Hej dziewczyny:) jestem w 2 klasie liceum, za półtora roku wybieram się na swoje ukochane, wymarzone studia do Warszawy:) i teraz takie moje pytanie jak to jest z tą Warszawą?:D Bo na razie to ja kocham to miasto:) mieszkam bardzo daleekooo od stolicy, więc planuje się przenieść tam, jeżeli tylko się dostanę:) albo akademik albo stancja:) ale wracając do sedna sprawy: podobno bardzo wyścig szczurów jest w W-awie?;) a jak z dostaniem się na uczelnie? Bardzo chciałabym na UW, chociaż myślałam tez o UKSW( chociaz podobno tam jest za bardzo religijnie i szytwno...) oraz o APS:) polecacie APS? czy bardzo niski poziom? nie ukrywam, że jestem przecietną uczennicą;) i nie wiem jak pójdzie mi matura, aczkolwiek chciałabym spróbować swoich sił:) myślę o UW: samorząd terytorialny i polityka regionalna, socjologia, albo dziennikarstwo:) i myślalam na APS o pedagogice:)
na asp i pedagogikę dostaje się praktycznie każdy;p ale po pedagogice nie ma pracy, a jeśli chodzi o asp to naprawdę musisz być dobra. warszafka jest droga, przereklamowana, sam przepych, dużo nowobogackich (jeżdżę tam hm średnio raz w miesiącu, a to na imprezy do znajomych, a to do teatru) i ja osobiście nie znoszę tego miasta.
wrocław, poznań są MOIM ZDANIEM o wiele fajniejszymi miejscami jeśli chodzi o studia, są typowo 'studenckie'
W Warszawie ~70% studentów to przyjezdni. Tak, jest między nimi wyścig szczurów, bo chcą się wyrwać ze swoich mieścin.
Aby się utrzymać, już na studiach podejmują pracę, aby zostać tutaj, zaciągają gigantyczne kredyty i jeszcze więcej pracują, a potem opluwają wszystko co warszawskie, korki za duże, nuda - nic się nie dzieje, za drogo, wyścig szczurów, itd. Jak "warszafka" na weekend jedzie do domu, to poza W-wą mówią, że oczywiście są z Warszawy... itd
Posłuchaj Miałkowej i podejmij studia gdzie indziej, ale jeżeli zdecydujesz się spędzić kilka lat na studiowaniu w Warszawie, to przynajmniej nie pisz z taką pogardą o moim mieście.
Spróbuj poznać to miasto. Warszawa ma problemy takie jak wszystkie duże miasta, praktycznie zawsze przyjeżdżali tu ludzie, by się dorobić, by zacząć lepsze życie, co różnie się udawało. To duże miasto i znajdziesz w nim, to co polubisz.
Nie wiem dlaczego ale wydaje mi się, że ja nigdy nie mówiłabym źle o Warszawie:) bo wydaje mi się że lubię to miasto:D ale wiadomo.. nie wiadomo co bym powiedziała, kiedy już mieszkałabym tak kilka lat:) ale ja jestem taką osobą, która lubi takie szybkie tempo:) ale właściwie może rzeczywiście Wrocław byłby lepszym rozwiązaniem:) Może to śmieszne... ale po prostu do tej Warszawy jakoś mnie ciągnie..:) ale boje się, że mogłabym tego żałować. No, ale zobaczymy jak to wyjdzie w praniu...:)
Warszawa jest niesamowitym miastem. Jestem tu na studiach, zakochałam się w naszej stolicy już w październiku na 1szym roku
Warto ją "przełazić" po swojemu, jeździć tramwajem tylko po to, żeby poobserwować okolicę, siedzieć nad mapą i cieszyć się z tego, że trafiło się, odkryło kolejne nowe dla Ciebie miejsce.
Jest ogromna wygoda transportu, autobusy, tramwaje, metro, wymarzone warunki, żeby samemu poznawać miasto.
Jest duże tempo. To czasem fascynuje, czasem przytłacza. Tłumy, tłumy, tłumy. Zwłaszcza koło 8:00 i 17:00.
Strasznie dużo bodźców, hałasu, dźwięków, niepotrzebnych informacji. Tu gazeta, tam ulotka. Pamiętam, jak na początku (i teraz też mi się to zdarza) wracałam do mieszkania zmęczona tylko tym, że musiałam gdzieś pojechać i wrócić. Dużo czasu spędzanego na dojazdach w różne miejsca. Jeśli będziesz szukać lokum, lokalizacja to POTWORNIE ważna sprawa. I nie wierz w to, że jest "tylko 20 minut piechotą do przystanku". Te "tylko 20 minut", przechodzone codziennie (w obydwie strony) plus czekanie na autobus plus sama droga wydłużają się ogromnie i męczą. Choć może demonizuję, może to moje wygodnictwo. Ale tak mi się wydaje ![]()
Czy jest wyścig szczurów? Generalnie tak. Jeszcze zależy, na jakim kierunku. Ale trochę jest
(gdzież ma być, jak nie w stolicy?
)
O APSie niewiele wiem, o UKSW słyszałam, że są całkiem fajni ludzie
tylko te dojazdy.. UKSW jest położone baaardzo daleko od centrum. Choć to pewnie integruje, kiedy ludzie dojeżdżają na zajęcia tym samym autobusem
a UW? To już kwestia kierunku. I wykładowców, na jakich trafisz.
Hmm, mam tyle emocji i myśli związanych z Warszawą, że sama nie wiem, o czym napisać. Może coś byś chciała wiedzieć konkretnie?
o jak to dobrze Julia, że ktoś chętnie poopowiada o Warszawie:) jest tyle rzeczy które chciałabym wiedzieć:D hmm.. ceny wysokie prawda? zarówno stancji dla studentów jak i wynajem mieszkań? O akademiku raczej bym nie myślała, bo myślę, że chyba bym się tam nie odnalazła;). Kiedyś myślałam, a właściwie myślę o socjologi na UW, zdaje sobie sprawę że jest mnóstwo negatywnych opinii że to strata czasu... bo nie ma pracy itd. Ale mnie to interesuje:) a przecież.. po czym teraz jest praca? nigdy, na żadnym kierunku nie będzie gwarancji , że się znajdzie prace.. wiec nie myśle, a właściwie STARAM się nie myslec tymi kategoriami:) A można wiedzieć co studiujesz w Warszawie?:) może to śmieszne, ale uwielbiam podziwiać panoramę Warszawy z PKiN:) ? Łazienki królewskie jesienią i wiosną ? Pola Mokotowskie.. jestem tak zafascynowana tym miastem, że nawet na tapecie laptopa mam widok Warszawy:) mogłabym do niej jezdzic co tydzień na weekendy, ale no wiadomo.. koszty:( bo jestem z woj. śląskiego, wiec nie mam za blisko:(
Wracając do studiów myśle tez bardzo czesto o kierunku na UW: samorząd terytorialny i polityka regionalna? orientuje się ktoś jak z dostaniem?:) Wydział znajduje się na mojej ukochanej ulicy w Warszawie NOWY ŚWIAT:):):) achh
?
W Warszawie ~70% studentów to przyjezdni. Tak, jest między nimi wyścig szczurów, bo chcą się wyrwać ze swoich mieścin.
Aby się utrzymać, już na studiach podejmują pracę, aby zostać tutaj, zaciągają gigantyczne kredyty i jeszcze więcej pracują, a potem opluwają wszystko co warszawskie, korki za duże, nuda - nic się nie dzieje, za drogo, wyścig szczurów, itd. Jak "warszafka" na weekend jedzie do domu, to poza W-wą mówią, że oczywiście są z Warszawy... itd
I dlatego bardzo długo nie mogłam się przekonać, że wśród mieszkańców Warszawy są jakiekolwiek fajne duszyczki. Nie wiem skąd te pokutujące stereotypowe poglądy, ale naprawdę pokutują, jak widać, mocno.
Pracowałam, owszem, od pierwszego dnia na studiach w stolicy. Jakoś musiałam się przecież utrzymać. Nie zaciągnęłam żadnego kredytu. Nie narzekałam na nic oprócz wyznawców tych niesprawiedliwych osądów, jakie zacytowałam powyżej.
Mieszkam w Warszawie 13 lat i NIGDY nie powiedziałam, ze jestem z Warszawy. Mieszkam w Warszawie, ale jestem z wiochy na Podlasiu. I jestem z tego dumna. Mój dziadek odbudowywał Warszawę, miał propozycję otrzymania mieszkania. Nie chciał. Byłabym teraz bardziej pełnoprawną "warszawianką" niż większość z tych, którzy mnie do "warszafki" zaliczają, bo oni często tylko rodzicami z tego miasta poszczycić się mogą...
Samą Warszawę, jako miasto, lubię, mimo, że często męczy mnie hałaśliwością i ciasnotą. W czasach studenckich najważniejsze dla mnie były perspektywy jakie daje to miasto. Możliwości dorabiania jako studentka i możliwości łatwego znalezienia stałej pracy. Bogate życie towarzyskie też było kuszące. Gdybym miała wybierać ponownie - tez wybrałabym studia w tym mieście.
Na APS łatwo się dostać, możesz więc wybrać tę uczelnię jako wyjście awaryjne, gdyby z UW Ci nie wyszło. UW daje pewien prestiż - jeśli potencjalny pracodawca chce obejrzeć dowody Twojej edukacji to praktycznie zawsze orzełek uniwerku robi wrażenie. Ale na UW dostać się trudno. Ja zdawałam na geografię (jeden z mniej obleganych kierunków) a i tak było 8 osób na miejsce.
Moja siostra studiowała na APS i podobało jej się. W zawodzie nie pracuje, ale większość pracodawców i tak patrzy (o ile patrzy) tylko na fakt czy masz studia, kierunek jest mniej istotny (z wyjątkiem zawodów typu prawnik, lekarz).
Jeśli tak bardzo fascynuje Cię to miasto - czemu miałabyś nie spróbować? Krążącymi opiniami się nie przejmuj - zawsze w szkołach średnich krążą jakieś "rewelacje". Ja np. świetnie pamiętam, że w mojej prowincjonalnej szkole panowało przekonanie, że na studia dzienne w Warszawie można się dostać tylko za kasę albo po znajomości. Nie miałam ani tego ani tego i jakoś dostałam się na 3 różne uczelnie i kierunki (składałam papiery właśnie na 3). Idź gdzie chcesz, kieruj się zainteresowaniami i nie przejmuj niesprawdzonymi plotkami ![]()
Averyl napisał/a:W Warszawie ~70% studentów to przyjezdni. Tak, jest między nimi wyścig szczurów, bo chcą się wyrwać ze swoich mieścin.
Aby się utrzymać, już na studiach podejmują pracę, aby zostać tutaj, zaciągają gigantyczne kredyty i jeszcze więcej pracują, a potem opluwają wszystko co warszawskie, korki za duże, nuda - nic się nie dzieje, za drogo, wyścig szczurów, itd. Jak "warszafka" na weekend jedzie do domu, to poza W-wą mówią, że oczywiście są z Warszawy... itdI dlatego bardzo długo nie mogłam się przekonać, że wśród mieszkańców Warszawy są jakiekolwiek fajne duszyczki. Nie wiem skąd te pokutujące stereotypowe poglądy, ale naprawdę pokutują, jak widać, mocno.
Pracowałam, owszem, od pierwszego dnia na studiach w stolicy. Jakoś musiałam się przecież utrzymać. Nie zaciągnęłam żadnego kredytu. Nie narzekałam na nic oprócz wyznawców tych niesprawiedliwych osądów, jakie zacytowałam powyżej.
Mieszkam w Warszawie 13 lat i NIGDY nie powiedziałam, ze jestem z Warszawy. Mieszkam w Warszawie, ale jestem z wiochy na Podlasiu. I jestem z tego dumna...
Mam podobnie. Też mnie ciągnęło do Warszawy, ale ja akurat wiedziałam dlaczego - miałam tam chłopaka i chrzestną (nie miałyśmy zuper kontaktu, ale zawsze ktoś znany w obcym świecie
) Rodzice trochę namawiali na Olsztyn - o połowę bliżej, ale mnie tylko ciarki przeszywały na myśl o mieszkaniu w tak szarym, nudnym mieście.
Może Warszawa jest najdroższa w Polsce, ale tez ma najwięcej przeróżnych ulg dla studentów, ma jedną z najtańszych (mimo tych podwyżek!) komunikacji miejskich - Wrocław jest sporo droższy. Kwitnie tu życie studenckie, ale też prawie każdy od pierwszego roku zarabia. Ja zaczęłam pracę jakieś 3 tygodnie od przyjazdu, bez znajomości itp. 5 zł za godzinę... U chrzestnej bywałam w niedzielę na obiedzie, jeśli akurat nie było ważnych planów z menem
To naprawdę dobra lekcja życia znaleźć się tak daleko od domu, samemu planować wydatki (rodzice wtedy mieli trudną sytuację finansową, starczało mi na opłacenie mieszkania i bilet). Samemu trzeba było sie pilnować w kwestii nauki i wracania nocnego z imprez
Polecam też stolicę ze względu na dużą różnorodność uczelni - raz, że gdybyś nie odlanazła się na wybranych studiach, to łatwo się przenieść, dwa spotykasz ludzi z różnych branż i środowisk ![]()
a jeszcze w kwestii ludzi - u nas na "rodowitych warszawiaków", czyli mieszkających w domciu z rodzicami, patrzyło się potem jak na dużych licealistów. Bo dla nich tak naprawdę zmieniło się tylko miejsce i czas zajęć. Mamausia dalej gotowała obiadki, kupowała ubranka i pilnowała terminów egzaminów niejednokrotnie...
Ja akurat jestem z Wawy i nigdy nie ciagnęło mnie do innego miasta na studia. Nawet mi to przez mysl nie przeszło
Wiadomo, mnie jest łatwiej - mam tu rodziców, życie, pracę. Ale uważam, że wawa nie jest najgorszym miejscem do zycia/pracowanaia, więc mozna smiało z nia związać sowje plany, poza tym poziom nauczania wyzszego jest na swietnym poziomie, więc jezeli kogoś nie przekonują argumenty ekonomiczne/rodzinne/setymentalne, to pewnie przekona go ten ![]()
Tak naprawdę w Warszawie jest praktycznie wszystko - jak dobrze poszukasz, to znajdziesz to co ci właśnie odpowiada, łącznie z ciekawymi ludźmi. Moim zdaniem w Wawie jest też bezpiecznie. Chyba nałatwiej znaleźć tu jakąś pracę i staż, bo większość firm, mediów itd. ma swoje siedziby właśnie w stolicy. Także moim zdaniem, miejsce do studiowania jak ulał.
Widzę, że nie jestem sama. Też ciagnie mnie do Warszawy i też jestem włąśnie w 2 klasie liceum. Już od bardzo bardzo dawna zachwycam się Wawą. No i też słyszę, że sobie nie poradzę bo miasto drogie, masa ludzi. Tylko ja na to też patrze inaczej bo chce iść na AT choć PWST jest lepsze, a no cóż mnie Kraków wgl nie zachwyca.
I sam fakt, że w Warszawie można znaleźć dosłownie wszystko i miasto ciągle żyje to jest naprawdę przekonujące.
cóż mnie Kraków wgl nie zachwyca.
I sam fakt, że w Warszawie można znaleźć dosłownie wszystko i miasto ciągle żyje to jest naprawdę przekonujące.
Mnie też nie - nie tylko największy smok, ale też największy smog!
W Waw ciągle coś się dzieje
Z różnych dziedzin, dla ludzi na wszystkich etapach życia. Dużo samych darmowych atrakcji. Chociażby te noce muzeów - super sprawa! Albo nocne zwiedzanie łazienek - z przewodnikiem i fajnie podświetlane po kolei miejsca. w kwestiach bardziej akademickich też, ja np. jako już mama byłam na spotkaniu z supernianią ogranizowanym na wsp twp, a teraz wybieram się na wykład poświęcony profilaktyce ucieczek z domu. Sama tak kiedyś zrobiła - niby na jeden dzień i poinformowałam o niej rodziców, ale dopiero teraz wyobrażam sobie, co przeżywali...
13 2013-04-16 20:55:14 Ostatnio edytowany przez Starligt (2013-04-16 20:57:36)
na asp i pedagogikę dostaje się praktycznie każdy;p ale po pedagogice nie ma pracy, a jeśli chodzi o asp to naprawdę musisz być dobra. warszafka jest droga, przereklamowana, sam przepych, dużo nowobogackich (jeżdżę tam hm średnio raz w miesiącu, a to na imprezy do znajomych, a to do teatru) i ja osobiście nie znoszę tego miasta.
wrocław, poznań są MOIM ZDANIEM o wiele fajniejszymi miejscami jeśli chodzi o studia, są typowo 'studenckie'
Mieszkam w Warszawie na co dzień na szczęście nie studiuję tu bo chyba już w ogóle bym zwariowała... przyjechałam tu we Wrześniu i na szczęście jestem już tylko do końca miesiąca. Warszawa jest fajna ale przejechać się na zakupy raz na jakiś czas i tak żeby sobie fajnie spędzić dzionek ale do mieszkania jest fatalna. Jeżeli łudzisz się również że znajdziesz tu dobrą pracę aby dorobić to wyprowadzam z błędu chyba że lubisz być w pracy do późnych godzin nocnych (bary, restauracje, sklepy itd są tu bardzo długo otwarte więc np. jak lidl zamyka sie o 22 to ty zostajesz potem jeszcze godzinę aby sprzątnąć sklep)
Mój chłopak studiuje na SGGW jako tako wyścigu nie ma na uczelni... Bardziej przerażają mnie te wszystkie laski rozwydrzone, które tylko latają po sklepach i modnych barach jak AIOLI i szczycą się że mieszkają na Powiślu... Niestety miałam z takimi styczność jestem zdegustowana i wracam do siebie :)Dziękuję
P.S.: Ja też myślałam, że lubię to miasto i starałam sie je polubić jednak uwierz że jak tu zamieszkasz to zobaczysz że nie jest tak kolorowo...
Starlight- Właśnie widzisz, możesz zobaczyć w tym mieście co chcesz. Ja jestem zadowolony, bo szybko znalazłem prace inną niż w markecie i pracuje zgodnie z wykształceniem. Mimo tego, że miasto wielkie, to w samym mieszkaniu mam cicho (teraz, bo wczesniej mieszkaliśmy przy ruchliwej ulicy).
Teraz lecę robić podyplomówkę, więc jeszcze jakoś do studentów mogę się zaliczać i generalnie nie narzekam. ![]()
Starlight - ale sama dobierasz znajomych, wiec co się przejmować hipsterskimi laskami ![]()
Markizik spora część moich znajomych też zaczęła, albo chce od jesieni zacząć podyplomowe. Zwykle dlatego, ze to z czego mają mgr, to niekoniecznie to w czym pracuję, albo czują się niedouczeni...
A Ty co wybrałeś?
Proponuje Wrocław tam studiowałem o ile moje studia można tak nazwać. Świetne miasto, blisko granicy, jest gdzie wyjść, pobawić się itp.
Jedyna zaleta studiów wWawie to fakt, że i tak prędzej czy później tam wylądujesz, w celu zdobycia pracy. Ale po co się tak krzywdzić w czasie studiów! Miasto słabe, nie czuć klimatu studenckiego. Kraków, Poznań, Wrocław- tam jest moc!
a mnie wkurza, że w Warszawie teraz jest tak mało warszawiaków... wszystko przyjezdni. Dlatego postanowiłam stąd wyjechać. Jadę na studia do Nowego Sącza, do Wyższej Szkoły Biznesu National-Louis University. Bardzo bym chciała iść na psychologię.. chociaż jestem na etapie podejmowania ostatecznej decyzji co do kierunku. Tak czy siak, w Nowym Sączu będę miała spokój i wolność
bo sorry, ale wkurza mnie jak rozmawiam z ludźmi, którzy psioczą na Warszawę, a nawet się tutaj nie urodzili. Nie podoba się to jedźcie narzekać gdzie indziej... to miasto straciło już swój urok, właśnie przez "słoiki"
smutne to trochę
Starlight - ale sama dobierasz znajomych, wiec co się przejmować hipsterskimi laskami
Markizik spora część moich znajomych też zaczęła, albo chce od jesieni zacząć podyplomowe. Zwykle dlatego, ze to z czego mają mgr, to niekoniecznie to w czym pracuję, albo czują się niedouczeni...
A Ty co wybrałeś?
Roczne studia z Master of Social Administration (MSA)w Uczelni Korczaka w Warszawie. To są studia na odległość, dlatego nawet nie będę miał zbyt wielu zjazdów. I to dobrze, bo nie wiem, jakby w praktyce wyszły te moje zwolnienia w pracy w razie czego. ![]()
katarynka- znajdziesz narzekających i takich co nie narzekają. Tak naprawdę, to rozmawiają o tym temacie tylko dziennikarze i nijak to się ma do studiowania, bo od zawsze było tak, że ludzie migrowali, żeby się uczyć. Dlatego nikogo w Warszawie nie dziwi, że student pochodzi z innego miejsca, tak jak wszędzie.
Powodzenia w NS. ![]()
a mnie wkurza, że w Warszawie teraz jest tak mało warszawiaków... wszystko przyjezdni. Dlatego postanowiłam stąd wyjechać. Jadę na studia do Nowego Sącza, do Wyższej Szkoły Biznesu National-Louis University. Bardzo bym chciała iść na psychologię.. chociaż jestem na etapie podejmowania ostatecznej decyzji co do kierunku. Tak czy siak, w Nowym Sączu będę miała spokój i wolność
bo sorry, ale wkurza mnie jak rozmawiam z ludźmi, którzy psioczą na Warszawę, a nawet się tutaj nie urodzili. Nie podoba się to jedźcie narzekać gdzie indziej... to miasto straciło już swój urok, właśnie przez "słoiki"
smutne to trochę
Choć domyślam się intencji i nawet rozumiem, to żal mi czytać takie wypowiedzi... Żyłaś w czasie powstania warszawskiego, że pamiętasz dawny urok tego miasta?
Wszystko się zmienia i nikt Ci nie broni studiować w nowym sączu, choć jak byłam tam ostatnio to nawet przyzwoitej knajpy nie ma, a szkole wyższej pierwsze słyszę.
"To miasto" samo można powiedzieć wybrało taki los lansując wyobrażenie o dobrobycie - niczym Hollywood. Warszawa stała się miastem studenckim, a zachety do placenia podatków w stolicy raczej sugerują, ze nie chce aby ją opuszczali po studiach. Nie oszukujmy się tu są najwieksze perspektywy na pracę...
Mieszkam w Warszawie od urodzenia i nie wyobrażam sobie na obecną chwilę życia w innym mieście.
Może to kwestia przyzwyczajenia, może sentymentu - nie wiem, ale mam swoje ulubione miejsca i nie wyobrażam sobie nie móc ich odwiedzać, kiedy chcę.
Co do samych studiów w stolicy - na pewno jest wiele opcji, w zasadzie od Ciebie zależy, na co się zdecydujesz, bo tu jest mnóstwo możliwości jeśli chodzi o kierunki i specjalizacje.
Ja obecnie kończę UW (Andragogika - specjalizacja prowadzenie szkoleń), a potem wybieram się na studia podyplomowe na Uczelnię Korczaka (na 99% na Coaching z elementami mentoringu), bo chcę coś zmienić, a generalnie widzę, że mają ciekawszą ofertę różnych specjalizacji węższych i na studiach i na podyplomówkach niż UW, czy APS.
Lovenda - to masz fajne plany. Powodzenia! ![]()
serducho - dla mnie Wawa jest takim miastem "ogólnym". Właśnie nie czuć tego, że wszyscy w pewnym wieku są studentami, bo również dobrze możesz spotkać 22 latka, jak i 40 latka na studiach. Przez to wszyscy traktują się trochę luźniej, bo niewiadomo, czy młody człowiek, którego mijasz jest akurat doktorem, a może ten starszy postanowił wziąść się za edukacje i robi sobie licencjat. ![]()
Hej dziewczyny:) jestem w 2 klasie liceum, za półtora roku wybieram się na swoje ukochane, wymarzone studia do Warszawy:) i teraz takie moje pytanie jak to jest z tą Warszawą?:D Bo na razie to ja kocham to miasto:) mieszkam bardzo daleekooo od stolicy, więc planuje się przenieść tam, jeżeli tylko się dostanę:) albo akademik albo stancja:) ale wracając do sedna sprawy: podobno bardzo wyścig szczurów jest w W-awie?;) a jak z dostaniem się na uczelnie? Bardzo chciałabym na UW, chociaż myślałam tez o UKSW( chociaz podobno tam jest za bardzo religijnie i szytwno...) oraz o APS:) polecacie APS? czy bardzo niski poziom? nie ukrywam, że jestem przecietną uczennicą;) i nie wiem jak pójdzie mi matura, aczkolwiek chciałabym spróbować swoich sił:) myślę o UW: samorząd terytorialny i polityka regionalna, socjologia, albo dziennikarstwo:) i myślalam na APS o pedagogice:)
Julia, jestem na trzecim roku samorządu terytorialnego. Jeśli nadal interesuje Cie ten kierunek napisz mi maila - odpowiem na wszystkie pytania. ![]()
Hej dziewczyny:) jestem w 2 klasie liceum, za półtora roku wybieram się na swoje ukochane, wymarzone studia do Warszawy:) i teraz takie moje pytanie jak to jest z tą Warszawą?:D Bo na razie to ja kocham to miasto:) mieszkam bardzo daleekooo od stolicy, więc planuje się przenieść tam, jeżeli tylko się dostanę:) albo akademik albo stancja:) ale wracając do sedna sprawy: podobno bardzo wyścig szczurów jest w W-awie?;) a jak z dostaniem się na uczelnie? Bardzo chciałabym na UW, chociaż myślałam tez o UKSW( chociaz podobno tam jest za bardzo religijnie i szytwno...) oraz o APS:) polecacie APS? czy bardzo niski poziom? nie ukrywam, że jestem przecietną uczennicą;) i nie wiem jak pójdzie mi matura, aczkolwiek chciałabym spróbować swoich sił:) myślę o UW: samorząd terytorialny i polityka regionalna, socjologia, albo dziennikarstwo:) i myślalam na APS o pedagogice:)
Julia456, miałam te same obawy przed przyjazdem na studia do Warszawy i też pokochałam to miasto największą miłością! zastanawiałam się nad kilkoma uczelniami, a w końcu wybrałam SAN (społeczna akademia nauk) i studiuję tam dziennikarstwo. Nie wiem, jak na innych uczelniach, ale tą mogę ci polecić na 100%. atmosfera jest raczej to swobodnej nauki i dużej możliwości rozwoju, niż dla wyścigu szczurów, więc nie ma się co stresować. i wiadomo, życie studenckie kwitnie:) możesz sobie podejrzeć jakie są kierunki, z tego co kojarzę to w tym, co by Cię mogło zainteresować - pedagogika, psychologia, socjologia, bezpieczeństwo narodowe, itd (bardzo dużo tego, musisz się rozejrze tlyko:)
Ja studiuję w Warszawie i jako rodowita mieszkanka muszę powiedzieć, że kocham to miasto! Fakt, jest sporo przyjezdnych, ale no cóż, tak to już jest..wydaje mi się, że po prostu dzięki temu że to stolica, to oferuje sporo możliwości po studiach i tyle samo zróżnicowanych możliwości w trakcie studiowania. Jak dla mnie, wbrew temu co mówią o nas inni (nie jestem warszawofilką
), to jednak opłaca się tu studiować! Ja na przykład po studiach dziennych stwierdziłam,że jest mi mało i postanowiłam się jeszcze na dokształcający kierunek na Społecznej Akademii Nauk. Jestem właśnie na II stopniu logopedii i audiologii i jestem zachwycona
jeśli jeszcze nie wiesz, czy na pewno Warszawa i jaka uczelnia, to zastanów się nad SANem - jest świetnie!
Warszawa - jak najbardziej tak! Jeśli chodzi o studia? To zależy. Ja na przykład wybrałam kosmetologię, ale tylko dlatego, że od zawsze właśnie ten kierunek był moją pasją. Stwierdziłam, że pomimo tego, że jednak wszystko opiera się na doświadczeniu, warto jednak studia skończyć, aby mieć teoretyczną podstawę. Wybrałam Społeczną Akademię Nauk właśnie w Warszawie i nie żałuję, to był doskonały wybór - mamy tu właśnie bardzo dużo praktyk przygotowujących do zawodu. Sama Warszawa - świetne miejsce. Wcale nie odczuwam atmosfery "warszawki
Polecam Warszawę i SAN!
Ja studiuję w Warszawie i podoba mi się tutaj
Ogólnie to jestem spod Krakowa, ale od zawsze ciągnęło mnie do stolicy, więc studia były idealnym momentem na przeprowadzkę ![]()
Ja studiuję w Warszawie i podoba mi się tutaj
Ogólnie to jestem spod Krakowa, ale od zawsze ciągnęło mnie do stolicy, więc studia były idealnym momentem na przeprowadzkę
A co studiujesz? ![]()
maaagdaaa napisał/a:Ja studiuję w Warszawie i podoba mi się tutaj
Ogólnie to jestem spod Krakowa, ale od zawsze ciągnęło mnie do stolicy, więc studia były idealnym momentem na przeprowadzkę
A co studiujesz?
Drugi semestr transportu drogowego na UTH w Warszawie ![]()
Też tutaj studiowałam. Miasto przyjazne studentom, ale poza tym łatwiej o fajne staże, praktyki i pracę.
Ja do Warszawy wybieram się na studia do Wyższej Szkoły Mazowieckiej, konkretnie na fizjoterapię. ![]()
A ja wybrałam Śląsk. W stolicy jak dla mnie za drogo. Wiele osób wybiera Katowice i okoliczne miasta, sporo tam uczelni. Zarówno państwowych, jak i prywatnych, np. Wyższa Szkoła Biznesu, gdzie uczy się wielu moich znajomych, również od dawna pracujących, a chcących zdobyć wykształcenie (wiadomo, jak to jest na rynku pracy).