napisałam wątek eh,nauczyciele! ale chcialabym znać waszą opinie na temat dawania prezentów na zakończenie kl.1-3 i kl.6.
uważam że, dawanie nauczycielom prezentów w postaci biżuteri,pieniedzy nawet zdarzyło sie kupno rowera z wyższej pólki jest dla mnie nie do pojęcia.jestem za ,,, dać bukiet kwiatów i coś co zrobią dzieci na pamiątke.nie wyobrażam sobie jak czuje sie nauczyciel który nie lubi ucznia a na koniec ma odebrać od niego drogi prezent.
dodam że dziecko konczy 3 kl.i plany rodziców sa dla bogaczy:)
1 2013-03-02 11:49:10 Ostatnio edytowany przez andzia19772 (2013-03-02 11:50:04)
Jestem absolutnie przeciwna żeby dawać jakiekolwiek drogie prezenty nauczycielom. Co to ma być że trzeba dziękować przy każdej okazji, skończenia przedszkola może też?
Bedąc nauczycielka wstydziła bym się wziąć prezentu typu rower ,bo to jakby łapówa jakby moje intencje nie były czyste tylko uczenie dla osiągnięcia jakiegoś celu.
Druga sprawa jak płytcy są tacy rodzice którzy myślą że nauczyciel dostając np drogi zegarek na zakończenie 3 klasy to co załatwi tej klasie lepsze chody w gimnazjum?
Co sie w tym kraju wyprawia no dno i pół kilo mułu....
Pokazuje się dzieciom że za wszystko się trzeba odwdzięczać , a to przecież własną praca przeszli do innych szkół. Nauczyciel pomagał im się rozwijać owszem jednak robił to bezinteresownie z racji swojego zawodu.
Jeszcze rozumiem bukiet kwiatów, czekoladki i to na koniec podstawówki czy gimnazjum ale rower???
W moim powiecie maturzyści z jednego Lo były tam 4 klasy i dla swoich nauczycieli fundowali pralkę automat, telewizor i coś jeszcze. Oparło się to gazetę i szum medialny ale czy proceder ustał? Otóż nie.
Chcesz mieć chody na maturze(nie wiem jakie bo każdy dostaje ten sam zestaw) To dawaj kasę na zbiórkę.
Pazerność nauczycieli Lo widać wyszła z podstawówek gdzie dawane są prezenty na skończenie 3 klas np. Wzór jaki dają ci rodzice dzieciom dnooo i jeszcze raz dno.
też jestem przeciwna dawania kosztownych prezentów nauczycielom
kiedy syn kończył 3 klasę na prezent jakieś 20 dzieci złożyło się po 10 zł,były kupione kwiaty za to i nauczycielka wybrała sobie jakąś zwykłą biżuterię nie jakieś tam złoto ![]()
a prezenty po 500,1000 zł lub więcej to przegięcie
tak samo jak w zeszłym roku klasa 6 miała zorganizowany bal,
bal mozna było zrobić w szkole,ale nauczyciele zażyczyli sobie w jakimś dworku,więc każdy uczen musiał sporo zapłacić,mało tego że za siebie to jeszcze za nauczyciela i jego osobę towarzyszącą
aż mnie bardzo dziwi że rodzice na to się zgodzili
Z ręka na sercu moge powiedziec, ze mojej kolezani z pracy corka w czerwcu konczyla 3 gimn i wychowawczyni zazyczyla sobie mikrofalowke ( z tych lepszych wypustów)no wiec zbiorka na pozegnanie wychowawcy byla przeznaczona na zakup mikrofali.Makabra...:o
Osobiscie dziwie sie biernosci rodziców tych dzieciakow,ze na to poszli,bo przeciez to oni dawali pieniadze na skladke,a jeden rodzic z 3 klasowej dokonal zakupu za uzbieraną kwote
Ja tego przetrawić nie mogłam autentycznie,i jestem więcej jak pewna,ze jesli kiedys nastąpi u naszej mlodej w szkole pomysl z zrzuceniem sie na jakis drogocenny, elektroniczny czy tez inny bajerancki dosyc kosztowny prezent (o zastawie stolowej tez slyszalam kilkukrotnie,lub odtwarzacie dvd/cd) to poprostu najzwyczajniej w świecie młoda nie bedzie do skladek sie dorzucać,tylko od siebie kwiaty przyniesie,bez wzgledu w jakiej klasie i szkole bylaby,i tak będzie jesli zajdzie taka sytuacja
widze ze nie tylko u nas w szkole tak jest.jedna z moich koleżanek( nauczycieleka) twierdzi ze to nic złego dawać prezenty bo to oznaka że sie szanuje nauczyciela ,druga zaś stwierdziła że da prezent bo ma jeszcze w szkole dwójke dzieci i muszą godnie skończyć szkołe i być dobrze traktowane.tak naprawde to my rodzice boimy sie nauczycieli a oni to beszczelnie wykorzystują.
andzia zgadzam się z Tobą
tak jest własnie że jak są jeszcze dzieci w młodszych klasach to niektórzy rodzice zrobia wszystko aby w tyłek wejść ![]()
Wykorzystują? W ogóle nie potrafię pojąć jak taki nauczyciel może coś takiego przyjąć?! Dlaczego się boicie o złe oceny dzieci? Czy ten nauczyciel zapisuje sobie kto co mu dał? U mnie było zawsze zbieranie po max 20 zł (w zależności od wielkości klasy) na bukiet kwiatów, czekoladki.
Pod koniec technikum mój kumpel dał wychowawczyni komplet porcelany.. Za to, że go od początku 1 do 4 przerzucała, prosiła innych o poprawki itd, dodam, że jest stracony w oczach klasy.. A za takie prezenty typu rower itd powinno się karać jak za łapówkarstwo.
A to jako ciekawostka: (ale tam to rozumiem)
http://nietechiny.blog.pl/2013/01/28/ja … uczyciela/
jestem nauczycielem i równiez jestem zdania ze absolutnie rodzice nie powinni sie zgadzac na takie prezenty. nauczyciel wykonuje swoja prace za pieniadze i podziekowanie w formie kwiatów wystarczy. winni sa jednak nadgorliwi rodzice przy kasie,to oni podejmuja inicjatywe a ten rodzic którego na to nie stac wstydzi sie wyłamac. i tu widze role nauczyciela aby poinformowac ze nie zyczy sobie jakichkolwiek prezentów. ja w kazdym razie uwazam ze to zenujace.
9 2013-03-03 11:21:48 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2013-03-03 11:25:53)
Od 2007 roku nauczyciel jest FUNKCJONARIUSZEM PUBLICZNYM i przyjmowanie takich drogich prezentów jest równoznaczne z łapówką.Mortisha.- taką panią trzeba nagrać,ewentualnie pójść ze świadkami do dyrektora.On musi zareagować.
W szkołach,w których pracowałam dyrektorzy każdego nowego nauczyciela informowali,że nie może przyjmować prezentów od uczniów czy ich rodziców i mówił o konsekwencjach.Wiele łakomych na drogie gadżety pań nauczycielek to odstraszyło:)
Andziu- nie ma co się bać nauczycieli.Jakoś nie chce mi się wierzyć,że jak Twoje dziecko zostanie niesprawiedliwie potraktowane przez nauczyciela- czyli ocenione na mniej niż potrafi-to nic z tym nie zrobisz.Nauczyciel podlega dyrekcji a w czasach gdy na jego miejsce jest kilkunastu chętnych musi wykazać,że na swoje stanowisko zasluguje.
jestem nauczycielem i równiez jestem zdania ze absolutnie rodzice nie powinni sie zgadzac na takie prezenty. nauczyciel wykonuje swoja prace za pieniadze i podziekowanie w formie kwiatów wystarczy. winni sa jednak nadgorliwi rodzice przy kasie,to oni podejmuja inicjatywe a ten rodzic którego na to nie stac wstydzi sie wyłamac. i tu widze role nauczyciela aby poinformowac ze nie zyczy sobie jakichkolwiek prezentów. ja w kazdym razie uwazam ze to zenujace.
dokładnie masz racje,to nauczyciele na zebraniu powinni wypowiedziec sie na temat dawania prezentów i oczekiwań od rodziców.
tak jak piszej jeden rodzic ma,drugi nie ma wyjscia i też dać musi bo inni rodzice go zakraczą.
Wykorzystują? W ogóle nie potrafię pojąć jak taki nauczyciel może coś takiego przyjąć?! Dlaczego się boicie o złe oceny dzieci? Czy ten nauczyciel zapisuje sobie kto co mu dał? U mnie było zawsze zbieranie po max 20 zł (w zależności od wielkości klasy) na bukiet kwiatów, czekoladki.
Pod koniec technikum mój kumpel dał wychowawczyni komplet porcelany.. Za to, że go od początku 1 do 4 przerzucała, prosiła innych o poprawki itd, dodam, że jest stracony w oczach klasy.. A za takie prezenty typu rower itd powinno się karać jak za łapówkarstwo.
A to jako ciekawostka: (ale tam to rozumiem)
http://nietechiny.blog.pl/2013/01/28/ja … uczyciela/
nie boje sie o złe oceny,jesli sa sprawiedliwie postawione,ciesze sie z każdej oceny nie mam wywyższonych ambicji wobec dzieci są przecietnymi uczniami nie wymagam 6 jak niektórzy rodzice a takich jest coraz więcej.każde dziecko ma wiele możliwosci jedno uczy sie na 6 a drugie na 3 i kocha grać na instrumentach,w piłke,pływac, ale nie stawiajmy słabszego ucznia i rodzica na boczny tor.
mam pytanie każdy z uczniów daje po 20 zł?
Moja siostra jest nauczycielem i nigdy nie dostała od swoich wychowanków jakiś kosmicznych prezentów. Jej koleżanki również nie, po prostu w szkołach w których uczy takie zjawiska nie miały nigdy miejsca. Natomiast uważam, że winą za takie prezenty czesto gęsto należy obarczyć rodziców, którzy wpadają na takie chore pomysły typu zakup nauczycielowi rowera albo pralki. Nie wierze, że taka inicjatywa może wyjść od samych dzieci/młodzieży, a nauczyciel dopominający się o taki prezent to jakiś jakiś skrajny przejaw ( może wynikający z doswiadczenia, że poprzednie roczniki obdarowywały jakimiś kosmicznymi prezentami - choć tej opisanej pani nie bronie, bo jest to jakaś masakraaa! ).
moim zdaniem dalej sa matki, które wierzą, że kupując pani serwis obiadowy na 12 osób zapewnią sobie powodzenie w szkole trzech kolejnych generacji tej rodziny - to juz jakieś zidiocenie ...
Moja siostra jest nauczycielem i nigdy nie dostała od swoich wychowanków jakiś kosmicznych prezentów. Jej koleżanki również nie, po prostu w szkołach w których uczy takie zjawiska nie miały nigdy miejsca. Natomiast uważam, że winą za takie prezenty czesto gęsto należy obarczyć rodziców, którzy wpadają na takie chore pomysły typu zakup nauczycielowi rowera albo pralki. Nie wierze, że taka inicjatywa może wyjść od samych dzieci/młodzieży, a nauczyciel dopominający się o taki prezent to jakiś jakiś skrajny przejaw ( może wynikający z doswiadczenia, że poprzednie roczniki obdarowywały jakimiś kosmicznymi prezentami - choć tej opisanej pani nie bronie, bo jest to jakaś masakraaa! ).
moim zdaniem dalej sa matki, które wierzą, że kupując pani serwis obiadowy na 12 osób zapewnią sobie powodzenie w szkole trzech kolejnych generacji tej rodziny - to juz jakieś zidiocenie ...
tak, masz racje rodzice są winni ale dzieci na tym cierpią:(
często jest tak że rodzice przy dzieciach rozmawiają o tym co było na spotkaniach klasowych i rady rodziców,kto płaci kto nie a potem wytykają palcami w szkole.zacznijmy od rodziców ale nauczyciele też powinni jasno sie okreslic na co sobie nie pozwalają i co oczekuja od rodziców.
nie boje sie o złe oceny,jesli sa sprawiedliwie postawione,ciesze sie z każdej oceny nie mam wywyższonych ambicji wobec dzieci są przecietnymi uczniami nie wymagam 6 jak niektórzy rodzice a takich jest coraz więcej.każde dziecko ma wiele możliwosci jedno uczy sie na 6 a drugie na 3 i kocha grać na instrumentach,w piłke,pływac, ale nie stawiajmy słabszego ucznia i rodzica na boczny tor.
mam pytanie każdy z uczniów daje po 20 zł?
No ja było nas w klasie 18 to po tyle się składaliśmy. Nie każdy dawał, połowa zapominała, wtedy ktoś za nich zakładał a potem donosili - gimnazjum. W podstawówce było tak, że rodzice po wywiadówce zostawali i ustalali po ile będą się składać i na co.
andzia19772 napisał/a:nie boje sie o złe oceny,jesli sa sprawiedliwie postawione,ciesze sie z każdej oceny nie mam wywyższonych ambicji wobec dzieci są przecietnymi uczniami nie wymagam 6 jak niektórzy rodzice a takich jest coraz więcej.każde dziecko ma wiele możliwosci jedno uczy sie na 6 a drugie na 3 i kocha grać na instrumentach,w piłke,pływac, ale nie stawiajmy słabszego ucznia i rodzica na boczny tor.
mam pytanie każdy z uczniów daje po 20 zł?
Wykorzystują? W ogóle nie potrafię pojąć jak taki nauczyciel może coś takiego przyjąć?! Dlaczego się boicie o złe oceny dzieci? Czy ten nauczyciel zapisuje sobie kto co mu dał? U mnie było zawsze zbieranie po max 20 zł (w zależności od wielkości klasy) na bukiet kwiatów, czekoladki.
No ja było nas w klasie 18 to po tyle się składaliśmy. Nie każdy dawał, połowa zapominała, wtedy ktoś za nich zakładał a potem donosili - gimnazjum. W podstawówce było tak, że rodzice po wywiadówce zostawali i ustalali po ile będą się składać i na co.
wiesz jesli chodzi o składki to składamy sie co miesiac po 5 zł, na np,dzień dziecka,dzień chłopca,nauczyciela,bal karnawałowy ,boże narodzenie.dopłata do wycieczki ale na kwiaty to z tych składek bierzemy 30 zł.
a jesli chodzi o gimnazjum składają sie wtedy kiedy jest potrzeba, ale nie po 20 zł od osoby na kwiaty i bombonierki bo to chyba troche dużo 360zł
Lusija napisał/a:andzia19772 napisał/a:nie boje sie o złe oceny,jesli sa sprawiedliwie postawione,ciesze sie z każdej oceny nie mam wywyższonych ambicji wobec dzieci są przecietnymi uczniami nie wymagam 6 jak niektórzy rodzice a takich jest coraz więcej.każde dziecko ma wiele możliwosci jedno uczy sie na 6 a drugie na 3 i kocha grać na instrumentach,w piłke,pływac, ale nie stawiajmy słabszego ucznia i rodzica na boczny tor.
mam pytanie każdy z uczniów daje po 20 zł?
Wykorzystują? W ogóle nie potrafię pojąć jak taki nauczyciel może coś takiego przyjąć?! Dlaczego się boicie o złe oceny dzieci? Czy ten nauczyciel zapisuje sobie kto co mu dał? U mnie było zawsze zbieranie po max 20 zł (w zależności od wielkości klasy) na bukiet kwiatów, czekoladki.
No ja było nas w klasie 18 to po tyle się składaliśmy. Nie każdy dawał, połowa zapominała, wtedy ktoś za nich zakładał a potem donosili - gimnazjum. W podstawówce było tak, że rodzice po wywiadówce zostawali i ustalali po ile będą się składać i na co.
wiesz jesli chodzi o składki to składamy sie co miesiac po 5 zł, na np,dzień dziecka,dzień chłopca,nauczyciela,bal karnawałowy ,boże narodzenie.dopłata do wycieczki ale na kwiaty to z tych składek bierzemy 30 zł.
a jesli chodzi o gimnazjum składają sie wtedy kiedy jest potrzeba, ale nie po 20 zł od osoby na kwiaty i bombonierki bo to chyba troche dużo 360zł
Nie pamiętam w podst, żeby było coś na dzień dziecka, dzień chłopca, bal? Ale może, nie pamiętam
Wiem, że na ten dzień z wróżbami.. jakkolwiek się zwie, było tak, że kupowało się losy i były małe prezenciki przynoszone przez inne dzieci za to np. puzzle, kredki itd a pieniądze z losów szły na imprezę. Jedzenie kupowało się w sklepiku itp. W gim składaliśmy się po 20 zł, bo to na sam koniec i był to większy prezent, duże prawdziwe kwiaty w doniczce w małym wazonie? czy czymś, czekoladki. Co do bożego narodzenia pamiętam, że losowało się osobę, której kupowało się prezent max chyba 30 zł było ![]()
winą za takie prezenty czesto gęsto należy obarczyć rodziców, którzy wpadają na takie chore pomysły typu zakup nauczycielowi rowera albo pralki.
...i nauczycieli, że takie prezenty przyjmują (oczywiście tych, którzy przyjmują).