette - Twoje posty pozwoliły mi zrozumieć. Pozwolą mi teraz przetrwać i nie złamać się. Mimo, że jeszcze bardzo boli i tęskni to moje serce, jakoś wytrzymam. Ciągle chciałabym być przy nim, patrzeć jak zdejmuje okulary, móc zaskoczyć go wizytą, czuć jego obecność, ... Z czasem chyba przejdzie? Ty utwierdziłaś mnie w tym dlaczego stało się tak a nie inaczej. Dziękuję.

27

Odp: Tak po prostu koniec ?

Ja już się pogodziłem z myślą o braku uczucia z jej strony. A teraz dodatkowo widze, że tęskniłem za swoim ideałem, a nie za konkretną kobietą. Nie będe prosił Ją o rozmowe, poczekam na nią, jak ona będzie miała na tyle odwagi, żeby powiedzieć mi prosto w oczy poraz drugi "nie kocham Cię". Tak czy siak warto szukać.

28 Ostatnio edytowany przez yvette (2009-05-30 01:16:31)

Odp: Tak po prostu koniec ?
Konwalia napisał/a:

Wchodząc dziś na Forum chciałam opowiedzieć moją historię i zapytać "jak długo będzie bolało?" i "czy warto jeszcze wzdychać?", ale weszłam tutaj i nie muszę już nic pisać.
(...)
Chcę jeszcze podziękować yvette - Twoje posty pozwoliły mi zrozumieć. Pozwolą mi teraz przetrwać i nie złamać się. Mimo, że jeszcze bardzo boli i tęskni to moje serce, jakoś wytrzymam. Ciągle chciałabym być przy nim, patrzeć jak zdejmuje okulary, móc zaskoczyć go wizytą, czuć jego obecność, ... Z czasem chyba przejdzie? Ty utwierdziłaś mnie w tym dlaczego stało się tak a nie inaczej. Dziękuję.

Cieszę się, że moje wylane łzy mogły się komuś na coś przydać. Mój poprzedni związek, w który włożyłam całą siebie, zakończył się właśnie słowami "Już Cię nie kocham". Nigdy w życiu nie cierpiałam tak bardzo. Wykreśliłabym te pierwsze dwa tygodnie po rozstaniu ze swojego życiorysu. Ale powoli, dzień po dniu, bolało coraz mniej. I w pewnym momencie, nawet nie powiem Ci dokładnie, kiedy, potrafiłam już spojrzeć na to inaczej. Docenić to, co miałam, ten najszczęśliwszy okres mojego życia.
Przez jakiś czas po rozstaniu obwiniałam się o to, co się stało. Wmawiałam sobie, że gdybyśmy się tamtego wieczoru nie posprzeczali, to on "nie zacząłby się zastanawiać nad tym, co czuje". Dzisiaj to nawet brzmi dla mnie śmiesznie. Wiem, że to wisiało w powietrzu, nawet, jeśli nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy i że przecież nie mogłam temu zapobiec. Może to i lepiej, że rozstaliśmy się, gdy byłam szczęśliwa, to było bardziej bolesne, mniej zrozumiałe, ale pozwoliło nam uniknąć wielu późniejszych cierpień.
Nie jest mi łatwo tak po prostu zamknąć ten rozdział w życiu. W jakiś sposób to poczucie odrzucenia, zranienia jednak we mnie tkwi, nawet, gdy jestem w nowym związku i minęło już kilka miesięcy.

Czy to kiedyś przechodzi? Jak długo będzie bolało? Myślę, że to w dużej mierze zależy od nas. "Rozczarowania się pali, a nie balsamuje" - to jest święta prawda. Przypomina mi się fragment książki Dalajlamy, w której pewien psychiatra wspominał swojego pacjenta, zadbanego, eleganckiego, kulturalnego mężczyznę w wieku ok. 50 lat. Podczas pierwszej wizyty lekarz zadawał standardowe pytania, o pracę, o wiek itd. W pewnym momencie spytał o stan cywilny, na co pacjent:
- Ta k...a! Jak ona mogła mi to zrobić?! Nigdy jej tego nie zapomnę! Co za %&*@#! Moja była żona! Odeszła do tego ^@!(@&^%#%^@!
- Na pewno zajmiemy się tym na następnych spotkaniach. A jeszcze pozwolę sobie spytać, ile lat minęło od rozwodu?
- W przyszłym tygodniu minie 20.

Nie chciałam, żeby mnie to spotkało. Ale jeszcze bardziej nie chciałabym stracić kolejnych lat swojego życia na rozpamiętywanie. I Ty na pewno też nie.

29

Odp: Tak po prostu koniec ?

No to i ja witam w klubie... Tyle, że sprawa dotyczyła mojego ex. Byliśmy ze sobą ponad rok, już od jakiegoś czasu wszystko się psuło (ale cały czas go kochałam i wierzyłam, że się wszystko ułoży...) a on mi nagle pewnego dnia powiedział: nie kocham Cię już... A tak bardzo o mnie kiedyś zabiegał- ja nie chciałam. Chyba prawie rok znosił mój związek z innym facetem, wylewanie łez itp. Aż pewnego dnia nie wytrzymałam i zostawiłam tamtego (tak było źle) i tutaj mój ex o którym mowa odnalazł swoją szansę... pocieszał, był... Po jakimś czasie się w nim zakochałam, a później nie istniał już dla mnie nikt inny... i BUM. I KONIEC. Tak po prostu. Przez pół roku nie mogłam do siebie dojść. Siedziałam w domu, zawaliłam studia. Nie chciało mi się nic. Chodziłam spać o 7 rano (na komputerze grałam w gry! Żeby nie myśleć) a wstawałam o 15-16... Mama się o mnie martwiła bardzo. Aż po pół roku wyszłam z domu i po około 3 miesiącach- może 4 poznałam R... Spadło to na mnie jak grom z nieba- miłość od pierwszego wejrzenia (z mojej strony)... Ale ten wielki strach- co będzie, czy nie postąpi jak mój ex... Jesteśmy razem już ponad 3 lata:) Już teraz mu ufam, wiem że jest stały w uczuciach. Że kocha- tak naprawdę... widzę to każdego dnia. I już się nie boję- może tylko czasami nachodzą mnie wątpliwości gdy mamy gorszy okres. Ale R mi zawsze tłumaczy- mimo kłótni potrafi mnie przytulić i zapewnić, że nie odejdzie... bo kocha i chce być ze mną... Mam nadzieję, że już tak zostanie:)

Dziś jestem wdzięczna mojemu ex, że odszedł... Mam R:) I nie zamienię go na nikogo na świecie:)

Posty [ 30 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Tak po prostu koniec ?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024