Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Mam problem z dużą ilością ludzi wokół mnie.
Boję się jeździć autobusami, tramwajami. Boję się kościoła, dużych sal wykładowych - ogólnie tam gdzie jest dużo ludzi.
Zaczynam mieć zimne poty, sztywnieją mi dłonie i kark, czuję, że się duszę i musze natychmiat wyjść.
Dlatego zawsze zajmuję miejsce blisko wyjścia, żeby w razie czego mieś swiadomość, że moge wyjść.
Nie mogę sie na niczym skupić. Wyobrażam sobie scenariusze, że np nagle zwymiotuję i wszyscy będa patrzeć, albo stanie się coś innego, wstydliwego.....
najgorzej jest w autobusie/tramwaju, bo z niego nie zawsze mogę wysiąść. A już w ogóle panika jest jak autobus stoi w korku lub na długich światłach. dlatego czasami wole przejść kilka przystanków na piechotę niż jechać.....
Znacie taki przypadek?
Co to może być? ![]()
Ostatnio edytowany przez parvati (2009-05-27 10:28:36)
Offline
Parvati może to być pewien rodzaj fobii, kiedy boisz się tłumu i dlatego występują objawy fizyczne w tych sytuacjach. Nie napisałaś jak bardzo jest to dla Ciebie męczące, z tego co piszesz to wnioskuje, że udaje Ci się przełamać ten lęk, skoro odwiedzasz kościoły i jeździsz autobusem. Charakterystyczne jest to, że lęk jest dość nieuzasadniony, bo przecież z kościoła czy wykładu zawsze możesz wyjsć, jeżeli jest coś nie tak, podobnie w autobusie zawsze możesz stanąć koło kierowcy i jak coś to poprosić, żeby Cie wypuścił przednimi drzwiami bo np zwymiotujesz (wątpie, żeby jakiś kierowca w takiej sytuacji nie zareagował). Bardzo dobrze więc, że zdajesz sobie z tego sprawę i jak napisałaś stoisz blisko wyjścia. Myślę, że warto udać się do specjalisty, żeby to ocenił i stwierdził czy potrzebna jest np terapia. Wyobrażam sobie, jakie to musi być trudne i jakie uczucia Tobą w tych sytuacjach targają, dlatego sądzę, że warto zawalczyć aby zmniejszyć natężenie problemu a być może i go się pozbyć
Znajdź jakiegoś psychologa w swoim mieście, czasem można się dostać nawet na NFZ. Wiem, ze pierwszy krok jest najtrudniejszy ale warto
Powodzenia!
Offline
Mysle, ze to co opisujesz to sa tzw. ataki paniki ktore sa czesto wywolane przez dlugotrwale zycie w stresie albo depresje. Zastanow czy ogolnie stronisz od ludzi unikasz kotaktow czy tylko w duzych skupiskach. Najlepiej zglosic sie do psychologa nie wiem jak dlugo tak masz ale rada specialisty wskazana.
Noszenie z soba papierowej torebki albo woreczka moze pomoc przy dusznosciach, oddychac plytko tym samym powietrzem z torebki pomaga w uspokojeniu oddechu.
Offline
wiem co czujesz. Też tak mam jak np. siedzę na wykładach w środku i wiem, że gdybym chciała wyjść musze się przeciskać myśle tylko o tym i nie moge się skupić i robi mi się gorąco
tramwaju i autobusie tego nie odczuwam (wiem, że zawsze moge wysiąść) chyba, że musze jechać gdzieś daleko ale jak jade np. samochodem mam świadomość, że przecież nie wyskocze na środku ulicy :p straszne uczucie
Offline
Na strach przed ludźmi najlepszy jest teatr. Zapisz się na profesionalne kółko teatralne. Tam nauczą Cię kontaktu z ludźmi i pokonywania strachu. Taniej i przyjemniej od psychologów i innych psycho...
Miałam przyjaciółkę która bała się rozmawiać z obycmi i przebywać z nimi... Po takim kółku... Oiii dziewczyno nie poznałabyś jej i nigdy byś nie powiedziała iż ona czegokolwiek się kiedyś bała ![]()
Offline
zdecydowanie to co opisujesz to ataki paniki. Z tym oczywiscie mozna sobie poradzic. zwroc uwage na bledne kolo, ktore sie tworzy. Zaczynasz sie pocic, drza rece, wali serce, a wiec stwierdzasz, ze cos sie dzieje, zaczynasz sie denerwowac i objawy sie nasilaja i tak w kolko. Proponuje Ci zglosic sie do psychoterapeuty. Bo ta dolegliwosc jest po prostu bardzo meczaca. a dosyc szybko mozna sie jej pozbyc.
Offline
parvati napisał:
Mam problem z dużą ilością ludzi wokół mnie.
Boję się jeździć autobusami, tramwajami. Boję się kościoła, dużych sal wykładowych - ogólnie tam gdzie jest dużo ludzi.
Też mam taki problem ;(
Offline
Napewno pomoze terapia...takie zachowanie musi z czegoś wynikać np.niska samoocena,dlugotrwale zycie w stresie albo depresja...a na terapii beda pewnie dążyli do tego z czego to powstało...i bedziesz z tym walczyła i uczenie sie zmiany swoich myśli na pozytywniejsze i napewno dasz rade
a pomyślałaś nad tym że to nie koniecznie jest to że się boisz ludzi?tylko poprostu nerwica?że masz w głowie non stop że coś ci sie moze stać i twoja podświadomosć tak własnie reaguje bo ja tego nauczyłaś że jak jesteś w tłumie ludzi to odrazu twój organizm tak reaguje jak napisałaś?moze źle określiłaś to ze sie boisz ludzi?Moja Mama miała objawy takie ze jak była gdzies sama czy jechała autobusem czy siedziała w pracy to miała tak ze robiło jej sie duszno jak by miała zaraz zemdleć i cały czas się bała że jej sie coś stanie i okazało się że to nerwica a nerwicy dostała przez swoje cieżkie przeżycia w życiu, bo moze ty sobie to wmawiasz że boisz sie ludzi a tak wcale nie jest często wmawiamy sobie różne sytuacje a tak naprawdę powód jest inny...powiem ci ze ja przez pewien czas miałam tak ze jak jechałam sama autobusem czy byłam sama na mieście to robiło mi sie słabo miałam myśli że zaraz tu zemdleje i nikt mi nie pomoze też źle sie z tym czułam ale nigdy nie wymawiałam sobie ze dzieje mi sie przez to ze boje sie ludzi bo tak nie było..ale dałam sobie z tym rade walczyłam z tym smiałam się z tego...i naprawde pomaga tylko trochę trzeba czasu...wydaje mi sie ze za bardzo sie skupiasz nad swoimi złymi myślami nawet jak jesteś w tłumie postaraj sie śmiać z tego co sie z tobą dzieje i zauważ że każdy człowiek jest zajęty sobą i swoimi własnymi myślami i nie ma sie czego bać bo tak naprawdę strach jest tylko w naszej głowie tak naprawdę go nie ma wiem że dasz sobie rade w koncu my kobiety jesteśmy silne ![]()
Offline