Jestem na skraju... między całkowitym odrzuceniem Boga, a całkowitym przyjęciem go. Mam 24 lata , 8 lat nie byłam u spowiedzi... zapomniałam o jego istnieniu, wiem że to nie forum katolickie, ale...w internecie całkiem przypadkowo natknęłam się na wykłady pewnego księdza Piotra i przyznam , że ruszyło mnie trochę... tylko ja nie wiem czy nie jestem za stara na to żeby uwierzyć komuś na słowo w kwestii Boga. Nie wiem, nie wiem z jednej strony poczułam pragnienie Boga, a z drugiej w pewnych kwestiach nie zgadzam się z KK i jak tu się nawrócić?;) Z drugiej strony może to wezwanie Pana to nawyk z dzieciństwa? i to kwestia figli mózgu, a nie Boga...
Wierzący odpowiedzcie.
Limonka, nie pomogę Ci, ale powiem za to, że jesteśmy na tym samym etapie w kwestii wiary ;]. U mnie to się rozbija o pewne dogmaty religijne, z których przyjęciem mam problem, a nie wiarą jako taką, bo tę akurat posiadam. Chętnie bym się nawróciła, ale potrzebuję pokierowania, wytłumaczenia i odpowiedzi na moje pytania, których mam dziesiątki.
To zadawajcie te pytania, postaramy się pomóc (jeżeli nie są zbyt osobiste oczywiście)
.
Z opcji całkowite odrzucenie bądź przyjęcie Boga, zdecydowanie lepsze jest przyjęcie
Mnie osobiście wiara, ale także religia, ubogaca, uszczęśliwia, po prostu nadaje sens życiu. DO spowiedzi zawsze można iść, nawet gdy nie było się od Pierwszej Komunii Świętej, to nie ma znaczenia gdy robi się już taką przerwę, ile to lat. Gdy przychodzi choćby cień potrzeby to trzeba to wykorzystać. Polecam rekolekcje, trwa Wielki Post, jest ich szeroki wybór. Zawsze można porozmawiać osobiście z duchownym, grunt to się nie bać
Bo czego się bać, że tęsknisz za Bogiem? To jest piękne!
Bóg kocha wszystkich i każdego z osobna.
Przede wszystkim zadaję sobie pytanie, która wiara jest prawdziwa. Tak się składa, że miałam styczność z inną wiarą, która wpoiła mi swoje dogmaty. Jednakże w wyniku wielu spraw, które mi się nie podobały, między innymi organizacji, która ograniczała swobodę myślenia i robienia tego, co chcę. Kiedy ktoś mówi, między wierszami, "masz myśleć tak jak my, bo jak nie to cię wykopiemy", zaczynam mieć wątpliwości.
W ten sposób przypałętałam się ponownie w okolice kościoła katolickiego, ale z racji wpojonych innych poglądów, nie umiem się przestawić na te stricte katolickie. Dla przykładu, nie umiem przyjąć Trójcy Świętej, nieomylności papieża, celibatu, kultu maryjnego. Potrzebuję, by ktoś poświęcił mi czas i udowodnił swoje racje na podstawie Pisma Świętego. Ciężko przyjąć mi spowiedź uszną, bo wydaje mi się być niebiblijna. Mimo tego wszystkiego, bardzo lubię chodzić do kościoła, uwielbiam kazania i czytania Pisma Świętego, pewnego razu poczułam potrzebę pełnego uczestnictwa w mszy, mianowicie przyjęcia Komunii Świętej, ale wiem, że nie mogę, bo w tym celu muszę udać się do spowiedzi.
Tak się miotam między tym wszystkim...
Mi w chwili zwątpienia pomagają homilie, przemówienia Jana Pawła II. Jest on dla mnie jedynym autorytetem spośród wszystkich kapłanów. Do Kościoła chodzę, ale nigdy nie słucham kazań, zazwyczaj sobie wtedy odpływam gdzieś myślami.
Przede wszystkim zadaję sobie pytanie, która wiara jest prawdziwa. Tak się składa, że miałam styczność z inną wiarą, która wpoiła mi swoje dogmaty. Jednakże w wyniku wielu spraw, które mi się nie podobały, między innymi organizacji, która ograniczała swobodę myślenia i robienia tego, co chcę. Kiedy ktoś mówi, między wierszami, "masz myśleć tak jak my, bo jak nie to cię wykopiemy", zaczynam mieć wątpliwości.
W ten sposób przypałętałam się ponownie w okolice kościoła katolickiego, ale z racji wpojonych innych poglądów, nie umiem się przestawić na te stricte katolickie. Dla przykładu, nie umiem przyjąć Trójcy Świętej, nieomylności papieża, celibatu, kultu maryjnego. Potrzebuję, by ktoś poświęcił mi czas i udowodnił swoje racje na podstawie Pisma Świętego. Ciężko przyjąć mi spowiedź uszną, bo wydaje mi się być niebiblijna. Mimo tego wszystkiego, bardzo lubię chodzić do kościoła, uwielbiam kazania i czytania Pisma Świętego, pewnego razu poczułam potrzebę pełnego uczestnictwa w mszy, mianowicie przyjęcia Komunii Świętej, ale wiem, że nie mogę, bo w tym celu muszę udać się do spowiedzi.
Tak się miotam między tym wszystkim...
wszystko to co jest ci potrzebne masz juz w sercu, pragnienie Boga, które prawdopodobnie On sam w tobie wzbudził. reszte da sie troche przyblizyc. zacznijmy od tedo, co to znaczy ze nie umiesz przyjąc Trójcy Swietej? nie rozumiesz Jej? nie rozumiesz dlaczego mówimy ze jest Jeden Bóg ale w Trzech Osobach?
Rozumiem, ale chcę potwierdzenia biblijnego, chcę zobaczyć w Piśmie Świętym, że tak jest. Poza tym jednym wersetem, w którym jest mowa, że słowo było bogiem. W Biblii ciągle jest o SYNU bożym, nie o bogu, kiedy pisze o Jezusie. Potrzebuję, by ktoś sensownie mi to udowodnił.
Wczoraj w nocy w zupełnej ciszy moje myśli były niespokojne w związku z Bogiem.. i zaczęłam się modlić i wzywać Boga, potem nastąpił jakiś potężny spokój w moim sercu, nie wiem jak to nazwać jakbym jakąś siłę poczuła...dziwne to było, aż uśmiechać mi się chciało. Pewnie pomyślicie , że coś piłam nic z tych rzeczy... czy to po prostu żarty mózgu, autosugestia... hmmm
Aimee
Ja osobiście wychodzę z założenia, że zrozumienie tajemnicy Trójcy Świętej jest to coś zbyt trudnego dla nas ludzi z powodu że tak powiem ograniczeń umysłowych. Nawet najznakomitsi duchowni w historii kościoła mieli problemy aby to ubrac w słowa. To poprostu się czuje czytając nowy testament czy ogólnie biblie.
Pośredim dowodem na prawdziwośc Trójcy Świętej jest fakt, że pomimo licznych rozłamów w kościele, zarówno protestanci jak i prawosawni czy katolicy co do tego się zgadzają. Tradycja kościoła to coś co trwa od bardzo dawna i była stopniowo wzbogacana w oparciu o przeszłośc. Nic sie nie wzięło z niczego. I ja osobiście nie wierzę ze mogłaby się mylic co do tak ważnej rzezcy jak Trójca Święta.
Myślę ze pełne poznanie tajemnicy Trójcy Święej przyjdzie dopiero po smierci. Teraz jest to poprostu nie możliwe i powinniśmy z pokorą to zaakceptowac.
Poniższy fragment także pokazuje dosyc dokładnie że ojciec i syn to jedno.
(6)Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. (7) Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście. (8) Rzekł do Niego Filip: Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy. (9) Odpowiedział mu Jezus: Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: Pokaż nam Ojca? (10) Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? - (J 14:6-10)
W dodatku należy zadac sobie pytanie dlaczego niemożliwym jest uznawanie Ojca bez uznania Syna? (Tak Jezus mówił do Żydów którzy nie chcieli uznac Jezusa). Bo Ojciec i Syn to jedno. Ja tak to widze osobiście.
"Nie takiego bowiem mamy arcykapłana, który by nie mógł współczuć naszym słabościom, lecz doświadczonego we wszystkim na nasze podobieństwo, z wyjątkiem grzechu". (Heb 4:15) - Zaden człowiek nie byłby w stanie życ bez grzechu co mysle ze można pośredniu uznac za dowód boskości Jezusa.
Kiedy niewierny Tomasz przekonał się, że Jezus naprawdę zmartwychwstał rzekł "Pan mój i Bóg mój!" (J 20:28).Jezus nie zaprzeczył tym słowom.
Ważne jest także zrozumienie faktu że Jezus miał dwie natury. Dlatego można wyjaśnic czemu Jezus wprost modlił sie do Ojca, bo modliła się ta jego ludzka natura, która normalnie odczuwała np strach "I mówił: Abba, Ojcze, dla Ciebie wszystko jest możliwe, zabierz ten kielich ode Mnie! Lecz nie to, co Ja chcę, ale to, co Ty [niech się stanie]! (Mk 14:36)".
Dla mnie osobiście najważniejsze jest to, że Jezus Chrystus istniał od samego początku istnienia świata jeszcze zanim, że tak powiem zszedł na ziemie w postaci ludziej - "A teraz Ty, Ojcze, otocz Mnie u siebie tą chwałą, którą miałem u Ciebie pierwej, zanim świat powstał". (J 17:5) - To jeszcze bardziej pozwala nam uświadomic sobie jak wielkim czynem była śmierć Chrystusa na krzyżu. My chrześcijanie nie usimy wszystkiego zrozumiec żeby uzyskac zbawienie, choc dobrze sie zastanawiac tak jak Ty to robisz. To sie nazywa szukanie, co myśle że podoba się Bogu, gdyż pokazujemy że nie jesteśmy obojętni na Boga.
Mam nadzieję, ze choc w małym stopiu pomogłem Tobie. Ja sam przez ostatnie lata miałem sporo rozterek odnośnie wiary i ogóie mętik w głowie. Czasami nie mogłem zrozumiec nauk KK itp. Jednak postanowiłem się nie poddawac, sporo modlic się taką normalną modlitwą tak jak bym rozmawiał twarza w twarz z kimś a nie klepanie moditw z pamięci, mówiąc Bogu z czym mam problemy i wogóle. Także postanowiłem poważniej traktowac swoją wiarę i nauki Jezusa Chrystusa, bardziej przykłądac się do przestrzegania przykazan i nauk Jezusa. I myśę że dzięki temu wszystkiemu zawdzięczam że tak powiem odzyskanie spooju ducha, zacząłem ponownie się spowiadac po 7 latach przerwy poważnie do tej spowiedzi podchodzac z prawdziwym żalem i postanowieniem poprawy i w tej chwili jestem tak jakby nowo narodzonym chrześcijaninem mającym pewnośc że warto uwierzyc w Boga i że to nie są żadne mity. Trochę długo wyszło no ale cóź.
Rzym. 10,9: "Jeśli ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i uwierzysz w sercu swoim, że Bóg wzbudził go z martwych, zbawiony będziesz".
Przede wszystkim zadaję sobie pytanie, która wiara jest prawdziwa.
Prawdziwy jest tylko Pan Bóg i Jego Słowo zawarte w Biblii, reszta to nasze ludzkie domysły i interpretacje. Uważam, że każdemu Pan Bóg pomoże znaleźć jego własną drogę do siebie. Moją drogą jest Kościół ewangelicki, ale twoją drogą może okazać się katolicki albo jeszcze inny, jeśli akurat w nim będzie mogła rozkwitnąć twoja wiara. Pozwól działać w sobie Duchowi Świętemu, a znajdziesz tę swoją drogę, tylko nie rezygnuj z poszukiwania Boga, bo On zawsze jest z tymi, którzy Go szukają (jak w piosence zespołu TGD
).
Wczoraj w nocy w zupełnej ciszy moje myśli były niespokojne w związku z Bogiem.. i zaczęłam się modlić i wzywać Boga, potem nastąpił jakiś potężny spokój w moim sercu, nie wiem jak to nazwać jakbym jakąś siłę poczuła...dziwne to było, aż uśmiechać mi się chciało. Pewnie pomyślicie , że coś piłam nic z tych rzeczy... czy to po prostu żarty mózgu, autosugestia... hmmm
To nie są żadne żarty móżgu:) limonko. Bóg żadnego człowieka nie zostawia samego. Cały czas nas woła. Raz głośniej roz ciszej. Poprostu my ludzie częto nie chcemy słuchac tego głosu i go często odrzucamy. Niektórzy robią tak z automatu bez zastanowienia kiedy Bóg że tak powiem wkrada się do naszej głowy. Co do twojej modlitwy to ja także miałem podobne odczucia czasami kiedy modiłem się naprawdę szczerze, zwłaszcza kiedy byłem na rozstau dróg z mętlikiem w głowie. Czułem niezrozumiałą radośc i lekkośc.
Mogę jeszcze dodac że w moim przypadku powrót do Boga był również związany w dużym stopniu z czytaniem nowego testamentu. Kiedyś sobie myślałem że po co mam czytac biblie jak w kościele jest czytana co niedziele. Jednak coś mnie popchnęło do wzięcia jej do ręki pewnego dnia i to była jedna z lepszych rzeczy jakie zrobiłem ponieważ moja wiara mocno się umocniła dzięki temu. Ważne jest jednak aby pamiętac że ludzie którzy pisai nowy testament robili to będąc po natchnieniem Ducha Świętego - 2 Tm 3,16: ?Wszelkie Pismo jest od Boga natchnione i dlatego pożyteczne do nauczania, do przekonywania, do poprawiania, do kształtowania w sprawiedliwości?, dlatego przed czytaniem powinno się prosic Ducha Świętego odpowiednie zrozumienie.
kapb, bardzo dziękuję Ci za obszerną odpowiedź, była bardzo ciekawa i wersety, które przytoczyłeś są bardzo przekonujące. Jednakże nie mogę zrozumieć jeszcze jednego, dlaczego wszystko to, czego nie da się wytłumaczyć na podstawie Biblii tłumaczy się słowami: "ludzki umysł tego nie ogarnie, nie znana jest wola boża". Nie cierpię tego, dlaczego Bóg miałby taić przed nami, np. to dlaczego istnieje cierpienie?
kapb, bardzo dziękuję Ci za obszerną odpowiedź, była bardzo ciekawa i wersety, które przytoczyłeś są bardzo przekonujące. Jednakże nie mogę zrozumieć jeszcze jednego, dlaczego wszystko to, czego nie da się wytłumaczyć na podstawie Biblii tłumaczy się słowami: "ludzki umysł tego nie ogarnie, nie znana jest wola boża". Nie cierpię tego, dlaczego Bóg miałby taić przed nami, np. to dlaczego istnieje cierpienie?
Nie wydaje mi się żeby Bóg coś przed nami taił:) Myślę że po grzechu Adama i Ewy automatycznie powstała jakaś przepaśc pomiędzy człowiekiem, a Bogiem. Jakaś więź miedzy Bogiem a człowiekiem została zerwana. Myślę że dopiero po śmierci kiedy dzięki wierze w Jezusa Chrystusa będziemy znowu blisko Boga, wtedy znów zrozumiemy wiele rzeczy które obecnie dla ludzi są niemożliwe.
Poza tym biblia mówi także o poznawaniu Boga. Gdybyśmy wszystko rozumieli od małego wtedy byśmy tak nie rozmyślali o Bogu czy życiu i śmierci. A tak przez całe życie mamy co robic ze tak powiem. Bóg chyba chce abyśmy sami coś od siebie dali żebyśmy pokazali że Bóg nie jest nam obojętny i tak szukamy i rozmyślamy całe życie o różnych sprawach duchowych zwiększając jednoczęsie nasze poznanie Boga i sensu życia. Bóg nie oczekuje chyba od nas świętości ale starania się.
W poznawaniu Boga ważne jest także aby starac się życ zgodnie z przykazaniami i naukami Jezusa. Myślę że one nie zostały tak dla jaj dane człowiekowi tylko dla naszego dobra. Każdy grzech oddala człowieka od Boga. Oczywiście nie chodzi o to aby nie grzeszyc wogóle bo to jest nie możliwe, ale aby naprawdę starac się przestzregac nauk bożych, bo one są dla naszego dobra. Bóg zna naszą naturę i wie jaki wpływ destrukacyjny każdy grzech ma na nas. Dlatego przykazań czy nauk Jezusa które uszczegóławiają te przykazania powinniśmy przestrzegac nie z poczuciem przykrego obowiązku, ale ze świadomością że dzięki temu będziemy bliżej Boga. Dzięki przestrzeganiu przykazań możemy także pojmowac rzeczywistoś taką jak jest:
"(9) Pojawieniu się jego [Antychrysta] towarzyszyć będzie działanie szatana, z całą mocą, wśród znaków i fałszywych cudów, (10) [działanie] z wszelkim zwodzeniem ku nieprawości tych, którzy giną, ponieważ nie przyjęli miłości prawdy, aby dostąpić zbawienia. (11) Dlatego Bóg dopuszcza działanie na nich oszustwa, tak iż uwierzą kłamstwu, (12) aby byli osądzeni wszyscy, którzy nie uwierzyli prawdzie, ale upodobali sobie nieprawość. "- 2Tym2:9
Powyższy wers mówi o czasach ostatecznych kiedy pojawi się antychryst (w co wierze jestesmy blisko tych czasów) i ze poprzez nasze złe uczynki Bóg sprawi że damy się zwieśc jemu, a to juz bardzo poważna sprawa.
Co do cierpienia to myslę że jak człowiek idzie za łatwo przez życie bez cierpień czy problemów to niczego się nie nauczy. Przedewszystkim poprzez cierpienie Bóg sprawia, że człowiek zaczyna się zastanawiać nad ważnymi rzeczami i często w taki sposób ludzie odkrywają istnienie Boga i zbiżają sie do Niego. Czasami człowiek potrzebuje kopniaka w tyłek aby zastanowic się poważnie nad swoim życiem. Oczywiście nie każde cierpienie jest zsyłane na nas za sprawą Boga który chce nami wstrzasąc da naszego dobra. Na świecie jest wiele zła które jest że tak powiem bez sensu. Poprostu obecnie na ziemi są dzieci Boga ale także dzieci szatana o czym mówi biblia i tak będzie aż do czasu że tak powiem żniwa, gdzie owce i kozły bedą rozdzielone raz na zawsze.
Pamiętajmy także że Jezus przechodził przez ogromne cierpienie dla naszego zbawienia. Podobnie jak człowiek odczuwał strach ale jednak poszedł na krzyż. Przepominanie sobie o tym kiedy doświadczamy cierpienia myśle że powinno nam pomagac. Poza tym nawet jakbyśmy mieli cierpiec całe życie to ten odcinek czasu jest kroplą w oceanie szczęscia po śmierci. Oczywiście trzeba życie odpowiednio przeżyc (przede wszystim w wierze w Jezusa Chrystusa i moc zgładzenia naszych grzechów + staranie się życ zgodnie z naukami Jezusa)bo niestety nie każdy raczej uzyska zabwienie ale to tylko z własnej winy.
"13 Wchodźcie przez ciasną bramę, bo przestronna brama i szeroka ta droga, która wiedzie do zguby, a wielu jest tych, którzy przez nią wchodzą"
Uff znów dużo choc nie planowałem tak sie rozpisywac:)
Co do Trójcy Św. to we fragmencie Ew. wg św. Marka,gdzie czytamy o chrzcie Jezusa "występują" trzy osoby"; Duch, który jako gołębica zstępuje na Jezusa, Jezus i Bóg Ojciec, który mówi z nieba.
Aimee: co do dogmatów, o których napisałaś, że nie możesz ich przyjąć, np. nieomylność papieża, celibat, kult Marii, to może znalazłabyś się w kościele protestanckim, gdzie dogmat o Trójcy jest przyjmowany.
Też jestem protestantką, więc może mogę Ci pomóc.
15 2013-03-22 01:44:20 Ostatnio edytowany przez anna3066 (2013-03-22 02:49:52)
Odnosnie cierpienia. rzeczywiście jedno cierpienie jest dopuszczane przez Boga po to abysmy Jego szukali, bo kiedy cierpisz i wszystko zawodzi, nie ma juz nikogo kto moze ci pomóc i stajesz w totalnej ludzkiej bezradnosci jest wtedy On. czeka, rozumie,"przytuli". jest tez tak, że co jest winna matka zyjąca po BOŻEMU, której dziecko zostało zamordowane, albo zgwałcone albo dlaczego matka zabija dzieciątko w swoim łonie i nie daje mu szansy zycia? czyli dlaczego Pan Bóg dopuszcza zeby jeden człowiek drugiemu wyrządzał krzywde. Pan na początku stworzenia obdarzył człowieka godnością, czyli również dał mu wolną wolę. kiedy dochodzi do wyżej wymienionych sytuacji Pan Bóg bardzo cierpi widząc co robi Jego stworzenie ale nie może cofnąc tego czym obdarzył człowieka. nie mógł zmiażdzyc hitlera kiedy ten posyłał do komór gazowych najbardziej niewinne istoty. dlaczego? bo przeczyłby samemu sobie. dał nam swego Syna, który nauczył nas jak mamy zyc, wez do reki Pismo Św i czytaj Ewangelie, to Dobra Nowina dla ciebie. i módl sie własnymi słowami, zeby ci Pan Bóg pokazał drogę. nie bedzie łatwo,bo jest jeszcze szatan, który bedzie chciał wszystko popsuc.
pytasz dlaczego Pan Bóg miałby cos taic. Pan Bóg niczego nie tai. to my nie do konca chcemy Go odkryc. przeciez On nam o sobie tyle mówi. nie wiem czy słyszałas o s. Faustynie. kobieta skonczyła 3 klasy podstawówki i odkryła tajemnice Trójcy Świetej ale słowami nie umiała tego wyrazic(polecam Dzienniczek s. Faustyny Kowalskiej). owszem pewne rzeczy są przed nami zakryte, bo poco by nam była wiara i sam Bóg gdybysmy wszystkop wiedzieli i obejmowali rozumem.
Co do tego, która wiara jest prawdziwa- a może prawdziwa jest zarazem... każda i żadna? ![]()
Czyli: każda wiara wynika z ludzkiej duchowości, dążenia do poznania Boga/jest odpowiedzią na potrzeby duszy, odpowiedzią na boże wezwanie-- czy jakkolwiek to sobie nazwiesz
, a wszelkie różnice między wyznaniami są spowodowane ludzkim subiektywizmem- każdy sobie trochę inaczej interpretował, ze swojego punktu widzenia, przez pryzmat własnej wrażliwości, na własny sposób sobie tłumaczył te rzeczy- i niektórzy charyzmatyczni przywódcy duchowi w różnych rejonach świata pozyskiwali dla swojej wizji duchowości wyznawców i stąd te różnice?
tak sobie to tłumaczę. Bo przecież najważniejsze zasady, ten "trzon" jest dla niemal wszystkich religii ten sam, a reszta to tak naprawdę detale interpretacyjne, obyczajowe itd.
Tak samo, jak wszyscy ludzie wyszli z Afryki, potem doszło do zróżnicowania rasowego na wskutek dostosowania do różnych warunków klimatycznych, ale jednak wszyscy ludzie mają to samo źródło, choć przecież się różnią wieloma szczegółami. Taka analogia.
Tak ja to widzę ![]()
piekny-nicku to prawda ze Bóg to ten sam Bóg w kazdej religii. jedyną objawiona jest chrzescijanstwo, ale nie możemy tu brac pod uwage wszystkich wyznan i heretyckich odłamów wielkich religii świata. przynależność do takich odłamów prowadzi do nikąd. jeżeli człowiek został ochrzczony to predzej czy póżniej Pan Bóg sie o niego upomni tu na gruncie chrzescijanstwa.
wielkie religie świata:
chrześcijanstwo a w nim:katolicyzm, protestantyzm, prawosławie;
islam;
judaizm;
buddyzm;
taoizm.
wszystko co poza tym to herezje które mącą ludziom w głowach.
wielkie religie świata:
chrześcijanstwo a w nim:katolicyzm, protestantyzm, prawosławie;
islam;
judaizm;
buddyzm;
taoizm.
wszystko co poza tym to herezje które mącą ludziom w głowach.
Po za tym, co wymieniłaś, niewiele już pozostało
. Ja się pozwolę z tobą nie zgodzić. Według mnie wiara ma przybliżyć człowieka do jego Stwórcy, a w rezultacie doprowadzić do jego połączenia ze Stwórcą czyli do zbawienia. Według nas - chrześcijan tylko Chrystus nam to gwarantuje, a konkretnie przyjęcie Jego Daru, jakim jest Jego śmierć za nas. Wszyscy poza Chrześcijanami odrzucają ten Dar. Oczywiście, nie wiemy, czy Bóg nie ma dla tych pozostałych jakiejś innej drogi zbawienia, w końcu też są to Jego dzieci, ale nam dał konkretny przekaz i nie możemy twierdzić, że wszystko jedno czy będziemy wierzyć w Jezusa Chrystusa czy nie. Dlatego według mnie herezją jest wszystko, co poza chrześcijaństwem, co oczywiście nie wyklucza darzenia szacunkiem muzułmanów, żydów czy buddystów.
Jak spojrzec na historie czowieka w daleką przeszośc i na różne kontynenty, to zauważymy jedną cechę wspólną: ludzie zawsze wierzyli w jakieś sily nadprzyrodzone. Myślę ze jest to spowodowane tym, ze człowiek poprostu czuł że nie jest sam i że jest jakiś że tak powiem byt nadprzyrodzony odpowiedzialny za człowieka i świat. Ludzie poprostu nie byli w stanie dokłądnie sprecyzowac tych swoich odczuc stad te dawne religie się od siebie różniły. Z czasem jednak Bóg ten jedyny sam chciał się ludziom dac blizej poznac i wybrał sobie do tego jednego człowieka - Abrahama, od którego wyszedł izrael, a potem po odrzuceniu Jezusa przez Żydów Bóg dał się poznac reszcie świata i cały czas sie daje bo chrześcijaństwo wciąż dociera w różne miejsca gdzie jescze nie było. Co do stawiainia innych religii to myślę ze stawianie ich na równi z chrześcijańswem jest niewłaścwie. Po to Bóg dał się poznac i przyczynił się najpierw do pozwstania judaizmu a potem chrześcijaństwa aby poganie czczący co prawda jakieś tam siły nadprzyrodzone, zaczęli poznawać dokładniej i prawdziwiej Boga poprzez bibię i nauki Jezusa Chrystusa. Poza tym biblia mówi jasno że nie ma innej drogi do Ojca jak poprzez Jezusa. Dotyczy to myślę przede wszystkim tych którzy znają chrześcijaństwo i wiedzą kim był/jest Jezus. Troche inaczej sprawa pewnie wyglada z tymi co sie np urodzili w chinach czy napalu gdzie nie ma zbyt duzej wiedzy i poznania Jezusa i ci ludzie beda chyba inaczej trochę ze tak poweim sądzeni po śmierci o czym biblia gdzies mówi, chyba w liscie do Rzymian. No ale my nie urodzilismy sie w chinach czy gdzies tam tylko w europie ktora zna doskonale chrzescijanstwo i odrzucanie Jezusa przez kogoś z nas na rzecz jakiegos buddyzmu czy czegos tam nie wydaje mi sie zeby bylo najlepszym wyborem dla nas.
Poza tym sądzę że sztan od początku wyrzucenia Adama i Ewy z Edenu starł robic się wszystko aby ludzie wierzyli we wszystko tylko nie w Boga i nie zdziwibym sie gdyby miał swój udział w tworzeniu różnych religii w przeszlości, które ostatecznie nie wiele miały wspólnego z Bogiem.
No ale to tylko moje skromne zdanie na ten temat i moge sie mylic.
anna3066 napisał/a:wielkie religie świata:
chrześcijanstwo a w nim:katolicyzm, protestantyzm, prawosławie;
islam;
judaizm;
buddyzm;
taoizm.
wszystko co poza tym to herezje które mącą ludziom w głowach.Po za tym, co wymieniłaś, niewiele już pozostało
. Ja się pozwolę z tobą nie zgodzić. Według mnie wiara ma przybliżyć człowieka do jego Stwórcy, a w rezultacie doprowadzić do jego połączenia ze Stwórcą czyli do zbawienia. Według nas - chrześcijan tylko Chrystus nam to gwarantuje, a konkretnie przyjęcie Jego Daru, jakim jest Jego śmierć za nas. Wszyscy poza Chrześcijanami odrzucają ten Dar. Oczywiście, nie wiemy, czy Bóg nie ma dla tych pozostałych jakiejś innej drogi zbawienia, w końcu też są to Jego dzieci, ale nam dał konkretny przekaz i nie możemy twierdzić, że wszystko jedno czy będziemy wierzyć w Jezusa Chrystusa czy nie. Dlatego według mnie herezją jest wszystko, co poza chrześcijaństwem, co oczywiście nie wyklucza darzenia szacunkiem muzułmanów, żydów czy buddystów.
alez oni nie odrzucaja Jezusa, poprostu Go nie znają. różnica miedzy chrzescijanstwem a innymi religiami świata polega na tym że w naszej wierze Pan Bóg wychodzi do nas, a oni wszyscy poszukują Boga, w sobie, w otaczającym świecie. stąd medytacje, joga itp które dla nas ludzi kultury chrzescijanskiej powinny byc obce bo my zmamy Boga.
Pan Bóg nie rozpoczął swojej wedrówki z człowiekiem za czasów Abrahama, ale juz w raju. a Adam i Ewa, a Kain i Abel, a Noe itd.
alez oni nie odrzucaja Jezusa, poprostu Go nie znają.
Mahomet zetknął się z nauczaniem o Jezusie, bo nawet Koran o Nim wspomina, ale jako o jednym z proroków. Tworząc Islam Mahomet czerpał wiele od ówczesnych chrześcijan i żydów. Odrzucił jednak Ewangelię i stworzył całkowicie odmienną religię pozostawiając jedynie jako część wspólną, wiarę w jednego Boga.
anna3066 napisał/a:alez oni nie odrzucaja Jezusa, poprostu Go nie znają.
Mahomet zetknął się z nauczaniem o Jezusie, bo nawet Koran o Nim wspomina, ale jako o jednym z proroków. Tworząc Islam Mahomet czerpał wiele od ówczesnych chrześcijan i żydów. Odrzucił jednak Ewangelię i stworzył całkowicie odmienną religię pozostawiając jedynie jako część wspólną, wiarę w jednego Boga.
ja nie napisałam ze o NIM nie słyszeli, tylko że Go nie znają. wyjasniłam juz na czym polegają różnice.
Pan Bóg nie rozpoczął swojej wedrówki z człowiekiem za czasów Abrahama, ale juz w raju. a Adam i Ewa, a Kain i Abel, a Noe itd.
To prawda oczywiście ale po wygnaniu Adama wraz z Ewą z Edenu człowiek coraz bardziej oddalał się od Boga, co najlepiej widac na przykładzie potopu gdzie niewielu zostało uratowanych. Potem Bóg podał że tak powiem pomocną dłoń ludzkości wybierając sobie Abrahama i jego potomków pokazując im kto jest prawdziwym Bogiem aby nie błądzili. Z Abrahama powstał judaizm a potem chrzescijanstwo ktore za sprawą Jezusa rozrazsta się na cały świat tak aby ludzie ze wszystkich zakątków świata mogli poznac prawdziwego Boga zamiast na własną ręke to robic przez medytacje yogi itp co nie koniecznie musi byc czymś dobrym. Na świecie są siły duchhowe zarówno dobre jak i złe i brak znajomości Boga może sprawic ze damy się zwiesc tym złym i dotyczy to przede wszystkim niechrześcijan, po to Jezus powiedział aby uczniowie jego szli na cały świat i docierai do tych wszystkich wyznawców innych religii i ich nawracali. Oczywiście ciężo chrześcijanom dotrzec do każdego ejdnego człowieka na ziemi dlatego myśle ze ludzie nie słyszący prawie nic o Jezusie będą inaczej traktowani pośmierci niż chrześcijanie. Tak ja to na obecną chwile widze.
Oczywiście ciężo chrześcijanom dotrzec do każdego ejdnego człowieka na ziemi dlatego myśle ze ludzie nie słyszący prawie nic o Jezusie będą inaczej traktowani pośmierci niż chrześcijanie. Tak ja to na obecną chwile widze.
Ja też tak to sobie tłumaczę. Jednak człowiek, który poznał Ewangelię, miał możliwość wzrastać w Niej, ale Ją mimo to odrzucił np. przechodząc na islam, czyli wyrzekł się Chrystusa, skazuje się na potępienie. Tak wnioskuję, na podstawie tego co przeczytałam w Biblii.
kapb napisał/a:Oczywiście ciężo chrześcijanom dotrzec do każdego ejdnego człowieka na ziemi dlatego myśle ze ludzie nie słyszący prawie nic o Jezusie będą inaczej traktowani pośmierci niż chrześcijanie. Tak ja to na obecną chwile widze.
Ja też tak to sobie tłumaczę. Jednak człowiek, który poznał Ewangelię, miał możliwość wzrastać w Niej, ale Ją mimo to odrzucił np. przechodząc na islam, czyli wyrzekł się Chrystusa, skazuje się na potępienie. Tak wnioskuję, na podstawie tego co przeczytałam w Biblii.
Poniższy fragment dosyc dokladnie o tym mówi co powyzej powiedziałas:
(20) Jeżeli bowiem uciekają od zgnilizny świata przez poznanie Pana i Zbawcy, Jezusa Chrystusa, a potem oddając się jej ponownie zostają pokonani, to koniec ich jest gorszy od początków. (21) Lepiej bowiem byłoby im nie znać drogi sprawiedliwości, aniżeli poznawszy ją odwrócić się od podanego im świętego przykazania. (22) Spełniło się na nich to, o czym słusznie mówi przysłowie: Pies powrócił do tego, co sam zwymiotował, a świnia umyta - do kałuży błota. (2Pt 2:20:22)