Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Dlaczego kobiety są takimi cierpiętnicami ?
Że mimo tego ze ktos je rani one dalej potrafia w tym tkwic i ciagle wybaczac i ciagle dawac nastepne szanse i mimo wszystko wierzyc naiwnie czesto ludziom ?
Czy mezczyzni tez byli by w stanie tyle wybaczac cierpiec i poswiecac w imie miłosci czy to rola tylko i wylacznie przypisana kobietom ?
Offline
Mężczyźni też potrafią tkwić w takich związkach, nawet gdy są poniżani przez żonę/dziewczynę, potrafią dużo wybaczyć- ale pewnie to i tak znaczna mniejszość.
Większość kobiet jest uczonych wybaczania- patrzą na matkę wybaczającą ojcu, synowi, itd. Przyjmują później taką rolę jaka nadawana jest przez schematy kulturowe.
Offline
nie nie tylko kobiety tkwia w takich zwiazkach.panowie tez potrafia cierpiec..to wszystko zalezy od tego jaka kto ma psychike
Offline
Myślę że kobiety maja większa wyobraźnie i nie są takimi egoistkami zawsze mają powód by tkwić w takim związku bo wiedzą ile cierpią dzieci z rozbitych rodzin mają cichą nadzieję że pod ich wpływem oni się zmienią i były by wtedy dumne,wiedząc że to dzięki nim.Wybaczają bo widzą sens w wybaczaniu i że los kiedyś się zmieni .Są cierpliwe i to bardzo pod tym względem wiedza że nikt nie jest doskonały w przeciwieństwie do mężczyzn .
Pragniemy miłości i zainteresowania.być kochanymi i szanowanymi ale nie zawsze tak jest dlatego w milczeniu cierpimy bo tak naprawdę czujemy sie winne bo to my same wybrałyśmy takiego mężczyznę i trudno przyznać się do porażki że mamy takiego dupka.
------------------------
Tamara
Offline
dlatego,ze kobiety sa bardziej naiwne niz faceci.Czasem ze wzgledow religinych,rodzinnych-lepiej dac sie zabic niz byc rozwodka.
Poza tym nie ma w Polsce pomocy dla samotnych kobiet,takiej aby kobieta mogla sama utrzymac siebie i potomstwo .
Offline
ja znam dwóch męzczyzm którzy tez chyba cierpia i zyją w zwiazkach nieudanych aczkolwiek to raczej nam kobietom sie przypisuje tytuł cierpientnicy bo to my podchodzimy do tego wszystkiego bardziej emocjonalnie -dla dobra dzieci -dla domu -dla jakiegos spokoju -lub po prostu sie przyzwyczajamy i dostosowujemy do sytuacji w jakiej przyszło nam zyc
Offline
Tak kobiety są bardziej emocjonalne i wszystko,co się dzieje w związku przeżywają silniej.Tak mi się wydaje,chociaż może męzczyżni też przeżywają tylko nie okazują tego jak my.Kobieta stara się,aby jej dom był rodzinny i szczęśliwy oraz ciepły,a jeżeli tego nie ma czuje się skrzywdzona i robi z siebie cierpiętnice.Jest sklonna do wyrzeczeń i poświęcania oraz wybaczania.Tak już zostałyśmy stworzone.Chociaż wydaje mi się,że jest grono mężczyzn w naszym społeczeństwie,którzy też się poświęcają i są gotowi wybaczać. I tkwią w nieudanych związkach lub wybaczają zdrady.
Offline
I chca za takie zycie dostac medal z kartofla...
Offline
ja uwazam,ze to zalezy od nas samych.Indywidualnie,od tego
ile ktos jest w stanie wytrzymac.Mysle,ze sama potrafie
wiele wybaczyc,ale gdzies jest ta granica mojej wytrzymalosci
i ze tak naprawde nigdy nie tkwilam dlugo w jakims toksycznym
zwiazku.TAki mam charakter.
Offline
Nie wiedzą, że można inaczej, jeśli podobna sytuację miały w domu. Nie znają swojej wartości. Myślą, że mąż ich kocha, ale to jest tak samo chora miłość jaką dawał im ojciec np alkoholik.
Offline
Kobiety bardziej wierzą w to, że ich miłość, cierpienie i niejednokrotnie modlitwa potrafią czynić cuda. Przez swoje słabości są wykorzystywane, to boli, ale radością dla nich jest okazanie przez chłopaka, męża czy partnera choćby najmniejszego znaku miłości czy przywiązania. Mężczyźni też czasami cierpią, ale myślę, że krócej, rzadziej natomiast szukają winy w sobie, szybciej zapominają ... i bardziej nas ranią. Kobieta może wyrzec sie dla mężczyzny niemal wszystkiego, z jego strony natomiast cóż może oczekiwać...?
Kobiety mają ogromne serca, dlatego jest w nich także więcej miejsca na cierpienie
Offline
No niestety, muszę sie z godzić z tym co tu napisane, smutne ale prawdziwe. Jak już pokochamy to nawet w chwili ciężkiego bólu nie potrafimy być egoistkami, myślimy pozytywnie mimo zadawanych cierpień, mamy nadzieję na lepsza zmianę itp. Ale to wszystko zależy od danej osobowości osoby
Faceci też mają uczucia i przezywają wiele
może czasem inaczej niz my kobiety, ale moim zdaniem równie to jest bolesne dla nich jak dla nas. Racja z ta opieką rzadko kiedy samotna matka ma godna pomoc, czasem wydaje mi się, że lepiej mają rodzini alkoholików, lokal mają kasę ciekawe skąd itp. nie zapłacą rachunków to jakims cudem nie wywalą a jak jest matka z dzieckiem to zaraz o nie sprosta pani wychowaniu dziecka jakie to warunki itp. i dziecko do domu dziecka daja zamiast pomóc, a u takich pijaczków? co dzieci sa i jakoś im sie wiedzie i pomagaja im (zwalaja na chorobę) nie rozumiem tego, świat jest dziwny przynajmniej u nas tak jest. To takie dziwne.
Offline
ja sądzę że kobieta jako kobieta nie jest stworzona do roli cierpiętnicy. każdy człowiek przezywa rózne upadki indywidualnie. znam mnóstwo mężczyzn bardzo wrazliwych i mnóstwo kobiet bardzo chłodnych.
mimo to przyznaje racje że kobiety bardziej "przezywają" wiele spraw i o wiele bardziej demonstrują swoje bóle i cierpienia. mężczyzna z założenia jestv skryty i zamkniety w sobie, kobieta natomiast stworzona jest do rozprawiania na temat trudności, smutków i złych przezyć.
słyszałam równiez że smutek uwrażliwia i uczy;)
Offline
a wiecie co ja mysle ze duzą role w zyciu "cierpiacych kobiet "odgrywa Kościół-przeciez jak wychodzimy za mąż -w Kościele to przysiegamy prawda ?Jak myslicie czy ta przysiega zmusza nas abysmy miały tkwić w toksycznych związkach i cierpiały bo tak mówi nasza wiara -az po grób?I wiadomo dzieci -ale chyba nieraz lepiej byc dobra samotna matka nawet i rozwiedziona niz zestresowana ,zdołowana ,zgorzkniała w końcu cierpientnicą?
Offline
Oj wiele z nas jest tymi cierpiętnicami (np.ja), i przy tym optymistkami, które liczą na poprawę domowych sytuacji, czasem naiwnymi optymistkami......
Offline
chyba niekoniecznie tyczy sie to koscioła. jest mnóstwo sytuacji kiedy młode kobietki brutalnie pożucone przez swoich facetów wypłakuja oczy.
ja tam kościoła doawno na oczy nie widziałam a jeszcze niedawno miałam wrażenie że zawalił mi sie świat i lamentowałam tygodniami.
Offline
ja potrafię wybaczać, ale nie w nieskończoność to jest bezsensowne,ale za innych panów nie mogę się wypowiadać w tej akurat sytuacji
Offline
Myślę, że kobiety są w pewien sposób kulturowo obciążone - przez stulecia kładli nam na barki odpowiedzialność za szczęście w związku. Dobry mężczyzna naprawia krany i zarabia na dom, jest impulsywny i skłonny do podejmowania większego ryzyka, nie jest miękki, ciepły i skłonny do rozwarstwiania się tylko po to, by kogoś zrozumieć - a kultura właśnie taką rolę nam przypisała.
Mam jednak nadzieję, że to się powoli zmienia. Widzę, też na forum wiele kobiet, które wyłamują się ze schematu i umieją (lub się uczą) mówić STOP, gdy w ich życiu dzieje się coraz gorzej. Stajemy się odważne i nie dajemy się tak łatwo ranić. Oczywiście od każdej reguły są wyjątki, istnieją kobiety, które wolą być z byle jakim facetem niż z żadnym, są "religijne", które wierzą w poprawę, drugie/trzecie/n-te szanse, są uzależnione od mężczyzn. Tak samo jak są faceci, którzy są gotowi wybaczać w nieskończoność. Najgorsze jest jednak to, że dzisiaj mało kto zasługuje na wybaczenie tych najcięższych przewinień, takich jak zdrada czy nielojalność.
Ale musimy być dobrej myśli ![]()
Offline
Bo kobiety zawsze maja wszystko co najgorsze
Offline
Dahna napisał:
Bo kobiety zawsze maja wszystko co najgorsze
A musi tak być? Trzeba pomyśleć co zrobić, żeby to zmienić.
Offline
Wychowanie. Nikogo nie dziwi, jeśli ojciec radzi synowi, by oddał gdy ktoś go uderzy. Chłopcy są zachęcani do poznawania świata, rozrabiania. Popiera się w nich pewność siebie i zdolności przywódcze. Dziewczynki natomiast mają raczej być widziane niż słyszane. Później to ułatwia kontrolę nad nimi, kiedy dorosną. Zauważcie, że kobiety stanowią większość (malutka przewaga liczebna, ale jest), a często nie są w stanie zebrać się "do kupy" i zawalczyć o własne prawa.
Kobiety są też bardziej ugodowe i skłonne do kompromisów (wynika to przede wszystkim z tego, że dyplomacją zapewniały bezpieczeństwo potomstwu) co jest bezwstydnie wykorzystywane przez przywódców religijnych. Popatrzcie co dzieje się u Muzułmanów. Kobiety giną, a ich siostry nadal słuchają ich morderców! Nadal modlą się 5x dziennie, pozwalają okleczać siebie i swoje córki, rezygnują z jakiegokolwiek rozwoju intelektualnego.
Jeśli w dziewczynce pielęgnowane jest poczucie własnej wartości, pewność siebie i chęć działania, to ona nie da się później tak łatwo uciszyć. Będzie walczyć o swoje.
Offline
ja też cierpie bo wybrałam takie życie mam męża który często pije trójke dzieci którymi sama się zajmuje i niemam koleżanki której można się zwierzyć
Offline
...
Ostatnio edytowany przez elviska18 (2009-12-21 16:50:56)
Offline
u mnie to te bycie cierpientnica trwało kilka lat -mimo ze w tym czasie urodziłam dzieci ,budowałam dom ,zrobiłam prawko ,zdobyłam nowy zawód ,otworzyłam własny biznes-tkwiłam w związku chorym-z toksycznym człowiekiem który mnie gnebił i niszczył-i jak tak czytam rózne wypowiedzi to w zasadzie sama nie wiem czemu tak tkwiłam-moze troche wychowanie religijne -bo to jednak mąz i na dobre i na złe a moze przyzwyczajenie do sytuacji -jakas nadzieja na poprawe była gdzies tam w głebi duszy a moze własnie swiadomosc ze juz za pozno ze z kim innym zycia sobie nie ułożę?Albo moze po prostu musiałm miec tego złego męza aby mnie to popychało do działania -taki ciagły kopniak do działania ...albo tez może fakt ze nie chce byc sama ze lepszy taki niz zaden ...i tak złozyło sie wiele elementów...
Ale faktycznie teraz mamy inne czasy -nie musimy byc w takich zwiazkach -powinnysmy walczyc o siebie o szczęście -o spokój i teraz wiem ze lepiej byc samotna zadowolona matka niz nieszczesliwa roztrzesiona zona .
Jadwiga -z nami mozesz tu porozmawiać-wyzalić sie
Offline
droga niezależna masz racie w swojej wypowiedzi ale ja jestem prostą zwykła kurą domową na utrzymaniu męża która niema już innego wyjścia tylko żyć i tkwić w tym zwjąsku niemam wykształcenia prubowałam szukać pracy w swojej okolicy ale wystarczyło przyznać się ile mam dzieci to każdy mi dziękował i wychodziłam z kwitkiem
Offline