Od jakiegoś czasu spotykam się z pewnym facetem. Wyróżnia się tym że jest taki jakiś powolny tzn. jak coś mówi to tak długo to się ciagnie zanim skończy coś opowiadać. Poprostu tak nudno to opowiada, męczy czekanie aż dociągnie do kolejnego zdania bo mówi to w taki sposób że w sumie już wiadomo o co chodzi a on dalej przeciąga. To co on chce powiedzieć to ja bym powiedziała w dwuch zdaniach, a on musi się rozwlec. Jak przychodzi do mnie to też, zdejmie buty, wejdzie do pokoju i zdejmuje kurtkę i wszystko tak robi powolnie. Jak idzie do ubikacji też powoli otworzy drzwi od pokoju i idzie. Wszystko musi mieć zaplanowane, zero spontaniczności. Czy ta jego taka powolność to może być skutek choroby czy on już taki poprostu jest? Szczerze mówiąc nie spotkałam się nigdy z takim typem faceta. Każdy spontaniczny, reakcje normalne a ten taki spowolniony.
Może po prostu taki jest. Mój chłopak też taki jest, ale nie przeszkadza mi to, bo sama też wulkanem energii nie jestem.
Tak, to jest choroba. I nie chcę Cię straszyć, ale zaraźliwa. Uciekaj od niego jak najdalej. Chyba nie chcesz być "spowolniona"?
Tak, to jest choroba. I nie chcę Cię straszyć, ale zaraźliwa. Uciekaj od niego jak najdalej. Chyba nie chcesz być "spowolniona"?
Twoja ironiczna wypowiedź nic nie wnosi do tego tematu.
Ja jak ktoś tak ciągnie wypowiedz to robię znudzoną minę i mówię przejdź do rzeczy ![]()